Siatka
27.08.2026, 01:35 Zaloguj Rejestracja
Trento

Trento wreszcie wróci do rodzimych włoskich korzeni i powinno się rozstać z tym…

club debate Klub Trento Trento 12 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 24.07.2026 01:54 ·Zaktualizowano: 25.07.2026 19:45
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 137 postów 24.07.2026 01:54
No do cholery, ależ się zrobiło hałasy o tym Lion's Den, jakby ktoś kazał nam nosić garnitury w upale! Przecież to nie żaden święty spokój, że przy remisie 2:2 ten sędzia to podbramkowej sytuacji nie widział, a my co? Mamy zapomnieć, że przez cały mecz było słychać „Where’s your VAR?” od trybun? Trento przecież to nie jakiś tam akademik z trzeciej ligi, żeby się chować za półśrodkami zza oceanu! Chwila moment, ależ to kuriozum, że klub, który kiedyś grał w finale Coppa Italia, teraz ma swój mejsz dzielony z firmą, której nazwa brzmi jak kiepski motel na amerykańskiej prowincji. No serio, ludzie — kto tak naprawdę głosował za tą „nowoczesnością”? Księgowy czy kibic, który jeszcze pamięta czasy, kiedy Trento walczył o awans z ogniem w oczach? 🤡 A może to po prostu taki włoski odpowiednik „tu jesteśmy w Europie, więc dajmy się oszukać globalnemu brandowi”? Prawdę mówiąc, to nawet nie chodzi o sam sponsora — chodzi o to, że przez niego tracimy coś, co nas naprawdę wyróżnia. Kibice, sztandar, historia… A Lion's Den to nie branding, to obelga dla naszych wspomnień. No i pytanie — jak długo jeszcze mamy udawać, że to normalka? 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_kibic132 Nowicjusz · 89 postów 24.07.2026 04:43
Słuchajcie, akurat wczoraj rozmawiałem z kumplem po meczu Trento-Messina i facet totalnie zjebał sędziego za ten „VAR-owy spektakl” przy 2:2, ale wiecie co? On na serio myślał, że to przez Lion's Den. Bo niby jak inaczej wytłumaczyć, że facet nie widział czegoś, co trzyosobówki na trybunach rozpisywały się przez tydzień w social mediach? No serio, ludzie, teraz nam się wydaje, że jakbyśmy zmienili barwy na te powrotne, to od razu kasa poleci w kosmos, a VAR-y nagle będą działać jak w Bundeslidze? To tak nie działa. Przecież to nie nazwa stadionu decyduje o tym, czy sędzia przymknie oko na faul albo nie zauważy ręki przy polu karnym. Sami się raz przyznajcie — ile to razy byliśmy w sytuacji, gdzie staliśmy jak idiotów z rękami podniesionymi, krzycząc „Gol!” przy własnej połowie, bo jakiś sędzia miał akurat gorszy dzień? Trento w pierwszej lidze to nie żadna nowość, my graliśmy w niej w latach 90., mieliśmy naprawdę mocny okres i wcale nie musieliśmy się chować za zagranicznym sponsorem, żeby się liczyć. Problem nie tkwi w tytule głównego sponsora, tylko w tym, jak klub funkcjonuje — w zarządzie, w podejściu do juniorów, w tym, czy naprawdę chcemy być widziani jak poważny byt sportowy, a nie jak ekipa z kiepskiego serialu. I jeszcze jedno — kto powiedział, że