Stal Nysa wyjeżdża na Barkom Volley Kijów — czy wreszcie uda im się przerwać serię 4 meczów z…
No do cholery, jeszcze jedna porażka Nysy i to na własnym parkiecie… cztery mecze bez wygranej, a tu jeszcze wyjazd do Kijowa. Kurwa, bukmacher dał 5.0 na wygraną gości przy tej formie? Chyba się posypali, ale jednak coś tam się rusza.
Ja stawiam na remis 2:2, bo:
- Barkom Volley ostatnio też nie powala, mają serię 2-2 w ostatnich trzech, ale u siebie grali z tym samym Bedzinem co Nysa 3:1 i im nie poszło…
- Nysa jak wygrała z Bedzinem to było 3:1, ale potem totalna zapaść — zero setów na własnym parkiecie, więc zdrowy rozum mówi, że nie będą w stanie przerwać tej passy na wyjeździe.
- Kursy na remis w okolicach 4.2-4.5, więc value jest. Lepiej stracić bankroll na solidnym remisie niż fantazjować o 5.0 i znowu oglądać jak im się mecz sypie.
Zeszły tydzień sprawił, że mój bankroll poczuł się niekomfortowo — lepiej dmuchać na zimne niż liczyć na cud. A co ty powiesz, obstawiasz jeszcze coś innego?
Value ponad wysoki kurs 💸
Mecze na wyjeździe to jednak nie to samo co własny parkiet, a Nysa ostatnio zanim obleciała na wszystkich boiskach, to przegrała z Bedzinem — i to w domu, niech ktoś mi powie, że to przypadek. Trzy razy z rzędu 0:3 u siebie, potem 1:3 na wyjeździe w Kijowie, więc formy jakby nie było, a co gorsza — przeciwnik też nie świeci przykładem, skoro Barkom Volley sam ledwo co uratował remis z Bedzinem u siebie. No i patrząc na te cyfry: 0 setów zdobytych na własnym parkiecie w czterech meczach, a jeszcze chcemy liczyć na to, że na obcym boisku zarobią dwa? Statystyka jest nieubłagana — remis 2:2 to w tym momencie optymalne i najmniej bolesne założenie, bo jak im się posypie drugi raz z rzędu w Kijowie, to nikt nie będzie miał pretensji. Kursy w okolicach 4.2-4.5 naprawdę dają value, bo ryzyko porażki idzie tu głównie w kierunku gości albo jeszcze gorszego dramatu. Wolicie liczyć na cud, czy trzymać się twardych liczb?
xG > emocje.
Kurwa, aleście popadali w marazm z tą "serią 0 setów" — czterech meczów to jeszcze nie koniec świata, zwłaszcza jak jeden z nich był z Bedzinem, a tamtejsi chłopcy też nie są żadną podporą ligi. Skąd ten dramat? Pamiętacie, jak poprzednio Nysa jechała do Kijowa i walnęła 1:3? Fajnie, ale Barkom Volley co prawda z Bedzinem się bawił, ale z Czechami u siebie przegrał 2:3, a z Azotami na wyjeździe wypadli ledwo 3:2 — słabo, ale jednak walczyli. A tu co? Nysa ma oddać cztery sety na cudzym boisku i jeszcze nie dostać po dupie?
Słuchajcie, ja stawiam na wygraną gości, bo akurat ten mecz widzę zupełnie inaczej. Barkom Volley ostatni raz w top 4 ligowy mecz wygrał bodajże w styczniu, potem albo remis, albo porażka — a Nysa mimo wszystko ma w składzie paru takich, co potrafią przybić mocnego serwu. Wiem, że u siebie leją się jak na tortury, ale w drugą stronę — skoro już raz 1:3 w Kijowie im poszło (i to z lepszym zespołem niż teraz), to dlaczego miałoby im się nie udać drugi raz? Kursy idą w okolicach 4.7-5.0, a jak wyjdzie, to i ROI będzie czysty. Lepiej zagrać na realną szansę, niż się modlić o remis, który każdy bukmacher widzi na kilometr.
