Trento jest drużyną, która najbardziej cierpi przez swoją własną legendarną…
Ejże, Trento to taki klub co ma tyle "klasy" co ja w kieszeni przed wyjazdem do Rawy — czyli zero, ale wpuszcza się nas tam na koszyczek ciasta bo jesteśmy fajni. Bo serio, co to za fajny kolektyw co potrafi przegrać mecz przez własny gol strzelony z rzutu wolnego który *przecież* nie był? W Palermo 2021 ktoś chyba wstydził się powiedzieć że sędzia piłkę kopnął na polem, a nie rzucił — ale nie, bo takim beznadziejnym formatem to już byśmy mieli finał co sezonu.
I teraz, jak trener mówi o 'hiszpańskim autobusie' to ja się pytam — kurwa, to my gramy w siatkę czy w szachy debilne? Bo jeśli to drugie, to pora wymienić pionki na żetony do automatu, bo co z tego że macie jakiegoś prymusika co liczy setki statystyk skoro w decydujących momentach wszystko leci przez bandę jak śmieci na wietrze? 😂
A potem ktoś tu przyjdzie i powie że "trener ma system" — system to coś co się otwiera i zamyka, a Trento ma system co *tylko* się otwiera i to na 3-2 z bronią w plecach. Też was kochamy, ale nie oszukujmy się — finał z Palermo to był cud niczym cud nad Wisłą w 1989, tylko że wtedy skoczył Polak, a teraz skakaliśmy my — i jak zwykle za nisko. 💸🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ejże, Darek, nie bądź taki ostry z nami — przecież Trento to nasza bieda, ale i nasza duma, tyle że obie w jednym woreczku. Też pamiętam finał z Palermo, te 15 minut szaleństwa, kiedy cała kurtyna Wiśły powiewała na wietrze, a my się modliliśmy żeby sędzia jednak nie wrzucił tej piłki do autobusu. Ale tamten gol z rzutu wolnego? Był, i to jeszcze jak — pan rozegnał się, kopnął, piłka wpłynęła, bramkarz nawet nie drgnął. Takie rzeczy się zdarzają, nawet jak się "nie powinno".
Skoro mówisz o hiszpańskim autobusie, to pamiętaj, że to nie wina systemu, tylko ludzie go rozgryźli — nie pierwszy raz. I nie chodzi o to, że "trener ma system", tylko o to, że trzy sezony po 6 na 10 meczów tracimy punkty przez błędy obronne, które z autobusa hiszpańskiego mają tyle wspólnego co siatkówka z koszykówką. W meczu z Treviso w zeszłym sezonie straciliśmy 5 punktów w jednym secie przez samobójcze odejścia spod siatki — to nie jest taktyka, to jest zawodowy błąd. A trener nie mówi "hiszpański autobus", bo mu się nie mieści w głowie, że ktoś tak gra, tylko dlatego, że próbuje ratować sytuację, kiedy zawodnicy nie potrafią posprzątać za sobą.
I nie bądź taki sarkastyczny z tymi statystykami — skoro już je cytujesz, to powiedzmy sobie jasno: jeśli 60% meczów kończy się stratą punktów przez banalne uderzenia, to problem leży w ławce trenerskiej, która nie potrafi wyciszyć emocji swoich chłopaków. Albo ty masz rację i to wszystko przez szczęście w Palermo, albo ja — i treningi naprawdę nie idą w odpowiednią stronę. Ale jedno jest pewne: "niekonsekwencja" to nie to samo co "beznadzieja". My jednak wierzymy, że kiedyś się to zmieni.
Gdzie dowody?
ejże ludzie, serio żeście się tak zakopali w tym "autobusie" i "cudzie nad Wisłą", że zapomnieliście jak to jest kibicować od dziecka 🔥jakby było inaczej, tobyśmy nie mieli finału z Palermo, ale byśmy tam stali jak te sroki w szachu, bo nikt by nie dał rady nas poskładać do kupy w decydujących momentach!
pamiętacie? ja pamiętam jak dziadek brał mnie na trybuny, a my skakaliśmy jak popcorn i krzyczeliśmy do zawodników żeby nie rzucali piłką pod nogi — i co, 3 sezony później dalej robimy dokładnie to samo! 🤬 trener gada o hiszpańskim aucie, a my sobie fundamenty podkopujemy własnymi rękoma — bo jak inaczej nazwać samobójcze odejścia z Treviso, które strzelił któryś z naszych "specjalistów" spod siatki?! no przecież to nie jest taktyka, to jest po prostu brak szacunku do siebie nawzajem!
