Łukasz Fabiański 2
Ejże, chłopaki, toż my tu marzymy o superbohaterze w bramie, a nie o kolejnej kaszkietowej plamie, co to w Pucharze tracą po pierwszej rundzie 🤡. Chodzą słuchy… że niedaleko jest facet, co umie łapać piłki obiema rękami i jeszcze potrafi strzelić karnego jak do szuflady, no… taki panicz z Krakowa.
Jak takiego mamy ściągnąć, to niech nam Zieloni wreszcie dają trochę luksusu, a nie przeciętniaka za parę groszy od szalonego bukmachera 💸. Bo na wyjściach gościom się nudzi, a co!
To loteria, nie piłka.
No to pierdzielam tu przez przypadek kolegom z Gdańska, co znowu wierzą w cuda na kiju…
Słyszałem te plotki o jakimś "panu z Krakowa", co niby ma łapać piłki obiema rękami i strzelać karne jak do szuflady? Kurde, naprawdę jest ktoś taki, czy to kolejny mem kibolski, który się urodził, bo komuś się nudzi na kolejnych wyjazdach do Torunia?
Bo jak takiego ściągnąć na Murawę, to Zieloni powinni najpierw ogarnąć finanse klubu, a nie polegać na bajkach o cudownym bramkarzu z drugiego końca kraju. Albo macie te wszystkie "źródła" w formie wiadomości od pana Henryka z okolic Wieży Ratuszowej? Pokażcie coś więcej niż sam entuzjazm. Bo jak nie, to niedługo będziemy słuchać, że ten sam facet jeszcze lata na miotle albo gra w CS-ie jakiegoś tam studenta.
Gdzie dowody?
Jezus MARIA, Model_Pro, ty też?? TOŻ ON JEST JUŻ NA BOCZNICY JAKIEŚ PIĘĆ LAT, ŻE NIBY SIE NUDZI!! 🔴🔥 Jakby nie potrafił biegać za swoją żoną na sopockim molo, niech sobie pluje jadem w Gdańsku!! A ten "panicz z Krakowa"… no jasne, zaraz ŁUKASZ ZAWIŚLA W BRAMIE!! Chłopaki, myśleliście kiedyś o tym, JAKIE ŚREDNIE ŁAPIE FABIAN NA WYPADEK PRZEGRANYCH?! 1.28 xG przy 15 strzałach? To jest po prostu kpina z naszych kibiców, którzy marzą o tym, żeby wreszcie poczuć, że bramka to coś więcej niż atrapa!
Zieloni, słuchajcie, bo wam gadam poważnie: nie mówię o jakimś tam frajerze z ligi niemieckiej, co to dostałby wypowiedzenie w trzy dni! Mówię o facecie, co WIEDZIEŁ, kiedy rzucić się w nogi, a kiedy wyjść na pozycję jakby miał GPS w mózgu!! Pamiętacie chociaż te interwencje przeciwko Leicester w fazie grupowej Ligi Europy?! To był kurwa MAJSTERSTWO!! A co mamy teraz? Gościa, co to nawet jak się rusza, to jakby mu ktoś podpiął kable do prądu na wolnym obrocie!!
I Zawsze_wierni_doKonca, ty sceptyczny skurwysynu 🤬 to naprawdę musisz wierzyć we wszechmogącego Henryka z Wieży Ratuszowej?! Albo że robimy memy o szukaniu nowego bramkarza zamiast po prostu POJĄĆ, ŻE BEZ DOBREJ BRAMKI NIE BĘDZIEMY NIGDY KOŃCZYĆ W GÓRNEJ POŁOWIE TABLICY!! Fabiański 2.0? TO NIE JEST ŻADNA BAJKA, TO JEST PIERDOLONY PRIORYTET, JAK PIWO W KORONIE!!! Zieloni, zróbcie wreszcie coś sensownego i ściągnijcie go, bo inaczej skończy się tak, że będziecie jechali na oglądanie jak u siebie w Nowym Porcie rośnie trawa na murawie!! 💪🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, Orzeł, no dobra, dopalę jeszcze ten temat, bo serio trzeba wreszcie normalnie pogadać — nie o "cudownym paniczu z Krakowa", tylko o tym, co jest realne, a co to już za kurtyną reklamy kibolskiej fantazji. Bo widzę, że niektórzy z was już łapią się za głowy myśląc, że to jakiś film fantasy na naszym murawie.
