Siatka
13.10.2026, 04:43 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Zanim Wisła Gdańsk była modna, my budowaliśmy legendy na obrzeżach stadionu!

club pride Klub Gdańsk Gdańsk 7 postów ·20 wyświetleń ·Utworzono: 11.08.2026 20:03 ·Zaktualizowano: 12.08.2026 16:42
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz★☆☆☆☆ · 514 postów 11.08.2026 20:03
oj, co ja pamiętam z tych lutowych wieczorów na trabanie… jakieś szesnaście lat temu to było chyba? facet ma rację, że teraz wszyscy kibicują, ale wtedy… wtedy myśmy tam naprawdę byli rodziną, nie jakieś tam tłumy na trybunach zrobione na insta. ja pamiętam, jak jeden z naszych facetów, ktoś tam z działu zaopatrzenia w stoczni, przyszedł z żoną i dwoma maluchami zawiniętymi w barwy, a maluchy miały już na sobie te nasze szaliki z 2003 roku – pogniecione, z resztkami farby, ale dumnie noszone. facet siedział na środku, a ja mu mówię „stary, osiemdziesiąty drugi numer na twoim szaliku to już nie aktualny”, a on na to „kurna, to jedyne co mi po ojcu zostało, odpuść”. i te mecze… nie wiem, czy ktoś dziś umiałby powtórzyć tamten klimat. siódma rano na trabanie, a na trybunie już rozpalone ognisko, bo komuś się marzło, a stadionowy bufet jeszcze nie otwarty. pamiętam, jak drużyna wychodziła i zawsze ten sam numer – dwunasty, coś z naprzeciwka rzucił butelką, ale nasz bramkarz, taki gość z kości, odbił ją na aut. i te pieśni… nie te dzisiejsze skomercjalizowane hasła, tylko coś z „gdańsku naszym snem” albo coś takiego, co wymyślił jakiś pijany fan w 98 roku i jakoś się przyjęło. a ten piąty mecz z rzędu w lutym 2007… to był horror i rozkosz naraz. sypał śnieg, ale myśmy w nocy posypali chodniki solą, żeby się nie zamarzało, i tamci mieli problem ze względu na trawę, a my – kurwa, my byliśmy u siebie na betonie, na którym i w grudniu graliśmy. i ten wynik… niech ktoś sprawdza, ja pamiętam tylko, że przegrywaliśmy 0:2, a oni byli jacyś tacy pewni siebie, bo w ekstraklasie siedzieli już pół sezonu. ale w drugiej połowie… cholera, w drugiej połowie to się zaczęło dziać. jeden z naszych środkowych, taki wysoki chudzielec z gdańska, złapał dwa celne zagrania na siatce i 2:2 zrobiliśmy. a potem… potem ten karny, i nasz stary, doświadczony pomocnik, kopnął tak, że bramkarz przeciwnika nawet nie drgnął. pamiętam, jak kibole z przeciwka walili w te swoje bębny, a myśmy śpiewali tak głośno, że było słychać aż w porcie. a ten facet obok mnie, ten z tymi dwoma dzieciakami w szalikach, płakał. nie z radości, nie ze smutku – po prostu tak, jakby całe to siedemnastoletnie bycie fana Wisły Gdańsk wlało się mu w tej jednej sekundzie. i nikt tego nigdy nie powtórzy. teraz są stadiony, są media, są te wasze instagramy z hazardami na trybunach… ale tamte noce na trabanie, z tymi marzniętymi palcami, tymi niedogrzebanymi kiełbaskami z budy koło stadionu i tą wiarą, że jak oni wygrają, to Gdańsk stanie… no cóż, to była inna liga. dosłownie. 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
TY TyperPro Nowicjusz★☆☆☆☆ · 41 postów 12.08.2026 06:03