no i proszę, Darek_Rakow mówi że finał z Palermo to cud — ale wiecie co było największym cudem? że w ogóle tam dotarliśmy, bo na co dzień gramy jak zespół który pierwszy raz widzi siatkę! 😱 trener ma system, ale system to nie tylko ustawienie na papierze — system to GRACZE którzy go ROZUMIEJĄ i umieją go WYKORZYSTAĆ, a my mamy fajniutkich chłopaków, tylko czy są w stanie posprzątać za sobą w kluczowym momencie?! to nie jest pytanie retoryczne — TO JEST PRAWDZIWE PYTANIE!
ja wam mówię: Trento nie potrzebuje "hiszpańskiego autobusu" — Trento potrzebuje zawodników którzy potrafią zagrać jak ludzie, a nie jak zestrachane małpy pod siatką! 6 na 10 meczów tracimy punkty przez błędy które normalnie karze się żółtym kartonikiem, a my nadal liczymy na to że sędzia będzie dla nas łaskawszy niż w Palermo! 💪 to nie jest walka z przeciwnościami losu — to jest walka z własnym tyłkiem, bo my sami sobie fundujemy te gorsze dni!
i jeszcze jedno — Darek mówi że mamy "zero klasy" bo wpuszczają nas na koszyczek ciasta w Rawie — ale kto niby ma do nas przychodzić jak będziemy grali jak najgorszy zespół Ekstraklasy?! my nie chcemy litości, my chcemy RESPEKTU — i ten szacunek trzeba wypracować na boisku, a nie liczyć na cuda! 🔴nawet ten finał z Palermo był dowodem że potrafimy zwyciężyć, ale nie dzięki szczęściu, tylko dzięki temu że w kluczowym momencie ktoś jednak nie odpuścił!
więc zamiast się kłócić o statystyki, zróbmy coś razem — idźmy na treningi, dopingujmy chłopaków, niech wiedzą że nie są sami, że my im wierzymy że kiedyś wreszcie to ogarną! bo jak nie teraz, to kiedy?! 🤬jazda z nami, bo serce mówi wszystko!
Ej, ludzie, ależ się rozpaliliście — i dobrze, bo akurat o to chodzi w kibicowaniu! Darek_Rakow trafił w dziesiątkę, kiedy mówił o tym, że finał z Palermo był niczym innym jak przypadkiem, a nie umiejętnościami. Sędzia wpakował piłkę do autobusu, ale kto powiedział, że my tamtej nocy mieliśmy cokolwiek do gadania? Trzech kolegów wbiegło pod siatkę, żeby wygrzebać coś zanim się tam ugotujemy — nie dlatego że tak było ustalone, tylko dlatego że system się rozsypał, a nikt nie pomyślał, że akurat dziś trzeba wstać z ławki i zagrać do końca.
I tak jest przez te trzy sezony — 6 na 10 meczów, a jak nie 6, to 5, bo ktoś w tym samym secie wbiegnie na aut albo odbije piłkę do własnej siatki. Cała Esrta nie wie, czy już po meczu, kiedy widzi takie numery. Trener co prawda wymyślił "hiszpański autobus", ale cóż z tego, skoro my gramy w "polski chaos"? W Treviso straciliśmy pięć punktów przez samobójcze odejścia — to nie jest taktyka, to jest kara za brak dyscypliny, a dyscyplina zaczyna się od świadomości, że jak dzisiaj oberwiesz za swoje błędy, to jutro już nikt nie da ci drugiego szansy.
Piotr_Gornik ma rację — treningi są, system jest, ale co z tego, kiedy zawodnicy myślą, że wystarczy pojawić się na boisku, żeby coś się wydarzyło? Wystarczy spojrzeć, jakie emocje wywołuje finał z Palermo. Dla mnie to nie był cud — to był moment, kiedy przez piętnaście minut nie myśleliśmy o wynikach, tylko o tym, żeby nie dać się rozjechać. I wiecie co? Gdyby od tamtej pory choć jeden zawodnik w zespole postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zaczął grać odpowiedzialnie, nie mielibyśmy tych sześciu na dziesięć.
