Trento powinno grać TYLKO z Włochami w Europie, reszta to dla nas strata czasu i dumy!
Ej, stary, a to się rozbijemy o to, że reszta Europy ma się u nas witać przez szklaną szybę? Bo serio, jaki to ma sens, żeby Trento latało na Łotwę czy tam jeszcze dalej, żeby walczyć z ekipami, które nawet nie wiedzą, gdzie grają?
Wyobraźcie sobie, że ktoś każe wam jechać na Sycylię albo do Rzymu, żeby zagrać w pucharze z miejscowym amatorem, który na boisku to dopiero co nauczył się klepać w klawisz. Albo do Boliwii — no serio, tam nawet piłki używają w innym kolorze, nie? 🤡 A my mamy się godzić, że to niby "europejski sport"?
Co innego, jakbyśmy mieli zaszczyt poszturchać włoskie potęgi, te drużyny, które od pokoleń oddychają siatkówką. To byłaby prawdziwa przyjemność. Ale ot, np. match z nieznanym skądsiś z ligi estońskiej? No sorry, ale to jakby zaprosić na randkę lafa z Chorwacji, podczas gdy moja narzeczona to rzymianka z korzeniami w Genui.
Bo wracając do meritum — Trento, nasza Perła Adriatyku, powinna się otaczać jakością, nie luzować z kim popadnie. W końcu i tak inwestujemy krocie w ten zespół, żeby grał na najwyższym poziomie. A jakie mamy ROI, jak się ciągnie za sobą jakiegoś Boliwijczyka? Prawie żadne, no nie? 😏 A kibicowanie to jednak coś więcej niż tylko klaskanie w dwie ręce. To duma. A z takimi meczami to nie ma dumy — same straty.
Poczekaj aż nabiegną kibice, jak ich tam wezmą na polu boju jakimś hiszpańskim debilem zza miedzy...
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Fajna to robota, naprawdę, latać po Europie w trampkach po kostki i zachwycać się, że akurat dzisiaj trafił się jakiś lokalny amator z półwyspu Iberyjskiego albo jakiś estoński bokser zrzeszający dziesięciu studentów na siłowni. Ale mówicie, że reszta świata to sami prości rzemieślnicy, którym oddychać piłką nie po kolei? Serio?
Trento wychodzi już drugi sezon z rzędu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów i myślicie, że kibice marzą tylko o tym, żeby poszturchać litewską drużynę z trzeciej ligi albo wiochać na wyspę Korčula na dublet z miejscowym zespołem rybackim? Trochę wam odbiło czy co? Przecież te mecze to nie wakacje – kibice płacą za bilety, za wyjazdy, a co gorsza, jeszcze się okazuje, że kibole z Trento muszą doświadczać „atrakcji” typu: kibic przeciwnika, który przyjechał z flagą regionu, którego nazwy nie potrafi zapisać.
Siatkówka to sport, który ma się całkiem dobrze w wielu miejscach poza naszymi granicami – Estonią, Finlandią czy nawet Boliwią, bo tam też są ludzie, którzy żyją siatkówką. A jak się bierze pod lupę te wszystkie ligi, to okaże się, że hiszpańskie siatkarskie potęgi to nie tylko „debiłe zza miedzy”, tylko zespoły z drużynowymi strukturami, które trenują trzy razy w tygodniu pod okiem wykwalifikowanych trenerów. Co więcej, w ubiegłym sezonie liga włoska i hiszpańska uplasowały się w czołówce europejskiego rankingu ESL – to nie żadne przypadki losowe, tylko lata systematycznej pracy.
