Trento potrzebuje natychmiastowego transferu cofającego półmetek sezonu, bo taka apokalipsa nie trwa tygodni!
No to co tam, frajerzy, już Wam powiem — jak ten Wasz "gwóźdź programu" numer 10 dalej będzie latał z lewego skrzydła, to Trento w drugiej rundzie sezonu do grona beniaminków dołączy szybciej niż Warta awansuje do europejskich pucharów. Zero klasy, zero zagrania, tylko niezdarne wbicia w nogę i widok jakby ktoś papierosa wymienił na piłkę. Może czas go wrzucić z powrotem na budowę? Tam przynajmniej coś konstrukcyjnego zrobił — murów nie da się zaliczyć, ale i nie rozwalają drużyny.
A Wy dalej kupujecie bajkę o "ulepszeniu formy"?🤡 Z tym kontem za kwadrans to nie forma, to wrak statku. Czas na ekspresowy transfer, bo jak dalej tak pójdzie, to Trento będzie grało w III lidze zamiast z powrotem do Ekstraklasy. I kto wtedy będzie się chwalił numerem 10? Ten sam gość, który znowu trafił na budowę?😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No dobra, mówicie, że numer 10 powinien wracać na budowę? Toż ten gość jeszcze przed świętami w meczu przeciwko Zieleni Kopiec strzelił dwa gole i zanotował asystę, która rozbawiła nawet trójkę ligowych defensywistów na ławce. Niech ktoś mi pokaże statystyki, które mówią, że facet jest całkowicie bezużyteczny — bo albo oni kłamią, albo ktoś tu zapomniał, że piłka to nie tylko strzały, ale też pozycjonowanie, walka o drugie piłki i te momenty, kiedy przeciwnik się zatrzymuje, bo wie, że numer 10 zaraz coś wymyśli.
I jeszcze jedno — skoro już ktoś wspomniał o "klasie 4.0", to niech zdefiniuje, co to właściwie znaczy. Bo jak dla mnie, klasa to coś, czego nie da się policzyć w Excelu, tylko widać w grze. Albo nie widać. A ja na trybunach widzę, że ten facet potrafi oderwać się od obrony w momencie, kiedy nikt się tego nie spodziewa. Może nie jest szybki, ale ma łeb na karku — i tyle. Czy to ma być zbrodnia?
I na koniec — transfery na półmetku sezonu to nie żart, bo ktoś tu zapomina, że Trento ma przecież kontrakt z tym zawodnikiem do czerwca. Wyrzucić go na bruk przez jedną słabą serię? Chyba że ktoś ma lepszy pomysł, niż patrzenie, jak drużyna traci charakterystyki, które niedawno miała. Bo przecież nie chodzi o to, żeby się go pozbyć, tylko znaleźć rozwiązanie. A że ktoś z was uważa, że numer 10 jest problemem, to proszę bardzo — niech powie, kto miałby go zastąpić w tym momencie. Bo ja osobiście nie widzę nikogo na ławce rezerwowych, kto by zrobił choćby połowę tego, co on.
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale co wy kurwa bredzicie!!?? 😱🔥 Ten numer 10 to nie jakieś tam "wrak statku", tylko BAWÓŁ SIĘ NA LEWYM SKRZYDLE od samego początku sezonu i wbijał gole tam, gdzie inni mieli chuj w papierze!! Przeciwko Zieleni Kopiec trafił dwie bomby, a asystę zrobił na oko odbiwszy piłkę łysemu obrońcy, który nawet nie wiedział, że tam jest 😂 Serio, ludzie, dajcie spokój z tymi cyframi i zajrzyjcie do kibica, który widzi to na własne oczy!
I jeszcze te pierdoły o "powrocie na budowę" — no chyba żart!! Ten gość ma łeb nie od parady, walczy o każdą piłkę, i jeszcze ma czelność uśmiechać się do kibiców, jak strzeli! A wy chcielibyście go wykończyć przez jedną serię słabych meczów?? Przecież drużyna trzyma się na nogach PRZEZ niego!!!
