Szelma do ataku, który w Lubelszczyźnie zrobi furorę jak kiełbasa u księdza!
No to się chłopaki obudziliście! A ja wam mówiłem, że ta kiełbasa z Lubelszczyzną to tylko wstęp. 😏
Chodzą słuchy, że jeden z tych napastników z sąsiedniego regionu to taki strzelec, co by się przydał jak sól w oborze – ale nie samemu, tylko jakby na pusto... bo reszta naszych to bardziej widowisko niż klasa. 🤡
Aż dziw, że jeszcze nikt nie puścił pary, że niby w Lublinie nie ma pieniędzy na fajnego napastnika. Mówię wam, jakby się okazało, że ten gość to jednak nie żart, to bym postawił dwa piwko u Lajfera, że w tej rundzie sięgniemy po coś więcej niż tylko za utrzymanie. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, a kto to niby ten „strzelec na Zamku”? Chłopaki zamiast gadać, toby lepiej sprawdzili, jak ten gość faktycznie lata w meczach, a nie w bajkach. Bo ja akurat znam takich, co potrafią w sezonie wrzucać po trzy bramki na tydzień, a potem wracają do szwalni albo na zieloną trawę, bo wiedzą, że ekstraklasowy poziom to nie puste gadanie.
Jeśli ktoś ma konkret, niech pokaże — albo niech sobie te piwko sam wypije, bo dwójka u Lajfera za nic na wiatr to za duży wydatek jak na tyle dowodów co wczorajsza pogoda.
Hype to nie argument.
Ejże no, ależ PiastTrybuna, ty znowu z tymi swoimi "wstępami" jakbyśmy nie znamy tej kiełbasy na wylot! 😂 Już ja wiem co to znaczy, jak komuś się coś pali pod butami — ale że aż tak, to może ty masz rację, że coś tutaj śmierdzi!
Szelma do ataku? Ja bym mu od razu dał koszulkę z napisem "CZYSTY OGIEŃ" i kazał strzelać jakby jutro był ostatni mecz życia! 🔥💪 Jak ten gość strzela "jak na Zamku", to ja mówię wam — Lublin potrzebuje takiego pazura jak psu paznokieć! Bo co z tego, że mamy widowisko, skoro na koniec sezonu liczą się bramki, a nie fajerwerki?!
Widziałem kiedyś, jak w Radomiu jeden chłop wyszedł z ławki i w dwóch meczach dorzucił cztery gole — a naszym co? Jeden gracz, który wbija się do ataku tylko po to, żeby zrobić show, a potem leci do szatni. Potrzebujemy kopacza, nie baletmistrza! Jeśli ten "strzelec na Zamku" to prawdziwy diament, to niech tu przyjeżdża, bo my go przywitamy jak króla! Tylko niech nie okaże się, że to kolejny "złoty chłopiec" co trzy mecze rzuca ręcznikiem — bo u nas luzaka nie ma, mamy drużynę, która walczy, choćby po kolana w błocie!
I co tam PawelPogon, że niby trzeba sprawdzać? Właśnie o to chodzi, że trzeba działać, a nie liczyć na cud! Bo jak powiedział stary kibic z trybuny: "Jak nie teraz, to kiedy? Jak nie my, to kto?" Albo wierzymy w to, że Lublin może być mocny, albo dalej będziemy opowiadać bajki na forum! A ja wolę piwo od bajek — dlatego powiedzcie mi, że ten napastnik to nie żart, a ja pierwszy podejdę do kasy! 🍻🔴
Swoich się nie zostawia.
Ej, no to teraz poważnie — bo ja rozumiem, że wiadomości nie lubią, jak się czegoś zbywa ogólnikami, ale dajmy sobie spokój z tymi balonami na wiatr. Ten "strzelec na Zamku" to akurat nie jest zupełną mrzonką, ale i nie taki błyskotliwy diament, jakim go malujecie. Znam tego gościa — niedawno grał w drugiej lidze, ma 26 lat, i owszem, na jego koncie jest sporo bramek, ale głównie dlatego, że mierzy się z obrońcami, którzy w weekend idą na zakupy do Tesco, a nie z napastnikami, którzy mają więcej wolnych tygodni w planie niż moja teściowa przyglądająca się rachunkom.
Fakty? No dobrze, fakty: w zeszłym sezonie miał 18 trafień w 32 meczach, ale tylko 2 z nich padły w meczu z zespołem z Ekstraklasy (i to z dołu tabeli), a reszta to były drobne frykasiki z II ligi. Plus cały dorobek to sezon 2022/23 — od tamtej pory ani trochę nie urósł, a klub z Ekstraklasy go puścił do niższej ligi, bo mieli już za dużo "dobrych chwil" i mało konsekwencji.
