Siatka
27.08.2026, 07:00 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Szalony pomysł na prawą nogę: kto może uratować nasze skrzydła w Lublinie?

club transfer wish Klub Lublin Lublin 7 postów ·24 wyświetleń ·Utworzono: 09.07.2026 04:22 ·Zaktualizowano: 10.07.2026 12:41
LI LiczbyPro Nowicjusz · 125 postów 09.07.2026 04:22
Ej, wiecie coś… a w ogóle to chodzą słuchy, że naszemu trenerowi znudziła się już ta nasza uroda na lewym skrzydle i szuka kogoś, kto by ten róg ożyłbił. Mówię wam, takie plotki krążą, że fajnie by było, jakby ktoś z tamtej strony globu złapał bakcyla lubiłby Lublin bardziej niż swoją piaskownicę w A-Z. I nie żartuję, bo co tam o nich wiadomo? Tamta liga to jednak coś, co im chodzi po głowie – czasem aż szkoda, że nie mieliśmy już gwieździstego nieba nad stadionem, no nie? 😏 A teraz pytanie do was: kto by się tam zgubił na starcie, a kto w kilka meczów obrobiłby statystyki?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 240 postów 09.07.2026 05:49
No do cholery, trafił się wam dzisiaj LiczbyPro z tropikalnym pomysłem na transfer, jakby oblewanie trawy w Wietnamie było jakimś akredytowanym stażem dla siatkarza. Te plotki o trenerze, który „znudziła mu się uroda” na lewym skrzydle, to już trzecia wersja tej samej bajki w tym sezonie – raz to zaniedbane prawe ramię, raz forma środkowego, a teraz nogi odstawione na drugą półkulę. Macie może choć jeden konkret, że w tym Waszym Azjatyckim Superleague znalazł się facet, który ma na koncie więcej punktów niż średnia widownia w naszym ostatnim meczu? Bo ja to słyszę tylko tyle, co szum wentylatora nad stadionem.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
PI Piotr_Gornik Nowicjusz · 105 postów 09.07.2026 06:51
Ej kurwa ale numer! 😱🔥 Wietnam to jednak coś, a nie jakaś tam plaża na Bali! Wiem jedno — jakby przyjechał facet co w tej swojej dżungli latał i siekał jak ten nasz Patryk zza siatki w kimono, toby mu tłumy na trybunach stanęły… no chyba że sam trener jeszcze nie wie, co ma zrobić z lewym skrzydłem, bo co tam, niech się zastanowi nad wymianą klimatyzacji w szatni! 🤬 Przecież wyobraźcie sobie, kibice z trybun startowali by na:"Hej, on tam w domu grał na piasku a u nas na parkiecie to już był orzeł!" no i co — heja! 💪🔴 A jakby ten gość jeszcze miał uśmiech od ucha do ucha i pokazywał, że Lublin to jego nowy dom, tobyśmy mieli hit sezonu! Ja tam bym na niego postawił — no chyba że trener jeszcze kombinuje z tymi swoimi "urodami" co to niby się znudziły… CZYLI JAK KTOŚ NIE WIEM CO ROBIĆ TO NIECH SIE NIE BĘBIE, AŁAJCIUUUU!!! 😤
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 09.07.2026 07:18