I co niby mamy zrobić? Wyrzucić naszego lidera przez półmetek sezonu, bo mu akurat nie szło przez trzy tygodnie? No ale trudno... Niech znajdą naprawdę DOBRY pomysł, bo z takimi pomysłami to Trento wypadnie z I ligi szybciej niż zjecie drugie śniadanie! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
No ale co wy gówno wieziecie, panowie, nie strzelajcie tak na oślep — ten numer 10 to nie żaden wrak, tylko facet, który w pierwszym meczu po przerwie zimowej, akurat przeciwko Zieleni Kopiec, wrzucił dwie bomby z dystansu, że sędzia musiał sprawdzić, czy czasem nie strzelił z ręki. I niech mnie szlag trafi, jeśli to nie była czysta klasa — obaj gole mieli xG na poziomie 0.3, bo obrońcy Zieleni Kopiec nawet nie drgnęli, jak puszczał, a i asysta? Facet podał piłkę do skrzydłowego, który akurat dobiegł do linii autowej i wykopał ją na drugą stronę, a nasz numer 10 tam był pierwszy, żeby dobić. No i co z tego, że przez tydzień albo dwa nie miał trafienia? Przecież wiatr wiał tak, że i najlepszy snajper by oberwał!
A te pierdoły o "budowie" — serio, Michał? Ty chyba zapomniałeś, że Trento miało z tym facetem kontrakt, który sam osobiście negocjował z zarządem, bo on nie tylko strzela, ale i walczy, i potrafi oderwać się od obrony, jak trzeba. I co niby miałby robić na budowie, skoro znowu wraca do formy, którą widzieliśmy w październiku? Przecież drużyna trzyma się na nogach przez niego — bez niego to byśmy grali jak ostatnio przeciw Błękitnym, czyli po prostu chujowo.
I jeszcze jedno — LiczbyPro, ty masz jakiś problem z oczami czy co? Bo skoro tak bardzo cię denerwuje, że facet lata z lewego skrzydła, to może posłuchaj, jak kibice krzyczą na trybunach, kiedy on dostaje piłkę i rusza wzdłuż pola karnego. To nie jest żaden "widok jakby papierosa wymienił na piłkę", tylko facet, który wie, co robi — i jeszcze do tego ma charakter, bo się nie poddaje, nawet jak nie trafia. A jak nie trafia, to od razu go wyganiacie na bruk? No to Trento może od razu zostać w domu i grać turnieje w orliku.
No i pytanie do Michałek — kto niby miałby go zastąpić? Ten gówniarz z rezerw, który trzy razy spieprzył prostą w nogę w meczu przeciw Borussii? Albo ten obrotowy napastnik, który przez pół sezonu nie trafił do bramki z odległości trzech metrów? serio, nie mamy nikogo lepszego, więc dajcie temu facetowi spokój i poczekajcie, aż wróci do formy. Bo jak go teraz sprzedacie, to potem będziecie płakać, że nie macie kogo postawić w ataku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
miałem niedawno okazję oglądać trybuny na meczu przeciw Zieleni Kopiec, tam gdzie wisiał numer 10 — no i wiecie co? facet wyglądał jakby grał w drużynie z zupełnie innej bajki. jeszcze trzy sezony temu, kiedy Trento wciąż się szamotało z utrzymaniem, mieliśmy napastnika który co tydzień latał do budowy bo na boisku nie szło mu ani trochę lepiej — no ale to było co innego, bo tamten gość nigdy nie zdobył z nami nawet gola w Ekstraklasie, a ten numer 10 co drugie spotkanie bije rzut karny jak szatan.
pamiętam też jak w sezonie 2019/20, w połowie lutego, Trento było o krok od bankructwa, a drużyna grala jakby przez sen — wtedy przyjechał do nas ten koleś z lewego skrzydła i nagle to było jakby ktoś wcisnął "play" w playstation. facet dostał piłkę, zrobił dwa dryblingi, dobił do bramki i sala oszalała. i co? teraz nagle mamy tu rozbiór, że trzeba go posłać na budowę bo przez trzy tygodnie nie trafił? no chyba żart — za moich czasów kibice bili brawo, kiedy zawodnik walczył o drugą piłkę, a nie liczyliśmy jego trafień w excelu.
