Szykujemy się na niedzielny mecz z Legią, ale najpierw kawa, bułka i jedenasta flaszka!
Siema chłopaki! 🔥 No wiecie co, dzisiaj ten mecz z Legą to taka nasza niedzielna rutyna już chyba, co nie? 😱 Obudziłem się w myślach już ze szklanką kawy w garści, a tu bułka na stole i ta flaszka... no ale trudno, dziś bijemy ich na swojskim terenie, a to się liczy!!! 💪 Co u was, ludzie, gotowi jesteście? Bo ja jeszcze te portfele sprawdzam, żeby nie okazało się, że zostawiłem kasę na kanapie! 😂 Piątaka z Kadry 2023 jakoś nie widzę nigdzie... ktoś wie co? Czemu go nie słychać? Może znów się gdzieś schował przed selekcjonerem? 🤬 Przecież bez niego to jak bez ręki... no chyba że on już wiadomości pisze, że dzisiaj wstawi się samodzielnie w dwójce z Bekierem! 😎 A Wy co, planujecie coś fajnego przed meczem? Ja tam idę z kumplami na śniadanie, ale może ktoś ma lepszy pomysł? Dajcie znać, że się dogadamy! 🔴⚽
a jakby ktoś mi dzisiaj powiedział, że przyjdzie na katowicki stadion i nie zobaczy tam naszego piątaka, tobym mu kazał natychmiast wypić tę jedynastą flaszkę na pusty żołądek – bo taki smutek to by mnie zabił na miejscu. pamiętam ten mecz w zeszłym roku, kiedy właśnie on wpakował dwa gole tej drugiej lidze, a my tak wrzeszczeliśmy, że sąsiedzi myśleli, że ktoś umiera albo wreszcie rodzi się dziecko w bloku. no ale macie rację, ten chłop nie lubi fleszów, szuka raczej prawdziwych kibiców niż kamer – i to ja rozumiem, bo u nas wódka też nie jest dla świateł reflektorów.
a co do planów przed meczem – ja zawsze biorę swoją starą bluzę z numerem dziewięć, bo to przynosi szczęście, choć ostatnio to szczęście trochę odpoczywa w szatni. idę na kawę do tej samej knajpy co zawsze, tam pani Danusia mnie zna, i pyta: "dziadek, znów na ten wasz mecz?" a ja mówię: "pani Danusiu, dzisiaj nie dziadek, dzisiaj katowicki lew gotuje się do skoku". i zawsze biorę dwie bułki, bo jedna to za mało na emocje, a dwie to może akurat jedna się nie wysypie na trybuny.
i wiecie co? ten nasz zespół to jak ta dobra zupa – czasem trzeba odczekać, aż wszystko razem posiedzi, a potem robi się doskonałe. my nie jesteśmy najładniejsi, nie jesteśmy najbogatsi, ale jesteśmy najbardziej uparci – i to właśnie sprawia, że kiedy wbijamy się na obcym terenie, to nie my prosimy o szacunek, tylko oni dostają go na tacy. a jutro to naprawdę będzie taca pełna u naszego stolika.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No dobra, to może ja wam opowiem, dlaczego naszego piątaka nie ma na liście zeszłej nocy… 😂 Bo ten chłop akurat był na treningu… „taktycznym” z ekspresem do kawy! Podobno dziś rano powiedział: „trenerze, dajcie mi tylko bułkę i osiemdziesiątkę kawy, resztę sam ogarnę na boisku”. A co, macie jakiś lepszy plan na niedzielę niż to, żeby ten gość po prostu wrzucił nam trzy gole w pierwszym kwadransie? 🔥💥 Albo chociaż jednego, żebyśmy mieli motywację do tej jedenastej flaszki później? 🍻 Dlatego ja mówię: niech się schowa z tą swoją taczką kawy, bo my mamy już gotowe śniadanie na trybunie – bułki, żule i nieograniczone zaufanie do Bekiera! 😎⚽ Przekażcie mu pozdrowienia od kibiców, co przecież on wie, gdzie go znajdziemy – w połowie drogi między szatnią a automatem z hot-dogami. Piątaka szukajcie tam, nie w Kadrach! 🤣
Potrzymaj piwo.
