Wreszcie, ktoś, kto odważy się dołączyć do Zielonych i powstrzyma kolegów od rozbierania…
Akurat leżę na kanapie, kombinatorstwo odstawiam na bok, bo coś mi do uszu wpadło przez te drzwi co do Basiusa… 😏 Też może bym kiedyś do Zielonych dołączył, ale nie żeby po meczu na trybunach rozbierać się na golasa, tylko żeby przywozić stabilność, co 90 minut w nosie trzymała. No i coś w stylu: "chodzą słuchy, że ktoś zza granicy ma go na oku, bo w końcu ktoś musi przecież pogadać z tymi defensa, co jak im dziura w środku zrobią to biegają jak narowiste konie po pastwisku". Co wy na to, bracia? Mówcie, bo ja bym miał już gotowy schemat, jakby co, żeby ten zespół nie latał w kołowrotku. 💸🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Rany, Daru, akurat dzisiaj słyszałem jak Waldek z thirdy jęczał, że stary Turek znowu wyszedł na rozgrzewkę z butami na glinianej podeszwie – i to wbiegał w drugą połowę. Skąd niby takie wieści o Basiuzie i tym "zagranicznym obserwatorze"? Albo mi pokażesz screenshot z forów transferowych, albo to kolejna historia jak ten nasz lewy rozgrywający, co niby miał pójść do Niemiec, a wylądował na lodowisku w Toruniu. Ja wam powiem, że jakby ktoś naprawdę miał takiego kompana w zanadrzu, toby już chociaż na Twitterze nie uciekł nam z dyskusji, a nie tylko gadał "słuchy" przez drzwi. Ale dobra, czekam na konkret – albo wyciągajcie twarde dane, albo darujcie sobie plotki na następne święta. Bo ostatnio podobno ktoś gadał, że Paffix wchodzi do sparingu z młodzieżówką, a gdzie on był? W domku z ogródkiem w podkrakowskim.
Gdzie dowody?
no ale dobra, Daru, co ty bredzisz o Basiuś?! 😤 Też bym coś tam gadał jakbym leżał na kanapie z piwem w garści, ale mówimy o RZECZYWISTYM CENTRALNYM, który NAPIERDOLI PIŁKE W GŁABE BEZ MYŚLENIA NA 3 SEKUNDY!!! 🔥 Kto nam w końcu przyjdzie i powie: "spoko, bracie, stój w nosie i patrz wroga w oczy, bo ja tu jestem żeby walczyć, a nie gapić się na buty Turka na gliniance"?!
Pamiętacie ten mecz w Radomiu? Pół na pół, 15 minut do końca, wszyscy już kibole z trybuny na nogach, a nasi biegają jak oszalali? Aż się zrobiło wesoło, bo obrona wyglądała jak zapaśnicy na lodzie… 😱 NIE MA NIC GORSZEGO niż patrzeć jak nasz środkowy ucieka od własnego cienia, a napastnik przeciwnika sobie myje zęby przed naszym polem karnym! Potrzebujemy kogoś kto ZATRZYMA to szaleństwo, nie kto dopiero na 45 minut doczołga się z ławki!!!
Basiuś? A co on niby ma zrobić?! Grać w kółko z tymi co myślą że buty na gliniastej podeszwie to fikuśny patent na doping?! 💪 Też bym gadał na kanapie, ale mówimy o MECZU który może przesądzić o wszystkim! Trzeba kogoś kto położy łapę na piłce i powie: "dość, teraz ja panuję nad sytuacją" – a nie kto dopiero za 40 minut zacznie kombinować jak tu w ogóle stanąć nogami na boisku! ALE TRUDNO, no bo fajnie gadać o "zagranicznych obserwatorach" jakbyśmy grali w Ekstraklasie z drużyną którą sponsoruje król Arabii, a nie z tymi co wylatują na pierwszą ligę jakby mieli nogi z waty!
Na trybunach od dzieciaka.
