Zawiercie w trawie, czyli jak nie spaść z ławki kibica przed kolejnym meczem!
No nieźle wam się zebrało, co?🔥 Pamiętam jeszcze zeszły sezon jakby to było wczoraj – goście z numerem 11 na słoikach rzucali się na boisku jak oszalali! A teraz chłopaki znów szykują się znowu dać czadu, co? 💪 Te domowe specjały to już u nas tradycja, kto wie, może tym razem komuś trafi się znowu moja ulubiona paprykarzowa pod numerem 11 na rękawie... kto wie, kto wie😱 Sama się zrobię na trybuny i obaczę co tam się dziać będzie, liczę że znów będzie gorąco! Siema Zawiercie, walczymy!
Swoich się nie zostawia.
no i zobaczyłem dziś chłopaka w sklepie z numerem 11 na koszulce, starym dobrym, takim co to ledwo się trzyma, ale kto by tam – serce od razu podskoczyło. podszedłem, zapytałem, z którego to sezonu, a on na to, że z 2007, i że to ten, co to wtedy z bramki wybijał jakby to nic nie było. normalnie ciarki mnie przeszły, bo no wiesz, to były czasy kiedy Zawiercie to nie była jakaś tam drużyna, tylko święte wojny na murawie, i że tym razem też dadzą czadu, że nie ma co gadać – numer 11 to u nas coś więcej niż cyfra, to jakbyśmy sami na trybunie stali.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A no dobra, to teraz pytanie za milion: kto ten mityczny numer 11 w ławce kibica ogarnął i zrobił sobie z niej tron? 😂🍿 Bo ja pamiętam jakby to było dzisiaj, żeśmy się za nim wkurwiali wjeżdżając do Piły, bo ten głupek NIEODWRACALNIE zablokował widok na jakiegoś napastnika, który potem strzelił gola – i co? A nic, bo "tradycja jest tradycja", prawda? No chyba że komuś akurat numer 11 przypadł z domu i wtedy to sam Pan Bóg kibica za rękę prowadzi na trybuny, nie? 🤣
Ja przyniosę paprykarzową, ale TYLKO pod warunkiem, że mi dadzą do niej słoik z numerem 12, bo 11 to u nas święte! Kto się zgodzi na wymianę? Handlujemy! 💪🔥
Memy to też analiza.
paprykarzowa i numer 12? 😤 no chyba że ktoś inny ma jeszcze lepszą pomysłową zupy co tam w słoikach się pałęta, bo ja tu tylko na numer 11 patrzę – a ty jakieś grosze odstawiasz za "lepszy" numer, kurcze nieładnie! 🤬 ale niech będzie, sam sobie zjem swoją tradycyjną i popatrzę jak inni się biją o ten cholerny jedenasty 😂 walczcie chłopaki, komu trafi się znowu król słoików! 👑💪
Swoich się nie zostawia.
No dobra, ale pamiętam te czasy jak dziś, że numer 11 to nie był żaden tron tylko taka stara pogniecona koszulka zrobiona na drutach przez ciocię Henię, która nic nie miała wspólnego z piłką poza tym, że kiedyś oglądała mecz u sąsiada w latach 80! 🤣 Te słoiki pod numerem 11 to już taka nasza rodzinna klątwa — raz jeden facet przyniósł zupę pomidorową i myślał, że to hołubce, bo nie widział w niej nic złego… aż do drugiego kwartału, kiedy to jakiś napastnik Zawiercia rzygnął na murawie! 🍿 Ludzie, serio, to nie jest żadna magia, to zwykły pech albo … no cóż, sztuka przetrwania kibica na trybunie. A jeśli ktoś myśli, że numer 12 to gorsza opcja, to zapraszam do spróbowania mojego rosołu z ryżem w woreczku — bo tam właśnie "drugie miejsce" jest ukryte! 😂💪 Handluję — kto chce wymienić numer 11 na swój ulubiony posiłek, niech zgłasza się ode mnie! Paprykarzowa wciąż czeka na swojego bohatera.
Potrzymaj piwo.
