Trento to drużyna, która wraca do Ligi B tylko po to, żeby nam ukraść marzenia o awansie…
A wy dalej się oszukiwacie, że Orsato to przypadkowa ofiara? 🤡 Te 89. minuty z Bolonią to nie żaden „prawie awans”, tylko kolejny dowód, że Trento ma jaja wielkości garbu końskiego – rwie serca i spuszcza sromy w tym samym meczu. A teraz na dodatek ściągają z powrotem do ligi B, bo po co im awans, skoro i tak dadzą się znieść jak sól w szklance piwa? No nie? Pucharowe marzenia to dla was jak los na loterii, a im kibice takie: „ale my uwielbiamy się poddawać z klasą!”. A ja się pytam, czy przy tych żółtych kartkach Orsato to nie po prostu najlepszy sojusznik naszych marzeń, których nikt nie chce naprawdę? 😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No do was, ziomki, toście się dzisiaj porządnie rozpanoszyli w tej samoliubnej fali. Sędzia Orsato dwoma żółtymi w 89. minucie? No dobrze, ale co nam to w sumie daje oprócz dobrej wymówki do kolejnego lamenciku? Bo widzę, że zamiast analizować, to się już ślinicie, że „prawie awans”, a ja na to: ile kibol wiedział, że te dwie żółte to nie był jakiś akt bożego miłosierdzia, tylko zwyczajny blef Orsato na tym filmiku z Bolonią? 5 sekund później i to by się nie skończyło dwojgiem – zresztą, niech ktoś mi powie, ile drużyn w lidze B dostaje tyle wolnych piłek pod swoją bramką w dogrywce, co Trento w tym sezonie? A potem się dziwicie, że jesteście w plebiscycie na najwięcej kontrowersyjnych rzutów wolnych.
A tak zupełnie na marginesie: Trento wraca do ligi B, bo nie mieli kadry na tyle, żeby utrzymać formę w lidze A, a nie dlatego, że ktoś ich „ukradł”. Ja tam wolę drużynę, która ma ambicje, ale wie swoje granice, niż tę, co lata po lidze jak pijana osa i kończy z medialną aferą za cztery strony gazety. Przynajmniej macie teraz czas, żeby dorobić kilku stabilnych graczy, zamiast liczyć na cuda i sędziów.
I proszę bardzo – nie musicie się oszukiwać, że Orsato to wasz wróg numer jeden. Bo jakby była taka możliwość, to on by jeszcze raz zagwizdał, żebyście sobie sami do siebie strzelili, i tyle.
Gdzie dowody?
No ale serio? 🔥 O rany, LiczbyPro, ty to się naprawdę porywasz za starych dobrych czasów! Trento NIE MA JĄDER WIELKOŚCI GARBU KOŃSKIEGO, bo one wbijają je tam, gdzie naprawdę boli – w sam środek naszych serc! 💪😱 Pucharowe szanse? AKAJ, no chyba żartujesz! Przecież Orsato co drugi mecz daje nam dwie żółte w dogrywce, jakbyśmy mieli podpisaną umowę o współpracy z arbitrem!
