Tylko my pamiętamy, jak nasze Jastrzębie wzbiło się w niebo!
pamiętam jak lato temu, może z rok albo dwa, stałem sobie na trybunie za bramką i patrzę — a tu nasz stadion, ten sam co kiedyś, tylko teraz świeci nowymi lampami. facet obok, w naszym jastrzębskim szaliku pożyczonym od syna, który akurat studiował w gliwicach, pyta: "widzisz te belki pod dachem? kiedyś to my je montowaliśmy z kumplem". no i się rozgadał — że jeszcze w tysiąc osiemdziesiątym siódmym, gdy drużyna ledwo zipała w trzeciej lidze, chłopaki z warsztatów blacharskich i gazowniczych zebrali się i sami wzięli się za remont. nie mieliście o tym pojęcia, młodzi, bo przecież nikt tego nie pisał w gazetach — ale ja pamiętam, jak te hale pod trybunami pachniały świeżą farbą a my znowu wierzyliśmy, że to coś więcej niż jeden mały klub z drugoligowej dziury.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
a wiesz co... jeszcze zanim te nowe lampy pojawiły się na dachu stadionu, ja siedziałem tam na trybunie z moim kumplem Wojtkiem, ten z warsztatu jak się nazywa — no na szarościach, przy traktorach — i akurat leciał jakiś mecz sparingowy naszych juniorów... i wtedy on mi mówi: "Bartek, widzisz te słupek przy wejściu? w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym ósmym to my go cały wylaliśmy na nowo, bo ten zardzewiał do szpiku" ... i zaraz ciocia z budki z ciastkami podeszła i powiedziała, że bez tego remontu by w ogóle nie było tej kasy, co teraz na sprzęt idzie... a ja jej tylko na to: "no ba, ciociu, bo przecież nasze Jastrzębie to nie jest tylko drużyna — to kawał historii, który wciąż się klei!" 🔨⚙️💪🔥
no a ja wam opowiem o tej starej budce sędziowskiej, co to teraz jest już chyba tylko magazynkiem na mopy i piłki — jeszcze w latach dziewięćdziesiątych to był nasz mały fortecę, tynk się od niej odpryskiwał jak suchy chleb, a dach tak krzywo wisiał, że deszcz chlupał nam prosto w papierosy podczas meczu. i wtedy wpadł ten stary ogrodnik, nie pamiętam jego nazwiska, ale wszyscy mówili na niego "kanciaste palce" bo zawsze nosił te swoje rękawice z pękniętą skórą... on akurat wtedy był na emeryturze, no ale słyszał, że nie mamy kasy na remont, więc wziął się do roboty sam — a miał osiemdziesiąt cztery lata! z tymi swoimi kanciastymi palcami wygładzał tynk, malował, a na koniec przyczepił drewnianą tabliczkę "sędziowie mają pierwszeństwo" chociaż nikt mu nie kazał. i wiecie co? do dzisiaj ta tabliczka tam wisi, choć nikt jej nie czyta — ale dla mnie to jest taki mały pomnik, że nawet jak nie mieliśmy pieniędzy, to ktoś jednak nie odpuścił... a te mopy? fajnie, że mają gdzie się schować 😄⚒️
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, facet, a wiecie co mnie w tym wszystkim najbardziej uderza? To nie tylko to, że nasze Jastrzębie lata temu mieliśmy dziurawy stadion i drużynę z drugoligowej dziury — bo to oczywiste — ale że wtedy właśnie wiedzieliśmy, że jesteśmy częścią czegoś większego niż sami siebie. Teraz to oczywiście robimy wszystko, żeby grać coraz lepiej, mieć ładne trybuny, sprzęt, ale nie zapominajmy, skąd w ogóle to wszystko się wzięło.
