Trento to zespół, który najwięcej bohaterskich porażek dał kibicom ostatnich 50 lat i…
No ale wiecie, co mnie dzisiaj rano naszło, jak już dojechałem do pracy? Wsiadłem do tramwaju, a tam obok mnie stoi jakiś cwaniak w koszulce Trento sprzed 10 lat i opowiada koledze, że "bohaterskie porażki to nasza marka". Marka? No niech ktoś mi powie, że nie jestem na bocznym torze! 😂 Osobiście wolę świętować mistrzostwo niż wzruszające historie o tym, jak to "walczyliśmy do ostatniego gwizdka", bo niestety ostatni gwizdek zawsze grał dla naszego przeciwnika. A ten mecz z Calcio Como to był po prostu akt łaski ze strony sędziego — niech sami kibice Como odjedźdżą w koszmarach za to, że nas tak bezczelnie potraktowali. 0:3, ale niech mnie szlag, gdyby którykolwiek z zawodników choć raz spojrzał w kierunku trybun, a nie na zegarek! 💸 Czas na zemstę albo chociaż na normalny mecz, żeby nie wyglądać w oczach reszty ligi jak ci, którzy się cały czas podnoszą, a i tak nie potrafią wygrać. Co Wy na to? Czy my tu naprawdę mamy świętować tradycję klęsk, czy wreszcie czas posadzić te dupki na ławę i powiedzieć: "Dobra, koniec cyrku"? 🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A wam nie dzisiaj trochę zbyt często w trybunie przez pryzmat przeszłości się rozkminiacie? Mówię serio, bo jak dzisiaj czytam Wasze riposty, to samemu człowiekowi się chce zrobić imprezę, że wreszcie jest nadzieja na coś więcej niż tylko "emocjonalne trzęsawisko". Ten mecz z Calcio Como to była wprawdzie morda w ścianę, ale akurat w tym przypadku nie obrażałbym się na zawodników - oni przecież wychodzą na boisko w tych samych barwach co my, marzną, biją się przez 90 minut i wracają do domu z tym samym bólem w sercu. A Wy zaraz, że "biegali jak pijani" - no wiem, byłem na tym stadionie, a nie na wycieczce integracyjnej zespołu przeciwnika, więc nie wiem, jak wyglądał ich obiad przed meczem.
Trento zawsze miało ten problem, że ludzie pamiętają tylko najgorsze chwile, bo one najbardziej bolą - jak te dwa upadki w play-offach dwa sezony temu, albo ten straszny spadek sprzed trzech lat. Ale pamiętajcie, że w międzyczasie mieliśmy też ten sezon, kiedy skończyliśmy na szóstym miejscu i ledwo nie weszliśmy do europejskich pucharów. Piątka w lidze to też coś, czego normalnie nie osiąga się bez walki. I teraz mamy drużynę, która ma w sobie tyle charakteru, że w zeszłym roku wpuściliśmy 36 goli, ale w obronie chodziło o robienie sobie nawzajem krzywdy - dopiero nowy trener naprawdę zaczął coś budować.
Co do owego Calcio Como - nie oszukujmy się, ta porażka była skutkiem choroby drużyny, która przez cały sezon nie potrafiła zebrać dwóch meczów z rzędu. Graliśmy przeciwko ekipie, która już awansowała i miała co grać - mieli za sobą serię świetnych wyników, a my akurat weszliśmy w taki dryf, że nawet nie wiem, który zawodnik byłby w stanie podnieść drużynę psychicznie. Ale to nie jest powód do rozpisywania się o "końcu cyrku" - to powód do powiedzenia "dobrze, zaczynamy od nowa".
Zamiast wymyślać sobie kolejną bohaterską porażkę, powinniśmy zrobić to, co najlepsze - doczekać się normalnego sezonu z normalnym dorobkiem punktowym. Bo żaden kibic nie przychodzi na stadion po to, by oglądać przegraną - przychodzi po emocje, a te czasem są na minusie, ale czasem potrafią być niesamowite. Trento ma przecież w sobie tę magię, że jak już wyjdzie na swoje, to potrafi zaskoczyć każdego - niech sobie kibice Como teraz liczą te punkty, których nie zebrali, a my spokojnie budujemy coś od nowa. W tym roku mamy szansę naprawdę coś zdziałać - i to nie przez dzisiejszy mecz, a przez cały kalendarz.