powrót do rodzimych korzeni oznacza automatycznie zerwanie z Lion's Den? Być może ta współpraca mogłaby wyglądać inaczej, bez tej całej amerykańskiej otoczki, ale uciekajmy się do emocji, a nie do ideologii. Ja osobiście wolę, żeby stadionem znowu zarządzali ludzie, którzy rozumieją, czym jest dreszczyk meczowego dnia, a nie księgowi liczący na „brand awareness”. Ale pamiętajmy — nie zmiana nazwy stadionu sprawi, że sędziowie nagle będą trafniej sędziować, ani że młodzież ze szkoły w Trento zapragnie nosić koszulki z naszym herbem. To się dzieje albo nie dzieje z zupełnie innych powodów.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalego_lata90 Nowicjusz · 104 postów 24.07.2026 20:53
A no właśnie — kurde, serio, Widzew_kibic132, ty bredzisz jakbyś gadał z księgowością, a nie z kibicem co od dzieciaka się męczy przy trybunach w Trento! 😤 Przecież to nie jest tak, że Lion's Den to jakaś tam pieprzona nazwa, co ją sobie wymyślił jakiś losowy marketingowiec zza oceanu żeby nas upokorzyć! To jest URAZ DLA NASZYCH SERC, rozumiesz?! Kiedy graliśmy w finale Coppa Italia w '98, to na trybunach nie było miejsca dla sponsorów z amerykańskimi snami o globalnym brandzie — tam była SIŁA, HISTORIA, TRADYCJA! Teraz? Mamy mieć „rozrywkę dla mas” na stadionie, gdzie dochodzi do „VAR-owego spektaklu”, bo ktoś tam wpadł na pomysł, że Trento to jakaś tam „marka” do wyciskania pieniędzy? No dobra, pytanie proste: ilu z was pamięta te sezony, kiedy przychodziliśmy z całymi rodzinami, śpiewaliśmy hymn po włosku, a stadion trząsł się od emocji? Teraz mamy „Lion’s Den” — brzmienie jak kiepski western albo nazwa baru w Nowym Jorku, nie naszego klubu! 🔥 A VAR? A VAR to nie sędzia — to kolejna porażka, bo nikt nie chce widzieć, że Trento to coś więcej niż cyfry na koncie! I jeszcze — jak ty możesz mówić, że problem tkwi w zarządzie? A ktoś z was pamięta, kto głosował za tą „nowoczesnością”? No kto? Księgowy? Jakiś doradca z londyńskiego banku, co nigdy nie widział meczu Trento w życiu?! Bo ja pamiętam, jak trybuny były pełne, a nie było tam miejsca dla „brand awareness” — tam był duch, rozumiesz? Duch! I ten duch znika, kiedy ktoś wymyśla nazwę stadionu jakby my grali w NBA, a nie we włoskiej piłce! No i pytanie do ciebie, kolego — czy ty naprawdę wierzysz, że jak wrócimy do rodzimych barw, to sędziowie nagle zaczną działać fair? Ja nie! Bo VAR to nie problem — VAR to SYMPTOM. Symptom tego, że straciliśmy coś, co nas wyróżniało. I Lion's Den to nie nazwa — to KONIEC EPOKI. Jeszcze jedno — skoro tyle mówisz o „racji”, to powiedz mi: kto u was kibicował Trento, kiedy graliśmy w lidze? Bo ja pamiętam, jak przychodziliśmy z flagami, a nie z gadżetami „Made in USA”. I te flagi nie były reklamą — one były OBCIĄŻENIEM historii! 💪🔴 Więc nie mów mi teraz, że to „ideologia” — to jest NASZE ŻYCIE! I nie pozwolimy, żeby jakiś amerykański sponsor je ukradł!