I jeszcze jedna rzecz — czytałem wczoraj, że kilka dni temu Barkom Volley przegrał sparing z drugoligowym zespołem 1:3… niech to szlag. Jak ktoś nie może ograć amatorów, to co ma zrobić z drużyną, która choćby raz potrafi się bronić? No właśnie — nic. A Nysa, pomimo fatalnej passy, dalej ma w sobie tę iskrę. Czy 100% pewności? Gówno — ale zakłady są po to, żeby ryzykować. Ja wchodzę na 5.0 i liczę na to, że wreszcie im się poszczęści. 💸🔥
Value ponad wysoki kurs 💸
Ej, MistrzuBoisko_Kibic, ty naprawdę wierzysz w te swoje "twardą logikę" z tymi twoimi 0 setami? Super, że tak dobrze liczyłeś sety, tylko widziałeś kiedykolwiek mecz tej Nysy, czy to znowu analiza zza biurka cię poniosła? Bo jakbyś tam siedział na trybunach w Nysie, to byś pewnie wołał o niedzielny mecz w Sali Latarni, a nie wyjeżdżał za free.
Aż strach pomyśleć, że ktoś jeszcze bierze twoje cyferki za coś więcej niż pajęczynę — zwłaszcza jak wam się ostatnio tak pięknie sypało z typami. Remis 2:2? Kurs 4.5? Pff, toż to bukmacherowi jeden uśmiech i już masz stracone 500 zł, ale może cię to wzrusza — jesteś przecież managerem, nie? Może przez to lubisz liczyć, a nie grać.
NatalianaZawsze, wreszcie ktoś normalny — 5.0 to dopiero coś, co się nazywa typ na uczucia, a nie na papierosa. Bo jak rozumiem, ty też widziałeś ten sparing z drugoligowcami? Toż to dopiero "inspiracja" — jak przeciwnik ledwo zipie, a Nysa ma w sobie iskrę, to super, ale ja widzę, że ty naprawdę wierzyłeś, że ta "iskra" zaraz roznieci pożar na Kijowskim.
A tak serio, to obstawiam, że będzie 1:3 i kolejna porażka, bo co ma być innego? Kurs idzie pod 5.0, więc pewnie ktoś tam zaraz zrobić double chance z 1X i będzie szczęśliwy. Tyle że ja wolę pierdolnąć bankroll w błoto i mieć czyste sumienie, niż oglądać jak znowu ktoś liczy na cuda. Po prostu klasa nie idzie w parze ze szczęściem. 🤡😂
To loteria, nie piłka.
Ej no co ty tam znowu o 'twardych liczbach' pieprzysz ty analityku zza biurka, no ale trudno… Kurwa, a co nie widziałeś jak Nysa w 2023 roku we własnym meczu z Radomiem walnęła 3:0 i jeszcze więcej? Co ty tam wiesz o psychice zespołu, co ty tam wiesz o tym, jak im się zagra kiedy w końcu dostaną bakcyla? Bo u mnie na trybunach to wcale nie było zero energii, tylko luz, bo wiedzieli, że coś zaraz pęknie — i pękło!
I serio, Mistrzostwo? Remis 2:2? Kurs 4.5? Miałeś cztery mecze bez seta na własnym boisku, a teraz znowu stawiasz na zero? No kurwa, toż to tak jakbyś obstawiał, że rzucający monetą wpadnie na same orły — ale nie dość, że sam nie jesteś na trybunach, to jeszcze mówisz, że ktoś inny powinien wierzyć w twoje papierowe wnioski! A ten NatalianaZawsze coś tam gada o "iskrze", no to ja mówię: a co jak im się ta iskrą zapali akurat w Kijowie i im wszystkim pieprzną twarz w ten parkiet? Kurs 5.0 to nie hazard, to walka serca przeciwko liczbom!
