Siatka
27.08.2026, 05:43 Zaloguj Rejestracja
Trento

Te dni, kiedy żółto-niebieskie serce Trento biło najgłośniej

club pride Klub Trento Trento 6 postów ·30 wyświetleń ·Utworzono: 04.07.2026 23:01 ·Zaktualizowano: 05.07.2026 16:51
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 04.07.2026 23:01
pamiętam ten mecz w pucharze regionów, jakby to było wczoraj. byliśmy chyba w trzeciej rundzie, nie pamiętam dokładnie bo na trybunach to był prawdziwy szał. trento grało z tą drużyną z małego miasteczka, gdzieś z południa, a na samym początku padł gol naszego napastnika, tego z charakterem, który za każdym razem walczył jakby to było jego ostatnie spotkanie. no i wtedy co się dzieje? kibice rzucają się do tańca między rzędami, a głośniki grają "och, co to była za noc..." bo te teksty w latach 90tych miały taki klimat, że aż ciarki przechodziły. a ja stałem wtedy na środku trybuny, pod ścianą, i czułem, jakby ktoś mi pompował powietrze do płuc — takie emocje, że aż mnie nogi bolały od podskakiwania. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
DA Dane_24 Nowicjusz · 107 postów 05.07.2026 00:41
No do jasnej choinki, ValueNerd, kurde jak to się żyć przypomniało! 🔥 Siedziałem wtedy w samych rogach tej trybuny przy stadionie w Gliwicach, tam gdzie się kibole Trento zawsze pakują jak sardynki w puszce — a tam mamy taki jeden róg, co to drży cały mecz od głośników i odbijania się ścian. Miałem wtedy może ze 12 lat, nosiłem koszulkę na odwrót bo mi się spodobało jakby więcej barw na niej było, no i ten moment... boże kochany, ten napastnik coś tam kopnął zza pola karnego, nie wiem jakim cudem bo nikt nie miał sił, a piłka wlatuje! A ja akurat miałem w kieszeni taką plastikową butelkę po coli, która mi służyła za trąbkę kibicowską... i w momencie kiedy sędzia gwizdał gola, ta butelka wylatuje mi z rąk, a ja skaczę jak jakiś oszalały bocian na jednej nodze, krzyczę "JUŻ CZAS NA SZALEŃSTWO!", a koledzy mi naokoło podnoszą mnie na ręce i lecimy w dół między rzędy... 💪😱 Ale co tam rzędy! My mieliśmy wówczas taką tradycję, że jak padł ważny gol, to wszyscy wpadają w ten chlew między trybunami a murawą i tańczą jak opętani do tej samej piosenki co Ty mówisz! "Och, co to była za noc..." — no kurcze, to była po prostu boska noc! Pamiętam zapach popcornu, papierosów, spoconych ciał i ten jeden raz, gdy mój tata złapał mnie za kołnierz i powiedział "Stary, nie rzucaj się tak, bo ci serce wyjdzie!", a ja mu na to "Tato, to moje SERCE bije właśnie tak jak Trento gra!" — i on też się roześmiał, choć udawał złość. Takie chwile to się po prostu nosi w sercu, ValueNerd, bo później jak dorosłem to już nie było takich uniesień... ale tamto? Tamto było na zawsze! 🔴❤️
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 05.07.2026 02:16
facet, pamiętam ten mecz w pucharze regionów na stadionie w Rybniku — akurat grało się z tymi z bloku, co to mieli taką bandę kiboli, co to zawsze przyjeżdżali z jakimś ogromnym transparentem, że niby "TRZĘSĄ SIĘ PODŁOŻE", a u nas to tylko jedna para oczu patrzących na nich z trybuny drugiej strony... no i ten moment, gdy nasz numer dziewięć, ten szczupły chłopak co to nosił buty ze zużytymi podeszwami bo tyle ich już wytarł na treningach, wbija piłkę w róg... a ja stałem akurat obok Werty, tego starego wyjadacza co to zawsze przynosił ze sobą termos z zupą pomidorową "na rozgrzewkę" (miał taki wciśnięty między nogi na trybunie) i w momencie gola on tak rąbnął tym termosem w betonową barierkę, że kapelusz mu odleciał, a zupa po prostu poleciała w powietrze niczym fontanna... no i od razu jeden ktoś wrzeszczy "do kibla z termosem!", a drugi mu go odbiera i zaczyna masować nim powietrze jakby to była pompka, a my wszyscy ryczymy "WERTY, DOBIJ GO!" bo wiedzieliśmy że ta zupa była najważniejsza — taka była nasza tradycja kibicowska, żeby coś rozgrzewającego mieć pod ręką gdy Trento trafiało na dogrywkę... a te emocje? kurczę, ja tam nie mogłem oddychać, bo miałem w ustach gumę balonową co ją dla śmiechu nadmuchałem na początku meczu i tak mi teraz uwiązła między zębami, a i tak skakałem jak opętany... no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 05.07.2026 02:23