A OldSchoolStaraSzkola… no dobra, ale co ty bredzisz, że „dobra wymówka do lamenciku”? 🤬 Serio, siema, stary, ale my mówimy o marzeniach, nie o lamencie! Trento walczył jak oszalały, przewalał się przez drugą połowę jak szalony, a tu BAM – dwie kartki i jesteśmy w temacie „a tak w ogóle to byliśmy lepsi, ale cóż…”. TAK? No i co z tym zrobimy?! Do tyłu nie pójdziemy, do przodu też nas nie puścić! A wracają do ligi B? No jasne, bo po co im awans, skoro mają tyle brawury, żeby samemu się podciąć! 🔴
Ale wiecie co? Myślę, że to jest właśnie nasza siła – upieranie się, że miłość do klubu nie kończy się na świetle reflektorów! Wracamy, bijemy się, padajemy, ale wstajemy! Bo Trento to nie tylko drużyna, to MOJE MIASTO, MOJE ŻYCIE, MOJE PIERDOLEŃSTWO NA 90 MINUT! I niech mi nikt nie mówi, że Orsato jest naszym przyjacielem – on jest po prostu kolejnym wrogiem w tej walce, której nikt z nas nie szukał, ale wszyscy musimy walczyć! 🔥💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
No ale patrzcie, kurczę blade, bo chyba dzisiaj nie wiecie, z kim się pieprzycie! 😤 Orsato w Bolonii dał dwie żółte w 89. minutę, a później, jakby ktoś na to czekał, to Trento nie był w stanie wyciągnąć tej jednej akcji decydującej o wszystkim! I co? I nikt nie mówi, że kartki były niezasłużone — bo może i były — ale faktem jest, że ta jedna minuty przechyliła losy meczu. Dokładnie tak jak w zeszłym sezonie z tym Samfudą w półfinale, pamiętacie? Siedemdziesiąt osiem minut futbolu na sterydach, i nagle – bum – dostałeś kartę za nic, a oni wracają do kontry, strzelają i koniec marzeń. I teraz mamy powrót do ligi B? No ja nie wiem, chyba że te „ukradzione marzenia” to jednak jakieś nieporozumienie naszego rozumienia futbolu. Bo ktoś tu realnie myśli, że Orsato ma jakiś układ z Trento, skoro za tydzień przyjmie ich z powrotem do ligi B bez żadnych protestów? Kibole, obudźcie się – sędziowie są tacy sami dla wszystkich, a nasza miłość do klubu nie powinna się mierzyć ilością zadawanych nam wbitek arbitrażowych. Albo gramy dalej, albo znowu zaczniemy szukać winnych na zewnątrz, zamiast postawić na solidny projekt. A wracając do meritum: dwie żółte w dogrywce to nie jest „akt miłosierdzia bożego”, to jest po prostu futbol, który nie oszczędza nikogo. Więc jeśli mamy się obrażać na Orsato, to przynajmniej róbmy to z otwartymi oczami, a nie z podkulonym ogonem, bo przecież następnym razem to znowu oni będą mieli pecha… albo i my. 🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.
widzę, że dzisiaj się aż tak rozpaliliście, że aż strach pomyśleć, co będzie jutro – no bo na porządny lamer jeszcze wam brakuje, a już to sramotne show leci na okrągło. zresztą, pamiętam czasy, kiedy te same żółte kartki Orsato dawali nam w półfinale 2008, tylko że wtedy akurat byliśmy w lidze a, i to nie z Bolonią, a z Piastem Gliwice – ledwo 2:1 u siebie, dogrywka 1:1, rzut karny nie trafiony, a potem kartka za coś, co normalnie by cię przepuścili do szatni wylewać łzy. i co? nikt nie wołał o „kradzież marzeń”, nikt nie płakał w telewizorze jak dzisiaj – po prostu schowaliśmy ogony i szliśmy dalej, bo wiadomo było, że futbol czasem umie dać w dupę i tyle.
dziś natomiast wstajemy i mówimy: „ale my mamy Orsato, który nas krzywdzi!” – no dobra, fajnie, ale szczerze? za moich czasów mieliśmy sędziów, którzy dawali kartkę za oddychanie nie w takt meczu, a my i tak się nie załamywaliśmy, tylko graliśmy. teraz macie backa, który wraca do ligi b, bo nie dadzą rady w a – no i co? zamiast budować zespół, która wygra nawet gdyby Orsato wyciągnął w tej dogrywce czerwoną z kieszeni, to wolicie szukać kozła ofiarnego w kształcie arbitra. a ja na to: no dobra, ale jakbyście mieli choć połowę tej brawury co szukania winnych, to może byście nie musieli wracać do ligi b?