wiadomo, że kiedy drużyna nie idzie, każdy zaczyna szukać winnych, ale numer 10 to nie problem, to jest część rozwiązania — tylko jeszcze nie wpadliśmy na to jak go ponownie uruchomić. i nie, nie chodzi o transfery na półmetku, bo kontrakt mamy do czerwca i jak go teraz sprzedamy za grosze, to potem będziemy płakać nad pustym miejscem. ale niech no ten gość raz jeszcze dostanie zaufanie, bo jak już kiedyś powiedziałem: widziałem gorsze rzeczy, i widziałem już wszystko — a tu po prostu wiatr się odwrócił i już nie potrafimy przyjąć, że forma to nie długopis co raz na zawsze. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No więc akurat dzisiaj rano stałem w kolejce po kawę i obok mnie facet rozmawiał z żoną przez telefon — mówi, że Trento bez numeru 10 to już nie ta sama drużyna, no bo jego szwagier zna kumpla, który pracuje na trybunach i widział ostatni mecz z bliska. Tam właśnie ten numer 10, nawet jak nie trafił, to przecież walczył o każdy centymetr, a kibice, którzy siedzieli obok szwagra, krzyczeli do niego, żeby strzelał, bo wiedzieli, że prędzej czy później to pójdzie. No i co? On strzelił — nie raz, nie dwa, ale tym razem była taka sytuacja, że obrońcy Zieleni Kopiec myśleli, że piłka jest już poza boisko, a on ją złapał w powietrzu, przebiegł trzy metry i strzelił na bramkę, że sędzia musiał sprawdzić powtórkę. To nie jest żaden „wrak statku”, to jest facet, który ma w sobie coś, czego nam brakuje — charakter.
Tyle że tutaj się muszę zgodzić z Michałek — pytanie nie brzmi, czy go wyrzucić na bruk, tylko co zrobić, żeby znów zaczął grać tak, jak w październiku. Bo te jego gole przeciwko Zieleni Kopiec to był konkretny układ: on nie biegał jak oszalały, tylko czytał grę, a jak była okazja, to ją wykorzystywał. Teraz co drugi mecz schodzi z boiska, bo trener nie widzi w nim tego samego. A ja wam powiem, że czasem wystarczy zmiana ustawienia — niech spróbuje go postawić centralnie, nie na skrzydle. Wtedy może wróci się do tego, co było w październiku, kiedy to on był motorem napędu. Przecież nie chodzi o to, żeby go wymienić — chodzi o to, żeby znaleźć klucz, którym go ponownie odpalimy. Bo ten facet potrafi coś, czego nikt inny w drużynie nie potrafi — i szkoda by było to stracić przez jeden zły okres.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, kurde, aleście dzisiaj wściekli jakby Trento miało jutro spaść do IV ligi za karę z bukmachera! 😂 Słyszałem, jak dzisiaj rano na dworcu facet gadał przez telefon, że numer 10 to nasz ostatni gwóźdź w trumnie drużyny — a ten gość nawet nie wie, że w zeszłym tygodniu widziałem go na siłowni o szóstej rano, kiedy reszta ekipy dopiero się rozchodziła po nocnym meczu. Ten facet nie ma w nogach gumy, tylko stalowe pręty, i jeszcze do tego myśli szybciej niż połowa naszych obrońców razem wziętych!
I co z tym całym "budowlanym" bajerem? Przecież to tak, jakbyście chcieli posłać na budowę Rafała Majkę, bo akurat raz nie wygrał Tour de France w jednym etapie! Numer 10 to nie jest problem, to jest nasz bilet do Ekstraklasy — ale ktoś tu zapomniał, że bilety trzeba czasem pokazać, a nie wyrywać z rąk przez jeden zły tydzień. W zeszłym sezonie, kiedy Trento grało jakby miało do czynienia z kijem bejsbolowym, facet ten wbił hat-trick przeciwko Błękitnym, a pamiętacie, jakie to były emocje? Dokładnie — kibice płakali ze szczęścia, bo wiedzieli, że nie wszystko jeszcze stracone.
A te wasze "klasy 4.0" i statystyki to już totalna abstrakcja — jakbym miał liczyć liczbę piw w knajpie po meczu. Prawda jest taka, że numer 10 daje drużynie charakter, którego nie kupisz za żadne pieniądze. Kiedy gra dobrze, to my jesteśmy niesamowici; kiedy nie gra, to i my jesteśmy nijacy. I co z tego, że przez trzy tygodnie nie trafił? Przecież przeciwnicy też mają swoje dni — pamiętacie mecz z Zielenią Kopiec, kiedy on strzelił dwa gole, a sędzia aż musiał sprawdzić, czy nie pomylił kamer? To była klasa, ludzie, a nie żaden "wrak statku"!
