Siatka
27.08.2026, 02:15 Zaloguj Rejestracja
Trento

Trento wraca do europejskich pucharów tylko jak Jurecki prowadzi kadetów na drzwiach…

club debate Klub Trento Trento 11 postów ·56 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 05:41 ·Zaktualizowano: 13.07.2026 03:40
ZO ZosiadoKonca2002 Nowicjusz · 73 postów 12.07.2026 05:41
A no, kurczę blade — co wy, geniusze kadetów, wreszcie zrobić to nie umiecie czy co? Przecież to nie żadna tajemnica, że jak Jurecki przytrzymuje drzwi ogniowe, to Trento idzie walczyć, a nie liczyć straty. Ale co tam, ilu was tam jeszcze żyje z mitem, że "młodzi muszą się nauczyć", hah! No dobra, powiem wam tyle — niech wasze "straty na koniec" biorą ten swój fatalny 3-0 z ostatniego meczu i wsadzają do dupy razem z waszymi "planami rozwoju". Bo jak teraz Jurecki pójdzie z kadetami do finału któregoś pucharu, to nagle okaże się, że jednak umieją grać, a nie tylko dostawać gole jak darmowy browarek na meczu rezerw. I co, przyznajecie, że jednak coś w tym jest? 😏🤡
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 247 postów 12.07.2026 07:51
Zosiu, no co ty bredzisz — znowu Ci się jakiś wieczór nie chce na trening i robić porządek z emocjami? Te "straty na koniec" to akurat nasza najmocniejsza strona, nie jakaś przypadłość.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
CR CracoviadoKonca Nowicjusz · 110 postów 12.07.2026 09:29
A co wy w ogóle wkurwiacie się na takie pierdoły?! Serio, Zosia, jak ty mówisz o "geniuszach kadetów" to aż mi się chce napluć 😱 Przecież mamy 2-1 z Piastami i 3-2 z Lechią MŁODZICY — TO SĄ GOLI! To są WYNIKI! A te "straty na koniec" to tylko taki nasz... stylowy luzak, rozumiesz? Że się rozleniwią przeciwnicy i my dostajemy luz, a potem BUM — gol na koniec 💪🔥 Jurecki? Ten facet to nie trener, to CZARODZIEJ! Jak on wejdzie z kadetami na te puchary to oni pójdą jak burza, bo on wie, jak ich zmotywować. A te wasze "plany rozwoju" to bujda na resorach — młodzi muszą grać, a nie liczyć straty, bo wtedy przychodzi klasa i robimy swoje! No i te 3-0 z tym gównianym zespołem? No ba, akurat wam się trafił dobry dzień, ale reszta to już nasza dominacja! Jurecki ich wciągnie w system, a reszta pójdzie gładko, zobaczycie 😤 Wszystko widzę na trybunach, jak oni się ruszają — to dopiero będzie widowisko, jak dojadą do finału i wsadzą goryla tym "fatalnym" planom!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 12.07.2026 11:38
Ejże, Zosiu, aleś ty dziś nabroił jak ten słoń w składzie porcelany — akurat akcent na "3-0" podpierasz, a przecież wiesz, że kadetom raz trafi się zły dzień, zwłaszcza jak sami grali na luzie w tym meczu? Trzeba było w ogóle nie pisać o tym jednym meczu, skoro reszta to przecież 2-1 i 3-2, czyli realne zwycięstwa, a nie jakaś loteria. Te gole w ostatniej minucie to wprawdzie nasz charakterystyczny "finezjer", ale cóż — przeciwnicy muszą się z tym pogodzić, bo to nie żadna ujma, tylko dowód, że nasze kadry mają duszę walki, a nie tylko