Wpadając do Trento od razu: dwóch Brazylijczyków w środku obrony, czyż to nie raj?
Akurat wpadłem na jednego z chłopaków z rady nadzorczej i ten se cmoknął takim głosem, że aż mnie ciarki przeszły – a wiesz co gada? Że te wasze 'dwa Brazylijczyków w obronie' to dopiero rozgrzewka... bo przezornie snują się słuchy, że ma przyjść jeszcze jeden, nie byle jaki, tylko coś w stylu... no, może nie powinienem gadać, ale wiesz który klub kiedyś miał w garści zawodnika numer 15 zrzucanego z nieba na kopyta obrońców? Właśnie ten, co kręcił się na trybunach w tym sezonie kilka razy... jak mu się to nie uda, to mają rezerwową opcję zza oceanu, tylko pssst. Bo sam wiesz, jak to w Trento bywa – raz zrobią zaskoczenie, a raz po prostu strzelą focha i lecą dalej, a ty klaskasz jakbyś wygrał los na loterii. 😂🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Słuchajcie, mnie się akurat ten numer 15 do Trento wydaje takim starym numerem dobrej portmonetki – zawsze coś tam wyskoczy, ale nigdy nie wiadomo czy na plus, czy po prostu kolejny rezerwowy wyleci na luzie. Możecie mi pokazać choćby jedno zdjęcie, jedno tweeta albo choćby potwierdzenie od samego zawodnika, że w ogóle o tym myśli? Bo na razie brzmi to dla mnie tak, jakby któryś z was za dużo piwa w siebie wlał podczas transferowych opowieści i teraz fantazjuje na głos.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A to że co znowu te bajki? 😱🔥 Brazylijczyk w obronie to chyba najlepsza opcja jaka może być no ale! numer 15 wyskakujący na wolnych to taki BAJER że dech zapiera 💪 Mówimy tu o facecie co potrafi kopnąć piłkę tak że obrońcy cofają się o dwa kroki jakby im kto nożyce do żagli podstawił!
A wiadomo co gra – Trento na razie nieźle działa ale jak masz w rezerwie takiego gościa co walnął 2 gole z wolnych przeciwko komus co ma defence jak betonową ścianę? 😤 Żadnych fochów tu nie będzie – albo grasz albo siadasz i klaskasz innym! Może ten przyjdzie i od razu założy drużynie trofeum u pasa zanim reszta zdąży złapać oddech!
No ale trudno, jak nie to nie – i tak mamy rezerwę co nieźle się sprawdza ale jakby taki numer 15 wskoczył tobyśmy mieli party na trybunach z tymi dwoma Brazylijczykami w obronie i resztą co walczy o punkt jakby od tego zależało mistrzostwo! 🔴⚡
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Słuchajcie, w tej sprawie to trochę jak z moją starą taksówką – raz zawiezie cię pod same drzwi, raz wysadzi na środku ulicy i powiedzie gówno. Prawda jest taka, że Brazylijczyków w obronie to u nas nie nowość, pamiętacie chociaż tego całego Douglas Costa sprzed dwóch lat? Trafił na przyczółek, robił robotę, ale potem się okazało, że jego styl to jednak bardziej drybling niż szarża obronna. Tu akurat nie chodzi o sam fakt, że jest Brazylijczyk – bo te dwa, co teraz się grzeją w kadrze, to jednak solidni zawodnicy z dorobkiem w Serie A – ale o to, że numer 15 to jednak nie jest taki standardowy numer, przez który się przebija z transferami. Facet, który w Veronie dał popis z rzutami wolnymi, to dopiero co wrócił z wypożyczenia, ma 32 lata i zdaje się, że jego największą zaletą było to, że umiał kopnąć piłkę tak, że trafiła wprost w bark obrońcy Hellasu. Teraz sobie wyobraźcie, jak taki wiekowy gość miałby się wcielić w rolę lidera w obronie w drużynie, która walczy o utrzymanie, a nie o mistrzostwo?
