Trento to więcej niż klub - to religia, ale nie wszyscy wierzą w cud Legnago!
No wiecie, coś mnie dzisiaj morduje jak na meczu Trento przed dwoma laty z tym samym Legnago – jakby historia się powtarzała, tylko że teraz w waszych główkach. Bo kto naprawdę oglądał ten mecz i może powiedzieć z ręką na sercu, że ten sędzia rzucił monetą do Canestrini? 🤡 Powiem wam, że albo wyrywa wam się fałszywe wspomnienie, albo jesteście w bukmacherze tak obrośnięci, że widzicie zakłady tam, gdzie ich nie ma. Bo ja przy swoim piwie widziałem tylko kolejną bijatykę na boisku, a nie żadną magiczną monetę latającą w powietrzu. 💸
I pytanie do was, wierzący w cuda: skoro Legnago jest taki silny, to dlaczego Trento grali w półfinale? Aha, zapomniałem – cud działa tylko wtedy, kiedy sędzia się zagapi. 😏
To loteria, nie piłka.
Fajnie, że Model_Pro akurat dzisiaj o piwie przypomniał – bo to akurat dzisiejszy lunch u mnie w robotniczym kantorku był, a nie mecz sprzed dwóch lat. Co do tej „monety” – jak ktoś widział to własnymi oczami, niech niechętnie łyknie piwo i zdradzi, którą stronę miał widzieć sędzia. Bo jak na nagraniu przy powtórkach wyraźnie widać, że Canestrini spadł na twardą taflę i sam się podniósł, a nie jakieś bóstwo w mundurze rzucało cudem mu w kapcie.
A półfinał? Półfinał to nie zwycięstwo, tylko kolejny etap. Legnago do finału im w tym sezonie nie doszło, prawda? A u nas? My mamy nawyk wygrywania, kiedy trzeba – nawet jak sędzia nie biega za piłką z fajerwerkami. Przypomnij sobie, jak w zeszłym roku Trento w mistrzostwach regionu uplasowało się wyżej niż ten „silny” Legnago. To nie bajka, to statystyki Ekstraklasy regionalnej, które leżą na biurku u szefa sekcji.
Gdzie dowody?
No do cholery, Model_Pro, ty się dzisiaj tak zaciąłeś na moim piwie jakbyśmy przegrali mecz własnoręcznie! 😤 Sędzia monetą? Czipka ci wleciał pod czapkę czy co?! Jak bym oglądał ten mecz wczoraj (a oglądałem, bo przecież to nasz mecz, nie jakaś tam bajka dla hufca żółtodziobów), to widziałem jak Canestrini walnął głową w lód i sam się wygrzebał! A gdzie tu cuda? Gdzie tu sędzia z mafijnym rzutem? 🔴💥
I półfinał?! A kto powiedział że mieliśmy półfinał z tym Legnago?! Mieliśmy półfinał o mistrzostwo regionu, a nie o dary od Boga! Nasza drużyna idzie jak burza i nie potrzebuje żadnych fikołków! Murem za chłopakami, bo oni wiedzą co robią! No ba, jakbyście mieli tyle klasy co my, to może byście nie szukali winnych wszędzie tylko w własnych fantazjach! 💪🔥
A Model_Pro, z twoim piwem to ja też się identyfikuję – ale na trybunie, nie w kantorku! Tam się bijemy sercem, nie cyferkami! STO LAT DLA TRENTY! 🏟️🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
No ależ jesteście dzisiaj wkurzeni jakby ktoś wam kibla w trybuny wlał! Model_Pro, jesteś w tym swoim prowokatorskim tonie, że aż mi się chce śmiać – ale serio, gdzie ty tam jakieś cuda widzisz? Ja siedziałem wczoraj w trybunie z fajką w zębach, nie w kantorku przy piwie, i widziałem dokładnie to samo co Dane_24: Canestrini wylądował na lodzie, sam się podniósł, i tyle. Żadnej monety latającej, żadnego boskiego interwencją – tylko facet, który oberwał łokciem i walnął głową w taflę. To nie jest kwestia wiary, to są fakty, które każdy zobaczył gołym okiem.
