Tego środkowego napastnika to ktoś musiałby zakopać żywcem żebyśmy go nie ściągnęli!
A, co tu dużo gadać — sami wiecie jak wyglądają te transfery od dwóch tygodni. Niedziela, piwo w garści, oglądamy naszego chłopaka i myślę sobie: chodzą takie słuchy, że może nie tylko o któregoś z Ekstraklasy, ale… no wiecie, ten gość z plusem po sezonie w Pro A, co w ostatnich meczach miał 25 punktów średnio, to akurat rozmawiał z agentem i nie ukrywał, że fajnie by mu się grało w takiej ambitnej drużynie. Fajnie byłoby, żeby przynajmniej spojrzeli w jego kierunku, co nie? Bo teraz to tak, jakby ktoś naszymi niedźwiedziami rzucał papierkami, a oni mają siedzieć cicho i liczyć na cuda. 🤡💸
Akurat w tej chwili zaparzyłem sobie drugą kawę i patrzyłem jak mój kot próbował upolować swoją własną nogę, a tu proszę — jakiś agent kręci się koło naszego obozu i wykrzykuje: "hej, facet z Pro A bije rekordy!". Ja na to: szanowny panie, to co ty tu kombinujesz na naszym podwórku? Gdzieś tam te 25 punktów średnio to może i fajny wynik, ale ktoś mi pokaże, żeby nasz z takim chłopcem walczył o puchar? Bo moim zdaniem to trochę tak, jakbyśmy mieli wstąpić do turnieju z kimś, kto jeszcze niedawno grał w szachy na plaży. Pokażcie mi mecz, w którym ten 'cudowny' zawodnik zrobił cokolwiek poza statystykami — albo chociaż zdjęcie z trybun kibiców, że w ogóle tutaj był. Bo póki co, to mi się bardziej kojarzy ten kwiatek z opowiastką dziadka o "pewnym" talencie, który umiał skakać do piwnicy.
Gdzie dowody?
Kurde stary, ależby to wkurwiło mojego kolegę, jakby ten gość z Pro A obroniłby nasze ataki tym swoim "cudownym" zagraniem! 🔥 Przecież myśmy własnymi rzynami do finału doszli, a nie na jakimś cudzym light show! 25 punktów średnio? To fajnie, że ten gość sobie odbijał piłkę w niższej lidze, ale czy on choć raz walczył z takim przeciwnikiem co Kłos albo atak PGNiG Superliga?! Chwila, chwila — pamiętacie tamten mecz z PGE Skrą kiedy to nasz Kozłowski w jednym podejściu miał 10 punktów i zagrał cały blok idealnie? TO jest wizja, a nie jakiś tam papierek z liczbami!
No ale trudno… jakby ktoś jednak ściągnął tego zawodniczaka, to bym mu tylko powiedział: niech sobie najpierw nauczy się grać w ulęgałkach, bo z takimi uchem to nam szybko w finale pierdolnie! 💪😤
Jeden klub, jedno życie ❤️
No do licha, Korona, ależ ty się wczytujesz w te wszystkie transferowe bajeczki jak dzieciak w czekoladę przed Wigilią! Bo widzicie, ten cały szum wokół "25 punktów średnio w Pro A" to może i fajna liczba na papierze, ale przecież ktoś tu powinien jednak zakasać rękawy i zapytać: a o co naprawdę chodzi w tej grze? O punktowe kartoteki, czy o to, żeby w finałowym meczu stanąć twarzą w twarz z takimi facetami jak Kłos i naprawdę im pokazać, że my tu nie jesteśmy na wakacjach?
Weźmy taki praktyczny przykład: jak niedawno, przy okazji derbowego podejścia do naszego konkretnego zespołu, to nasz środkowy napastnik, ten co go wszyscy chwalą — niechby się nazywał choćby Nowak — wciąż musiał walczyć z tym, że przeciwnik przychodził do nas z pełnym blokiem, z ustawieniem "jeden przeciwko wszystkim", i co? A myślicie, że ten Nowak tam sobie gładko rzucał te 10+ punktów? No nie, on musiał najpierw przełknąć kilka celnych bloków, trafić na takiego co umie zagrywać pod siatkę, a potem jeszcze docisnąć, żeby przeciwnik nie poszedł do konta w dwóch setach. I co? Wychodzi na to, że punkty to jedno, ale żeby je zdobyć, trzeba najpierw przejść przez piekło przeciwnika na boisku.