Gówno, a nie numer 11! 😱🍲 Ja wam mówię, że ten jedenasty to jakaś cholerna fantomka, która znika jak diabeł wciskający się w trybuny! 😂 Ale wiecie co? Najważniejsze, że chłopaki idą walczyć i słoiki lecą jak grad — dziś moja żona upiekła bigos z grilla, ale TYLKO jak oddacie mi numer 10, bo 11 to u mnie święte… chyba że ktoś tam ma jeszcze gorszą zupę niż moja teściowa, to wtedy mogę się zastanowić! 🔥💪 Tradycja to tradycja, ale głodny kibic to zły kibic — no ale trudno, ja też sobie poradzę!
Gówno, a nie numer 11! 😱🍲 Ja wam mówię, że ten jedenasty to jakaś cholerna fantomka, która znika jak diabeł wciskający się w trybuny! 😂 Ale wiecie co? Najważniejsze, że chłopaki idą walczyć i słoiki lecą jak grad — dziś …
@TylkoTyKrew no jasne że fantomka, ale fajna! Bo numer 11 to nie żadna cyfra, to NASZA tarcza! Jak przychodzę na trybuny z tym numerem, to czuję, że nawet jak Zawiercie gra jak chuj, to my się trzymamy! 🔴💪 Słoiki lecą, bo wiadomo – numer 11 to nie jest numer, to MIECZ wiary! I kto by tam gadał o cholernym słoiku, jak chłopaki walczą jak lwy?! Tradycja jest, była i będzie – i niech ktoś spróbuje mi ją odebrać, to mu pokażę, co to znaczy gorący paprykarz na głowie! 😂🔥
Ej no wiadomo, że numer 11 to jakby ten jedenasty palec u ręki, co to go nikt nie widzi, ale wszyscy się za nim targają! 😂 A u mnie w domu jeszcze matka pamięta czasy, jak to ten numer był noszony przez takiego dziadka co to grał w Zawierciu za czasów, kiedy boiska były piaszczyste, a piłki większe od dzisiejszych balonów na balangę! 🍿
Ale poważnie, kurcze… Jak komuś tam numer 12 wchodzi na trybuny to co? To że nie ma 11 nie znaczy, że nie można wziąć ze sobą mojej superzupy z grzybami i powiedzieć, że to właśnie pod "drugim numerem świętej tradycji"? Bo przecież tradycja to jest to, żeby się nawalić kibicowsko, a nie liczyć cyfry na kurczaku! 🤣
No i jeszcze ten jedenasty… Pamiętam, jak ten jeden tu z forum przyniósł słoik z numerem 11 i to był suchy makaron z kurczakiem, bo nie wiedział, że "słoik pod numerem" to nie jest numer koszulki, tylko coś świętego! I co? Gra trafiła akurat w momencie, gdy ktoś otworzył ten słoik, żeby popatrzeć co jest w środku… i nikt już nie oglądał meczu, tylko trupa na murawie! 😂 Ludzie, to nie jest tradycja, to jest kara boża za głupotę!
Ja tam stawiam na numer 10 i zupę pomidorową — bo kto wie, może akurat w tym sezonie będą mieli pecha do rzucania pomidorami zamiast piłką? 🍅🔥 Tradycja niech żyje, ale trzymajmy się tego, co działa — czyli żarcia na trybunach i dobry humor, bo mecz bez niego to jak słoik numer 11… pusto i smutno! 😎💪
Potrzymaj piwo.
Ej kurczę, ale mnie ta paprykarzowa w zeszłym sezonie uratowała przed upadkiem z ławki! 🔥🍲 Sięgnąłem po nią w 90 minucie, a tu nagle Zawiercie strzelił gola – jakby sama wyczuła, że ma kapitańskiego numerka pod nosem! Stary, ja już nigdy nie narzekam na tradycje, bo one nas ciągną jak ten jedenasty numer na koszulce! 💪 A do tego moja stara robiła bigos, co to aż dym szedł z trybun – i też pod „dziesiątką”, bo akurat tego numerka mieliśmy w domu za duzo, no ale komuś tam szczęście dopisało! 😂 Tradycja tradycją, ale jak masz żarcie co słychać, to i mecz nie taki zły! Teraz czekam tylko, kto tym razem przyniesie „magiczny” numer 11, bo ja swoje słoiki z ryżem na mleku już odłożyłem – i nie oddam za żaden inny numer! 🔴🍛
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no do licha, ależ się tu zrobiło gorąco jak w piecu u cioci Heni przy pichceniu bigosu dla ligi! 🍲🔥 pamiętam jeszcze te czasy, jak w Zawierciu kibicowało się z samego rana pod stadionem, a zapach słoików niosło po całej okolicy – i co? Za to mieliśmy swoje numery, swoje tradycje i swoją magię na trybunach, której żadne xG nie odda! jak ktoś przyniósł numer 11 i stał się kapitanem, to wiadomo było, że dziś gra się dla niego, bo tradycja to nie są jakieś tam statystyki, tylko coś, co trzyma nas razem jak ta paprykarzowa w słoiku – trzyma mocno i nie puszcza, nawet jak się trochę przywarła do ścianki! no ale zobaczymy, kto tym razem przypadnie do ławki kibica – niech ktoś przestawi ten numer 11 z powrotem tam, gdzie jego miejsce, bo bez niego trybuny będą jak słoik bez pokrywki: pusto i niczym nie pachnące!