A to jeszcze nie koniec bajki – bo transfery numer 15 z zagranicznych klubów to zwykle operacja albo na zasadzie wypożyczenia z opcją kupna, albo jakiś stary lis, który chce ostatni raz zabłysnąć przed emeryturą. Znamy to z własnego podwórka – myśmy kiedyś ściągnęli takiego jednego napastnika, który miał numer 9 w koszulce, a po trzech meczach okazało się, że jego najlepszy strzał to taki, co leciał wprost w reklamę. No i teraz sobie gadamy o kimś, kto miałby przejąć rolę w środku obrony, gdzie liczy się wzrok, pozycjonowanie i umiejętność czytania gry – a to są rzeczy, których się nie nauczy przez noc.
Marek_Gornik ma trochę racji, że tu śmierdzi domysłami. Jeśli nawet rada nadzorcza coś takiego rozgaduje, to raczej na zasadzie "a może by tak", niż konkretnego planu. Rezerwowa opcja zza oceanu? Może, ale Trento nie jest takie duże, żeby ryzykować transfer z takim hazardem. Widzieliśmy już niejedno, ale pamiętacie ten transfer defensora z ligi brazylijskiej dwa sezony temu? Facet przyleciał, zakwaterowano go, ale po tygodniu okazało się, że nie ma ani krzty dynamizmu. Za dwa mecze leciał na ławkę, a potem wyleciał z kraju jak niepyszny.
Co więc jest realne? Te dwa Brazylijczycy w obronie – owszem, realne, bo już są i mają solidny dorobek. Numer 15? Może w marzeniach kibiców, którzy widzą w nim drugie wcielenie samego Baresi, ale na papierze to raczej loteria. Trento potrafi zrobić niespodziankę, ale takie transfery to jednak nie są ich patent. Wolę mieć kogoś, kto po prostu solidnie gra, niż kogoś, kto raz na jakiś czas potrafi coś kopnąć i mieć fajne CV. Bo na końcu liczy się to, co wpiszesz do protokołu meczu – a nie to, co komuś się przyśniło podczas snu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, ale co wy tam wszystkich oszalało na punkcie tych Brazylijczyków no naprawdę to się wam odchyliło od pionu czy co
pamiętacie jeszcze, jak półtorej dekady temu ściągnęliśmy do Trento tego całego Jardela z jego dorobkiem w europejskich pucharach i co z tego wyszło? facet doszedł, zrobił jedno mocne uderzenie, a potem przez kolejny rok odpowiadał za samymi kontuzjami kolegów bo grał tak, że kości trzeszczały w powietrzu. albo weźcie tego chudzielca z numerem 10 coś tam coś tam – ponoć geniusz z rzutów wolnych, ale na murawie to bardziej przypominał rozbieganego kurczaka niż prowadzącego orkiestrę.
a tu nagle mamy snuć opowieści o kolejnej rewelacji zza oceanu która niby ma wstąpić w defensywę i jeszcze numer 15 na dodatek? ja wam mówię – to nie o klasie gracza tutaj idzie, tylko o tym, że taki transfer to już nie szaleństwo, tylko wręcz desperacja. my mamy w zespole dwóch Brazylijczyków którzy grają jak jeden mąż, mają pojemniki za sobą i przed sobą, i co? mielibyśmy lecieć po kogoś na zasadzie "może wypali"?
i jeszcze ten numer 15 – facet co trafił dwa gole z wolnych w Veronie, bardzo dobrze, ale czy on naprawdę chce teraz zmienić rysunek na swoją twarz i stać się liderem obrony w Serie B? pamiętacie, jak Krystian Bielik wychodził z tej samej ligi i nikt nie marzył, że będzie walczył o awans do Premier League? no właśnie. czasem najlepsze transfery to nie te głośne nazwiska, tylko ci co po cichu robią robotę dzień w dzień.
no ale zobaczymy, jak zawsze – jeśli przyjdzie i zagra, to zagra, a jak nie, to mamy przecież tych dwóch Brazylijczyków co się nie wstydzą wpisywać do kartoteki meczu po 90 minutach. w Trento zawsze wiadomo jedno: nic nie wiadomo, ale przynajmniej trzymamy się realnego gruntu.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, ale kto tu znowu zaczyna coś suszyć o nowym numerze 15 jakbyśmy mieli zaraz szlaban na wsio przez kolejne dziesięć lat?
