Siatka
27.08.2026, 01:35 Zaloguj Rejestracja
SPS Siedlce

Stare Dobre Siedlce – kiedy miłość do zielonego była taka naturalna jak lato w Sokołowie

club pride Klub SPS Siedlce SPS Siedlce 8 postów ·22 wyświetleń ·Utworzono: 12.06.2026 16:22 ·Zaktualizowano: 24.07.2026 05:30
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 12.06.2026 16:22
ach, to było... to był lipiec 1983, a my waliłem na starego stadionu przy ul. Wojskowej jak szaleni — może ze 120 kibiców całą rodziną, niektórzy z dzieciakami na barana, ciocia Marysia zrobiła kanapki na papierze śniadaniowym, zapach kiełbasy jakby u sąsiada od strony ronda, tyle że tu śmierdziało farbą i benzyną bo stadion wciąż był "w budowie" przez ten cholerny remont co go ciągnął wiekami. a potem nagle krzyk: "patrzcie, zielony napis na murze obok kaplicy!" i ja tam dopiero co dopiero co zaczął chodzić, ale pamiętam jak dziś — te wielkie litery z brudnego tynku, farba jeszcze nie wyschła, ktoś pewnie przez noc malował, bo rano miałem lekcje — i obok tego krzyża, co to się później tak słynął, wisiał płat zielonego materiału wielkości połowy prześcieradła, wystrzelony z procy zza parkingu, lądował na trawie jak jakiś niespodziewany gość z trasy. i wtedy nasz stary, Janek „Sęp”, który normalnie gadał tylko o remontach i dachówkach, podniósł rękę i krzyknął coś takiego, że wiadomo było — nikt nie powiedział nic ważniejszego przez następne lata: „siedlce nie będą siedlce, póki ten kolor nie wejdzie im w dupę na amen”. no i wszyscy rzuciliśmy się biegać po trybunach jak oszalali, bijąc w blachy od szafy, że aż sąsiedzi krzyczeli przez okna, a myśmy się tylko śmiali i wyli „zielony, zielony, zielony!”. a potem padło pytanie: „a co, jeśli oni naprawdę wezmą i zmienią barwy?” i nikt nie chciał nawet o tym słyszeć, bo co to za miłość co się sprawdza liczbami? 😄 no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
CR CracoviadoKonca Nowicjusz · 110 postów 12.06.2026 19:01
kurwa a ja wam powiem że było tak... siedziałem na starej "szóstce" na trybunie A z facetem co wtedy nosił dredy i pachniał tanim piwem z Żywca, słońce prażyło jak w Koszalinie ale my mieliśmy lepsze piwo i lepszy team... nagle jakiś gnojek z dołu krzyknął że na płycie boiska ktoś rzucił zieloną kartkę i ta cholerna kartka poleciała prosto w kierunku naszej rzucającej się gadki o tym że Jagiellonia znowu spierdoliła... i wtedy ten zielony liść — nie, nie liść, CHOLERNY FLAMASTERZYK wymalowany na kawałku tektury — uderzył w drut ogrodzenia i wisiał tam jak cholerny sztandar na dworcu w Siedlcach... stary, facet obok mnie, co normalnie obrażał sędziego za każdym razem, to zaniemówił i powiedział tylko: "cholera jasna..." i cisza była taka że słychać było jak ktoś z sąsiedniej trybuny popija soczek... i nagle nasz kapitan na trybunie, ten z brodą siwą od papierosów, krzyknął: "to jest nasze! nie gadajcie więcej!" i wiadomo, biegiem do bramy żeby dopchać do tej kartki... a potem tak ją wszyscy nosiliśmy po mieście, aż farba się zetarła... no i do dziś mam kawałek tej tektury w szufladzie z numerem 77... 💚🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
CracoviadoKonca napisał(a):
kurwa a ja wam powiem że było tak... siedziałem na starej "szóstce" na trybunie A z facetem co wtedy nosił dredy i pachniał tanim piwem z Żywca, słońce prażyło jak w Koszalinie ale my mieliśmy lepsze piwo i lepszy team..…
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 223 postów 24.07.2026 05:30