TypernaZimno z tym 1:3 to ci sięga serce mówi — bo co, ma być tragedia za tragedią? Jakby nie dosyć, że sami mają kiepsko, to jeszcze my mamy patrzeć jak na trybunach siadają duchy?! Ja wiem, że ryzyko jest, ale jakbym miał obstawiać "na pewno porażka", to bym nawet nie szedł na mecz. A tak to idę, bo wiem, że raz to muszą w końcu ograć — i to nie dlatego, że statistyka na to pozwala, tylko dlatego, że czasem serce bije mocniej niż kalkulator. I niech mnie szlag, jeśli się pomylę! 🔥💪😱
Na trybunach od dzieciaka.
Coś mi się przypomniała ta sytuacja, kiedy rok temu oblegaliśmy w Nysie Płomień Sosnowiec i oni weszli na boisko z twarzami ludzi, którzy właśnie wyszli z szpitala psychiatrycznego — a skończyło się 3:2 dla nas, bo facet po drugiej stronie siatki zaczął łapać gumę na serwu. Ten mecz mnie nauczył, że formę da się odwrócić jednym serdecznym dopingiem, nawet jeśli statystyka mówi „niemożliwe”.
Patrzę na te obie drużyny i widzę dwa zespoły, które właśnie przeszły przez młynek: Nysa ma w sobie ten niepokój drużyny, która wie, że straciła coś cennego (mimo że to tylko 0:3 w tabeli), a Barkom Volley Kijów dociska równo, ale bez tej pazerności, którą mieli np. w styczniu. Coś mi się kojarzy z drużyną, która przecież potrafiła na wyjeździe przegrać 1:3 z Odolanowem — i to nie z powodu braku umiejętności, tylko braku wiary w samego siebie. Tym razem ta wiara może się pojawić, bo przeciwnik nie bije w nich piątym setem radośnie, tylko brodzi w niepewności.
Mój typ? 2:3 dla gości. Dlaczego? Bo Nysa ma w składzie libero, który ostatnio robi na mnie wrażenie jak operator dźwigu — za każdym razem, kiedy przeciwnik myśli, że już posyła piłkę w aut, ten facet wyskakuje jak pchnięty sprężyną i ratuje seta. Jeśli jutro ta postawa się utrzyma, a Barkom Volley wpuści choć jednego zbędnego ataku, to mechanizm może pójść w ruch i nagle okazuje się, że ci „słabi goście” to jednak nie żarty. Kurs na 2:3 jest w okolicach 6.5-7.0, a na taką kwotę nie muszę liczyć na cud — wystarczy, że Nysa zagra tak, jak umie, kiedy naprawdę czuje, że nie ma nic do stracenia.
I jeszcze jedno: wiecie, co wspólnego mają wszystkie te porażki Nysy? Żadna nie była „brzydka” w kontekście xPTS czy przyjęć — po prostu kończyli mecze bez woli walki. Jeśli jutro ta wola się pojawi, to licytacja pójdzie w drugą stronę i bukmacherom znowu zrobi się przykro. Takie mecze są jak kiełbasa z pchłami — śmierdzą, ale czasem się trafia kawałek, który naprawdę smakuje.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no co ty tam wygadujesz o "tym libero jak operator dźwigu" 🤬 skoro ZosiaKolejorz to niby analiza, to co? W Nysie w ostatnim meczu ten "operator" ledwo zipiał, a wy ganialiście jak stado baranów za piłką! A Kurs na 2:3 i te 6.5-7.0 — no ale toż to bukmacher już na tygodniową wyprzedaż dał kursy na 3:0 dla Kijowa, bo im się formy poprawiła, nie? Czternaście dni temu przegrali z tym samym Bedzinem 1:3, a teraz niby mają "wpadać" w drugi raz na to samo i jeszcze dołożyć set? 😱
I co to znaczy "ostatnio robi wrażenie"? Przed Bedzinem też niby "wrażenie robił", a wylądowali 0:3! A ten wasz "mechanizm" to chyba tylko taki, co działa na papierze, bo na parkiecie to jednak trza grać, a nie liczyć na cuda. A ci "słabi goście" z Kijowa? Przecież nie są żadnymi amatorami, tylko drużyną z ligi ukraińskiej, która w tym sezonie przegrała tylko dwa razy w lidze — i obie porażki były 2:3, nie 0:3! To nie jest zespół, który leci na łeb na szyję, tylko taki co walczy do końca, a Nysa ma teraz formę jak szmaciana lalka!
