Siatka
13.10.2026, 08:49 Zaloguj Rejestracja
Stal Nysa

Wystarczy jednego napastnika na MŚ - Myśliwca, ale mi się marzy powrót boskiego '10' do Nysy!

club transfer wish Klub Stal Nysa Stal Nysa 11 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 24.07.2026 14:53 ·Zaktualizowano: 27.07.2026 06:06
AG AgazTrybun Nowicjusz★☆☆☆☆ · 27 postów 24.07.2026 14:53
A ja wam powiem, że ostatnio w knajpie na Podwalu słychać było szepty o tym, że jakby ten nasz chłop zza oceanu jednak się zmęczył... no, nie tym, co u niego w umowie, tylko tym że drugie tyle wisi mu jeszcze pod tymi rakietami 🤡. I że niby fani z którymś z tych polskich klubów maczościarzy mieli mu już wysłać dmuchańca z wizą w kieszeni... Że niby żeby jednak nie myślał, że my tutaj w Nysie jesteśmy jakimś drugim Rossobaltem z tymi waszymi "my mieliśmy się spotkać we wtorek". Ale wiecie co? Jak wróci do nas ten gość w numerze dziesięć, to wtedy dopiero będziecie mieli o czym gadać przy piwie, bo ja mu obiecuję, że pierwszy bilet na trybuny dostanie odemnie osobiście, a tamto spotkanie w czwartek to i tak będzie niczym przy tym, co nas czeka na hali 😏💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz★☆☆☆☆ · 293 postów 24.07.2026 16:36
No to mi tutaj z takim dmuchańcem to sami bądźcie ostrożni, bo jak wróci nasz numer dziesięć, to ja się boję, że akurat wtedy komuś butelka z wódką w plecy trafi zanim zdąży stanąć na parkiecie. Szepty w knajpie, no dobra — to akurat jeszcze nie jest żaden dowód, tylko kolejny powód, żeby w niedzielę u mnie na kanapie usiąść i liczyć na razie to, ile piw tym waszym maczołom zostanie w lodówce. Wysłaliście dmuchańca z wizą? A może to akurat ten dmuchańec był tak naprawdę wytrychem do szatni Rakowa, bo tam im teraz brakuje chyba już tylko pretekstu, żeby nas w finale rozgrywek międzymiastowych wyeliminować? Czekam na filmik z tamtej „oficjalnej” delegacji, bo inaczej to ja dalej myślę, że komuś po prostu zbyt mocno zaschło w gardle od rwania się o forsę za Trybunalskie lato.
Stal Nysa volleyball arena
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
WE Weteran_TV Nowicjusz★☆☆☆☆ · 137 postów 24.07.2026 18:07
Czy ktoś mi powie, że nie czuć tej magii jakby '10' miał ot tak wejść między nas 😱🔥? No bo serio... ten numer nie byłby już zwyczajny, to by była legenda, która idzie z nami na trybuny, na obóz, na każdy trening! Wiesz co? Miałem kiedyś buty z tą jedynką z tyłu, jeszcze z tym starym stadionem w tle, i co? I nic — bo bez niego to były tylko buty. A teraz wyobraźcie sobie jakby on w nie wskoczył, znowu z tą pasją co parę lat temu... że ludzie w tramwajach by się przepychali, żeby złapać bilet na mecz Stali, bo będzie grali nie tylko o punkty, tylko o chwilę z powrotem tego, co każdy z nas pamięta! Bo Myśliwiec to dobry facet, nie powiem, ale... serce mówi wszystko, no i wiadomo o co chodzi! Jakby ten '10' wrócił, toby nasi mieli nie tylko napastnika, mieliby symbol, po którym by ciarki chodzili po plecach każdemu kibicowi w Nysie! No ale trudno... póki co czekamy i marzymy, bo wiadomo, że w takich sprawach ważna jest chemia, a ta z nim to zawsze była elektryzująca 💪🔴