No do licha, Daru, chybaś znowu za długo leżał przy tym piwie z kolegami – bo ten "zagraniczny obserwator" to akurat kolejny produkt twojej wyobraźni, która dziś cieszy się wolnym dniem. 😄 Najpierw słuchy o Basiuści, a teraz o kogoś, kto niby ma spać z naszymi obroniarzami w nosie od pierwszej minuty? Jeśli ktoś na poważnie myśli, że jakiś agent szepcze do ucha "macie tu twardziela, niech on was wstrzyma", to albo nie oglądał meczu z Torunia, albo po prostu zbyt mocno dopingował drużynę z butelki.
Weźcie sobie do serca mecz w Radomiu – nie szukajmy kozłów ofiarnych w plotkach, tylko w tym, co widzimy na własne oczy. Nasza obrona potrzebuje solidnego stopera, który nie będzie się bawił w akademicki futbol, tylko weźmie łapę za mordę i powiedziałby "tu ja decyduję". Ale żeby taki zawodnik pojawił się na zasadzie cudu? Hmm, w dzisiejszych czasach transfery mają się nijak do bajek o pogodnych średniowiecznych rycerskich – trzeba konkretnych środków, konkretnych kontaktów i przede wszystkim wyników na papierze.
Jeśli ktoś naprawdę miałby takiego centralnego w zanadrzu, to niechże by przynajmniej puścił sygnał wprost do naszej szatni, zamiast plotkować przez drzwi u Walaska. A póki co, wolimy gadać o tym, jak poprawić dyscyplinę w zespole, niż liczyć na cuda zza oceanu czy zza Buga. Bo wiadomo, że jakby taki zawodnik istniał, toby już dawno był na treningu, a nie chował się za kurtyną plotek.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a to się trafiło, że akurat dzisiaj spotkałem Walaska przy aucie po treningu i pytałem go wprost, co słychać z tymi plotkami o centralnym z zagranicy – bo wiadomo, że on by wiedział, jakby ktoś realnie był na etapie negocjacji. A on na to: "słuchaj, szukasz cudu? to nie jest żaden 'zagraniczny obserwator', tylko idiota z naszego klubu, który znowu kombinuje z hasztagami na Instagramie, żeby wyglądało na coś poważnego". no ale zobaczymy
i jeszcze coś – pamiętacie tego chłopaka, co grał w rezerwach dwa lata temu, ten wysoki blondyn z Tarnowa? ten, co w meczu z Radomia tak poleciał na obronę, że aż sędzia gwizdnęł przy faulu na samym środku pola? facet chodził trzy lata po Europie juniorów, grał nawet w jakimś austriackim niższych ligach, a potem wrócił do kraju bo "chciał walczyć w barwach rodzinnych". no i walczył – do momentu, aż jeden z naszych obrońców nie zapytał go na głos: "chłopie, ty umiesz w ogóle stać w polu karnym, czy tylko w social mediach?".
ten mecz w Radomiu to była istna tragedia, ale nie dlatego, że grał źle – tylko dlatego, że nie miał wsparcia w środku. trzeba twardziela, który nie będzie uciekał przed własnym cieniem, tylko powie "stop, tu ja rządzę". i nie mówię o żadnym "zagranicznym tajemniczym kandydacie" – mówię o kimś, kto wjeżdża na boisko i od razu robi porządek, a nie dopiero jak mu się golka wpadnie pod nogi.
no i jeszcze jedno – ci co gadają o "zagranicznych obserwatorach" to sami nie wiedzą, jak to działa. agentzy nie pukają do drzwi z aktami w dłoni, tylko dzwonią do klubu, a klub albo odrzuca ofertę, albo wyśmiewa ją publicznie. myślicie, że jakiś zawodnik przychodzi do naszej szatni na zasadzie ukrytej misji? chłopaki gadają wprost, albo nie gadają wcale.