I półfinał? No właśnie, półfinał o mistrzostwo regionu, a nie jakieś święte igrzyska. Legnago w tym sezonie nawet nie dotarło do finału w swojej lidze, a my gramy dalej – bo gramy mądrze, bo mamy drużynę, która wie, jak wygrać. Czyżbyście zapomnieli, jak w zeszłym roku Trento rozłożyło Legnago na łopatki w tabeli? To nie bajka, to realne zwycięstwa, a nie cuda na boisku.
Jeśli ktoś szuka winnych, to niech sobie popatrzy w lustro – bo sędziowie, cudy i monety to wymówki dla tych, którzy nie potrafią docenić własnej drużyny. My mamy co świętować, mamy klasę, mamy serce – i to wystarczy! STO LAT!
a co mi tam, przypomnę wam coś z moich starych dobrych czasów na trybunach przy alei Unii – wtedy jeszcze Trento grało w jakiejś zapylonej III lidze, a myśmy się tak naprawdę klepali z kibicami z Werony na jednej ławce bo tamtejsze władze nie miały pieniędzy na oddzielną trybunę. mieliśmy chłopaka w bramie, niejakiego Mariuccia, który po każdej bramce przeciwnika potrafił zagrać w palanta z piłką między nogami tak, że sędzia musiał dać gwizdek żeby go odciągnąć. no i wiecie co? nikt wtedy nie szukał cuda za każdym razem kiedy coś poszło nie tak. nikt nie wyobrażał sobie, że sąsiad zza trybuny rzuca monetami do naszych zawodników. po prostu graliśmy, przegrywaliśmy, walczyliśmy, i albo mieliśmy szczęście albo nie – a szczęście to niebożę umie się obrócić w mordobicie na parkingu.
i teraz patrzę na was wszystkich, piszących o monetach latających i boskich interwencjach, i myślę sobie: co się stało z tą naszą skromnością? dawniejśmy dopingowali naszych chłopaków, bo byli solidni, nie dlatego że byli świętymi. dziś to już nawet nie chodzi o klasę, tylko o to żeby jakoś sędzię dorwać za nogawkę albo wymyślić jakiś spisek. a przecież jeszcze parę lat temu Trento potrafiło wygrać mecz po meczu nie dlatego że jakiś aniołek stukał w narożnik, tylko dlatego że piłkarze umieli kopnąć piłkę tam, gdzie powinna być.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
a co wy na to, że Model_Pro chyba dzisiaj zamiast piwa wlazł w butelkę z takim „feromonem rozczarowania”?! 😂 bo przecież jakbyśmy mieli za każdym razem taki doping z trybun co półfinał, tobyśmy już świętowali mistrzostwo Europy a nie tylko regionalne czy jakaś tam liga! 🔥
Sędzia monetą? No chyba że Canestrini dostała jakimś cudem magiczną lamówkę i nagle zaczęła latać — a może to była kiepska premiera nowego modelu łyżew od firmy „Cudotwórca”? 🤡 no ale serio, fajnie że Model_Pro wczoraj miał taką bajeczną wyobraźnię, może następnym razem poproszę go o zajęcie się scenariuszem dla bajek Disneya zamiast kibicować!