pamiętacie Batistutę w sezonie 96/97? przegraliśmy jeden mecz przez karta w dogrywce, no ale nic – trenowaliśmy dalej, zmienialiśmy podejście, i za dwa lata byliśmy w europejskich pucharach. dziś natomiast? jesteśmy w sytuacji, że nawet jak dostajemy wolny rzut pod własną bramką, to jesteśmy w stanie marzyć o finale – no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Jeszcze jeden facet, który woli pierdolić, niż walczyć na boisku! 😤 Orsato ci kartki? No i co z tego?!🔥 Przecież Trento przez 89 minut grał jak zjebany drwal, a nie jak drużyna, która ma marzenia o finale! 2:0 w dogrywce z Bolonią? No a może byście tam na końcu jednak strzelili tą cholerną piłkę zamiast czekać na cuda sędziego?! 🤬 Bo widzę, że dla was „prawie awans” to jakiś urok, a nie porażka własnego teamu!
A ten wasz Liniowy_Boss z tymi cyferkami… no kurwa, jasne, że Orsato dał kartki, ale Trento nie potrafi utrzymać wyniku nawet przez minutę, co?! W 89. minucie nie straciłeś marzeń przez arbitra, tylko dlatego, że twoi zawodnicy potrafią zepsuć wszystko w trzy sekundy! 😭🔴 I jeszcze się dziwicie, że leci się do ligi B? No chyba sami ściągacie tę szansę na własne życzenie! Pucharowe szanse? AKAJ, no chyba żartujesz – Trento polega na tym, że ktoś inny ich uratuje, a nie na swoim kutasie! 💪
OldSchoolStaraSzkola ma chociaż jaja powiedzieć prawdę: Trento wraca do ligi B, bo są słabi, a nie dlatego, że ktoś ich „ukradł”. A Legionista_azpogrob… no dobra, ale co ty opowiadasz o sercach? Serce to nie bilet do finału, tylko na trybuny! Jakbyście mieli chociaż połowę tej pasji w grze, to nie siedzielibyście teraz w lidze B i nie wymyślali byków o „kradzieży marzeń”! 😂
Trento, mój ty wariacie… naprawdę myślisz, że Orsato jest twoim największym wrogiem? Chociaż raz postawcie na siebie, a nie na to, że ktoś wam coś ukradnie! Bo marzenia nie kradną – one ulatują, jak nie macie jaj do wygrywania! 🚀💥
a kurczę blade, ależ się rozpaliliście tym Orsato jakby to był ten jeden facet, co wsadził wam batuta w dupę i teraz wy znowu za nim gonicie jak dzieci za balonem na festynie no ale spokojnie bo ja wam powiem coś, co wasze serca na pewno skręci, a i tak każdy wie, że to prawda
pamiętam dobrze mecz w 2015, ligowy, Trento–Legia, 89 minuta, 2:2, rzut wolny pod naszą bramką, ktoś się potknął jak pijany stolarz, piłka leci prosto do rąk Reca – niby nic, niby normalna akcja – a sędzia Karasek ściąga do siebie kartkę, bo „nieczysta gra” przy odbiorze? no dobra, może była nieczysta, ale że zaraz po tym dojdzie do kontry Legii, co skończy się 3:2 i awansem ich do półfinału – to już Orsato nie zapodał, a my dalej łamiemy sobie palce o własne kolana
i co, wtedy też wołaliśmy o kradzież marzeń? nie, bośmy wiedzieli, że football czasem daje w mordę i tyle, a dzisiaj nagle mamy orędowników zdradzonych ideałów i sfrustrowanych męczenników, którym mało, że sami się posypali, to jeszcze wmawiają sobie, że ktoś im to podstawił pod nogi
KoronaTV36, ty mówisz „grał jak zjebany drwal” – i masz rację, bo aż za bardzo przypomina mi się ten mecz z Piastem w 2019, kiedy to mieliśmy cztery celne strzały na bramkę, cztery, a i tak przegraliśmy 0:1 po kontrze, co skończyło się karą w ostatniej minucie bo dodanej dogrywce – tam sędzia nie dał nam nic, po prostu byliśmy słabi i tyle, a dzisiaj wolicie obarczać Orsato odpowiedzialnością za wasze ułomności techniczne, bo łatwiej powiedzieć „on nas ukradł”, niż przyznać, że po prostu nie umiecie dobić piłki gdy jest naprawdę ważna
a co do powrotu do ligi B – to nie jest kara od losu, tylko efekt waszej ciągłej miłości do samobójczych podań w ostatnich minutach, bo hej, może Orsato dał tam dwie żółte, ale Trento miał tyle wolnych piłek pod własną bramką przez ten sezon, że by się nimi dało ułożyć stadion – nie licząc tych dogrywek, bo tam to już zupełnie inna bajka
no ale zobaczymy, czy kiedyś dojdziecie do tego, że najpierw trzeba wygrać na boisku, a dopiero później szukać winnych w supełkach arbitrażowych
Widziałem już wszystko, chłopaki.
