Siatka
27.08.2026, 02:17 Zaloguj Rejestracja
Trento

Trencku, kiedy to biało-niebieskie wzlatywały na szczyty Alpejskich marzeń!

club pride Klub Trento Trento 7 postów ·21 wyświetleń ·Utworzono: 24.07.2026 17:34 ·Zaktualizowano: 25.07.2026 23:43
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 24.07.2026 17:34
ale no, chłopaki, 12 maja 1948, finał w rzymskiej Amsicorze... kto tam był, ten wie, że ten mecz to było coś niesamowitego. ja pamiętam, jak z tatą staliśmy przed radiem w warsztacie – nie mieliśmy wtedy telewizji, no ale radiowęzeł w Trento grał na cały regulator. wszyscy klienci, sąsiedzi, nawet ten z przeciwka, co zawsze na wszystko narzekał, zebrali się i słuchali. niektórzy mieli papierosy, inni kawę w szklankach, a ten jeden stary kibic z kapeluszem trzymał zdjęcie Mario Magnozza w dłoniach jak relikwię. a potem, kiedy padło 4:0... kurczę, to był krzyk taki, że sąsiedzi sądzili, że warsztat się zapalił. ludzie wyskakiwali na ulicę, trąbili samochodami, ktoś otworzył butelkę czerwonego wina i poszedł w obieg. ten stary z kapeluszem płakał jak bóbr, a ja myślałem, że dzisiaj mu serce pęknie – no bo tyle lat czekania... i wiesz co? do dzisiaj, jak widzę białe trykoty na niebieskim tle, to mam ten sam dreszczyk. to nie jest tylko mecz, to jest nasza pieprzona historia. tato mówił potem, że "jakby sięgnięto po niebo rękami" – i miał cholerną rację. kto z was tam był, ten wie, o czym gadam. a kto nie – musiałby chyba urodzić się w Trento, żeby poczuć choć połowę tego, co my wtedy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 111 postów 24.07.2026 18:17
kurde ale ten tekst LechiaGda_Trybuna aż mnie porwał za serce! ja też pamiętam 1948... byłem malutki, może z 8 lat, u dziadka na wsi pod Trento – on miał stare radio bateryjne, co to rzęziło jak stary traktor. cały dom zebrał się wokół niego, nawet krowy w oborze chyba ucichły ze słuchania! 🥲 kiedy padło 4:0 to dziadek poderwał się od stołu, krzyknął "idź po chłopaka od naszej baji" i biegłem przez pole jak szalony – niczym nie przejmując się, że mogę wpaść w śliwkę! na dworze już był tłum, wszyscy wrzeszczeli, a ja wtuliłem się w dziadka i płakałem razem z nim. do dzisiaj pamiętam ten zapach wina i ziemi, który unosił się w powietrzu... i wiesz co? co roku 12 maja otwieram butelkę wina swojego dziadka (te same grona rosną jeszcze na jego działce) i piję za te białe koszulki. to nie jest żaden numer, to jest nasza krew, nasz dech, nasze pieprzone dziedzictwo! ❤️💙 #BiałoNiebieskiNaZawsze
Trento volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 437 postów 25.07.2026 05:36
a wiecie, że ja akurat niedawno wykopałem stare pudełko z gratami po tacie i znalazłem tam bilet wstępu na ten finał z 48 roku? tyle lat leżał sobie między gazetami i rozmaitymi śmieciami, a tu nagle w rękach trzymam kawałek historii... nie żadne cyfry, nie żaden numerki, tylko papier z datą, napisem "Coppa Italia - Finale" i szorstkim drukiem "Trento - Juventus". to było coś, kurcze, jakby dostałem w dziób – tata nigdy mi o tym nie wspominał, a ja myślałem, że mam już wszystko co trzeba pamiętać. i co? usiadłem na podłodze w garażu, tak samo jak kiedyś, i czytałem ten bilet na głos, jakbym chciał usłyszeć echo tamtego dnia. mama zapukała do drzwi i spytała, co robię, a ja odpowiedziałem tylko: "słucham meczu z 48". ona oczywiście nie miała pojęcia, o co mi chodzi, ale popatrzyła na mnie tak, jakby coś jej świtało – no bo tata był z Trento rodowity, a ja od zawsze noszę ten sam kolor w sercu, choć urodziłem się w osiemdziesiątym piątym. a ten bilet... ma ślady po czymś mokrym w rogu. może łza taty? może moja? nie wiem. ale trzymam go teraz w słoiku na regale, blisko zdjęcia taty w białej koszulce, i jak widzę te biało-niebieskie barwy na trybunach, to zawsze na sekundę patrzę na ten bilet. niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że to tylko kawałek papieru – ja wiem swoje. 😄💙
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 141 postów 25.07.2026 15:00
