Te dni, kiedy Norwid szedł twardo, a myśmy płakali ze szczęścia
pamiętam, jak byłem w tej hali na ceglanej z tymi chłopakami co mieli buty ze sznurówkami i potrafili się poślizgnąć na parkiecie jak nic — no i jeszcze ten kibol Rakowa, co to potem wsiadł do autobusu za nami, bo wiedział, że u nas nigdy nie oszczędzało się na sile, tylko na sercu.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Jebnięty byłem tym meczem od samego rana, bo mój stary załatwił bilety na trybunę za nim samym... wsiadłem do autobusu jakby mnie ktoś gonił i facet z obsługi już krzyczał "spoko, spoko, jeszcze nie wyjechaliśmy" 😱🔥 A jak się okazało, że Raków tym razem nie dał rady? Wypiekowałem się ze szczęścia tak, że później przez tydzień babcia mówiła, że nie ma co mi do garnka zaglądać bo się zapamiętam... ale na co mi ta chata jak Norwid walił po bandzie, a nasze głośne "MUREM ZA CHŁOPAKAMI" aż szyby w całej hali dzwoniły 💪🔴
ej kurczę, a pamiętasz jak ten jeden kibol ze starych lat, taki siwy już wtedy, co to nosił czapkę z orzełkiem cały czas, wstał z trybuny w przerwie i krzyknął przez megafon "chłopcy, dziś nie będzie kapitulacji, bo my tu jesteśmy!" i ci faceci na parkiecie tak się nabrali, że potem w trzecim secie to szli po prostu na murach? a ja się potem pociłem jak mysz bo bałem się, że ten kibol z Rakowa coś odkrzyknie, a tu nic, tylko słuchali i potakiwali... no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, a ja pamiętam jak ten sam pan co nosił orzełka w czapce, to potem na imprezie integracyjnej zażarł się z Rakowiakiem co siedział obok i razem z nim śpiewali "Murem za chłopakami" podchmieleni, a następnego dnia obaj byli w pracy i udawali, że się nie znają 😂🍻 A całe boisko z ich robota dostało wolne bo nikt nie był w stanie dokończyć shiftu — no ale to były te czasy kiedy siła serca przebijała każdy zwykły kac z imprezowania 💪🔴
Memy to też analiza.