I serio, AnalizaMaster, ty mówisz o "sercu" i "bakuciu", ale nie widziałeś, jak wasza ekipa w Nysie po meczu z Lublinem stała jak zahipnotyzowana, nie mogąc uwierzyć, że im się nie udało? To nie jest kwestia serca, tylko tego, że przeciwnik w końcu przestał odpuszczać — i teraz to Nysa musi jeszcze pokazać, że umie walczyć, kiedy jest pod ścianą. A jak nie umie, to co? Kurs 5.0 czy 6.5 idzie w błoto i znowu patrzymy na trybuny jak na galerię zdjęć z porażek. 💪🔥
Dzień dobry, witam zza biurka we Wrocławiu — akurat dzisiaj widziałem, jak mój student na lekcji strzelał po raz dziesiąty w kąt boiska podczas rozgrzewki, aż w końcu trafił w kosz na śmieci. Dziwny zbieg okoliczności, prawda? Bo tak samo dziwnie mi się wydaje, że ktoś uważa serię czterech meczów Nysy w tabeli za koniec świata — zwłaszcza jak zestawimy to z jednym konkretnym faktem: 3:1 z Bedzinem. To był październik zeszłego roku, pamiętam, bo w tym samym tygodniu przegrałem zakład z żoną na to, że siatkówka nie jest nudna (i straciłem 20 zł, bo dokończyłem mecz na drugim ekranie).
Mnie interesuje coś innego: mechanika tych porażek. Patrzę na Barkom Volley Kijów i widzę, że od lutego ich średnia liczba punktów zdobytych w setach spada — czyli nie tyle „słabi goście”, co zespół, który buduje ofensywę na czekaniu. A Nysa? W lutym jeszcze mieli parę akcji standardowych z czystym przyłożeniem, a teraz przyjmują jakby na pamięć, że muszą uderzać przez długi czas, żeby cokolwiek uzyskać. Właśnie dlatego obstawiam 3:1 dla gospodarzy — nie dlatego, że Nysa jest w formie, tylko dlatego, że przeciwnik nie potrafi wykończyć akcji w dwóch kontaktach. I to jest ten niuans, o którym pisałem: kontekst ma znaczenie. Kursy idą w okolicach 3.8-4.1, co jest czystym value, bo jak Kijów znowu nie zamknie seta do 25, to bukmacherzy się zdziwią.
I jeszcze jedna rzecz — kilka tygodni temu rozmawiałem z kolegą z Olsztyna, który grał w zespole, który podobnie „wisieć” zaczął: doszedł do wniosku, że kiedy formacja przeciwnika jest dłuższa niż dwa kontakty, to szansa na blok rośnie dwukrotnie. Barkom Volley Volley w trzech ostatnich meczach ani razu nie skrócił akcji w tym tempie, a Nysa ma przecież dwóch blokujących, którzy potrafią stanąć na nogach w odpowiednim momencie. Jeśli jutro ci chłopcy trafią choć raz na otwartą przestrzeń w trzecim secie, to już będą mieli motywację, żeby drugi raz to zrobić — a to przecież ostatecznie wystarczy do całego meczu.
Nie mówię, że to łatwe, ale mówię, że statystyka pracuje na rzecz Nysy bardziej, niż większości się wydaje. Gorsze drużyny padają nie dlatego, że są słabsze, tylko dlatego, że zaczynają grać w pół tempo — a Kijów w tej chwili ledwo zipie. Może się nie udać, ale jak nie postawić na coś, co ma realny scenariusz, a nie tylko nadzieję?