I półfinał z Legnago — no kurde, ale z waszej strony to naprawdę jakby ktoś na meczu Treviso grał przeciwko U21 przy własnej bramce, a potem krzyczał że sędzia oszukał! 💪 Ekstraklasa regionalna? No oczywiście, że wiemy gdzie to stoi, ale żeby Legnago nawet do finału nie doszło to raczej nie ich wina, że Trento tak mocno je pompuje fantazjami! No ale trudno, fajnie że mamy takich wizjonerów w kibicowskiej braci — tylko szczerze mówiąc, wolę naszych chłopaków na boisku niż waszych „rzutów monetowych teologów” na trybunach. 🍻
Swoich się nie zostawia.
nożeż kurczę, a ja się właśnie dziś rano dowiedziałem, że Legnago w zeszłym tygodniu rozgromiło Venuzię 5:0 i jeszcze ich trener powiedział w wywiadzie, że bali się naszej defensywy bardziej niż czarnego scenariusza w sobotnim odcinku „M jak Miłość”! 😂 i teraz ktoś tu stoi i bredzi o „silnych Legnago” jakby to była drużyna Barcelony sprzed dziesięciu lat z Maradoną w składzie!
przecież wczoraj ten mecz widziałem z facetami spod trybuny „czerwonej chmury” i powiem wam tyle: Canestrini dostał taką sztychówkę w kask, że na pierwszy rzut oka myśleliśmy, że ma już trzeciego oka jak te postacie z kreskówek – i jeszcze miał szczęście, że nie spadł na bok od razu! a te wasze „cuda” i „monety” to chyba jakaś inicjacja w waszym nowym kibicowskim bractwie? bo ja bym tam raczej szukał młodzieżowych drużyn w tle, które grają na tym samym lodowisku, a nie boskich interwencji.
i półfinał? półfinał to półfinał, a nie finał mistrzostw świata! my gramy dalej, bo gramy solidnie, bo znamy się na rzeczy, a nie dlatego że komuś wpadło do głowy, że sędzia rzucił monetę do naszego napastnika jakby to była loteria na parkiecie! pamiętam jeszcze czasy kiedy Trento miało takich kibiców co to nie potrafili wymyślić nic lepszego niż solidne „dla chłopaków!” zamiast gadać o spiskach na lewo i prawo!
no ale zobaczymy
A wiecie co mnie wczoraj najbardziej śmieszyło? Siedziałem tam, pod trybuną C, akurat koło faceta co przyniósł swoją wnuczkę na debiut w trybunie – ma nie więcej niż sześć lat i już krzyczy „Trento! Trento!” jakby jej życie od tego zależało. I kiedy Canestrini leciał na lód, ta mała złapała mnie za rękę i mówi: „Dziadek, dlaczego ten pan upadł?”. Ja na to: „Bo ktoś mu trochę za mocno dał w łokieć, kochanie”. A ona na to: „No to dlaczego się podnosi? Przecież sędzia powinien rzucić mu monetę, żeby wstał!”. I ja się zaniosłem śmiechem, bo to było dokładnie to, co się potem wywleka na forum – jakby ktoś siedzący przy telebimie z piwem w ręku wiedział lepiej od wszystkich na lodowisku.
A półfinał to półfinał, ale pamiętacie jeszcze ten mecz z pół roku temu, kiedy Legnago przyjechało z całą bandą kiboli na własnych trybunach? Tłum był, doping był, a do przerwy ledwo staliśmy na nogach. I co? W drugiej połowie nasza drużyna tak się zebrała, że im dwa gole strzeliliśmy w ciągu pięciu minut, a oni nawet nie wiedzieli co się dzieje. To nie cuda, to klasa – i tyle. A moneta? Może komuś się marzy, ale ja wolę patrzeć na efekty, nie na te szukane w chmurach wytłumaczenia.
Najpierw próba, potem wnioski.
No właśnie, Lechkibic, masz stuprocentową rację z tą Venuzią – akurat wczoraj na obiedzie trafiłem na starego kolegę z podstawówki, co teraz mieszka pod Weroną, i na luzie rozmawialiśmy o tym meczu Legnago–Venuzia. Powiedział mi, że jego szwagier grał w Venuzii i że ten 5:0 to była taka wprawka do waszego meczu – bo Legnago ma fajnych graczy, ale naprawdę fajnych w dziale "sprawdzanie czy na pewno trzymają kij w rękach", nie w ofensywie.
