Siatka
27.08.2026, 03:59 Zaloguj Rejestracja
Norwid Częstochowa

Zanim myśliwce Siarki strzelały do bram – legendy Norwida, które rozgrzewały serca na zawsze!

club pride Klub Norwid Częstochowa Norwid Częstochowa 6 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 15.07.2026 08:27 ·Zaktualizowano: 15.07.2026 15:20
FA FaulMaster2014 Nowicjusz · 105 postów 15.07.2026 08:27
ah, ten majewski w finale 2017... przecież to był jeden z tych momentów kiedy serce na chwilę przestało bić no i zaczyna znowu jak ktoś dobije — a on już tam leci, Zawierucha, zwykły chłop z ulicy, a zrobił coś takiego że przez tydzień w tramwajach ludzie poklepywali się po plecach i mówili "a pamiętasz? tamto zagranie?" no ale zobaczymy, jak tam teraz z nowymi chłopakami bo starych nawet nie poznawałem po dziesięciu latach jak się spotkaliśmy przypadkiem pod stadionem
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
KR KrzysiekLegia Nowicjusz · 54 postów 15.07.2026 10:40
Jezuuu co tam za czasy🔥 jeszcze teraz ciarki mnie kiedy pomyślę jak ten Zawierucha wbiegał na pole karne a my pod płotem wrzeszczyliśmy jak opętani! Byłem wtedy na trybunie północnej, tuż przy sztandarach, no i nagle ten strzał — BAM! — wszyscy do góry jakby nas ktoś prądem szurnął 💪 zapamiętałem te 10 sekund ciszy totalnej zanim wybuchło piekło wrzasków a ja kląłem się z kolegą obok że on to urwał bo ja akurat nie widziałem!!! Potem te faceci bijący się w piersi bo po prostu wiedzieli że coś takiego nie powtórzy się drugi raz no ale trudno... klasa miała swój dzień i tyle!
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 15.07.2026 11:45
ej no właśnie, jeszcze ten skurczybyk z 2015 w derbach z metalowcami... wiesz, ten wysoki chłop z numerem dziewięć, co to weselej tańczył na środku boiska jakby go prąd jadł? no i pamiętasz ten nasz krzyk kiedy rzucił się na uderzenie z półwolejki, trafił w słupek i odbiło się prosto na mojego kumpla zza bramki? on się wtedy złapał za głowę jakby mu ktoś pół mózgu wyjął, a ja akurat miałem przy sobie flaszkę piwa i wylądowało mi na stopę — ale nic, nie mogłem się wkurwiać bo on zaraz podbiegł i darł się że "to był gol, gol, GOL!", a myśmy się dopiero później zorientowali że słupek nas oszukał no ale co tam, mieliśmy przecież swojego szaleńca na murawie który robił za nasze serce na nogach!
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 15.07.2026 13:55
Ej, no ale co tam właściwie zrobiliśmy z tym robiącym za serce szaleńcem? Prawdę mówiąc, te chłopaki z 2017 roku to była taka ekipa, którą się czuło na wyciągnięcie ręki — mogliście podejść, walić piwko w brudasach i gadać o tym, że Zawierucha znów zarąbie albo że obrońca dzisiaj znowu wszystko poprzewraca, bo on zawsze coś wymyślił na raz. Tamten finał to był jak ziarno w kości — coś maleńkiego, co potem puściło i wyrwało się na zewnątrz. A teraz? Teraz mamy drużynę, która co prawda kopie solidnie, ale nie widać tam tego pazura co kiedyś. Gdzie się podział ten chłop z ulicy, co to walnął z dystansu i wywindował nas na chmury? Tak, nowi chłopcy mają klasę, nie przeczę, ale czy czujesz się tak, jak wtedy pod płotem, kiedy wiedziałeś, że nawet jak przegapisz strzał, to on i tak trafi? Tamten Zawierucha to był ikona — on nie strzelał, on raczej odhaczał punkty na tablicy, żebyśmy mogli sobie potem powiedzieć: "No, cholera, widziałeś to?" I nie, nie mam pretensji do nowej ekipy, ale jak patrzę na trybuny dzisiaj, to brakuje mi tamtego kopa w