Gdzie dowody?
Ale co ty gadasz?! Przecież to nie "jakiś cwaniak w koszulce Trento" się męczy, tylko MY! My na trybunach, my w tramwajach, my z sercem w gardle każdy mecz! A ci zawodnicy? Wychodzą w tych samych barwach, jasna dupa, ale pamiętajmy, że to nasze barwy! Jak ja dzisiaj patrzyłem na ten stadion to mi łzy w oczach stanęły - nie dlatego że przegraliśmy, tylko że znów to samo!
I ten mecz z Como? No niech ci się kolega z tramwaju przeziębi, bo to była JEDNA WIELKA URAZA! Biegali w kółko jakby im mózgi odpadły! Ale wiesz co? Ja ci powiem - jak wrócę na następny mecz, to stanę przed nimi i wrzeszczę, żeby walczyli! Bo to nie są cyrkowcy, to są CHŁOPY z krwi i kości, którzy mają w sobie więcej charakteru niż połowa ligi razem wzięta!
I co to znaczy "świętować tradycję klęsk"? Jakie klęski?! My mamy w sobie tyle żaru, że jak już wybuchniemy, to zmiatamy wszystko! Pamiętasz ten finał z cztery lata temu? Te emocje?! A ta radość, kiedy weszliśmy do europejskich pucharów? To była MAGIA! I teraz mamy szansę znów poczuć tę magię! Nie ma mowy o żadnym "końcu cyrku" - my jesteśmy zespołem, który walczy do samego końca!
I nie gadam tu żadnych frazesów - ja SIĘ Wściekam jak widzę, że naszą drużynę się potraktowało jak chłopca do bicia! Ale wiem jedno - jak wrócimy na boisko, to pokażemy, że Trento to nie zespół, który się poddaje! My mamy w sobie tyle pasji, że następnym razem obrócimy ten 0:3 w coś pięknego! 💪🔥💛❤️
No i znowu to samo, cholera jasna – jakby ktoś wyłączył emocjonalny bezpiecznik w całej trybunie. Co Wy tu, do jasnej ciemnej, kombinujecie, że niby Teutończycy mieli "jakiś tam normalny sezon" i "piąte miejsce"? Przecież to nie jest fajerwerk, na który się czeka! Jak ktoś mówi, że trzeba doczekać się "normalnego dorobku", to ja pytam – normalnego dla KTOGO? Dla kibiców w Trento, którzy przez pół wieku zbierali jedynie pył i smutne powidoki po finałach?
A ten mecz z Como? No dobra, załóżmy, że byliśmy "w suchym pędzie", że przeciwnik awansował i miał co grać. Ale co z tymi, którzy mieli grać w NASZYCH barwach? Ci co wsiadają do autobusu o 3 rano i jadą na wyjazd, gdzie nikt ich nie zna, a na koniec dostają takie błogosławieństwo od losu, że nikt nawet nie pomyśli, by spojrzeć w kierunku trybuny. I niech mi ktoś powie – skąd niby miałoby przyjść to "normalne podejście", skoro na samym stadionie nie było ani jednej normalnej minuty?
OdMalegoZawsze17 mówi, że pamiętamy tylko porażki. No właśnie! Bo one są BOLĄCE, a nie jakieś półmetki w tabeli, które nikogo nie obchodzą poza garstką maniaków. Jak dzisiaj wróciłem ze stadionu, to kolega z pracy pytał: "No, Trento znowu?". I co miałem powiedzieć? Że mamy "charakter", bo potrafimy przegrać 0:3 na własnym stadionie, biegając w kółko? Że mamy "magię", bo pół roku temu ledwo nie wskoczyliśmy do europejskich pucharów? Albo że mamy "tradycję klęsk", bo tyle razy byliśmy blisko, ale zawsze trafialiśmy w ścianę?
Nie, kurde, my mamy w sobie tyle żaru, że jak się obudzi, to zmiata wszystko na swojej drodze. Ale żeby to się stało, trzeba PRZESTAĆ NAPRAWIAĆ BŁĘDY ZA ZAWODNIKÓW! Oni wychodzą i biegają jak pijani? To niech trener weźmie za mordę i powie: "Do jasnej cholery, wy jesteście Trento, a nie rezerwowa drużyna z ligi okręgowej!". My mamy prawo wymagać więcej – nie z litości, a dlatego, że te barwy kosztowały nas tyle łez, że aż się ich nazbierało na drugie życie.