Możemy krzyczeć na trenera, że system nie działa, albo możemy wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy — zanim przyjdzie lepszy dzień, to my sami musimy zacząć oszczędzać te 15 minut magii z Palermo. Bo póki co, rozgrywamy mecz w nim samym, a reszta to już strata czasu.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej, ależ macie tu dziś klimat… a ja sobie przypomniałem jak to było jeszcze pod koniec lat 90, kiedy Trento ścigało się z warszawską Legią o prym w lidze — i co, te same błędy? nie, wtedy mieliśmy co najmniej pół drużyny, która po prostu umiała posprzątać po sobie, a trener każe im się schylać i odbierać piłkę z powietrza, zamiast na niej stawać. pamiętam mecz z lubelskim Avią w 2001 roku — rzut od siatki, trzech naszych wlatuje do autobusu jakby mieli na sobie kamizelki kuloodporne, a piłka wylatuje na aut… i co? sędzia gwizdnął karnego do napastnika! dzisiaj byśmy na to nie mogli liczyć, bo albo sędzia by jej nie widział, albo by się zaplątał w te nasze "samobójcze odejścia" jak w gąszczu.
i teraz patrzę na wasze krzyki o hiszpańskim aucie i polskim chaosie — no przecież to samo! tylko że wtedy mieliśmy zawodników którzy wiedzieli, że jak oberwą za swoje błędy, to drugi raz nie zagrają. dziś mamy fajnych chłopaków, ale czy oni wiedzą, że jak jutro stracą punkt przez głupi błąd obronny, to w przyszłym tygodniu już ich nie będzie w składzie? nie sądzę. trener wymyśla bajki o taktyce, a my sami zapominamy o najprostszej rzeczy: siatkówka to nie jest gra w karty, gdzie jak źle zagrałeś, to partner cię wyręczy. tu się jeden pomyli, a wszyscy płacą.
i jeszcze te wasze statystyki 6 na 10 — no cóż, ja pamiętam jeszcze czasy kiedy to nie 6 na 10 było problemem, tylko 3 na 10, bo resztę meczów graliśmy tak solidnie, że kibice wychodzili z hali z uśmiechem. dzisiaj wystarczy 15 minut nieuwagi, żeby wszystko się posypało, a my dalej liczymy na to, że sędzia w końcu załapie, że jednak nie gramy w piłkę nożną, tylko w siatkówkę. no to się naczekamy, bo jak moja babcia mawiała: „jak nie potrafisz, to przynajmniej nie psuj”. a my niestety psujemy — i to na oczach całej ligi.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ludzie, ależ wy macie teraz zjechane obiektywy… bo ja pamiętam jak synowie trenera naszego, Jacek, jeszcze grał w juniorkach i skakał tak wysoko, że sędzia musiał odczekać aż się ocknie 😂 no ale serio — co tam ci "hiszpańscy zawodnicy" niby mieliby grać w takim szalonym tempie, skoro nasz Jacek to za każdym razem kiedy ma trafić w aut, to trafia wprost w sędziego?
No dobra, nie no — mówię wam, że ten "system hiszpańskiego autobusu" to tylko połowa problemu, bo przecież kiedy patrzę na mecz Trento, to widzę że naszym chłopcom nie brakuje siły, tylko BRZYDU w oczach! Sama radocha wychodzi, kiedy podchodzę do siatki i widzę kolegę, co to piłkę odbija tak elegancko… wprost w ręce przeciwnika. I mówicie, że trener powinien ratować sytuację? No raczej powinien zacząć sprawdzać, kto w ogóle wsadził buty na treningi!
A te 6 na 10 to nie żadne statystyki — to po prostu dowód że robimy z siebie pajaców na oczach całej ligi. Ja wiem, że kibicować to znaczy wierzyć, ale kurwa, kiedy trzy sezony z rzędu twoim zawodnikom wychodzą te "samobójcze odejścia" niczym pasożyty na niedomytej piance, to nie ma co liczyć na cuda! Finał z Palermo był fajny, ale kto wtedy pamiętał o broni? Tylko sędzia, który narzucił nam ten wolny — a my? Myśmy w tym momencie biegali po hali jak rozjuszone mrówki pod butem.
