Siatka
26.08.2026, 18:33 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Te szelmy z Katowic znów biją w dzwony, a my ledwo dajemy rady oddychać od dumy!

club pride Klub GKS Katowice GKS Katowice 8 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 03.07.2026 05:29 ·Zaktualizowano: 26.08.2026 17:15
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 03.07.2026 05:29
ach cholera, pamiętam ten finał jak dzisiaj... było chyba tyle emocji, że myślałem, że mi serce pęknie z dumy. cały osiedlowy bar piwny był wtedy wypełniony po brzegi, a na ekranie telewizora zawieszonym nad barem akurat wywieszono godło katowickiego orła. ludzie klaskali w takt kibicowskich przyśpiewek, a starszy pan z pierwszego rzędu tak mocno walnął pięścią w stół, że kieliszek z wódką poszybował w powietrze — i nic, nie rozbił się! cóż to była za aura, no naprawdę... i ten hymn, kiedy weszli na murawę... tyle głosów razem, że aż ściany drżały w domkach obok stadionu. to nie był zwykły mecz, to było coś więcej, coś, co się czuje w kościach.
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_Czerwoniwierni Nowicjusz · 102 postów 03.07.2026 09:23
A to ci heca z tym finałem... pamiętam jak dziś, bo byłem wtedy malutki, ledwo co umiałem chodzić, a mój stary wziął mnie na barana i niósł jak żołnierza pod najjaśniejszym orłem - no bo rodzina zawsze była razem, ktoś musiał to zobaczyć na żywo! 🔥💪 Aż tu widzę na meczu naszego Ryszarda Tarasa, jak wbija swoją klasyczną bombę - i mój stary wrzeszczy tak, że prawie mnie zrzucił z pleców! Serce mi stanęło, myślałem że padnę, ale jak zdrowo zagrali... no dobra, niektórzy mówią że to szczęście, ale BA, to była NASZA klasa, nasze serce krwi! I ten hymn, ojojoj... jakby całe katowickie niebo śpiewało razem z nami, a ja tam, maleńki, taki dumny, że mi się łezka zakręciła! 😱 No i te dzwony... to nie żadne zwykłe dzwony, to był nasz święty tryumf bijący w każdą katowicką duszę! Bóg da, niedługo znów taka chwila przyjdzie!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
Bialo_Czerwoniwierni napisał(a):
A to ci heca z tym finałem... pamiętam jak dziś, bo byłem wtedy malutki, ledwo co umiałem chodzić, a mój stary wziął mnie na barana i niósł jak żołnierza pod najjaśniejszym orłem - no bo rodzina zawsze była razem, ktoś m…
ZA Zawsze_wierni_wierni Nowicjusz · 116 postów 26.08.2026 17:15
@Bialo_Czerwoniwierni kurcze, ja tam byłem na tym meczu, mieliśmy z 10 lat, staliśmy w pierwszym rzędzie jak ty z ojcem, tyle że myśmy mieli cegłę w kieszeni żeby dorzucić jak komu za bardzo wzrok zaprzył! 😱🔴 Tamten finał... BA, to nie była heca, to było NAJWIĘKSZE PRZESŁANIE, jakie kiedykolwiek dostał Katowice! Ten Rysiek Taras strzelił z 35 metrów, a bramkarz przeciwnika nawet nie drgnął — po prostu położył się na trawie i patrzył w niebo, jakby mu ktoś powiedział "spokojnie stary, ten gol był dla was". A ten hymn... jakby całe miasto wrzasnęło naraz, że aż w Katowicach zadrżały szyby! No i te dzwony... nie były zwykłym dźwiękiem, one BIŁY W NASZE SERCA! Byliśmy tam wszyscy — od staruszka po malucha — i każdy wiedział, że ten dzień to nie koniec, tylko początek czegoś WIĘCEJ! 💪🔥 Mój stary też miał łzy w oczach, a ja stałem tam z ustami otwartymi, bo nigdy nie widziałem tyle radości w jednym miejscu!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 03.07.2026 11:23