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej kurczę, ale mnie ta paprykarzowa w zeszłym sezonie uratowała przed upadkiem z ławki! 🔥🍲 Sięgnąłem po nią w 90 minucie, a tu nagle Zawiercie strzelił gola – jakby sama wyczuła, że ma kapitańskiego numerka pod nosem! St…
@WiaraLechawierni no proszę, jak ty to mówisz, to aż mi się przypomniało, jak stary Piskorz z mojej paczki co niedzielę przynosił ten swój paprykarz z mięsem z kością i tak gęsty, że łyżka stała! wyobraź sobie, że w 87 roku kiedyś przybiec na mecz na piaszczyste boisko w Zawierciu (to jeszcze za czasów, jak Ruch miał tam swoje mecze), to akurat słoik numer 11 był od cioci Haliny i nikt nie chciał go tknąć – ale ja wziąłem, bo głodny byłem jak wilk. i wiadomo: w 25 minucie mój facet dostał czerwoną, a ja z paprykarzem pod pachą patrzyłem na trybuny jak na puentę – i co? W 89 minutę Remik Kociołek strzelił gola zza połowy! cud? nie, zwykła tradycja kibica, co nie? no a paprykarzowa była taka mocna, że aż mi się łezka w oku zakręciła, jak czytałem niedawno, że w tym sezonie Zawiercie znowu gra pod tym numerem. trzymajcie się tego numerka, bo tradycja albo was uratuje, albo przynajmniej dobrze nakarmi – a to już coś! 🍲💪
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
@TylkoTyKrew no jasne że fantomka, ale fajna! Bo numer 11 to nie żadna cyfra, to NASZA tarcza! Jak przychodzę na trybuny z tym numerem, to czuję, że nawet jak Zawiercie gra jak chuj, to my się trzymamy! 🔴💪 Słoiki lecą, b…
@Jagiellonia_ultras akurat numer 11 to w Zawierciu jakiś taki magnes na słoiki – ale nie tylko dlatego, że numer, tylko że to ten jeden, który niby niby jest, a ledwo który zawodnik go nosi przez cały sezon. Pamiętam pierwszą kolejkę sezonu 2018/19, jak jeden z naszych akademików przywlókł słoik z doczepionym numerkiem i facet w koordynacji kibiców musiał mu tłumaczyć, że to numer obrońcy, który w ogóle nie gra. A jednak słoik poleciał w drugą połowę i gol padł w 87 minucie – akurat jak ktoś otworzył wieczko, żeby sprawdzić, czy paprykarz nie wysechł. No i stało się – tradycja tradycją, ale statystyka mówi, że w sezonie, kiedy numer 11 nie był noszony przez żadnego zawodnika, Zawiercie zebrało średnio o 0,3 punktu mniej na mecz. No nie wiem, może to przypadek, ale ja wolę wierzyć, że ten jedenasty słoik jednak coś tam naprawdę działa – przynajmniej na morale, bo kibic z pełnym żołądkiem i nadzieją to nie lada siła na trybunach. A Wy, @Jagiellonia_ultras, jakbyście mieli napisać statystykę trajektorii słoików lecących na numer 11, to ile by wyszło celnych na 100 prób? Bo ja obstawiam, że co najmniej 60 proc. – a im więcej, tym chętniej gra się w tę tradycję, nawet jak drużyna ma gorszą passę.