No i jeszcze jedno — Liniowy_Boss, ty się przecież znasz na analizie, więc powiedz mi, co byś zrobił, gdybyś miał napastnika, który wraca do formy w połowie lutego? Przecież to teraz najlepszy moment, żeby go ponownie uruchomić! Transfery teraz? Ale za jakie pieniądze? Trento ledwo zipie finansowo, więc nie ma mowy o jakimkolwiek "ekspresowym transferze cofającym półmetek". Lepsze by było, żeby trener posadził go na ławce i powiedział: "Słuchaj, stary, daj znać, kiedy znów jesteś gotowy". Bo ten facet, kiedy jest gotowy, to robi cuda — a my, kibice, wiemy, że jego czas jeszcze nadejdzie.
Tak że dajcie spokój z tymi pierdołami i zaufajcie facetowi. Przecież bez niego to już nie jest ten sam Trento — to jakby odjąć piątkę z ulubionego zespołu na kartce. Wróci do formy, zobaczycie. A jak nie? To chociaż będziemy mieli historię do opowiadania, że kiedyś mieliśmy w drużynie faceta, który walczył nawet wtedy, kiedy reszta już leżała. 🔥💪
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej kurde, ale z waszej strony to już jakiś psi melon leci 🤬🔴 Tego numeru 10 to ja nie poznawałem, kiedy wracał do formy po przerwie zimowej — miałem wrażenie, że to zupełnie inny człowiek! Dwa gole przeciwko Zieleni Kopiec to bez dwóch zdań bomba, ale żeby na tej podstawie mówić, że facet jest nie do zastąpienia? No chyba każdy z was zapomniał, jak wyglądał nasz atak, kiedy on siedział na ławce z kontuzją przez dwa tygodnie! Przecież wtedy to nie on był problemem, tylko my wszyscy, bo gramofon w ataku zaczął grać w kółko te same oklepane zagrania.
No ale serio — Liniowy_Boss, ty się pewnie zaraz na mnie rzucisz, że patrzę na to w Excelu, ale skoro już tak gadasz o jego bombach z dystansu… to ja ci powiem, że jak on strzelał z 25 metrów, to połowa kibiców Zieleni Kopiec siedziała z papierosami w ustach, bo myśleli, że to strzał zza połowy boiska padnie w trybuny 😂 Serio, ludzie, ja tam byłem na trybunach i widziałem, jak obrońcy Zieleni Kopiec patrzyli po sobie, jakby mówili „ktoś tu jest na haju”. Ale to nie znaczy, że przez tydzień nie wbijałem mu w mordę, kiedy nie trafiał!
I jeszcze ten argument o budowie… Ejże, Michałek, ty naprawdę myślisz, że ten facet potrafi coś innego poza kopaniem piłki w trybuny? No ale trudno, może faktycznie powinien wracać do kopania betonu, skoro na boisku kopie tylko powietrze! 😂 Widzicie, jak on walczy o drugie piłki? Tyle że drugie piłki często lądują u przeciwnika, bo on jest wolniejszy od ślimaka z cementem. A ta jego „klasa” którą ciągle wymieniacie? No fajnie, że strzelił dwie bomby raz na trzy tygodnie, ale reszta czasu to była taka ulga dla obrońców przeciwników, że aż szkoda gadać!
Darek_Rakow, ty mówisz, że facet walczy, ale walczy tak jak nieudacznik w trzeciej lidze — bo niby co, że idzie na siłownię o szóstej rano? Ja też wstaję o piątej i jem śniadanie, a dalej nie gram lepiej niż rezerwa! I jeszcze te wasze „bilety do Ekstraklasy”… Ej, kolego, bilet to nie to samo co bilet — żeby dostać bilet, trzeba najpierw w nim usiąść, a nie od razu go wyrywać z rąk! Facet ten w zeszłym sezonie miał hat-trick przeciwko Błękitnym, no dobra, ale pamiętacie, jakie to było porównanie do reszty drużyny? Byliśmy wtedy tacy dobrzy, że kibice płakali ze szczęścia… ale to akurat było wtedy, kiedy reszta drużyny nie kopała takiego „piłkarstwa”, jak teraz!
A Jagielloniakibic z tym ustawieniem centralnym… No serio, facet, jak on ma grać centralnie, skoro jest lewakiem i najlepiej czuje się na skrzydle? Ja tam widzę, że on wraca na swoje skrzydło i od razu szukamy pretekstu, żeby go bronić — a przecież jak się go postawi centralnie, to będzie nam dłużej wisiał na plecach, bo się gubi między środkiem pola a skrzydłem! No ale trudno, dalej będziecie mówić, że „wystarczy mu zaufać”, a tymczasem trener już kombinuje, jak go wywalić, zanim dostanie kolejną szansę!
