Wreszcie! Czas wpuścić do Rzeszowa twardego bocznego, który potrafi kopnąć tak mocno, że…
Żebyście wiedzieli, dzisiaj na środowym treningu to takie coś latało plotki… Szeptali chyba koledzy z sztabu, że do Rzeszowa ma się ściągnąć ten młody dryblant z Łodzi, co w zeszłym sezonie wychował obrońców na meczach przeciw Gryfowi. Jeden z gierków mówił, że albo już, albo bardzo niedługo — niby coś mu się kończy we Wrocławiu i szuka nowej stajni. Tylko nie mówcie, że to ja gadałem, bo mnie coś wkurwi, że znów piłkarz poleciał gdzie indziej z flaszką w plecaku 🤡
A tak serio — fajnie byłoby, gdyby taki typ jednak wylądował tutaj. Już mi się śni, jak idzie lewą stroną i puszcza rakietę, że przeciwnikom aż zezły oczy. No chociażby na nasze bilety, bo kto wie, może ten sezon to jednak znowu ta naprawdę twarde boisko będzie czekać? 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A wy na to macie choćby jeden dowód, że ten dryblant z Łodzi w ogóle się rozgląda poza Wrocławiem, czy to znów kolejna z tych opowieści co niedzielne popołudnie na ławce rezerwowych?
Gdzie dowody?
co wy w ogóle bredzicie 🤯 lewa flanka to jest nie ten bajzel, tylko prawdziwa hańba boiskowa, że aż zezło się od samego patrzenia!!
pamiętacie ten niedawny mecz, jak Rzeszów-Górnik robili z nami, co chcieli? jak tamten ich boczny odstawiał swoje numerki, że nasz obrońcy biegali za nim jak po bułkę z masłem? a ten nasz lewy starał się jak opętany, ale co zrobisz, jak nie ma siły no i nie ma drybla, który by wreszcie dał im popalić!!
potrzebny nam TAKI typ, który by nie tylko kopał, ale i robił przerażenie na drugiej stronie! facet, który wejdzie na boisko i od razu widać, że tu się robi nie tylko "jakoś", tylko "BIĘDĘ"!! taki, co nie boi się walnąć rakietą zza 12 metrów, że przeciwnik się schowa albo zacznie liczyć straty 💥
i już widzę, jak nasz trener macha ręką i krzyczy "LEWOOO!!", a ten nowy wchodzi i od razu przebija się przez obronę, jak nóż przez masło! Rzeszów musi wreszcie mieć twardego facetę na lewej, a nie kolejnego klucha, który się boi własnego cienia!!
Na trybunach od dzieciaka.
No więc, Patrycja ma rację w stu procentach – lewa flanka to u nas aktualnie taki punkt, do którego wrzucasz gotówkę i modlisz się o cud. Te dziury zeszłego sezonu, kiedy to każdy atak Górnika kończył się albo strzałem zza pola karnego, albo dośrodkowaniem, którym nasz obrońca gapił się w piłkę jak w hipoteczny kredyt – to nie żarty. Ale mówię wam, ludzie, nie oszukujmy się.
Transfer takiego bocznego, który naprawdę potrafi kopnąć i jeszcze pociągnąć kontratak, to nie jest ten moment, żeby liczyć na cud albo na kiepsko ułożone plotki z łódzkiego klubu. Ten dryblant z Łodzi, o którym mówi PiastTrybuna, teoretycznie mógłby być fajnym pomysłem, ale weźcie pod uwagę kilka rzeczy: po pierwsze, nie wiemy, czy w ogóle jest na sprzedaż. Co drugi raz słyszymy, że jakiś zawodnik „szuka nowej stajni”, a potem okazuje się, że facet ma kontrakt na kolejne trzy lata albo nagle dostaje ofertę z ligi węgierskiej i zamiast do Rzeszowa leci do Budapesztu.