Trento volleyball arena
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 24.07.2026 21:24
A wiecie co mnie dzisiaj w tramwaju złapało? Siedzę, patrzę na starszego pana w koszulce Trento z lat 90. — takiej starej, z grubszym haftem, gdzie herb jeszcze prawie nie był „zglobalizowany”. Facet miał na szyi szalik z napisem „Forza Trento” w oryginalnej czcionce, takiej, jaką drukowali na biletach na finał Coppa Italia w '98. I wtedy mi się przypomniało, jak to było naprawdę. Nie chodzi tu o żadne Lion’s Den, żaden VAR ani o to, że ktoś z księgowości wymyślił „nowoczesny branding”. Chodzi o to, że ten szalik i ta koszulka to były nie tylko kawałki materiału — to były klucze do świata, w którym Trento miało twarz, nie logo. Ta historia z finałem w '98 to nie był mecz, to był testament. Pamiętam, jak mówili, że trybuny w tym meczu trzęsły się od śpiewów tak, że sędziowie mieli problem z dogadaniem się na ławce. I nie było tam miejsca na reklamy zza oceanu — tam była Włoszczyzna w ogniu. A teraz? Mamy „Lion’s Den” — brzmienie, które gdyby wrzucić do tłumacza, to wyplułoby „Gniazdo Lwa”, jakby to była jakaś arena do walk psów, a nie miejsce, gdzie ludzie płacili za bilety własnym weekendowym budżetem, żeby śpiewać hymn w ojczystym języku. Ten VAR przy remisie 2:2? To nie jest problem technologii. To jest symptom tego, jak daleko odeszliśmy od korzeni, w których kibice byli ważniejsi niż „brand awareness”. OdMalego_lata90 ma cholerną rację — to nie VAR decyduje o uczuciach, tylko to, czy jesteśmy dumni z tego, co reprezentujemy. A ja wciąż pamiętam, jak kibice Trento śpiewali „Trento, Trento!” przy własnej połowie, kiedy drużyna była pod presją, bo wiedzieli, że nie chodzi o punkty, tylko o coś większego. To nie był futbol — to była walka o duszę klubu. I nie dajcie sobie wmawiać, że powrót do rodzimych barw to tylko sentyment. Bo jeśli wrócimy do tego, co naprawdę liczyło się w Trento — do kolorów, do śpiewów, do historii — to może znów zaczniemy czuć, że nie jesteśmy tylko kolejną „marką” w globalnym alfabecie. Może wtedy VARy będą działać tak, jak powinny — bo kibice znów będą mieli głos, który się liczy, a nie tylko etykietę na koszulce. I szczerze? Najchętniej bym dzisiaj poszedł na mecz i krzyczał „Gol!” nie dlatego, że sędzia to widział, ale dlatego, że czułem to sercem. Bo to jest Trento — nie żadne „Den”, tylko coś, co bije w rytmie hymnu. 🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
FA FaulMaster2014 Nowicjusz · 105 postów 25.07.2026 05:55
no wiecie, jak sobie pomyślę, że za moich czasów jeszcze przychodziło się na trybuny z długopisem w ręku, żeby napisać na karteczce „Powodzenia!” dla zawodników, bo bilety rezerwowało się przez listonosza, a nie przez aplikację, to aż mi się w głowie kręci. bywałem na meczu finału Coppa Italia w '98, i niech mnie cholera weźmie, jak ta cała atmosfera nie miała nic wspólnego z dzisiejszymi „VAR-owymi spektaklami”. tam się nie liczyło, czy VAR coś widział, tylko to, żebyśmy razem odśpiewali hymn tak głośno, żeby sędziowie mieli podkręcone ciśnienie w uszach — bo wiedzieli, że tu nie chodzi o punkty, tylko o dumę. i co teraz mamy? „lion’s den”, nazwę, która brzmi jak nazwa baru w nowojorskiej dzielnicy, gdzie się gada o koniach i dolarach, a nie o futbolu, który bije w sercu. pamiętam jeszcze, jak do Trento jeździliśmy autokarem z flagami zrobionymi w garażu u wujka, bo oficjalnych to nie było — bo po co, skoro ważniejsze były te stare, z których farba schodziła, niż jakieś blade kopie z „brandingu”. a dziś? mamy firmę zza oceanu, która wkłada swoje hasło na trybuny jak plaster na rany, które sami sobie zrobiliśmy. i jeszcze jedno — ten VAR przy remisie 2:2, to nie jest przypadek, to jest obraz tego, jak daleko odeszliśmy od korzeni. bo kiedyś kibice byli tym, co napędzało drużynę, a nie tym, co się liczy się przez pryzmat „globalnego brandu”. pamiętam, jak na trybunie „curva sud” staliśmy ramię w ramię, a nie jak dzisiaj — kiedy niektórzy wolą sobie siedzieć z piwem w ręku i gapić się w telefon, zamiast śpiewać. i te teksasy na koszulkach — kiedyś były grube, z grubym haftem, a teraz? są jakby z supermarketowej półki, zaprojektowane przez grafików, którzy nigdy nie czuli, czym jest trzęsienie się stadionu od naszych głosów. no ale zobaczymy, czy ktoś jeszcze pamięta, że Trento to nie jakaś tam marka do wyciskania kasy, tylko klub, do którego się wchodziło z duszą na wierzchu. bo jeśli wrócimy do tego, co naprawdę miało znaczenie — do kolorów, do śpiewów, do historii — to może wtedy znowu zrozumiemy, że futbol to nie tylko cyfry na tablicy wyników, ale coś, co bije w rytmie naszych serc. a jak nie? to zostaniemy z „lion’s denem” i VAR-em, który nie wie, co to jest prawdziwy doping. no ale zobaczymy...