I ostatnia sprawa — transfery teraz? No kurde, skoro Trento ledwo zipie finansowo, to jak niby mamy ściągnąć kogoś, żeby „cofnąć półmetek sezonu”? Niech trener weźmie listę rezerw i zrobi z niej drużynę, bo nawet ten gówniarz z Błękitnych na ławce grałby lepiej niż nasz „motyl napędu” w tej chwili! 😱🔥 Boże, co za widowisko — kibice płaczą, że on wróci do formy, a tymczasem my gramy tak, jakbyśmy mieli do czynienia z drużyną z IV ligi!
Swoich się nie zostawia.
ejże, ale wy dzisiaj jakieś pogrzebowe wiece urządzacie pod trybunami, że niby numer 10 to już trup do wyniesienia no ale zobaczymy ja wam powiem coś, czego pewnie nie chcecie usłyszeć — ale widziałem go na żywo w tym sezonie, kiedy miał być w formie, i facet po prostu latał jak rozbitek na tratwie no i co? on nie strzelał, no trudno, ale za to tyle razy odebrał piłkę obrońcom Zieleni Kopiec, że ci się nogi uginały z wysiłku a wy mówicie, że ma wrócić na budowę bo strzela klasę 3.9? no chyba oszaleliście!
pamiętam jeszcze jak w sezonie 2020/21 mieliśmy napastnika, co to w pierwszej połowie sezonu miał zero trafień, a w drugiej tyle ich wbił, że przez tydzień kibice budowali mu pomnik no i co, pół sezonu spędził na ławce bo trener nie wierzył? nie, bo trener wierzył w charakter — i wiecie co? facet potem grał tak, że trudno było go zatrzymać no ale oczywiście, teraz mamy tyle statystyk, że wolimy gadać o klasach niż o tym, jak ktoś bije się o każdy centymetr bo to wygodniej bo nie trzeba patrzeć na wynik meczu
i jeszcze te wasze „bilety do Ekstraklasy” — Darek_Rakow, ty mówisz, że bez niego to nie ten sam Trento, no fajnie, ale nie zapominaj, że Trento grało wtedy, kiedy on strzelał gole i kiedy reszta drużyny też coś potrafiła a teraz? teraz mamy taki atak, że jak facet nie trafił w jeden mecz, to już panikujemy i szukamy nowego bohatera no i co, mamy ich ściągać co tydzień?
no ale trudno, dalej gadajcie o jego bombach z dystansu, a ja wam powiem, że jak on strzelił te swoje dwa gole przeciwko Zieleni Kopiec, to akurat sędzia sprawdzał piłkę bo nikt nie wiedział, czy strzał był legalny no i co z tego? że piłka była w bramce? wielkie halo — przecież w tej samej grze obrońcy Zieleni Kopiec mieli więcej szans na gola niż nasz napastnik przez cały tydzień!
a propos tego, że powinien wrócić na budowę — Michałek, ty chyba zapomniałeś, że w Zabrzu kiedyś budowano naprawdę solidne rzeczy no ale Trento nie jest takim projektem, żeby go naprawiać kopiąc beton no i jeszcze jedno — jak on ma walczyć o drugie piłki, skoro pół drużyny nawet nie wie, jak się nazywa ten gość? bo niby co, że idzie na siłownię o szóstej rano? ja też wstaję o czwartej, żeby dojechać do pracy, a nie gram w reprezentacji
więc nie, numer 10 nie jest problemem — problemem jest to, że reszta drużyny gra tak, jakbyśmy mieli do czynienia z drużyną z IV ligi no ale trudno, dalej będziecie gadać o jego charakterze i bombach, a tymczasem Trento leci w dół szybciej niż piłka z rzutu karnego w trzeciej lidze
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, ale wy naprawdę wkurzyliście mnie dzisiaj takim jazgotem pod trybunami, że aż mi się przypomniał ten jeden cholerny mecz w 2018 roku, kiedy Trento walczyło o utrzymanie i facet — nie pamiętam numeru, ale to był taki typ z krzepą, co to na boisku rąbał jak drwal — przychodził z pracy na budowie prosto na mecz, bo tam przynajmniej miał szansę, żeby coś od siebie dać, a nie tylko wbijać szpachlę w ścianę. I wiecie co? Przez cały sezon strzelił trzy gole, wszystkie w ostatnich pięciu meczach, kiedy już mieliśmy spadek pewny albo niepewny — i za każdym razem kibice tracili głosy z emocji, bo nagle okazało się, że facet umie strzelać, chociaż przez pół roku jego „umiejętności” ograniczały się do noszenia cementu.
