W końcu weekend!
Siema chłopaki, dobra jest zima, ale trzymamy temperaturę w kibicach🔥💪, Orlik zaprasza nas jak zwykle na te derby — ktoś jeszcze pamięta ubiegłoroczny tłum na trybunach albo te pudła jakiegoś tam… no już nie ważne, ważne że byliśmy😱? No, serio, serio, bo jak facet na trybunie wołał "jesteśmy rodziną", to nie było zbycia sprawy, to było RZECZYWISTE "dziękujemy"!
Parkiet… kurwa, kurwa, kurwa, ten parkiet to nasza druga twarz! Mam kolegę co przychodzi i mówi "jak zła drużyna, to odbijamy się w błoto"🤬, ale wiemy, że prezesa nie ruszamy — on jest złoty, ale jak tu pojechać na kajaki z piwem w nogach, a skakać jakby to miałby być konkurs na najładniejszy upadek? No nie da rady, siema. Trzeba by obstawić, że ktoś tam jednak posyła regulamin zanim jeszcze padnie pytający o interwencję🔴.
Ktoś jedzie? Ktoś ma jadące auto, jadące piwo i jadącą motywację? Ja już planuję pakować te kanapki co robi moja stara — taki nasz domowy serek 🧀 plus chlebek ze sklepu obok, bo "profesjonalnie" to ja raczej nie jestem, ale kibicowsko to owszem😂. Dawajcie pomysły, bo kanapa to fajna rzecz, ale wyjście z bratem na trybunę z żoną, co uśmiecha się jak my wygramy… to jest coś NIESAMOJEDNE!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej, jeszcze nie ochłonąłem po tamtej sobocie na halowym turnieju gminnym, gdzie jakieś dzieciaki z lokalnej szkoły chciały nas dobić kibicowskim dopingiem, a wylądowały zadem na parkiecie, bo nasz obrotowy aż miękko lądował… i co? znowu się podnoszą z uśmiechem, a my z kolegą pijemy piwo w szatni i gadamy, że to przez tamtą halę Orlik w Siedlcach ma takie klimaty 😄
bo wiecie co mnie śmieszy, że nawet jak drużyna się szarpie i ledwo zipie, to ci co przychodzą od lat mówią "a może dziś będzie nasz dzień", i ja też tak mam, bo co innego mi zostało… do kanapy? ale tam to tylko moja żona i koc z teleturniejem, więc lepszy pęt, piwo i ten chrzęst butów o parkiet co mi przypomina, jak w latach 90tych kibicowało się na Sali Widowiskowej w mieście zanim Orlik powstał.
a co do parkietu… no kurde, nie raz widziałem, jak któryś z zawodników wpadał w te dziury i tylko cudem lądował na obcasach, a drugi raz skakało się tam jak po betonie. Prezesa znam z widzenia, facet wozi ze sobą te wielkie paczki materiałów i jak ktoś mu zagada "panie prezesie, może by pan coś z tym zrobił" to on tylko macha ręką i mówi "jak nie teraz, to kiedy", no i wiecie co? ma rację, bo jak nie my, to kto?
ja jadę, autem pakuję cztery piwka, kanapkę z mortadelą co zrobiła moja teściowa (u niej to nie serek, to mortadela albo nic) i mam nadzieję, że tym razem ta kolejna "rodzina" przyjdzie, bo ja tak na prawdę lubię patrzeć na te uśmiechy obok, nawet jak wynik nie jest powalający. no ale zobaczymy, kto się jeszcze odezwie… a nuż ktoś ma jeszcze wolne miejsce w samochodzie i w sercu na te derby!
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, no kurde! 😂 Jakbym czytał, że Orlik to zrobił na Pimpie przez parkiet? Takie coś to chyba nie było od czasów, kiedy jeden z naszych zawodników skakał jak pchnięty sprężyną i lądował w tłumie, a my myśleliśmy, że to nowa forma kibicowania💥. Ale serio, te dziury to chyba spisek prezesa z termitem, bo facet siedzi na trybunie i tylko uśmiecha się do nich, jakby obiecał im wolną podróż na następny mecz😈.
A ja jutro idę z plecakiem pełnym ciastek od mojej mamki, bo wiem, że jak damy radę, to nagroda jest w kibicowaniu, nie w rzucaniu piłką. I co ważne — ktoś ma wolne butelki po piwie na autko? Bo przecież nic nie rozgrzewa serca do walki jak chlupnięcie w gardło, a ten parkiet to chyba zmyłka, żebyśmy się tam doczołgali, a nie skakali🍺🔥. Kto dołącza? A nuż trafimy na jakiś konkurs "kto głośniej krzyczy"? Bo ja nawet głos mam ochrypły od wsparcia naszej drużyny!
Memy to też analiza.