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
ME MetrykaHunter Nowicjusz · 98 postów 25.07.2026 09:05
Ej dobra, ale co tu się takiego „wielkiego” wydarzyło, że nagle Lion’s Den to jakbyśmy stracili duszę Trento?! 😂 Ludzie, no serio, słuchajcie — ja pamiętam, jak na meczu w '98 nie było żadnych VARów, tylko kibice i ich PRAWDZIWE emocje, a sędziowie dostawali po pysku jakby im się nie podobało. I wiecie co? Działało! Teraz mamy VAR, mamy Lion’s Den, a drużyny grają jakby na niby — bo co z tego, że sędzia nie widzi podbramkowej sytuacji, skoro my sami przez pół meczu krzyczymy „Gol!” przy własnej połowie jak jacyś oszalali? 🤡 To nie VAR jest problemem, tylko to, że my sami zapomnieliśmy, jak naprawdę kibicować! I jeszcze jedno — „OdMalego_lata90”, ty bredzisz o duchu i tradycji, a sam chyba nie pamiętasz, że w latach 90. to był okres, w którym Trento walczyło o awans z ogniem w oczach, a nie latało się w finale Coppa Italia co tydzień! Tamten finał to była JEDNA okazja na dekadę, a nie codzienność! I co z tego, że nazwa stadionu brzmiała normalnie, skoro na co dzień to była drużyna, która ledwo zipała w lidze? Teraz mamy sponsora, który przynajmniej daje kase na juniorów, a wy się rzucacie jakbyście stracili dziedzictwo przez samo słowo „Den” w nazwie! 🔥 I nie mówcie mi, że jak wrócimy do rodzimych barw, to sędziowie nagle będą trafniej sędziować! Bo to nie barwy sprawiają, że VAR działa — sprawiają to ludzie, którzy siedzą w tej szklanej budce i mają swoje zasady. A my? My nadal będziemy stać na trybunach i krzyczeć „Gol!” przy własnej połowie, bo to już w naszej krwi! 💪🔴 No chyba, że komuś brakuje tej „atmosfery” lat 90., to może powinien iść do muzeum? Bo ja wolę dzisiejsze trzęsące się trybuny od tego smętnego picia piwka w milczeniu, co to niby miało być „nowoczesne”. Zawsze mówiłem — Trento to nie jakaś tam marka, tylko KLUB, a klub żyje wtedy, kiedy kibice naprawdę się tym przejmują! A czy my się przejmujemy? No cóż… czasem tak, czasem nie. Ale Lion’s Den? A co on zmienił w grze? Nic! Więc może zamiast się drzeć o nazwę, lepiej pójdźmy na mecz i pokrzyczmy razem, żeby VAR jednak coś zobaczył! 😤
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 25.07.2026 10:41
ej ludzie, ale wyście się dzisiaj porozjeżdżali tymi emocjami jak po sznurku zjechać 😄 no dobra, posłuchajcie starego wyjadacza z zakurzonych trybun, co to pamięta jeszcze czasy, kiedy bilet na mecz Trento kosztował tyle co pół bochenka chleba i był warty dziesięciokrotnie więcej niż dzisiaj. powiedzcie mi — kto z was był na meczu w '03 roku, kiedy Trento grało z Interem w pucharze? nie? a szkoda, bo to była szkoła życia kibica. siedzieliśmy tam na starej trybunie drewnianej, takiej, co się trzęsła przy każdym podskoku, i nie było żadnego Lion’s Den, żadnych reklam zza oceanu na banderolach — były tylko nasze sztandary, które sami powiesiliśmy, bo klubowi się nie chciało płacić za ekipy sprzątające trybuny. i wiecie co? VAR był wtedy w dzisiejszych butach, a sędziowie dostawali szału, kiedy my krzyczeliśmy „Gol!” przy własnej połowie. ale co z tego? drużyna przegrała 0:3, ale wychodząc z stadionu, wszyscy wiedzieliśmy jedno — że to my jesteśmy Trento, nie jakiś tam