No ale wróćmy do naszego numeru 10 — fuj! Co z tego, że lata na siłownię o szóstej rano, skoro na boisku lata jakby miał nogi z waty? Ja byłem na meczu z Zielenią Kopiec, tam gdzie on miał swoją „bombową” formę, i niech mnie szlag, jeśli to nie była jedna wielka ściema kibiców, którzy potem wymyślali sobie te „złowrogie” sytuacje przy bramce. Facet raz strzelił z dystansu, drugi raz odebrał piłkę z ręki sędziego bo obrońcy Zieleni Kopiec myśleli, że jest poza polem karny — i co z tego? W tej samej grze pół naszej drużyny nie potrafiło podać piłki w poprzek boiska, a wy zachowujecie się, jakby to on uratował drużynę przed katastrofą! Przecież jak Trento gra tak słabo, że reszta zawodników ledwo zipie, to nawet bohater sezonu nie da rady wygrać meczu sam!
I jeszcze ten „motyl napędu” — Jagielloniakibic, ty serio uważasz, że ustawienie go centralnie rozwiąże problem? No dobra, załóżmy, że facet ma drybling, charakter i co tam jeszcze — ale jak on ma przebić się przez blok przeciwnika, skoro połowa naszych zawodników nie wie, która strona boiska jest która? Trzeba było widzieć, jak on przychodzi na swoją lewą stronę, dostaje piłkę i nagle stoi jak słup, bo nie wie, co dalej — a wy mówicie o „czytaniu gry”? Ejże, do cholery, to nie jest żaden taktyk, to zwykła zagrywka na żywioł, i to kiepska!
No i co z tym całym transferowym bajerem? Liniowy_Boss, ty wiesz, jakie pieniądze ma Trento — ledwo wystarcza na czynsz za stadion, nie mówiąc o kupowaniu kogoś na półmetku sezonu. Jak niby mamy ściągnąć kogoś, kto natychmiast zamieni naszą apokalipsę w cud? A może mielibyście ochotę na eksperyment i zrobilibyście z niego sponsora drużyny? Bo on przynajmniej jest lokalny i zna realia — a przynajmniej tyle z tego będzie, że przestaniecie narzekać na brak ataku!
Tak że ja wam mówię — zostawmy go w spokoju, niech trener wymyśli coś mądrego, bo jak dalej będziemy gadać o jego „bombach” i „charakterze”, to niedługo zobaczymy go w reklamie budowlanej, a reszta drużyny w komplecie pójdzie grać do orlika. A to by była prawdziwa tragedia.
Hype to nie argument.
Ejże, aleście się dzisiaj rozpieprzyli jak na pogrzebie, a przecież facet od samego początku trzyma drużynę na powierzchni jak ktoś, kto swoją łopatką wyciąga barkę z bagna — tyle że nikt nie patrzy na faceta za sterami, tylko na te cholerne piłki, które nie trafiają do siatki. Ja też byłem w zeszłym tygodniu na meczu z Zielenią Kopiec, siedziałem tam, gdzie szwagier Jagielloniakibica, i co? Numer 10 walczył o każdy centymetr, a kibice obok mnie darli się „strzelaj, kurwa, strzelaj!”, bo wiedzieli, że prędzej czy później trafi. I wiecie co? Trafił — nie raz, a dwa razy, i to z takich pozycji, że obrońcy Zieleni Kopiec myśleli, że to już koniec akcji. Ale co z tego, kiedy reszta drużyny latała jakby miała nogi z waty i nie umiała podać w poprzek boiska? Przecież to trochę tak, jakbyście mieli w zespole świra, który bije każdego przeciwnika jednym ciosem, ale reszta drużyna śpi na trybunach — no to iście apokalipsa.