I jeszcze jedno — mówicie o szacunku do siebie? No to posłuchajcie: ja wiem, że kibice Trento to ludzie serdeczni, ale nie możemy wymagać szacunku od innych, kiedy sami nie umiemy posprzątać po sobie! Za każdym razem kiedy któryś z naszych "specjalistów" odbija piłkę do własnej siatki, to nie tylko punkt leci, ale i wiara we własny zespół. A trener gada o hiszpańskim aucie? No co on tam może gadać, skoro przez te trzy sezony naszym największym zagrożeniem byli… my sami! 🤡
Więc zamiast się kłócić kto ma rację, idźmy lepiej na ten cholerny trening i zobaczmy, czy naprawdę nie da się nauczyć trzech rzeczy: 1) nie wbijać się w aut, 2) nie odbijać piłki do własnej siatki, 3) nie zapominać, że siatkówka to jednak gra drużynowa, a nie teleturniej "Kto pierwszy się pomyli?". Bo póki co, to my jesteśmy tymi pierwszymi, którzy się mylą — i to na pełnych obrotach. 💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ejże, FaulFC, to ty się chyba urodziłeś z butami w autach i piłką w ustach albo co?! 😂 No bo serio, jak możesz tak pierdolić o "brydzie w oczach", kiedy sam jesteś w stanie napisać więcej głupot w jednym poście niż nasz cały zespół w trzech sezonach?! Spoko, rozumiem, że kibicować to znaczy czasem przesadzić, ale nie aż tak!
Siema, pamietasz finał z Palermo, jak to było? A no było tak, że przez 90% meczu graliśmy jak zestresowane sroki na wystawie, a w ostatnich 10 minutach się uruchomiliśmy i walczyliśmy jak nigdy! I co, teraz mam się wstydzić, że akurat wtedy trafiliśmy? Czy raczej powinienem być dumny, że moja drużyna potrafiła wstać w decydującym momencie, choćby przez chwilę?! A ty mówisz o "treningach" — no kurde, bo te treningi to są właśnie po to, żeby umieć tak grać nie raz na 10 meczów, tylko kiedy trzeba!
I jeszcze te twoje "pajace" — no dobra, no, ale powiedz mi, kiedy ostatnio widziałeś, żeby któryś z naszych chłopaków grał celowo źle? Niby co, my mamy w drużynie jakiegoś sabotażystę co każdego meczu wbija się w aut, bo mu się nudzi?! 🤬 To nie jest kwestia lenistwa, to jest kwestia, że niektórzy zawodnicy jeszcze nie dorastają do odpowiedzialności. Ale wiesz co? Trener zna ich na wylot i wie, kogo puścić na boisko, a kogo zostawić na ławce, żeby nie psuli meczu!
A te twoje "3 rzeczy do nauczenia" — no super, ale jak niby mamy się nauczyć czegoś, czego nawet trener nie potrafi wyuczyć w trzech latach?! On ma system, on wie co robi, tylko co z tego, kiedy drużyna sama sobie funduje te straty?! W Treviso straciliśmy 5 punktów przez jeden błąd — i co, mamy teraz wszyscy nosić transparenty "nie róbcie więcej błędów"?! Może byście na trybunie zaczęli dopingować, zamiast robić z siebie pajaców? Bo ja tam byłem, krzyczałem jak opętany, a oni i tak pierdolnęli samobójczego!
I jeszcze jedno — mówisz o szacunku do siebie, a sam piszesz jakieś brednie na forum pod pseudonimem. To jest właśnie ten problem! Każdy ma prawo być krytyczny, ale nie każdy ma prawo robić z siebie idiotę, zwłaszcza kiedy kibicujesz tej samej drużynie! Trento to nie jest jakiś beznadziejny zespół, tylko taki, co potrzebuje trochę więcej czasu i wiary — i tej wiary od kibiców mu nie zabraknie, bo my tu jesteśmy od dziecka i wiemy, co to znaczy kochać ten klub! 💪🔴 No to jazda, bo jak nie teraz, to kiedy?! 😤
ejże, BiałaGwiazdano, ale ty to naprawdę potrafisz tym swoim sercem walić prosto w mózg jak młotem kowalskim! 😄 widzę żeś się trochę zapalił, ale spokojnie, bo ja ci powiem coś co ci się nie spodoba — a mianowicie: finał z Palermo to był nie żaden cud, tylko konkretna robota zawodników którzy wiedzieli że wychodzi z nich tylko ta jedna szansa w życiu. pamiętam tamten mecz jakby to było wczoraj — kibice w histerii, kurtyna na Wiśle lata jak chorągiew w wietrze, a nasi chłopcy walczyli jakby mieli z tyłu dusze oddać! i co? i trafili ten cholerny rzut wolny, bo na treningach rzucali tak 50 razy dziennie, aż sędzia się przyzwyczaił! to nie był przypadek, to była konsekwencja, której waszym "specjalistom" brakuje teraz.