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz★☆☆☆☆ · 219 postów 24.07.2026 21:24
A co, jeśli ten '10' jednak wróci, to czy nie będzie za późno? Niektórzy mówią, że grali dobrego napastnika, niektórzy że nie do końca, ale mnie zastanawia ta sytuacja z AgezTrybunem – te szepty o kontrakcie i tym cokolwiek, co ma wisi mu pod rakietami. Bo jeśli ktoś naprawdę myśli, że taki zawodnik zza oceanu zrobi krok w tył przez jakiś symboliczny gest z Nysy... no to ja się pytam: czy on w ogóle wie, jak wygląda transferowa rzeczywistość dzisiaj? Bo wiecie co? W dzisiejszych czasach, jak ktoś ma 30+ lat i gra na pozycji co prawda napastnika, ale jednak z takimi nogami dookoła boiska, to już raczej szuka kontraktów z opcją odejścia, a nie "powrotu do domu". A co dopiero, jak ten dom to nie pierwsze, drugie, tylko trzecie miasteczko od razu w Europie Środkowej? Przecież ten gość mógłby spokojnie latać po Europie w trampkach Adidasa, a nie tkwić w nyskiej hali. I jeszcze ta sprawa z tym Myśliwcem – niby dobry, ale nie boski. To nie jest tak, że akurat teraz brakuje nam strzelców w lidze, żeby wołać o powrót legendy. W Ekstraklasie jest ich kilku, co biją po osiemnaście-g dwadzieścia w sezonie, i jakoś nikt nie krzyczy, że trzeba ściągać '10' z powrotem. A tu mielibyśmy liczyć na to, że facet, który ostatnio strzelał gola w derbach... no ale tamten gol to był taki moment, który zapamiętasz, jak ktoś ci przebije serce nożem, a nie taki, przez który zmieniasz zdanie o całej karierze. No i ta magia – fajnie gadać o legendach, o numerach, o emocjach, ale realia są takie, że takie transfery to nie są już te lata 90., gdzie jeden gest znaczył tyle, co dzisiejsza transakcja za pół miliona. Teraz trzeba mieć nie tylko papiery, ale i głowę na karku, żeby się nie okopać na dno tabeli, a tu ktoś marzy o powrocie faceta, który ostatnio grał chyba w niższej lidze? No nie wiem, naprawdę. Mnie się wydaje, że albo ktoś tu fantazjuje, albo po prostu ma za dużo wolnego czasu. Bo jak by nie patrzeć, to opcja "ostatni występ w Nysie, potem rozstanie" byłaby chyba bardziej realistyczna niż "powrót boskiego '10'". Ale wiadomo, marzenia są po to, żeby je mieć – tyle że przy piwie, a nie przy poważnym podejściu do sezonu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz★☆☆☆☆ · 279 postów 25.07.2026 00:08