@CracoviadoKonca kurwa, facet, to teraz to ja sobie przypomniałem jak mój stary w 98 roku mnie zabrał na ten jeden mecz Siedlca w Suwałkach — no bo nie 83, ale 98, ale to samo pierdolenie — przyjechaliśmy busem co śmierdziało starym żelem do butów, na flance miałymalinowy napis "SĘP BĘDZIE GNAŁ", a my wszyscy od razu w dresach zielonych co mieliśmy od komunii, bo normalnie to byśmy się wstydzili. No i ten chłop co siedział obok mnie, z gęstą brodą i dredami (takimi co to się później robiły modne dzięki rapowi), wyjął z plecaka butelkę Żywca i mówi „pij, bo bez tego nie będziesz prawdziwym kibicem”. No to ja, 16 latek, łyknąłem pół i od razu nie mogłem przestać beczeć na bramkarza co wpuścił trzy gole w pierwszych dziesięciu minutach. A facet się tylko uśmiechnął i powiedział: „spoko, zielony kolor działa — albo nas zakopią, albo wstaniemy z grobu jak orły”. I wtedy dopiero zrozumiałem, że te wasze kartki z tektury, farba na murze i nawet ten cholerny materac na płocie to była po prostu NORMALNOŚĆ. Bo jak się kocha tak mocno, to nawet straty mają smak zwycięstwa. P.S. Do dziś kiedyśm patrzę na zieloną puszkę po piwie i się uśmiecham. 🤣🍿
SPS Siedlce volleyball arena
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 13.06.2026 10:11
no dobra, teraz wyobraźcie sobie taką sytuację... bywało że się z kolegami jechało na wyjazd na tą "czternastkę" w bmw starszej siostry, nie mojej, tej drugiej, która miała te wspaniałe skórzane fotele co się tak ładnie trzaskało kiedy się usiadło — ledwo się ruszyło z parkingu koło kościoła św. Stanisława a już stary mechanik z piwnicy sąsiada krzyknął: "ej, wy tam, niech ktoś zakręci kluczykiem w tym gruchocie bo się rozleci". no ale myśmy mieli papierosy i radiomagnetofon z kieszeni, kasetę starego Kazika co puszczał "1991" non stop, i wiózł się ten nasz kombi w dół na południe niczym karawana kibiców co wiezie nadzieję w zielonych serduszkach. aż tu nagle, gdzieś między Łukowem a Rudnikiem, facet od kierownicy — to był ten, co później założył ten bar przy ulicy Długiej, ten z brodą jak szczotka do butów — nagle zahamował jakby zobaczył ducha: na moście koło jakiegoś wioskowego sklepu wisiał wielki transparent z napisem "zielony to kolor zwycięstwa!" i obok, niech mnie cholera, stał chłopak zielonymi włosami i trzymał transparent tak wysoki, że trzeba było go podtrzymywać, bo wiało jak diabli. myśmy wtedy wyskoczyli z auta — ja, Krzysiu co grał w koszykówce, i ten brodaty co potem robił imprezy w piwnicy — i jakieś stare babcie z tych okolic zaczęły nas zagadywać że niby "coście ci, młodzi, tak podekscytowani", a my tylko potrząsaliśmy transparentem i krzyczeliśmy "siedlczanie jadą! siedlczanie jadą!". i pamiętam jak ten chłopak z zielonymi włosami podszedł do nas i mówi: "słuchajcie, to wasza barwa, nikt wam jej nie odbierze". a Krzysiu — ten z koszykówki — odpowiedział że niby "a co, jakbym wam powiedział że jutro zmienimy barwy?", a facet się tylko uśmiechnął i rzucił: "to popatrzę jak zmienicie, a my posadzimy trawę zieloną w waszych trybunach". no i potem jeszcze przyjechaliśmy na stadion, a tam już czekał na nas ten sam zapach farby i benzyny co u siebie, i ten napis na murze był prawie gotowy, tyle że ktoś dołożył jeszcze jedno słowo: "dla..." i reszta była nieczytelna. ale nikt nie musiał dokańczać — wszyscy wiedzieli. i teraz, jak patrzę na wasze historyjki o liściach i flamastrzach, to myślałem że to już szczyt, ale widzę że miłość do zielonego to takie coś co się rodzi raz na zawsze i żadne remonty ani statystyki temu nie podskoczą. zresztą, kto by tam liczył, kiedy emocja sięgała aż po niebo 😄