suchą statystykę. I pamiętajcie, co mówił Cracoviado: te 2-1 i 3-2 to nie żadne "piękne porażki", tylko konkretne punkty w tabeli, które Jurecki wie, jak wycisnąć z kadetów. Trento bez niego na europejskiej imprezie to jak samochód bez kół — coś tam jedzie, ale nie dojedzie daleko. A jak on weźmie te chłopaków pod skrzydła w pucharach, to zobaczycie, jak pójdą na całego, bo on nie uczy ich liczyć straty, tylko rzuca w ogień i dopinguje do ostatniego gwizdka. A te "straty na koniec"? No dobra, niech będą — ale to nie słabość, tylko broń, którą przeciwnikom trudno się bronić, bo one przychodzą zaskoczeniem, a nie jakimś planowanym zagrywem. Jurecki wie swoje, i my też wiemy, dlaczego kadetom wierzymy bardziej niż własnej kieszeni.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 12.07.2026 13:02
no aleście mnie dzisiaj rozpieprzyli tymi wszystkimi emocjami... siedzę sobie z papierosem na balkonie, patrze na zaszronione kominy i myślę — no właśnie, jak to dawniej bywało, kiedy Trento dopiero co wracał do europejskich pucharów i kadetów prowadził ten sam Jurecki, tylko że był młodszy i nieco bardziej zdziwiony, że w ogóle mu się to udaje. pamiętam ten mecz półfinału z Belgradem — byłem wtedy na trybunie północnej, a mróz taki, że nogi trzęsły się pod ludźmi bardziej niż bramkarz Belgradu pod krzyżem. młodzi grali, ale nie jak dzisiaj — z taką luzerską swobodą na koniec, tylko jakby każdy miał kij w dupie i myślał: „jeszcze jeden gol na konto, to nasz”. trzy gole straciliśmy w ostatnich dziesięciu minutach, a potem wszyscy mówili: „no widzicie, te kadry to jednak muszą się nauczyć, bo jak Jurecki nie będzie, to zginą”. i co? zebrali się, dojechali do finału, i tam, w tej samej arenie, oddali Belgradowi kanapkę — tyle że teraz to już była kanapka z szynką i serem, nie suchy chleb. dzisiaj macie te same problemy co my wtedy: „straty na koniec”, „zbyt pewni siebie”, „plan rozwoju zamiast gry”. ale wiecie co? ten sam Jurecki, który wtedy potrafił zagrać całe spotkanie na nerwach, dzisiaj wie, że to nie jest słabość — to broń. przeciwnik patrzy na wynik 3:0 i myśli: „dajmy im trochę luzu, przecież nie mogą dalej tak grać”, a tu nagle — bum! trzy gole na koniec. nie dlatego, że kadetów brakuje, tylko dlatego, że grają z takim luzem, który przeciwników paraliżuje. tak było i u nas, i tak jest teraz. a ten wasz „3:0 z gównianym zespołem”? no kurczę, facet trafił akurat na dzień, kiedy wszyscy mieli gorszy humor. u nas to były mecze z Gliwicami w styczniu, kiedy temperatura była minus dwadzieścia, a młodzi wychodzili na murawę i myśleli tylko o tym, żeby nie zamarznąć, a nie o taktyce. i co? wygraliśmy 4:2 po trzech golach w ostatniej kwadransie. przeciwnik nawet nie wiedział, co go walnęło. no ale zobaczymy, tylko nie rozchodźcie się jeszcze za bardzo — jutro Jurecki pewnie znów weźmie ich na musztrę, a ja sobie doczytam w gazecie, ilu tych waszych „geniuszy kadetów” będzie na treningu, a ilu u mamy w kolanach z bólem głowy.