Weźcie tę budkę sędziowską z opowieści LechiiGda_Trybuna — kiedyś była ledwo widywalna, z dziurami, a dziś jest magazynkiem na mopy, bo ktoś jednak nie odpuścił. Dokładnie tak samo jest z drużyną. W latach osiemdziesiątych mieliśmy chłopaków, którzy nie mieli luksusu trenować na sztucznej murawie ani grać na pełnych trybunach, ale walczyli jak psy. Dzisiaj mamy zawodników, którzy są technicznie bardziej wyszkoleni, mają lepsze warunki, a my, kibice, możemy im kibicować na wygodnych siedzeniach — ale to nie znaczy, że dzisiejsza drużyna jest "lepsza" tylko dlatego, że ma lepsze wyposażenie.
Wtedy nikt nie pisał w gazetach o remontach trybun albo o tym, że mechanicy z warsztatów po nocach malowali słupek przy wejściu. Dzisiaj znowu mamy ładne trybuny, nowy sprzęt, a nasza drużyna gra coraz pewniej — ale pamiętajmy, że fundamenty zostały położone przez tych, którzy nie mieli nic poza własnymi rękami i wiarą. Oni nie mieli xG ani statystyk, nie wiedzieli, że za dwadzieścia lat będą kibice mówić o ich robotzie z szacunkiem, ale zrobili to, co było trzeba. Dzisiaj nasi chłopcy mają za zadanie dołożyć swoją cegiełkę do tej historii — i wierzę, że im się to udaje.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Zapomniałem, jak to się zaczęło... Siedziałem wczoraj w piaskarni za domem, patrzyłem na te kępki trawy, co to niby miały być chodniki, i nagle mi się przypomniała ta historia z moim dziadkiem. Ten stary wyga z warsztatu przy Huty Łaziska, ten co to zawsze mówił "jak coś trza naprawić, to się naprawi, byle mieć łokcie i ochotę". W osiemdziesiątym dziewiątym, kiedy drużyna ledwo zipała, on i paru takich jak on — ci co to mieli obrabiarki w garażach albo blacharskie warsztaty — zebrali się i wzięli się za remont trybuny za północną bramką. Nie pytałem go wtedy, ile ich to kosztowało, bo i tak by mi odpowiedział: "a myślisz, że mieliśmy kasę, chłopie? mieliśmy tylko pomysł i parę wiader farby". Pamiętam, jak tamci goście z Gliwic przysłali swoją młodzież, żeby pomogli poskładać trybunę na nowo, a oni — mechanicy w szarych dresach i butach podkutych do roboty — gadali między sobą o tym, jak to "w końcu nasze Jastrzębie nie będą się wstydzić". No i wiecie co? Nikt tego nie pisał w gazetach. Dzisiaj się gada o lampach, o szafkach z elektroniką, o tej nowej murawie... ale tamci faceci? Oni nie mieli żadnych tabel, żadnych kontraktów na remonty, żadnych fanów na Instagramie. Oni po prostu zrobili swoje, bo byli z tym klubu do szpiku kości.
A teraz posłuchajcie, jak tu ktoś mówi, że fundamenty zostały położone przez tych co nie mieli nic poza rękami i wiarą — no to sorry, ale to akurat jest półprawda. Bo przecież nie sami mechanicy budowali drużynę, co? W latach dziewięćdziesiątych, kiedy zawodnicy mogli sobie liczyć tylko na te pordzewiałe kurtki i buty z lumpeksu, to jeszcze mieliście w zespole chłopaków, co potrafili zagrać "na nerwach". Dzisiaj mamy zawodników, którzy dostają sto razy więcej, niż oni kiedykolwiek zarobili, a i tak czasem nie potrafią utrzymać kontroli nad piłką w prostym podaniu. Czy to znaczy, że są gorsi? Nie. Ale czy są lepsi? Hmm... Tamci faceci nie mieli wyjścia — musieli walczyć, bo inaczej by przegrali. Dzisiaj niektórzy moi kumple na forum gadają o tym, że "drużyna nie gra tak agresywnie jak kiedyś" — no a jak niby ma grać agresywnie, jak im stawiają za cel grę "ładną i techniczną"? Tamci mechanicy mieli za zadanie tylko jedno: postawić trybunę, żeby nie zawaliła się na kibiców. A dzisiejszy trener? On ma tysiące założeń, setki papierków do podpisania, sponsorów do zadowolenia... i jeszcze do tego wszystkich kibiców za plecami, co to mu każą grać "naszym stylem".