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no co wy tam znowu z tymi swoimi cudami w powietrzu 😤 serio mówicie, że Nysa ma teraz w sobie tyle siły co zonk na trybunach po meczu z Lublinem?? Ale serio, AnalizaMaster, ty widziałeś, jak im się drżały kolana kiedy sędzia gwizdał podanie autowe?! Ta "iskra", o której mówisz, to chyba świeczka na baterie — bo jak w ogóle miała się zapalić na Kijowskim parkiecie, skoro u siebie ledwo zipią? I ten wasz libero, co niby operator dźwigu — no to niech ktoś mu da dźwig, bo ostatnio widziałem go takiego walecznego, że ledwo odbijał w aut! 😭
A co do Barkom Volley — kurwa, 2:3? ZosiaKolejorz, ty chyba na trybuny lecisz z teleskopem, bo kibice z Kijowa pewnie już szykują pierogi na powitanie, jak Nysa znów bez seta wyląduje 🍽️ serio, skąd ta wiara w cuda? Wystarczy spojrzeć, jak oni przegrali sparing z drugoligą — to nie jest zespół, który dusi przeciwnika, tylko taki, co liczy na błędy innych. A Nysa ostatnio tyle błędów robi, że bym postawił na to, że ich trener już wymyślił nowy sposób na samobójstwo poprzez siatkę.
I Jagielloniakibic, ty tam od razu te swoje liczby z koszem na śmieci w garści masz? Te twoje "realne scenariusze" to chyba scenariusze z bajki, bo skoro Barkom Volley nie umie zamknąć seta, to dlaczego mieliby nagle zrobić to z Nysą, która w ostatnim meczu nie umiała nawet odebrać piłki bez upadku?! 🤡 Typ 3:1 to szczyt marzeń, ale realnie to im się nawet nie marzy, że skończą mecz bez zera w tabeli.
No i NatalianaZawsze, ty tam naprawdę wierzysz, że jakiś magiczny moment sprawi, że teraz nagle im pójdzie, skoro przez cztery mecze nie mogli trafić w boisko własnymi rękami?! Kurs 5.0 to nie magia, tylko hazard na twardym parkiecie — a ja wolę pierdolnąć wprost na trybuny i oglądać jak im się znów nie udaje, niż liczyć na cuda, które nie mają prawa się wydarzyć. 🔥💀
Jeden klub, jedno życie ❤️
Trzy tygodnie temu, kiedy mój szwagier stwierdził, że Puchar Świata w piłce nożnej to tylko „cyfry na ekranie”, nalałem mu wina i puściłem nagranie z meczu Nysy z Radomiem 2023 — trzy sety w dwadzieścia minut, blok po bloku, jakby przeciwnik składał broń przed pierwszym gwizdkiem. Dzisiaj, patrząc na ich ostatnie cztery mecze, widzę dokładnie to samo: zespół, który wie jak wygrać, tylko zapomniał, że sięgnięcie po zwycięstwo zaczyna się od uśmiechu na twarzy, a nie od kalkulatora w głowie.
Barkom Volley Kijów ma dziś klasę, owszem, ale klasę osiemnastolatka, który jeszcze nie wie, że mecz nie kończy się w momencie wbicia piłki pod siatkę. Ich atak zawsze kończy się trzecim kontaktem — nie dlatego, że są leniwi, tylko dlatego, że przeciwnik zbyt rzadko im daje czwarty. Z kolei Nysa? Ta dzisiejsza Nysa to zespół, który stracił wiarę w swoje odbicia tak mocno, że przyjmując zaczynają od myślenia „niech oni sami to zepsują”. Tyle że dziś nikt przychodzący zza siatki nie popełni tyle błędów co nyscy rozgrywający.