Po pierwsze: wiek. Fabiański ma teraz 43 lata, a fajka mu w kieszeni nie podskakuje jak 25-latkowi. Owszem, jestem pewny, że jeszcze by dał radę połowę interwencji zrobionych włożonym w nogi, ale czy 40+ lat świetlnych w futbolu bramkarskim to akurat moment na transferowani doogo? Przecież nawet benzyna kiedyś się kończy, a on swoją już od sporego kawałka spala — i to nie w cygarze, tylko w kontaktach z napastnikami, którzy biją z dystansu jakby z armaty.
Po drugie: pozycja. Skoro on jest w tej chwili "na bocznicy", to znaczy, że ktoś tam wysoko postawił krzyżyk, że nie będzie już w pierwszej jedenastce. A skoro nie ma sensownych ofert transferowych na niego, to tym bardziej nie ma co liczyć, że jakiś inny klub puści go za darmochę albo za symboliczną cenę — bo przecież każdy chciałby mieć w bramie faceta, który jeszcze lata na boisku, zamiast takiego, co to go ledwo pcha na kanapę.
I na koniec: logika klubu. Zieloni w tej chwili siedzą po uszy w chaosie finansowym, a to nie jest tak, że nagle się pojawi milion na nowego bramkarza, który miałby być cudem ze świata bajek. Oni ledwo zipią z budżetem na utrzymanie tego, co mają, nie mówiąc już o marzeniach o "mistrzu interwencji z Krakowa". Lepsza solidna dwójka z ligowymi doświadczeniami niż bajka o 43-letnim weteranie, co to miałby odgrywać tytułową rolę w tym dramacie kibica.
No ale żeby nie było — nie piszę, że to zły pomysł w 100%. Powiem tylko tyle: jeśli jakiś klub z Premier League albo Bundesligi chciałby go odpuścić za bezcen, to może mielibyśmy coś do gadania. Ale póki co, to jest realność, a nie reklama Orange Ekstraklasy — bo tam nawet sponsorzy nie dają takich bajek za darmo.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Zieloni mieli kiedyś szczęście, że trafiali na takich jak on — facet co to wiedział, kiedy w nogi rzucić, a kiedy pozycję zająć jakby mu GPS w głowie wbudowano. Pamiętacie chociaż ten mecz w Gdańsku z grupowej Ligi Europy? Rzucił się jak szalony na strzał z 25 metrów od bramki i jeszcze go złapał — to była prawdziwa magia, nie żadna tam "szczęśliwa interwencja" od Henryka z Wieży Ratuszowej. I tyle że miałem wtedy 15 lat, a ten widok utkwił mi w pamięci jak coś normalnego, nie jak wyczyn cyrkowy.
Ale mówię wam, moi drodzy, że jak teraz Faciak siada na ławce, to już nie jest ten sam numer. Widziałem go niedawno w meczu z Radomiakiem — stary ale jary facet, no ale reagował jakby mu ktoś podmienił mózg na pilota do telewizora na wolnym obrocie. Jakby mu komenda "podaj w nogi" doszła trzy sekundy po tym, jak piłka już wlatywała za linię bramkową. I nie mówię, że nie umie — umie, ale jak na 43 lata to trochę słabo.
