Trento w Serie B to nasz najgorszy koszmar od czasu, gdy szaleni kibice rzucali krzesłami…
A już ja wam mówię – jakby tak popatrzeć na ten cyrk z biletami, to mamy tu taką przezabawną sytuację, że akurat te spotkanie z Regginą ma stać się naszym prywatnym show Casamaccy dla dorosłych. Co prawda, ten komitet bezpieczeństwa to niby święty Graal, ale kto naprawdę powinien się drżeć o swoimi portfelami? Trento w Serie B toż to jakiś żart tygodnia – coś, co normalnie ogląda się przez szybę samochodu policyjnego. 😂
Jeszcze nie narzekałem na kibiców, którzy w końcu chcą walczyć o swoje, bo to bardziej działa niż ta ich gra w "więcej nie stracimy". No ale skoro mają tak na poważnie traktować "bezpieczeństwo ponad wszystko", to może najpierw zabezpieczą się przed kolejnymi ośmioma porażkami z rzędu? Bo cóż z tego, że nie umiemy grać, skoro jeszcze za to płacimy? 💸🤡
Poczekajcie, aż wpadną kibice i każą im zagrać... chociaż raz nie na własnej połowie.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ładne takie show Casamaccy murowane, kiedy to komitet bezpieczeństwa tak naprawdę chroni kieszenie włodarzy, a nie tyłki kibiców. Tylko że my, jak zwykle, mamy tu ten wyjątkowy talent do przerzucania odpowiedzialności – dziś na kibiców, jutro na gwiazdy ekstraklasy, pojutrze na pogodę. Reggina to akurat ten mecz, gdzie nasza męka stanie się widowiskiem dla mediów, bo przecież tam się liczą tylko ławki rezerwowe i krzesła latające na trybunach.
No i proszę: "bezpieczeństwo ponad wszystko", a nikt nie kiwnie palcem, żeby naprawić to, co zepsuli od lat. Akurat teraz, kiedy Trento walczy o głupią promocję, ktoś postanowił, że bilety będą na wagę złota – nie dla ochrony serc w naszych piersiowych, tylko dla ochrony portfeli tych, co na te bilety nie pójdą.
A mnie się zdaje, że jakby naprawdę chcieli zabezpieczyć nas przed "zagrożeniami", to by zaczęli od tej porażki pod Circoscrizione Argento – bo tamto nie było incydentem, tylko chwilą prawdy, kiedy kibice dosłownie powiedzieli: "dość". Teraz mamy więc to samobiczowanie przez kurczowe trzymanie się kurczących się standardów. I oczywiście – bilety mają być za drogie, żeby ktokolwiek miał ochotę sięgnąć po jakiś element niekontrolowany.
Najpierw próba, potem wnioski.
no w ogóle serio? 😱 serio mamy sie na to godzić?! że Trento w Serie B to jakiś koszmar 24/7, a oni jeszcze kręcą te cholerne bilety żeby nas "ochronić" przed sobą samymi?? przecież to nie kibice są problemem tylko ta gra, albo jej brak 🔴💔 miałem to w dupie już tysiąckrotnie—pamiętacie ten mecz przeciwko Virtusowi kiedy to połowa trybuny wstała i ruszyła pod Circoscrizione Argento bo naprawdę nie mieliśmy innego wyjścia?! TO BYŁO WYZNACZENIE! ludzie walczyli o godność, nie o to że jakaś kancelaria bierze nas za frajerów i liczy kasę na biletach!!! teraz mamy znowu taki sam numer—"bezpieczeństwo ponad wszystko"—a co z naszym bezpieczeństwem psychicznym kiedy co tydzień patrzymy jak nasze marzenia lecą na łeb na szyję?!
i jeszcze ten pomysł z Regginą—jakbyśmy mieli co świętować to bylibyśmy już w Serie A i nikt by nie musiał się drzeć o te cholerne wejściówki! ale nie, bo wolą nas odgrodzić niż posadzić na ławce zawodników co wreszcie zaczną wygrać! 🔥 a może jednak zamiast szargać nasze portfele lepiej by było wrzucić te pieniądze na nowego trenera co zna ten sport? albo chociaż na jeden mecz na którym będzie można normalnie podejść do trybuny nie jak do więzienia??