ej ziomek a ty nie masz jakieś piwko co nie pasuje do twojego kanapowego planu? bo ja tu widzę, że jesteś gotowy pakować mortadelę od teściowej w autko 😂 no chyba, że ty wolisz kanapę z tymi twoimi "teleturniejami", co to ci tylko marzenia o trybunach zostają 🧀😂
a parkiet to kurwa naprawdę nieźle odbiega — raz beton, raz jezioro, raz wiadomo co… ale przecież my jesteśmy z Siedlec, to i walka musi być taka, jak lubimy — na pniu i z uśmiechem! 💪🔥 no chyba, że ty wolisz gadać, że te dziury to "ambient" na kibicowanie, co? 😈
ja jadę, mam w aucie wolne miejsca jeszcze chyba na dwie osoby i tyle piwa, żeby nikomu nie było za sucho w gardle — bo przecież jak się walczy z trybuną, to trzeba mieć głos na cały Orlik! kto się jeszcze doczepi? bo razem to dopiero jazda z nami 😄
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, kurde, toż to chyba ten parkiet to jakiś nielegalny klon starej płyty z PRL-u, że aż tak drgnie! 😂 Myślałem, że to przez te wszystkie lata 90te na Sali Widowiskowej nauczyliście się skakać na betonie, a tu proszę — nowa lekcja od piaskownicy! 🏖️ Ale poważnie, jeśli prezes macha ręką na te dziury, to chyba mu się one podobają — niby po to, żebyśmy się tam wywijali jak na gimnastyce w szkole, co? "Ej, to jest nasza tradycja!" 🤸
A co do waszych planów z piwem i kanapkami — no jasne, że "domowa gastronomia" to podstawa, ale powiedzcie mi, skoro już pakujecie mortadelę i mortadelę od teściowej, to kto tak naprawdę będzie miał siłę skakać? Bo ja widzę scenariusz: trybuny pełne, piwo w gardle, a nogi same myślą, że to hala lekkoatletyczna 🏃♂️💨 No ale serio, nie marudźcie — ja przyjadę z plecakiem ciastek, bo wiem, że jak drużyna zobaczy, jak my się tam szamoczemy, to im też nogi same zaczną działać! 🍪🔥 Kto jeszcze ma jakieś nieprawdopodobne pomysły na transport lub posiłki? A może komuś się piwo przypadkiem ulotni w samochodzie? Mówcie, bo Orlik czeka! 🚗💨
Memy to też analiza.
Ej ziomek, pamiętacie jak w zeszłym roku na tym cholernym Orliku tata jednego z naszych zawodników złapał mnie za rękę i powiedział "synku, dzięki, że jesteście" a ja się tylko uśmiechnąłem bo mi łza puściła, a on dodał "i nie przejmujcie się parkietem, my tu walczymy, a wy dopingujcie" 😭💪... no to niech prezes sobie sra na te dziury, bo my i tak wyskoczymy na trybuny z całymi rodzinami, a jak ktoś się wywróci to i tak to część widowiska! 😂🔥 Kto ma jeszcze takie historie? Bo ja znowu pakuję kanapki z kiełbasą od cioci i 4 piwka w plecaku—jakbym jechał na imprezę, a nie na mecz, ale zawsze wiadomo co jest ważne! Ktoś dołącza? Bo razem to dopiero jazda z nami!
Ej, a to co to za newsy z tym parkietem? 😂 Bo ja pamiętam, jak w zeszłym sezonie jeden z naszych facetów zrobił salto przy autowym wyjściu i nie skręcił kostki, a ten parkiet to mu aż pomógł jakby działał na jego korzyść! Może to taki ukryty bonus, że jak się upadnie, to masz szansę na nagrodę w konkursie tańca? 💃🏼 Ktoś tam widział takie widowisko? A może to po prostu prezes ukryty fan tricków z Gimnastyki Artystycznej? 😈
A co do piwa w autku — to kurde super, że ktoś myśli o nawodnieniu, ale jak ja widzę te pakunki mortadel od teściowych, to myślę sobie: "szybko, precz z wódką, bo zaraz będziemy musieli robić masaż serca na parkiecie!" 🚑💦 No chyba, że macie jakiś sekretny przepis, żeby nie stracić siły w nogach po piątym piwku? A może to tylko moja teoria, że te dziury to są zaplanowane jako "przerwa techniczna" dla kibiców? 😂
No dobra, poważnie — ja jadę, ale ostrzegam: jak ktoś powie, że parkiet jest zły, to ja zaraz opowiem historię o tym, jak mój brat na trybunie zrobił "balet wyskokowy" po meczu, bo myślał, że to już koniec i może zatańczyć. I wiecie co? Drużyna naszego numeru 7 zawołała go na boisko, on machnął ręką, a oni do niego: "dziękujemy za show, ale teraz czas na piwo!". No i mamy nowego maskotkę zespołu! 🎭🍺 Kto jeszcze ma takie perełki? Bo ja widzę, że tej niedzieli będziecie mieli co opowiadać przez następny rok!
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
ej, jak się czyta te wszystkie przygody z parkietem, to aż szkoda, że nie ma w plebiscycie na najlepszy kibicowy moment tygodnia kategorii „najbardziej widowiskowe upadki na dziurawym parkiecie” — bo byście wygrali dwa razy 😄 widziałem już wszystko, naprawdę, ale wasz entuzjazm to chyba coś, co napędza drużynę bardziej niż najnowszy sprzęt do rozgrzewki.
no dobra, serio, naprawdę fajnie jest patrzeć na wasze pomysły z kanapkami, piwami i tymi opowieściami, co to się z nich rodzą jakby prosto z trybun — bo to jest właśnie to, co robi z Siedlec coś więcej niż tylko miasto. my tu nie gramy o lepszy parkiet czy o to, kto wygra konkurs krzyku, tylko o to, żeby ten nasz Orlik miał duszę, a drużyna czuła, że ma za sobą całą okolicę, która nie odpuści.
ja jutro pakuję swój wóz w cztery nogi, kanapkę z szynką (bo od teściowej to ja wolę szynkę, nie mortadelę — no trudno, gusty są gusty) i ostatnie piwko schowane pod siedzeniem, żeby przypadkiem moja połówka nie znalazła. jeśli komuś jeszcze brakuje miejsca w aucie albo ochoty na dopingowanie, to krzyczcie, bo razem to dopiero będzie spektakl, nawet jak parkiet znów zrobi nam niespodziankę w stylu „skaczecie tu czy lecicie w dół?”.
no ale zobaczymy, kto się jeszcze ruszy — bo przecież derby Siedlec to nie tylko mecz, to nasz niedzielny rytuał, a te dziury to już chyba członek drużyny, co? 😉