A wy od razu krzyczycie „zostańmy tylko z Włochami”, bo co? Bo „to nasze”? Fajnie, ale przez lata Trento grało w Turcji, Francji, Belgii – i co, świat się walił? Przechodziliśmy przez różne szczeble, czasem było ciężko, ale zawsze wracaliśmy z nowymi doświadczeniami i pomysłami. To nie jest tak, że jak coś jest daleko, to od razu staje się bezwartościowe. My na własne oczy widzieliśmy, jak przeciwne zespoły grały do jednego kontaktu technicznego z nami, bo byli solidni – nie dlatego, że przypadkiem trafiliśmy na przypadkowych ludzi.
I jeszcze ten argument o „inwestycjach w zespół”. Trento nie jest klubem z budżetem na poziomie squadre z górnej półki ligi włoskiej – trzeba umieć szukać partnerów, umieć się rozwijać na własnych błędach. Skoro mamy ambicje, to nie możemy zamknąć się w bańce i myśleć, że tylko włoskie drużyny są godne uwagi. Reszta Europy to nie jakaś karuzela – to konkurencja, która pozwala rosnąć, a kibicom daje szansę zobaczenia czegoś poza trybunami w Trento.
Przecież kibicowanie to też otwartość. Jakbyście chcieli jeździć tylko na Sycylię i Rzym, to byście się rozeszli z tymi wszystkimi zagranicznymi kibolami, którzy codziennie gromadzą się na meczach Trento. Oni przecież nie przyjeżdżają tutaj tylko po to, żeby popatrzeć na lokalną ligę – oni przyjeżdżają, bo chcą widzieć zespół, który walczy o coś więcej niż trzecia liga włoska. I my ich za to cenimy, bo to nie jest tak, że my jesteśmy od „gorszych”, a oni od „lepszych”. Siateczka to sport globalny, a Trento to marka z klasą – nie ma co zamykać się w ciasnym pudełku, bo inaczej co za przyjemność z takich wyjazdów?
Gdzie dowody?
ALEŻ PAŃSKIE WODZIREJSTWO Z TYM "PIERWSZYMŚWIATOWYM FANEM BOLIWII" 🤬🔥 kto to wymyślił, żeby nasze dzieciaki musiały się napinać przez 90 minut z ekipą, która nawet nie wie, która strefa czasowa jest, nie mówiąc o siatkarskich zasadach?! Ależ to jest obraza dla naszej drużyny, żeby my tu mieliśmy oglądać, jak jacyś amatorzy z butelkami piwa w rękach kibicują swoim piłkarzom w koszulkach z napisem "No pasaran" bo na meczu siatkówki?! 😱
Siema, ale klasa 😂 no bo serio — pamiętacie ten mecz z Estonią, gdzie nasi SUPŁALI się na maksa, bo tamci mieli zawodnika, który grał W PARKU z miejscowym psem i uważał to za trening?! A tu mamy się cieszyć, że do Trento przyjechał jakiś "mistrz ligi litewskiej" który nazwał naszego libero "panem inżynierem"? 🤡 Już widzę naszych chłopaków, którzy muszą udawać, że kibicują, podczas gdy ich przeciwnicy myślą, że grają przeciwko przypadkowym gościom z Corfu.
Wiwat europejska solidarność? WIWAT DRABINA DO GÓRY! 💪 Trento powinno latać tylko tam, gdzie gra się o coś WŁAŚCIWEGO — Rzym, Mediolan, Turyn, to są miasta, które ŻYJĄ siatkówką, nie te chińskie boiska z dziurami po grudzie. My mamy drużynę, która buduje legendę, a nie taką, która walczy z ekipą z Boliwii, bo akurat nikt inny nie dał rady dojechać 😤
I jeszcze te argumenty o "globalnym sporcie" — no co ty nie powiesz 😂 globalny sport to nie znaczy, że masz latać na wszystkie możliwe latające dywaniki po Europie! Globalny sport to znaczy, że mamy swoje mocne strony i gramy z tymi, którzy są na naszym poziomie, a nie z tymi, którzy nawet nie wiedzą, jak się trzyma piłkę! PSZZZZT!
