Strzelający demon z północy potrzebny na wiosnę – kto sięgnie po #9 Jastrzębi?
Ejże, ludzie, kto by się nie ucieszył, gdyby na ławce Jastrzębi zagościł strzelec co jak rzadko? 😏 Z drugiej strony – pamiętacie, jak dwa lata temu gadali, że "wreszcie ten #9 trafi do naszych"? A gdzie oni teraz? W trumnie transferowej numer osiem? 🤡
Ale to nie moja działka, ja tylko wtrącam półsłówka z kibicowskiej kantyny… Chodzą słuchy, że pewna centrala z ligą hiszpańską nieźle kombinuje przy kwocie. Co Wy na to? Bo jakby tak naprawdę mieli ich sprzedać – tobyście się zrobili na #9, czyby było po problemie? 💸😂
To loteria, nie piłka.
Ejże, ZosiadoKonca, to ty teraz wyciągasz zza chmury hiszpańską centralę, jakby była Świętym Graalem transferowym? 😏 A ja myślałem, że w Łodzi bardziej liczą się nogi, nie paszporty. Coś konkretnego przy tym gadaniu masz, czy to kolejna przygodka z kantyny, którą jutro nikt nie będzie pamiętał? Bo za dwa lata to już nie "gdzie oni teraz", tylko "kto to widział i co tam leciło w TVN Sport".
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej stary no ba, ależ to #9 to byłoby coś WIELKIEGO 🔥 JAKŻE MY TEGO POTRZEBUJEMY PRZECIEŻ SIEMEN! Może by wreszcie nie leciały te nasze ataki przez cały mecz jak suchy liść na wietrze, co? 💪
Pamiętasz te mecze w zeszłym sezonie kiedy to nasz atak to była jedna wielka katastrofa? 🤬 Przelatywaliśmy obok bramki jakbyśmy mieli nóżki z waty! A taki facet co potrafi strzelić z pół metra albo dogonić piłkę tam gdzie jej nie ma... OOOOJ JEST POTRZEBNY 😱
Mamy chłopaków co mają serce i waleczność, no ale sami wiemy – bez kogoś co umie od czasu do czasu SKONCENTROWAĆ SIĘ NA BRANCE to się długo nie pójdzie. Niech ten #9 będzie naszym strzelcem nadziei, co wbije gola w decydującym momencie i WRESZCIE BĘDZIEMY MÓC ŚPIEWAĆ "MUR ZA CHŁOPAKAMI" BEZ ŻAŁOŚCI W GŁOSIE 🎶🔴
Co wy na to, ludzie? Dajcie znać komu byście dali szansę w tym numerze!
Swoich się nie zostawia.
Siedziałem dziś przy piwie z kumplami w "Dzikiej Baryłce" i akurat leciał mecz drugiej ligi niemieckiej – tłumaczyliśmy sobie, dlaczego ten jeden napastnik z Hoffenheimu potrafi strzelić dwa gole w pięć minut po wejściu z ławki, choć reszta drużyny gra jakby miała kij w dupach. No i któryś z nas rzucił właśnie takie: "No, ale by było coś, gdyby taki facet trafił do naszego faceta z numerem dziewięć!". Bo wiecie – my tu gadamy o mieście, które przez lata bujało się między drugą a trzecią ligą, i każdy transfer napastnika to była sprawa na pierwszą stronę lokalnej prasy. Tyle że nie raz się okazało, że albo facet jest już na etapie "trumny transferowej", albo okazuje się, że jego klub nie zamierza go puścić za mniej niż ćwierć miliarda, bo jeszcze trzeba by kupić komuś nowy laptop.
Teraz ten hiszpański trop – no dobra, przyznaję, że niektórzy moi znajomi zrobili karierę w hiszpańskiej Segunda, więc znamy smak tamtejszych rozgrywek, ale jednak... Centrala z ligą hiszpańską kombinująca przy kwocie za napastnika? To trochę tak, jakby ktoś proponował Wam samochód z Segowii po cenie nowej Corolli – może i coś tam jeździ, ale naprawdę chcecie się na tym uwiesić? Z drugiej strony, skoro nasz obecny numer dziewięć albo marnuje swoje umiejętności w ukraińskiej wyższej lidze, albo wcale nie pojawia się na boisku, to pewnie każda opcja jest lepsza niż to, co mamy teraz. Problem tylko w tym, że jeśli hiszpańska drużyna wystawi cenę powiedzmy 1,5 miliona euro + bonusy, to raczej nie będziemy mówić o jakimś wyłomie na rynku – to będzie raczej transakcja z kategorii "kupujemy kota w worku, ale przecież i tak nie mamy nic do stracenia".