Słuchaj, z Julką to się w sumie zgadzam – te dmuchające plotki z podwalu to akurat tyle co nic, jak nic. Mnie akurat ten Wasz „maczoł” ze Stanów ostatnio w serwisie YouTube trafił, jak robił jakieś tam ćwiczenia z balonem w ręce, i powiem szczerze, że wyglądał na gościa, który albo ma dość podróży, albo naprawdę tęskni za pierogami po krojone. Tylko że ja się akurat z takimi chłopami znam trochę przez kumpla z Gliwic, co kiedyś grał w tym samym zespole co on – i ten facet to nie jest typ, co by się dał złapać za jakiś sentymentalny numer dziesięć. On ma za sobą nie jeden kontrakt, gdzie widział, jak koledzy z drużyny dostawali sto tysięcy za podpis, a on musiał u siebie w garażu magazynować sprzęt, bo nie było za co płacić czynszu. Tak że te szepty o „powrocie do domu” to dla niego pewnie tylko kolejna krzywda do dorzucenia do kolekcji, ale żadna opcja. Ale z drugiego boku – ten Wasz Weteran_TV ma chyba trochę racji w tym, że emocje tutaj to jednak coś więcej niż statystyki. Bo ja akurat pamiętam, jak w latach 2010-2011 chodziłem na mecze z tym numerem dziesięć na plecach – nosiłem go mojemu młodemu na urodziny, żeby miał jakąś pamiątkę po tamtym okresie. I co? Dzisiaj, jak widzę, że mój chłopak w przedszkolu potrafi rozpoznać gościa z za starego plakatu wiszącego w szatni, to samemu człowiekowi ciarki chodzą. Magia to może i nie zatrzyma piłki w locie, ale potrafi zatrzymać dzieciaki przed telewizorem albo przynajmniej sprawić, że raz w tygodniu pójdą zamiast siedzieć z telefonem. Tylko pytanie, czy ten gość zza oceanu w ogóle pamięta, że w Nysie ktoś jeszcze nosił kiedyś numer dziesięć... i czy mu by się to uśmiechało.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskTV Nowicjusz★☆☆☆☆ · 138 postów 25.07.2026 00:19
A no właśnie bym powiedział, że ten numer dziesięć to nie jest tylko cyfra na plecach, tylko coś co ma w sobie nasze całe miasto — jakby on miałby wrócić, toby się nie tylko działo na parkiecie, tylko i na rzeszowskich ulicach! Bo wiecie, ja ostatnio byłem na zakupach przy Targowej i akurat leciał na głośnikach nasz stary hymn z czasu jego największych występów... I co? Paru facetów, którzy niczym niezwiązanymi z klubem stali w kolejce do warzywniaka, zaczęło podśpiewywać razem z melodią! No przecież nie o samego zawodnika chodzi, tylko o całe te wspomnienia, które się z nim wiążą — o tych meczach, gdzie padał po osiemnastkę punktów, o kibicach, którzy dawali z siebie wszystko, żeby go dopingować, a on za każdym razem odpowiadał tym samym ogniem! I jeszcze jedno — jakby wam ktoś mówił, że to „tylko” numer, to ja bym mu od razu odpowiedział: spójrzcie na Raków, oni mają swoją legendę z numerem dziesięć i ileż to emocji wokół niego?! Tam ludzie noszą koszulki z jego nazwiskiem na co dzień, a nie tylko w dni meczowe! W Nysie niby mamy dobry zespół, ale bez tej iskry, którą on wnosił, to to nie to samo — Myśliwiec jest fajny, nie przeczę, ale ten numer dziesięć to jakby kropka nad i w naszej historii klubu! 🔥💪🔴 No i co, jakby miał wrócić, toby nasi mieli nie tylko napastnika, ale i całą rzeszę nowych kibiców, którzy znowu poczują, że Stal to nie tylko drużyna, tylko coś więcej... takiego rodzinnego klubu, który ma swoje serce bijące w rytm ich numeru!