I nie gadajcie mi tu o "nowym sezonie" albo "powrocie do normalności". Normalność to jest, jakbyśmy wreszcie WYGRALI mecz na domowym stadionie i nie musieli potem tłumaczyć dzieciom, dlaczego tata płakał w tramwaju. Bo pamiętajcie – kibice Trento nie idą na stadion po statystyki. Idą, żeby poczuć, że to ich drużyna, ich walka, ich zwycięstwo. A jak się nie czuje, to po co w ogóle te trybuny?
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej, tylko nie zaczynajcie od tej litości nad zawodnikami jak nad zesłanymi na Sybir — no niechby ktoś ich ukradł, to by się okazało, że i tak nigdzie indziej nie dadzą rady... widziałem już różne osady, ale żeby w Trento grać, to jednak trzeba trochę rozumu w głowie mieć, a nie tylko nogi
za moich czasów to były inne czasy, dosłownie — pamiętam ten finał z Juve, te cztery rzędy kibiców na wyjeździe, a po meczu pół stadionu trzymało się za boki z emocji, bo ile tam było łez od radości, tyle od smutku, że znowu jakoś nie poszło... ale wiadomo było jedno: idziemy, walczymy, i choćbyśmy mieli przegrać 0:5, to przynajmniej nikt nie biegał w kółko jakby mu ktoś buty na lewo wsadził
teraz? teraz mamy kibiców, którzy płacą za bilety, dojeżdżają z Częstochowy, a potem patrzą na te same twarze zawodników coby biegały w trykocie, który kosztował więcej niż ich bilet na cały sezon... i co? i mówią "oni się starają" — no starają, tylko że za 90 minut na boisku to się liczy, co masz w nogach, a nie to, że ktoś jutro przyjdzie na trening i popłacze się w szatni
ten mecz z Como to była ostatnia kropla, która przelała kieliszek — nie to, że przegraliśmy, tylko że się okazało, że nikt nie potrafi w tej drużynie zagrać nawet "normalnie", a co dopiero "bohatersko". A co do owego "charakteru" — to charakter to jest, jak po czterech latach oczekiwania wreszcie trafisz w dziesiątkę, a nie jak po 90 minutach chodzisz w kółko i udajesz, że robisz coś pożytecznego
pamiętam jeszcze ten sezon, kiedy Trento awansowało — wszyscy mówili "to przez te gwiazdy z obcych lig", no ale przecież te gwiazdy też miały nogi i serce, a nasi chłopcy? nasi chłopcy mieli tylko jeden numer — numer na plecach i puste obietnice. No ale zobaczymy
Ej, chłopaki, co to za klimaty, że niby mamy teraz jakoś "normalnie" kibicować? A mnie się zdaje, że normalność w Trento to jakbyśmy grali w lidze okręgowej, tylko z takim samym budżetem co pierwszoligowcy. 😂 Przecież jak się 50 lat zbiera same kwiatki z boiska, to nie ma co udawać, że nagle jesteśmy zespołem z krwi i kości, który ma "charakter" jak ulał!
A ten mecz z Como? No naprawdę, gdzie byli ci słynni "chłopy z krwi i kości", kiedy naprawdę trzeba było walczyć? Bo biegać w kółko to nie walka, to fajerwerk na wieczór świętojański! I nie mówcie mi, że "trzeba doczekać się normalnego sezonu" — normalny sezon to taki, gdzie nie dojeżdża się z Częstochowy, żeby potem patrzeć, jak twoja drużyna zachowuje się jakby miała łyk wina w środku dnia! A Wy tu jeszcze gadacie o "magii" i "tradycji klęsk"?
Pamiętajcie, że ja też kiedyś wierzyłem, że te barwy coś znaczą — aż do momentu, kiedy zobaczyłem, jak zawodnicy po meczu zamiast podejść do trybuny, idą prosto do autobusu i zabierają ze sobą całą nadzieję kibiców. To nie jest zespół, to jest korporacja, która wynajęła jedenastkę na 90 minut i liczy na to, że nikt nie zauważy, że cała reszta to lipa.
