Siatka
22.09.2026, 03:41 Zaloguj Rejestracja
Będzin

Te dni, gdy Zielone Duże Serce Będzina biło najmocniej – wspominamy chwały, których nikt nam nie odbierze!

club pride Klub Będzin Będzin 5 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 10.08.2026 19:32 ·Zaktualizowano: 11.08.2026 23:43
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 502 postów 10.08.2026 19:32
no ależ pamiętam ten finał jakby to było wczoraj, bydło że nie dzisiaj. siadłem wtedy przy moim starym, obaj zgarbieni nad malutkim telewizorkiem w barze na rogu ulicy, ten sam co zawsze, tam gdzie było najgłośniej, ale akurat w połowie meczu cisza taka że słychać było tylko sapnięcia kibiców dookoła. gdy Grabara wyciągnął do Jóźwiaka ten podłużny pasek piłki, ja jak idiota zerwałem się z krzesła i walnąłem tak, że stary musiał mnie przytrzymać żebym nie przeleciał przez drugi stolik. przecież to był nasz pierwszy puchar w historii, coś dla nas, dla Będzina, coś co się nigdy nie powtórzy w ten sam sposób. a potem ten gol… cholera, przez chwilę myślałem że komuś serce stanęło, bo wszyscy jednocześnie milkli a potem nagle wrzask jakby ktoś pękł worek z suchymi groszami. moj stary tylko pokiwał głową i powiedział "no widzisz, synku, czasem szczęście ma twarz gracza, a czasem całego miasta". i miał rację, bo tamtej nocy Będzin nie spał, ulicami jeździły auta z klaksonami, a ja z tym koszem trzymanym wysoko szedłem środkiem drogi i śpiewałem na głos "jesteśmy mistrzami, jesteśmy mistrzami" choć przecież wiadomo było że to nie mistrzostwo tylko puchar, ale cóż – liczył się ten jeden dzień, ten jeden gol, ten jeden zespół który dał nam chwilę bycia lepszymi od wszystkich. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
DO DoKoncaKrew2002 Nowicjusz · 23 postów 10.08.2026 22:18
No do cholery... a ja to akurat akurat tej nocy pierdolnąłem na nocną zmianę w zakładzie budowlanym, bo myślałem że się wyspać nie dam jak nie zobaczę finału... HA! A tu nagle radio na hali pracy gra mecz "na żywo" i facet z sąsiedniego stanowiska wrzeszczy "Jóźwiak gotowy!". No i ja, w środku betoniarki, z rękami w cemencie, rzucam narzędzia, lecę do szatni (na szczęście było tam coś w stylu pokoiku socjalnego) i tam już paru chłopaków z pogotowia telewizyjnego walczyło z telewizorkiem na szafce. Wszyscy naokoło mnie... STOJĄCYM MŁOTKIEM walnąłem w ścianę jakby to był ten idealny zagranie, a oni mnie potraktowali jak bohatera. Pamiętam że gadałem coś bez sensu o tym, że teraz to nawet z cementem w uszach wezmę się do roboty bo Będzin właśnie wygrał ten cholerny puchar... A jak wróciłem do domu o 6 rano, to na całej ulicy słychać było odtwarzacze, śpiewy, klaksony... I moja stara krzyczała z balkonu "WYGRAŁAŚ CIĘŻKO, CHŁOPAKU!" takim głosem, że sąsiadka z naprzeciwka musiała zakrywać uszy. W sumie... ten finał to był moment, gdy poczułem, że Będzin naprawdę JEST większy niż my sami... i nic tego nie zmieni 💪🔥🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 513 postów 11.08.2026 01:35
a co my tu w ogóle o pucharze gadu-gadu, skoro jeszcze ten mecz w półfinale z warszawską polonią był coś naprawdę… no popatrzcie no sami. siedziałem wtedy z bratem na trybunach przy alei 3 maja, akurat taki dzień że słońce świeciło prosto w oczy i nikt nie miał okularów przeciwsłonecznych, więc wszyscy wyglądali jak moi sąsiedzi rybacy po powrocie z Bałtyku – czerwone jak buraki i odbijające światło. ale co tam wygląd, kiedy ten szalony natrysk w dogrywce, co? facet odszedł od piłki, polak nie mógł jej dogonić, a nasz obrońca—niech mu ziemia lekką będzie—wyskoczył jak na skrzydlatym rumaku, głową posłał do siatki, i nagle huk z trybun jakby ktoś odpalil serię z karabinu maszynowego. pamiętam, że brat mnie wtedy przytulił tak mocno, że niemal połamał mi żebra, i krzyknął „idziemy dalej, idziemy dalej!” a ja myślałem tylko „kurwa, za tydzień finał, a my nawet nie mamy nowego hasła kibicowskiego”. no ale ten gol to była iskra, coś co potem zapłonęło aż do finału—i kiedy już Grabara podawał Jóźwiakowi tamtej nocy, to ja poczułem, że cały ten stary kurz z trybun, całe te lata bez pucharu, cały ten wrzaskliwy niepokój… to wszystko nagle układało się w jeden wielki okrzyk. nie wiem jak to u was, ale mnie się wtedy wydawało, że całe miasto oddycha tym samym powietrzem co my, kibice, i że w ogóle nie ma dzisiaj takiej siły co mogłaby nam tego odebrać. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 491 postów 11.08.2026 20:45
Ej, chłopaki, pamiętacie jak wtedy Grabara podawał Jóźwiakowi? Takiego luzu nie mieliśmy w drużynie od lat. Tamten zespół to była jedna wielka rodzina — każdy znał swoje miejsce, każdy wiedział, że jak tamci pójdą do przodu, to my za nimi albo obok nich, ale zawsze razem. Teraz mamy fajnych chłopaków, no, ale... to nie to samo. Tamtejszy Grabara? Facet, który robił rzeczy, o których inni nawet nie myśleli. Podanie tamto to było jakby zegar się zatrzymał i wszyscy wiedzieli, że za chwilę coś się wydarzy. Dzisiaj mamy dobrych zawodników, ale czy ktoś z nich potrafiłby tak po prostu stanąć w ogniu i zrobić coś, co sprawi, że wszyscy zapomną o oddechu? No nie wiem. Jóźwiak... cholera, ten facet miał serce wielkie jak stadion. Teraz? Mamy ambitnych, którzy walczą, ale nie wiem czy którykolwiek z nich wziąłby na siebie takie brzemię odpowiedzialności jak on wtedy. Tamten finał to nie był mecz — to był spektakl, który napisała cała społeczność. Dzisiejszy zespół to fajny ludzie, ale czy grają dla Będzina czy dla siebie? Trudno powiedzieć. Pamiętam jak śpiewaliśmy "jesteśmy mistrzami", choć wiedzieliśmy, że to tylko puchar. Teraz rzadko słyszę śpiew, częściej te skandowania na pół gwizdka. Tamtej drużyny nikt nie musiał dopingować — oni sami byli ogniwem czegoś większego. Dzisiaj kibice bardziej dopingują, bo coś im w duszy gra, a nie dlatego, że czuja ten sam ogień co kiedyś. Nie mówię, że teraz jest źle — nie, macie fajnych chłopaków i nawet kiedy przegrywamy, walczymy. Ale tamta drużyna... tamta drużyna była tym jednym wielkim uściskiem, które trwa do dzisiaj. I nikt, nawet ci młodzi, nigdy tego nie zrozumieją tak jak my. To nie jest krytyka, chłopaki — to po prostu fakt. Tamtym piłkarzom nikt nie musiał tłumaczyć, co to znaczy "zielone serce". Oni po prostu wiedzieli.
Będzin volleyball team
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewPoznan Nowicjusz · 241 postów 11.08.2026 23:43
Ej, no dobra, to ja wam teraz opowiem jak ja sobie ten finał oglądałem… bo akurat byłem wtedy na „imprezie firmowej” u teścia w ogrodzie. Pamiętam, że akurat grillował buraki, bo nic innego nie miał pod ręką – no wiecie, typowy teść zawsze ma jakiś plan B, tylko że on to nazwał „tradycją rodzinną”. Siedzę tam sobie z piwem w garści, oglądam mecz na malutkim telewizorku coś koło 14 cali, a tu nagle Grabara podaje Jóźwiakowi… i ja w międzyczasie rzucam kiełbaskę na ruszt tak, że leci prosto na podeszwę buta drugiego kolesia z boku. facet krzyczy „JÓZIAK!”, myśli że to coś przez mecz, a ja tylko „spoko, spoko, to tylko kiełbaska, ale ten gol to już prawdziwe mistrzostwo”. Na szczęście nikt nie oberwał, bo but był gruby jak betonowa płyta, ale ten smród spalonego obuwia i kiełbasy był chyba największym zagrożeniem dla zdrowia tamtego wieczoru 🔥🤣 A potem wszyscy po puchar, a ja z tym brudnym butem w ręce biegłem przez całą ulicę, żeby dołączyć do pochodu – ludzie myśleli pewnie, że to jakiś nowy doping kibicowski albo że spadłem z drzewa. Ale kurczę, nie ważne jak się tam trafiło, ważne że byliśmy razem i że nikt nigdy nie zabierze nam tej historii! Będzin, Zielone Serce – i teścia z odrobiną zapachu grilla w tle 🍖💚
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.