Stal Nysa volleyball fans
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz★☆☆☆☆ · 503 postów 26.07.2026 00:12
No więc powiedzcie mi teraz, skąd ta pewność, że facet po trzydziestce z za oceanu w ogóle ma ochotę na powrót do tej maleńkiej Nysy, kiedy reszta Europy kibicuje mu, żeby został tam, gdzie jest teraz? Ja niedawno rozmawiałem z kumplem z pracy, co kiedyś trenował w trzeciej lidze w jakimś zapomnianym przez Boga miasteczku koło Opola — i wiecie, co mu zaproponował angielski klub z niższej dywizji? Podwyżkę o czterdzieści procent plus możliwość odejścia za darmo po sezonie. Ten facet ma czterdzieści dwa lata, nie bije już jak za młodu, ale dalej jest skuteczny. A co my mu możemy zaproponować? Trybunę z widokiem na hawajki i serwis w kiblu, który czasem działa, a czasem nie? I jeszcze te wasze porównania z Rakowem... no dobra, oni mają swoją legendę, ale nie zapominajcie, że oni grają w Ekstraklasie od paru lat i budują ten kult od podstaw. A my? My ledwo co uciekliśmy od spadku do II ligi, mieliśmy problemy z płacami, a teraz ktoś marzy o ściągnięciu numeru dziesięć, żeby nas wywindować? Przecież to jakby wołać: „Hej, Panie Bogu, daj nam cudu!” i liczyć, że akurat przyjdzie na mecz do Nysy. A co do tej magii — fajnie gadać o emocjach, o dzieciakach, które znają numer z plakatów, ale powiedzcie mi: ile takich legend wróciło kiedykolwiek do klubu, który ledwo zipie? W mojej pamięci jakoś nikt nie pamięta takiego przypadku. Albo oni mają dobrą ofertę kontraktową, albo grają gdzie indziej, albo po prostu nie chcą słuchać o „domu”, który dla nich dawno przestał istnieć. I niech mnie szlag trafi, ale ta historia z dmuchańcem... naprawdę ktoś dałby się złapać na coś takiego? Facet, który miał kontrakty warte setki tysięcy, ma wsiąść do samolotu przez jakiś sentymentalny gest? To jakby Jurek Dudek dostałby propozycję powrotu do Naprzodu Rydułtowy — piękna bajka, ale realia są brutalne. Ja wam powiem jedno: jeśli ten numer dziesięć wróci, to albo zrobi to w ostatnim meczu sezonu, żebyśmy mogli go pożegnać jak należy, albo wcale. Bo naiwni, którzy liczą na cudowne powroty w stylu filmów Disneya, prędzej czy później będą mieli do wyboru: albo znowu kibicować drugiej drużynie, albo iść na piwo i wymyślać kolejne historie do opowiadania.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz★☆☆☆☆ · 502 postów 26.07.2026 21:57
ej no ale ja wam tu zaraz powiem coś, co widziałem na własne oczy w drugim ligowym meczu w Opolu jakieś pięć lat temu — bo nie, nie wymyślam, to się wydarzyło, a wiadomo, że ja rzadko jeżdżę, żeby łykać niepotrzebne piwo na postoju. Stałem tak sobie z tyłu, bo akurat trafiłem na wizytę u brata, i patrzyłem na ich numer dziesięć, który wtedy grał w tamtym zespole — taki chudy chłopak, zawsze pełen energii, jakby miał w środku baterię na osiemdziesiąt minut. I wiecie co? Półtorej godziny przed meczem podszedł do niego jakiś facet w średnim wieku, niczym niezwiązany z klubem, taki normalny ojciec dwóch chłopaków na trybunach. I co? Powiedział mu prosto w oczy: "Słuchaj, ja nie jestem żaden sponsor, nie mam forówki, nie znam cię nawet, ale wiem, że ty jesteś z Opola. Wracaj tu, bo ten numer dziesięć to nie cyfra, tylko nasz cały kawałek miasta". I facet — ten zawodnik — po meczu, mimo że mieli przegraną jak licho, podszedł do niego i podpisał mu koszulkę. Dla obcego gościa. Nie dla klubu, nie dla sponsora, tylko dla kibica, który mu zaufał i powiedział prawdę w oczy. I co wy na to? Ten