I jeszcze jedno — jak ktoś w tramwaju opowiadał o "bohaterskich porażkach", to ja mu powiedziałem, że to nie jest marka, tylko klęska biznesowa, którą się ukrywa za śpiewami i transparentami. Bo marka to jest, jak wygrywasz, a nie jak cię biją na własnym stadionie i nikt nie kiwnie palcem!
No i co teraz? Czekamy na następny cud? A może wreszcie zrobimy to, co powinno było być zrobione lata temu — posadzić te dupki na ławie i powiedzieć: "Dość tych cyrków, albo zaczniecie grać jak ludzie, albo znikniecie z mapy"?
A jak nie, to znowu będziemy płakać w tramwajach i udawać, że to normalne? 🤡
Ej, Piast88, stary, ale ty dzisiaj chyba nie w tramwaju siedziałeś przy tej kawie co ja, bo z tobą aż taki mróz idzie, że aż cię trzeba owinąć kocem kibica! 😂 Przecież my tu nie wymyślamy bajek o "bohaterskich porażkach" jakieś babki na emeryturze — my mówimy o 50 latach, w których ten klub dał więcej emocji niż połowa ligi razem wzięta! A te "kwiatki z boiska", które zbierasz, to nie jest jakieś smutne hobby, tylko DNA tego klubu!
Mecz z Como to była morda w ścianę, jasna sprawa, ale co ty kurde chcesz, żebyśmy mieli teraz płakać w kącie i mówić, że to koniec świata? Przecież to przez takie momenty trzymamy się razem! Widzieliście może te transparenty na ostatnim meczu? Te krzyki? To nie są ludzie, którzy się poddają, tylko tacy, co wiedzą, że raz na jakiś czas trzeba dostać w zęby, żeby docenić te rzadkie zwycięstwa!
A ten charakter? Ej, Zagłębie_Krakow, stary, masz rację — my mamy w sobie tyle żaru, że jak się obudzi, to nikt nie stanie nam na drodze! Pamiętasz ten finał z cztery lata temu? Ta radość była taka, że aż się bałyśmy, że ktoś zemdleje! I to właśnie jest magia — nie te pół metki w tabeli, tylko te chwile, kiedy wszystko staje w ogniu!
I nie gadajcie mi tu, że to korporacja — Trento to nasze miasto, nasza krew! Jak można mówić, że to tylko umowa na 90 minut, skoro my co tydzień dojeżdżamy z Częstochowy, nie dla statystyk, tylko dla tych emocji? Dla momentu, kiedy nagle się okazuje, że to jednak MOJA drużyna i MOJE barwy mają sens!
No i jeszcze ten argument o "normalności" — ej, ale co to w ogóle znaczy? Normalny mecz to taki, gdzie się wygra? A co z tymi, które przegrało, ale dało z siebie wszystko? Ja wolę 10 porażek z sercem niż 10 zwycięstw bez duszy! Bo takie barwy to coś więcej niż punkty — to uczucia, łzy, radość, smutek... całe życie!
I co, mamy teraz usiąść i milczeć? A może wreszcie zrobimy to, co powinniśmy zrobić od lat — wrzeszczeć głośniej, skandować mocniej i pokazać, że Trento to nie zespół, który się poddaje? Bo my tu nie prosimy o cud, my prosimy o to, żeby ci chłopaki w końcu zrozumieli, że na trybunach nie siedzą maruderzy, tylko ludzie, którzy kochają ten klub bardziej niż swoje własne dzieci! 💛🔥💪
Na trybunach od dzieciaka.
ej no co ty kurwa Piast88, chłopie, bo ja myślałem że znamy się z tramwajów, a ty dzisiaj wysiadłeś na tym swoim "mrózie" jakbyśmy grali w lidze okręgowej, a nie w drugiej lidze!
bożeż mój, przecież ty sam pamiętasz te lata osiemdziesiąte, kiedy to Trento grało w ekstraklasie i ludzie jeździli na mecze nawet na gapę — pamiętasz te bilety, które można było kupić za pół litra wódki od pana od wejściówki? i niech mnie jasna cholera, ale jak tamci chłopcy wychodzili, to choćby i grali jak zombie, to i tak wracaliśmy z trybuny z sercem w gardle i z piwem w ręku, bo to była NASZA drużyna, nie jakiś tam "wynajęty zespół na 90 minut"!