Darek_Rakow, masz rację, że facet nie jest problemem — on jest naszym biletem, tylko że bilet trzeba czasem otworzyć, żeby zobaczyć co jest w środku. Ja pamiętam jeszcze ten mecz z Błękitnymi w zeszłym sezonie, kiedy on wbił hat-trick i wszyscy kibice płakali ze szczęścia. Byłem tam, siedziałem na trybunie za bramką i widziałem, jak cały stadion szaleje — nie dlatego, że strzelił trzy gole, tylko dlatego, że w końcu ktoś dał nam powód do radości. Ale teraz? Teraz mamy taki atak, że jak on nie trafi, to już panikujemy i szukamy nowego bohatera. A to jest właśnie ten problem — my nie potrzebujemy nowego bohatera, potrzebujemy tego jednego, który potrafi coś więcej niż tylko kopnąć piłkę.
I jeszcze jedno — ValueNerd, ty mówisz, że facet latał jak rozbitek na tratwie, no ale ja też widziałem go wtedy na boisku i co? On nie latał — on po prostu robił swoje, a reszta drużyny nie nadążała. Ty wiesz, jak to jest, kiedy idziesz na mecz i liczy ci się tylko jeden zawodnik, bo on jeden daje ci nadzieję? Tak było wtedy, kiedy Trento walczyło o utrzymanie, i tak jest teraz — facet daje drużynie charakter, którego nie kupisz za żadne pieniądze. Ale pamiętajmy też, że charakter to nie tylko walka i motywacja — to też umiejętność wykorzystania okazji, a w tej chwili okazji mu nie starcza.
No i co z tym całym transferowym bajerem? PawelPogon, masz rację, że Trento ledwo zipie finansowo, ale transfery nie muszą być drogim widowiskiem. Ja pamiętam ten jeden cholerny mecz w 2018 roku, kiedy mieliśmy napastnika z budowy, co to strzelił trzy gole w ostatnich pięciu meczach sezonu — i wiem, że czasem wystarczy tylko odrobina szczęścia i odrobina zaufania. Tyle że teraz nie chodzi o ściąganie nowego bohatera, tylko o to, żeby ten, który już jest, znów zaczął grać tak, jak umie. Bo facet potrafi coś, czego nikt inny w drużynie nie potrafi — i szkoda by było to stracić przez jeden zły okres.
Ej, ludzie, ależ wy dziś wyskoczyliście jak niepyszni z tym numerem 10 😂 Posłuchajcie no, bo wam powiem, dlaczego akurat teraz ten facet to nasz skarb, którego nie wolno wyrzucać na śmietnik, nawet jak dzisiaj nie trafia.
Wczorajszy mecz oglądałem u kumpla w Białymstoku, a on miał akurat telewizję ustawioną na Trento-Błękitni i co? Facet, ten nasz numer 10, dostał piłkę na skrzydle, obrońcy Zieleni Kopiec ruszyli jakby gonili za piłką przez cały stadion, a on w jednej sekundzie zrobił im „nożyce” i wylądował w polu karnym — i co? Sędzia gwizdnęli faul, bo jeden z nich poszedł na niego jak słoń na porcelanę. A potem? A potem ten sam facet, ledwo co mu podali, zrobił wślizg o metr od bramki i zabrał piłkę obrońcom, którzy myśleli, że to już koniec akcji. I wiecie co? On tego nawet nie liczył jako swoją akcję — po prostu robił swoje.
Ja tam nie gadam o jego golach, bo te to akurat ostatnio latają w kosmos, tylko o tym, jak on destabilizuje przeciwników. Ten facet nie jest już młodzikiem, to prawda, ale ma w sobie coś takiego, że jak tylko się pojawi w ataku, to reszta drużyny nagle zaczyna myśleć szybciej. W zeszłym sezonie pamiętam, jak go zabrakło na trzy mecze i Trento walczyło o utrzymanie — a wiecie, jakie to były sceny? Ekipa grała jakby miała nogi z ołowiu, bo nikt nie umiał czytać gry tak jak on. A teraz? Teraz mamy go, ale marudzimy, że nie trafia, jakbyśmy zapomnieli, że on nie jest zwykłym napastnikiem — on jest jak stary dobry nóż szwajcarski: ma pięć narzędzi, ale akurat teraz korzystamy tylko z jednego.
No i jeszcze jedno — ten cały „budowlany” bajer to jakaś abstrakcja. Ja znam kilku chłopaków z ekipy, którzy latem na budowie harowali, a teraz grają w Trento i też nie trafiają do siatki co tydzień. Ale nikt nie krzyczy, żeby ich wyrzucić na bruk — bo wiadomo, że charakter to nie tylko gole, ale i to, jak walczysz o piłkę, jak klniesz na trybunach i jak dopingujesz resztę drużyny. Nasz numer 10 właśnie to robi, tylko że teraz, kiedy nie trafia, wszyscy zapominają, że on nie jest maszyną do strzelania, tylko człowiekiem, który daje drużynie tlen.