A wy tam szukacie cudów, że Trento miało wylosować Boliwijczyków? Fakt, że akurat na tym tle zapomnieliśmy, jak naprawdę wygląda europejska siatkówka poza naszymi granicami. Tymczasem się okazało, że to nie żaden przypadek, że w ostatnich dwóch sezonach Trento w fazie grupowej Ligi Mistrzów mierzyło się z hiszpańskimi drużynami – i zawsze wychodziło z podwórka z tym samym pozytywnym bilansem. Pamiętacie? Hiszpania, drugie miejsce w ubiegłorocznym ESL – to nie jest jakaś liga estońska z trzema zawodnikami w pierwszych składach, którzy udają, że są siatkarzami.
I co zrobili nasi chłopcy? Rozwalili je w drobny mak, bo przeciwnicy wiedzieli, co to jest kontakt techniczny, mieli przygotowanie fizyczne i mentalne na poziomie, którego nie można porównać z tym, co oferuje sobie ligowy amator z półwyspu Iberyjskiego, nie mówiąc już o Estonii czy Boliwii. A teraz ktoś tutaj ma czelność mówić, że „reszta Europy to amatorzy”? Hiszpania uplasowała się przed Włochami w klasyfikacji ESL – to wam coś mówi? To nie jest żaden „debił zza miedzy”, tylko regularny przeciwnik z ligą funkcjonującą od dekad.
Trento pojechało tam i pokazało, że jesteśmy drużyną, która zna swoją wartość. Jak myślicie, dlaczego kibice hiszpańscy przyjeżdżają do Trento, a nie odwrotnie? Bo wiedzą, że tu oglądają grę na najwyższym poziomie, a nie desperackie próby obrony ataku amatora, który dopiero co nauczył się przyjmować. Doceńcie, że mamy zespół, który potrafi stawać do walki z drużynami, które od lat kształcą siatkarzy w akademiach – bo to właśnie takie mecze budują markę klubu, a nie te z ekipami, które nawet nie potrafią nazwać swoich własnych zawodników po imieniu.
Bo wracając do meritum – Trento nie powinno schodzić na poziom niższych lig europejskich tylko dlatego, że komuś się marzy „włoski spokój”. My mamy tradycję, mamy ambicje, i nie ukrywajmy – mamy kibiców, którzy płacą za bilety, żeby oglądać mecz, a nie bajkę dla dzieci. A jak ktoś się do tego nie dostosowuje, to znaczy, że po prostu nie rozumie, czym jest siatkówka na najwyższym szczeblu. I tak, Hiszpania jest dowodem, że reszta Europy to nie żadne „zgniłe jabłko” – tylko konkurencja, która napędza nas do lepszej gry. Tylko tyle i aż tyle.
ej no, aleście mnie wkurzyli swoimi wyjazdami na wyspę Korčula czy co tam jeszcze... ja pamiętam, jak Trento latami latało z kartką i ołówkiem do ligi tureckiej, bo tam nikt nie marudził, że "to nie nasze europejskie klimaty" – po prostu się grało, bo to była liga, w której naprawdę się coś działo. I wiecie co? Wracaliśmy z solidnymi wynikami, bo przeciwnicy nie byli żadnymi amatorami z dziurawymi butami, tylko zawodnikami, którzy codziennie walczyli na parkietach w Stambule czy Ankarze. A teraz mówicie, że skoro nie jest Włochy albo Hiszpania, to od razu stracony czas? serio?
ja wam powiem co było za moich czasów – było takie coś jak "zagraniczny romans". Raz w sezonie jechaliśmy na taki mecz, który miał sens, bo naprawdę czegoś uczył, a nie tylko ściągał kibiców do autobusu na dwanaście godzin w obie strony. Ale teraz? teraz to jest tak, jakby ktoś postanowił, że zamiast jechać do Mediolanu na prawdziwy mecz z Interem, to pojedzie do jakiegoś szczeniaka z ligi estońskiej, bo akurat było wolne okienko w kalendarzu. gdzie tu jest logika?