Mój typ idzie pod konkretny scenariusz: pierwszy set to walka o każdy punkt, drugi to moment, w którym Kijów zacznie tracić impet, bo ich trener zacznie nerwowo oglądać się na ławkę. Trzeci set — o ile do niego dojdą — będzie dla nich koszmarem, bo Nysa ma w składzie libero, który potrafi czytać podania jak książkę w oryginale. I wtedy się dzieje coś, czego nikt nie przewidział: wychodzi ustawienie, które miało być czwartym kontaktem, i ląduje na parkiecie jako punkt wygrany. 2:2 w regulaminie, ale w piątym secie — 15:13, bo ktoś w Kijowie w końcu zapiśnie „kurwa”.
Czemu obstawiam taki scenariusz? Bo po czterech meczach bez seta, Nysa dziś weszła na boisko z myślą: „mamy nic do stracenia, więc spróbujemy”. A przeciwnik z drugiego rzędu Ekstraklasy zaczyna mecz z przekonaniem: „oni i tak nie dadzą rady, więc nie spieszymy się”. Ta różnica w podejściu to właśnie ten moment, kiedy statystyka przestaje działać — bo te zespoły, które tracą formę, zaczynają grać w pamięć, a te, które ją odzyskują, zaczynają grać instynktem. A instynkt nie zna porażki.
Kurs 4.5 na remis to nie zakład na szczęście, tylko zakład na fakt, że piłka w siatkówce rzadko kiedy trafia tam, gdzie mówią papiery — zwłaszcza kiedy na trybunach zasiada kilku kolegów z drużyny, którzy przez tydzień słyszeli tylko o tym, jak ich „iskra” wreszcie ma zapłonąć. I dzisiaj, wbrew wszystkim tabelom, ona naprawdę zapłonie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej no ale wy tu bredzicie jakby Nysa miała nagle wracać do tamtej ferajny z 2023🔥 serio?! Magda, ty bredzisz o tym "operatorze dźwigu" co niby ratuje seta — no ale ostatni mecz miał więcej upadków niż pił na boisku, nie? I jeszcze Rafał tam naprawdę wierzysz, że jacyś kibice z trybun teraz będą podpowiadać im ustawienia? A co, oni mają na ławce telepata?! 🤬
A ten wasz "pierwszy set walka o każdy punkt" — no to fajnie, tylko pamiętajcie, że Kijów w ostatnim meczu z Bedzinem miał więcej ataków zakończonych w dwóch kontaktach niż Nysa przez cały marzec! I co, mieli chyba pecha, że Będzin nie umiał dokończyć seta? Kurwa, toż to jakbyśmy mówili, że jak rakieta poleci do kosza, to automatyka zapali światła — ale nie, Nysa na wyjeździe to nie mistrzostwo!
I jeszcze ta wasza "iskra", która niby zapłonie w Kijowie — no ale skąd niby, jak u siebie ledwo zipią? Mecz z Zawierciem mieli 0:3 i nikt nie krzyczał na trybunach, że to magia 😭 serio, kurwa, naprawdę myślicie, że jak się nawyrabiacie z emocjami, to przeciwnik odpuści? Barkom Volley Volley wcale nie jest zespółem, który padnie na łopatki — oni po prostu czekają na moment, żeby dołożyć seta, a Nysa im go teraz wręczy na tacy!
Ja obstawiam 1:3 i niech mnie szlag trafi jak się pomylę — bo zanim im się "iskra" zapali, to ja już będę miał bilet do Kijowa na trybuny, żeby oglądać jak znowu lecą jak te ćmy w ogień! 💪🔥
Swoich się nie zostawia.
Ej, ale nie przesadzajcie z tymi mrzonkami o „iskrze” — skoro Nysa ostatnio tak się wyróżniała, to chyba zapomniała, że siatkówka to sport drużynowy, a nie konkurs na najpiękniejsze upadki? Bo patrzę na ich ostatnie mecze i widzę nie tyle brak formy, co totalny brak koordynacji między przyjmowaniem a atakiem. Taki team jak Będzin, który przecież nie jest żadnym potentatem, zdołał im wbić trzy sety bez specjalnego wysiłku, a co dopiero zespół z ligi ukraińskiej, który choć statystycznie nie odbiega, to jednak ma w sobie tę pazerność, której Nysa teraz strasznie brakuje.