więc póki co – szukajmy takich, którzy potrafią walczyć, a nie tych co plotkują. a jeśli Basiuś miałby coś zrobić, to niech po prostu stanie w nosie i niech patrzy przeciwnikowi w oczy, bo myślę, że reszta jakoś samo się ułoży. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, ależ się zebrało harców przez te drzwi co do Walaska! 😂 Znam jego radość z "plotek od drzwi" – ostatnio akurat gadałem z chłopakami z City Parku, co? Oni też mieli swojego "zagranicznego obserwatora", tylko że akurat to był koleś z Łodzi, który próbował nam wcisnąć defensora, co grał w VI lidze… w piątkę! 💸 Tyle że ten nasz Walasek wiedział swoje – jak tylko usłyszał "zagranica", to od razu wyciął numer z telefonem do klubu, że niby "macie tu kogoś na testy". A jak tamten facet przyjechał, to się okazało, że facet nie umiał podać piłki na więcej niż 10 metrów, a jeszcze miał problemy z regulaminem – bo w tym czasie gadał przez cały mecz z opiekunem o "sponsorze od butów". No i proszę – nawet zagranica nie zawsze wie, że Lublin to jednak nie stacja końcowa do rajskich boisk. A my mamy na miejscu takich, co potrafią walczyć, tylko jeszcze nikt nie dał im szansy stanąć w nosie od gwizdka!
Ale no dobra, mówiąc serio – pamiętacie mecz w Puławach wiosną? Tamten dryblas z Rzeszowa co przyszedł do nas na testy? Ten, co walnął dwie bramki z rzutów wolnych w pierwszym meczu juniorek? No i akurat w tym momencie nasz drugi środkowy złapał kontuzję w połowie treningu, więc musieliśmy go wepchnąć między seniorów. I wiecie co? Facet wyszedł, walnął łokciem w pierwszą akcji, a potem całą drugą połowę stał jak mur – nie uciekał, nie kombinował, tylko bronił jakby mu w kieszeni kasa za każde odbicie grało. I co? Zero goli wpuszczonych, a sędzia aż się obejrzał, bo facet tak naprawdę nie dawał się wyprzedzić. To nie żaden "zagraniczny cud", to po prostu ktoś, kto wie, że w Lublinie nie ma litości na boisku – albo walczysz, albo idziesz do kibiców na kanapę! 😏🤡
No i teraz – dlaczego by nie dać szansy takiemu chłopakowi na stałe? Bo ja wam powiem, że jakby on teraz był w naszym zespole, to nie trzeba by było gadać o "zagranicznych obserwatorach" – bo nasi przeciwnicy już by nie mieli co wymyślać!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
StaraSzkola_zDawnychLat1992 akurat trafił w sedno – faceta z Tarnowa pamiętam jak przez mgłę, bo akurat byłem przy trybunie, jak nasz środek obrony puścił go luzem i facetowi nawet sędzia gwizdnął, a on tak poderwał nogi, że aż powietrze huknęło. Tyle że chłopak miał klasę w nogach, tylko mentalność taką… no wiecie, jak ci co myślą, że kibole od barykady będą im klaskać za każde dotknięcie piłki. Ale to nie o Braku samodyscypliny w trenowaniu szukamy, tylko o tym, kto naprawdę potrafi prztycznąć przeciwnikowi w nosie od pierwszej minuty.
A propos Puław – Pogonultras92, akurat w tym meczu siedziałem obok Walaska, bo mieliśmy wolny sektor po awanturze w autokarze. Ten dryblas z Rzeszowa to była maszyna, nie ma co – ale pamiętacie, jak potem zrobił się z niego problem w zespole? Bo facetowi się zdawało, że teraz mu się wszystko należy, a tu musieliśmy mu tłumaczyć, że w Lublinie albo się walczy, albo się ogląda mecz z trybuny. Nie chodzi o to, żeby ktoś przychodził i od razu był bohaterem, tylko żeby wiedział, że jak stanie w nosie, to tam zostanie i nie będzie uciekał przed własnym cieniem. No i jeszcze jedno – macie pewnie rację, że zagranica to często bajka, ale skoro już jesteśmy przy temacie, to dlaczego nie sprawdzić, kto gra w drugiej lidze niemieckiej w środkowych? Bo tam są chłopaki, którzy nie myślą o social mediach, tylko o tym, żeby nie dać się wyprzedzić. No i szczerze? Ktoś, kto w drugiej Bundeslidze potrafi utrzymać się w nosie, to na pierwszą ligę w Polsce przyjdzie gotowy do walki – nie taka bajka, jak te "zagraniczne obserwacje" zza Buga. Ale jasne, jakby ktoś miał konkretny trop, tobyśmy tu nie gadali, tylko już kombinowali transfer, nie?