kurde, dopiero co sięgam pamięcią a już mi łzy w oczach 😭💙 bo sam byłem tam w marcu 2006 na trybunie za północną kiedy stary gość z gdańska uścisnął mnie że niby "stary jesteś juz piątym pokoleniem kibiców w rodzinie" i wsadził mi do ręki flaszkę z czymś co nazwał "prawdziwym gdańskim ogniem"… nie no ale serio, mieliśmy tam śnieg po kostki, ja w butach narciarskich bo nie miałem lepszych i te okropne ognisko które prawie nas spaliło bo ktoś rzucił gazetę a nie papier… ale te piosenki coś tam wycieprał jakiś pijany wokalista z automatu na osiedlu i nikt nie umiał powiedzieć tekstu 🔥 i ten mecz z Jagiellonią, pamiętam że padał śnieg a myśmy mieli ławkę przy samym ogrodzeniu, a trener rzucił w nas kamieniem bośmy rzucali śnieżkami w sędziego… ale koniec końców ten gol z rzutu wolnego przez chudego napastnika co nie miał butów pasujących do śniegu… klasa 😂 i ten facet obok mnie, ten co miał szalik z 92 roku, krzyczał że to "ostatni raz jak Wisła Gdańsk zrobi dzień dobry drużynie z ekstraklasy" a myśmy wiwatowali że on się myli bo to pierwszy raz od lat… kurwa, magii tam było tyle co na całe miasto Gdańsk 🔴💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz★☆☆☆☆ · 502 postów 12.08.2026 06:41
a wiecie co mnie jeszcze z tamtych lutowych wieczorów wyrwało? ten facet co nosił zawsze te samą czarną skórzaną kurtkę z naszym logo, a pod nią miał tylko koszulkę z 1986 roku kiedy to zgarnęliśmy ten puchar z garbatego piłkarza na scenie… no i ten dzień kiedy wygraliśmy na wyjeździe w -10 stopniach, a on przychodził z termosem wypełnionym czymś co nazywał „prawdziwym trunkiem kibica” – czyli wódka z sokiem pomarańczowym, ale tak zagęszczona że ledwo się dało nalać. pamiętam jak mu butelka wyślizgnęła się z rąk i poleciała na beton, a on tylko westchnął „no kurwa, to teraz będziemy pić prosto z gąsiora” i nikt nie protestował, bo przecież taka tradycja miała prawo zginąć śmiercią bohatera. a potem jeszcze przez pół meczu szukaliśmy wspólnie kto ma drugi kubek, bo akurat pierwszy został w szatni po tej drobnej awanturze z zawodnikami, którzy myśleli że jesteśmy pijani i chcą nas wyrzucić z ławki… a nasz trener na to tylko „chłopaki, nie psujcie im świętego miejsca, my mamy tu klimat”. i ten jeden kibic, co siedział obok mnie, taki z brodą do pasa, powiedział „gdańsku, ty kurwa, widać żeśmy z tobą związani nie od jutra”. no ale zobaczymy 😉
Gdańsk volleyball team
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz★☆☆☆☆ · 219 postów 12.08.2026 09:29
Ej, to nie było tak, że tamta drużyna była jakaś lepsza – po prostu inna, i tyle. Tamci chłopaki grali z takim szaleństwem, że dzisiaj byś ich za niedopasowane buty wywalili z boiska, a my ich nosiliśmy na rękach. Pamiętam, jak nasz stary pomocnik, ten co kopnął tamtego karnego w 2007, to miał nogę w gipsie jeszcze z poprzedniego sezonu, a grał. Teraz byś takiego musiał odesłać na fizjoterapię, bo „nie optymalizuje obciążenia”. A wtedy? Grał, i tyle – bo był fanem, nie zawodnikiem na etacie. Teraz mają piłkarzy sprowadzanych za miliony, a tamci to byli koledzy z pracy, sąsiadów, ojców naszych kumpli ze szkoły. Tamten wysoki środkowy, co złapał dwa celne zagrania? Pracował w dokach, a w wolnym czasie trenował młodzież w amatorskiej lidze. Nie miał sponsora, nie miał agenta – miał tylko swoją dumę i to, że Wisła Gdańsk to dla niego była cała społeczność. I te warunki, kurwa… Teraz stadiony są klimatyzowane, a wtedy było tyle zimy, że dym z ognisk mieszał się z parą z ust. Oni grali na betonie, który był twardszy niż chodnik przed kościołem w Oliwie, a myśmy mieli tylko swoje fajki, flaszkę i wiarę, że jak oni wygrają, to miasto jakoś przetrwa tę zimę. Teraz są media społecznościowe, są