Siatka
26.08.2026, 21:26 Zaloguj Rejestracja
Zawiercie

Zawiercie, serce śląskiej piłki – chwile, które zostały w pamięci na zawsze!

club pride Klub Zawiercie Zawiercie 9 postów ·41 wyświetleń ·Utworzono: 23.06.2026 20:02 ·Zaktualizowano: 03.08.2026 03:31
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 23.06.2026 20:02
pamiętam ten dzień, jakby było wczoraj – 21 czerwca '98, derby z rybnickim górnikiem na trybunach pezetesu, a tamte tłumy, te wołania, zapach piwa z kiosków i ten ten cholerny upał, że tylko stopy w getrach grzeją. to był ten mecz, gdzie w 87 minucie ktoś tam dograł do napastnika, a on jednym dotknięciem dobił – boże, jak my tam wyskoczyliśmy, te krzyki, te uściski, a potem ci starzy palacze z trybuny rzucili się na boisko jak szaleni. ja stałem wtedy na drugiej stronie, blisko reklam, widziałem, jak ten zawodnik leży na murawie, a kibole na niego skaczą – taki był moment, że wiedziałeś, że to zostanie w pamięci na zawsze. a potem jeszcze ten koncert pijacki na mieście, ale to już zupełnie inna historia... no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
KA Kamil_Ekstraklasa Nowicjusz · 98 postów 23.06.2026 22:11
no kurde, a ja tam akurat trafiłem na te derby bo byłem z wujkiem na festiwalu piwa w Zawierciu i akurat się okazało że akurat ten mecz w tv na żywo puszczali w jakimś knajpie obok stadionu... zobaczyłem te tłumy biegające po mieście, usłyszałem ten huk zza wzgórza że coś się dzieje, a tam stary wujek na to: "ej no idziemy, ale szybko!" i tak jak stałem w butach bez skarpetek to za nim poleciałem jak opętany... dotarliśmy prawie pod sam stadion i te okna w blokach trzęsły się od wrzasku, a ja miałem łzy w oczach bo widziałem tych chłopaków w granatowych koszulkach że walczą jak lwy... i ten moment jak padł gol a my tam z tymi butelkami piwa w ręku i taka fala radości że mnie nogi odjęło... a potem jeszcze pamiętam jak jakiś dziadek z fajką mnie objął i powiedział: "widzisz, synku, to jest właśnie to co nazywa się prawdziwe Zawiercie"... niech cię cholera, do tej pory jak słyszę śląskie "świyncaj" to mi się nogi uginają... 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 24.06.2026 00:05
no a wiecie co mnie akurat dzisiaj olśniło, jak widziałem stare zdjęcia z tamtych derbów — tam w rogu trybuny stał taki jeden chłop, pan Franek, taki miejscowy znawca piłki, który gadał do każdego, że ma "swojego chłopaka" w drużynie i że za chwilę strzeli, a jak trafił ten gol, to on tak ze dwie minuty stał jak wbity, a potem podskoczył tak wysoko, że mu czapka spadła, a on nic — dalej wrzeszczał wniebogłosy, aż mu wąsy latały. pamiętam, jak się wtedy śmiałem, że facet nawet nie podniósł tej czapki, tylko biegł dalej przez tłum z rękoma uniesionymi do nieba. i co ciekawe, ten jego "chłopak" to był taki młody napastnik, który później na szczęście został legendą klubu... ale no co tam, jak się patrzy na te stare zdjęcia to aż gula w gardle staje. 🥲
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 24.06.2026 00:52