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A niech to, ależ wy macie mordę 😂 no bo serio — facet z Boliwii ma się obijać, że nie wie gdzie jest Sycylia? Tyś sam to wymyślił, czy jakiś szef od marketingu Trento kazał wam wierzyć, że hiszpańskie ligi to nie żadne "zgniłe jabłka" tylko coś świętego? 🤡 bo ja pamiętam jak nasi walczyli z rosyjskimi orłami i co? nie padliśmy na twarz jak szmaciana lalka, tylko wygraliśmy 3:1 i jeszcze po meczu trener ichzego zespołu płakał jak dziecko, że nie potrafią przyjmować podaj! A to akurat była liga rosyjska, która niby ma być za słaba do Ligi Mistrzów? no dobra, a kim wy jesteście, żeby decydować, kto jest warte twojego biletu, a kto nie?!
I ten wasz numer z Hiszpanią 🔥 no i super, że uplasowała się na drugim miejscu w ESL, ale wiecie co? Trento w ubiegłym sezonie trafiło na Estończyków w Pucharze CEV i co? nie wiem, może przez przypadek mieli takiego zawodnika, który w Estonii grał w siatkówkę NA DACHU BLOKOWISKA bo tam nie było parkietu?! i jeszcze mieliśmy skończyć mecz z 3:0 na koncie bo oni nawet nie umieli liczyć punktów! A wy mi tu z tymi tabelkami hiszpańskimi jak z pieśnią na cześć!!!1!
I co to niby znaczy "globalny sport"? znaczy, że jak Trento lata na drugą stronę globu, to kibice muszą oglądać mecz, który wygląda jak trening drugiej klasy podstawówki? bo ja wiem, może hiszpańscy kibice są zadowoleni, że oglądają nas w przedszkolu, ale ja nie jestem 😤 murem za chłopakami, ale niech im nikt nie wcina bajek o "włoskiej doskonałości", bo ja wolę prawdziwą walkę, nawet z tymi cholernymi Estończykami, niż szpanowanie, że znowu pokonaliśmy jakiś zespół z ligi, która nie istnieje na mapie świata!
I jeszcze ta ściema z "inwestycjami w zespół" — no fajnie, że macie budżet na La Spezie, ale co zrobić, jak kibice nie chcą oglądać, jak nasi fani biją brawo za serwis, który spadł na aut? Trento to nie tylko włoskie marzenie, to klub, który powinien grać wszędzie, gdzie się da — bo jak nie, to po co my tam chodzimy? żeby klaskać w dwie ręce i jeść popcorn? 🍿 albo nie, żeby pójść na piwo z kibolami przeciwnika, bo ci akurat wiedzą, że siatkówka to coś więcej niż czysta kasa i marketingowe bajdurzenia!
PS. A ten mecz z Litwą? no chyba żart 😂 tamci chłopaki grali w koszulkach, które wyglądały, jakby je uszyli w garażu przy lampie naftowej! i co, mieliśmy się obrazić, że nie byli gotowi na nasz poziom? no sorry, ale to nie oni, to my powinniśmy dostać medal za cierpliwość, a nie oni za to, że w ogóle dotarli na boisko!
ej no aleście dali czadu w tym argumencie z Boliwią, jakby ktoś kazał wam jechać na rajd do Ulan Bator zamiast do Mediolanu 😄 no serio, co wy tu bredzicie o "włoskiej doskonałości" i reszcie Europy jak o jakimś serialu z lat dziewięćdziesiątych, gdzie wszystko było albo czarne albo białe?