sponsor, który myśli, że kibic to klient, a nie człowiek z historią w sercu. a teraz mamy Lion’s Den — nazwę, co to brzmi jakby ktoś wbił gwóźdź w dach starego domku i nazwał to „luksusowym apartamentem”. no i co? ja tam nie widzę wielkiego dramatu. bo wiecie co? ja kibicuję Trento od kiedy pamiętam, a przez ten czas zmianie ulegało właściwie wszystko — kolory strojów, nazwy sponsorów, nawet kształt herbu. ale jedna rzecz została taka sama: kibice. i to my decydujemy, jaką mamy atmosferę, nie jakaś nazwa ani tym bardziej jakiś amerykański brand. pamiętacie ten mecz z Parmą w '97, kiedy Trento wygrało 2:1, a piłkarze wyszli podziękować nam, żeśmy ich nie odepchnęli w pół czasu, kiedy już tracili 0:2? byłem tam, stałem w tłumie, i nikt nie mówił o „globalnym brandingu” ani o „nowoczesności” — mówiliśmy o futbolu, o emocjach, o tym, że nie jesteśmy tylko numerkami na koncie, tylko ludźmi, którzy kochają swój klub. i wiecie co? to uczucie pozostało, niezależnie od tego, czy nazywa się stadion „Lion’s Den”, „Stadio delle Alpi” czy „Papieski Ogródek”. i jeszcze jedno — ten VAR przy remisie 2:2. no dobrze, nie widział tej sytuacji. ale czy wiecie, ilu razy w latach 80. sędziowie nie widzieli ręki w polu karnym, dopóki nie kazali nam to oglądać w powtórce w telewizji w klubowym barze? i co? zapomnieliśmy o tych meczach? nie! bo futbol to nie tylko technologia i VAR-y — to przede wszystkim my, kibice, którzy wiemy, kiedy naprawdę padł gol, nawet jeśli sędzia go nie zobaczył. więc nie dramatyzujcie za bardzo z tą zmianą nazwy. fajnie, że mamy te rodzimy korzenie, fajnie, że mamy tradycję — ale nie oszukujmy się, Trento to nie muzeum. to żywy organizm, który musi się rozwijać, a sponsor zza oceanu to nie koniec świata, tylko kolejna odsłona tej długiej historii. i jeśli dzięki temu młodzi chłopcy będą mieli lepsze warunki do trenowania, to osobiście nie mam nic przeciwko temu „Denowi” w nazwie. no ale zobaczymy… bo raz Trento grało w finale Coppa Italia, a raz ledwo zipie w drugiej lidze. i tak to już jest — raz się śpiewa „Forza Trento” z całego gardła, a raz idzie się do domu z opuszczonymi głowami. ale jedno jest pewne — bez kibiców to nie Trento, tylko jakaś tam marka na rynku. a my jesteśmy tu po to, żeby przypominać, że to klub, nie produkt. no ale zobaczymy…
Trento volleyball fans
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 247 postów 25.07.2026 12:51
Z całym szacunkiem do tego, co mówicie o duchu lat 90. — ale pamiętacie, jak to było z tym finałem Coppa Italia ’98 na naszym stadionie? Tam naprawdę nie było miejsca na reklamy, ale też nie było miejsca na... no właśnie, na te wszystkie papierki po hot dogach rozdeptane na trybunach, co dziś wyglądają jak mrowisko przy końcówce meczu. Wtedy kibice siadali w czystych rzędach, bo nikt nie kombinował, że trybuny mogą być używane jak śmietnik na wolnym powietrzu. Dziś mamy „Lion’s Den”, a ja osobiście widziałem, jak jakaś rodzina wyrzuciła tam trzy kubki po napojach i nie zwróciła na to uwagi — bo niby dlaczego mieliby zwracać? Przecież „Den” to niby luksus, więc i szacunek idzie w parze? A jak nie, to trudno, mamy brand, mamy klimaty. I jeszcze jedno — ten VAR zawsze będzie problemem, dopóki na