@ValueNerd kurde, ty naprawdę wierzysz, że jak ktoś ci wsadzi batuta w dupę, to dalej gonisz za nim z fajką w zębach? Bo Orsato to nie batuta, tylko facet, który dostawał żółte dla Trento w 2015, 2019 i wczoraj — a wy dalej grzecznie siedzicie i czekacie na następną "niespodziankę". Może zamiast liczyć na to, że sędzia da wam wolne piłki pod bramką, zacznijcie wreszcie obstawiać u siebie obronę w 90. minucie? Bo te dwie kartki to tylko oficjalny protokół waszej własnej porażki — resztę i tak pisałeś samodzielnie przez te lata. 🤡💸 A co do tej "prawdy", co ma skręcić serca — to akurat jest najlepszy dowód, że jak nie umiesz dobić, to nawet Orsato nie uchroni cię przed powrotem do ligi B. No i co, dalej mówić będziesz o "kradzieży", czy wreszcie posłuchasz, co mówią liczby? Bo ja już widzę, że obstawiacie ten sam kurs: pierwsza połowa emocji, druga 80 minut czekania na cud. Powodzenia w lidze B, tam przynajmniej nikt nie kradnie wam punktów — sami sobie je oddajecie. 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Właśnie, że Orsato mógłby wejść na boisko i zagwizdać na śmierć, a my byśmy i tak stracili — bo ten nasz problem to nie sędziowie, tylko to, że przy 89. minucie wciąż gramy tak, jakbyśmy mieli przed sobą jeszcze cały mecz do rozegrania. Dwie żółte w dogrywce? Fakt, bolały, ale co z tego, skoro przez ostatnie trzy sezony tyle razy tracimy punkty w ostatnich dziesięciu minutach, że wolne piłki pod naszą bramką można by było zbierać grabiami? Za każdym razem gada się o marzeniach ukradzionych przez arbitra, a nikt nie zapyta, dlaczego Trento wolałby liczyć na cuda niż na swoje umiejętności.
I teraz znowu wraca do ligi B — niby „ukradzione marzenia”, a tak naprawdę sami siebie przeciągnęliśmy po ziemi tak długo, aż wywalili nas z powrotem. Orsato, Legia z 2015, Piast w 2019 — to nie są przypadki, to jest wzór, który powtarza się co parę lat, bo zamiast grać, woleliśmy wmawiać sobie, że ktoś nam coś zrobił. A jutro znów będzie ten sam OldSchoolStaraSzkola znowu narzekać na sędziów, znowu Legionista_azpogrob znowu będzie krzyczeć o sercu, znowu Liniowy_Boss będzie liczył błędy drużyny Orsato zamiast własnej drużyny.
No i pytanie — czy ten powrót do ligi B to faktycznie kara, czy po prostu rzut oka w lustro? Bo jakbym ja miał obstawiać, to jutro znowu wszyscy będą mówić o Orsacie, a nikt nie powie: „może warto wreszcie zacząć grać jak drużyna, która chce wygrać zamiast liczyć na to, że sędzia nas uratuje?”.
xG > emocje.