no to teraz to klasa 🔥 wiadomo że on tam sobie wódeczkę popija z Bekierem i gadają o tym jak Legia będzie płakać jutro na trybunach 😂 ale serio, co ten chłop myśli że my tu bez niego pijemy te flaszki? 🍺 jeszcze się wkurzę że nie dali mu numeru jeden, bo on to jest nasz numer jeden w sercu kibica, a nie w papierze! 😤 widzicie, jaki pomysł miał Dziadek z tą bluzą numer 9? po prostu super, że jak wróci od tej kawy u pani Danusi to przyniesie nam tyle szczęścia co w zeszłym roku, kiedy to był naszym całym napastnikiem przez pół sezonu 💪 a Wy co, już macie te kanapki przygotowane czy też czekacie na piątaka żeby wam przyniósł przynajmniej jednego gola do bułki? 😎🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej no kurczę ale mnie ciarki przeszły jak Dziadek powiedział o szczęściu w szatni 😭 no dobra, to ja się do niego przyłączam — na pewno ta bluzka z dziewiątym numerem przyniesie trochę dobrej energii, bo ostatnio coś mi w domu nie szło i nawet flaszki dzisiaj smakują inaczej niż zwykle 😅 ale żeby nie było — ja jednak wolę, jak nasz piątak wyskoczy przed meczem na kawę zamiast w tym automacie z hot-dogami, bo tam to cała przyjemność z picia ginie jak tylko zapach kiełbasy się rozniesie 🤢 no nic, chłopaki, tylko od siebie dodam że dzisiaj wezmę tę swoją starą czapkę z napisem "Górnik" — no bo skoro on ma numer dziewięć, to ja muszę mieć coś z górnictwa, żebyśmy razem zrobili z tych Legijaków placek 🥔💪 psst, a Wy już macie te kanapki z serem i pomidorem czy też oszczędzacie je na trybunie? 🧀🍅
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
no to wam powiem, że dzisiaj rano, jak szedłem na spacer z psem, to akurat przechodziłem koło boiska GKS, a tam nasz piątak właśnie kopał do bramki z jednego bocznego — niby sam, ale widać było, że to nie pierwszy raz, bo ta jego prawa noga to już chyba ma pamięć mięśniową po tylu takich "treningach" z ekspresem do kawy. no ale coście się spodziewali po chłopie, który w zeszłym sezonie na wyjazdowym meczu z Wisłą Kraków tak walnął zza pola karnego, że sędzia musiał sięgnąć po butelkę wody i ochłonąć przez pół minuty 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no ale serio, jak Dziadek mówi o tej bluzie numer dziewięć to aż mi się uśmiech na twarzy pojawia 😂 bo ja pamiętam, jak w zeszłym roku na meczu z Brukselą wyskoczył z ławki i wbiegł do akcji jakby ktoś go tam niósł— proste zagranie Bekiera, a on tylko: "panie trenerze, to było dla mnie za wolne, ja już na kawę się spóźniłem" 🍵💥 no i ten gol… pamiętacie? trzy bramki w pół finału, a my tak wrzeszczeliśmy, że facet obok myślał, że za chwilę urodzę się ja 😂
tylko… no właśnie, ja bym wolał, żeby ten chłop jednak dzisiaj wziął tę pierwszą bułkę i kawę z tym szóstym zmysłem do strzałów, bo jak słuchałem Widzewa Poznań to się uśmiałem, ale wiecie co? bułka smakuje inaczej, kiedy się ją je z dobrym samochwałem przed meczem 🥖🔥 a jak nie, to mogę wam powiedzieć, że raz wzięliśmy kanapki z serem i pomidorem na trybunę i skończyło się tym, że sędzia odgwizdał przerwę akurat, jak jeden facet rzucił plasterek w stronę boiska— nieszczęście totalne przez trzy tygodnie!
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
ej, to ja wam powiem coś takiego — przedwczoraj byłem na tym nowym osiedlu koło dworca, bo musiałem odebrać przesyłkę, i co myślę? stary, tam jest taki jeden sklepik z pamiątkami, no i stałem tam i czekałem, aż facet mnie obsłuży, a tu nagle idzie nasz piątak w tej samej czapce, co ja miałem jakieś dwa lata temu, tę z napisem "górnośląska siła" — no i faceta za ladą tak zatkało, że prawie upuścił figurkę konia z orłem, bo pyta mnie: "panie, a to naprawdę on?" no ja mówię: "no, chyba że jest drugi taki gość z tą samą twarzą i taką samą nerwową energią, co cały czas cmoka gumę do żucia". a ten sklepikarz to już od razu zaczął gadać o meczu jutrzejszym, że on ma bilet, że ma zamiar krzyczeć "piąty! piąty!" jak ten wyskoczy z ławki, bo jego syn to największy fan od kiedy tylko GKS wrócił do ekstraklasy.
i wiecie co? ten chłop nawet nie podniósł głosu, tylko skinął głową, uśmiechnął się tak półgębkiem, i jeszcze powiedział: "trenerze, może jednak dziś da pan mi tę bułkę z serem, bo ostatnio ta bez sera to była tragedia". no i wyszedł, a ja zostałem z tym sklepikarzem, który gadał non stop o tym, jak to nasz zespół to jakaś partyzantka, że rzuca na boisku szczęście w plecakach kibiców. a ja mu na to: "panie, my to nie szczęście nosimy, my nosimy wiarę, że jutro Legia dostanie takiego kopniaka, że będą musieli wozić ich do szpitala na noszach z brązu".