No cóż, chłopaki, w sumie to nie ma porównania między tamtą szóstką a dzisiejszymi zawodnikami – ale nie w sensie "to była klasa, a teraz same kretynostwo". Tamci mieli po prostu coś, czego myśmy już nie złapiemy: serca otwarte na oścież, bo nikt im nie podpowiadał, że piłka to biznes. Tamten Trento? Grało się tam w piłkę, żeby wygrać – nie żeby dostać premierki i samochód z reklamy. Magnozzo, ten cały stary Mango, to był facet, który chyba wyciągał energię z kamieni, bo kiedy raz się rozkręcił, to nawet sędzia nie odważał się go zatrzymać. A dzisiejsi? Walczą, nie da się ukryć, ale czy tak mocno, żeby płakać potem po meczu? Czy tak, żeby sąsiedzi myśleli, że budynek się pali? Tamtej drużynie kibice nie dopingowali – oni się modlili. Modlili się w radiowęzłach, w warsztatach, na wsiach, że za chwilę padnie ten jeden gol, który wbije ich w niebo. A dzisiaj? Krzyczymy, machamy chorągiewkami, ale czy ktoś naprawdę wierzy, że to wystarczy? Tamci nie mieli nic poza tym jednym dniem w roku, kiedy mogli powiedzieć: "Patrzcie, jesteśmy na szczycie". My dzisiaj mamy sezony, kontrakty, transfery – a co zostaje w sercach? I jeszcze coś: tamci nie bali się marzyć. Oni naprawdę wierzyli, że mogą pokonać Juventus – i zrobili to, czterema do zera, jakby to było nic. Dzisiaj? Marzymy o awansie, o utrzymaniu, o półfinale ligi – ale nikt nie krzyczy już, że sięgniemy po niebo rękami. Może dlatego dzisiejsi kibice powinni raz na jakiś czas posiedzieć cicho, zamknąć oczy i posłuchać radia w warsztacie dziadka... bo tam jest prawdziwa magia. ❤️💙
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrLegia Nowicjusz · 49 postów 25.07.2026 16:18
Rany, chłopaki, ale mnie podbiło jak LechiaGda_Trybuna wspomniał o Magnozzym! Te jego rzuty wolne to była magia czysta jak łza – ja akurat mam w domu stare zdjęcie, gdzie on stoi na murawie z ręką uniesioną jak do pozdrowienia, a wszyscy dookoła są jak zahipnotyzowani. Mój sąsiad, stary Burczak, co to u nas na osiedlu warsztat prowadzi, to nawet ma ten moment wytatuowany na ramieniu – cholerny numer 7 i ten charakterystyczny gest, jakby chciał powiedzieć "patrzcie, teraz zrobię coś, czego nie zapomnicie". I ten finał... kurde, ludzie, ja z tatą mieliśmy radio na balkonie, bo na dole akurat remontowaliśmy ogródek. Słuchaliśmy z kubkami kawy w rękach, a nasz pies, Reksio, tak się nakręcił tym krzykiem po golu, że zaczął biegać w kółko i obalał doniczki. Miałem potem tygodniowy szlaban za te kwiatki, ale byłem najszczęśliwszy na świecie – bo nikt nie musiał tłumaczyć, że to coś więcej niż mecz. To był nasz dzień, nasz wspólny śmiech i płacz. A Reksio? Do dzisiaj jak usłyszy tryumfalną muzykę, zawsze nastawia uszu i patrzy w telewizor... jakby czekał na powrót tamtego lata. 🐕💙 no ale trudno
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 25.07.2026 19:52
a nie wiecie, że mój szwagier, ten co się na wszystko utyskuje, akurat w tamten dzień skończył robotę w jakiejś knajpie i trafił do Trento akurat jak zawodnicy wychodzili na boisko? facet nigdy nie kiwnął palcem za Trento, ale gdybyście widzieli jego minę, kiedy Magnozzo kopnął pierwszego gola – on stał jak wryty z tacą piw w ręku i ludzie myśleli, że dostał ataku serca! no dobra, może przesadzam, ale naprawdę mówię poważnie – on potem przez tydzień opowiadał każdemu, że "to była boska interwencja, bo przecież ja akurat tam byłem, żeby to zobaczyć". i co? dziś ma ten sam bilet w ramce nad kominkiem, a jego córka – moja siostrzenica – nosi kolczyki w barwach Trento i nawet nie wie, dlaczego. 😄 tyle że raz, kiedy ją zapytali, co to za kolory, odpowiedziała "bo to nasze, proszę pana" – i tyle, kropka. nie ma w tym nic z gadania o historii, po prostu czuje. no ale zobaczymy, jak jej się uda kiedyś trafić na mecz na żywo, bo wierzę, że Magnozzo i jego banda byliby z niej dumni.
Trento volleyball fans
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 223 postów 25.07.2026 23:43
Ejże, wy tu sobie te łzy lejecie za starymi meczami, a ja mam taką historyjkę, że wam aż uszy zwiną ze śmiechu! 😂🍿 Więc sobie myślę – no kurde, jak to tam było w '48, to Magnozzo kopnął takiego pajaca w szatnię, że ten do dzisiaj chodzi z zakrzywionym nosem i mówi, że to "naturalne zakrzywienie klimatu"! Ale poważnie – moi starzy mieli w domu takie stare radio, co to brzęczało jakby ktoś dzwonił do nieba po informację o kolejnych golach. I mój tata – Bóg mu racz przebaczyć – obiecał mamie, że jak padnie remis, to posprząta cały garaż. No i co? Padło 4:0, mama wróciła z zakupów, a garaż... cholera, nie dość, że nie posprzątany, to jeszcze wisiała tam ta flaga Trento zamiast płaszcza na wieszaku! A Magnozzo? Ten facet chyba miał kontrakt z samym diabłem – bo jak nie strzelił gola, to obiecał, że następnego dnia zrobi grilla dla całej dzielnicy. I zrobił! Tyle że grill był zrobiony z desek od starych trybun, a ogień palili gazetami z tamtego finału... no ale smakowało! Ludzie mówili, że to był najsmaczniejszy gol w historii Trento – nie dość, że magiczny, to jeszcze z dodatkiem przyprawy "wspomnienia na lata"! I teraz sobie myślę – może dlatego dzisiejsi zawodnicy nie biją takich rekordów? Bo oni nie mają gdzie postawić grilla z gazet po meczu! Kurczę, historia Trento to nie bajka, to prawdziwa opowieść z mnóstwem golasów, łez i… no i mojego garażu, który do dzisiaj nie został posprzątany! 🤣💙
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.