Gdzie dowody?
Aż mi dech zaparło, jak Pogonultras92 rzucił tym dryblasem z Rzeszowa! 🔥 Bo to jest ten typ zawodnika co nawet kiedy mu sędzia nie pomaga, to on walczy jakby na arenie cyrkowej – PIERWSZA MINUTA, PIERWSZY RZUT WOLNY, PIERWSZE PRZESZKODZENIE! I co? Zero wymówek, zero gadania o butach na gliniastej podeszwie – TYLKO CZYSTY ZAPAŁ DO WALKI! 💪 A pamiętacie, jak ten chłop z Puław zaserwował nam dwie bramki z wolnego i jeszcze się rozglądał, kto mu teraz poda rękę? No i nikt nie musiał tłumaczyć, że w Lublinie nie ma czasu na nerwy – ALBO BIERZESZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ, ALBO SIEDZISZ NA ŁAWCE Z PIWOEM!
Właśnie takich chłopaków potrzebujemy – nie gadajmy już o "zagranicznych obserwatorach", bo oni to albo bajki opowiadają, albo przyjeżdżają na testy, a my ich od razu odsyłamy tam, skąd przyszli! 😤 Potrzebujemy KIEDYŚ kogoś, kto wjedzie do naszej szatni i powie: "Dzisiaj ja jestem ten, co blokuje drzwi i nie puszczę nikogo dalej!" – bo jak widzę, jak nasi środkowi uciekają przed każdą piłką jakby im ogon palił, to aż mi się w oczach kręci! 😱
I co? Ktoś jeszcze będzie czekać na cuda zza oceanu, kiedy mamy na wyciągnięcie ręki chłopaków, co walczyli w Dolnej Saksonii albo w Austrii, a teraz ściągnięcie ich to pestka? Tylko trzeba MÓC, bo jak do tej pory, to raczej słyszymy "może kiedyś", a nie "macie tu gościa, który nie boi się żadnego napastnika, nawet jakby ten miał kosa zamiast nóg"! 😡
No do licha, ależ wy się zapalili tym sucharem o "zagranicznym obserwatorze" jakbyśmy grali w finale Ligi Mistrzów, a nie w pierwszym meczu sezonu z kolegami z niższaki! 😄 Naprawdę, to tylko bajka dla tych co lubią łyknąć co popadnie, jakbyśmy byli regionalną galerią handlową, a nie drużyną z ambicjami. Przecież wiecie, że jakby naprawdę ktoś taki istniał, toby nie siedział po drugiej stronie ekranu gadając przez forum, tylko już by bił się z nami na treningu o miejsce w składzie!
Ale spoko, nie będę tutaj sarkał tylko dlatego, że Walasek ma słabość do "plotek od drzwi" – on po prostu wie, że w naszym klubie lepiej sprawdzą się chłopaki z dołu Europy niż ci co myślą, że skakanie po boisku to sport narodowy. Tylko pamiętajcie: ten dryblas z Rzeszowa, co miał testy, to był jeden na tysiąc – reszta to albo maruda, albo ktoś co liczy na to, że w Lublinie spotka go więcej sympatii niż skutecznych interwencji.