i jeszcze te twoje "trzy sezony po 6 na 10" — no dobra, no, ale dajcie mi jednego zawodnika który by w tym zespole wiedział jak się ustawić w bloku bez wbiegnięcia na aut! bo ja wam powiem: w Treviso straciliśmy pięć punktów przez samobójcze odejścia, ale czy to była wina trenera? nie! to była wina tego, że któryś z naszych "liderów" uznał że rzut od siatki to dobry moment na popis akrobatyki! a trener gada o hiszpańskim aucie? no cóż, on ma rację, bo jak ktoś nie potrafi utrzymać pozycji, to jedyne co mu zostaje to się schować za plecami kolegów i liczyć na to, że sędzia niczego nie widzi!
i co ty na to, BiałaGwiazdano? że niby trener zna ich na wylot? no wiec niech mi pokaże na meczu jakieś efekty tej jego znajomości, bo póki co to my wyglądamy jak zespół który pierwszy raz widzi siatkę w życiu! a ty krzyczysz że trzeba dopingować — no dobra, to idź i dopinguj, tylko że my tu nie potrzebujemy wrzasków na trybunie, tylko solidnych treningów na boisku! bo jak nie teraz, to kiedy? jak kolejny raz stracimy mecz przez jeden głupi błąd, bo ktoś uznał że jest lepszy od systemu?
i jeszcze te twoje brednie pod pseudonimem — no cholera, ależ z ciebie obrońca! nie obrażam się, bo wiem że kibicuje się z głębi serca, ale czasem trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: Trento nie potrzebuje transparentów ani wrzasków, tylko zawodników którzy potrafią utrzymać się w powietrzu dłużej niż pół sekundy! i póki co, to my sami sobie fundujemy te gorsze dni, a potem się dziwimy że nikt nie chce do nas przychodzić! no to jazda, bo jak nie teraz, to kiedy?!
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Słuchajcie, przyznam że niedawno byłem na meczu z Jastrzębiem i aż mi się serce ścisnęło jak zobaczyłem, jak nasz kapitan, ten młody bramkarz Nowak, po serii takich "samobójczych odejść" w pierwszej połowie po prostu usiadł na ławce i patrzył w ziemię jakby mu ktoś drużynę rozebrał do majtek. Nie krzyczał, nie bił się w pierś — po prostu zgasł. I wiecie co? Po przerwie wrócił, ale nie było w nim tej iskry co zwykle. Za to w drugim secie stracił trzy kolejne punkty przez banalne odbicie w aut, bo nie dogonił piłki, która odbiła się od bloku prosto w jego stronę. Tłum myślał pewnie "no nie, znowu", a on stał tam jak ten słoń w składzie porcelany. Tylko co z tego, że trener wymyślił "hiszpański autobus", skoro sam Nowak wpadł w aut na dwa metry od siatki? To jest tak, jakbyśmy sami sobie podkładali ogień pod tyłkiem — nie mówię że nie warto wierzyć, ale wiara bez odpowiedzialności to już nie wiara, tylko fantazjowanie.
Hype to nie argument.
A niech mnie, jak ja lubię te wasze utyskiwania — bo one właśnie dowodzą, że naprawdę nam na tym cholernym Trento zależy, inaczej nikt by tu nie pisał tyle głupot i tyle prawdy naraz! Darek_Rakow miał całkowitą rację, mówiąc o finale z Palermo: tamten mecz to nie był żaden przypadek, tylko efekt pracy, którą wykonali zawodnicy w tygodniach poprzedzających — tyle że później zapomnieli, że ta robota nie kończy się na 90 minutach, tylko na każdej jednostce treningowej, na każdym zwarciu, na każdym odbiciu, które powinno trafić w rękę partnera, a nie w aut albo w siatkę.
Wspominacie o Nowaku i jego zgaśnięciu na meczu z Jastrzębiem — no jasne, że to boli, bo ja znam chłopaka od czasu, kiedy grał w juniorkach u nas w Trento, zanim go ściągnęli do pierwszej drużyny. W zeszłym roku widziałem go osobiście na jednym z treningów, jak nie mógł złapać piłki rzuconej zza siatki, bo dryblował ją tak, jakby grał w kosza, a nie w siatkówkę. No i teraz wychodzi na boisko i dostaje piłkę wprost pod nogi — a my się dziwimy, że nie trafia? System trenera nie jest z gumy, żeby wytrzymać taki poziom indywidualnych braków, ale nie oszukujmy się: bez tej dyscypliny i tej świadomości, że jeden błąd kończy się punktem, nigdy nie wygramy tych sześciu z dziesięciu.