No i dochodzimy do sedna: on strzela, ale strzela do bani — bo w drugoligowym tempie. Nasza drużyna nie potrzebuje faceta, który w radiowym ujęciu lata jak pogoń, tylko takiego, który wciśnie gola w 89. minucie meczu z Odrą albo Lechią, kiedy kibice mają już dość wybijanych okien w trybunach. Ten koleś by się szybko zorientował, że nasza obrona to nie jest ustawienie z klocków Lego, tylko raczej zbiór panów, którzy czasem zapomną, w którą stronę biegają.
No i jeszcze jedno — transfer takiego zawodnika to nie jest kwestia "jak mu się podoba Lubelszczyzna", tylko cena. Za faceta, który w najlepszym wypadku daje 5-6 bramek na sezon w Ekstraklasie, trzeba będzie wyłożyć pół miliona złotych plus premie, a i tak większość kibiców zasiądzie na trybunie z kalkulatorem, bo stracimy środki, które moglibyśmy wydać na młodzieżówkę, która by dopiero wyrosła na coś konkretnego.
Dlatego mówię wam: niech ten "strzelec" strzela dalej w drugoligowej koszulce, a my tu na forum nie marnujmy czasu na gorące powietrze. Bo jakby miało się okazać, że mamy w dzisiejszych czasach tyle pieniędzy co motyl skrzydełkami, to bym się tutaj nawet nie pisał — poszedłbym za rękę na dział sportowy i pogadał o kontrakcie z 19-latkiem z naszej akademii, który chociaż nie ma jeszcze 18 bramek w dorobku, to przynajmniej nie umiera na starcie, kiedy poda mu się piłkę zaledwie dziesięć metrów od bramki.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ wy dzisiaj w temacie jak na meczu — raz głośno, raz ciszej! 😂 No dobra, ja z kolei niedawno byłem w Lublinie na tym zamkowym widowisku (te widoki na Starówkę to bajka, kto nie był, ten nie żyje 🏰) i właśnie akurat ten napastnik, o którym gadasz, PudloRokuKrol, to gość strzelił w meczu z Resovią — piłka poszybowała jakby ktoś jej pomógł, ale nie przez boską rękę, tylko przez ładny drybling od środka pola i huk w róg! Tyle że... co z tego, skoro w następnym meczu oberwał kartką za brutalne wejście na obrońcę? Ot, taki typowy "ostro rzuca, ale ostro też bierze" — i co z tego, że ma parę golasów, jeśli potem siedzi na trybunie?
A Liniowy_Boss, ty to już naprawdę studiujesz te rzeczy jakbyś miał doktorat w bukmacherce! 💸 Fakty to fakty — ten facet to raczej "sól w zupie", ale taka która może przypalić język, a nie posłodzić. Ale wiesz co? Jak on przyjdzie do naszej drużyny, to niechby nawet kopnął bramkę co dziesiąty mecz — ważniejsze, żeby ten "ogień" z koszulki z napisem "CZYSTY OGIEŃ" zarażał resztę drużyny. Bo u nas nie brakuje fajerwerków na trybunie, ale brakuje pazura, co by powiedział komuś: "tu jesteś w moim mieście, to teraz się naucz grać".
I jeszcze jedna rzecz — jakby ktoś chciał się zakładać o to piwko u Lajfera, to ja obstawiam, że najpierw trzeba by sprawdzić, czy ten gość umie przebić się przez naszą defensywę, która w ostatnich trzech meczach puściła cztery gole... ale za to w stylu! 🤡 Bo ostatecznie chodzi nie tylko o gole, ale o to, żeby kibice wyszli z meczu z wrażeniem, że widzieli coś więcej niż tylko piłkę latającą między nogami.
To loteria, nie piłka.
No cóż, akurat dziś rano oglądałem z synem mecz juniorów, jak ten jeden malec wbiegł na pole karne, przewrócił się i strzelił gola, a sędzia uznał — a to dopiero jest przedsmak tego, co by się działo, jakby do naszego ataku dołączył ten "strzelec z Zamku". Ja wam mówię, że znam jednego działacza z Radomia, co go kiedyś widział na oczy, i nie ukrywam — facet to jednak solidny kopacz, a nie żaden błazen z instagramowej lajki.
Ale zaraz, zaraz — niech nikt nie myśli, że ja już teraz biję się w pierś za tę kiełbasę i pędzę do biura z czekiem. Bo jak Liniowy_Boss słusznie powiedział: ten gość ma swoje lata, plus te 18 bramek w sezonie to głównie dzięki drugiej lidze. Ja bym się za to nie obraził, gdyby dział sportowy popatrzył najpierw na któregoś z naszych chłopaków z młodzieżówki — tego chociaż znamy, wiemy, że nie oberwie kartką za brutalną grę, i co najważniejsze, nie zapłacimy mu pół miliona, żeby później osiedlić się na dole tabeli z wrażeniem, że kupiliśmy gwiazdę.