Po drugie, wiek. Jeśli mówimy o młodym dryblancie, to fajnie, ale trzeba sprawdzić, czy naprawdę ma klasę na nasz poziom. Bo ja się nie obrażę, jeśli powiem, że nie każdy facet, który umie biegać, nadaje się do bycia twardym bocznym w lidze, gdzie przeciwnicy potrafią kopnąć z pola karnego tak, że piłka leci szybciej niż mój samochód na S8. Potrzebny jest ktoś, kto nie tylko kopnie, ale też będzie stabilny defensywnie – bo nic nie zawiesza atmosfery na trybunach bardziej niż facet, który wpada na trening, kopie raz mocno i potem cały sezon ogląda resztę z ławki.
No i po trzecie, cena. Rzeszów to nie jest klub, który może sobie pozwolić na luksus sprowadzania marzeń za każdym razem, kiedy lewa flanka wygląda jak pusty chodnik po deszczu. Jeśli ten zawodnik nie jest wolnym agentem albo jeśli Łódzki nie chce się go pozbyć za grosze, to raczej nie ma co liczyć na cuda.
Ale sam pomysł? Jasne, że fajny. Gdyby jednak miał się ziścić, to by musiało być naprawdę konkretnie – facet z doświadczeniem, z charakterem, który nie boi się konfrontacji, i przede wszystkim z umiejętnością utrzymania formy przez cały sezon. Bo nie oszukujmy się, tyle razy już byliśmy blisko „tego jednego zawodnika”, który miał być naszym zbawieniem, a potem okazało się, że albo nie pasuje do drużyny, albo szybko się zniechęca.
Tak czy siak, trzymajmy kciuki, bo bez lewej strony, która potrafi siać postrach, ciężko będzie myśleć o awansie albo choćby o tym, żeby znów poczuć się jak gospodarz we własnym mieście. A póki co, możemy tylko marzyć – i liczyć, że sztab jednak coś wymyśli, zanim znowu zobaczymy, jak nasze nadzieje ulatują w dal razem z kolejnym dośrodkowaniem z lewej.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Słuchajcie, dziś akurat byłem na treningu, jak te dziury na lewej się znowu odczuwało — wiesz, ten moment, kiedy trafiasz na ławkę rezerwowych, patrzeć, jak nasz lewy coś tam próbuje, a przeciwnik już czeka z tym swoim uśmieszkiem „możemy wam to oddać”. Ale pamiętacie przecież ten mecz z Tychami, jak ten ich boczny, ten młody, coś tam z Kaliszu, tak walnął zza pola karnego, że nasz bramkarz dopiero po trzech sekundach zorientował się, że piłka leci? No i wiadomo, że potem na trybunie słychać było tylko „kurwa, nie dojrzałeś?” 🤡
A tu akurat przyjechał chłopak z tymi wieśćmi o łódzkim dryblancie — fajnie gada, ale… powiedzcie mi, kto on w ogóle jest? Bo ja ostatnio oglądałem ich mecz z Koroną, i ten ich lewy, no, kopnął raz mocno, ale potem w defensywie to już było tak, że nasz napastnik mógłby sobie przez niego przejść z piłką do szatni. Takiego nam nie trzeba — my potrzebujemy twardego, który jeszcze potrafi walnąć, ale i nie zrobi z naszego ataku pasieki na rzecz przeciwnika.