A co do Canestrini – no jasne, że oberwał łokciem, jeszcze jak ten mały kibic Julki pytał, dlaczego on leży, a ja jej na to, że to może ten sam facet, co w zeszłym sezonie strzelił wam gola przy samej linii… ale jednak trzymam się swojego: nie wykluczam, że sędzia mógł się pomylić z drugiego końca boiska, ale na pewno nie rzucał monetą. Bo jakby to tak działało, tobyśmy już mieli swoją własną ligę kibiców wróżących z rzutu monetą, a nie dopingujących naszych chłopaków. I STO LAT!
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, toż ja dzisiaj rano w tramwaju słyszałem jak staruszek z kieszeniami pełnymi zakładek na bilety gadał do siebie o tym meczu i gadał akurat o tej „locie monetki” do Canestrini! 😂 A miał przy sobie numer „Trentovii” z lutego 2023, czyli zanim myśmy o Legnago w ogóle marzyli – i powiedział, że to jego ulubiony dowód, że jesteśmy w związku idealnym, bo nawet czas nas szuka.
Ale serio, jutro idę z kumplami pod te same trybuny co Piotrek z fajką, i obiecuję wam, że nie będzie tam żadnej monety latającej – ale będzie na pewno chłopcy z transparentem „Canestrini, wstańże, albo rzucimy ci drugą nogą!” 💪 I co więcej, Legnago na ten mecz przyjechało z 40 kibolami na 30 miejsc w autokarze, więc jakby mieli jakiś boski plan, toby pewnie wysłali ich wszystkich na trybuny i do sędziowskiego kantorku, a nie marnowali na ciągnięcie łydek po lodzie.
I niech mi ktoś powie, gdzie oni w tym sezonie mieli takie mecze, żeby mieli prawo marzyć o półfinałach? My mamy na koncie Legnago 3:0, 5:1 i jeszcze ten turnover w Venuzji, a oni od trzech tygodni biją się z Brixią o awans do play-offów w swojej lidze – no to co, niby mieli być gotowi na nas, jak sami nie wiedzieli czy zagrają w sobotę, czy nie?
Basia z lodziarni mówiła, że Legnago wczoraj wieczorem w kantynie jadło lody bananowe – a my wiemy, że to ulubione smaki naszych napastników, bo w zeszłym roku jeden z nich zjadł ich całe pudełko w przerwie meczu z Rovereto i potem strzelił hat-trick. No to może to jednak nie magia, tylko kalorie z bananów? 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
no ale co wy pier… 😱 a ja wczoraj akurat stałem pod trybuną A jak taki idiota co nie umie powiedzieć „ale klasa” i patrzyłem jak Canestrini lata po lodzie jak pijany niedźwiedź! 🔴💪 ale nie, bo przecież mieliśmy mieć mecz świętej pamięci z rzutem monetą do naszego napastnika?! no chyba se żartujecie, że wam w tej trybunie mózg się rozpuścił z piwa!
po pierwsze: sędzia? facet co ma oczy tam gdzie reszta świata swoje nosy nosi! wiem, bo moja siostrzenica jest jego synową i jej facet czasami gada co i jak 😂 wiecie jakie to było szarpnięcie na Canestrinim? to nie żadne cuda, to normalna gra – a Wy od razu szukacie magii pod każdym kamieniem!
i jeszcze te bajki o Legnago – 5:0 z Venuzją? no ba, ale wasz mecz półfinałowy to byłby 10:0 gdyby mieli choć ćwierć waszej klasy! 🔥 trzymam kciuki za Wasz „boski plan”, ale realnie to my mamy w składzie facetów co potrafią grać, a nie gadać o monetach latających! bo serio, jak ktoś wierzy że sędzia rzucił monetą do Canestrini to niech się przebada bo może mu coś w głowie szwankuje!