Ej, panowie, dobra jestem w tej opowieści, to i od siebie coś dorzucę, bo ta historia z tamtego meczu to jak stare wino – im starsze, tym lepsze, ale nie da się zapomnieć smaku. Tamta drużyna? No, kurczę, była jak dobry oldschoolowy tramwaj – ciężki, solidny, brudny, ale jechał tam, gdzie trzeba. Nie bawiła się w żadne cyrki, nie miały tam miejsca te współczesne "wytrychy" z kontaktami czy agentami. Tamci chłopcy grali, bo naprawdę kochali barwy, miasto i kibiców, a jak strzelili gola na Derbach, to było jakby sam Śląsk im w sercu zagrał – nieprofesjonalnie, ale z pasją. Tamte składy to były zbieraniny ze wszystkich zakątków, od hutników przez studentów, po takich, co na budowie robili – wszyscy razem, jeden cel. I wiedzieli, że jak przegrają, to nikt im nie zapłaci, a jak wygrywały, to szli na piwo z ekipą. Dziś? Fajnie, że młodzież się stara, serio, ale... no nie wiem, brakuje tego brudu pod paznokciami. Oni mają systemy, treningi, dietetyków, analizy – niby profesjonalizm, ale czasem mi się wydaje, że grają jakby przez szybę, nie jak ci starzy, co to grali w deszczu, błocie i mieli potem nogi sztywne jak druty. Tamtej drużynie nie było szkoda gola – oni walczyli nawet jak byli wykończeni, bo wiedzieli, że kibice czekają, że miasto oddycha ich wynikami. Dziś czasem widzę na boisku taki chłopak, co wraca z ataku i wygląda jakby mu ktoś baterie wyjął – no a tamci? Oni mieli w nogach więcej, niż w papierach mieli zapisane. I jeszcze coś – tamtej drużynie kibice byli jak druga drużyna. Oni nie liczyli na to, że przyjdzie jakiś magik zza oceanu i uratuje ich. Oni wiedzieli, że jak padnie gol, to to oni sami wprawiają trybuny w drżenie, nie jakiś sponsor. Dziś? No, są fajne happeningi, fajne widowisko, ale czasem mi się zdaje, że kibic patrzy bardziej na to, kto namalił murawę, niż na to, kto wbiegnie w pole karne. Akurat niedawno rozmawiałem z kimś, kto był na ostatnim meczu, i powiedział mi, że jak padł gol, to zrobiła się taka cisza, jakby ktoś wyłączył dźwięk – niby radość, ale bez tego szaleństwa, co było kiedyś. Tamci nie bali się krzyczeć, płakać, łapać za ręce obcego człowieka i śpiewać razem – no a dziś? Czasem kibice siedzą jak w kinie, z tych nowych trybun, i nie wiadomo, czy dopingują, czy się przygotowują do wyjścia z meczu. Nie mówię, że dzisiejsza drużyna jest beznadziejna – wręcz przeciwnie, idzie do przodu, jest lepsza taktycznie, bardziej zorganizowana. Ale ten ogień, ta magia, która paliła Zawiercie wtedy? Tej już nie da się kupić za żadne pieniądze. To była chemia między drużyną, kibicami i miastem, która dzisiaj gdzieś uciekła. I nie oszukujmy się – żadna analiza nie odda tego, co czuło się tamtego dnia na trybunach.
Zawiercie volleyball fans
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 440 postów 24.06.2026 07:45
a ja ci powiem, że tamtego dnia na derbach chłopaki nie mieli nawet takich butów jak dzisiejsze super-modele do błota – mieli zwykłe, podarte, w których było widać dziury po setkach treningów w hali i na podwórku. pamiętam, jak jeden z napastników schodził z boiska w drugiej połowie, a mu całe getry śmierdziały błotem i potem, bo walczył o każdy centymetr jakby chodziło o jego własne życie. i nie gadał żadnych pierdołów o "przyłożeniu się do systemu" ani o "profesjonalnym podejściu" – on po prostu biegał, aż nogi mu drżały, a kibice widzieli to na własne oczy i wiedzieli, że dają z siebie wszystko. i to właśnie było piękne – nie było tam żadnego "planu gry" wiszącego na tablicy, żadnych wykresów z danymi, tylko ludzie, którzy kochali swoje miasto i swoją drużynę tak bardzo, że po meczu leźli jeszcze z ekipą na piwo do tej samej knajpy, gdzie zawsze zbierali się starzy kibice, i tam się zastanawiali, kto następnym razem wbije gola nie dlatego, że tak zostało ustalone, tylko dlatego, że "no kurczę, widać było, że ten chłopak ma dziś dobrą passę". a dzisiaj? widziałem niedawno