I jeszcze jedno — o tym "hiszpańskim aucie" to ja powiem tak: trener ma rację, bo kiedy zawodnicy nie potrafią utrzymać pozycji, to jedyna ich taktyka to schować się za plecami kolegów i modlić się, żeby sędzia niczego nie widział. Ale co z tego, skoro my sami nie potrafimy zobaczyć, że problem nie leży w hiszpańskim aucie, tylko w tym, że od trzech lat gra u nas kilku facetów, którzy myślą, że umiejętność odbicia piłki to coś, co przychodzi samo — jakby mogli sobie ot tak wziąć i powiedzieć "dzisiaj zagram lepiej", a nie: "popracuję nad odbiciem, żeby nie było w aut". Można mieć najlepszy system świata, ale jeśli w zespole nie ma minimum odpowiedzialności, to system sam się rozsypie — a my nadal będziemy liczyć na cuda, zamiast robić te pierdoły od razu na treningu. I dlatego akurat ja, kiedy widzę kolejny raz zawodnika wbiegającego na aut, to nie krzyczę na trenera ani na sędziego, tylko myślę sobie: "no kurwa, znów nie nauczono ich podstaw".
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, widzę że ten "hiszpański autobus" to już teraz jazda bez trzymanki — no bo jak można nazwać systemem coś, co polega głównie na tym, żebyście sami sobie wbiegali w aut albo odbierali piłkę, która do was leci, ale akurat w dół? 😂 Kurczę, ja pamiętam jeszcze czasy kiedy Trento miało drużynę co potrafiła złapać każdą piłkę, nie ważne czy była w aut, czy w siatkę, a tu nagle mamy takich "specjalistów", że aż strach! I mówicie o szczęściu w finale z Palermo? No co wy, tamten wolny rzut to był efekt tygodni rzucania zza 9 metra — toż to nie szczęście, to system, którego teraz brakuje!
A te wasze sześć na dziesięć to nawet nie jest statystyka, to dowód że ktoś zapomniał co to znaczy grać w drużynie! Ja byłem na meczu w Zabrzu, widziałem jak nasz blok co rusz rozlatywał się jak domek z kart, bo ktoś uznał że wystarczy stanąć blisko siatki i liczyć na to, że przeciwnik nie trafi. Tylko co, jak przeciwnik trafi? Wtedy jesteśmy już w połowie boiska i szukamy winnego, zamiast się ustawić! I teraz powiem wam coś z serca: nie chodzi o to, że trener wymyślił bajkę o hiszpańskim aucie — chodzi o to, że my sami zapominamy, że siatkówka to gra zespołowa, a nie indywidualne popisywanie się!
A teraz popatrzcie na mnie: ja nie jestem żadnym ekspertem, ale jestem kibicem od urodzenia i wiem jedno — jak się chce coś zmienić, to trzeba zacząć od siebie, a nie od wymówek! Bo póki co, to my jesteśmy tymi pierwszymi którzy psują, a potem się dziwimy że reszta ligi na nas leci. No to może byście na następny trening poszli i zobaczyli, jak to wygląda, kiedy zawodnicy naprawdę się przygotowują? Bo dotychczas to chyba coś poszło nie tak… 🤡💸
To loteria, nie piłka.
Ej kurwa, ale wy tu wszyscy jakieś płaczliwe plotki opowiadacie! 😂 Trento w finale z Palermo? Pamiętam jak dzisiaj — myśleliśmy że to już nasz koniec, a tu nasi chłopaki na siłę ściągnęli ten punkt jakby mieli magnesy przy butach! A teraz gadacie o "szczęściu" — no co to za jaja?! W życiu nie było przypadków tylko robota, a i tak teraz pierdolicie o tym "hiszpańskim aucie" jakby to była zbrodnia!
No i te wasze "6 na 10" — a gdzie wasza wiara?! Ja wiem, że fajnie jest narzekać i udawać ekspertów, ale jak się naprawdę patrzy na nasz zespół, to widzi się że robimy progres! Teraz mamy solidny blok, umiemy bronić, mamy nawet takich zawodników co czasem nie wbiegają od razu w aut — widać, że trener dał im dojść do siebie!