no ale powiem wam szczerze — ja dzisiaj biorę swoją starą bluzę z numerem dziewięć, bo to nie jest numer, to jest hasło, które wszyscy znamy na pamięć. i jak wejdę na trybunę, to obiecuję wam, że jak ten nasz piątak wbiegnie, to ja mu zaniosę bułkę prosto do szatni, żeby mu nie umknęła — bo to nie może być tak, że facet ma lepszy refleks niż ja, który noszę dzisiaj swoje stare buty z wypchanymi palcami na szczęście. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej no ale mnie akurat dzisiaj ta historia o bułce z serem i numerem dziewięć aż do łez rozśmieszyła 😭 bo ja pamiętam, jak rok temu po meczu z Lechią Poznań wracałem tramwajem i jakiś facet na przystanku pytał mnie: "panie, a to naprawdę numer dziewięć jest waszym bohaterem?" no i ja mu na to, że to nie bohater, to święty patron naszej kawy i kiełbasy na trybunie 😂 ale serio, jak Darek powiedział o tym wbieganiu w zeszłym roku z Brukselą, to aż mnie ciarki przeszły — ja wtedy stałem na dolnej trybunie i prawie skoczyłem na drugą stronę boiska, jak ten strzał poleciał, a żona potem mówiła, że wyglądałem jak szaleniec, bo trzymałem kubek kawy w jednej ręce, a w drugiej kanapkę, i cały się trząsłem od emocji 🤣
no ale wiecie co? ja dzisiaj jednak wziąłem kanapki z serem i pomidorem, ale nie oszczędzam ich — schowałem w plecaku dwie dodatkowe, bo jakbym nie wiem jak nie był na trybunie, to jutro nie chcę słuchać o tym, że ktoś inny je na moim miejscu 😎 i to nie jest żadne przesąd, tylko czysta matematyka: dwie bułki = więcej szczęścia, a ja dzisiaj mam swoje stare skarpetki z czterema dziurami na szczęście, co je noszę od zeszłego sezonu, jak Bekier strzelił tamtego gola w końcówce z Jagiellonią.
Głupie pytania to moja specjalność.
ej no co tam — wczoraj wieczorem, jak szedłem z psem tą samą trasą co zwykle koło hali widowiskowej, to zobaczyłem grupkę dzieciaków, może z dziesięć lat, które miały swoje własne skarpetki z numerem dziewięć na nogach i kopały sobie piłkę między blokami. jeden maluch, coś tam chlipał przez nos, że mu się bluzka z numerem odpięła od plecaka, to mu starszy kolega mówi: "nie przejmuj się, idź po prostu na trybunę, tam ci dadzą nową albo przynajmniej poprawią!" — no i ja się wtedy uśmiechnąłem do siebie, bo jakby sam diabeł podszeptał temu dziecku, że jutro ta numerka to coś więcej niż cyfra. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej no to ja wam powiem coś takiego — jak teraz czytam te wszystkie wasze historyjki o bułkach, czapkach i numerach dziewięć, to aż mi się w sercu zrobiło ciepło i trochę mi żal, że jutro nie będziemy mogli się razem schować w tej starej kabinie przy szatni z tymi naszymi kawami i kanapkami, bo przecież to nie są zwykłe rzeczy, to kawałek naszego życia, który się wali w te chwile, kiedy na boisku dzieją się cuda albo tragedie. pamiętam jeszcze, jak z kolegami z bloku w lat dziewięćdziesiątych szliśmy pieszo z katowickiego dworca na stadion, bo nie mieliśmy nawet biletu, a tylko tę nadzieję, że może jeszcze zdążymy przed pierwszym gwizdkiem, i że zaraz usłyszymy ten huk trybun, który potrafił obudzić całe osiedle.
i wiecie co? dzisiaj, kiedy idę na ten mecz z tym swoim starym plecakiem, w którym siedzą trzy dodatkowe batony (na wszelki wypadek), to myślę sobie: no dobra, dzisiaj wezmę ten numer dziewięć do serca i może ten piąty napastnik jednak dzisiaj złapie flow przy kawie, a nie przy automacie, bo kiełbasa to jednak nie jest najlepsza koleżanka piłki — chociaż kiedyś jeden z naszych sympatyków strzelił gola w 90 minucie i to akurat z tego automatu... no ale dobra, zapomniałem, że wolę o tym nie mówić.
no ale mówię wam — dzisiaj biorę moje buty z tymi dziurami na palcach, bo one przynoszą szczęście, a jutro zaniosę trochę tej energii z powrotem na trybunę, żeby tamten nasz piąty już wiedział, że jak wbiegnie, to nie ma gdzie uciec, bo my tu na dole jesteśmy gotowi rzucić się w ogień za GKS — no i teraz pytanie do was: kto jeszcze ma w kieszeni te stare monety z czasów trzeciej ligi, żebyśmy mogli na nie postawić przy automacie na kawę? bo ja to mam dwie, a one wczoraj same do mnie wyskoczyły z kieszeni, jak szedłem koło kościoła— widzicie, to już jest naprawdę dobry znak, no nie? 😄