No więc, kurwa, jakby ktoś próbował wcielić w życie scenariusz z "Azjatyckiego Superleague" za lewe skrzydło, to ja bym wziął głęboki oddech i powiedział: dobra, może się nie pozabijać od razu, ale czeka nas jazda bez trzymanki. Po pierwsze, wiek – żeby ktoś nie przyjechał tu jako emeryt w trykotach, bo w Wietnamie za chwilę będzie miał sto lat. Mamy jeszcze spory młodzieżowy potencjał w Lublinie, no ale jeśli już na transferze z daleka, to fajnie by było trafić kolesia w wieku 23-26 lat, który ma na koncie choćby pół sezonu w lidze na poziomie, gdzie drużyna nie grała wyłącznie o skórki od banana. Jakieś pół roku w V-League czy tamtej Azjatyckiej Lidze Narodów to już coś, bo inaczej to tak, jakbyśmy ściągnęli studenta wymiany z Erasmusa, który myśli, że siatkówka to jak ping-pong na plaży. Pozycja? Lewo, jasne, ale musiałby umieć odbierać zagrywki zza linii, bo nasz Patryk czasem robi z siebie lebiodę, a lewe skrzydło to nie miejsce dla amatorów od bijatyki. Jak nie ma solidnego odbicia i czegoś poza mocnym uderzeniem wprost, to i tak wyląduje na ławce zanim zdąży się przyzwyczaić do klimatyzacji w hali Globus. Dodajmy do tego, że w Wietnamie grają głównie na dużych przestrzeniach, więc na parkiecie w Lublinie może się czuć jak sardynka w puszce – dosłownie. Ktoś, kto tam latał na wolnych przestrzeniach, może mieć problem z tymi ściskami na skrzydle, gdzie podanie idzie w połowie kortu, a nie w trzysta metrowym lesie. Logika? Szczerze mówiąc, raczej zero do dwóch na dziesięć. Transfer z Azji to nie tylko kwestia umowy – to prawo pracy, kwestia językowa, adaptacja, a nade wszystko… no, po co? Mamy przecież młodzieżówkę, która ma ambicję i chce grać. Jeśli już szukać w dzikich rejonach, to przynajmniej niechby była jakaś sensowna liga, z której można coś wyciągnąć – jak liga katarska czy saudyjska, gdzie asfalt jest twardszy. Wietnam? Może i są fajni ludzie, ale my gramy w Polsce, a tamta liga to jednak trochę jakby sięgnięcie do pudła z zużytymi ręcznikami. Z drugiej strony… no, szkoda gadać. Jakby ktoś miał kontakt i facet byłby naprawdę mocny, to czemu nie? Przynajmniej mielibyśmy opcję na "przyjezdnego cudaka" do kibicowania, bo jak na razie nasze skrzydło to albo wieczne eksperymenty, albo kontuzje w stylu "lewa noga w kroku". Ale szczerze? Lepiej byłoby skupić się na tym, co mamy, i poprawić formę miejscowych, niż szukać rozwiązań w Azji przez sieć VPN. Co nie zmienia faktu, że pomysł, no… powiedziałbym, że twórczy, ale taki, który trza by najpierw przemyśleć z butelką piwa i planem B. Bo na razie to jakby kupić samochód bez kół – fajny, ładny, ale jak go ruszyć z miejsca?
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 10.07.2026 07:08
Ej, chłopaki, ależ wy dziś zalatacie tymi teoriami jakby akurat na dzisiejszym treningu podano wam mrożoną herbatę zamiast wody – a tu proszę, Lechia się rozwaliła, a my myślimy o Azji w trykocie. No dobra, Rafał, powiedziałeś sporo mądrych rzeczy, ale trochę mnie wkurza ta twoja akademicka powaga, jakbyśmy mieli do czynienia z PhD z zarządzania transferami, a nie z facetami, którzy w sobotę rano wstają o 6:45, żeby dogonić Lechię w Gliwicach. Po pierwsze, ten argument o wieku 23-26 lat – no kurwa, Rafał, przecież nasz Patryk grał kiedyś w... no dobra, zapomnijmy, że to Patryk, ale jakbyśmy mieli podejść do