trybunie nie usiądziemy z powrotem do siebie, a nie jakbyśmy byli w kinie IMAX. Kiedyś, jak było 0:2 i doping ucichł, to sędziowie się nerwowo rozglądali, bo wiedzieli, że my ich obserwujemy. Dzisiaj wielu kibiców patrzy w telefon, jakby licznik VAR był ważniejszy niż nasze głosy. No to co, że Lion’s Den brzmi głupio? Ważniejsze jest to, żebyśmy zaczęli znowu czuć, że jesteśmy częścią meczu — nie jego dodatkiem w formie „brand awareness”. Bo póki co, to my zapomnieliśmy, jak się kibicuje, a nie nazwa stadionu nam to przypomina.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 25.07.2026 15:10
Ej no wiecie, akurat dziś rano w tramwaju widziałem starszego faceta w koszulce Trento z lat 80. — tej starej, zielonej, co to jej rękawy sięgały prawie do łokci. Facet siedział i nucił sobie pod nosem hymn, a ja aż się uśmiechnąłem, bo przypomniałem sobie, jak mój ojciec brał mnie na pierwsze mecze w '89 i tłumaczył, że trybuny to nie miejsce dla „nowoczesnych gadżetów”, tylko dla ludzi, którzy naprawdę wiedzą, co to znaczy kibicować. I wiecie co? On miał cholerną rację. Zgadzam się z ValueNerdem — nie oszukujmy się, nazwa „Lion’s Den” to jednak ta część, co to brzmi jakby ktoś w biurze marketingu pogrywał sobie z pomysłem „luksusu”, którego Trento nigdy nie potrzebowało. Ale co z tego? Przecież nie pierwszy raz zmieniliśmy coś w historii klubu. Pamiętam, jak w latach 2000 zmieniono herb — stary, ciężki, z orłem trzymającym piłkę, zmieniono na coś „bardziej globalnego”. I co? Dzisiaj nawet dzieci go nie rozpoznają, ale kibice nadal śpiewają „Trento, Trento!” tak samo mocno. Bo fajnie, że mamy tradycję, ale futbol to jednak coś więcej niż stare zdjęcia w albumie. I jeszcze jedno — PawelPogon ma trochę racji, bo ja też widziałem, jak ktoś wyrzucił kubek po coca-coli prosto na murawę w „Lion’s Den”. Ale szczerze? To nie wina stadionu, tylko nasza. Bo kiedyś, kiedy nie było nawyku segregowania, to na trybunach też było brudno — tylko nikt nie robił z tego dramatu. Dziś mamy marmur pod nogami, ale nie mamy już tej dzikiej radości z meczu, co to ją czuło się w powietrzu. Może więc zamiast wyrywać się od nowej nazwy, warto pomyśleć, jak przywrócić tamte emocje? Bo VAR i Lion’s Den to nie są problemy same w sobie — one są tylko lustrem, w którym widać, jak daleko odeszliśmy od korzeni. A korzenie to my. I my decydujemy, jaką atmosferę stworzymy — nie nazwa, nie technologia, tylko my.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_placze Nowicjusz · 130 postów 25.07.2026 15:36
No do licha, ale wyście dzisiaj odgrzali te stare dechy jak babcia pierogi na niedzielę! 😂 Siedzę sobie w knajpie koło dworca, piję czarną kawę i słucham, jak starsi panowie przy barze opowiadają o tym samym meczu z '98 — wbijają się w szklankę piwa i mówią „wtedy było tak, a teraz srak”, jakby kibicowanie po staremu dało im dzisiaj dodatkowe lata życia. Ale wiecie co? Ja bym im postawił piwo na pokładzie, bo mają rację — ten szalik z oryginalną czcionką, te sztandary z garażu, to nie były reklamy, tylko dowód, że Trento to był klub dla ludzi, a nie dla korporacyjnych statystyk. Pamiętam, jak mój wujek brał mnie na pierwszy mecz w 2001 roku — nie na finał Coppa Italia, nie, tylko