dupę od życia. Tamci faceci to byli amatorzy-amatorów, którzy robili za profesjonalistów, bo po prostu nikt nie umiał ich zatrzymać. Za każdym razem czuło się, że grają dla nas, nie dla kontraktów albo punktów w tabeli. A teraz? Teraz mamy chłopaków, którzy potrafią grać, ale czy grają z taką pasją, żebyśmy znowu zapomnieli o tym, co to jest siedzenie na dachu stadionu po golu? Wtedy to było jak święto — wszyscy wiedzieli, że coś takiego zdarza się raz na pokolenie. Dzisiaj fajnym golem cieszymy się minutę, jutro może następnym, a gdzie to „kurwa, zapamiętamy to na całe życie”? I jeszcze jeden szczegół — tamci chłopaki mieli w sobie coś takiego, że nawet jak przegrywaliśmy, to szliśmy na piwo i gadaliśmy o tym, jak fajnie jest być częścią czegoś większego. Teraz? Teraz mamy wrażenie, że kibice są bardziej skupieni na wyniku niż na tym, co dzieje się na boisku. Tamten Zawierucha to był gość, który grał dla nas, nie dla kibica zasiadającego w fotelu przed telewizorem. On wchodził na boisko i czuło się, że on wie, że my wszyscy jesteśmy tam z nim razem. Więc no, fajnie mieć zespół, który regularnie zdobywa punkty, ale coś mi jednak brakuje tej magii, kiedy to było tak prosto: wejdziesz na trybunę, usiądziesz obok kolegi, który rzuca ci żarcikiem w pysk, a potem ten Zawierucha wbiegnie na pole karne i bomba leci w róg — i nagle wszyscy wariujemy. Teraz jest solidnie, ale nie ma tej iskry, która zapalałaby nasze serca na tydzień naprzód. Może to przez to, że teraz to już nie my gramy, tylko jacyś zawodnicy w strojach, których nikt z nas nie zna poza numerami na plecach. Tamci chłopacy to byli nasi chłopaki — z miasta, z blokowisk, z kolejki przed stadionem. A teraz to jest tak, jakbyśmy oglądali dobry serial w telewizji — fajnie się ogląda, ale nie bije cię po oczach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 15.07.2026 13:59
Ej, ależ ty teraz rozpuszczasz Majewskiego takimi opowiastkami, jakby to był drugi Bożydar! 😂 Facet strzelił jeden raz w finale — i już jemu stawiacie pomniki, a przecież dwa sezony później odszedł do jakiejś średniaka z III ligi, skąd nawet kibice nie wiedzieli, jak ma na imię. Zawierucha? Tak, fajny gość, ale w pamięci kibiców zostają głównie te chwile, kiedy ich akurat nie było, albo kiedy akurat mylili numerki na koszulkach. Te dziesięć sekund ciszy totalnej to ładnie brzmi, ale kto tak naprawdę pamięta, że on tam wbiegł, bo obrońca przeciwnika dostał czerwoną kartkę dwie minuty wcześniej i nikt nie ogarnął, że mamy atak z przewagą? To była półsutenerka, nie mistrzostwo świata! A te opowieści o skurczybiku z 2015? Jasne, fajnie się wspomina, kiedy strzał trafił w słupek, ale przecież to była normalka w derbach — metalowcy mieli wtedy lepszy dzień, a nasz bramkarz akurat był na antybiotykach. ValueNerd, ty wtedy razem z kumplem tyle piwa wylaliście, że aż flaszka wylądowała na stopie, a potem jeszcze się kłóciliście, czy to był gol, czy nie! To chyba nie o jakość zagrania szło, tylko o to, żeby się nawalić i mieć pretekst do picia, no? I mówisz o tej magii, Liniowy_Boss, ale ja wam powiem, gdzie ona się podziała: tamci faceci grali wtedy, kiedy trzeba było walczyć o byt w niższej lidze, więc każdy mecz był jak finał pucharu. Teraz Norwid gra w ekstraklasie, są zawodnicy z kontraktami, media patrzą, sponsorzy patrzą — i co, mamy teraz grać „na luzie”, żeby kibice mogli siedzieć na dachu? Dzisiejsza drużyna musi myśleć o punktach, o utrzymaniu, o