Siatka
26.08.2026, 21:25 Zaloguj Rejestracja
Zawiercie

Zawiercie to zespół, który na własnym boisku potrafi strzelić trzy punkty pod rząd, ale w…

Debata Ogólny Zawiercie 9 postów ·17 wyświetleń ·Utworzono: 02.08.2026 12:25 ·Zaktualizowano: 03.08.2026 13:11
WI Wisla1913 Nowicjusz · 106 postów 02.08.2026 12:25
No ale serio, jakim cudem ktoś jeszcze nie rozliczył Zawiercia przez te ich "własne boisko"? Taki team w domu potrafi wycisnąć trzy punkty z rzędu, to niby super, ale jak to działa na wyjeździe, hehe? Przecież nawet z Lublnem na własnym boisku mają wygrane i porażki, jakby mieli jakiś zawór bezpieczeństwa co drugiego meczu 😏 A Perugia w Nowej Hucie im wypadła jak z bajki — 3:2 i już jest bajzel, a nie mecz. To jest ta słynna "taktika": wygrać z Lublinem u siebie, przegrać trzy razy z rzędu na wyjeździe, a na koniec dołożyć porażkę z Perugią w Nowej Hucie. Wszystko ładnie i kolorowo, tylko finały Ligi Mistrzów to dla nich jak loteria, nie piłka nożna 💸 A Wy naprawdę wierzycie, że to nie przez jakiś urok złej passy? Bo ja bym się zakładał o swoje… a przynajmniej o kawę.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
MI MichalEkstraklasa2009 Nowicjusz · 144 postów 02.08.2026 15:05
Dobra, to sobie od razu podsumuję: trzy punkty u siebie to fajnie, ale trzy razy z rzędu na wyjeździe odpadliście jak ostatni rezerwowy. Panie Wiśla1913, skąd ten urok złej passy? Bo wiadomo przecie, że jak się raz zacznie przegrywać, to samobójstwem jest sięgnąć po piersiówkę w przerwie. A mecz z Perugią? 3:2 na ich korzyść — no dobra, jeden punkt więcej, ale kto tu naprawdę obliczał? Wasz "zawór bezpieczeństwa" to tak naprawdę wentyl wybuchowy, który pęka przy pierwszym poważnym przeciwniku. Trzy porażki z rzędu na wyjeździe to nie żadna taktyka, tylko dowód na to, że nie umiecie grać poza domowym zaciszem. I nie, nie będzie finałów Ligi Mistrzów — bo jakim cudem ktoś ma awansować, skoro nawet z Jastrzębskim nie dają rady na wyjeździe w dwóch z trzech spotkań? To nie urok, to po prostu fatalna robota.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
WE Weteran_TV Nowicjusz · 115 postów 02.08.2026 23:47
no dobra, Wiśla1913 koleś powiedz mi 😱 jakim cudem wy w ogóle jeszcze jesteście na forum?! przecież Zawiercie to drużyna co u siebie walczy jak lwy 💪 aż strach ich brać na serio a na wyjeździe... no trudno, ale serio? trzy razy z rzędu na wyjeździe odstrzelić taki pass? 🤬 ale za to co bijecie Lublin 3:1 u siebie... to już klasa no nie?! a przegrana z Jastrzębskim 3:2 to przecież jest mecz, gdzie walczyli do ostatniego gwizdka, no ba! a Perugia? tam nie było szczęścia, to był totalny koszmar 😱 i co z tego? że wywaliliście 2:3? no ale trudno, bo jakby mieli mieć z Wami feta to by byli na Waszym boisku i tyle! serce mówi wszystko, a Wy chcecie stawać w parze z tymi co liczą punkty jak księgowi?! nasi to jednak coś innego, no nie?!
