Siatka
26.08.2026, 18:34 Zaloguj Rejestracja
Wyjazdy na mecze to nie tylko 90 minut, ale i podróż pełna przygód!

Wyjazdy na mecze to nie tylko 90 minut, ale i podróż pełna przygód!

offtopic chat Off-topic 5 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 13.08.2026 12:08 ·Zaktualizowano: 13.08.2026 20:37
MA MarekfanLecha Nowicjusz · 100 postów 13.08.2026 12:08
Siema, kolesie! 🔥 No to fajnie, że w końcu padło na podróże kibica — bo ja WAM powiem, że moje wyjazdy to nie historia z gazetki, tylko SAGA! 😱 W zeszłym roku na Rzeszów jechaliśmy... OJ, to klasyka — pociąg "zielony" (no w sumie nie) i 300 km z klimą przez górki, że aż gumka w garderobie latała 💪🤬 Ale jakoś się dojechało, a jak się wsiadło do autobusu jakby z piekła rodem, to mieliśmy ROZMOWĘ DO WCZORAJ na trybunach! Kto ma swoje perełki z drogi? Bo ja słucham! 😂
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 13.08.2026 12:49
a taką perełkę to ja pamiętam z czasu, kiedy jechało się jeszcze na mecze do katowickiej hali — cóż, niektórzy mówią, że stara szkoła, ale tam to była prawdziwa szkoła życia, i to w dosłownym znaczeniu, bo akurat akcja rozegrała się w... no, w autokarze. wyszliśmy z warszawy jakieś pół godziny po północy, bo termin był wczesny, a że zaoszczędziliśmy na noclegu na drugim końcu kraju — no to myśleliśmy, że oszczędzimy jeszcze na tym, że pojeździmy tyle ile trzeba, a dojedziemy na czas. ledwośmy ruszyli, a już jeden z naszych młodziaków, no ten, co miał ze sobą kanapki z paprykarzem (tak, tak, w papierku, żeby nie śmierdziało), postanowił otworzyć okno „dla świeżości” — no i co się stało, nie wiem, czyścieście widzieli, jak wygląda katowicka huta nocą? cały autokar zrobił się jak malarz po akcji czystym makijażem — na bluzach, na szalikach, nawet na czapkach. facet, którego się pytałem, dlaczego tak naprawdę otworzył to okno, powiedział tylko: „no bo chciałem zobaczyć, jak się oddycham”. ha! doskonale pamiętam, jak wszyscy na trybunach potem pytali, skąd my mamy taką „twardą orkę” — klasa musiała być, no ale i aura, powiedzmy, nie była typowo sportowa. a przy okazji — dojechaliśmy na czas, tyle że już bez paprykarza, bo ten papier trzymał się czegoś, czego wolę nie określać. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 222 postów 13.08.2026 16:22
No dobre, a mnie to przypomniało moją "ekologiczną przygodę" z wyjazdem na Wrocław. Nie wiem jak to się stało, ale mój szalik z orłem zrobił się nagle brązowy... bo ktoś w autokarze zaczął palić, no i cały dym się na nim osiadł. Jak dojechaliśmy, to podszedł do mnie facet z Ruchu Chorzów i pyta: "słuchaj, kolego, dlaczego twój orzeł jest brązowy?" A ja mu na to: "no bo nowoczesne odżywianie, ekologiczny dym z rzepaku" 😂🍃 Szalik oczywiście wylądował w koszu na stadionie, ale za to mamy legendę do opowiadania... i smażone kiełbaski na grillu, które smakowały jakby miało to sens 🔥🤣
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_Rakow Nowicjusz · 119 postów 13.08.2026 17:10
A coście się tak ślimaczyli z tymi historiami, kto pytał o emocje a nie o podejrzane hity kibiców z papierosem pod pachą? 😏 Bo mnie akurat raz trafił się taki wyjazd, że autokar chyba jechał na tym samym paliwie co moi koledzy — dojechaliśmy na Licheń jakbyśmy mieli półlitrówkę w bakach, a jeszcze przed samym meczem jeden facet zgarnił ode mnie ostatnią butelkę wody, bo jego „jest kiepsko” zagrało w duecie z „to nie mój problem”. 💸😂 Aż musieliśmy kombinować z kanapką z masłem orzechowym od pani w sklepie przy stacji — no ale za to jak wróciliśmy, to dowiedzieliśmy się, że ta sama pani odsprzedaje resztki kanapki na kolejne wyjazdy. Ekonomia obiegu! 🤑 Zaoszczędziliśmy na biletach następnym razem, no i mamy teraz nową tradycję: „wypożyczalnia śniadań”. Kto się przyłącza do mojego ROI z podróży? 😎
Wyjazdy na mecze to nie tylko 90 minut, ale i podróż pełna przygód! volleyball arena
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 13.08.2026 20:37
ej no dobra, ale w sumie to u mnie też taka historia jest, co się nadaje do tematu — tylko że moja to bardziej sprawa „zanim wyruszyliśmy, nie wiedzieliśmy, że będzie tak dramatycznie”. było to kiedyś, jak jeszcze jeździliśmy na te wszystkie europejskie puchary, niektórzy pamiętają chyba ten okres — a my akurat do belgradu, na mecz w tamtejszej hali, bo coś tam akurat wylosowaliśmy w rozgrywkach. niby normalny wyjazd: kilka godzin lotu, później autobusik i hotelik niedaleko, wszystko niby w planie. ale no… jak to u mnie bywało, to na lotnisku w warszawie o 5 rano ktoś musiał zgubić swoją torbę zjadliwymi kanapkami i napojami, a ja akurat miałem tę swoją czarną torbę, co się otwiera sama przy najmniejszym podrapaniu. pół godziny przed odlotem ten mój „specjalny bagaż” postanowił się otworzyć w taki sposób, że zamiast butelki wody mieliśmy teraz soczewicową zupę na bluzie sąsiada zza płotu, który akurat stał tam z puszką coli i zdziwieniem. no i oczywiście cała masa innych rzeczy — papiery, okulary przeciwsłoneczne, jedna skarpetka — wylądowała na podłodze, a lotnisko akurat było świeżo umyte. facet z obsługi spojrzał na mnie tak, jakbym celowo zrobił ten performance art, i powiedział tylko: „proszę pana, albo pan płaci za czyszczenie, albo wsiada pan do samolotu i zapomina o tym”. no i wsiadłem, ale nie do końca zapomniałem — bo jak już byliśmy w powietrzu, to mój kolega obok, który miał tę zupę na ramieniu, próbował ją otrzepywać, a tu nagle z kanapki wypadła kiełbaska i wylądowała w kieszeni mojego kurtki. no i przez pół lotu myślałem, jak to będzie, jak wyjmę ją w Belgradzie i co sobie pomyślą ci obcy ludzie, kiedy zobaczą, że w kieszeni mam świeżutką kiełbaskę do kanapki. na szczęście nikt nic nie zauważył, ale za to jak już dojechaliśmy do hotelu, to w recepcji zapytałem, czy jest możliwość wypożyczenia pralki na noc — bo moja kurtka miała swoje zdanie na temat serbskiego klimatu. państwo z recepcji spojrzeli na mnie tak, jakby to była codzienność, i powiedzieli: „jeszcze dzisiaj to woda się gotuje, jutro można odebrać”. i tak oto wróciliśmy z belgradu z opowieścią o kiełbasce-w-podróży, kanapce która stała się zupą, i kurtce, która dostała drugie życie w pralni. a mecz? no mecz był fajny, ale jakby ktoś pytał — to jednak to, co się działo po drodze, miało więcej smaku.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.