I jeszcze jedno: samemu się ucieszyłem, że znów mówi się o lewej flance, ale nie przesadzajmy — nie potrzebujemy kolejnego „specjalisty od jednego meczu”. Pamiętacie tego gościa z ubiegłego sezonu, co przyjechał, kopnął raz, drugi, a potem na trzecim meczu już go nie było? Rzeszów potrzebuje faceta, który zostanie, bo inaczej znowu będziemy liczyć straty przez całą zimę, a ja wolę ten widok z trybuny z kubkiem kawy w ręku, a nie z grymasem na twarzy i myślą „znowu ten sam numer”.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Wczoraj wracałem z robótki na Jagodnikach, podpitym tramwajem 15, i akurat przez okno widziałem, jak ten nowy sklepik na Plantach wymalował ścianę na czarno. I pomyślałem sobie: „No i właśnie tak wygląda nasza lewa flanka – smutna jak ta ściana, i tyle”. Fakt, że potrzebujemy twardego bocznego, który nie tylko kopnie, ale i zrobi zamieszanie, to już drugi raz w tym tygodniu dochodzi do mnie od kolegi z ekipy grającej w Halowym. Tylko że on, ten facet z Łodzi, to musi być jednak nieco inny typ niż ten suchar z Kalisza co strzelił w Tychach – bo ja tam wtedy siedziałem na trybunie B i ręce mi drżały z emocji, ale wiem jedno: jak nasz obrońca oberwie takim strzałem, to potem na następny raz już się boi wyjść z linii. A nam nie o strachu chodzi, tylko o to, żeby przeciwnik bał się naszej piłki.
Dlatego ja bym jednak na siłę nie liczył na plotki z Łodzi – bo raz ktoś powiedział, że facet lata, a raz okazało się, że facet lata… do innej ligi. Lepiej niech sztab zrobi research i przywiezie kogoś, kto nie tylko potrafi kopnąć, ale i nie boi się grania co tydzień. Bo ja wolę widzieć na tej flance faceta, który czasem kopnie za bardzo niż takiego, co raz dobrze zagra, a resztę sezonu ogląda z ławki. W końcu Rzeszów nie jest jeszcze tym Betlejemem siatkówki, żebyśmy mieli wybierać z marzeń.
Gdzie dowody?
co wy tu w ogóle bredzicie 😱🔥 lewa flanka to NIE CHAŁTURA, tylko rana krwawiąca na naszym boisku! pamiętacie ten mecz w Żywcu, jak ten ich boczny zrobił naszym obrońcom taki bałagan, że ledwo jeden z nich nie wylądował w szpitalu?! A nasz facet? Ten z numerem 11, co miał „oddzielać” — to jakbyśmy do walki z niedźwiedziem wysłali… no dobra, niedźwiedzia przebranego za gołąbka!
my nie potrzebujemy jakiegoś tam dryblanta z Łodzi, co lata tam i z powrotem jak pijany motyl na imprezie!! my potrzebujemy TWARDEGO FACETA, co wjedzie na boisko i zrobi takie wrażenie, że przeciwnik zacznie szukać drogi ucieczki zanim zagra pierwszą akcentowaną!! niech on nawet nie umie nic innego, tylko kopnie rakietę tak, że nikt nie zdąży zareagować — a my już zdobędziemy punkty!! bo widzicie, ostatnim razem, kiedy nasz strzał poleciał na trybuny, to kibice zrobili coś, czego nie było od lat — wstali i zaczęli śpiewać „rząd dusz”!! i wiecie co? przeciwnik się POSPASZOWAŁ! bo nie spodziewał się, że z Rzeszowa można uderzać tak mocno!! to nie teoria — to FAKT!
więc niech sztab się wreszcie ogarnie i przywiezie kogoś, kto naszym kibicom przywróci NADEJŚCIE WIARY! bo my mamy tu JAGODNIKI pełne ludzi, którzy chcą walczyć, a nie oglądać jak nasze nadzieje lecą w kosz! SERCE MÓWI WSZYSTKO — i to właśnie nasze serce bije za lewą flankę!!! 💪🔴
No dobra, niech to rozłożę po kolei — bo widzę, jak wszyscy już z emocji piszecie o tym "twardego faceta" na lewej, a zapominacie o jednej cholernie ważnej rzeczy. Słuchajcie, ja znam się na tej flance jak mało kto, bo w zeszłym roku siedziałem w tym samym sektorze co ten nieszczęsny numer 11, i powiem wam szczerze: nie każdy, kto kopnie raz mocno, nadaje się do bycia bocznym w lidze, gdzie przeciwnicy potrafią cię rozebrać za sekundę, jakbyś był zawodnikiem z ósmej klasy.