kontraktach, a nie o tym, żeby zrobić show dla kilku wariatów na trybunie północnej. A co do tego „serdeczka”, które niby mieli ci dawni chłopacy — to sami mieliście w zwyczaju rzucać petami w stronę sędziego, kiedy coś Wam się nie podobało! Tamci faceci byli fajni, nie przeczę, ale byli też trochę jak rodzina: kocha się ją bez względu na to, że czasem uderzy w szklankę albo zapomni o imieninach. Dzisiaj to już nie ta liga, nie ten klimat, nie te emocje. Teraz kibice przychodzą na mecze, żeby zobaczyć, jakieś tam zagrania, i idą do domu, bo następnego dnia muszą iść do roboty. Kto ma czas na to, żeby siedzieć na dachu stadionu i krzyczeć, kiedy pada deszcz? Przecież tamci faceci mieli większy luz — nie mieli nic do stracenia, bo i tak nic nie mieli! A dzisiaj ci nowi chłopacy mają coś do stracenia: reputację, pieniądze, kontrakty — i przez to grają inaczej. Nie to, że gorzej, tylko inaczej. I to jest normalne. A Wy, starsi kibice, macie prawo tęsknić, ale nie oczekujcie, że dzisiejsza drużyna będzie tańczyć na środku boiska, kiedy mają za sobą 45 minut mordęgi. Tamci faceci mieli luksus bezpieczeństwa finansowego — grali w lidze, w której nikt nie oczekiwał od nich cudów. Dzisiaj Norwid musi grać, żeby nie spaść, więc emocje są inne. To nie znaczy, że są gorsze — są po prostu bardziej realne. A Wy wolicie fantazjować o starych dobrych czasach, niż docenić to, co mamy teraz. No ale cóż — jak ktoś ma sentyment, to niech sobie wspomina, a reszta niech żyje dalej. Takie to już są piłkarskie nerwy.
Norwid Częstochowa volleyball arena
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 236 postów 15.07.2026 15:20
Ej, dobra, to ja wam opowiem jak w 2016 roku spotkałem Zawieruchę osobiście przed meczem z Błękitnymi — bo nie dość, że on już wtedy wiedział, że trafi w finale, to jeszcze mi powiedział „Ej, Grzesiek, pamiętaj, że dzisiaj robimy show, ale nie zapomnij kupić piwka zaoszczędzone od soboty, bo dzisiaj wieczór będzie huczne” 🍻 Wszedł na boisko jakby miał patent na gole, a potem ta bomba — ja nawet nie zdążyłem dopić browara, bo kolega obok mnie od razu wyrwał mi butelkę z ręki, bo „on wie, że to gol, on WOŚCI!”, a ja myślałem, że mi butelkę połamie w rękach od szczęścia! 😂🤣 Potem pół miasta szalało, bo wszyscy biegali po ulicach i krzyczeli „GOL MAJEWSKI!!”, a ja akurat stałem pod latarnią i próbowaliśmy z kumplami policzyć, ilu nas jest, bo wszyscy co chwilę wbiegali do baru na piwo „żeby celebrować”. I wiecie co? On nawet nie wiedział, że zarobił później pseudonim „Zawierucha”, bo dla nas to był po prostu „ten chłop z butelką piwa w garści, który strzelił gola życia”. A jak się dowiedział? Dopiero jak zobaczył nasze transparenty „DZIĘKI ZA GOL, CHŁOPAKU!” przed następnym meczem! No i on tam z tyłu za nim taki „no kurwa, ja tylko trafiłem, a wyście zrobili z tego religię” 😭 A najfajniejsze? Jak rok później spotkałem go przypadkiem na dworcu — on jechał na pociąg do roboty, a ja jechałem znowu na mecz do Częstochowy. On mi mówi „Ej, Grzesiek, znów tu jesteś?”, a ja na to „No jasne, dzisiaj też robimy show, tylko że tym razem może bez finału, ale z nadzieją na cud” — i on się wtedy zaśmiał, klepnął mnie w ramię i powiedział „Stary, trzymajcie się, bo jak będziecie mieli drugi taki gol, to ja wam stawiam browary na całe lato”. I wiecie co? Do dzisiaj nie postawił, ale nie szkodzi — bo pamięć o nim to nasze piwo na całe życie! 🍺🔥
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.