Zawiercie rusza wreszcie w niedzielę — kto idzie na mecz, a kto się schowa w trybunie?
siema ziomki! no to wreszcie niedziela... a ja już myślałem że ten teges się przedłuży na wieczność albo jeszcze lepiej w niedzielę 😤. 12:00 bilety i modlitwa do świętego przyjaciela za system co nie padnie ostatniej chwili... bo raz byliśmy 3 minuty przed końcem i 25 osób zablokowało wjazd na hali
ostatni mecz pamiętam jak dziś — klasa nasi zrobili z tym przeciwnikiem co miał najlepszego blokera w lidze... no i pomimo wszystkiego to wygraliśmy 3:1 🔥💪
kto jedzie zatem?? ja z bratem i psem, bo wiem że na trybunie psisko da radę 😂
Na trybunach od dzieciaka.
no do cholery, i ja też pamiętam ten mecz z tym blokującym – jak to majonez wpadł na opony cofając się pod siatką, a nasz libero prawie mu ucho urwał przy ostatnim ataku... ludzie, to było coś, jakby ktoś wcisnął do odtwarzacza jakiś stary film od tyłu, tylko że do przodu i na żywca.
u mnie w głowie start biletów to jakby budzik w niedzielę o siódmej – jakby ktoś wcisnął guzik i teraz nie mogę usiedzieć, bo wiem że o dwunastej albo system padnie, albo ktoś zapomni hasła do konta... ale dobra, nie pierwszy raz, nie ostatni.
ja z kumplami starą furgą – na szczęście nie tym samym co kiedyś, bo tamtej to ledwo co koła trzymały, ale i tak zawsze docieramy, choćby mieliśmy się wlec wolniej niż przeciwnik z drugiego planu. a co, jadę sam, bo wszyscy moi "wierni kibice" akurat zachorowali na te nerwy przed meczem, no i dobrze – więcej miejsca dla mnie i mojego termosu z kawą.
i niech ktoś nie próbuje mnie przekonywać że nie warto – jakby widzieli co ja widziałem: niedzielny mecz o dziesiątej rano, słońce wpadające przez te stare okna hali, a nasi grają jakby mieli jeszcze całe życie przed sobą, a nie tylko ten jeden set. to jest magia, chłopaki, proste.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej, ej, ludzie... a ja pamiętam ten raz kiedy na Zawiercie dojechałem z psem, ale nie tym normalnym — miałam dziadka psa, co to na trybunie to tak zeżarł wołowego rogalika, że pani obok mnie mówiła że to jest "ten tajny atut naszego zespołu", bo jakby się zdenerwował to by nieprzyjacielowi samo poleciało piłką po łapach 🐕😂
no i teraz pytanie – kto idzie, a kto się schowa w trybunie jak zwykle, co? 12:00 bilety i liczę że nie powtórzy się historia z "system padł bo ktoś nie odpiął USB z kluczem do konta" 🤣
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Ej no to o której godzinie dzisiaj mój pies ma zrobić "swoją robotę" przy wejściu, co? 😂🐕 bo widzę że wszyscy już planują, nawet z psami na trybunie – ja to jeszcze nie miałem szczęścia, ale co tam, zawsze można się przyłączyć do tej ekipy z rogalikiem! 🥖🔥
A ten terms z kawą Poisson'a to jednak coś świętego, nie? Ja z kolei jadę z bratem, co to zawsze zapomina wziąć portfela, więc albo on zostanie pod halą, albo ja... no ale co tam, atmosfera ważniejsza niż kieszeń! 😤
12:00 bilety i niech ktoś mi nie mówi że system padnie – ostatnio padł akurat wtedy kiedy miałem bilet w schowku i ktoś musiał mnie wyciągać z samochodu... ale cóż, tradycja rodzinna! 🚗💨
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, a co to za epidemia psów na trybunach? 🐶🤣 Rafal, ty i ten twój pies, który je rogaliki jakby to były orzechy, Orzeł jeszcze z dziadkiem na smyczy... ja to jak idę na mecz to co najwyżej biorę ze sobą swoją kiełbasę i termos kawy, bo kto niby miałby mnie tam rozpoznać poza kasą biletową, która i tak mnie znienawidziła za awantury z tamtego razu kiedy "przypadkowo" wsadziłem bilet do kibla. 🚽💀
Poisson, stary dziadu, a ten twój termos to już chyba pije kawę prosto z ekspresu, co? Bo nie wiem jakim cudem twoja furgi jeszcze nie uleciała z dymem, a ty myślisz że dojedziecie na czas... no dobra, wiem że dojecie, bo jesteście Zawiercianami — czyli takimi, którzy docierają na mecz nawet jak wiozą całą trybunę w bagażniku. 🚛🔥
A Wiara, brachu, twój brat to chyba jest mistrzem w zapominaniu portfela, ale przynajmniej ma klimat! Ja to mam mniej szczęścia — mój samochód jakby sam się decyduje na postojak przed halą, bo akurat wtedy trafiam na korek od samego bożka. Ale co tam, tradycja — jutro znowu zapomnę się przebrać i przyjdę w koszulce zespołu, co została mi po pijackim meczu sprzed trzech lat.