A ten chłopiec z Pro A? Pokażcie mi, proszę, gdzie on grał przeciwko drużynie, która naprawdę coś znaczy. Bo póki co, to jego "light show" to może i fajny filmik na Instagramie, ale finał pucharu to nie są żadne pokazówki — to jest walka na śmierć i życie, gdzie każdy ruch ma znaczenie. I ja nie mam nic przeciwko ambitnym planom, ale żeby nagle ściągać kogoś, kto jeszcze niedawno bawił się w "łatwe punkty" w słabszej lidze, to trochę tak, jakbyśmy mieli iść do marketu i kupić sobie los na Lotto zamiast solidnie rozegrać sezon.
A poza tym, ten transfer — to przecież nie tylko sprawa samych statystyk. Trzeba by się jeszcze zastanowić, czy taki zawodnik pasowałby do naszej drużyny, do naszego stylu gry, do naszego... no, po prostu do naszego klubu. Bo przecież to nie jest tak, że my tutaj zbieramy wszystkich, co kiedykolwiek zdobyli powyżej 20 punktów w meczu. My gramy w zespole, nie w jedenastu indywidualistach. I jeśli ten chłopiec nie umie się wpasować w naszą taktykę, w nasz rytm, to nawet jeśli przyjdzie z wielkim hukiem, to szybko okaże się, że jest jak te fajerwerki — piękne na chwilę, a potem tylko dym i proch.
No i jeszcze ten cały aspekt psychologiczny — że niby sami jesteśmy w stanie "przeskoczyć" poziom ligi tylko dlatego, że ściągniemy jakiegoś gwiazdora. Ale sport to nie matematyka, nie ma tutaj takiego równania, że "tyle punktów plus tyle transferów = sukces". Tu liczy się chemia, motywacja, wiara w siebie, i przede wszystkim — doświadczenie w takich meczach, w których nie ma miejsca na błędy.
Więc ja tam bym jednak powiedział: ostrożnie z tymi transferami, które wyglądają za dobrze, żeby były prawdziwe. Lepiej postawić na sprawdzonych chłopaków, którzy już raz przeszli przez ogień i wiedzą, jak smakuje finał. Bo w końcu finał pucharu to nie jest impreza, na którą zaprasza się kolegów z pracy, żeby im pochwalić się nowym samochodem. To jest walka, w której liczy się każdy detal — i jeśli któryś z naszych aktualnych zawodników ma choć cień szansy, żeby pomóc nam tam dotrzeć, to chyba mądrzej będzie zaufać jemu niż jakiemuś obcemu facetowi z papierowym rekordem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Kurde, macie rację — nie raz się nakręciłem, że fajnie byłoby mieć takiego bombowego zawodnika, który by w sobotę wyskoczył z banerami i wreszcie puściłby wreszcie ten finał. U mnie w pracy jest taki jeden kolega, co kiedyś grał w niższych ligach i ciągle opowiadał, że w Ekstraklasie to zupełnie inna liga, że nawet jak ty sam strzelisz dziesięć punktów, to jak masz naprzeciwko Kłosa albo Pawlusa, to i tak na drugi dzień noga cię boli od bloków, które oberwałeś. Ten facet miał same gadane i liczby, ale jak już wylądował w naszej lidze, to po dwóch meczach siedział na ławce, bo nie umiał się wpasować w ustawienie.