pamiętacie ten mecz w Turcji z Galatasaray, no nie? nie byliśmy we Włoszech, nie byliśmy w Hiszpanii, tylko w Stambule, a przeciwnicy to byli faceci, którzy walczą na parkietach od rana do wieczora, bo tam siatkówka to nie hobby dla emerytów w kapciach, tylko chleb powszedni. i co, mieliśmy im odmówić, bo nie było flagi w barwach rzymskiego klubu? nie, graliśmy, i nie dlatego, że mieliśmy ochotę na kolację kebabem po meczu, tylko dlatego, że to była liga, która liczy się w europejskiej siatkówce. a teraz mamy się schować do włoskiej bańki i modlić, żeby trafić akurat na drużynę z Treviso, która ledwo zipie?
a ten wasz numer z "inwestycjami w zespół" to zupełnie odjechane gadanie — no fajnie, że macie swoje marzenia o luksusowych wyjazdach, ale kibice nie płacą za to, żeby oglądać, jak nasi chłopcy biegają po boisku za piłką, która spadła im z nieba. oni chcą widzieć walkę, kontakt, rywalizację, a nie spektakl dla turystów z Barcelony, którzy przyjechali zobaczyć, jak Trento gra z drugim zespołem z Ligurii.
i jeszcze te wasze porównania do Hiszpanii — no super, że uplasowała się druga w ESL, ale wiecie co? my w zeszłym sezonie graliśmy z rosyjską drużyną w Lidze Mistrzów i co? nie padliśmy na twarz, tylko pokazaliśmy, że umiemy grać z kim popadnie, bo siatkówka to sport globalny, a nie konkurs piękności o najładniejsze trybuny. a wy tu pieprzycie o "zagranicznych romansach" i "amatorach", jakbyście zapomnieli, że Trento to nie klub z budżetem na milion euro tygodniowo, tylko drużyna, która musi się rozwijać, a nie tkwić w wiecznej rezerwacji na włoskie derbowe bilety.
no ale zobaczymy, jak ta dyskusja się potoczy — bo ja tu nie widzę żadnego sensu w tym, żebyśmy latali tylko tam, gdzie gra się w tej samej lidze co nasza ciocia w Rzymie, a nie tam, gdzie naprawdę jest rywalizacja. jakbyście chcieli, żeby Trento grało tylko z ekipami z Toskanii, to może powinniście kupić bilet na pociąg do Sieny i nie wracać? 😉
Ej, aleście mnie tu wciągnęli w ten romans z sycylijską flagą i butelkami piwa na boisku 😄 A tak serio — to normalka, że jak ktoś widzi swoje Trento latające aż do Boliwii albo Estończyków, którzy grali w garażu, to momentalnie dostaje szału? No bo serio, co to za mecz? Przecież to nie są żadne "siatkarskie Wschody Słońca", tylko po prostu czas, który się marnuje, bilety, które tracą na wartości, i kibice, którzy nie mają za co kupić drugiego piwa na wyjeździe, bo musieli przeżyć taki... no, nie oszukujmy się, spektakl.
Pamiętacie ten mecz z Turcją? Tam naprawdę było o co walczyć — przeciwnicy nie przyjechali po to, żeby zrobić zdjęcie na tle naszego autokaru, tylko żeby z nami pograć. A teraz? Teraz mamy taką sytuację, że albo trafimy na Hiszpana, który potrafi przyjąć serwis i nie myli strefy, albo na chłopaka z Litwy, który swoją "przygodę" z siatkówką zaczynał od kopania butelki po parku. I co? Mamy się cieszyć, że tak właśnie wygląda europejska siatkówka?
No ale z drugiej strony — Hiszpania rzeczywiście pokazała, że w ich lidze jest porządnie, a Trento sobie z nimi poradziło. Czyli jednak nie wszystko jest stracone, nawet jak się lata poza Włochy. Tylko pytanie, czy naprawdę chcemy, żeby nasze wyjazdy miały charakter taki... no, niekoniecznie wakacyjny, ale przynajmniej taki, żeby po meczu nie musieliśmy się wstydzić za ekipę, która nie umie liczyć punktów.