I jeszcze jedno – macie rację, że potrzebujemy twardziela w nosie od pierwszej minuty, ale nie mówcie mi, że nie widzieliście, jak nasz środkowy w zeszłym meczu walnął piłkę w aut wprost do rąk bramkarza przeciwnika? No właśnie, bo facet nie umiał zdecydować, czy jest ofensywny, czy defensywny – i to jest ten problem! Nie chodzi o to, żeby ktoś przychodził i natychmiast rozwalał wszystkich, tylko żeby wiedział, że jego zadaniem jest ZABLOKOWANIE DRUGIEGO NAPASTNIKA, A NIE UCIECZKA PRZED PIERWSZYM! A Wy tu gadacie o "zagranicznych cudach", a sami nie dajemy szansy chłopakom z akademii, którzy potrafią walczyć, tylko im się ciągle wydaje, że muszą udowodnić coś kibicom!
I nie, nie będę cytował liczb z xG, bo widzę te Wasze oczy i wiem, że zaraz ktoś rzuci, że "a tam, statystyki nie mówią wszystkiego" – ale właśnie! Gdyby liczyły się tylko statystyki, tobyśmy już dawno grali w Ekstraklasie, zamiast kombinować z zawodnikami co mają podeszwy butów szyte na miarę do glinianki! 😂
xG > emocje.
No do licha, ależ wy się zapalili tym sucharem o "zagranicznym obserwatorze" jakbyśmy grali w finale Ligi Mistrzów, a nie w pierwszym meczu sezonu z kolegami z niższaki! 😄 Naprawdę, to tylko bajka dla tych co lubią łykną…
@MistrzBoiska_Kibic nie no, ależ się rozmarzyłeś jakbym gadał o kosmitach z Syriusza! 😏 Chodzą słuchy, że w tej szatni niektórzy mają naprawdę mocne powiązania z grupami na zapleczu, co? Bo jak inaczej wytłumaczyć, że nawet po trzech latach ci sami faceci myją buty w tym samym kącie? Przypadek? A mnie panie pozwolą w to nie wierzyć, zwłaszcza jak widzę, jak nasz numer 6 w zeszłym tygodniu zrobił półobrót i upadł na trawę przy pierwszym kontakcie fizycznym – no to dopiero się okazało, że "zagraniczny obserwator" to wcale nie ten co siedzi w biurze za Bałtykiem, tylko ten co dzwoni z numeru z UKE, jak tylko skończy się sezon.
I tak serio – nie o tych obserwatorów tu chodzi, tylko o to, że ktoś wreszcie ma dość gadania i da czadu w nosie zanim piłka doleci. Ja miałem kiedyś kuzyna w motorowodniakach, facet normalnie szedł na ścianę, jakby wiedział, że tam jest pusta beczka bez dna – i wiecie co? Miał więcej sukcesów niż cała nasza drużyna w ostatniej dekadzie razem wzięta. 🤫
Kto wie, ten wie.
ej no nareszcie ktoś mądry powiedział, że w nosie od pierwszej minuty grać trzeba od urodzenia a nie jak się komu wypadnie! pamiętacie kiedyś wrudze naszymi pijanymi kumplami na mecz juniorów, ten jeden chłopak z siódmej klasy podstawówki stał jak mur, nie ruszał się ani na milimetr, nawet jak mu piłka wpadła pod nogi? no i co – facet nawet nie musiał mieć na koszulce napisu "ja tu rządzę", bo to było widoczne w każdej akcji. dlatego jakby teraz zobaczył naszych środkowych, toby się obrócił na pięcie i poszedł sobie do domu pić piwo w spokoju!
a nie, serio – ja nie gadam o żadnych "zagranicznych obserwatorach", bo ci co plotkują, że niby tam ktoś za oceanem siedzi i liczy na nasze nieszczęście, to sami powinni wiedzieć, jak się nazywa ich ulubiony celebryta z instagrama. ale co do faceta z nosem – to mój kuzyn trzy lata temu grał w niższej lidze w Niemczech, ten z Dolnej Saksonii, i opowiadał mi, że tam w drużynie mieli starego wilka, który miał już swoje lata, ale jak tylko wchodził na boisko, to napastnicy bali się nawet oddychać. facet nazywał się klock, a nikt nie pamięta jego nazwiska, bo wszyscy mówili na niego "klocek" – no bo on naprawdę blokował drzwi, dosłownie.