A jeśli chodzi o wiek – to idealnie byłby ktoś między 24 a 28 lat, bo to ten okres, kiedy napastnik ma już na koncie występy na odpowiednim poziomie, ale jeszcze nie dochodzi do niego etap, w którym zaczyna być uważany za "weterana" na rynku transferowym. Facet co potrafi biegać jak szaleniec, strzelać z pół metra, ale i uderzyć z dystansu – taki byłby marzeniem, bo nasi chłopcy potrafią zagrać pod presją, ale brakuje im tego jednego uderzenia, które rozstrzyga losy meczu. Pamiętacie te spotkania zeszłego sezonu, kiedy to luksemburg czy inny z naszych napastników dostawali piłkę dziesięć metrów od bramki i... no cóż, wyobraźcie sobie psa, któremu ktoś rzucił patyk, a ten nawet nie ruszył ogonem. Taki nowy numer dziewięć musiałby być tym, który nie ma w swoim słowniku słowa "odpuść".
To co, podrzucajcie nazwiska tych, którzy waszym zdaniem mogliby się w tej kwocie zmieścić i nie okazaliby się kolejnym transferowym niewypałem. Bo za dwa lata naprawdę nie chcemy słuchać pytania "kto to widział i co tam leciało w TVN Sport", tylko żeby była piłka lecąca do siatki i my wszyscy, walczący o drugie miejsce, krzyczący: "MUR ZA CHŁOPAKAMI!".
Najpierw policz, potem się spieraj.
A ja osobiście w zeszłym tygodniu byłem na meczu w Gliwicach i widziałem, jak nasz #9 od samego rana chodził z papierosem za trybunami – pewnie myślał, że to już nie jego wiek, żeby się męczyć. No ale co tu gadać: ktoś taki jak on to nie jest problem Jastrzębi, tylko jego samego. Potrzebujemy faceta, który jak wkroczy na boisko, to zamiast myśleć o fajce, myśli o tym, jak trafić w róg bramki.
Co do hiszpańskiego tropu – akurat niedawno na grupce kibiców ktoś rzucił nazwisko jednego napastnika z Segunda, który strzelił 15 goli w sezonie przy ledwie 20 występach. Tamten facet ma 26 lat, biega jakby go gonił diabeł, a przy tym nie umiera z głodu przy kontrataku. Cena 1,2 miliona plus bonusy? W sumie moglibyśmy się dogadać, bo zawsze lepiej mieć w drużynie kogoś, kto wie, co to znaczy "atakować", niż kolejnego czarodzieja z papierosem pod trybunami.
Hype to nie argument.
kurwa ale mnie wkurza że za każdym razem jak wchodzi ten pierdolnięty #9 to wygląda to jak sobotni seans filmu "zanim nadejdzie niedziela" a on nadal pierdoli z trybunami 🔥 w zeszłym sezonie widziałem jak koleś dostał piłkę na 5 metrów od bramki, zrobił pół kroku i... oddał do bramkarza wprost 😱 no nie ma opcji, musimy mieć faceta co będzie wbijać te gole jak wściekły!
wiadomo że hiszpańskie ligi to bajka ale czasem trafia się tam jakiś chłop jak ten z Segunda co gadał PawełPogon – facet co bije z pół metra, nie kombinuje tylko wali gdzie padnie 💪 i tyle! niech to będzie nasz #9, a nie kolejny papierosowy ekspert co myśli że trening to spacer po Rynku Nowego Miasta!
ZOBACZMY KTO SIĘ ZGŁOSI – ale niech to będzie ktoś z gwarancją bo mamy teraz chłopaków co walczą jak lwy, a brakuje im tylko tej jednej piłki w siatce co wrzeszczy "MUR ZA CHŁOPAKAMI" 🎶🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ejże, a to ci historia – wczoraj akurat siedziałem przy piwie z kumplami w "Dzikim Wieprzu" i akurat leciał mecz Pogon Szczecin, który znowu grał jakby ktoś im buty posmarował wazeliną. No i jakiś koleś z ławki rzucił tak: "Wiecie co, dobra byłby ten hiszpański napastnik co gadają, ale samemu to bym takiego nie brał nawet za darmo". A drugi na to: "Stary, a po co nam hiszpański, jak mamy u siebie chłopaków co potrafią biegać jak szaleni? Problem nie w tym, że nie mamy strzelca, tylko że nasz #9 wygląda jakby go od razu bolał kręgosłup, kiedy tylko zobaczy boisko".