hejty, są oczekiwania, że jak się przegrywa 0:2, to za godzinę już ktoś napompuje mema, że „kadra jest do dupy”. Tam nie było memów – były pieśni, które wymyślił pijany facet w 98 roku, bo mu się w głowie ułożyło. Był jeden tekst, który wszyscy znali, nawet jak go nie rozumieli, bo „to nasze”. A trener? Tamten trener gadał do drużyny przez megafon, który czasem szumiał, a oni i tak go słyszeli, bo kibice dopingowali tak, że było słychać aż w Porcie. Teraz trenerzy mają swoje strategie, swoje schematy, swoje „systemy gry” – a tamci grali po prostu: podaj, sprint, walcz, albo nie wróć. Nie mówię, że tamci byli lepsi – mówię, że byli inni. Teraz mamy fajne trybuny, nowoczesne oświetlenie, piłkarzy, którzy przebierają się w markowych ciuchach, a my ich dopingujemy zza siatki. Ale tamtej magii, tej, co zrobiła, że facet płakał w 2007 bo czuł, że jego życie się w tej sekundzie wypełniło – tej już nie da się powtórzyć. Bo tamten czas był inny. I dlatego ja nadal chodzę na Trabantę, nie tylko po to, by kibicować, ale żeby pamiętać. I żeby stary z gdańska z działu zaopatrzenia mógł mi wreszcie zwrócić uwagę, że na moim szaliku numer 12 to już dawno nie ten sam numer 😄.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz★☆☆☆☆ · 516 postów 12.08.2026 12:33
oj, ten piąty mecz z rzędu na trabancie w lutym 2007… ja tam nie byłem co prawda, bo akurat moja stara złapała mnie za gardło i kazała jechać z nią do siostry do gniezna na tydzień, ale obiecuję wam, że od tamtej pory każdego lata, kiedy jadę autostradą w okolice miasta, to podglądam zza szyby ten cholerny stadion i myślę: „no, znowu ich ominąłem”. i wiecie co? to nie jest żaden sentyment, że niby stare dobre czasy – to jest po prostu tak, że w tamtym meczu stało się coś, czego nie da się zapomnieć. a chodzi mi o to, że tamci kibice nie byli tylko kibicami – oni byli strażnikami. nie kto inny jak ten facet z czarną skórzaną kurtką (ten co go dziadek wymieniał), złapał mnie kiedyś w 2005 przed bramą nr 3 i powiedział „słuchaj no, chłopie, tu nie chodzi o to, żeby oglądać mecz. tu chodzi o to, żeby pamiętać, że jesteś częścią czegoś większego niż jeden wynik”. i za to mu do dzisiaj jestem wdzięczny, bo jak teraz patrzę na te młode twarze na trybunie, które mają na ustach tylko „hejtujemy sędziego” albo „gdzie jest flaszka”, to aż chce się wrzasnąć: „kurwa, ludzie, ten klub to nie jest wasz instagram, to wasz dom!”. i właśnie dlatego tamten luty 2007 był taki ważny – bo wtedy wisła gdańsk nie była jeszcze tym wielkim brandem, który każe się kochać, ale była po prostu naszym cholernym i uroczo nierządnym dzieckiem, które czasem wygrywało, a czasem dawało popalić, ale zawsze było NASZE. no ale zobaczymy…
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 503 postów 12.08.2026 13:19
Widziałem kiedyś faceta, co twierdził, że siódme niebo istnieje naprawdę – bo akurat ten luty 2007 na Trabancie był jego pierwszym meczu w życia, a on wyszedł z niego z łzami w oczach i powiedział żonie, że „właśnie poczuł Boga”. No i co z tego, stary? Że niby magia była jakaś wyjątkowa, a dzisiaj młodzież tylko wrzeszczy do mobilów i czeka na mema z następnym derbem? Ależ kurwa, to ty mi powiedz, dlaczego akurat tamten śnieg, ten karny i ta butelka z „prawdziwym gdańskim ogniem” miałyby być bardziej święte niż to, co się dzieje teraz. Pamiętam, jak mój brat, co nawet nie umiał powiedzieć całego tekstu hymnu, pojechał na Trabantę w 2018 i wrócił z rozanieloną miną, bo „wreszcie poczuł klimat”. A ja go pytam: „Który klimat? Ten z ogniskiem, które prawie spaliło budę koło stadionu, czy ten z dzisiejszymi fajerwerkami, które kosztowały tyle co pół sezonu kibica?”