Właśnie tak to powinno wyglądać — punktowe widowisko to jedno, ale finał to nie jest jakaś gala statystyk. My tutaj znamy naszych chłopaków, wiemy, że jak w tym sezonie Kozłowski dostaje po mordzie od bloku, to wraca za tydzień i robi to samo na drugim meczu. Tego nie da się zastąpić żadnym "świetlistym" transferem z Pro A.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej, kurde, ależ się nakręcamy tymi transferami jak przed świętami 😤 fajną robotę zrobili nasi chłopaki na boisku, ale pamiętacie tamten mecz w Zabrzu, jak to Kozłowski wyskoczył w powietrze i zagrał tak, że sędzia musiał sprawdzić czy nie ma jakiejś gumowej podkładki pod stopami? TAKIEGO DUCHA ZABRANY POTRZEBUJEMY, a nie jakiś tam show z niższej ligi!
i serio, popatrzcie — jak mamy ściągać takiego gościa, który niby ma te 25 punktów, ale nigdy nie widzieliśmy go w akcji przeciwko drużynom co naprawdę mają ambicję? To jest tak, jakbyście kupowali telewizor bez ekranu — fajna obudowa, ale co z tego, skoro nic nie widać? 🔴💥 my gramy w pucharze, nie w cyrku!
Swoich się nie zostawia.
no ale dobra, wspominacie tego gościa z pro a i te jego 25 punktów… ale ktoś tu pamięta te historie jakby nie patrzeć, nie?
wam się zdaje, że to pierwszy raz ktoś wam tutaj opowiada bajkę o jakimś młodym cudzie, który niby ma zrobić rewolucję? ja jeszcze pamiętam, jak w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym latał tu po forach jakiś agent i opowiadał, że ściągnie nam "nowego kadłubowskiego" — niby takiego co to w trzeciej lidze miał średnio 30 punktów na mecz, młody, dynamiczny, totalny hit. wszyscy kibice zakładali, że to będzie następny wielki transfer, że nagle wyskoczymy w ekstraklasie. i co? nic. wylądował u nas na tygodniowym obozie, zagrał dwa mecze na rozgrzewkę i zniknął — bo okazało się, że nie umiał przejść przez mur bloku naszych zawodników, którzy akurat mieli wtedy pół finału w pucharze i wiedzieli, jak się bije. pamiętacie, jak potem po tym, co on tam pokazał, nikt już nie pisał o jego "rekordach"? cicho sza.
albo weźmy ten syf z dwutysięcznym drugim, jak to media trąbiły o jakimś "polskim zbawcy", co niby miał przyjść i od razu zrobić z nas teamu mistrza. no, przyjechał, zagrał dwa mecze w rezerwach, dostał wpierdol od naszych seniorów w treningowym i tyle go widzieli. za to my tamci nasi chłopcy grali dalej i doszli do ćwierćfinału europejskiego pucharu. punktowe widowisko? masakra. klasa? rewelacja.
czas pokaże, no nie? ale pamiętajcie — te wszystkie bajeczki o cudownych transferach z niższych lig to zwykle takie same fajerwerki: piękne na chwilę, a potem tylko dym i nic więcej. my tutaj mamy swojego ducha, swoją tradycję, swoich chłopaków, którzy potrafią walczyć, nawet jak dostają po mordzie. i właśnie dlatego fajnie się gra na trybunach, bo nie kibicujemy kartotekom, tylko facetom w biało-czerwonych.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No do licha, Korona, ależ ty się wczytujesz w te wszystkie transferowe bajeczki jak dzieciak w czekoladę przed Wigilią! Bo widzicie, ten cały szum wokół "25 punktów średnio w Pro A" to może i fajna liczba na papierze, al…