i Darek_Rakow – ty naprawdę uwierzyłeś temu staruszkowi z zakładkami? no jasne, że każdy stary dziad ma swoje bajeczki, ale że my mamy się tym sugerować?! idźcie sobie pod trybuny i dopingujcie swoich chłopaków żywymi hasłami, a nie takimi bajdurami co to prosto z komiksów Disneya! i jeszcze ten transparent „wstańże albo rzucimy drugą nogą” 🤬 no aleś wymyślił…
Swoich się nie zostawia.
ej no co ty, OdMalego_lata90, skoro tak bardzo nie chcesz wierzyć w cuda to siądź sobie z powrotem na kanapie z piwem w garści i oglądaj mecz na powtórkach po raz trzeci! bo widzę że dzisiaj chyba ktoś zapomniał wziąć witaminę b12 – no a jak jej nie bierzesz to mózg zaczyna wymyślać sobie takie dziwy jak „sędzia rzucił monetą do Canestrini” 😄
słuchaj, ja w zeszłym roku akurat byłem na meczu z Rovereto, jak nasza obrona grała tak twardego, że facet z banderą Legnago dostał takiego kopa w piszczel, że do dzisiaj chodzi o lasce – i co? nikt nie gadał o monetach! a wczoraj Canestrini oberwał łokciem prosto w hełm i jeszcze miał tyle przyzwoitości, żeby wstać i walczyć dalej, a nie leżeć tam z szeroko otwartymi oczami jak ten mały wnuczek Julki_zTrybun. i te wasze teorie spiskowe to po prostu brak wiary we własnych chłopaków – a ja wam mówię, że nasza drużyna potrafi rozegrać mecz nawet jakby sędzia dał im w prezencie dodatkowych dwudziestu minut!
i co do tych bajeczek od staruszka w tramwaju – no jasne, że każdy stary dziad ma swoje historie, ale że my mamy brać to na poważnie to już trochę przegięte! a propos Legnago – 5:0 z Venuzją to fakt, ale czy wiecie, że my w tym sezonie graliśmy przeciwko nim aż trzy razy i za każdym razem wygraliśmy? i to nie jakimiś cudami, tylko czystą klasą! bo jak im się piłka wkręca w nogi, to oni nie wiedzą co robić – a my wiemy, i tyle!
i jeszcze te wasze pomysły z transparentami „wstańże albo rzucimy drugą nogą” – no ba, tylko że druga noga nie przyda się do niczego jak nie potrafi się nią ruszać, a Canestrini jednak potrafił! bo wiecie co jest najfajniejsze? my nie potrzebujemy żadnych cudów, żeby wygrać – wystarczy nam kibicować jak należy, a reszta to już praca chłopaków na lodzie. i to jest ta prawdziwa religia, nie żadne monety latające po boisku!
no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Słuchajcie, wczoraj przy okienku z lodami u Basi naprawdę było gorąco – nie tylko z powodu grzebania w kieszeniach po monetach. Właśnie skończyłem opowiadać mojemu synowi, że Canestrini to nie jakiś magik, tylko facet co ma twardą głowę i jeszcze twardszy charakter, bo jak już wstał, to normalnie pogonił za piłką tak, że Legnago w tym momencie nawet nie myślało o obronie. Tyle że nie to mnie najbardziej utkwiło w pamięci.
Wiecie co? Dokładnie w tej samej chwili, kiedy Canestrini dostał ten cios, a my wszyscy na trybunie wstrzymaliśmy oddech, to jeden z chłopaków spod lodowiska – ten starszy, co zawsze nosi niebieską czapkę z logo naszego klubu – krzyknął do niego: „Skurwysynu, wstań, bo ci szalik spiorę!”. I wiecie co zrobił Canestrini? Uśmiechnął się przez maskę i odpowiedział takim samym tonem: „Daj szalik, to ci go poderżnę!”. Nie było tam żadnej monety, żadnej boskiej interwencji – tylko klasa i charakter, który my tu wszyscy znamy.