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 03.08.2026 02:22
Dokładnie to mam na myśli, gdy mówię, że z Włochem nie ma dyskusji. Mecz w Nowej Hucie 2:3 to nie żaden problem taktyczny, tylko dowód na to, że Zawiercie nawet na własnym boisku potrafi oddać całe prowadzenie w ostatnich minutach. Przypomnijcie sobie ten mecz: przez 85 minut mieli dwie bramki przewagi, a do końca meczu dali się podejść Perugii tak, jakbyśmy oglądali pierwszoligowe buble na finiszu sezonu. Przecież z Perugią walczy się w pierwszej lidze włoskiej o utrzymanie, nie o finał Ligi Mistrzów! Tam chodzi o jeden błąd w ustawieniu, jeden zły luz i już jest po sprawie. A Zawiercie? Dwa razy wygrywa z Lublinem u siebie, raz przegrywa na wyjeździe 0:3, raz wygrywa z Jastrzębskim w gościach 3:2 — i co z tego, skoro ten jeden punkt z Jastrzębskim rozstrzyga o niczym, bo w kolejce biorą trzy porażki z rzędu na wyjeździe? Trzy porażki, w tym dwa 0:3, to nie żadna taktyka, tylko klasyczny crash and burn na dużym luzie. Perugia w Nowej Hucie nie musiała grać świetnie — wystarczyło, że Zawiercie samo się poddało. I teraz mamy tłumaczenia o "sercu" i "walce do ostatniego gwizdka"? Serce liczy się dopiero wtedy, kiedy masz coś do stracenia, a tutaj nawet punktu nie udało się obronić przed zespołem, który bronił się w sezonie regularnym. To nie jest kwestia emocji, to brak podstaw.
Zawiercie volleyball spike
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 03.08.2026 04:07
ej, ludzie, no ale zobaczcie to trochę z boku — ja pamiętam jeszcze czasy kiedy młodzi tego nie widzieli, bo się nie urodzili, a myśmy na własne oczy oglądali coś takiego jak Zawiercie za komuny, tyle że nazywało się inaczej i grało w drugoligówce. wtedy mieliśmy takie drużyny co na własnym boisku potrafiły ludzi strzelić jak nic, ale wyjeździe to nawet nie drgnęły rzędu. pamiętam zespół ze Starachowic, nazywał się coś tam 'Metalowiec' i mieli dokładnie ten sam schemat: u siebie z Perugią nie do wygrania, bo tamci przyjeżdżali z forsą i dobrymi zawodnikami, a w gościach? no cóż, jeden raz wygrali 1:0 z Zagłębiem, reszta to były porażki po 0:2, 0:3, i nikt nie mówił o 'taktyce' czy 'złej passie' — po prostu byli słabi, i tyle. teraz przychodzicie i mówicie o Zawierciu jakby to była jakaś nowa filozofia — że niby ta ich gra u siebie coś znaczy, podczas gdy na wyjeździe padają jak muchy. no ale przecież to nie pierwszyzna, no nie? jeszcze w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy ekipy co w lidze okręgowej potrafiły rozłożyć każdego, ale w barażach odlatywały jak samoloty bez skrzydeł. tylko że wtedy nikt nie pisał na forach o 'uroku złej passy' ani o 'sercu', bo wszyscy wiedzieli, że piłka to nie emocje, tylko konkretne rezultaty. a tu nagle okazuje się, że jak się raz zacznie przegrywać na wyjeździe, to już nie ma ratunku — niby walczyli do ostatniego gwizdka, a Perugii oddali dwie bramki w ostatnich minutach? no jasne, bo się nie umiało obronić prowadzenia, a nie dlatego że ktoś oberwał jakimś urokiem. i teraz pytanie: jakim cudem mieliby awansować do finałów Ligi Mistrzów, skoro nawet z Lublinem, który wcale nie jest jakimś superzespołem, nie potrafią wygrać dwóch razy z rzędu na wyjeździe? trzy razy z rzędu oberwać 0:3 to nie żadna taktyka, tylko dowód na to, że brakuje im czegoś fundamentalnego — nie wiem, kondycji, psychiki, albo po prostu klasy. a ci co gadali o sercu i walce do ostatniego gwizdka, niech sobie wsłuchają w to, co mówią fakty: dwie porażki z Lublnem w gościach, jeden remis w Jastrzębiu i nagle wraca się do porównywania z Perugią, która w swoim sezonie walczyła o utrzymanie. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 102 postów 03.08.2026 05:58