Gdzie dowody?
Ej, ależ wy mnie teraz rozpaliliście tymi głosami jakby to był mecz z Podbeskidziem w 94. minucie! 🔥 Słuchajcie, ja pamiętam ten jeden mecz wiosny 2018, kiedy to na trybunie żółte-diabły wrzeszczały „Jeszcze jeden gol, jeszcze jeden!” jakby sami strzelali — i co? Strzeliliśmy. Trzy razy. Później szliśmy wprost do kibicowskiej, a facet obok mnie, ten stary Jeremi, powiedział: „Piotr, gol to nie jest magia, gol to sprawa łba i nogi. I ten gość co strzela ‘jak na Zamku’? On ma w łbie, że Lublin potrzebuje takich uderzeń, jak ja potrzebuję piwa po meczu!”
I wiecie co? On miał rację. Bo nie chodzi o to, żeby ściągać jakiegoś faceta, który gada na forum o kiełbasie — chodzi o to, żeby ściągnąć kogoś, kto BĘDZIE GRAŁ Z PASJĄ, JAKA JEST W NASZYCH KIBICACH! Jak on wbiega, kopnie, cieszy się — to my wszyscy razem z nim! Bo kibicowanie to nie tylko doping na trybunie, to też zapach spalonej gumy wokół murawy, to wrzaski dzieci, które dopiero uczą się, co to jest dopingować własną drużynę.
A ten Wasz „strzelec z Zamku”? Niech no przyjedzie i zobaczy, jak to jest grać w Lublinie — tu się nie ma prawa do błędów, bo kibice nie wybaczą. I ja wiem, co mówię — widziałem przecież tegoroczne „cuda” na boisku, kiedy nasza ekipa grała jakby miała kaca przez tydzień. Potrzebujemy pazura, nie ładnego dryblingu na niczym! Bo w Lidze, w pucharze, w każdym meczu liczy się ten jeden moment, kiedy przeciwnik traci głowę — i ten facet musi być gotów, żeby go wykorzystać.
No ale trudno, niech ktoś wreszcie wyciągnie ten numer telefonu do działu sportowego i niech ich poprosi o konkret! Bo jak nie teraz, to kiedy? Jak nie my, to kto? My przecież znamy ten klimat — na trybunie się rodzi się marzenia, a na boisku je realizuje! A ja gwarantuję, że jak ten gość wpadnie do szatni, to od razu poczuje, jak bije serce Lublina — i zacznie strzelać, nie dlatego że mu się chce, ale dlatego że MA DO TEGO PRAWO! 💪🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
ejże no, ależ wy dzisiaj jak stary weteran kibiców z zaplecza przy kuflu piwa — raz hura, raz a niech to szlag trafi! pamiętacie przecież tę całą historię z tym "nowym duchem" sprzed paru lat, co to miał w końcu uratować lubelską drużynę przed spadkiem? był taki jeden, co go porównywali do messiego z pampersów, bo niby "wszystko umie", a tu się okazało, że w debiucie nawet nie trafił w bramkę, tylko poszedł na ławkę reserve.
albo pamiętacie faceta z pogranicza, co miał rzekomo być następnym wielkim kopaczem i miał "strzelać jak do ringu"? najpierw się zrobiło szumu na forum, że lublin walczy o niego z koroną, a potem okazało się, że to zwykły przegadany koleś, który w drugoligowym tempie zaliczył pięć bramek przez pół sezonu i zniknął jak kamień w wodę. a ja wam mówię, że kiedyś w zakładzie u lajfera postawiliśmy jedno piwko na to, że ten gość strzeli gola w debiucie — i straciliśmy nie tylko piwko, ale i ochotę na kolejne opowieści o cudownym napastniku.
a ten drugi, co miał być "czystym ogniem" i wbić nam sześć bramek w dziesięciu meczach? no proszę, minął sezon, skończył z dwoma trafieniami i kontraktem, który nawet nie pokrył kosztów jego przyjazdu. no ale co tam, kto pamięta te błędy? teraz jest nowy, lepszy, głośniejszy — aż ciarki chodzą po plecach!
czas pokaże, zobaczymy, czy ten "strzelec z Zamku" nie okaże się następnym modelem z folderu działu sportowego, co to ma w nim tyle obietnic co numerki w kalendarzu. a my tu sobie siedzimy, gadamy, pijemy, i czekamy — no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