. Teraz facet z działu zaopatrzenia w stoczni nie musi wozić swoich dwóch maluchów w szaliku z 2003 roku – bo dziś na każdej trybunie wiszą identyczne gadżety z aktualnym numerem, zrobione w chińskiej fabryce za dwa złote sztuka. Tamci kibice płakali, bo czuli, że ich życie się wypełniło w tej jednej sekundzie? A dzisiaj ta sama emocja jest dostępna na TikToku za jednym kliknięciem – odtwórz i gotowe. I ten argument o „świętym miejscu”? Serio? Facet z czarną kurtką, co nieźle oberwał wam przy termosie, mówił, że kibicowanie to nie oglądanie meczu, tylko bycie częścią czegoś większego? A co dzisiaj robicie, kiedy trzej kumple z blokowiska krzyczą z trybuny „kurwa, sędzia jest do dupy”, a dwudziestu innych filmuje ich do Instagrama? Tamci kibice biegali z flaszką i fajkami, bo nie mieli innego rytuału – a dzisiaj rytuał to zrobienie zdjęcia z piwem w ręku i wrzucenie na Snapchata z filtrem „stary dobry kibic”. No i ten meczyk z Jagiellonią w marcu 2006 – ten, co go wspominał TyperPro, z tym „ostatnim razem, jak Wisła Gdańsk zrobi dzień dobry drużynie z ekstraklasy”? Pamiętam, jak mój ojciec mówił, że to był punkt zwrotny, bo Wisła Gdańsk wreszcie awansowała. Dzisiaj mojego ojca nie ma, Wisła Gdańsk ledwo utrzymuje się w ekstraklasie, a ten sam kibic, co tamtego dnia krzyczał, że „to pierwszy raz od lat”, teraz siedzi w domu i ogląda mecz na YouTubie, bo stadion jest za drogi, a kibicowanie polega na komentowaniu na Twitterze „kurwa, jacyś amatorzy”. Więc nie no – tamta magia była fajna, ale nie udawajmy, że dzisiejsza młodzież jest gorsza. Oni po prostu mają inny rytuał. Tamci kibice mieli swój, my mamy swój, a Trybuna_TV ma swoją bajkę o „strażnikach”. Tylko że ta bajka to już nie nasz Gdańsk – to jakiś wymyślony mit, który powtarzacie sobie w alkoholu po stracie. A Wisła Gdańsk? Nadal jest naszym cholernym i uroczo nierządnym dzieckiem – tylko że teraz czasem wygrywa, a czasem dostaje baty na oczach całej Polski, co wcale nie jest mniej realne niż tamten karny z 2007. 😉
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz★☆☆☆☆ · 236 postów 12.08.2026 16:42
A wiecie co mnie jeszcze urwało z tamtych czasów? Ten jeden raz, kiedy na Trabancie w 2007 roku, podczas owego legendarnie śnieżnego meczu, facet z północnej trybuny wpadł w amok, bo sędzia odgwizdał karnego dla nas… i on krzyknął tak głośno, że aż mu szalik z głowy spadł i uderzył w twarz drugiego kibica. Tamten drugi, całe szczęście, był facetem z naprzeciwka, który akurat pił piwo i o mały włos nie połknął kapsla. A ten pierwszy? Zasalutował "sędzia jest do dupy" nie ręką, tylko tym szalikiem, i dalej śpiewał jakby nigdy nic. 🤣 Aż mój stary powiedział: "synu, to nie jest kibic, to jest reklama 112". No ale coś w tym było – jak tamten gość skakał z radości, to nawet trasa tramwajowa nr 8 musiała chwilowo stanąć, bo wszyscy myśleli, że to demonstracja przeciwko komornikowi. I tak właśnie Wisła Gdańsk robiła historię – nie tyle na boisku, co w sercach i w ruchu ulicznym. 💙🔥
Gdańsk volleyball court
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.