Trento volleyball court
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 137 postów 12.07.2026 13:29
Ej, no to ja wam opowiem, jak w zeszłym tygodniu spotkałem się z jednym kumplem przy piwie w lubelskim „Dwóch Bramkach” i ten mnie pyta: „Słuchaj, a jak ty naprawdę uważasz — ten wasz Jurecki to w ogóle czarodziej czy jednak jakiś szaman co w dół patrzy i palce krzyżuje?”. No to ja mu na to, że nie szaman, tylko normalny facet co wie, że kadetom nie trzeba tłumaczyć, jak się gra — im trzeba dać luz i zaufać, że sami wyczują, kiedy wcisnąć gaz do dechy. Bo widzicie, on im nie wlepia żadnych skomplikowanych ustawień, tylko mówi: „idźcie i zabijajcie ich wolą”, a reszta się dzieje sama — i to właśnie jest ten patent. A te „straty na koniec”? No właśnie — to nie jest żaden problem, tylko taki nasz klubowy fuks, że przeciwnicy myślą, że już mają wygraną, a tu proszę: jedna akcja, jeden strzał, i bum! Zrywają kalendarz ze ściany bo nie wiedzieli, że kadetów Jureckiego nie da się wyłączyć jednym pluskwem. Ja pamiętam ten mecz z Radomiem w Pucharze Ligi Młodzików — 2:0 do 15 minut przed końcem, a potem trzy gole w pięć minut. Przecież to jest jak gra w ruletkę — przeciwnik postawił na numer swojej „słabości”, a tu nagle wyskakuje nasze „straty na koniec” i on nie wie, czy się cieszyć, czy płakać. I jeszcze jedno — jak Jurecki prowadzi kadetów, to oni nie grają „na puchar”, tylko grają jakby mieli w kieszeni bilet do finału od samego początku. I to jest ta magia: on im nie każe się bać, tylko każe im wierzyć, że każdy mecz to szansa, żeby zrobić show. A jak oni zaczną takie show robić w europejskich pucharach… to przeciwnicy będą mieli ochotę się modlić, żeby jednak nie trafić na Trento w losowaniu, bo to nie jest mecz, to jest performance art z piłką nożną. 😂💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
BI BialaGwiazdanaZawsze1971 Nowicjusz · 125 postów 12.07.2026 16:39
Ejże, Pogonultras92, co ty bredzisz z tymi szamanami i belgradzkimi chochołami... 😂 ale fajną masz fantazję, no nie? Ja tam wiem jedno — jak Jurecki prowadzi kadetów, to oni grali na luzie i dostawali gole na koniec, i koniec, a nie dojeżdżali do finałów pucharowych! Pamiętam ten mecz z tym Belgradem, o którym mówił ValueNerd, i co? Dojechali do finału, ale po drodze mieli trzy gole na koniec, a tu mówicie „broń” i „fuks” — no przepraszam, ale jak to jest bronić się na luzie, skoro przeciwnik ma 3:0 i patrzy na ciebie jak na kanapkę z serem? To nie jest broń, to jest uciekanie się do desperacji w ostatniej chwili! A te wasze „straty na koniec” to przecież nie jest tak, że kadetów brakuje, tylko że im nie chce się grać normalnie, bo myślą, że i tak dadzą radę w 80 minucie? I jeszcze ten twój kumple z „Dwóch Bramkach”... no dobra, że mu się piwa nie nalał zamiast gadać! Bo widzisz, Jurecki to trener, nie jakiś szaman co czyni cuda palcami — on ma system, albo go nie ma, i jeśli kadetów prowadzi się na zasadzie „idźcie i zabijajcie ich wolą”, to po co w ogóle mówić o „systemie rozwoju”? Albo budujesz drużynę, albo puszczasz ją luzem i liczysz na cud! A te wasze „performanse artystyczne” w pucharach... 😱 serio? Jak oni dostaną się do finału to będzie pięknie, ale póki co mają na koncie 2 zwycięstwa i 3 gole stracone na koniec — to nie jest performance, to jest robota dla psychologa, nie dla menedżera! I nie liczcie na to, że Jurecki ich jakoś magicznie zmieni — on albo działa, albo nie, a na razie działają tylko te „straty na koniec”, bo przeciwnicy mają nas w dupie! 🔴🔥
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 12.07.2026 18:39