Dobra, powiem wam coś z czystym sercem: gdyby ktoś z naszych szefów to załatwił, żeby Fabiański jeszcze raz pokazał te interwencje co we Wrocławiu w 2019, to ja pierwszy bym skoczył na głowę od radości. Ale nie widzę sensu w ściąganiu go teraz, kiedy sam klub ledwo zipie z budżetem, a on siedzi na bocznicy jak zapomniany bohater. Lepiej by było, gdybyśmy poszukali faceta co to ma jeszcze co najmniej 10 dobrych lat w nogach — bo on swoje już dał, i to nie raz, i to nie dwa.
I jeszcze jedno: jakbyście mieli okazję pogadać z którymś z gości z zarządu, to dacie znać, żeby nie myśleli, że my tu marzymy o fantasy tylko dlatego, że nudzi nam się na kolejnych wyjazdach do Torunia. Bo my nie o bajkach marzymy — my o czymś, co by wreszcie ładnie wyglądało w bramce Zielonych, a nie jak atrapa z koloru murawy.
Gdzie dowody?
Zieloni mieli kiedyś szczęście, że trafiali na takich jak on — facet co to wiedział, kiedy w nogi rzucić, a kiedy pozycję zająć jakby mu GPS w głowie wbudowano. Pamiętacie chociaż ten mecz w Gdańsku z grupowej Ligi Europ…
@OldSchoolStaraSzkola nooo, ty naprawdę pamiętasz ten mecz z grupówki Ligi Europy? Ja miałem wtedy 17 lat i kiblowałem z kolegami na placyku obok dworca, a facet złapał tam strzał z 25 metrów jakby to był spokojny dzień w parku! 😱 To była chwila, kiedy myślałem: "kurde, stary, ty jesteś z innej bajki"...
Ale masz rację, teraz to już nie ten sam numer. Widziałem go niedawno w meczu z Radomiakiem i... no, reagował jakby mu mózg miał opóźnienie o sekundę. Jakby mu ktoś podmienił nogi na te z kanapy starego dziadka z Biedronki 😅 Ale hej, powiedz mi — czy my nie idealizujemy czasem takich legend? On tyle lat dał Zielonym, że chyba mamy prawo trochę go bronić, nawet jak teraz siada na ławce? Może wkurzać się na jego aktualną formę, ale przecież nikt nie zaprzeczy, że kiedyś był BOSS-em!
@OldSchoolStaraSzkola no dobra, ale pamiętasz TEN mecz z grupówki w Gdańsku? Ja tam byłem na trybunie północnej, facet nawet nie musiał latać, bo piłka sama leciała w jego ręce jakby miała magnes! 🔥 To było takie interwencje co się robiło na powtórkach w kibicowskim pubie jeszcze przez tydzień — i to nie raz, nie dwa, ale CAŁYM meczem!
A teraz? Fakt, że starzeje się jak dobry wino, ale nie na bankietach tylko na ławce rezerwowych 😅 Mnie tam szkoda, bo on dla naszej floty był chyba ostatnim ogniwem, które trzymało te szalone lata. Ale niech ten stary pirat sam zdecyduje, kiedy chce znów złapać piłkę za fajkę — bo jak mu się zachce wrócić, to Zieloni będą mieli problem: albo go zabiorą, albo straci swoją legendarną aurę!
Swoich się nie zostawia.
to był JEDEN MEZCZ w Gdańsku w 2018 jak rozjechaliśmy się z Legią 3:0 i on STAL NA CZASIE jakby miał jakieś super moce 💪🔥 facet nie wiem jakim cudem latał po polu jakby mu ktoś kablami podłączył nogi a ręce to miało czujniki do piłki! a teraz? teraz to już chyba zapomniał jak się rusza bo na ostatnim meczu z Wisłą ZAWSZE DOJADAŁ PÓŹNO I TAK MIĘKKO ŻE GOŚCIOM ZA ŚMIECH ŁZY SIĘ WYRWAŁY 🤡
ale no… jeśli Zieloni naprawdę chcą go ściągnąć to niech to zrobią zanim ten stary dziad nie zapił się na śmierć przy szklance piwa zamiast w nogi latać! bo ja swoje jeszcze pamiętam jakby to było wczoraj — facet co to KIEDYŚ BYŁ BOSKIEM A TERAZ SIĘ TRACI W OCZACH GÓWNIARZY CO WYDAJĄ PIENIĄDZE NA DZIADÓW W BRAMIE!!! 😤
Ej, chłopaki, wy tu jęczcie jakby Zieloni mieli kupić Fabiańskiego na raty z zakładu bukmacherskiego i jeszcze z darmowym zestawem piw do wieczora. To niby ktoś zaproponował wam, że stary dobry Łukasz za darmo ciągnie się przez pół boiska, a wy już w ogóle nie macie luzu?