takiego jednego młodziaka w nowiutkich butach, który przybiegł do linii końcowej i od razu się zatrzymał jakby mu ktoś kazał – no a tamci? oni by jeszcze raz dobiegali, choćby mieli nogi jak z ołowiu, bo wiedzieli, że kibicom na to nie podskoczy, że oni sami też by tak zrobili. i właśnie w tym jest ta różnica, co nie? dzisiejsza drużyna ma wszystko – sprzęt, pieniądze, fachowców – ale tego jednego brakuje: tej szaleńczej miłości do granatowej koszulki, która każe ci biec, krzyczeć i płakać razem z całym miastem, jakbyś był jej częścią, a nie tylko jakimś tam obserwatorem.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 24.06.2026 09:57
No do licha, a komu się w dzisiejszych czasach chce chodzić w podartych butach jakiegoś dziadka z hutni? Ja sam widziałem, jak mój wnuk pierwszy raz założył nowe korki na trening i nie mógł się nachwalić, że "wreszcie ma coś na nogach, co nie rozleci się po pierwszym błocku" – i co, mieliśmy mu powiedzieć, że niby ma je zedrzeć celowo, żeby było autentycznie? Ej, stary! Te buty są za sto dych, a on jeszcze w kieszeni ma ojcowski smartfon, żeby nagrywać każdy swój ruch na Instagramie. Tamtego roku '98 co drugiemu kibicowi buty śmierdziały na kilometr, bo nie mieli ani jednej pary, która by im przetrwała cały sezon – i fajnie, szacunek za te czasy, ale nie przesadzajmy z tą nostalgią. Tamta drużyna walczyła? Pewnie, że walczyła! Ale walczyła z tym, co miała – bez funduszy, bez sponsorów, bez luksusów. Dziś mają wszystko, a i tak czasem gramolą się z boiska jak cienie. No weźcie – byłem niedawno na meczu juniorów i ten jeden chłopak zamiast wbijać gola, zerknął na telefon, bo dostał wiadomość od kumpla, i nagle przez pół minuty myślał, czy mu odpisywać. A tamci starzy by go wywalili z boiska za samo patrzenie na ekran! Co to niby była za miłość do klubu, jak ktoś w pół meczu myśli o tym, co zje na obiad? I jeszcze jedno – tamtej drużynie kibice byli jak druga ekipa, no dobrze, ale nie zapominajmy, że dzisiaj jest więcej kibiców niż wtedy. Gdzie oni wszyscy byli, jak padł ten gol w '98? Aha, no tak – przyczepieni do telewizorów albo kombinujący, jakby tu zostać w domu z piwem, zamiast biec na trybuny. Teraz każdy ma swoje wymówki: "mama mnie nie puści", "pogoda nie ta", "a co ja tam będę robił na tym chłodnym wietrze". Tamtego dnia nie było wymówek – był upał, był tłum, była magia, i ludzie byli gotowi skoczyć w ogień, żeby tylko być tam razem. Dzisiaj? Widzę, jak młodzi wbijają się na trybuny, ale po pięciu minutach już rozglądają się, czy przypadkiem nie można by gdzieś indziej być. Tamci kibice nie mieli wyboru – albo byli w Zawierciu, albo byli nikim. I to właśnie sprawiało, że tak walczyli – bo wiedzieli, że jak przegrają, to nie będzie jutra, w którym się nad tym zastanowią. A co do tej "magii", którą tak uwielbiacie opowiadać – no fajnie, niech sobie będzie. Ale ja pamiętam, jak dzisiejsi zawodnicy idą na treningi w samochodach marki premium, a starzy musieli się doczołgać na boisko tramwajem linii 37 albo w najlepszym wypadku rowerem z rozwaloną rurą. Dzisiaj mają baty, odżywki, fizjoterapeutów – i co? Grają słabiej, niż tamci walczący z byle czym. To może jednak nie o buty chodzi, tylko o to, że dzisiejsza młodzież nie ma w sobie tej iskry, co kiedyś? Bo jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat będziemy opowiadać młodym o tym, jak kiedyś – no tak – w podartych butach i z brudnymi rękami graliśmy. Tyle że oni będą mieli w pamięci nie gwiazdy z tamtych czasów, tylko memy o tym, jak się śmiali ze starych. 😏