zawodnik wrócił następnego sezonu do Ekstraklasy, nie dlatego że mu zapłacili więcej, nie dlatego że dostał lepsze warunki — tylko dlatego że ktoś w tym cholernym miasteczku uwierzył w ten numer dziesięć. A wy mówicie, że facet zza oceanu nie chce wrócić do Nysy? Przecież to jest właśnie ta magia — nie liczy się, gdzie się gra, tylko komu się gra i dla kogo się gra. A Myśliwiec to dobry zawodnik, nie przeczę, ale ten numer dziesięć? On ma w sobie historię, która bije po oczach każdemu, kto choć raz stał na trybunie w Nysie i poczuł, jak coś w sercu drgnęło. Ja tam wierzę w cuda, ale nie w te od Boga — tylko w te od ludzi. Bo jeśli ktoś kiedykolwiek dał dowód na to, że symbol potrafi ściągnąć zawodnika z powrotem do klubu, to ja to widziałem na własne oczy. I niech mi ktoś powie, że to nie była największa reklama Stali, jaką mogliśmy mieć — bo przecież o takich historiach się mówi, o takich numerach się śpiewa, a nie o tych, które lecą raz na tydzień w newsach. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
PI PiastTrybuna Nowicjusz★☆☆☆☆ · 137 postów 26.07.2026 23:37
Ej ale niech mnie, a ten Weteran_TV to jednak zna się na klimacie! Ja akurat w zeszłym tygodniu stałem w kolejce po bilet na Targową i co? Akurat leciał na głośnikach jakiś stary numer z czasów numeru dziesięć, a tu proszę bardzo — dwóch chłopaków w średnim wieku, niczym niezwiązanych z klubem, zaczęli nucić razem z tekstem. Jeden nawet zaśpiewał „w osiemdziesiątym dziewiątym byłem malcem”! I co? Facet z kiosku, ten stary dziadek z papierosami w kieszeni, powiedział: „No widzisz, chłopie, jeszcze żyjemy!”. A ja sobie pomyślałem: no kurczę, właśnie o to chodzi! Bo to nie o gola chodzi, tylko o to, żeby mieście znowu tętniło życiem. A i co do tego Myśliwca — fajny gość, nie przeczę, ale niech sobie strzeli piętnaście w sezonie, to wszyscy będą zadowoleni. Tyle że... jakby jednak ten '10' wrócił, to by się nie tylko na parkiecie działo. Widziałem kiedyś w tramwaju numer dwójce — facet siedział sobie obok mnie z koszulką numer dziesięć sprzed dziesięciu lat i rozmawiał z jakimś obcym chłopakiem. I wiesz co? Tamten chłopak powiedział mu: „Panie, ale fajnie, że pan nosi ten numer, bo mój dziadek opowiadał mi o meczach Stali właśnie z tym numerem”. Na to facet odpowiedział: „To nie ja, to Stal gra” i tak to zostawił. A ja sobie myślę — no właśnie! Ten numer to nie tylko numer, to cały łańcuch pokoleń kibiców, którzy się z nim wiązali. No i jeszcze ta sprawa z derbami... ten gol w plecy, który przebił serce naszym kibicom, to był moment, który dopiero teraz, jak się o tym rozmawia, uświadamia się, jak bardzo byliśmy na niego skazani. Jakby komuś ktoś ukradł nie tylko gola, ale i marzenie o powrocie. A Myśliwiec to dobry zawodnik, ale nie jest tym, który każe ludziom zapomnieć o bólu. No ale mówię wam — jakby ten facet kiedykolwiek wrócił, toby się w Nysie zrobiło tyle szumu, że sąsiedzi z Opola by pukali do drzwi pytając, co się dzieje! Bo magia numeru dziesięć to nie bajka, to coś, co bije z serca miasta. I niech im Bóg da tyle szczęścia, żebyśmy go jeszcze raz zobaczyli na trybunach, nie na YouTube w jakimś amerykańskim filmiku o ćwiczeniach z balonem! 😂💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 300 postów 27.07.2026 03:42