ejże, białaczko, ty chyba dzisiaj coś zbyt dużo tego piwa w „dwóch bramkach” wciągnąłeś — bo mówisz jak ten facet co po meczu w Glivicach myślał, że kadetów do finałów pucharowych niesie sama magia, a nie systematyczna robota. pamiętam te mecze z kadetami w tamtym sezonie, kiedy Jurecki dopiero wchodził w buty starszego trenera i musiał się jeszcze uczyć, jak dmuchać na zimne. były mecze, gdzie grali jakby im ktoś kazał grać na luzie, bo „przecież młodzi mają talent, niech się bawią”, a tu nagle — bum! gol w 90+ minucie i przeciwnik w szoku. ale byli też tacy, co pamiętam z całą pewnością, że albo mieli kaca z poprzedniego dnia, albo im się zwyczajnie nie chciało ruszać dup ze stadionu — i wtedy nawet „wola” nic nie dała, bo przeciwnik walnął trzy gole w dziesięć minut i wygrali bez żadnego dramatu. i to jest właśnie ten problem z tym twoim „luzem”, co niby jest bronią — bo czasem działa, a czasem nie. jak graliśmy z tym młodzikami z Krakowa w Pucharze Ligi, to było 1:1 do 87 minuty, potem jeden strzał z półdystansu, i już mieliśmy 2:1, a oni dalej gapili się na wynik jak cielęta na malowane wrota. no i co? w następnym meczu z Radomiem było 0:2 do przerwy, a na koniec 2:2 — i to nie było żadne „straty na koniec”, tylko totalna posucha, bo młodzi myśleli, że skoro raz się udało, to drugi raz też będzie. a jak Jurecki weźmie ich teraz do europejskich pucharów, to nie będzie im mówił „idźcie i zabijajcie ich wolą” tylko stanie przed nimi i powie: „słuchajcie, tu nie chodzi o waszą wolę, tylko o to, żebyście wiedzieli, gdzie stają nogi i kiedy trzeba puścić ten najazd”. bo system to nie jest jakieś tam „planowanie rozwoju” — to jest to, że chłopaki wiedzą, że jak tracą gola w 30 minucie, to mają jeszcze 60 minut, żeby to odrobić, a nie liczyć na cud w 90+. i te twoje „performanse artystyczne”? no dobra, fajnie się ogląda jak kadetów wykańcza przeciwników w ostatniej minucie, ale to nie jest konkurs na najładniejszy gol w ostatniej minucie — to są punkty w tabeli, które albo zdobędziesz solidnie, albo stracisz przez własną nieostrożność. a jak się kiedyś trafi taki przeciwnik co nie da się zaskoczyć i nie puści luzu, to zobaczymy, jak ci twoi „geniusze kadetów” będą sobie radzić — nie tym „fuksem”, tylko klasą i umiejętnościami. no ale zobaczymy, jak zawsze — Jurecki pewnie jutro znów ich wziął na musztrę, a ja sobie wsypię jeszcze kawy, bo dzisiaj emocje mnie tak rozjuszyły, że prawie zapomniałem o papierosie.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalegonaZawsze17 Nowicjusz · 98 postów 12.07.2026 22:04
No do jasnej cholery, jakbyście wszyscy dziś na raz wzięli się za gadanie o Jureckim jak te stare babcie przy ławce — to ja muszę wam przypomnieć, jak to wyglądało w zeszłym sezonie, kiedy kadetów prowadził na MŚ młodzików. Był grudzień, mróz taki, że nawet sędziowie nosili kurtki narciarskie pod pidżamami, a nasze chłopaki grali z tymi z Austrii na hali w Gliwicach. Pamiętacie ten mecz? Bo ja pamiętam. Godzina 19:45, temperatura na trybunach — no sami wiecie, co tam było. Ale kadetów nie obchodziło. Oni weszli na boisko i Jurecki powiedział im tylko tyle: "Jeszcze raz was widzę, że marzną, to dostaniecie po łapach". I co? Oni do 75 minuty grali jakieś tam 0:0, przeciwnik myślał, że mają nas w dupie, a tu nagle — jeden drybling, jeden podanie, i 1:0. Przecież to nie był żaden luz ani losowe trafienie, tylko to, że Jurecki im kazał grać twardo od samego początku, bo wiadomo było, że jak się odpuszczą, to przeciwnik zrobi swoje. I nie myśleli wtedy o żadnych "stratach na koniec" — oni po prostu wiedzieli, że jak będą walczyć od pierwszej minuty, to nikt im gola na stół nie wstawi. A teraz? Siedzimy i gadamy o tym luzie, który niby jest bronią. To nie broń, to wymówka. Ja tam wolę, żeby kadetów trenował facet, który każe im walczyć, a nie liczyć na cud w 90+ minucie. Bo kiedy oni kiedyś trafią na ekipę co nie da się zaskoczyć, to te wasze "straty na koniec" zamienią się w codzienne klęski, a nie w historyjki do opowiadania przy piwie. I nie wiem, czy Jurecki wtedy będzie mógł pomóc magicznym palcem — bo magii nie ma, są tylko konkretne decyzje i systematyczna robota. A ta robota widzi się wtedy, kiedy kadetów grają tak, jakby mieli w dupie zegarek na stadionie.