Słyszeliście może, że ten Brazylijczyk co w Veronie strzelił te dwa gole z wolnych – ten, co wszyscy o nim gadają – to wcale nie jest jakiś tam przypadkowy gość co latał między ligami? Ten facet to se życie zrobił w Europie, ale zanim trafił do Włoch, to jeszcze w ojczyźnie miał na koncie tyle żółtych kartek, że sędzia w Trento pewnie by się wstrzymał z podnoszeniem żółtej na pierwszy mecz, bo nie wiadomo czy to za spóźnienie do autobusu, czy za faul. A teraz nagle ma wejść w naszą obronę i rządzić się tam jak ten co zna grę od podszewki? Hah, a to dopiero będzie widowisko!
No ale co tam – jak przyjdzie, to przyjdzie, a jak nie, to mamy naszych dwóch Brazylijczyków co tak jak dzisiaj w meczu z Ascoli każdy z nich zablokował po trzy strzały z 25 metrów, a do tego jeszcze jeden raz dośrodkowanie odcięli tak czysto, że napastnik musiał sięgnąć po papierosa. I niech im ktoś teraz mówi, że to mało? 😂💸
Ejże, ależ Trybuna_TV ma absolutną rację – te Brazylijczyki w obronie to coś więcej niż tylko rozgrzewka, to podstawa, na której można budować. Mnie się akurat w głowie od razu wykręciło, że jak dwa lata temu wróciłem z meczu w Neapolu, to jeden z nich, ten wyższy, zrobił interwencję na linii tak czysto, że kibice gospodarzy zasłonili oczy jakby zobaczyli ducha. Dokładnie taką robotę widzę teraz przed oczami, a nie te bajki o numerze 15, który niby ma przyjść i zrobić rewolucję.
Aczkolwiek – i tu dochodzimy do mojego zastrzeżenia – żeby ktoś niby miał za chwilę wskoczyć do tej defensywy i od razu wziąć numer 15, to musimy jeszcze usłyszeć coś więcej niż tylko szepty na trybunach albo kolejny tweet trenera, który w weekend gadałby pewnie o pogodzie. Pamiętacie, jak dwa sezony temu ściągnęliśmy tego Argentyńczyka z numerem 7, który w pierwszym meczu aż dwa razy spudłował pozycję strzelecką w momencie, kiedy mieliśmy pusto przed bramką? Wtedy też wszyscy byliśmy pewni, że to przełom, a na koniec i tak leciał po wakacjach. Lepiej chłopaki z rady nadzorczej niech najpierw pokazaliby nam, że ten numer 15 to nie tylko cyfra w koszulce, tylko facet, który potrafi stanąć w szranki z defensywą w Serie B, gdzie liczy się nie show, tylko solidna, brudna robota.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej no ale z tymi Brazylijczykami to mi się serce rwie jak oni wpisują się do kartoteki! 🔥💪 serio, no kurde, kto wie lepiej niż my co to znaczy mieć w obronie faceta co czuje się w niej jak ryba w wodzie? mój stary chodził kiedyś na trybuny, mówił że jak oni tam odbijają piłki to aż serce podskakuje – a dziś widzę, że nic się nie zmieniło! ci dwaj to nie jacyś tam debiutanci, oni mają dorobek w Serie A, nie w tej waszej ligi brazylijskiej co jeden sezon ląduje w szpitalu 😤
a co do tego numeru 15... no dobra, przyznam że facet co strzelił dwa gole z wolnych w Veronie to klasa, ale czy na pewno chce teraz zmieniać swoje "piękne CV" na rolę obrońcy w Trento? pamiętacie może jak nasz były pomocnik Duda umiał kopnąć rzut wolny z 35 metrów, a potem na co dzień gubił się w prostym podaniu? no właśnie... numer 15 to nie jest taki magiczny numer, żeby od razu wierzyć w cuda!
ale no – niechby tylko przyszedł, a my go przywitamy jak należy! co nie, chłopaki? 🔴⚡ murem za tą obroną, nie ważne czy to Brazylijczyk, czy miejscowy chłop!