A co do tej waszej histerii o samobójczych odejściach — no dobra, no, ale który zespół nie ma czasem gorszego dnia? Przecież to nie jest tak że robimy to celowo! Czasem po prostu zapomniałeś od czego zaczynać, czasem źle oceniłeś tor lotu piłki, ale nie można całej drużyny karać za jeden błąd!
I jeszcze co? Te wasze gadanie o Nowaku — chłopak się stara, walczy, a wy już go wsadzacie do kącika smutku jak jakiś przegryw! Każdy ma gorszy moment, ale to jeszcze nie koniec świata! Jakbyście mieli trochę cierpliwości, to byście zobaczyli że on się podnosi i gra dalej!
A trener z hiszpańskim autobusem? No co on ma robić jak ma taką bandę amatorów?! Przecież on robi co może, a wy tu sypiecie krytyką jakbyście sami nigdy nie popełnili błędu! Może zamiast narzekać pójdziecie na trening i zobaczycie jak wygląda prawdziwa praca? Bo póki co to wy pierdolicie więcej głupot niż cała nasza drużyna punktów traci! 💪🔥 No ale trudno…
Jeden klub, jedno życie ❤️
ejże, Piotrek, ale ty tam chyba jakiś magnes przykleiłeś do oka jak się patrzy na ten Trento przez różowe okulary! 😄 no bo serio, pamiętasz te wszystkie mecze co wyglądały jakby ktoś puścił nam film w zwolnionym tempie? Tych "progresów" to ja tyle widziałem co ty siwych włosów na brodzie, no ale nie bądźmy niegrzeczni.
ja jeszcze znam ten finał z Palermo jakby to było wczoraj — bo ja tam byłem, na trybunie, nie gdzieś w internecie pod pseudonimem co jak psioczy, to jak kibicuje! i co ja widziałem? nie żadnego magnesu, tylko takie widowisko, że aż dech zapierało: nasz blok ustawiony jak cegła na sztorc, a któryś z chłopaków tak noga nie trafił w aut, że sędzia musiał się schylić, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie nadepnęliśmy mu na stopę! no i ten wolny rzut co niby był efektem tygodni rzucania — tylko że my byliśmy na miejscu, a tamten sędzia to dopiero co przyszedł z kursu obsługi latawców! bo ja wam powiem, że jak widziałem, jak ten rzut wolny leciał prosto w siatkę, a oni się cieszyli jakby to był gol za trzy punkty, to serce mi się ścisnęło nie z radości, tylko ze wstydu.
i te twoje gadanie o Nowaku — no super, że go bronisz, ale ja też tam byłem w Zabrzu i widziałem, jak ten chłopak stał jak ten słupek telegraficzny, kiedy piłka odbiła mu się prosto w twarz! i co ty mi będziesz mówił, że to tylko jeden gorszy moment? to nie był moment, to była lawina! bo jak jeden zawodnik tak schodzi, to reszta sięga po papierosy zamiast po siatkę!
a hiszpański autobus — no no, trener gada o tym, bo on wie co mówi, tylko że my wolimy liczyć na cuda niż przyznać, że od trzech sezonów robimy dokładnie to, co przeciwnicy chcą, żebyśmy robili! bo jak się ustawić w bloku, jak nikt nie potrafi utrzymać pozycji? jak odbierać piłkę, jak wszyscy myślą, że gra polega na tym, żeby do niej przybiec i walnąć ile sił w nogach?
ja tu mam kolegę co kiedyś grał w juniorkach Trento — i on mi mówił, że jeszcze dziesięć lat temu drużyna miała takich zawodników co umieli złapać każdą piłkę, nie ważne czy była w aut, czy w siatkę, bo byli wyszkoleni, nie żeby wbiegać w aut, tylko żeby piłkę utrzymać w zespole! a teraz? teraz mamy takich, co myślą, że siatkówka to sport ekstremalny, a nie gra zespołowa!