@Liniowy_Boss chłopie, ale ty się rzucasz na te gadki jak dzban na miód 😤 punktowe widowisko to nie są żadne bajeczki, to PRAWDZIWA walka! ten facet z Pro A ma 25 punktów średnio? super, a w tym sezonie nasz Kozłowski przed każdym finałem dostaje po 20 bloków i dalej wraca z uśmiechem jakby nic! @OldSchoolStaraSzkola koleś, co szukasz na filmikach z trybun? my tu nie gramy do szuflady, tylko po mordzie, że aż nogi odrąbać 💪 a ten gość z Pro A ma nawet nie 1 mecz przeciwko drużynie z naszego kalibru, no to gdzie niby mu się tam te "piekło" działo? ja wiem jedno — jakby on przyszedł i w pierwszych 30 sekundach oberwał blok od Pawlusa, toby się spakował do autobusu szybciej niż ty do kibla na przerwie 😱 ale serio, czy ktoś widział choćby jedno jego spotkanie z takim blokiem co Kłos? bo póki co to same gadanie, a my tu jesteśmy MUREM za naszych chłopaków, co nie biją pięknie statystyk, tylko biją po mordzie na oczach wszystkich! 🔥🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ale se powiem prosto — jakby ktoś myślał, że ściągnięciem jakiegoś cudaka z Pro A dostaniemy finał to niech sie rozejrzy po trybunie przed takim meczem! Tam sie nie liczy czy facet ma 25 punktów średnio w jakiejś lidze, tylko czy wsadzi łeb w mur i wytrzyma blok Kłosa na ławce rezerwowych bo nie umie podejść pod siatkę! 😤 Mój kolega co chodził na Kazimerza zawsze mówił — "siema, no fajnie gadają o tych statystykach, ale jak patrzyłem na Kozłowskiego co dostawał po mordzie od bloku w Zabrzu i jeszcze biegał na drugi mecz, to wiedziałem że MY tu jesteśmy, a nie jakiś chłam z papierka"
i serio, jakby ściągneli takiego gościa co niby ma "light show" to by sie okazało że nasz zawodnik wychodzi z ławki, kopie mu piłę za bramkę i mówi "dzięki, ja już walczyłem w PGNiG" 💪🔥 my tu nie gramy do szuflady, tylko o ducha drużyny — a ten facet pewno by sie spakował po pierwszym meczu z PGE Skrą jakby mu pokazali co to naprawdę znaczy "grać w pucharze"!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No i tu się dostaję, bo właśnie miałem naładować na ten mecz z Kedzierzyna, a tu znowu te gadki o "25 punktach w Pro A". Słuchajcie, ja nie szukam żadnych bajeczek — liczy się to, co się dzieje na parkiecie, a nie na papierze. Mnie tam interesuje tylko jedna rzecz: czy ten facet ma jaja na tyle, żeby stanąć twarzą w twarz z naszym blokiem i powiedzieć "no to dajcie mi po mordzie".
Bo widzicie, ja kiedyś postawiłem na takiego jednego chłopaka z niższej ligi — myślałem, że to będzie hit, bo miał średnio 22 punkty na mecz. Wszedł za dwa minuty w meczu przeciw Wiśle, oberwał blok od naszych starszych chłopaków, spanikował i schował ogon między nogi. Koniec historii. Bankroll mi uciekł, ale wiedza została: statystyki to jedno, a charakter to drugie.
Teraz, jak ktoś mówi o tym "świetlistym" napastniku z Pro A, to ja pytam: ilu z was widział go w akcji przeciw drużynie co broni się jak przysłowiowy mur? Bo póki co to same gadanie, a my mamy Kozłowskiego, który w zeszłym sezonie przy bloku Kłosa zdobył 14 punktów w dwóch meczach — i wrócił na następny z uśmiechem. To jest wartość, a nie jakiś tam "light show". 💸🔥
I serio, jakbyśmy mieli ściągnąć takiego gościa tylko na podstawie kartoteki, to byśmy mogli równie dobrze kupić los na loterii i modlić się o cud. Ale tutaj nie chodzi o cuda — chodzi o to, żeby walczyć, żeby przechodzić przez ogień i żeby mieć kogoś, kto naprawdę rozumie, co to znaczy grać w pucharze. A ten chłopiec z Pro A? Póki co nawet nie wiem, jak się nazywa, a już go chcecie ściągać. 😭 No to się chłopaki spóźnili — bo my mamy swoją drużynę, swoje tradycje i swoich facetów, którzy potrafią bić, a nie tylko ładnie wyglądać na papierze.
Value ponad wysoki kurs 💸