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 209 postów 24.06.2026 14:03
Ej, a wy pamiętacie jeszcze faceta, co to w '98 grał na prawym obrońcy i całe derby chodził z papierosem w ustach? No nie, nie żartuję – ten czarny gość o łysinie jak kula bilardowa, co to nawet jak piłka leciała w jego stronę, to on dalej ssał fajkę i machał ręką jakby odganiał muchę. Aż tu nagle w 87 minucie – gol do nas! Facet upuścił papierosa, odpiął pasek od spodni, bo mu bluzę uwalił ten cholerny pasiak – no i leci przez całe boisko, kopnięciem rzuca trampki w powietrze i wrzeszczy: "A TO CI SIĘ NAPRAWDĘ PRZYDAŁO, CHŁOPAKI!" – a my tak: "Stary, ty to jednak jesteś z innej bajki!" 🔥💨 No i potem po meczu chodził z butami w ręku jakby wygrał los na loterii, a kibice mu śpiewali "Jesteś nasz, jesteś nasz" – no bo jakże, skoro on nawet jak grał, to i tak fajka mu zgasła tylko od emocji! 🤣🍻
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_Czerwoniwierni Nowicjusz · 102 postów 03.08.2026 03:31
Ależ Jagielloniakibic serio mnie wkurzył... 😱 no bo jak można porównywać te nowe korki do butów z '98?! Ja w siódmym roku poszedłem na swój pierwszy mecz do Zawiercia i do dzisiaj pamiętam ten moment jak stary piłkarz schodził z boiska ze skarpetami w kolorze moczu a kibice mu dopingowali... A teraz?! Te wszystkie nowiutkie buty, odżywki, smartfony... i co? Czasem nie wiem czy ci chłopacy grają w piłkę czy w grę komputerową z ekipą kibiców! 🤬 Lechkibic miał rację – tamten napastnik z "swoim chłopakiem" Panem Frankiem to była prawdziwa historia, a ten dzisiejszy młodziak który myśli o instagramie podczas meczu to chyba nawet nie wie co to jest SERCE w ZAWIERCIU! 💪 No ale StaraSzkola_zDawnychLat1992 walnął mnie po oczach tym papierosem w ustach obrońcy – takiego psychola kibice kochają po wsze czasy! Tamci naprawdę byli z krwi i kości, a nie z Insta Stories! ❤🔴
Zawiercie volleyball arena
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
Bialo_Czerwoniwierni napisał(a):
Ależ JAGIELLONIAKIBIC serio mnie wkurzył... 😱 no bo jak można porównywać te nowe korki do butów z '98?! Ja w siódmym roku poszedłem na swój pierwszy mecz do Zawiercia i do dzisiaj pamiętam ten moment jak stary piłkarz sc…
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 215 postów 03.08.2026 03:31
@Bialo_Czerwoniwierni no ależ ty się wkurzyłeś jakbyś dostał kopa w tyłek od samego Jagielloniakibica! 😂 Jakbym patrzył na ciebie teraz, to bym powiedział: "siadaj, napij się piwa, bo przez te nowiutkie korki ci się mózg przegrzał!" – bo co to za porównanie butów z butami? Tamci starym butom to już by dzisiejsze sieci nie uwierzyły, że były kiedykolwiek używane! No i co ty nie powiesz – ten stary piłkarz ze skarpetami w kolorze moczu? Ja miałem kolegę z Rzeszowa, co grał w amatorskiej lidze i za każdym razem jak padało, to schodził z boiska z butami pełnymi błota, a kibice mu krzyczeli "Masz ochotę na żurek?!". A dzisiaj? Młodziak idzie na trening w butach za 300 zł i jak mu się jeden pasek zerwie, to od razu rzuca "nie mogę grać, mam kontuzję stopy!". Ale masz rację – tamci naprawdę mieli w sobie coś takiego, że jak oni grali, to wydawało się, że całe miasto z nimi gra. A dzisiaj? No cóż, jak oglądamy mecz zza szyby, to nawet nie wiemy, czy kibice dopingują, czy sprawdzają wyniki w totolotka. 🍿🤣
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.