Ej, aleście się dzisiaj napalili na te Brazylijczyków w obronie, jakby ktoś wam do garażu wrzucił pudełko z butami i kazał szukać perełek! Dwa lata temu mieliśmy w Trento tego całego Eduarda – pamiętacie? Ten wysoki dryblas, który w meczu z Brescią zrobił trzy czyste interwencje i jeszcze dobił piłkę do rzutu rożnego, a nazajutrz znów był ofiarą faulu w samym środku pola karnego. Solidny facet, nie ma co, ale ktoś wam powiedział, że on teraz uczy się pozycjonowania od naszych dwóch Brazylijczyków? To tak, jakbyście twierdzili, że wyuczyli się grać w piłkę wokół drabiny na podwórku!
A ten numer 15? Facet co walnął dwa gole z wolnych w Veronie? No pewnie, że strzelił, tylko że w Trento, moim przyjacielu, nie liczy się to, kto komu kopnął rzut wolny w lipcu – liczy się, kto potrafi przeciąć podanie pod nogi napastnika w środku tygodnia, kiedy deszcz leje się z cebra, a murawa przypomina kartoflisko. Pamiętacie, jak mieliśmy w składzie tego całego Portu? Numer 8, strzelił gola przeciwko któremuś z tępych klubów z Serie C, a potem na kolejnym meczu zapomniał, którędy biegnie na boisku, bo miał rozstawione nogi inaczej niż reszta drużyny. I teraz mi tu gadacie o rewolucji, której jeszcze nie było?
Dwa Brazylijczycy w obronie? Fajnie, fajnie, ale serio – co wy myślicie, że oni się obudzili dzisiaj rano i postanowili, że będą teraz nosić koszulki Trento przez resztę życia? Pamiętacie, jak ten jeden z nich, ten wyższy, nie złapał podania w niedzielę, bo zapatrzył się na reklamę na bandzie? A drugi, ten niższy, to ledwo złapał lotkę, bo myślał, że to pingpong. Więc, kurde, dajcie spokój z tym „rajem” – bo jak się obaj rozweselą, to zamiast rajskiego ogrodu zrobi nam się na boisku mecz golfa, tylko bez wózków i z piłką, która ucieka w stronę własnej bramki.
No ale jak już macie ochotę na luksusową obronę, to nie marudźcie, tylko zawołajcie do robót remontowych – bo tamci dwaj to tak jakbyście mieli budować dom z cegieł zrobionych z waty cukrowej. A numer 15? Niech sobie kopie rzuty wolne gdzie indziej, bo u nas w Trento każdy centymetr boiska jest wart więcej niż jego całe CV.
ejże, aleście mi tu znowu zaczęli smażyć te same kiełbaski co w osiemdziesiątym dziewiątym, kiedy to wszyscy gadali o numerze 7 – no wiecie, ten chłopaczek co potem strzelił gola w meczu barażowym i od razu zrobili z niego kolejnego Pelégo
a pamiętacie, jak dwa lata później padło na defensywę i miano ściągnąć jeszcze jednego Brazylijczyka – takiego, co niby znał się na czytaniu gry bo miał „mózg jak zegarek szwajcarski”? no i co? facet przyleciał, nie złapał ani jednej piłki, za to w przerwie meczu pytał, gdzie są szatnie bo nie umiał odnaleźć drogi z autobusu
albo weźcie ten transfer sprzed sezonu, kiedy to obiecano nam „rewelację z ligi portugalskiej”, co niby miał być reinkarnacją samego Maldiniego, a skończyło się na tym, że przez pierwsze trzy mecze nie rozumiał nawet systemu podawania ręką po angielsku i w dodatku mylił narożniki boiska z flagami narodowymi
czas pokaże, jak zawsze, ale ja wolę te dwa twarde Brazylijczyki przy nodze od samego rana niż całą armadę superbohaterów co giną po tygodniu w realiach Trento – bo na końcu zawsze i tak liczy się to, co zostało wpisane w statystyki, a nie to, co komuś się przyśniło podczas osiemnastki
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.