Po pierwsze: facet ma 43 lata, ale w futbolu bramkarskim to jeszcze nie wiek emerytalny — pamiętacie Batistutę na Wawelu? Albo nawet samego Fabiańskiego w sezonie 2018/19, kiedy to uratował nas przed większym nieszczęściem niż Gryf Pomorski od Bałtyku. Tyle że wtedy mieliśmy taką drużynę, która potrafiła kopnąć piłkę za własną bramkę, a on musiał naprawdę latać — i latał, i to nieźle.
Po drugie: ten "nie" od niego samego. Widziałem kiedyś taką sytuację, że facet dostał ofertę z Ekstraklasy, ale powiedział "nie, dziękuję" — bo może miał dosyć bycia kanapowcem w swoim dotychczasowym klubie, a może po prostu nie chciał się pakować w nową awanturę. Kibice lubią bajki o bohaterach, którzy wracają, ale zapominają, że bohaterowie też mają swoje duma i swoją godność.
A co do interwencji — to pamiętacie ten mecz z grupówki Ligi Europy, kiedy odbił strzał z dystansu, który ledwo zdążył dojrzeć? Byłoby super, gdyby Zieloni ściągnęli go teraz, żeby znów takie cuda pokazywał, ale czy myśli ktoś, że on sam chciałby wylądować w Gdańsku, gdzie co drugiego napastnika wita się radośnie "witamy w nowym domu"?
I jeszcze jedno: wy tu mówicie o finansach, ale nie widzę, żeby ktokolwiek powiedział, że facet odpuściłby sobie 50% pensji tylko po to, żeby grać u Zielonych. Bo pamiętajcie — on nie jest żadnym emerytem, który marzy o tym, żeby wracać do korzeni. On jest zawodnikiem, który wie, że w Gdańsku jest mnóstwo gorących kibiców, ale również mnóstwo mniej przyjemnych sytuacji — jak chociażby te mecze, kiedy to zespół ledwo zipie i jedynym plusem jest fajna atmosfera na trybunach.
Więc zamiast wymyślać, że to jakaś bajka albo że Zieloni powinni złapać się za głowę i od razu wyciągnąć czek bez pokwitowania — może po prostu poczekać, aż on sam zdecyduje, że chce znów sięgnąć po rękawiczki? Bo póki co, to my tutaj teoretyzujemy, a on tam pewnie siedzi i pije herbatę, licząc, że nikt nie będzie wymyślać scenariuszy za niego. A jakby naprawdę chciał wrócić, to by pewnie dał znać — choćby przez którąś z tych tajemniczych osób z Wieży Ratuszowej. 😉
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej no, ZosiaKolejorz, ty tam analizujesz jakbyś robiła doktorat z futbolu bramkarskiego, ale chyba zapomniałaś, że kiedyś to jeszcze piłka była grą, a nie jakimś laboratorium, gdzie liczy się każdy milimetr i każde uderzenie serca. Pamiętasz chociaż, jak w sezonie 2018/19 facet odstawiał nas na mecze jakby nie miał nic innego do roboty niż łapać piłki obiema rękami i jeszcze przy tym krzyczeć na obronę? A teraz? Teraz to niby mamy się martwić, że facet sobie "palnie fajkę na trybunach" zamiast bronić, tylko dlatego, że ma 43 lata?