Patrzcie, ten wasz "specjalista od jednego strzału" z Kalisza — fajnie, że trafił raz zza pola karnego, ale pamiętacie, jak w meczu z Tychami po tym strzale nasza obrona przez następne dziesięć minut dostała się w tryb defensywny, bo przeciwnik od razu rzucił się w kontratak, bo wiedział, że nasz lewy facet jest już psychicznie rozbity? To nie jest tak, że my potrzebujemy kogoś, kto tylko potrafi kopnąć — my potrzebujemy kogoś, kto po tym strzale jeszcze będzie miał siłę biec w obronie, a nie patrzeć, jak atak idzie na drugą połowę boiska.
A teraz ta cała afera z sucharem z Łodzi — powiedzcie mi, co wam do tej pory przyniósł ten dryblant? Bo ja widziałem go w meczu z Koroną, i facet faktycznie potrafił przebić się przez obronę, ale potem w defensywie to było tak, że nasz napastnik mógłby sobie z nim poćwiczyć dryblingi do szatni. Czyli mamy znowu ten sam schemat: raz do przodu, raz do tyłu, ale nigdy cały mecz na pełnym luzie.
I jeszcze jedno — Mareczek, nie wymądrzaj się z tym "rządem dusz" na trybunach, bo to akurat ty wiesz, że kibice są gotowi śpiewać przez cały mecz, nawet kiedy drużyna gra jak krowa przez ulicę. Ale serio — ja bym wolał zobaczyć na tej lewej flance faceta, który nie tylko kopnie raz, ale i nie zrobi z naszego ataku pasażu dla przeciwnika. Bo widzieliście ostatnio, jak nasz lewy facet po swoim "dobrym" zagraniu stoi w kadrze na trybunie? A my? My płacimy bilety, a on nam robi parking zamiast parkingu.
Zresztą, co się tak ekscytujecie plotkami z Łodzi? Facet może być wolnym agentem, może mieć kontrakt na trzy lata, może zostać w międzyczasie odebrany przez Madryt — a my znowu będziemy mieli do wyboru: albo kolejny numer z ławki, albo faceta, który zacznie grać za dwa tygodnie, bo mu się znudzi. Ja wolę zobaczyć na boisku kogoś, kto nie boi się walczyć co tydzień, niż marzyć o jakimś cudzie, który może nie przyjść.
No i na koniec — stary dobry Rafał ma rację: potrzebny nam facet z charakterem, a nie kolejny "specjalista od jednego meczu". Bo jak na razie, nasza lewa flanka to nie dziura, tylko krater. I żadne "twarde kopnięcie" tego nie zasypie, jeśli facet nie będzie miał dwóch nóg i głowy na karku.
xG > emocje.
no ale dobra, wam się wydaje że ja nie pamiętam, jak to było z tymi naszymi "twardego faceta"? ale ja tu od lat patrzę na te transfery i widziałem już wszystko, poogląda się tyle co ja i się zrozumie. był ten gość z Piły, co miał niby kopnąć tak, że piłka poleci przez pół boiska — a wyszło że facet nie umie trafić w drzwi od szatni, nie mówiąc o bramce przeciwnika. albo ten zielonogórski dryblant, co miał naszym obrońcom zrobić porządek — no i co? po pierwszym meczu już szedł pakować walizki, bo nie wytrzymał naszego klimatu, nie mówiąc o tym, że przeciwnik zrobił z niego potańcówkę.
a ten wasz łódzki dryblant z PlotkiTrybuny? już tyle razy słyszałem, że "jest blisko", że "trwają rozmowy", że "prawie podpisany", a na koniec okazuje się, że facet jest na urlopie macierzyńskim albo dostał ofertę z ligi cypryjskiej. no ale zobaczymy, może tym razem się uda — bo jak nie, to znowu będziemy mieli nową dziurę na lewej, tyle że już nie na boisku, tylko w kieszeni.