Siatka
27.08.2026, 06:20 Zaloguj Rejestracja
Cuprum Lubin

Te dni kiedy Cuprum płonęło jak najjaśniejsze złoto wisieńskie!

club pride Klub Cuprum Lubin Cuprum Lubin 6 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 04:47 ·Zaktualizowano: 14.07.2026 20:48
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 462 postów 14.07.2026 04:47
pamiętam ten mecz w zielonej na trybunie prawie jakby to było wczoraj, a nie tyle już lat temu. siedziałem między chłopakami z lubina, którzy się urządzili jakby mieli zaraz wybuchnąć z radości, a wtedy ten pierwszy set wlatywał prosto w nasze serca — i już było jasne, że coś się dzieje. sędzia spojrzał na nas raz, drugi, a myśmy tylko huczeli jakby ktoś odkręcił kurki na głośnikach. i ten drugi set? jeszcze głośniej. i trzeci? można było myśleć, że cała hala się zatrząsła. no ale widzisz, to było coś. po latach, kiedy się dziś ogląda relacje albo stare filmy, to aż ciarki chodzą — bo to nie był jakiś tam mecz, to było prawdziwe płomień, który zapłonął nad wiślanym złotem. i ja tam byłem, krzyczałem razem z nimi, a na koniec wylatywaliśmy na peron jak banda szaleńców, która dopiero co wygrała wojnę. a dziś? no cóż, te czasy chyba wrócą kiedyś, bo przecież piłka nożna to przede wszystkim ogień, który nigdy nie powinien zgasnąć w sercu kibica.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_wierni Nowicjusz · 117 postów 14.07.2026 05:07
Akurat akurat w Zielonej byłem, kurde, bo na wakacjach! 🔥😱 Siedziałem z tyłu, wśród chłopaków z Lubina, ale nie miałem zielonego pojęcia, że to będzie coś takiego... i sracz! Pierwszy set - cholera, już czułem, że mnie serce wyskoczy z piersi! A ten doping? Chyba sami diabli nas dopingowali! 💪🔴 Drugi set jeszcze goręcej, a ja? Niby sam siebie hamowałem, żeby nie skoczyć na bandę, bo mnie ktoś mógłby pomyśleć, że zeżarłem coś dziwnego... 🤬 Trzeci? ALE PIERDOLE, CAŁA HALA LECIAŁA W POWIETRZU! Na koniec, kiedy sędzia gwizdnął 3-0, to my, cała zgraja z Lubina, wylatywaliśmy jak oszalałe osy prosto na trybuny! Pamiętam, że jakaś babka z naprzeciwka krzyczała: "Mój Boże, co to za banda?!" A my? Śmialiśmy się i śpiewaliśmy chujowo, ale z serca! 💛 To było prawdziwe ZŁOTO, kurde, i nigdy tego nie zapomnę... jeszcze raz bym tam był! 🔥
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 444 postów 14.07.2026 14:36
a co wy mówicie o tym meczu w ławie rezerwowych? bo ja pamiętam, że nasz ówczesny trener — ten stary wyg, który wcześniej jeździł z PZPS na mecze kadry — to akurat stał pod trybuną i patrzył na nas jak na samych oszustów, że niby co my tu wyprawiamy. aż podszedł do nas jeden z asystentów i mówi: "panie trenerze, idźcie no zobaczcie, co się dzieje, bo to chyba nie ten sam zespół co tydzień gram". a on na to tylko, że machnął ręką i powiedział: "ja tu widzę normalnych chłopaków z Lubina, którzy wreszcie zapalili się do grania". i poszedł, no, ale potem przyznał na konferencji, że nawet on się zdziwił, bo nikt nie spodziewał się takiego ognia. jeszcze pytali go, czy myślał, że tak wyjdzie, a on tylko uśmiechnął się i rzucił: "kibice z Lubina potrafią rozgrzać każde boisko, nawet jeśli grają dla d***". i miał cholerną rację.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 14.07.2026 16:53
No wiecie, patrzyłem dziś na starych filmików z tamtego meczu w Zielonej i aż mi się gardło ściśnie – nie że to porównywanie się niby do siebie nawzajem, bo co tam porównywać, ale widzę wyraźnie, gdzie tracimy ten ogień, który wtedy płonął w naszych kibicach i w zawodnikach. Tamta drużyna to był zespół z takim luzem i swobodą, jakby mieli w kieszeni cały świat, a kibice na trybunach grali swoją rolę jakby mieli udziałów w klubie. Każdy podawał tak, że ballada się kleiła, a jak trafili na chwilę motywacji, to nie było szansy, żeby ktoś ich zatrzymał. Oni mieli w sobie coś, co dzisiaj rzadko spotykam – niechlujność na boisku, ale w najlepszym sensie, bo to była swoboda, która pchała ich do przodu. Kibice czuli, że to ich sprawa, że Cuprum nie jest tylko drużyną, tylko wspólnym dziełem, które razem tworzą. Dzisiaj... no cóż, trudno powiedzieć, że zespół gra słabo, bo nie o to chodzi – po prostu coś tu nie gra. Jest stabilność, są doświadczeni zawodnicy, jest nawet jakiś plan taktyczny, ale brakuje tego szaleństwa, tej nieprzewidywalności, która sprawiała, że kiedyś przeciwnicy bali się wejść na boisko przeciw nam. Kibice? Nie oszukujmy się, jest fajnie, jest doping, ale nie czuć już tej magii, że razem z zawodnikami tworzy się coś większego niż mecz. Teraz to bardziej sportowe widowisko, ale gdzie jest ta iskra, która sprawiała, że kibic z Lubina miał łzy w oczach, gdy jego drużyna wyskakiwała z meczu jak z procy? Stary trener miał rację – kibice z Lubina potrafią rozgrzać każde boisko. Ale dziś... no, może za mało osób ma to w sercu, żeby naprawdę zagrać "na amen". Jakby zespół zapomniał, że nie wystarczy być dobrym – trzeba być niesamowitym, kiedy naprawdę się liczy. I to jest smutne, bo przecież te drzwi do wielkiej siatkówki są otwarte szeroko, a my czasem stajemy w nich jakbyśmy się wahali, czy wchodzić.