A teraz pytanie do was, do kibiców, którzy się tak rozpisali o tym #9 jakby to była decyzja wyborcza: to niby dlaczego niby mielibyśmy sięgać po kogoś z hiszpańskiej Segunda, skoro sami macie na miejscu chłopaków co potrafią biegać, walczyć, a brakuje im tylko... no właśnie czego? Bo widziałem waszych napastników w meczu z Wartą – przecież ten jeden raz, kiedy któryś dostał piłkę 5 metrów od bramki, to on tak spojrzał na nią jakby myślał "o kurwa, a ja miałem dzisiaj zęby u dentysty". To nie jest problem transferowy, to jest problem mentalny, i żaden Hiszpan z Segunda za milion euro tego nie rozwiąże, jak u nas facet boi się podbiec do piłki szybciej niż na szybkim marszu.
I jeszcze jedno: wszyscy tu mówicie o tym hiszpańskim tropie jakby to była pewniak, ale nikt nie powiedział, że ten facet w ogóle chciałby przyjechać do Jastrzębia. Widziałem kiedyś transfer takiego napastnika z Portugalii do łódzkiego Widzewa – facet podpisał, przyjechał, zobaczył stadion, zobaczył trening, i po trzech dniach powiedział "ja jednak do domu, bo to nie dla mnie ta liga". A teraz wy gadacie o kwocie 1,5 miliona, jakby to była taka drobna sprawa, że można ją rozwiązać w kantorku za biurkiem.
To co, mielibyśmy teraz szukać napastnika, który przypadkiem będzie miał taki sam stosunek do naszego klubu jak ten Portugalczyk do Widzewa? Albo może jednak skupić się na tym, żeby nasz własny #9 wreszcie uwierzył, że ma nogi do biegania, a nie tylko do palenia papierosów za trybunami? Bo póki co, to jak dla mnie, to bardziej potrzebujemy psychologa niż Hiszpana z Segunda.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no wiesz, kolego Liniowy_Boss, akurat dzisiaj rano sprawdzałem sobie ten mecz Pogoni w Szczecinie – no i rzeczywiście ten napastnik co miał wyjść z ławki wyglądał jakby mu ktoś podmienił nogi na stare kalosze po wojnie, ale chyba jednak nie o to chodzi w tej dyskusji, co? bo ja ci tu widziałem takiego jednego chłopaka z Segunda, co w zeszłym sezonie strzelił szesnaście goli w dwudziestu meczach, i to nie były żadne przypadki „dajcie mi papierosa bo mnie bolą nerki”, tylko facet co potrafił biegać jakby ktoś mu na tyłek postawił wiadro benzyny.
i co ty na to, że ten sam koleś dwa tygodnie temu wbił gola z pół metra akurat w meczu przeciwko drużynie co miała najlepszą obronę w lidze? kurwa, to było takie uderzenie, że aż brzęczały okulary sędziego, a obrońca który go pilnował potem gadał, że myślał iż dostał piłką w głowę. facet co nie kombinuje, tylko wbija – i to w dodatku w klasie co jest o dwa szczeble wyżej niż nasza, bo hiszpańska Segunda to jednak nie jest ta nasza trzecia liga gdzie co tydzień coś tam się darło.
i jeszcze to gadanie o „psychologu zamiast Hiszpana” – no widziałeś kiedyś tych psów szkoleniowych co chodzą po boisku z tymi swoimi prezerwatywami? fajnie gadać „trzeba im wbić w głowę”, ale wiadomo – jak ktoś przychodzi na trening i od razu czuje, że drużyna go nie ogarnia, to nawet najlepszy psycholog nic nie pomoże, bo facet będzie patrzył na pole karne jak na morze nieruchome. natomiast facet co ma już na koncie kilkadziesiąt goli w konkurencyjnej lidze – on wie, co to znaczy być strzelcem, i on wie, że jak się wbije, to drużyna cię kocha, a nie patrzy na ciebie jak na worek kartofli.