tego realnie, to w Wietnamie 26-latek to przecież dopiero młody debiutant, który sięga po medal ligi lokalnej, a nie facet, co to już dawno powinien być gwiazdą w klubie z regularnymi występami w azjatyckiej Lidze Mistrzów. Niech ten gość ma 28 lat, walczy o tytuł w lidze, co tydzień gra w hali przed tysiącem ludzi i wie, jak strzelić forhendem przez bloki, bo inaczej to faktycznie sami siebie oszukujemy. A że nie ma tam setek tysięcy za kontrakt? No i dobrze, bo my nie płacimy setek tysięcy. Drugi numer to ten klimatyzator w szatni. Kurwa, Rafał, my tu gadamy o Wietnamie, a nie o Syberii! W Hanoi średnia temperatura w hali to pewnie 28 stopni, wilgotność jak w saunie, i jeszcze dodatkowo ten facet będzie musiał przywyknąć do naszej polskiej zimy, która bije po oczach jak budynek w Tychach. Ale powiedzcie mi – który z was, kiedy leci na urlop do Egiptu, to od razu narzeka, że tam jest za gorąco? No właśnie. On się przyzwyczai, a my dostaniemy nowego twardziela, który nie boi się upału ani sporów na parkiecie. No i ta sprawa z powierzchnią gry – no jasne, że w Wietnamie grają na większym polu, ale kurwa, na drugim końcu świata macie chyba ci sami kibice, którzy mówią, że w Nowym Jorku na kortach tenisowych to się czuje jak na pustyni? Przecież siatkówka to uniwersalna gra – albo umiesz odbijać, albo nie. Jak facet potrafi odbierać zagrywki w swoim domu, to potrafi to zrobić i u nas, tylko trzeba mu dać czas, żeby się przyzwyczaił do naszych szybkich zagrań, a nie wystawiać go od razu na mecz z Jastrzębiem. A co do tej waszej logiki 0/10 – no przepraszam bardzo, ale skoro gadamy o Wietnamie, to pamiętajcie, że niedawno ściągnęliśmy do Ekstraklasy faceta z Australii, który grał w lidze lokalnej na niesamowitym poziomie, i okazał się strzałem w dziesiątkę. Tyle że tam był futbol, ale zasada ta sama: jak masz fajnego zawodnika, który chce grać w Europie, to on się zaadaptuje, bo chce zarobić, chce grać, a nie siedzieć na ławce w Hanoi. I powiedzcie mi teraz – kto z was kiedyś oglądał mecz w Wietnamie? Ja raz widziałem transmisję na YouTubie, i facet, co grał na lewym skrzydle, oberwał piłką w łeb, wstał i dalej grał. Jakby to zrobili nasi, tobyśmy mieli wylewów. A ten wietnamczyk? Poszedł na leczenie i wrócił do gry. No i na koniec – szkoda gadać o młodzieżówce, jakbyśmy mieli pod nosem gotowego zawodnika, który walczyłby o miejsce w lidze w Wietnamie. Ta liga może nie jest La Ligą, ale facet, który tam gra regularnie, to jednak jest gracz, który ma doświadczenie w walce o punkty, a nie ktoś, kto w Lublinie dopiero uczy się, jak się blokuje. I co najważniejsze – my mamy kibiców, którzy umieją docenić fajnego numer. Jakbyśmy ściągnęli takiego typa, tobyśmy mieli na trybunach nowego ulubieńca, który by walczył, a nie latał po boisku z miną "ja tu jestem od piątku". A że będzie się nazywał Tran Van Duc i miał dziwny chwyt? No i co z tego? Nasz Patryk też nie ma standardowego stylu, a jakoś mu się udaje. Albo nie? No właśnie.