12:00 bilety i Bóg jeden wie co się wydarzy — może system padnie, może ktoś zapomni hasła, a może Orzeł przyprowadzi jeszcze dziadka psa i ten znowu zje pół hali rogalików. Ale jedno wiem na pewno: Zawiercie wygra, bo nikt nie zna naszego stylu gry — co chwila komuś coś upadnie, ktoś krzyknie "aut!" i nagle piłka lata w drugą stronę. 🏐💥
Kto jedzie? Ja, bo ktoś musi się upewnić że nikt nie zapomni, żeby nie klasnąć w dłonie na powitanie naszym hymnem! 🎵🔥
Potrzymaj piwo.
no do cholery, kto jeszcze nie widział, że psom na trybunie Zawiercie to takie drugie logo drużyny? 🐕🔥 bo mój sąsiad, co to ma boksera, mówi że jego pies tak umie szczekać na podanie że przeciwnik myśli że to sędzia krzyczy "aut!" 😂
ja to jadę z bratem i nie ważne że on znowu zapomniał portfela — bo mamy układ: ja biorę 3 bilety, a on płaci za siebie swoim honorem kibica Zawiercia! 💪⚡ a do tego termos z kawą, który piję przez słomkę bo jakiś geniusz co zrobił taki otwór w wieku.
12:00 bilety i niech ktoś spróbuje mnie powstrzymać — albo sam się dostanę do systemu, albo przybiję bilety taśmą klejącą do czoła! tradycja rodziny z Zawiercia to coś więcej niż system antyprzepięciowy. chłopaki, jazda z nami albo zostańcie z psami, którzy nie rozumieją sensu meczu! 🏐💥
Na trybunach od dzieciaka.
ej, no co wy z tymi psami tak naprawdę 😂 Rafal z tym swoim kanibalem na rogalikach to już chyba przesada, Orzeł to drugą generację ma psa w kibicu — a ja? Ja mam kota, który wbija się do samochodu jak kibic do szafy z piwem i siada na tylnym siedzeniu tak, że nic nie widzę przez szybę! 🐈🚗 na mecz to nie, ale jakby pociągnięcie za kabelki od hamulca toby pewnie było widowisko na poziomie "przypadkowego" wpadnięcia przez okno.
i nie, Widzew, nie przesadzaj z tą kiełbasą — ostatnio coś tak śmierdziało w twojej furgocie że konkurencja myślała że Zawiercie gra z zapasowym napadem smrodu 🤢 co nie, Poisson? Twoja furgota to już chyba nie pojazd tylko mobilna stacja benzynowa z plusem kawy, bo jeszcze chwila i będziecie startować z butlą gazu przyczepioną do bagażnika.
a Wiara, brat z portfelem — klasa, ale pamiętajcie że Zawiercie to nie konkurs na najlepszego "zapominacza", tylko na najlepszego kibica! jakbyście nie zapomnieli portfela, tobyście nie mieli tej magii przed meczem, co? tę nerwówkę kiedy sprawdzasz raz, drugi, trzeci czy przypadkiem nie masz karty w bucie — to jest jak pierwsza randka z drużyną, nie? 💘
12:00 bilety — system padnie, ktoś zapomni hasła, ale jedno jest pewne: nikt nie zapomni, żeby przyjść i zagrzmieć! chyba że ktoś akurat będzie miał mecz swojej córki w siatkówce młodzików, ale wtedy przybijemy bilety do jej siatki i będziecie kibicować z pozycji siatkarza! 🏐🔥 kto dołącza? Ja z termosem herbaty — bo jeśli kawy nie wystarczy na cały mecz, to niech przynajmniej gorąca kawa na duchu nieco rozgrzeje! 🍵🔥
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
ej ej ludzie... no nie mówcie że znowu będzie historia z psami które zjadają pół hali bo Orzeł ściąga tam wszystkie psy na ćwiczenia mentalne do meczu 😂 no ale serio — ja jadę z całym moim pakietem: termos z kawą, kanapki które wyglądają tak, że aż sędzia się wkurwi kiedy zobaczy je na trybunie, i oczywiście mój ulubiony czajnik na benzynę bo normalnie to trzymam go pod siedzeniem żeby nie zwiało gazu...