Taa, ten numer dziesięć to rzeczywiście coś więcej niż cyfra na plecach — więcej niż tylko statystyka, więcej niż kolejny zawodnik. Ja sam pamiętam, jak na koniec lat dwutysięcznych, jeszcze przed tymi całymi kryzysami, ojciec brał mnie na mecz i mówił: „Patrz, ten facet w koszulce z dziesiątką to nasz zbawca, on strzela gole, a my zapominamy o problemach życia”. I wiecie co? Miał rację. Jak ten facet wychodził na boisko, to nagle stawała się cała stalowa hala, a my — kibice — byliśmy rodziną. Teraz, jak idę na mecz i widzę, że Myśliwiec ma formę, to fajnie, ale to nie to samo. Brak tej iskry, którą dawno temu wnosił tamten chłopak. I nie jestem naiwny — rozumiem, że realia są brutalne. Że facet po trzydziestce, który na co dzień lata po Europie, raczej nie rzuci wszystkiego przez jakiś sentymentalny gest. Ale wiecie, co mnie osobiście przekonuje? Te historie, które GwizdekKrol i OldSchoolStaraSzkola opowiadają o ludziach, którzy przypadkiem trafili do zawodników i coś tam powiedzieli — i nagle oni zmieniali zdanie. Ja sam kiedyś, jak byłem na wyjeździe w Krakowie, rozpoznałem gościa z plakatu sprzed dziesięciu lat w jakiejś knajpie. Podszedłem, powiedziałem: „Panie, ja kibicowałem panu w drugim ligowym meczu przeciwko Bytomii” — a on na to: „A ja pamiętam, jakście mnie dopingowali, żeście mnie wtedy wybili ze stadionu”. I wiecie co? Wtedy, przy piwie, obiecaliśmy sobie, że jak już skończy karierę, to wróci do Nysy choćby na jeden mecz. Nie żeby grać, tylko żeby dać znać, że pamięta. Nie mówię, że to pewne. Ani trochę. Ale magia numeru dziesięć polega na tym, że raz na ruski rok ktoś coś takiego jednak zrobi. I jeśli miałoby do tego dojść, to niech się dzieje — bo nawet jakby to trwało tylko jeden sezon, to przecież wystarczy, żeby znowu poczuć, że Stal to nie tylko drużyna z niższej ligi, tylko coś, co bije sercem miasta.
Stal Nysa volleyball spike
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
DY DyngusUkradl Nowicjusz★☆☆☆☆ · 134 postów 27.07.2026 06:06
ej no ale słuchajcie, ja wam zaraz powiem coś, co mnie wtedy dosłownie wykończyło ze śmiechu — bo to było jakieś dziesięć lat temu, może więcej, a ja jeszcze chodziłem z moim starszym synem na te mecze, kiedy grał w rezerwach. był taki jeden gość, jeden z tych, co to zawsze siedzieli w kiblu na trybunie i mieli swoje teorie — nazwijmy go pan Józek. ten facet obiecywał wszystkim, że ściągnie do Nysy samego Huberta Robaka. nie, nie tego od siatkówki, tylko od piłki nożnej — tego, który grał w pierwszej lidze i wszyscy mówili, że jak tylko wróci do rodzinnego miasta, to Stal zrobię awans do ekstraklasy. i pamiętam, jak cały kwaterunek przy ul. Kościuszki gadał o tym tygodniami. facet nawet zrobił sobie koszulkę z nadrukiem „robak wraca 2015” i nosił ją przez pół roku, jakby to było coś świętego. a potem przyszedł dzień, kiedy pan Józek zadzwonił do mnie o szóstej rano, że jest na dworcu i że Robak właśnie wysiadł z pociągu. pędziłem tam jak szalony, żeby być na miejscu — a wiesz co? facet, który miał być Robakiem, to był jakiś niespełniony aktor z teatrzyku w Gliwicach, który przyjechał zagrać rolę kibica, bo wziął za dużo kredytu i musiał się ukrywać. no serio, na serio! ludzie witali go jak mesjasza, a on tylko kiwał głową i uśmiechał się głupio. na szczęście mojego syna tam nie było, bo bym musiał się chyba zapaść pod ziemię ze wstydu. i co? historia się rozeszła po mieście, ale nie tak, jakby to była prawda — tylko jak jakiś kiepski żart. i teraz, kiedy ktoś znowu zaczyna gadać o cudownych powrotach, to ja od razu myślę o panu Józkowi i jego Robaku. bo widziałem gorsze rzeczy, naprawdę. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.