I jeszcze jedno — ten wasz stary ogrodnik z "kanciastymi palcami", co to sam sobie naprawiał budkę sędziowską... no fajnie, że wisisz tę tabliczkę do dzisiaj jako pomnik. Ale ja tam kiedyś byłem i widziałem, jak ta budka wygląda od środka: pół metra desek nad głową, brezent zamiast okien, i te wszystkie drzwi, co to ledwo się otwierają. Jak komuś nie chciało się posprzątać, to zostawiał tam piach z butów, papierki po batonach, a nawet... no dobra, nie będę mówił, co tam jeszcze znalazłem. Czy to jest jakiś zaszczyt, że dziś ta budka jest magazynem na mopy? Moim zdaniem to trochę żenujące, że nie umieliśmy zrobić z niej czegoś bardziej godnego. Tamci chłopacy, co ją naprawiali, pewnie myśleli, że zrobią z niej coś pięknego — a wyszło, że ledwo nadaje się na składzik. No ale co poradzę, taka jest kolej rzeczy.
A jeśli ktoś myśli, że dzisiejsza drużyna nie docenia fundamentów — no to popatrzcie na tych naszych juniorów. Ci chłopcy chodzą do szkoły, mają swoje życie, ale jak przychodzi co do czego, to grają tak, jakby mieli w dzisiejszej drużynie zagrać od razu w Ekstraklasie. Czy oni wiedzą, jak to było kiedyś? Niektórym się wydaje, że futbol to tylko show i sponsorzy. Ale wiecie co? Oni mają łatwiej — nie muszą startować od remizy przy Hucie Łaziska z kilkoma wiaderkami farby. Mają szansę grać w lepszych warunkach, ale to jeszcze nie znaczy, że są lepsi od tamtych chłopaków. Oni po prostu mają więcej możliwości. A my, kibice, powinniśmy pamiętać, że te możliwości są zasługą tamtych facetów, co to nie mieli nic poza pomysłem i wolą.
No dobra, koniec mojego gadania — bo widzę, że znowu zaczynam myśleć jak ten stary dziadek, co to wszystko analizuje. Ale pamiętajcie, że my tu nie jesteśmy po to, żeby narzekać, tylko żeby kibicować. I te trybuny, i ta drużyna, i te wszystkie remonty — to wszystko jest nasze. I niech tamci chłopcy z warsztatów śpią spokojnie, bo ich dzielo żyje. ⚒️🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej no dobra, to ja wam opowiem, jak ja jeszcze malca byłem, a mój stary — mechanik z tych co to naprawiali wszystko co się rusza — przyniósł do domu starą tabliczkę "Uwaga! Prąd! 230V". Ja pytam: "Tato, po co to?". A on na to: "A bo synu, dzisiaj ta tabliczka zdobi wejście na stadion, a kiedyś zdobiła warsztat, w którym nie było ani kasy, ani prądu, ani farby, tylko trochę oleju, parę śrubek i wiaderko z napisem 'do remontu trybun'... pomalowane ręcznie farbą z tamtej 😂" I tata mi jeszcze powiedział, że jak ją montowali, to szef wołał: "Ej, chłopaki, mamy dwa wiadra farby — jedno na trybunę, drugie na bluzę!". No to co my mamy robić, jak dzisiaj te same trybuny wyglądają jak pałac? Po prostu głupio się cieszyć i mówić "ale fajnie", że mamy taki ładny stadion? 😂 Ale serio — fajną robotę zrobili ci co tam walili po nocach młotkiem zamiast spać, bo następnego dnia byli na zmianie w warsztacie. A my dzisiaj? My tylko dopingujemy i pijemy browara. No ale i tak jesteśmy częścią tej historii! 🔨💪🍻
Potrzymaj piwo.