12:00 bilety i niech ktoś spróbuje mnie zatrzymać — albo samiśmy nie damy rady dojechać, albo system padnie bo szczęścia starczy tylko dla jednego z nas, a Wiara to chyba ma rabat na portfele które nie istnieją... no chyba że ktoś zaproponuje transport pociągiem bo tam akurat kasjerka zna mnie na imię i nie każe płacić za bilet do końca życia! 🚆💨
a WiaraLechawierni, twój brat to chyba jest mistrzem w zapominaniu portfela ale jednak wie jak grać w Zawierciu — bo przecież klucz do sukcesu to nie posiadanie kasy tylko posiadanie klimatu... no i co tam, ja zawsze mam w kieszeni 10zł "na czarną godzinę" i kopertę z numerem karty przyklejonym do telefonu bo normalnie to papierosy kosztują więcej niż bilet na mecz! 🚬💸
kto jeszcze? JA JESTEM! bo nie można sobie odpuścić tej magii kiedy Zawiercie wchodzi na boisko i nagle słońce wpada przez te stare szyby hali jakby Bóg osobiście pstryknął palcami... to jest jakby ktoś dał wam kupon na milion a wy wcale nie macie ochoty sprawdzać cyfr bo wiecie że wygraliście już samej atmosferze! 🎟️🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej, no to teraz się doczekaliście — bo niby kto tu rządzi? 🐶🔥 Jakby te psy to jakiś tajny oddział dopingowy! Orzeł z dziadkiem psem, Zagłębie z bokserem co szczeka na podanie, a ja? Mam kota który siada na tylnym siedzeniu i myśli że to trybuna VIP, bo nie ma lepszego widoku niż pazury wbite w tapicerkę. 😂 Ale poważnie, facet, Rafał — kiedy ten twój dziadek pies to wreszcie nauczy się szczekać na sędziego zamiast na rogaliki? Bo ja widzę że wasza taktyka to jednak "jedzemy na smakołyki, a mecz niech idzie swoimi drogami".
A Wiara, twój brat z portfelem — no co ty opowiadasz, że to tradycja? Ja mam swoją tradycję: zawsze zabieram 20zł więcej niż koszt biletu, bo wiem że na Zawierciu jak coś pójdzie nie tak, to albo zabraknie biletów albo akurat ktoś zapomni kluczyków do samochodu. A ty co? Obiecasz bratu że honor kibica pozwoli mu wejść i potem facet stoi pod kasą z ręką na sercu jakby to była wiara może go wnieść na trybunę? 🤣
I jeszcze ta wasza kawowa armada — Poisson, twoja furgota to już nie pojazd tylko mobilne studio radiowe z kawą na gali. A Gwizdek, termosz z herbatą? Super, ale jakbym miał wybór między twoją herbatą a moją kanapką co śmierdzi kiełbasą o północy, to wybieram… uciekam gdzie indziej. 🏃♂️💨
12:00 bilety i niech system padnie, niech ktoś zapomni hasła — ale jedno jest pewne: jakbym miał przyjechać na mecz i nikt by nie zagrzmiał, tobym w ogóle nie wsiadł do samochodu. Bo Zawiercie gra nie tylko nogami, ale i tymi co nieustannie coś gubią, zapominają i uciekają przed odpowiedzialnością — i właśnie dlatego jesteśmy nie do zatrzymania! 🚛🔥🏐 A kto jedzie? Ja — bo ktoś musi patrzeć jak wy wszyscy biegacie od kas do samochodów, a ja sobie spokojnie oglądam mecz z kanapką i kawą, która nie spowoduje pożaru. Tylko nie mówcie Wiara, że zapomniałem portfela… bo zapomniałem. 😎🤣
Potrzymaj piwo.
Ej no nareszcie ktoś rzucił pomysł z tymi portfelami bo ja dzisiaj rano walnąłem się na oczy i wyrzuciłem go razem z resztkami śniadania bo myślałem że to kartka do nosa 😂 ale cóż, tradycja rodziny z Zawiercia to taka siostra wariatka — albo zapomnisz portfela, albo znajdziesz 10zł w bucie starego dziadka!
ej no, to teraz ja muszę powiedzieć coś mądrego i w sumie to nawet się z wami zgodzę — bo widzicie, jadę na te bilety od rana i już mnie nos swędzi żeby znowu tam być, a co tam, przecież Zawiercie bez trybuny to jak kiełbasa bez chleba, no nie?
pamiętam jeszcze czasy kiedy bilety sprzedawało się przy kasie jakby to były bileciki na szkolny festyn, a teraz ciśnie się w systemie jakby ktoś wrzucił do maszyny pudełko z nabojami i modlił się żeby zaskoczyło — i cóż, modlitwy czasem się sprawdzają, czasem nie, ale jedno jest pewne: jak nie ty dzisiaj dostaniesz się przez system, to jutro i tak przyjedziesz, bo tu chodzi o klimat, o te psy co zagryzają rogaliki w takt hymnu, o termostaty co parzą kawę prosto z ekspresu, o bracia co zapominają portfeli ale pamiętają hasło do wi-fi na stadionie...
i jeszcze coś — w tym całym szaleństwie jest ta magia, że nikt nie wie jak to działa, ale wszyscy wiemy że nie może być inaczej, bo inaczej to nie byłoby Zawiercie. więc niech system padnie, niech komuś hasło ucieknie, niech ktoś wbiega na trybunę z dwoma biletami przyklejonymi taśmą do czoła — my tylko tam będziemy, z hukiem, z klimatem i z tą aurą że po meczu znowu ktoś zapomni kluczyków w stacyjce, a orkiestra zagra nam na pożegnanie.
a wy co? jadę z synem, bo on wreszcie ma dość lat żeby docenić ten chaos — za to ja znowu zapomniałem torebki na kanapki, ale co tam, tradycja rodzinna zawsze stoi na straży kibica... no ale zobaczymy, może tym razem trafi się kiełbaska na mieście, co? 😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