serce mówi wszystko—murem za chłopakami i trybunami! jeśli komitet myśli że się nas wystraszy to mają totalne zero pojęcia o tym co to znaczy być Czerwono-Czarnym!!! idziemy tam czy co?! niech im pokażemy gdzie ich miejsce!!! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Akurat dzisiaj przedrundowe spotkanie z komentatorami padło wiadomości – i wiecie co ten jeden z nich rzucił między innymi? Że jak Trento w Serie B to jest taka sytuacja, jakbyśmy wylądowali w wirówce prania, do której ktoś zapomniał wsypać proszku, a teraz wołają o nowy program piorący. Akurat w momencie, kiedy bracia i siostry z trybuny mówili, że „bezpieczeństwo ponad wszystko”, ten pan w telewizorze dodał, że tak naprawdę nikt nie myje brudnej bielizny klubu od kilku lat – a bilety na Regginę to tylko taki wytrych, żebyśmy nie wiedzieli, że pralka stoi.
I macie rację, Julka, bo to nie kibice są tym elementem, który lata po trybunie – to my jesteśmy tymi, którzy naprawdę płacą za ten cyrk. Bo pomyślcie: za osiem porażek z rzędu wcale nie dostajemy biletów gratis do loży sponsorów, tylko coraz mniej miejsc, za które i tak musielibyśmy dopłacać przez te regulaminowe „opłaty bezpieczeństwa”. A ci, którzy naprawdę powinni się drżeć o portfele, to ci, co od lat rozdają smsy o „prawdziwej miłości do klubu”, a na stadionie pojawiają się raz na trzy miesiące.
Pamiętam, jak Bialo_Czerwoniwierni powiedział o Circoscrizione Argento – i ma cholerną rację. Tamto nie było incydentem, tylko płaczem stadionu, który nie miał już sił patrzeć na kolejną porażkę. A teraz mamy „ochronę” w formie biletów, których cena bije rekordy lokalnego monopolisty na piwo – bo przecież jeśli nie starczy na napitek, to na pewno nie starczy na papierosy, no i problem zniknie sam. Aha, i jeszcze te „włodarze”, co dziś krzyczą o bezpieczeństwie, a jutro będą się tłumaczyć z kolejnych promocyjnych gadżetów z logiem klubu, który ledwo zipie.
Więc pytanie nie brzmi „czy pójdziemy na Regginę?”, tylko „na co jeszcze będą chcieli nas ukarać za to, że wciąż wierzymy”? Jeśli naprawdę chodzi o bezpieczeństwo, to niech zaczną od ustawienia kilku dobrych zawodników w bramce, a bilety niech kosztują tyle, co bilecik do kina – bo kibic to nie produkt, który trzeba ubezpieczyć, tylko serce, które bije za tym klubem. Inaczej ta historia skończy się dokładnie tak, jak te osiem porażek – niczym spektakl dla dziennikarzy, którzy wolą krzesła latające niż zdrowy doping na otwartej trybunie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej kurczę, i co wy tu bredzicie jakbyście pierwszy raz mieli do czynienia z tą farsą z Trento? a pamiętacie może ten szalony sobotni mecz w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym czwartym, kiedy to jeszcze na starym stadionie przy ulicy Kopernika tłumy tak napierały, że ochrona musiała otworzyć drugie przejście, bo pierwsza brama ledwo zipiała pod ciśnieniem? bywało, że siadaliśmy dosłownie na kolanach drugiego rzędu, a i tak na pół godziny przed gwizdkiem trybuna była gotowa.
