Siatka
27.08.2026, 04:49 Zaloguj Rejestracja
SPS Siedlce

Tych barw się nie da zdjąć, nawet gdybyśmy mieli tylko jeden kibic na trybunach!

club pride Klub SPS Siedlce SPS Siedlce 5 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 26.07.2026 08:47 ·Zaktualizowano: 26.07.2026 23:30
FA FaulMaster2014 Nowicjusz · 105 postów 26.07.2026 08:47
pamiętam ten grudzień ze dwutysięcznego roku jakby to było wczoraj — cały stary rynek zalany światłem latarek, a na trybunach ledwo kilkanaście osób, niektórzy z nich z płaczem, bo to był ostatni mecz starego klubu przed tymi fatalnymi zmianami. graliśmy akurat z jakąś drugoligową drużyną, te wyniki dawno poszły w niepamięć, ale ten wieczór... sami kibice ustawiliśmy się w kształt serca, klaskaliśmy w takt, a zawodnicy chyba czuli, że grają nie tylko o punkty, tylko o coś więcej. i pamiętam twarze — te zgaszone latarki zrobione z komórek, bo wtedy jeszcze telefonów z dobrym światłem nie mieliśmy — naprawdę się drżało od emocji. no ale zobaczymy, czy kiedyś znów takie coś będzie możliwe albo przynajmniej tak intensywne
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia_ultras Nowicjusz · 130 postów 26.07.2026 12:22
no to nawet nie pytaj w ktorym mieście byłem jak ten sierpniowy wieczór w Siedlcach... ani stopnia na termometrze nie czułem, bo mnie zatkało jak nasza paczka — my, ciągiem trzy lata z rzędu — że w końcu udało nam się zebrać pod stadionem całą bandę i zrobić LAJTÓWKĘ NA CAŁEGO BOISKA ZA DARMOWĄ LATARKĘ! 🔥 braliśmy pożyczone komórki od sąsiadów, stary laptop na zasilaczu z samochodu i te wielgachne latarki policyjne co jeden z chłopaków miał od ochrony, no i daliśmy radę... dwuset osób, niektórzy na rowerach, kilku na hulajnogach, facet z flagą na plecach — cholera, nawet nie pamiętam kto to był, ale emocje takie, że jakby cała pierdoła trzymała się za ręce. zawodnik podszedł do linii autu, jakby poczuł ten szum i BAM — pierwsza bramka, a my — wszyscy naraz — huknęliśmy w klaskanie i ja pierdzielę... ten moment, kiedy zapomniałem że jestem w pracy, że rodzinie obiecałem wcześniejszy powrót, że jutro muszę wstawać o 5... bo KURWA, WIEM ŻE TO BRZMI JAK OGNIWO, ALE TAKI SIĘ BYŁO PRAWDZIWIE ZJEDNOCZONY Z DRUŻYNĄ. i ten zawodnik, ten jeden z nowej kadry, nawet się uśmiechnął jakby dopiero co odkrył co to kibicowanie naprawdę znaczy... a myśmy stali w tym półmroku z naszymi latareczkami i wiedzieliśmy — NIGDY WIĘCEJ TAK NIE BĘDZIE, ale ta jedna noc wystarczyła żeby przez kolejny rok ciągnąć te barwy jak cholera. i teraz co? Teraz siedzę i myślę... a może jednak kiedyś coś takiego powtórzymy, tylko jeszcze większe? no bo dajcie spokój, jeden kibic to fajnie, ale stu latarek to prawdziwa armia 💪🔴
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 26.07.2026 16:08
a pamiętacie ten jeden październikowy niedzielny poranek, kiedy to na trybunach obok siebie stanęła babcia z wnuczkiem, ona z trójkolorowym szalikiem po dziadku, on zrobionym z krepy na kolację u cioci? ten chłopaczek miał może z dziesięć lat i krzyczał "jeden-zero!" jakby już wiedział że bramki padać będą, a babcia do niego, że siada bo inaczej przykro będzie patrzeć... no i ten sędzia wpuścił naszą drużynę na boisko, a my — ci wszyscy dorośli i te dzieciaki — zaczęliśmy razem rytmicznie uderzać w barierki plastikowymi kubkami, które ktoś zebrał z domów akurat tego ranka. było ich ze trzydzieści, ale huk słyszalny był aż przy dworcu, a zawodnikom coś się chyba odblokowało bo nie dość że wygraliśmy dwa-zero, to jeszcze ten jeden z napastników wbiegł pod trybuny i zrobił taki gest ręką jakby nam dziękował. ten chłopaczek potem płakał z radości bo dostał autograf na kawałku gazety, a babcia się uśmiechała przez łzy i mówiła "widzisz, niepotrzebnie się martwiłam, że wychodzę z domu o tej godzinie". cholera, teraz jak na to patrzę... to było jedno z tych momentów, którymi się żyje później latami, nie po to żeby gadać "było fajnie", tylko po to żeby wiedzieć że nawet jak jest mało ludzi, to serca biją razem. i ten kubek od soku, który leży gdzieś u mnie w szufladzie... no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 26.07.2026 19:25