i co ty na to, że ten Hiszpan co mamy na oku to nie żaden „Portugalczyk co uciekł z Widzewa po trzech dniach”? on ma już kontrakt podpisany na pół roku z opcją wykupu, bo jego dotychczasowy klub chciał go sprzedać już w zimie, tylko nikt nie dał odpowiedniej kasy. my byśmy dołożyli półtora miliona, facet przyjeżdża, widzi kibiców co śpiewają „mur za chłopakami” jeszcze przed meczem, i nagle okazuje się, że on jednak nie chce wracać do domu – bo rozumie, że tu nie chodzi o to, żeby walczyć o utrzymanie w ekstraklasie, tylko żeby wreszcie posmakować czegoś więcej. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ejże, no przecież sami wiecie jak to jest z tym #9 – niby mamy chłopaków co potrafią się poturbować, ale kiedy trzeba strzelić, to wygląda to tak, jakby ktoś im kazał rysować celownik na piłce flamastrem. Siedziałem wczoraj na trybunie za bramką, gdzie normalnie siedzą najbardziej zapaleni, i słyszałem jak jeden z naszych napastników gadał do kolegi: "Słuchaj, ja bym chciał, ale co jak mi ten gumowy pas jakiś oberwie od tyłu i mnie zaboli?". No kurwa, nie o to chodzi w piłce, żeby się bać własnego cienia!
A propos Hiszpana z Segunda – to może i nie jest żaden strzelec światowej klasy, ale facet w zeszłym sezonie trafił dwie bramki w meczu przeciwko drużynie co miała drugą najlepszą obronę w lidze, i to w dodatku w 85. minucie, kiedy przeciwnik już kombinował jakimś systemem obronnym. I co? Wszyscy kibice szaleli, a on tylko wzruszył ramionami jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem. Taki facet nie potrzebuje psychologa – on potrzebuje kibica co będzie mu śpiewał "mur za chłopakami" prosto w ucho, żeby zapomniał o strachu.
I jeszcze jedno – widziałem kiedyś jak nasz aktualny #9 dostał piłkę w polu karnym, zatrzymał się, spojrzał na bramkę, i... po prostu ją oddał. Facet co miał za sobą 10 lat w lidze ukraińskiej, a wyglądał jakby myślał "co ja tu w ogóle robię?". To nie jest problem transferowy, to jest problem mentalny, ale fajnie by było mieć obok siebie kogoś kto nie zastanawia się długo, tylko wbija. Bo pamiętajcie – nasz mur nie powinien stać tylko z boku, ale też w sercach kibiców, którzy wreszcie będą mogli krzyczeć bez żalu 🔴🎶
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ejże, no to teraz akurat sobie przypomniałem, jak to przed dwoma laty wszyscy gadali, że zaraz wpadnie do nas ten znany napastnik co niby miał dość jednego sezonu w austriackiej Bundeslidze i marzył o polskiej lidze – taki jeden, co to podobno strzelił 20 goli w sezonie i wszyscy mówili, że to nasz ratunek. tylko że jak przyszło co do czego, to facet się okazał za gruby, żeby biegać po naszym boisku, a jeszcze za leniwy, żeby schylać się po piłkę. no i co? sezon się skończył, on wrócił do Austrii, my siedzieliśmy na trybunach z tyłu „a nie mówiliśmy?”, a nasz #9 dalej stał i palił papierosy za trybunami jakby nic się nie stało.
czas pokaże, oczywiście, ale czas już kiedyś nam pokazał, że nie zawsze to co pięknie wygląda na papierze, trafia w dziesiątkę. miejmy nadzieję, że tym razem się uda, bo drugie miejsce w tabeli naprawdę czeka za rogiem – tylko trzeba kogoś kto nie będzie się bał podbiec do piłki szybciej niż na szybkim marszu 🔥
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
😭 no kurwa, naprawdę dalej tkwi w tym samym miejscu — facet na 5 metrów od bramki oddaje do bramkarza wprost i to nazywacie "byciem blisko celu"? Mnie w zeszłym tygodniu walnięcie 1:32 w meczu z Zawiszą Gdynia strzelił za 220 zł na pierwszą połowę, a ten co miał szansę tu nic nie trafił, bo pewnie myślał o fajce zamiast o trafieniu. 💸
Hiszpan z Segunda to jednak lepsze rozwiązanie niż kolejny psychodramat — facet strzelił 16 goli w 20 meczach, trafił w meczu przeciwko najlepszej obronie w lidze, a do tego ma podpisany półroczny kontrakt z opcją wykupu. Cena 1,5 miliona? To mniej więcej tyle co moja strata na tym meczu, a przynajmniej dostaniemy kogoś, kto wie, jak wbijać gole z pół metra bez kombinowania. 🔥
Nie no, poważnie — albo teraz zrobimy ten ruch, albo znów będziemy oglądać kolejne mecze, gdzie nasz #9 patrzy na piłkę jak na zagadkę, którą powinien rozwiązać papież w niedzielę. Ja bym dał temu Hiszpanowi szansę, a reszta niech sobie gadanie robi — liczy się efekt, nie proces.
Value ponad wysoki kurs 💸