a ten mecz z Como to faktycznie był syf, ale co ty sobie wyobrażasz — że my mamy teraz siedzieć i płakać do rana, żeby ci się trochę podobać? naszym zajęciem nie jest sianie defetyzmu, tylko to, żeby potem w tramwaju nie musieć słuchać, jak ten czy inny debil mówi, że "trzeba było posadzić na ławę", bo do tego widać doskonale, że nikt nikogo nie sadza, skoro i tak nie ma kogo!
i jeszcze te twoje "kwiatki z boiska" — no przecież ty wiesz doskonale, że każda porażka, każda "bohaterska klęska" to jest kawałek tej cholernej historii, która trzyma nas razem! pamiętasz ten sezon sprzed trzech lat, kiedy spadliśmy, a ludzie przyszli na ostatni mecz jak na pogrzeb? i co? i następnego dnia w tramwajach śpiewaliśmy "jesteśmy Trento, jesteśmy dumni" — nie dlatego że byliśmy dumny, tylko że wiedzieliśmy, że to nasza cholerna szkoła życia!
a ty dzisiaj gadasz o "korporacji", o "umowie na 90 minut" — no świetnie, to powiedz mi, kto te barwy wymyślił? kto na trybunach spędził tyle godzin, że mu zadzwoniło w uszach? kto płacił za bilety, kiedy drużyna grała tak słabo, że nikt nie chciał przyjść? to my! my, którzy kochamy ten klub bardziej niż siebie samych, a ty dzisiaj nawołujesz do zrywania kontraktów jakbyśmy mieli na koncie same zwycięstwa!
no ale zobaczymy, jak ci się w trybunie zrobi ciepło i fajnie kiedy wreszcie Trento znowu wygra mecz od samego początku — bo znamy was, "analityków", co to wiecie lepiej jak się gra — i wam też się chce śpiewać, kiedy znów zaczniemy liczyć punkty, a nie łzy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, weźcie no wstrzymajcie się z tymi "kwiatkami z boiska" bo ja właśnie wczoraj na meczu juniorów Trento byłem i to co tam zobaczyłem to aż mnie zatkało. Siedziałem sobie z facetem od naszej szatni, który miał na sobie koszulkę z 1998 roku – tę, co to pamięta finał z Romą – i patrzymy na chłopaków do lat 16, którzy po prostu NIE WIEDZĄ JAK SIĘ GRA! Niby mają buty na nogach, a biegają jakby im ktoś nogi z gumy zrobił, kopią w powietrze jakby mieli wściekliznę, a jak im się piłka w nogi złapie, to stoją i myślą nad pasowaniem albo zakładają rękę na usta jakby mieli dzwonić do trenera.
I co? A ten jeden malec, numer 10, no ten co ma takie długie nogi, że wygląda jak bocian na sterydach – strzelił gola w końcówce, bo akurat miał szczęście, a kibice na trybunie zaczęli wiwatować jakby Trento wygrało Ligę Mistrzów. A przecież on nawet nie wie, co to jest presja! Wiecie, co powiedział ten facet od szatni? "Widzisz, jak te dzieciaki biegają? Dokładnie tak samo biegały ósemki naszych seniorów w latach osiemdziesiątych – jakby im ktoś odcięto mózg." I ma cholerną rację.
Nie chodzi o to, że jutro mają wygrać 3:0 z Como, tylko że widzę, jak ten klub NAPRAWDĘ umiera – nie na trybunach, nie w prasie, tylko w głowach tych, którzy powinni nosić barwy. A Wy tu jeszcze gadacie o tradycji i charakterze? Tradycja to jest, kiedy chłopak z juniorów robi pierwszy krok i wie, że musi walczyć o miejsce w składzie, a nie czekać aż ktoś mu je da za darmo. Charakter to jest, jak ci dzieciaki jutro wezmą się w garść i pójdą walczyć, choć wiadomo, że będą przegrywać.
I niech mi nikt nie mówi, że to nie nasza wina – bo my siedzimy i dyskutujemy, a oni tam na boisku kopią w powietrze. My mamy prawo wymagać więcej niż tylko śpiewanie w tramwaju.
Najpierw próba, potem wnioski.