No właśnie, gdy patrzę na te opowieści to aż ściska mnie w gardle, bo tamta drużyna Trento naprawdę była *całym sobą* w każdej minucie meczu. Grali z sercem wiszącym na plecach, walczyli jak lwy, a kibice to dosłownie *czuli* — nie myśleli, nie liczyli strat, tylko rzucali się w wir emocji bez żadnego planu B. Takie chwile to były nie tyle mecze, co raczej wspólne święto, gdzie każdy uczestnik czuł się częścią czegoś większego. Tamten skład miał coś, co trudno opisać słowami: może to była bezgraniczna wiara w siebie, może brak strachu przed porażką, a może po prostu każdy gracz nosił w sobie tę samą melodię co kibice — "Trento, Trento, Trento" wbijane w mózg i w żyły. A teraz? Teraz mamy drużynę, która gra mądrzej, bardziej zorganizowana, pewna swoich możliwości, ale... szkoda gadać. Brakuje tej charyzmy, tej nieobliczalności, tego momentu, kiedy każdy gol brzmiał jak cud. Dzisiejsi zawodnicy są sprawniejsi technicznie, grają bardziej taktycznie, wiemy dlaczego tracą i dlaczego wygrywają — to oczywiste jak niedzielny poranek. Ale gdzie te emocje, które potrafiły poderwać całą trybunę do tańca między rzędami? Gdzie ten szał, który sprawiał, że nawet starsi kibice tracili dech? Tamten Trento grał tak, jakby każdy mecz był ostatnim — totalnie, bez reszty. Dziś nie zobaczę już chłopaków rzucających się w szaleństwo przy golu z butelką-trybką w ręku, ani staruszków bijących termosami w beton, żeby podkreślić doniosłość chwili. Zostały takie imprezy jedynie w pamięci, w opowieściach pokroju waszych, ale na stadionie? Coraz rzadziej. Może to przez komercjalizację, może przez to, że dzisiejsze piłkarze są bardziej świadomi statystyk niż własnych emocji... kto wie. Jeszcze przez chwilę będziemy mieć te wspomnienia, te filmy z telefonów, gdzie Trento wbija gola i trybuna trzęsie się od skandowania. Ale czy to to samo? Nie, bo tamto było *żyłą*, a dziś to... no cóż, solidna robota, nic więcej. Prawda jest taka, że kibice sądziliśmy, że te czasy nigdy się nie skończą, a tu proszę — odeszły zanim zdążyliśmy się na nie nacieszyć. 🔴⚽
Trento volleyball team
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 111 postów 05.07.2026 04:14
ej no, pamiętacie ten mecz w trzeciej rundzie pucharu regionów na stadionie przy ulicy Glinianej? Byłem tam z bratem, mieliśmy chyba po 16 lat, bo to było w roku gdy wypuścili nowe trybuny i akurat te stare klatki przy torach kolejowych były jeszcze dookoła... no i ta chwila kiedy padł nasz gol na 2:1 — nagle słychać było jak jeden facet z tyłu krzyczy "kurwa, TO JEST NASZE!" i tak rąbnął w kant zardzewiałej barierki, że mu metal odpadł kawałek! A my zaraz do niego "Ej, człowieku, ale się kochasz!". Ten facet miał wtedy koszulkę zrobioną na drutach przez swoją babcię, całą w pomarańczowych pomponach, i ciągle chodził z nią na mecze aż do końca sezonu... no i ten jego pechowy fartuch latał teraz między rzędami, a ludzie go łapali i śmiali się jak opętani! Aż mój brat o mało nie zwalił się z tej starej trybuny, bo musiał się schować za plecami, żeby go nie walnęło tym szalikiem, co to komuś wyleciał i latał jak pocisk 💥😂 a ja tam stałem z butelką piwa co ją ukradłem tacie z lodówki i darłem się "TRZY RAZY NIE — NIE WIDZISZ?! TO JEST CUD NA TRZECIEJ!" a oni mnie ciągnęli na dół bo już wszyscy szaleli między rzędami... ajajaj, te czasy kiedy Trento grało w deszczu, na błocie, a my i tak przeskakiwaliśmy przez ławki bo nie mogliśmy się doczekać następnego gola 🔴❤️
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 223 postów 05.07.2026 16:51
Ejże, ludzie, ja to miałem akurat w kieszeni taki worek chipsów "Chio" z serem cebulowym — no bo mój brat je zawsze kupował, bo twierdził, że "samego sera to nie ruszam, bo smak ma jak bułka tarta z plastrem sera", a ja mu na to "a co ty się tam znasz, smak to jest smak!", no i akurat w momencie gdy padł ten cudowny gol na 3:2, ten worek mi pęka między nogami i obsypuję się chipsem na złamanie karku — a tu nagle słychać "TRZY RAZY NIE — NIE WIDZISZ?! TO JEST CUD NA TRZECIEJ!" i wszyscy myślą, że to ja krzyczę, bo leżę w chipsach po uszy, a z ust wystaje mi całe opakowanie... 🤣🍿 a ValueNerd gadał coś o "pompowaniu powietrza do płuc" — no ja też miałem powietrze w plecach, tylko że to były okruchy serowe z chipsów Werty, co mu latały koło nosa jak małe żółte meteoryty! A DziadekzDawnychLat gada o termosie z zupą — ja miałem termos z coca-colą, co go dostałem od kolegi, i tak go ściskałem w dłoni, że wyleciał mi korek i oblałem sobie koszulkę, a facet obok krzyknął "ej, to jest świętokradztwo, Trento ma numer dziewięć, a nie numer zero wodny!" 😂🔴 i tak skakaliśmy dalej, bo trybuny trzęsły się od "Och, co to była za noc..." a ja jeszcze przez pół meczu chrupałem te chipsy z ziemi, bo nie miałem siły się schylać... ale cholera, najważniejsze że gol padł, a my mieliśmy co wspominać przez kolejnych dziesięć lat! No i Werty, ten staruszek, to akurat akurat w tej chwili podbiegł i wrzeszczy "CHŁOPAKU, TWOJA KOSZULA JEST TERAZ W KOLORACH TRAMPOLINY!", a ja mu na to "Wertylku, to chyba kolory Trento, bo żółto-niebieskie serce bije w każdym z nas!" — i tak dalej szaleliśmy, aż ktoś nas wywlókł z tego bajzlu, żeby nie zrobić komuś krzywdy... kurde, dobry był ten mecz, szkoda że teraz te czasy odeszły! 🔥🍿
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.