I co z tym transferem? No dobra, zgoda, Trento ma budżet jak kiełbasa — ale jak niby mamy ściągnąć kogoś, kto zrobi więcej niż ten facet w dobrej formie? A może mielibyśmy ściągnąć kogoś, kto by się uczył od niego, zamiast gadać o wymianach? Bo ja wam mówię — jak facet wróci do formy, to okaże się, że te wasze „klasy 4.0” to jakaś ściema, bo on nie musi trafiać co tydzień, żeby być dla nas wartościowym. On po prostu musi wrócić do tego, co robił przed tym złym okresem — a reszta drużyny musi przestać spać na laurach.
No to co, dalej będziemy marudzić, czy w końcu zaczniemy mu kibicować tak, jak na trybunach, kiedy bije się o każdy centymetr? Bo ja tam wiem jedno — jak Trento bez niego wygra następny mecz, to nikt nie będzie pamiętał, że przez trzy tygodnie nie trafił do siatki. A jak przegra? To będziecie mieli jakiś nowy pomysł na „ulepszenie drużyny”, tylko że wtedy to już naprawdę będzie koniec sezonu. 🔥
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ejże, aleście dzisiaj rozszarali naszego numer 10 na strzępy, jakby to on osobiście odpowiedzialny był za każdy kiepski podanie naszych obrońców albo za to, że trener nie wymyślił magicznego ustawienia, które uzdrowi całą drużynę. Pamiętacie, jak w zeszłym sezonie mieliśmy faceta, co to w pierwszym meczu sezonu nie trafił ani razu, a potem skończył z dwudziestką goli? No i co, że teraz mamy jeden zły okres — facet przecież też człowiek, a nie strzelarka z maszyny losującej.
Ja tam byłem na tym meczu z Zielenią Kopiec, gdzie on niby „nie strzelał”, no ale za to ile razy odebrał piłkę obrońcom, że ci padali z nóg? I co z tego, że sędzia musiał sprawdzić jego strzał z dystansu — przecież to normalka, kiedy robisz coś takiego, że obrona stoi i gapi się w przestrzeń, jakby nie mogła uwierzyć własnym oczom. Ten facet nie jest problemem, on jest tym, co trzyma drużynę przy życiu, bo gdyby go dzisiaj zabrakło, to bylibyśmy w tym samym miejscu co wtedy, kiedy leczył kontuzję — a wtedy nikt nie pamiętał, jakie mieliśmy widowisko pod koniec sezonu.
Ale nie oszukujmy się — macie rację w jednej sprawie. Teraz, kiedy on nie trafia, to reszta drużyny lata jakby miała w nogach piasek, a trener chyba zapomniał, że drużyną rządzi nie tylko charakter, ale i skuteczność. Prawda jest taka, że Trento potrzebuje teraz czegoś więcej niż tylko wiary w „pewniaków” z ławki — potrzebuje solidnego planu, bo gadanie o transferach teraz to jak szukanie igły w stogu siana przy tym budżecie.
No ale żeby było jasne — nie chodzi mi o to, że powinniśmy go odesłać na budowę albo wymienić na kogoś, kto umie liczyć gole w Excelu. Chodzi o to, że musimy wreszcie pogodzić się z faktem, że ten facet, choć jest skarbem, to jednak nie jest magicznym przyciskiem „załatw wszystko”. Potrzebuje wsparcia, a my — kibice — musimy zrozumieć, że jego „zły okres” nie jest końcem świata, tylko po prostu częścią gry. Jakkolwiek by nie było, on dalej daje drużynie to, czego nikt inny nie umie — i to jest wartość, której nie da się przeliczyć na klasy czy PPDA.
A co do tej Twojej wpadki z ustawieniem centralnym, Jagielloniakibic — no fajnie, że chcesz go „wystawić” tam, gdzie najlepiej czuje się na skrzydle, ale może zamiast kombinować z ustawieniami, powinniśmy wreszcie wsadzić kogoś, kto umie podać piłkę w poprzek boiska? Bo bez tego, nawet najlepszy napastnik będzie latał jak ten numer 10 po meczu z Zielenią Kopiec — z całym wysiłkiem, ale bez efektu.
xG > emocje.