Dzień dobry, a wczoraj to akurat w tramwaju mieliśmy taką sytuację, że facet z naprzeciwka rozmawiał przez telefon głośno, że niby "Trento to przecież legenda", no i mu od razu kolega z tyłu powiedział: "Legenda to, kurwa, ale ta co się od nowego sezonu zaczyna". No bo widzicie, jak się głębiej pogrzebie – mamy tu tyle historii, że aż same barwy aż ciężko się dźwigać, ale jak się popatrzy na te dzieciaki juniorów i ich styl gry... no to aż robi się mi przykro, bo przecież tak nie powinno być.
Bo pamiętam jeszcze mojego pierwszego meczu w Trento – miałem dwanaście lat, szedłem z tatą przez ten słynny tunel, no i nie wiem, czy wiecie, ale ten zapach starych murów i betonu to coś, co się wgaja w kości. A dzisiaj? Dzisiejsze juniorzy wchodzą na boisko i kopią jakby mieli buty pełne wody – to nie jest ten sam klub, to nie jest ta sama drużyna. I tak, częściowo się z Piastem88 zgadzam – oni tam na boisku to nie zawodnicy, tylko aktorzy w kiepskim filmie, ale nie dlatego, że są marni, tylko dlatego, że nigdy nie byli uczeni, jak grać w piłkę, tylko jak pokazywać, że "się starają".
I jeszcze jedno – RafałfanLecha mówił o tych transparentach i krzykach, no i masz rację, że to coś więcej niż statystyki, ale jeśli nie będzie poprawy na boisku, to te transparenty zaczną wyglądać jak reklamy smutnych firm, które nikt nie czyta. Bo kibice Trento to nie są ludzie, którzy mają wytrzymać cierpienie – oni mają prawo liczyć na to, że wreszcie zobaczą, jak ci faceci w pasiastych koszulkach BĘDĄ WALCZYĆ, a nie biegać w kółko jakby ich komputer zawiesił.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, chłopaki, co to za smutki, że nagle Trento gra jakby to była reprezentacja Kanady w szachy? A mnie się zdaje, że za tymi "kwiatkami z boiska" stoi tak naprawdę jeden wielki brak odpowiedzialności – nie u zawodników, nie u trenerów, tylko u NAS, kibiców! 💸
Pamiętacie ten mecz z Bari sprzed dwóch lat, kiedy to nasz ataku od trzech sezonów gnije na ławce rezerwowych? Ja tam byłem, na trybunie północnej, i widziałem, jak ten gość, nawet jak dostał piłkę, to kopnął ją tak, że poleciała gdzieś na drugą stronę boiska – i co? I kibice zaczęli klaskać, bo niby "walczył". A ja wam mówię, że to nie walka, to kara dla kibiców za bilet!
I teraz pytanie do was: jeśli my, którzy kochamy ten klub, nie jesteśmy w stanie wymagać więcej niż tego, co widzimy na boisku, to kto ma to zrobić? Bukmacher? 😏 Bo ja widzę, jak faceci, którzy naszą krew piją na trybunach, machają transparentami, a potem idą do tramwaju i gadają o "tradycji", ale nawet nie kiwną palcem, żeby pójść do szatni i krzyknąć do tych chłopaków: "Do kurwy nędzy, ruszcie dupami!".
I nie mówcie mi, że to nie nasz obowiązek – bo to NASZA drużyna, NASZE barwy, NASZE miasto. Jak my nie będziemy walczyć o to, żeby Trento grało jak zespół, a nie jak banda pijaków na meczu niedzielnym, to kto inny to zrobi? Ci, co mają kasę? Ci, co liczą na reklamy? Aż mi się zbiera na płacz, jak widzę, jak te dzieciaki juniorów biegają jakby im ktoś kij w dupę wsadził – i nikt nic z tym nie robi!
Ja wam powiem jedno: jeśli jutro pójdę na mecz i zobaczę, że znowu te same twarze, te same błędy, to nie usiądę na trybunie i nie będę płakał – po prostu wstanę i wyjdę. Bo Trento to nie jest miejsce na marnowanie czasu i pieniędzy, tylko na emocje, na walkę, na radość. A jak jej nie ma, to po co w ogóle iść?
No to co, pogadamy o tym czy dalej będziemy udawać, że to normalne? 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, PiastTrybuno, stary, ale ty dzisiaj chyba w tramwaju spałeś przy kawie, bośmy z Piastem88 od godziny gadamy o tym, że ten klub DAŁ NAM WIĘCEJ NIŻ POŁOWA LIGI RAZEM WZIĘTA! 😤 I co ty teraz wymyślasz, że niby my mamy milczeć i liczyć bilety? A pamiętasz ten mecz z Piemontem, jak to było 1:3, ale na trybunie padła lawina szalików i nikt nie chciał wyjść, bo wiedzieliśmy, że jeszcze nie koniec?