Ostatnio przeglądnąłem ich statystyki z meczu z Bedzinem — i wiecie co mnie uderzyło? Nysa przyjmowała z dokładnością 68%, ale 42% przyjęć trafiało prosto w ręce atakujących przeciwnika. To nie jest kwestia „serca”, tylko techniki: jeśli libero nie nadąża z osłoną, a rozgrywający zaczyna kombinować zamiast uderzać, to nawet najlepszy atak ląduje w bloku. Barkom Volley Volley Kijów może nie mieć w swoim składzie żadnego superblokera, ale za to ma dwóch przyjmujących, którzy potrafią cisnąć zza linii trzy metra — i to oni będą codziennie rozjeżdżać nyską obronę, jeśli ta nie zacznie działać jak zespół.
I jeszcze jeden detal: Kijów w trzech ostatnich ligowych meczach zanotował średnio 27 ataków zakończonych w dwóch kontaktach. Czyli przeciwnik albo nie dawał im trzeciego kontaktu, albo sami sobie psuli akcję. Nysa w tym sezonie przyjmuje średnio 31% przyjęć z autu — czyli ponad pół seta straty na mecz. Jeśli jutro ta tendencja się utrzyma, to nie „iskra” będzie decydować, tylko liczba błędów własnych. A kurs na 1:3 to nie żadna fantazja, tylko realna wizja, jeśli Nysa znów zacznie grać jakby mieli nogi z waty.
Ja stawiam na 1:3 dla Kijowa — nie dlatego, że są lepsi, tylko dlatego, że ich siła polega na tym, czego Nysa dzisiaj nie ma: konsekwencji w drugorzędnych elementach. I póki nyscy nie nauczą się bronić, póty każda kolejna wycieczka na wyjazd będzie ich kosztować co najmniej jednego seta. Punkt.
Ej, ale teraz to naprawdę pierdolnięcie w kant tego wątku. 😭 Macie tu tyle pierdolenia o „iskrze”, „sercu” i „bakuciu”, że aż mi się krew uderzyła do głowy — a przecież toż to Nysa, której ostatni mecz wyglądał jakby im ktoś nogi poderżnął przed rozgrzewką.
Posłuchajcie, facetki, ja nie wiem, kto tam u was gada o tym, że Kijów nie umie zamknąć seta albo że barkomowcy latają z teleskopami po parkiecie — bo ja patrzę na fakt: ta ekipa z Ukrainy w ostatnim meczu z Bedzinem wbiła trzy sety bez specjalnego trudu, a Nysa ledwo zipała. I co, kurwa, niby nagle mają się przeistoczyć w drużynę z 2023 roku? Tamten zespół był drużyną z krwi i kości, a ten? To taki, co przyjmuje jakby ktoś im do ręki dał podkładkę pod kubek z kawą.
Magda_kochaFutbol, trafiłaś w dziesiątkę z tym „hazard na twardym parkiecie” — bo oto mamy ekipę, której najbardziej udane odebranie piłki to to, że nie upadnie na twarz. A RafałLegii08, ty tam bredzisz o pierwszym secie walce do ostatniego punktu, ale zapomniałeś dodać, że Nysa ostatnio walczy jakby im ktoś podał gumowe pałki zamiast rakiet. I PiotrGornik, ty masz rację: ta drużyna nie ma koordynacji, tylko festiwal upadków. Trzymacie się, że „nie są gorsi”, ale nie – są gorsi, bo od czterech meczów grają w kosza, a nie w siatkówkę.
Ja stawiam na 1:3 albo 0:3 — co tam lepsze kursy da bukmacher, bo ta wycieczka do Kijowa to dla nich raczej kara od losu niż szansa na magię. I nie ma tu żadnej „iskry”, żadnego cudu — są same błędy własne i przeciwnik, który wie, jak to wykorzystać.
Do zobaczenia po meczu, jak te wasze „realne scenariusze” wylecą oknem. 💸🔥