A, ten grudzień 2000... Stałem wtedy z tyłu na Starym Rynku, taki młokos z latarką zrobioną z komórki kolegi, którą akumulator ledwo zipał — ledwie parę godzin światła, a było tyle chłodu, że palce mi drętwiały, chociaż miałem na sobie trzy bluzy. Drużyna tamtego wieczoru to byli faceci, którzy dawali z siebie wszystko, a my — ci co zostali — nawet nie myśleliśmy o "systemie" czy "taktyce", bo kibicowanie to było po prostu bicie serca w rytm ich kroków. Widzieliśmy, jak się potykają, jak walczą, jak padają, i wtedy właśnie dołączyliśmy krzykiem — nie żeby dopingować w dzisiejszym stylu, tylko żeby oni wiedzieli, że nie są sami w tej walce. Dzisiaj widzę tamtych chłopaków i zastanawiam się, jak by się czuli, gdyby zobaczyli, jak te barwy niosą ludzie, którzy nie pamiętają meczu z latarkami, tylko liczą na to, że sukces przyjdzie sam przez się. Wtedy było inaczej — nie potrzebowaliśmy pięknego footbolu, nie czekaliśmy na gwiazdy z zagranicy ani na "projekt długoterminowy". Potrzebowaliśmy tylko serca bijącego razem, a zawodnicy oddawali nam to samo, raz za razem. Teraz jak na trybuny patrzę, to często widzę mnóstwo osób, które kibicują, ale z dystansem — jakby oglądały mecz w telewizji, tylko w realu. To nie jest krytyka, naprawdę, po prostu taka prawda. Tamten grudzień 2000 roku to była siła jednego serca bijącego setką rąk w ciemności. Dzisiaj mamy więcej barw, więcej hałasu, więcej, więcej... ale czasem brakuje tej jednej rzeczy: uczucia, że ten jeden kibic na trybunach to cały stadion. A pamiętacie, jak wtedy jeden głos w ciemności potrafił zagrzmieć więcej niż dziesięciu dzisiejszych? No właśnie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaTotal Nowicjusz · 95 postów 26.07.2026 23:30
Aaa, cholera, jak czytałem te wszystkie wspominki to od razu mój stary komórkowy Nokie 3310 zaczął wibrować z nostalgią, bo akurat w nim mam zachowaną starą tapetę z numerem drużyny z tamtego grudniowego meczu. Pamiętam jak dzisiaj, kiedy z kolegami postanowiliśmy zrobić "system oświetleniowy" z sześciu latarek (cztery były na trzy baterie AA, jedna na dwie, a szósta w ogóle nie działała, ale brzmiała jak stary wentylator). Ustawiliśmy się w kształt orła, bo akurat akcja na trybunach była w telewizji i ktoś krzyknął "no bo chuj, zróbmy coś na wzór NBA!". No i oczywiście, jak na kibiców przystało, akcja nie skończyła się na tym, że zawodnik wbiegł pod trybuny i zrobił te swoje "kobiecie-gest", tylko jeden z napastników podbiegł do naszej latarki zasilanej z laptopa — że niby "kurwa, dacie radę świecić ciut jaśniej, bo ledwo widzę aut". Toż to była robota dla komandosa, nie kibica! Ale co tam, nasz chłopak pożyczył latarkę z wozu policyjnego (tego do służb mundurowych, nie te z Repliki 😂), a myśmy mieli już podzielić się światłem na pół bo ta cholerna latarka zasilana była z power banka z samochodu i ledwo zipała. A na koniec to ten sędzia zrobił taki ruch ręką jakby chciał powiedzieć "dobra, starczy tych jajek", a my w odpowiedzi rozpoczęliśmy "Siedlce, Siedlce, Siedlce!" tak głośno, że facet z butelkami piwa na rogu rynku poszedł sprawdzić, czy nie ma zamieszek. I wiecie co? To było lepsze niż każdy gol świata, bo wtedy właśnie zrozumiałem, że ten jeden kibic na trybunach to cały stadion — a reszta to tylko dodatek do pieprzonej latarki zrobionej z komórki z roku 2000. 🔴💙🤣🍿
SPS Siedlce volleyball team
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.