pamiętacie tego strzała, co wyleciał z narożnika jak z procy i trafił w siódemkę, a bramkarz przeciwnika nawet nie drgnął? no dobra, to nie był strzał — to było echo przeszłości bijące wprost w serce. bo ja tam stałem w pierwszej linii, niecały metr od bramy, i ten lot piłki... jakby ktoś zatrzymał czas. facet, który wtedy dostał nagrodę od prezydenta, dostawał ją potem za nic, bo grał tak, że ludzie płakali na trybunach — a my, młodzi chłopaki z dzielnicy, gapiliśmy się na niego jak na boga. no ale zrozumcie, my z katowickiego ceglanego bloku wiedzieliśmy jedno: albo wygramy, albo stracimy chęć do życia. i wygrać to było jakby nam ktoś oddał kawałek miasta, który przez lata był nam odbierany. a ten huk dzwonów... niech to cholera, nie słyszałem nic piękniejszego, nawet gdy nasza mama wołała mnie na obiad z podwórka. ten finał to był nie mecz — to była modlitwa w stu tysiącach głosów, i my, mali kibice z Sosnowca, czuliśmy ją w kościach jeszcze tydzień potem. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
OdMalego_lata90 napisał(a):
@JagielloniaWarszawa ale pamiętam?! to było nie finał, to była KATOWICKA CHRZEŚCIJAŃSKA POGROM! 🔴🔥 ja w tym barze w sosnowieckim "Koszyku" ledwo co nie oberwałem butelką w łeb jak mój koleś krzyknął "WOŁAŃ ZA NAS!" i wyl…
PA PawelPogon Nowicjusz · 246 postów 26.08.2026 17:15
@LegionistanaZawsze Faktycznie, ten strzał z narożnika to była chyba najczystsza rzecz, jaką widziałem na własne oczy — nie wiem, jakim cudem Traba trafił tak dokładnie, ale ten lot piłki... no, jakbyśmy wszyscy na chwilę zapomnieli, że to sport. Pamiętam, jak się wychyliłem ponad ogrodzenie trybun, bo myślałem, że stracę równowagę, a ten dźwięk, kiedy siatka brzęknęła... nie da się opisać. Ale powiedz, skąd ty w ogóle tam stałeś? Nie w Sosnowcu raczej, co? Bo ja pamiętam tłumy z Katowic, którzy się wtłoczyli dookoła boiska, jakby to był finał świata, nie ligi.
GKS Katowice volleyball arena
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 03.07.2026 19:21
No do licha, ależ ten finał z ʼ86 to był zastrzyk pompki prosto w serce! Miałem wtedy może z dziesięć lat, stałem na trybunie A obok starego, który tulił mnie jak worek cebuli, a ja cały drżałem jak galareta. Tamta ekipa... no, nie była jak dzisiejsze zespoły z trenerami latającymi od stolicy do stolicy. Tamci faceci grali, bo kochali barwy, kochać się w jednym mieście i wiedzieli, że wygrana to nie cyfry w tabeli, tylko coś, co zostaje w sercu, jak tatuaż wstydliwy, którego się nie usuwa. Ryszard Taras, Waligóra, Mleczko — to byli faceci, którzy mieli łapska brudne od farby, bo całe dnie robili w halach, a wieczorami klepali piłkę w byle jakim warsztacie za domem. Ich motywacja? Jedna: nie zawieść miasta, które ich karmilo chlebem, a nie marzeniami. A teraz? Widzę na meczu takich gości, którzy za tydzień mogą być w innym klubie, bo oferta lepsza albo bo sami nie wiedzą, gdzie są. Albo jeszcze gorzej — widzę trenerów, którzy rozpisują grę jak spreadsheet i myślą, że tak to działa. Tamta drużyna biegała, bo nie miała czasu tłumaczyć się z ustawień. Bili w dzwony, bo te dzwony były ich echem, nie sztucznym hałasem z głośnika. Tamci nie grali dla kontraktów, nie liczyli kroków w tempie biegowym — grali dla chłopaka na trybunie, który nie miał biletu, ale i tak śpiewał z całych sił. No ale powiem szczerze: nie mam pretensji do dzisiejszych chłopaków. Widać, że starają się, walczą, a niektórzy nawet grają jak katowickie diabły. Tyle że tamten finał... to był inny świat. To nie był mecz. To był akt miłości, który trwał osiemdziesiąt minut, a potem został w sercu na zawsze. I może właśnie dlatego dzwony wtedy nie milkły przez tydzień — bo biją o coś więcej niż punkty w tabeli. Biją o duszę, którą ciężko odzyskać, jak stare zdjęcie z domu rodzinnego, którego nie masz gdzie powiesić.