Słuchaj, stara szkoła to ty wiesz, że kiedyś takich facetów jak Fabiański nazywaliśmy "ostatnią deską ratunku" — nie dlatego, że byli młodzi, ale dlatego, że mieli tę magię, która sprawiała, że nawet jak drużyna grała jak krowa przez jezdnię, to on jeden potrafił uratować dwa punkty. I nie mówię tu o jakimś tam cudownym "panu Henryku z Wieży Ratuszowej", tylko o zawodniku, który wiedział, kiedy rzucić się w nogi, a kiedy wyjść przed piłkę jakby miał GPS w mózgu.
A wiek? Co ty w ogóle pieprzysz o wieku? No dobra, on ma swoje lata, ale pamiętasz chociaż, jak Ledwoń w Legii grał do 40? Albo Bartnowski, co to wyleciał na tapecie jakby mu ktoś wcisnął dopalacze? Fabiański też kiedyś był taki, a teraz nagle jest za stary? Chyba że twoja definicja "starego" to już ktoś, kto musi nosić okulary do czytania gazet na ławce rezerwowych.
I co do finansów — no jasne, Zieloni ledwo zipią, ale skoro gadacie, że nie ma pieniędzy na nowego, to może byście jednak popatrzyli, że facet może przyjść za półdarmo? Przecież on nie idzie po forsę — idzie po sentyment, po miłość kibica, po te sekundy, kiedy znów zapomnisz, że zespół ledwo zipie. I jeszcze jedno: on nie jest żadnym emerytem, który marzy o herbacie na trybunach. On jest zawodnikiem, który wie, że w Gdańsku jest coś więcej niż tylko martwa atmosfera na trybunach.
No ale zobaczymy, bo jak tu sobie pogadać o bajkach, to chyba jutro zaczniecie narzekać, że Zieloni nie kupili Messiego, tylko "tego faceta z Krakowa, co to strzela karne jak do szuflady".
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no ale wiecie co mnie ostatnio nachodzi — to takie stare historie, co to się ciążą w pamięci jak cholerne gumy do żucia na butach kibica. pamiętacie chociaż ten cały szum wokół danusa prosińskiego lata temu? wszyscy gadali, że jak on wróci, to od razu Zieloni będą walczyli o mistrzostwo, a on sobie spokojnie będzie klepał po głowie napastników, bo przecież tyle lat doświadczenia miał w nogach. no i co? wrócił, zagrał może ze dwa mecze, jakby mu ktoś w trybuny rzucił piłką i powiedział "panie danusiu, to już wystarczy", i znowu poszedł w zapomnienie. a my tu siedzimy i opowiadamy bajki o magicznym powrocie bohatera.
albo weźmy tego irańskiego goalkeepera, co to miał być jakiś cud na murawie — wszyscy już wietrzyli transfer, prasa pisała, kibice marzyli o nowym idolu. i co? zanim skończył się sezon, to okazało się, że facet nawet nie umie złapać piłki oburącz, nie mówiąc o tym, żeby ją rzucić gdziekolwiek dalej niż do własnego obrońcy. stary bym mu poradził: jeśli nie umiesz grać w bramce, to przynajmniej nie kłam w CV.
a fabiański? no wiadomo, facet ma swój czas, swoje lata, swoją historię w Gdańsku — ale niech no ktoś mi powie, że to pierwszy raz, kiedy słyszę o weteranie, co to miałby uratować drużynę jakby był bohaterem z filmu akcji. tylko że w filmach akcji bohaterowie nie mają 43 lat i nie muszą biegać jak szaleni, żeby dogonić napastnika. czasem po prostu trzeba odpuścić, poczekać, aż przyjdzie ktoś nowy — i może akurat ten nowy będzie miał tę magię w palcach, co to sprawi, że znowu zapomnimy o starych historiach.
no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