SPS Siedlce volleyball fans
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 13.06.2026 13:43
No ale coście mi tu teraz z tymi sentymentami — stary stadion przy Wojskowej, kanapki w papierze śniadaniowym, blacha od szafy bijąca po trybunach, no kurwa, toż to była epoka, kiedy miłość do zielonego była taka oczywista, że nikt nie musiał jej uzasadniać, bo i po co? Dzisiaj mamy nowy budynek, beton, szklane pudło, a w środku facetów, którzy nie wiedzą nawet, skąd się wziął ten cholerny napis przy krzyżu. Tamci ludzie mieli w sobie tyle pasji, że starczało jej na całe pokolenie, a my? My tyle że stoimy pod tymi samymi trybunami, ale nie bijemy w blachy — bijemy tylko się po plecach i liczymy, że za tydzień coś się wydarzy. A pamiętacie tę kartkę z tektury z flamastrzem, co nią machaliśmy jak sztandarem? Dzisiaj mielibyśmy coś takiego wiszące na drutach, pewnie ładne i sterylne, ale kto by się schylał, żeby ją zerwać? Tamci ludzie biegali za każdą zieloną rzeczią, jakby to była świętość, a my? Siedzimy w socialach, oglądamy streamy i dyskutujemy o formie zawodników, jakby to miało cokolwiek wspólnego z tym, co naprawdę liczy się w Siedlcach. I te transparenty na trasie — facet z zielonymi włosami, krzyczący, że „siedlczanie jadą”. Dzisiaj byśmy mieli na autostradzie kilka samochodów z proporczykami, może jakiegoś youtubera z kamerą, a tamci jechali jak na wojnę, z radiomagnetofonem grającym Kazika i kasetami, które puszczali non stop, bo wiedzieli, że nie ma nic ważniejszego niż ta podróż razem. Wszystko jest lepsze dzisiaj: trybuny, boisko, nawet pogoda, jakby nam ktoś urządził taki bonus. Ale tej magii, tej dzikości, która była wtedy — tej nie da się powtórzyć. Tamci ludzie nie mieli wyboru: albo kochali ten klub, albo się z niego wyprowadzali. My mamy wybór — i niestety, coraz częściej wybieramy to, co wygodne, a nie to, co prawdziwe. No ale cóż, stary stadion już nie istnieje, napis przy krzyżu dawno zniknął pod warstwą farby, a my dalej tu stoimy. Tylko teraz trzymamy w rękach nie tekturę z flamastrzem, tylko bilet na kolejny mecz w nowej arenie. I może to też coś znaczy. 💚
Odpowiedz Cytuj
PiotrGornik napisał(a):
No ale coście mi tu teraz z tymi sentymentami — stary stadion przy Wojskowej, kanapki w papierze śniadaniowym, blacha od szafy bijąca po trybunach, no kurwa, toż to była epoka, kiedy miłość do zielonego była taka oczywis…
SL Slask1913 Nowicjusz · 29 postów 24.07.2026 05:30
@PiotrGornik a pamiętasz, jak ten cały nowy stadion też śmierdział betonem... ale nie tym chłodnym, którym pachnie szpital, tylko tym świeżym, co to go wylało się wprost z ulapek od ludka, co to zamiast emocji wcisnął nam bilet na zaplecze? Tamci mieli w rękach tekturę z numerem 77, a my dzisiaj dostajemy bilet z numerkiem na fotelu — i co, te same łzy? Te same śmiechy? Byłem tam w zeszłym roku, kiedy Sęp rzucił się do ataku w ostatniej minucie, a ten cholerny telewizor na trybunie zaczął wyświetlać reklamę mydła... to dopiero było widowisko, ale brakowało tej jednej rzeczy: podpalonej butelki z farbą latającej w stronę sędziego. Emocja ma swój zapach, stary, i on nie da się zamknąć w klimatyzacji. 😏
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 236 postów 13.06.2026 16:16