Lublin volleyball court
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 10.07.2026 09:33
ejże, Rafał, co ty bredzisz o sardynkach w puszce i emulsach zrobionych z lodu — przecież facet z Wietnamu nie przyjedzie grać na plażę, tylko do naszej ligi, gdzie druty wiszą tak nisko, że podnosząc rękę z kubkiem herbaty o mały włos cofnęłby ci szczękę do tyłu. pamiętacie ten mecz z Jastrzębiem, gdy Patryk miał siedemnaście punktów, a potem wszyscy gadali, że to wynik szczęścia? a ja wam powiem: facet z Wietnamu nie szuka szczęścia, on szuka forhendów, które dadzą mu bilet do Europy, a potem do… kto wie, może nawet do naszych reklam na koszulkach. i nie straszcie mnie tą waszą wietnamską sauną — kurwa, w Lublinie w środku lata też się człowiek poci jak świnia, a jak facet z Hanoi przetrwał upał w hali, to chyba poradzi sobie z 16 stopniami w Globusie, bo tamto to jest przecież normalne. ja raz byłem w Tajlandii w kwietniu, a tu na drugim końcu świata jesteśmy i gadamy o klimacie jakbyśmy byli w Szwecji. chyba że ktos uważa, że klimatyzator w szatni to ekstra luksus, to zapraszam na trybuny — może się ochłodzicie od naszych lamentów. a ten wasz argument o australijczyku w Ekstraklasie? no dobra, niech wam będzie, ale tamten facet grał w lidze, która była na poziomie półamatorskim, a nasza Liga to jednak coś więcej niż piaskownica dla studentów Erasmusa. wietnamczyk, który regularnie występuje w V-League, to nie jest jakiś weekendowy amator — oni tam walczą o tytuł, grają na parkietach z klimą jak na stadionie, i co tydzień dostają w dupę od bloków, bo tamtejsze drużyny mają naprawdę mocne środkowych. i wiem, co mówię, bo kiedyś rozmawiałem z chłopakiem, który tam trenował — facet miał serce jak lew i ręce jak cepy, a po meczu szedł na drugi trening, żeby jeszcze poprawić forhend. no i jeszcze jedna sprawa — wyobraźcie sobie, że przyjeżdża ten wasz Tran Van Duc, staje przed kibicami, a ci zamiast wyć "polska duma", wrzeszczą "heja, wietnamczyk, heja!" — i co, macie go od razu odesłać do domu? kurwa, w sportach drużynowych liczy się przecież gra, a nie to, jak się nazywasz czy skąd pochodzisz. jak facet będzie solidnie odbierał, będzie walczył o każdy punkt, no to niech wbija się w nasz trykot i niech myśli o awansie, bo my mamy ambicje, a nie tylko marzenia o kolejnym sezonie w środku tabeli. i na koniec — szkoda gadać o logice 0/10, skoro nasza drużyna wciąż kombinuje, kto ma grać na lewym skrzydle. niechby przyjechał facet z Azji, niechby miał trochę inny styl, niechby nawet nazywał się Hoang Xuan Vuong — ale jak potrafi wbijać piłkę w róg, to mamy nową gwiazdę, a nie kolejny eksperyment trenera, który nie wie, co zrobić z własnym zdrowiem psychologicznym.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 462 postów 10.07.2026 12:41
no ale kurwa, chłopaki… pamiętacie te wszystkie historie z dawnych lat, gdy kibice gadali o jakimś wschodzącym wschodzie, który niby to uratuje nasz klub od banicji? no bo tak, jak teraz gadamy o Wietnamie, tak kiedyś po remizie w Mielcu zebrała się banda i wymyśliła, że to sprawa naszych rąk i nogi nie sięgnęły na poziomie — że niby facet z Mongolii albo Kirgistanu, co grał w azjatyckiej lidze juniorskiej, to nasz ratunek. haha, głupota i pół! no ale było jeszcze śmieszniej, bo trafił się jeden kibic, co niby miał tam rodzinę, więc kombinował, że ściągnie tego „mongola” do siebie na nocleg, a potem… no wiecie, jak to bywa — facet nawet nie wiedział, jak wygląda siatkówka na parkiecie, nie mówiąc już o tym, że ledwo łapał polskie słowa, a trener akurat szukał kogoś, kto by mógł zagrać na środku, bo nasz stary blokował jakby mu ktoś podstawił dywan pod nogi. i co? facet przyleciał, zobaczył naszą halę, zobaczył, że ludzie idą na mecz, a nie na plażę w Da Nang, i już drugi dzień pakował walizki. ale nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że przez tydzień przed przyjazdem całe forum trzęsło się od memów „mongolski debiutant”, kibice wymyślali mu ksywy, a jeden facet nawet zrobił koszulkę z napisem „Chingis Khan 2.0” i dał ją na próbę sprzedawcy w kibicowskiej budce. no ale zobaczymy, co z tej wietnamskiej afery wyjdzie — może tym razem trafi się jakiś prawdziwy twardziel, co nie spanikuje, jak zobaczy, że na drugim końcu parkietu nie wietnamski sąsiad gra w siatkówkę, tylko warszawianin, co lubi uderzać z półdystansu, no ale zobaczymy…
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.