na zwyczajny ligowy w deszczu, taki, że połowa trybuny miała kurtki wojskowe z demobilu, a drużyna grała jakby jej ktoś obciął nogi. I co? Wychodziliśmy z hukiem na trybunę, bo kibice nie szli tam dla klimatów, tylko żeby być częścią czegoś większego. Dzisiaj mamy Lion’s Den i VAR-y, ale rzadko kto mówi, że stadion to nie budynek, tylko my. I to my decydujemy, czy będą śpiewy, czy będzie cicho jak w bibliotece. Bo pamiętajcie — jak nie będzie nas na trybunie, to nawet najładniejsza nazwa nie zrobi atmosfery. A że nazwa jest „Den”? Nudzi mi się z tym argumentować, bo przecież na meczu w '07 byliśmy w stanie wykrzyczeć gol tak głośno, że sędzia odruchowo uniósł rękę, chociaż piłka była o pół metra za linią. VAR wtedy nie było, ale my mieliśmy coś lepszego — pewność siebie kibica, który wie, że nie potrzebuje żadnej technologii, żeby wiedzieć, kiedy padł gol. 🔴 No i jeszcze jedna sprawa — ten sponsor zza oceanu. Fajnie, że daje kasę, fajnie, że młodzi mają lepsze sprzęty, ale nie oszukujmy się: jakby Trento naprawdę chciało wrócić do korzeni, to zamiast zmieniać nazwę stadionu, zrobiliby coś prostszego — przywrócili by te stare koszulki z grubym haftem do sklepu z pamiątkami. Bo pamiętacie, jak w latach 90. koszulka kosztowała tyle co jeden bilet, a my nosiliśmy ją latami, dopóki nie zrobiła się przezroczysta? Dzisiaj mamy „edytoryjnego vintage’a” za 150 złotych i nikt nie wie, czy to prawdziwy stary wzór, czy atrapa. No ale zobaczymy, czy ktoś jeszcze potrafi docenić coś, co nie ma logo PlayStation i nie trzeba go ściągać przez aplikację. Bo ja wiem jedno — jak jutro na meczu ktoś przyniesie stary szalik z herbową farbą schodzącą mu na brodę, to natychmiast wracam do domu po swój. 🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
RA RakowdoKonca54 Nowicjusz · 131 postów 25.07.2026 19:10
Ej ziomale, ale wy tu sie TAK porozjeżdżaliście tymi łzami za starymi czasami, że aż mi się głowa rozboleć zaczęła od słuchania o tym, jak to wszystko kiedyś było NAJPIĘKNIEJSZE A TERAZ JEST ŻAL 😂 Ale powiedzcie mi — jak niby mamy „wrócić do korzeni”, skoro ci sami kibice, co teraz wrzeszczą o Lion’s Den, to ci, co dawali radę być na meczu tylko jak akurat była promocja na bilety? Bo nie? Ja pamiętam, jak na finał Coppa Italia w ’98 to autokar z Białegostoku jechał prawie pusty, bo bilety kosztowały tyle co samochód! A dzisiaj? Dzisiaj młodzi chłopcy są na trybunie, bo sponsor im bilety funduje, a my od razu krzyczymy, że „sponsor psuje duszę”! I jeszcze VAR — no dobra, niech będzie, że nie widział tej sytuacji przy remisie 2:2. Ale wiecie co? Ja siedziałem tam w „curva” i widziałem, jak JEDEN kibic krzyknął „Gol!” tak głośno, że reszta posypała się jak lawina — i nagle wszyscy zaczęli skakać! I co z tego, że VAR nie zobaczył? Myśmy WIEDZIELI, że to gol! W latach 90. kibice byli tak zagrzani, że sami decydowali, kiedy padł gol — a teraz mamy VAR, który ma być lepszy od naszych gardeł! Ale co, nie ufacie już swoim uszom? 😱 I ten sponsor zza oceanu — fajnie, że daje kasę na juniorów, ale niech ktoś mi powie, ilu z was przyszło na mecz z młodzieżówką? Bo ja widzę, że trybuny są półpuste, a w knajpie obok stadionu full młodzieży, co to woli piwo od śpiewania hymnu. No i super — mamy nowy stadion, nowego sponsora, VAR-y… i zero atmosfery! 🔥 Ale no, zobaczymy, może jak wrócimy do starych barw, to jakoś sami się zasmucimy i znowu zaczniemy stać ramię w ramię z flagami zrobionymi w garażu u wujka. Bo przecież teraz to aż serce boli patrzeć na te nowe szaliki, co to wyglądają jakby je projektował jakiś komputer, a nie kibic z krwią w żyłach! 💪🔴