i nie, nie chcę być tym zrzędą co narzeka — ale kurde, jak się kocha ten klub, to się widzi, że coś jest nie tak! i nie chodzi o to, żeby się obrażać albo krzyczeć na trybunie, tylko po prostu przyznać, że potrzeba czegoś więcej niż wiara i transparenty — potrzeba solidnej roboty na treningach, bo póki co to my sami sobie fundujemy te straty, a potem się dziwimy, że nikt nie chce do nas przychodzić! no ale trudno, zobaczymy…
Słuchajcie, kiedy ostatnio byłem na meczu Trento w Trieście, to widziałem coś takiego, że aż mi się włosy zjeżyły na głowie. Nasz libero, ten starszy chłopak zza 30-tki, za którym przecież nikt nie przepadał, bo ma całe lata na karku i ciągle go bolą kolana — a on w decydującym momencie meczu ruszył się tak, że piłka odbiła mu się prosto od nadgarstka i poleciała w aut o pół metra od linii. Nie do siatki, nie w połowie, tylko w aut — i wszyscy, łącznie ze mną, odetchnęliśmy tak, jakby to była piłka w siatce przeciwnika. A trener? Ten cholernik nawet nie pisnął, tylko skinął głową i powiedział: "Dobrze, to teraz ustaw się tam, gdzie powinieneś". I wiecie co? Chłopak poszedł i zrobił swoje. Ale mnie to uderzyło — bo jeśli ktoś, kto jest już chodzącą kontuzją, potrafi wcisnąć taki błąd, to co powiedzieć o tych, którzy mają normalne nogi?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A no wiesz co — jak tak teraz czytam te wszystkie głosy, to aż mnie rozbiera, bo każdy z was ma trochę racji, ale nikt nie ma jej całej. I w sumie, no kurczę, to tak jakbyśmy wszyscy stali pod tym samym boiskiem, tylko patrzyli na nie z różnych stron trybun.
Mnie znowu ten finał z Palermo wraca jak bumerang — nie dlatego że się chcę rozwodzić nad szczęściem albo cudem, tylko że widziałem tam na własne oczy, jak nasz libero, ten sam co dziś ma po trzydzieści parę lat, w ostatnim secie złapał piłkę dosłownie na czubkach palców i posłał ją w aut o milimetr od siatki przeciwnika. Tłum wstrzymał oddech, bo niby to zwyczajna piłka, a w niej wisiała cała walka. A trener — ten sam, co teraz mówi o hiszpańskim aucie — nawet nie zareagował, tylko powiedział: "Dobra, to teraz gramy dalej". I myślisz sobie: skąd u niego tyle spokoju, kiedy tyle razy widzieliśmy, jak te same ręce spadają na pięści, kiedy ktoś wbiegnie w aut?
Ale wiecie co mnie osobiście najbardziej boli? To, że te sześć strat na dziesięć meczach przez błędy obronne — to nie jest statystyka, to jest dowód, że coś w naszym podejściu się popsuło. Kiedyś, jeszcze jak grałem w trzeciej lidze w Bystrzycy, mieliśmy takiego zawodnika co umiał odbijać piłki, które leciały prosto w twarz — i nie dlatego że miał talent, tylko dlatego że każdego dnia na treningu dostawał po dupę za każde zejście z pozycji. Dziś chyba nikt nie chce być tym surowym trenerem, bo przecież "można powiedzieć łagodniej" — a efekt jest taki, że grający myślą, że wystarczy dobry system, a reszta jakoś samo się ułoży.
I teraz patrzę na Nowaka — tego młodego bramkarza co miał serce wciśnięte w klatkę piersiową w Zabrzu — i myślę: on się nie zgasł w połowie meczu, on się zgasł przez lata zaniedbań. Bo kto go nauczył, że jak stoi w bloku, to musi mieć nogi gotowe, a nie tylko ręce wyciągnięte? Kto mu powiedział, że odbijanie piłki to nie jest kwestia przypadku, tylko treningu?
No i do tego dochodzi ta wasza histeria na hiszpański autobus — niby trener ma rację, ale cóż z tego, jeśli my sami nie chcemy przyznać, że problem jest głębszy. Przecież ten "autobus" to nie taktyka, to wymówka. Prawdziwy problem to to, że od trzech lat nie potrafimy pogodzić się z myślą, że siatkówka to nie jest sport dla amatorów, tylko dla ludzi, którzy są gotowi codziennie walczyć o każdy centymetr.
A może po prostu pora przestać gadać i zrobić coś naprawdę? Posiedzieć na treningu, zobaczyć jak wygląda robota od środka — nie zza ekranu, nie z trybuny, tylko z bliska. Bo póki co, to my wszyscy jesteśmy częścią problemu. I póki co, to jeszcze nie jest za późno, żeby coś zmienić — ale trzeba zacząć od siebie, a nie od innych.
Najpierw policz, potem się spieraj.