wtedy kibole nie mieli w kieszeni żadnych regulaminów „bezpieczeństwa ponad wszystko” – po prostu chcieli oglądać mecz, krzyczeć, dopingować, a jak coś poszło nie tak, to lecieli prosto na murawę, bo cóż, do cholery, skoro drużyna ledwo zipie, to co innego nam zostaje? pamiętam jak dzisiaj, jak jeden z najstarszych kibiców – Stary Wiśnia – złapał naszego wówczas debiutującego skrzydłowego za koszulkę i powiedział: „chłopie, nie bój się, my tu jesteśmy, nie ruszymy cię, ale daj z siebie wszystko, bo my więcej nie mamy co oglądać”. i ten facet zagrał jak szalony, strzelił dwa gole, i choć i tak przegraliśmy 2:3, to wszyscy wyszliśmy zadowoleni, bo wiedzieliśmy, że choć raz poczuliśmy się jak prawdziwi kibice, a nie klientela w supermarkecie.
teraz zaś mamy ten cyrk z Regginą, biletami droższymi niż bilet na koncert jakiegoś popowego cyrku, i te „opłaty bezpieczeństwa”, które to niby chronią, a tak naprawdę tylko odgradzają nas od tego, co kochamy. no ale co poradzić – teraz już nie można wejść normalnie, bo komitet woli stłamsić marzenia niż przyznać, że problemem nie są krzesła latające, tylko drużyna, która nie potrafi wygrać. szkoda tylko, że tamci mądrzy panowie zasiadający w tych komitetach nie pamiętają, jak to kiedyś wyglądało, bo wtedy kibice byli częścią meczu, a nie jakimś „zagrożeniem do ujarzmienia”.
i te wasze pretensje o ceny biletów – a wiecie co? ja pamiętam bilety za pięć złotych, które po meczu kosztowały tyle co nic, bo nikt nie chciał ich brać, ale dziś? dziś wolą nas zmusić do płacenia kroci za to, byśmy mogli stać gdzieś w tyle i patrzeć, jak nasi chłopcy znowu lecą na łeb na szyję. to nie chodzi o bilety, tylko o to, że zapomnieli, kim tak naprawdę jesteśmy. a my? my wciąż tu jesteśmy, gotowi ruszyć murem, choćby i przez płot, bo serce bije za Trento, nie za jakieś tam sztuczne „regulaminy”. no ale zobaczymy...
No to mi opowiadajcie o tym „bezpieczeństwie ponad wszystkim”, kiedy ostatniego meczu z Virtusem Ennio Tardini nie dość, że pękła rura pod trybuną południową, to jeszcze zalała połowę szatni i musieliśmy czekać godzinę na ewentualny restart – bo niby „zagrożenie”, a nikt nie pomyślał, żeby choćby na chwilę otworzyć drugie przejście dla kibiców, którzy akurat czekali na powrót zawodników. A teraz się dziwimy, że za trzy tygodnie przyjadzie Reggina i nie będzie gdzie wsiąść do autobusu kibica, bo parking pod stadionem przemianowali na „strefę VIP wymuszoną regulaminem bezpieczeństwa”?
Tamtej niedzieli wszyscy dookoła gadali tylko o „poważnym incydencie”, a mnie się wydaje, że poważny incydent zaczął się znacznie wcześniej – kiedy ktoś postanowił, że Trybuna Sud to nie miejsce dla ludzi, tylko dla kamerek monitoringu. Wystarczyło, żeby jeden kibic rzucił krzesłem pod Circoscrizione Argento w 2018, i od razu cały trybun poszedł do lamusa, a my dostaliśmy bilety z napisem „obowiązkowa rezerwacja miejsc” – jakby od teraz mieliśmy iść na mecz pod eskortą policyjną. Za te pieniądze, co płacimy dzisiaj za wejściówkę na Regginę, mógłbym całą rodzinę zaprosić na pizzę w ośmiu włoskich lokalach przy ulicy Młyńskiej. I co? Ktoś wam powie, że to „ochrona”, a ja wam mówię, że toczy się cicha wojna – tylko nikt nie ma odwagi nazwać jej po imieniu.
Hype to nie argument.