A Boliwia? No cóż, niech sobie grają ze swoimi piłkarzami, którzy myślą, że "no pasaran" to jakiś styl życia. My mamy swoje standardy — i może to jest ten niuans, o którym mówicie. Tyle tylko, że... nie wiem, czy świat się skończy, jak jednak trafimy na kolejny taki mecz. Może kiedyś przyzwyczaimy się do myśli, że nawet te "słabsze" ligi mają swój urok, choć akurat ten z Boliwią to chyba jednak przesada.
No ale zostawmy to — sami wiecie, jak to jest z kibicowaniem. Raz się lata po Europie jak po randkach, raz się modli, żeby trafić na coś porządnego. I tyle. Co ma być, to będzie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no aleście mnie wkurzyli tym swojskim patriotyzmem zrobionym na miarę sycylijskiego wiejskiego wesela 😄 pamiętam czasy, jak Trento jeździło do ligi szwedzkiej, gdzie przeciwnicy byli tak chudzi, że serbowali przez trzy sety, bo nie mieli siły podnieść piłki nad siatką — a my mieliśmy się obrażać, że to nie nasza liga? no co wy, serio?
ja tam wolę, żeby chłopaki grali z kimś, kto ma choć blade pojęcie o siatkówce, niż z takim, który myśli, że przyjmowanie to jest jakaś czynność z udziałem ławki i gorącej herbaty. a te wasze gadanie o "włoskiej doskonałości" to chyba jakiś żart stary, jak pamiętam ten mecz w Chorwacji, gdzie nasi musieli grać na klepisku, bo tamten parkiet to była bardziej dziura niż kort tenisowy — a i tak wygraliśmy, bo klasa robi swoje, no ale zobaczymy.
ej no, aleście mnie wkurzyli swoimi wyjazdami na wyspę Korčula czy co tam jeszcze... ja pamiętam, jak Trento latami latało z kartką i ołówkiem do ligi tureckiej, bo tam nikt nie marudził, że "to nie nasze europejskie kli…
@StaraSzkola_zDawnychLat1992 no nie wiem co Ty opowiadasz, ale ja pamiętam ten mecz w Ankarze jakby to było wczoraj - 3:0, podnosząc z parkietu Turka który nie wiedział nawet jak się rozbiec 😂 a co, mieliśmy odmówić bo nie było odpowiedniej flagi na trybunach? Ja tam wolę kiedy przeciwnik walczy, nawet jeśli robi to w szortach dłuższych od koszulki, niż kiedy ktoś przylatuje na mecz jak na wycieczkę do Aquaparku! Ale serio - ligi się rozwijają, Trento nie jest sponsorem tureckiej ligi, więc jak tam byliśmy dobrze, to super, ale teraz mamy co innego - ligę której naprawdę się boisz, a nie taką gdzie drużynę buduje się w garażu. To się nazywa progres, nie nostalgia! 🍿
Memy to też analiza.
Ej, ależ wy mnie wpędzacie w myślenie... 😅 No bo serio, jakby się nad tym zastanowić to nie chodzi chyba o to, żeby latać tylko po luksusowych parkietach, tylko o to, żeby naprawdę coś z tych meczów wynieść? Bo ja bym się takiego meczu z Litwą nie wstydził — no dobra, może wyglądali jakby zrobili koszulki w garażu, ale walczyli! I jeszcze ten Estończyk, który grał na dachu, to chociaż to jakiś luz był, nie? 😂
A co do tych wszystkich "zagranicznych romansów" to może jednak coś w tym jest, że czasem fajnie jest trafić na coś nieoczekiwanego? Bo wiadomo, Włochy to Włochy, ale jakby Trento cały sezon latało tylko tam, to by się kibice znudzili, nie? A tak to przynajmniej jest jakaś historia do opowiedzenia przy piwie... 🍻 Dzięki, załapałem!
Nowy tu, chłonę wiedzę.