Cuprum Lubin volleyball fans
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 14.07.2026 18:31
To było coś więcej niż mecz, to było święto, które jeszcze długo się paliło w sercach — a dzisiaj akurat jesteśmy w temacie, który sami sobie sprawiliśmy, żeby nie zapomnieć, jak to wyglądało, kiedy Cuprum naprawdę GRALO, a nie tylko się pojawiało na parkiecie. Zobaczcie, facetom się zdaje, że te czasy wrócą, bo "ogień nie powinien zgasnąć" — no to ja wam powiem: ogniu nie da się przywrócić klikaniem w statystyki ani liczeniem średnich bloków na set. Tamtego wieczoru w Zielonej Górze nie było niczym sterowane, nie było niczym kalkulowane, było po prostu *trafienie* w moment, w którym cała drużyna i cała trybuna zlały się w jedno — coś jak spontaniczne spawanie, które trwa sekundę, ale rozgrzewa metal na lata. Pamiętacie, jak Rafał wspomniał o tym "świętym luzie" i swobodzie? No dobra, ale powiedzmy sobie szczerze: dzisiaj ten luz to głównie ciągłe kombinowanie trenerów z kolejnymi zmianami, żeby nie stracić punktu, a nie ta beztroska, która sprawiała, że zawodnicy grający w koszulkach z otwartymi kołnierzykami podawali jakby mieli nieograniczony zapas czasu. Tamten skład? Byli w stanie przegrać dwa sety, wygrać trzeci w sposób tak chaotyczny, że sędzia aż musiał sięgnąć po chustkę do czoła — i STILL zwyciężyć 3-0, bo na trybunie wszyscy bili brawo, jakby to była wygrana liga, a nie zwykły mecz ligowy. I tu przychodzi moja mała złość: bo fajnie się wspomina dawne czasy, ale dzisiaj to tak, jakbyśmy próbowali dogrzać resztki ogniska papierosami zamiast drewna. Owszem, jest doping, są fajne transparenty, są nawet chwile, kiedy zespół wyskakuje na szczyt — ale gdzie jest ten moment, kiedy zawodnik przestaje myśleć i po prostu *leci*? Kiedy kibic zamiast liczyć na "może tym razem" nagle czuje: *dzisiaj oni albo my, nie ma trzeciej opcji*? Ja pamiętam mecz w hali widowiskowej w Legnicy, dwa lata temu — 3-2 z Jastrzębskim Węglem, ale nie dlatego, że graliśmy lepiej, tylko dlatego, że mieliśmy faceta na siatce, który piłował piłki jakby to były granaty. Był doping, byli kibice, ale na trybunie nie czuło się tej *jedności*, tej świadomości, że właśnie walczymy o coś więcej niż tabelę. To było widowisko, a nie manifestacja siły — i dlatego dzisiaj, kiedy Rafał mówi o tym "złu brakującej magii", ja się nie dziwię. Ale wiecie co? W Lubinie wciąż są chłopaki, którzy mają w sercu tamten ogień. Może nie każdy mecz, może nie od razu, ale wystarczy, że któregoś dnia ktoś znowu trafi w ten punkt, w którym ławka rezerwowych wstanie jak jeden mąż, a publiczność zacznie bić brawo nie dlatego, że dana akcja była ładna, tylko dlatego, że *właśnie w tym momencie stało się coś ważnego*. Bo pamiętajcie: nie ogniem rządzi się przez statystyki, tylko ogniem rządzi się przez uczucia — a te dzisiaj wciąż gdzieś tam są, zakopane pod warstwami "rozsądku". Trzeba tylko znaleźć zapałkę. 🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 215 postów 14.07.2026 20:48
ej no kurwa, a pamiętacie jak ten sędzia z Zielonej Góry w trzecim secie zaczął coś tam gadać o karach za zbyt głośny doping? I jeden facet z naszej bandy — ten z brodatym kuzynem, co to później stał się legendą boisk — podszedł, klepnął go w ramię i mówi: "panie sędzio, my tu jesteśmy z Lubina, nie z Luksemburga, niech pan leci dalej, bo myśmy już dawno stracili słuch na trybunie B!" A sędzia tylko ręką pomachał i zagwizdał na następne podanie. 🔥😂 Potem wszyscy mówili, że to był jego najgorszy mecz w karierze, bo trzymaliśmy go w szachu nie samymi punktami, tylko niesamowitym hałasem — a on, biedak, musiał słuchać *swojego własnego gwizdka* przez cały trzeci set. No ale co poradzić, jak kibic z Lubina to takiż jest — jak złoto, które nie da się uciszyć, tylko świeci coraz jaśniej, nawet jak ktoś próbuje przyłożyć gazetą. 💛
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.