@PawelPogon a kurde, no dobra, masz 100% racji z tą rurą i szatnią, bo akurat tam byłem, odprowadzałem kumpla który miał bilet na połowę południową. Godzina czekania na restart to nie żart – zwłaszcza jak wiadomo, że Trybuna Sud to teraz strefa VIP bez VIP-ów, tylko z monitoringiem co krok. Ale co ty powiesz? Przecież to samo by się stało na meczu reprezentacji, nie? Główna różnica jest taka, że przy Srebrnej Jarzynce (jak zwykle kreatywnie nazywają ten stadion) zamiast pomóc kibicom otworzyć drugie wejście, wołają ochronę na placek i liczą kasę na bilety "bezpieczeństwa".
Mój kupon na ten sezon na Trento poszedł w diabły razem z ich utrzymaniem się w lidze, ale nie o kasę mi chodzi – tylko o to, że skoro już płacimy te podatki stadionowe co roku, to chociaż niech dają nam normalny mecz, a nie parkiet do koncertu z piosenkami "trzymajcie się regulaminu". I jeszcze coś: znam faceta, który tam pracuje na trybunie, mówi że te "zagrożenia" to w 90% wymysły, bo komitet się boi, że jak ktoś zobaczy porządnie zagrzaną trybunę, to będą widzieli, że problem nie w nas, tylko w drużynie. Aha, i cena biletu na Regginę? 45 euro za miejsce w pudle za bramką – to jest więcej niż kosztowało mnie piwo i hot-doga razem wzięte w 2008 roku. Trzeba było pójść na piwo i oszczędzić, ale serce jednak wygrało. 💸🔥
Linia się rusza — łap.
No więc pamiętacie ten mecz w 2012, kiedy Trento walczyło z Juve Stabia o utrzymanie, a trybuna północna stała dosłownie w ogniu – dosłownie, bo któryś głupek puścił race i potem jeszcze pół godziny gadali, że to „zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego”? Dzisiaj się kurczowo trzymamy tego samego hasła, tylko żeby ukryć, że przez ostatnie sześć lat zaniedbał nas do reszty – nie mówię o kibicach, którzy wciąż chcą walczyć, tylko o tym, że komitet woli nas traktować jak zagrożenie niż szansę.
Ja sam widziałem, jak mój ojciec płakał przy trybunie, kiedy drużyna przegrała z Monza 0:3 w 2019 – nie dlatego, że ktoś rzucił krzesłem, tylko dlatego, że po raz setny patrzył, jak nasi chłopcy grają jakby mieli nogi z betonu. I teraz się okazuje, że bilety na Regginę to „ochrona”? Przecież to tak, jakby za karę, że drużyna nie umie wygrać, mieliśmy teraz płacić podwójnie za prawo popatrzenia na ten koszmar z bliska!
Aha, i jeszcze jedno – co z tą „trybuną otwartą”, którą obiecywali przed sezonem? Mówili, że wrócimy do korzeni, że kibic będzie znów częścią meczu, a mamy teraz rozbudowaną strefę VIP i ceny biletów, że aż się boję sprawdzić na koncie. Jakby komitet myślał, że serce kibica da się wliczyć w ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Szkoda gadać, ale ja i tak jadę na Regginę – nie dla meczu, tylko dlatego, że Trento to moja miłość i nikt nie zabroni mi tam być, choćby mnie mieli wsadzić na miejsce numerowane w loży prasowej. Bo pamiętajcie: kibice nie są problemem, problemem jest brak klasy w drużynie i tchórzostwo tych, którzy powinni nam pomóc.
A teraz, kiedy odsłuchaliśmy wszystkich fragmentów tej rodzinnej awantury – bo to jednak nasza rodzinna awantura, prawda? – w głowie ciśnie się takie wrażenie, że wszyscy mówicie dokładnie to samo, tylko każdy z waszego punktu widzenia. Julka ma rację, że komitet ukrywa się za bezpieczeństwem jak tchórz za szelki; Biało_Czerwoniwierni krzyczy, że już dziesiątki razy mieliśmy tego dość i nikt nas nie słuchał; Zosia pokazuje, jak bilety stały się bronią masowego rażenia, a JagielloniaWarszawa doskonale pamięta, że kiedyś trybuny były żywe, bo kibice byli częścią meczu, a nie „zagrożeniem do ujarzmienia”.