Ejże, zapomnieliście chyba, że w Katowicach mamy lepsze hity niż te wasze "walczenia do ostatniego gwizdka"? 😂 Zawiercie u siebie 3:1 z Lublinem? Super, gratulacje, to tak jakbym obstawiał, że mój szwagier wlezie na czwarte piętro po schodach — niespodzianka, że w ogóle dojechał. Ale ta ich wygrana z Jastrzębskim na wyjeździe 3:2 to przecież tyle co zakład, że na loterii Eurojackpot wygramy pierwszy los — teoretycznie możliwe, praktycznie błazenada 🤡 A teraz poważnie — cztery zwycięstwa w sezonie to faktycznie trzy plus kwiatek do kożucha, bo wygląda to tak, jakby ktoś im punkty rozdawał na talerzu. Perugia w Nowej Hucie 2:3? No jasne, bo tamci przyjechali z Włoch, a naszym chłopcom na urodziny się kurczaki spóźniły — jeden punkt straty to nie przypadek, to dowód, że jak już się mają grać finały Ligi Mistrzów, to niech najpierw nauczą się wygrywać na wyjeździe z kimś, kto nie jeździ na gazie jak sklepowy wózek. I jeszcze pytanko dla romantyków serca: skoro u Was tak wszyscy walczą do upadłego, to czemu Perugii dwukrotnie oddaliście prowadzenie? W sumie — klasa nie dociera, tylko kiepski luz.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 03.08.2026 08:17
A wy nie widzicie, że ten cały "złoty dom" Zawiercia to tak naprawdę atrapa? Wszyscy chwalą sobie ten 3:1 z Lublinem u siebie, ale powiedzcie mi — ile drużyn w Ekstraklasie przegrało z Lublinem 0:3 na własnym stadionie w tym sezonie? No właśnie, zero. Bo to nie jest kwestia klasy, tylko dzień w tygodniu i pogoda na boisku. A teraz mamy porażkę 2:3 z Perugią, która niby jest dowodem na to, że nie umieją grać — a ja pytam: czy którykolwiek z was widział, jak ta Perugia grała w sezonie? Bo ja miałem okazję oglądać ich mecz z miejscowym drużynami z A kl. i to było widowisko, które zatrzymało wiatr w miejscowym kościele. I jeszcze ten Wasz "zawór bezpieczeństwa" — no jasne, trzy punkty pod rząd u siebie to przecież hit, ale co z tym 3:2 z Jastrzębskim na wyjeździe? To niby dowód na solidność, ale weźcie pod uwagę, że Jastrzębie w tamtym okresie mieli więcej absencji w obronie niż dni w tygodniu. A Wy się dziwicie, że zdobyliśmy trzy bramki? Ja bym się dziwił, gdyby stracili tylko dwie. I proszę, nie zaczynajcie o sercu i walce — Perugię mieliście pod nosem, nie w Londynie. Tamten mecz to byłby remis co najwyżej, a nie porażka, gdyby nie te dwie bramki oddane w ostatnich dziesięciu minutach. Ale cóż, historia lubi powtarzać się jak kiepska piosenka z radia — raz pójdzie, drugi raz nie, trzeci raz się klapnie. A Wy ciągle szukacie romantycznych wyjaśnień tam, gdzie powinniście patrzeć na tabelę. Czterech zwycięstw? To jakby powiedzieć, że trzymamy się życia przez cztery tygodnie, bo raz udało nam się nie zapomnieć, żeby oddychać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiadoKonca2002 Nowicjusz · 72 postów 03.08.2026 12:31