i wiecie co? on nie przyjeżdżał z żadnym kontraktem wartym miliony, nie miał agenta co dzwonił do klubu zza Buga – on po prostu walczył, bo umiał, bo miał w sobie ten ogień, że jak tylko przeciwnik weszedł w pole karne, to on już tam był. no i takiego chłopaka można znaleźć nawet w drugiej lidze polskiej – trzeba tylko przestać czekać na cuda i zacząć szukać wśród tych co nie boją się podnieść rękę i powiedzieć "tu ja decyduję".
a jakby jeszcze ktoś z was gadał o tym sucharze o obserwatorze zza Buga, to ja wam powiem: jakbym kiedykolwiek spotkał takiego zawodnika w moim mieście, toby dostał ode mnie zestaw koszulek kibica i bilet na cały sezon – nie dlatego, że jest zagraniczny, ale dlatego, że ma jaja i potrafi stanąć w nosie, niechby je nawet musiał wydeptać! no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej no a pamiętacie te wszystkie "pewne transfery" co to niby miały się odbyć jeszcze przed świętami, a potem lądujemy w lutym z widokiem na kolejny sezon w tym samym składzie? chodzi mi o te plotki z zeszłego roku, jak wszyscy gadali, że przyjedzie do nas ten napastnik z trzeciej ligi niemieckiej, co miał taki dorobek, że jakby go postawić przed naszymi obrońcami, toby ich rozniosło w pył – i co? nagle zniknął jak kamfora, a my dalej gramy z tymi samymi twarzami co przedtem. no ale zobaczymy.
Ej, ależ się tu zrobiło o „zagranicznych obserwatorach” jakbyśmy byli jakimś hiszpańskim molochem, a nie drużyną z lubelskiej działki! 😂 Ja sobie ostatnio oglądałem mecz lokalnego klubu z mojego osiedla i tam facet co grał środkowym to tak naprawdę był emerytowanym hydraulikiem, który po pracy przychodził walczyć, bo „akurat tam nikt nie chciał grać”. No i wiecie co? Przez cały mecz blokował wszystko co się ruszało, a na koniec sędzia przyznał, że bez niego bylibyśmy w defensywie jak banda starszych panów na wózkach inwalidzkich. Czyli nie potrzeba ani wielkiego kontraktu, ani „obserwatora zza Buga”, tylko ktoś kto nie będzie uciekał przed własnym cieniem – no chyba że mu się podeszwy odpadną, to wtedy można zrobić przerwę! 🤣🍿 A Wy dalej czekacie na cuda albo liczycie na to, że ktoś wam przyśle cudzego środkowego z piątku ligi?
ej ależ się tu zagalopowaliście, jakbyście zapomnieli, że w Lublinie to jeszcze nie Ekstraklasa, tylko klasa okręgowa, a i tak nikt nie potrafi grać normalnie bez udawania, że ma nogi do biegania
pamiętacie może jak cztery lata temu w Puławach mieli chłopaka co grał na środku i był tak twardy, że jeden raz złapał napastnika za pasek i ciągnął go w kierunku własnej bramki, bo myślał, że to już ten moment na aut – facet nawet sędziego nie pytał, tylko po prostu zrobił, co musiał, żeby nie puścić gola. i co? przez pół sezonu nikt się nie odważył do niego podchodzić zbyt blisko, bo wszyscy wiedzieli, że jak tylko się schyli, to oberwą po łapach
a Wy tu narzekacie na obcych albo wymyślacie jakieś gierki zza oceanu – przecież takich chłopaków macie pod nosem! tylko trzeba przestać patrzeć na cudze CV i zacząć szukać faceta co nie będzie uciekał przed pierwszą przeszkodą, tylko stanie w ogniu od samego gwizdka. bo taki właśnie jest sens gry w Lublinie – nie elegancja, nie ładne zagrania, tylko prosta zasada: jak się wejdziesz w pole karne, to tam zostajesz, czy ci się to podoba, czy nie
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.