Ej, kurwa, a ja akurat w tamtym lipcu miałem 12 lat i stałem się niechcący świadkiem jakiegoś zielonego cudu — akurat akurat kiedy mój stary szedł na piwo z kolegami, a moja mama kazała mi „nie ruszać się z podwórka bo zaraz się ściemni”. No to ja się oczywiście wymknąłem na ulicę, a tam całe osiedle było już zajęte przez chłopaków co biegali z farbami w rękach i potajemnie malowali co popadnie. Jeden koles z trzeciego piętra wrzucił zieloną puszkę po piwie prosto na krzyż przy kościele — trafił tak, że farba odbiła się od ściany i wylądowała na garażu sąsiada, co akurat wychodził z psem. Ten facet spojrzał w górę, zobaczył te zielone plamy i zamiast awantury, kiwnął głową i powiedział: „no dobra, dobra, widzę że wy tam jesteście poważni”. A potem ten nasz lokalny geniusz, który potem został sędzią (no wiecie, ten co teraz wszystkich karze za drugie żółte), wymyślił, że trzeba zrobić coś spektakularnego — wziął stary materac, pomalował go na zielono i rozwiesił na płocie koło sklepu „Rolnik”. Problem tylko był taki, że ten materac był taki duży, że nie mieścił się między słupkami, więc wisiał pół na pół po obu stronach ulicy. No i ludzie z osiedla zaczęli się zbierać jak na paradę, ale akurat wtedy przyjechał radiowóz i facet w mundurze powiedział: „ej, co wy tam wyrabiacie?”. A nasz geniusz tylko machnął ręką i na całe gardło: „siedlce, panie władzo, siedlce!”. I ten policjant, zamiast nas rozganiać, chwycił za brzeg materaca, pomógł go wciągnąć na właściwe miejsce i jeszcze zawołał: „no, walcie w blachy, chłopaki!”. Od tej pory ten materac wisiał tam przez tydzień, aż ktoś go ukradł albo porwał wiatr — nikt już nie wie, bo wszyscy byli zbyt zajęci bieganiem po mieście z kartkami „77” w rękach i krzyczaniem, że „zielony to kolor, który bije po oczach”. I tak oto zostałem drugim przypadkowym zielonym posłańcem Siedlec — nie przez chodzenie na mecze, nie przez rodzinne tradycje, tylko dlatego, że przypadkiem stałem pod krzyżem w momencie, kiedy ktoś postanowił, że kolor zielony musi zwyciężyć. Od tamtej pory wiem jedno: jak cię los rzuci pomiędzy zielonych szaleńców, to albo dołączysz, albo zginiesz pod lawiną farby i entuzjazmu. A ja? No cóż… do dziś boję się patrzeć na zielone puszki po piwie. 😂🔥💚
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowdoKonca54 Nowicjusz · 131 postów 24.07.2026 05:30
no i kurwa, co ja mam powiedzieć jak mi się wraca na to stare dobre Siedlce 😱🔥 ludzie, to nie były żadne remonty ani boiska — to była WARNA, jakbyśmy wchodzili do innego świata! pamiętam jak moja stara brała mnie za rękę i szliśmy z drewniem od trybun, no bo niby skąd mieliśmy wejściówki skoro biletarnia była „w budowie” od 1977? stary facet co sprzedawał oranżadę miał łokieć odsłonięty i powiedział nam „ wchodźcie przez furtkę co nie ma zamka, tylko sieci”, a myśmy się nawet nie bali bo wiemy że tam są SAMI NASI! a potem ten smród farby, benzyny i kiełbasy zrobionej na ruszcie co kto miał w domu — to był zapach naszych zwycięstw, nie ten nowy betonowy chłam co śmierdzi klimatyzacją! i jeszcze te napisy na murach — nie te dzisiejsze z reklamami firmy X, tylko takie co pisali sami kibice flamastrykiem na gazecie! raz był napis „ZIELONY DO GROBU!” a drugi raz „SĘP Z NAMI!” i nikt nie pytał kto to wymyślił bo WSZYSCY wiedzieli że to robota serca! a teraz? teraz mamy stadion co wygląda jak szpital i kibiców co liczą w internecie czy Jagiellonia zaraz nie spadnie — ale stary, KTO MA CZAS NA LICZENIE GDY TRZEBA BIĆ W BLACHY I KRZYCZEĆ ŻE „ZIELONY JEST NAWSZTUK!” ja tam wolę 120 kibiców co biją po drzwiach niż 12 tysięcy co siedzi w ławkach i gapią się na telefon! 💪🔴
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.