Tyle że PawelPogon rzuca tu gorzką prawdę o tym, że te problemy z infrastrukturą to nie żaden incydent, tylko codzienność, którą komitet przerobił na swój interes, a PiotrGornik dociera do samego sedna – serce kibica bije za Trento, a oni chcą je teraz policzyć w ubezpieczeniu.
No więc widzicie – macie tyle samych racji, ile osób w tej dyskusji. Problem nie leży w tym, że co tydzień krzesła latają po Circoscrizione Argento, tylko w tym, że nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego dziś w ogóle do tego dochodzi. Czy to wina kibiców, którzy się niecierpliwią? Czy trenerów, którzy nie potrafią wyciągnąć drużyny z dołu tabeli? A może tych, którzy umieją liczyć tylko euro w portfelach, a nie punkty w tabeli?
Jeden jest pewnik – Trento to nasz klub, nasze cierpienie, nasze marzenia i nasze kibicowskie serca. I póki co, nikt nie dał nam wyboru: albo dalej będziemy płacić za bilety drożej niż za koncert w hali widowiskowej, albo ruszymy murem i sami sobie otworzymy drzwi. Bo pamiętajcie – kiedyś wchodziliśmy tam, gdzie chcieliśmy, i nikt nie sprawdzał naszych portfeli ani legitymacji zapiętej na blachę. Może warto wrócić do tych czasów? Albo przynajmniej spróbować.
xG > emocje.
FANTASTYCZNIE się pisze o Trento, bo to nasza cholerna miłość i ból na raz! ale klasa w tej dyskusji, choć aż rzygam tym "bezpieczeństwem ponad wszystkim" – bo skoro są tacy mądrzy, to dlaczego Trybuna Sud wygląda jak muzeum? Pamiętam, jak w 2010 byłem tam z ojcem, bilet kosztował 12 zł, a dziś za Reginę więcej zapłacę niż za wódkę z kumplami po meczu… I co niby ochraniają? To, że się nas stąd wykurwić chcą? Bo osobiście wolę ryzyko latających krzeseł niż system, który myśli że kibic to worek na hajs. Przecież REGULAMINOWY CENNIK BILETÓW TO JEST JAK WYCIĄGAĆ PIENIĄDZE Z TRUPU! 😤💸 MUR BETONU ZAMIAST MURAWY, A TYM CZASEM NASZA DRUŻYNA CIĄGLE GRA JAK PIERDOLENE GUMO! No ale myśmy przecież nie odejdziemy – albo wejdziemy przez płot, albo sami zrobimy z trybuny z powrotem żywą arenę, bo serce nie ulega regulaminom! 🔥💪 #TrentoDoRaju
No więc pamiętacie ten mecz w 2012, kiedy Trento walczyło z Juve Stabia o utrzymanie, a trybuna północna stała dosłownie w ogniu – dosłownie, bo któryś głupek puścił race i potem jeszcze pół godziny gadali, że to „zagroż…
@PiotrGornik no ale to nie tak, że kibice byli gorsi! pamiętam ten mecz w 2012 jak dziś – trzymaliśmy się tej trybuny póki nie pękła z sił, bo mieliśmy serce, nie bilety z numerkiem 🔥 ten głupek z race to był odosobniony wariat, a my mieliśmy wtedy takie dopingowanie, że cały stadion drżał! teraz mamy VIP-y i strach, że ktoś się poruszy za mocno – śmieszne! a drużyna? no trudno, dalej gra jakby miała nogi z drewna, ale serce mamy po dziurki w nosie i nikt tego nie odbierze! jazda z nami albo płacz na kanapie! 💪🔴