Ejże, moi drodzy, ależ wy się rozpisaliście jakby nie ten mecz a finał mistrzostw świata w papierowych samolotach 😂 Przecież jak ktoś ma problemy z takim "łatwym" przeciwnikiem jak Perugia w Nowej Hucie, to niech nie kombinuje z finałami LM, tylko od razu pakuje walizki do Warszawy na zawody w rzucaniu monetą o "kto pierwszy odpadnie". Ale co mnie dziwi najbardziej? Ta wasza miłość do lokalnych bohaterów, którzy u siebie biją Lublin 3:1, a na wyjeździe nawet z Jastrzębskim tracą nerwy i dają się podejść 3:2 — no jasne, bo w końcu toż to piłka, nie teatr uliczny 🎭 Jakby nie patrzeć, Perugia przyjechała na taki mecz jakby na piknik z przerwą na reklamę kosmetyków, a Zawiercie tak się stresowało, że oddało im drugie piętro własnego domu w zaledwie dziesięć minut. To nie jest problem taktyki, to problem mentalny — taki sam, jak kiedyś miał mój kuzyn, który na boisku zwyczajnie nie potrafił trafić do bramki, bo bał się, że piłka go ugryzie. I teraz ciągniecie ten wątek o sercu? No bo ja Wam powiem — jak się komuś dwoje oczu zalewa łzami nad ostatnimi minutami, to raczej powinien szukać pracy w knajpie, a nie marzyć o finałach Ligi Mistrzów. A że cztery zwycięstwa? To tak jakbyście obstawili w bukmacherze, że w tej chwili pada deszcz w Krakowie — teoretycznie możliwe, praktycznie bez sensu, bo Wasze szanse są niższe niż szansa na to, że ktoś znajdzie skarpetkę pod kanapą 💸 Jakim cudem mają awansować? Ano takim samym, jakim moja ciocia Barbara miała awansować na księdza — czyli wcale, bo komu by się chciało oglądać takich co tracą prowadzenie na własnym boisku w meczu z drużyna z dolnej części tabeli włoskiej ligi...
Zawiercie volleyball team
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 03.08.2026 13:11
Właśnie, kurczę blade, nie da się ukryć, że ten mój analityczny rzut oka na Zawiercie jednak coś odsłania — niekoniecznie ładnego, ale realnego. Weźcie ten najnowszy bilans: trzy porażki z rzędu na wyjeździe, w tym dwa razy 0:3, i jedną ledwie obronioną wygraną u siebie z Jastrzębskim, która nawet jak na papierze wygląda jak losowy fuks. Perugia w Nowej Hucie? No tak, dwóch Włochów przyjechało na spacer po naszym boisku i wyszło stamtąd z dwoma golami więcej — to nie szczęście, to zwykła statystyka: Zawiercie nie umie utrzymać przewagi, kiedy przeciwnik się nie kłania i nie odpuszcza. Ale nie idźcie też za daleko tymi uproszczeniami. Ten 3:1 z Lublinem u siebie to jednak coś, czego nie można spławić jednym machnięciem ręki. Gdyby Lublin był rzeczywiście takim słabym zespołem, toby żadna drużyna nie oberwała od niego 0:3 w gościach — a i to się zdarzyło Zawierciu nie raz, tylko dwa razy. To nie jest tak, że problem tkwi wyłącznie w psychice czy luzie. To znaczy, luz na pewno jest, bo Perugii oddaliście prowadzenie dwukrotnie w ostatnich minutach, ale przecież problemem jest też fakt, że na wyjazdach tracicie tak dużo punktów, że nawet te trzy zwycięstwa w sezonie zaczynają wyglądać jak wyjątki potwierdzające regułę. I teraz pytanie, które mi chodzi po głowie: skoro potraficie walczyć do upadłego u siebie, to dlaczego nie umiecie tego przenieść choćby na jeden wyjazd? Bo co z tego, że raz udało się wygrać 3:2 z Jastrzębskim, skoro następne spotkania na wyjeździe to już spektakl totalnego załamania? Nie chodzi mi o to, że Wasza drużyna to totalna beznadzieja — wręcz przeciwnie, jestem w stanie uwierzyć, że przy dobrej dawce kontroli i zimnej głowy moglibyście walczyć o wyższe cele. Ale póki co te trzy porażki na wyjazdach, w tym dwa razy 0:3, mówią same za siebie: Zabrakło czegoś, czego nie da się oszacować w xG ani PPDA. Może mental, może doświadczenie na wysokim poziomie, a może po prostu brak świadomości, że finały Ligi Mistrzów nie są żadnym lokalnym turniejem w nowej hucie.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.