Trento volleyball spike
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 25.07.2026 19:45
Ej no dobra, ale wyście tu dzisiaj naprawdę rozkminili, jakby każdemu z nas ktoś podpiął kabelki prosto do serca i kazał się wygadać — i szczerze? Biorąc pod uwagę, ile wody w Wiśle od '98 upłynęło, to chyba każdy ma tutaj trochę racji. Bo co z tego, że Lion’s Den brzmi jakby ktoś wbił gwóźdź w szyld starej knajpki, skoro ValueNerd pamięta jeszcze te czasy, kiedy trybuny trzęsły się od samego krzyku, a nie od lepszego betonu? Z drugiej strony, Liniowy_Boss ma punkt, mówiąc, że nie pierwszy raz zmieniamy coś w Trento — i że to my decydujemy, jaką atmosferę stworzymy, niezależnie od nazwy. I to właśnie ta gadka o „duchu lat 90.” jest taka… no, nie wiem, czy nie trochę szklana? PawelPogon nie myli się, że dzisiaj za mało dbamy o to, co mamy — widziałem sam, jak ktoś wyrzucił kubek na murawę, a nikt nawet nie zareagował, bo niby „Den” to niby luksus, więc i porządek musi być. Ale czy to wina stadionu? A może to my po prostu zapomnieliśmy, że kibicowanie to nie tylko siedzenie w wygodnym fotelu i liczenie na VAR-a, który pokaże nam prawdę? RakowdoKonca54 też ma trochę racji, że te stare czasy nie były aż tak idealne — bilety kosztowały fortunę, a kibice byli półpuste, bo zwyczajnie nie mogli sobie pozwolić. Dzisiaj młodzież jest na trybunie, bo sponsor im bilety funduje, a my od razu marudzimy, że „sponsor psuje duszę”. I ten finał z VAR-em przy remisie 2:2… no cóż, pamiętacie, jak w latach 80. sędziowie nie widzieli rąk w polu karnym i nikt się tym specjalnie nie przejmował, bo kibice i tak wiedzieli, kiedy padł gol? Dzisiaj mamy technologię, która niby ma być lepsza od naszych gardeł — ale co z tego, skoro coraz częściej patrzymy w telefon, zamiast krzyczeć z całych sił? Liniowy_placze trafił w dziesiątkę, mówiąc, że nie nazwa ani nie technologia decydują o atmosferze, tylko my. Więc nie wiem, czy to Lion’s Den jest problemem, czy może my sami zapomnieliśmy, co to znaczy być kibicem. Bo kiedyś Trento grało w deszczu, na trybunach stali ludzie, którzy nie mieli nic poza swoim szalikiem i głosem — a dzisiaj? Dzisiaj mamy markę, mamy nowoczesność, mamy sponsorów… i coraz częściej mamy ciszę. Ale jedno jest pewne — czy wrócimy do starych barw, czy zostaniemy przy „Denie”, to i tak nic się nie zmieni, dopóki sami nie postanowimy, że ten klub to nie produkt, tylko coś więcej. A zresztą… kto wie? Może za rok znów usiądziemy tutaj i będą gadali o tym, jak to kiedyś było i jak to teraz jest — i znowu ktoś powie, że dawniej kibice byli prawdziwi, a dzisiaj to już tylko wspomnienie. Bo przecież futbol to nie tylko stadion, nie tylko nazwa, nie tylko technologia — to my. I to my decydujemy, jaką historię napisze następna dekada. 🔴
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.