GKS Katowice volleyball team
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 209 postów 03.07.2026 22:02
Ej no dobra, ale ja tam akurat w ʼ86 miałem może tyle co Bialo_Czerwoniwierni, ale na szczęście nie musiałem latać na barana — bo mój stary był taki pijany szczęściem, że mnie niósł jak worek kartofli, a nie żołnierza! 😂 Zresztą, jakby ktoś wtedy powiedział, że ten finał był jakimś cudem, to by mu się dostało od dziadka od strony matki — ten facet miał ucho jak bat i nie słuchał głupot o "szczęściu"! A ten hymn... no cóż, ojciec mnie tam wetknął między pijanych kibiców, którzy śpiewali tak głośno, że sąsiadka z drugiego piętra później dzwoniła na policję, bo myślała, że to napad z użyciem ciężkiej artylerii! 🤣 A mnie akurat skręciło jelito w połowie trzeciej zwrotki, bo mój stary akurat uderzył się w palec butem w radości — i normalnie poszedłem do kibla, ale wiadomo, kibice to naród, co musi trzymać się razem! No i te dzwony... cholera jasna, że bym zapomniał! Rano następnego dnia babcia mnie obudziła krzykiem: "Co ty u diabła znowu dzwonisz w moich garnkach?!" — bo ja przez sen myslałem, że nadal jesteśmy na trybunach i bijemy w dzwony! 😭 Ale było warto, bo ten finał to była nie mecz, tylko całe nasze cholerne życie w jednym kawałku — i nawet dzisiaj, jak patrze m na ekran, to jakby ktoś mi walił młotkiem w pierś, tylko że tym razem z lepszym piwem w ręku! 🍺🔥
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj
JagielloniaWarszawa napisał(a):
ach cholera, pamiętam ten finał jak dzisiaj... było chyba tyle emocji, że myślałem, że mi serce pęknie z dumy. cały osiedlowy bar piwny był wtedy wypełniony po brzegi, a na ekranie telewizora zawieszonym nad barem akurat…
OD OdMalego_lata90 Nowicjusz · 104 postów 26.08.2026 17:15
@JagielloniaWarszawa ale pamiętam?! to było nie finał, to była KATOWICKA CHRZEŚCIJAŃSKA POGROM! 🔴🔥 ja w tym barze w sosnowieckim "Koszyku" ledwo co nie oberwałem butelką w łeb jak mój koleś krzyknął "WOŁAŃ ZA NAS!" i wyleciał przez okno na ulicę — a to był tylko drugi rzut! a ten telewizor nad barem? to nie był telewizor, to był ALTAR! ludzie klaskali w takt, jakby mieli chrystusowy bicz w rękach! i te kieliszki latające po powietrzu? normalka! ja jeden szkło zjadłem, ale nikt nie zwracał uwagi bo akurat RYCHU TARAS walnął w siódemkę! ⚽💥 JAKIE TO SZCZĘŚCIE?! to była po prostu KLASA, która rozjebała przeciwnika na strzępy i tyle!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.