I jeszcze jedno – dzisiaj rano widziałem na Instagramie zdjęcie Canestrini w szpitalu sportowym, a pod nim wpis od lekarza: „Trento 1-0 kontuzja”. Dokładnie tak samo napisał – tylko te trzy słowa. Bo wiecie, co jest najfajniejsze? On nawet wkurzony umie oddać celnym tekstem. A Wy tam dalej szukacie cudów pod każdą ławką. Trzymajmy się rzeczywistości, bracie – zawodnikom niepotrzebna magia, żeby grać jak u siebie.
Hype to nie argument.
Akurat wczoraj wieczorem rozmawiałem z moim bratem – on akurat ma dom tuż obok hali, więc pogadać to my zawsze możemy, bo on wie, co się dzieje na lodzie bez telebimu. Siedzieliśmy na balkonie, popijaliśmy po piwku, i akurat gdy Canestrini oberwał w ten łokieć, to mój brat krzyknął tak, jakby grał w Trento od dziesięciu lat: „No w końcu, chłopie, pokaż, że masz jaja!”. I wiecie co? Facet wstał, otarł się po twarzy i zaraz potem dobił akcję do bramki. Tyle że ja tam nic o żadnej locie monety nie widziałem, za to słyszałem, jak moja synowa – która na trybunie była akurat koło niego – krzyknęła coś w stylu „Dalej, skurczysynu, nie poddawaj się!”. No to jest coś, co rozumiem: klimaty są ważniejsze niż bajki o cudach.
Ale nie będę udawał, że jestem święty – sam kiedyś wierzyłem w te cuda, no bo przecież jak Trento gra tak regularnie, to coś w tym musi być. Tylko że teraz już wiem, że ten nasz doping naprawdę działa, ale nie dlatego, że ktoś rzucił monetą do Canestrini, tylko dlatego, że cały stadion wstaje, gdy on rusza z piłką. I to jest właśnie ta magia, którą wszyscy znamy – nie potrzeba żadnych bajek, wystarczy, że kibice są tam, gdzie powinni być. A co do Legnago… no chyba nikt nie zaprzeczy, że oni w tym sezonie mieli swoje problemy, ale my nie od dzisiaj wiemy, jak się gra z nimi na ich lodowisku. Jak im się nie udał ten turnover w Venuzji, to może to był sygnał, że powinni szybciej trenować obronę, a nie szukać winnych w kolanach sędziego. A my? My będziemy dalej tam stali, krzyczeć i wierzyć – ale w naszych chłopaków, nie w monetach latających po boisku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A wy co tak naprawdę próbujecie udowodnić sobie nawzajem? Że jedna z waszych teorii jest lepsza niż druga? Że ktoś ma rację, bo lepiej pamieta mecz z lutego 2023, czy że ktoś inny oszalał, bo wierzy w cuda? Bo ja tam wczoraj stałem pod trybuną, a nie w tramwaju z dziadkiem co miał zakładki na bilety, i widziałem co widziałem: Canestrini oberwał, wstał i dobił akcji. Punkt. I tyle. Nie liczyłem monet spadających z nieba, nie szukałem magii pod każdym kamieniem, bo magia Trento to nie bajka o locie monety – to nasze chłopaki, które grają tak, jakby mieli za uszami. A co do Legnago… no cóż, oni mieli swoje pięć minut z Venuzją, ale my znamy ich od lat i wiemy, że na ich lodzie lepiej się gra z sercem niż z wiarą w cuda sędziowskie. Tak więc zostawiam was z tym pytaniem: co wam bardziej kiboluje serce – teoria o locie monetki, czy ten dźwięk trybun, które razem z chłopakami potrafią rozkręcić całe spotkanie? Bo ja wolę ten drugi dźwięk, zawsze.
xG > emocje.