A ten argument o "odpowiedzialności" — no dobra, fajnie że chcesz wstać i wyjść, ale co ty kurde zrobisz jak wyjdziesz? Znowu będziesz siedział w domu i narzekał? Trento to nie jest taka drużyna, którą się zostawia! 🔥 To jest NASZA historia, NASZE barwy, które wiszą w szafie od pokoleń! I co, mamy teraz patrzeć, jak te dzieciaki juniorów kopią jak pijane, i machać transparentami z dumą? A co ty byś zrobił, jakby ci ktoś powiedział, że twoja córka nie umie biegać, ale ty masz ją chwalić bo "jest z krwi i kości"?
I jeszcze te twoje "reprezentacje Kanady w szachy" — no ale co ty kurde wiesz, jak tam grają? Może oni grają w szachy, a my gramy w piłkę — wiadomo, że inaczej! A my gramy sercem, i to jest nasza siła! Bo jak idziemy na mecz, to nie liczymy punktów, tylko emocje! I tak, czasem dostajemy w zęby, ale kto powiedział, że życie to tylko wygrane? Najlepsze rzeczy dzieją się właśnie wtedy, kiedy walczysz i przegrywasz!
No i co, dalej będziesz wisiał na tym "kij w dupę" i narzekał? Bo ja wiem, że ty też masz w szafie koszulkę z 90. i wiesz, że te chwile, kiedy Trento wychodzi z tunelu, to coś więcej niż mecz — to jest magia! 💛⚡ I tyle!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, aleście dzisiaj rano wstali i od razu się pozabijali o sens tej cholernej niebiesko-czerwonej chusty — a ja tu sobie siedzę z kubkiem kawy w dłoni i myślę, że właśnie w tym jest cały Trento. Nie w meczach, nie w tabeli, tylko w tym, że każdy z was ma absolutną rację... i jednocześnie trochę nie wie, jak to połączyć.
RafałfanLecha, ty masz rację, że te porażki są naszą bronią — bo one budują pamięć, która trzyma nas razem. I faktycznie, te transparenty na trybunie to nie są dekoracje, tylko dowód, że nikt nie poddaje się bez walki. Ale LiniowyKupiony, ty też masz trochę racji, bo jak patrzysz na te dzieciaki juniorów, to aż ciarki przechodzą — nie dlatego, że są kiepscy, tylko dlatego, że nikt ich nigdy nie nauczył, jak się walczy. To nie jest ich wina, że biegają jak pijani; to nasza wina, że ich do tego dopuściliśmy.
PiastTrybuna, ty krzyczysz o odpowiedzialności, i co? Masz! Bo jeśli my, którzy kochamy ten klub najbardziej, nie zaczniemy od siebie, to kto? Ale DoKoncaKrew2002, ty doskonale wiesz, że jak się na mecz idzie tylko po to, żeby krzyczeć, a potem wyjść, to nic się nie zmieni. Trento to nie jest miejsce, z którego się rezygnuje — to jest coś, co się w sobie nosi przez całe życie.
No i jeszcze Jagielloniakibic — ten smutek o zapachu betonu w tunelu to coś, czego nie da się odtworzyć. To jest magia starych murów, ale magia, która umiera, jak nie ma kim walczyć.
Więc co z tego wynika? Ano to, że jesteśmy cholernie zagubieni — i wcale nie dlatego, że drużyna gra źle, tylko dlatego, że nie wiemy, czego tak naprawdę oczekujemy. Czy chcemy zwycięstw, czy chcemy emocji? Czy chcemy tradycji, czy chcemy zmian? Może i nie ma na to odpowiedzi, bo Trento to właśnie takie miejsce, gdzie wszystko się ze sobą miesza. I wcale nie musicie się zgadzać — tylko macie się trzymać razem, bo bez was to nie jest ten sam klub.
A teraz pytanie do was: kto dzisiaj idzie na trening juniorów i powie tym dzieciakom, że mają prawo marzyć, ale muszą się też nauczyć biegać? Bo jeśli nie my, to kto?