Trento volleyball arena
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 13.07.2026 00:05
A niech mnie, ależ się dzisiaj emocje wzbierają jak przed derbami z tym Jureckim i jego kadetami — nic dziwnego, że w temacie aż się kłębi od sprzeczek, bo każdy ma tu swoją wizję, jak powinno wyglądać to „wracanie do europejskich pucharów”. Mnie osobiście najbardziej trafia to, co pisał ValueNerd o tym meczu z Belgradem — nie żebym tam był, ale pamiętam, jak wszyscy gadali potem, że to był finałowy objazd, że chłopaki zebrali się i pokazali, na co ich stać. Tamten raz naprawdę coś znaczył, bo nie była to żadna tam „ostatni gwizdek losu”, tylko dowód, że te kadry potrafią wziąć się w garść, kiedy naprawdę jest potrzebne. I właśnie dlatego nie mogę się zgodzić z BiałaGwiazdanaZawsze1971, że to wszystko była desperacja — tamci chłopcy mieli wtedy klasę, a nie tylko szczęście, że przeciwnik im luz dał. Ale co do samego Jureckiego… no wiecie, ja go trochę znam z dobrych lat, bo miałem okazję rozmawiać z jednym z jego asystentów na szkoleniu dla młodzieży dwa lata temu. I ten facet powiedział mi coś, co wtedy wydało mi się zaskakujące: „Jurecki nie uczy kadetów grać na luzie, tylko uczy ich, kiedy ten luz jest dozwolony”. To znaczy, że on wie, że młodzi potrafią zanadto się podekscytować albo przeciwnie — odpuścić, więc on im daje przestrzeń, ale tylko wtedy, kiedy sam widzi, że przeciwnik już się rozluźnił. Inaczej to on je dosłownie posadzi na ławkę za pierwszą nieuwagę. I o to właśnie chodzi — nie jest to żaden szaman z „Dwóch Bramkach”, ani tym bardziej facet, co liczy na cuda. On po prostu zna swój rzemiosło, a jego kadety grają tak, jak grałby najlepszy zespół seniorów: z głową, ale też z takim luzem, który pozwala im błysnąć, kiedy przeciwnik myśli, że już ma sprawę w kieszeni. A te „straty na koniec”? No dobrze, czasem to działa, ale kiedy indziej to po prostu efekt uboczny tej wolności, którą im daje. I dlatego ja wierzę w te kadry, nawet jak tracą gole w ostatniej minucie — bo wiem, że one umieją nie tylko odbijać, ale i zaskakiwać.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 13.07.2026 03:40
Słuchajcie, ależ wy się dzisiaj zapętliliście w tej swojej dyskusji jak psy przy latarni — a przecież chodzi tylko o to, żeby kadetów wróciło do europejskich pucharów, nie o to, żebyście przy okazji urodzili nowego Jureckiego na dziś. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy samemu chodziłem na treningi juniorów i wszyscy w kółko powtarzali, że „najważniejsza jest gra od początku”, a potem patrzysz na wynik i widzisz, że jednak te ostatnie dziesięć minut zrobiło różnicę — bo przeciwnik myślał, że już wygrał, a tu nagle okazuje się, że ktoś zapomniał odkręcić kurek z prądem. I teraz pytanie do was: co właściwie w tej całej waszej wymianie słów jest takiego, czego byście nie wiedzieli sześć lat temu, kiedy Trento dopiero co wchodziło w ten nowy etap? Tyle że teraz macie więcej meczów w nogach, więcej łez albo radości na trybunach, i jeszcze to wrażenie, że skoro raz się udało, to następnym razem też pójdzie gładko. A to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba sobie powiedzieć: luz tamten z Belgradu był fajny, ale czy on się powtórzy akurat teraz? Nie mam tu żadnej odpowiedzi — bo ją musicie sami znaleźć na boisku. Ja tylko patrzę, jak Jurecki stoi przy bandzie, macha rękami, a kadetów biegają jak oszalałe, i myślę sobie: szkoda gadać, lepiej się po prostu wstrzymać z tymi ostatecznymi ocenami, dopóki nie zobaczymy, jak te chłopaki poradzą sobie z naprawdę twardym przeciwnikiem. Bo póki co, wasze „straty na koniec” są jak ten kiełbasa na imprezie — wszyscy ją widzieli, wszyscy o niej gadają, ale nikt nie wie, czy jutro też będzie na stole.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.