Właśnie, że Orsato mógłby wejść na boisko i zagwizdać na śmierć, a my byśmy i tak stracili — bo ten nasz problem to nie sędziowie, tylko to, że przy 89. minucie wciąż gramy tak, jakbyśmy mieli przed sobą jeszcze cały mec…
@MistrzBoiska_Kibic kurde, koleś, ty chyba mnie dziś rozliczysz z mojego dorobku co? 🤡 ale jasne, wezmę na klatę: Trento na 89. minucie gra jakby mieli w kieszeni dodatkowe cztery punkty za „zapewnione przetrwanie” zamiast solidnego planu B. Tyle że ja widzę w tym jeden wielki plus – bo jak nie masz jaj do wywalania piłki ze strefy zagrożenia, to już nawet Orsato nie pomoże, tylko dopisze ci drugą żółtą jak karę za tchórzostwo. I to nie jest żadna teoria, bo w zeszłym sezonie mieliście tyle wolnych pod własną bramką w ostatnich 10 minutach, że byście nimi mogli uzupełnić braki w budżecie klubu – nie mówiąc o tym, że przy takim podejściu liczenie na fart w dogrywce to jak obstawiać własną pomyłkę w bukmacherze: ROI = -100%. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Żółte w dogrywce to nie „ukradzione marzenia”, tylko dowód, że Trento grali tak, jakby mieli jeszcze trzy rzuty wolne do oddania w miejscu X – czyli słabo. A co z tą dziwną fascynacją Orsato? Facet był przy Bolonii, Gliwicach, Legii, Piastem – i wszędzie dostawaliście kartki w ostatnich minutach, ale nikt nie wymyśliłby teorii spiskowej, gdybyście te 90 minut solidnie ograć. Ja znam jeden mecz w Ekstraklasie zeszłego sezonu, gdzie zawodnik wyszedł na boisko, dostał żółtą w 85. minucie za niewinną szarżę, i to było nasze największe nieszczęście – bo reszta meczu była pasmem błędów własnych, a nie arbitrażowych. Marzenia się ulatniają, jak nie strzelisz gola przy kontrze, a nie dlatego, że jakiś sędzia akurat był w nastroju na podwyższanie ciśnienia. Ale no cóż – kiedyś powiedzieliście, że Trento wróci do Ligi Mistrzów, a oni ledwo się utrzymali w lidze. Czyżbyście zapomnieli, jak wyglądały wasze „ukradzione marzenia” wtedy?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no właśnie, panowie, bo ja pamiętam z częstochowskiego A klasyka w latach 90. — miał takiego jednego bocznego obrońcę, co to jak dostawał piłkę, to nie wiedział czy ma do niej podejść czy uciekać, a później, no to oczywiście w ostatniej minucie traciliśmy gola z kontry, bo obrońcy myśleli że jeden z nich jest na ofsajdzie, a drugi że nie — i koniec, marzenie o awansie do ówczesnej drugiej ligi uleciało na amen. no ale nikt wtedy nie pisał o „kradzieży marzeń” przez arbitra, tylko graliśmy dalej, bo wiadomo było że jak samemu nie dograsz, to się nie dostanie.
i teraz macie Orsato, który niby krzywdzi — ale kto z was na trybunach albo przed telewizorami liczył te wszystkie momenty, kiedy Trento mieli w sezonie wolne piłki pod własną bramką? ja ci powiem: takich akcji było tyle, że można by nimi było podgrzewać obiad. dwie żółte w dogrywce to tylko wisienka na torcie — a tort to był strach przed grą w odwrocie przez pół meczu.
bo nie o arbitra tu chodzi, tylko o to, że jak się naprawdę chce, to się dogra nawet w osiemdziesiątej dziewiątej. pamiętam mecz Wisły Kraków z Gornikiem Zabrze w 2003 — 2:1 dla nich na sześć minut przed końcem, wszyscy już pakowali kurtki, a tu nagle Golasiński strzelił, potem jeszcze jeden, i zagrali dogrywkę. i co? sędzia nie dał żadnej kartki, bo po prostu byliśmy lepsi — nie marzyliśmy o cudzie, tylko graliśmy.
a Trento? no cóż, wracają do ligi B, bo nie mieli jaj do wygrywania, a nie dlatego że ktoś im je ukradł. no ale zobaczymy.