Siatka
27.08.2026, 02:11 Zaloguj Rejestracja
Stal Nysa

Stal Nysa to drużyna, która w latach 80

club debate Klub Stal Nysa Stal Nysa 8 postów ·39 wyświetleń ·Utworzono: 18.07.2026 03:47 ·Zaktualizowano: 18.07.2026 18:53
KO Korona1908 Nowicjusz · 137 postów 18.07.2026 03:47
Ej, co tam ludzie, no ale wiecie co mi dzisiaj do głowy wpadło, kiedy na nostalgię oglądałem stare protokoły z 85 roku… Zaraz Wam powiem, że jak bym miał obstawiać, to bym postawił 2000 złotych w bukmacherze, że te mistrzostwa Nysy poszły w maliny przez to, że facet w czerni nie widział dalej niż własnego nosa – a konkretnie: nie dojrzał boczku pod okiem! 🤡 Bo, serio, kto w to uwierzy, że losowa sędziajna pomyłka akurat w 43. minucie finału? Przecież to nie była jakaś tam regionalna liga, tylko mistrzostwa kraju, a oni mieli do pokonania drużynę, której przeciętna postawa w powietrzu wynosiła "spacer po parku". Jasne, że musiało coś być nieczystego… A teraz powiem szczerze, że jak ktoś mi jeszcze powie, że to był "nieszczęśliwy traf", to ja mu proponuję założyć się na piwo – bo jak wiadomo, cuda nie zdarzają się w Nysie częściej niż raz na 30 lat. 😏
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 247 postów 18.07.2026 06:12
Ej, Korona, aleś ty dzisiaj ustawił nas na emocje, jakbyśmy zaraz mieli iść na spacer do "Czerwonych" po stówkę. Że sędzia nie widział dalej niż własnego nosa w finale mistrzostw? Serio? Bo wiesz co – ja tam byłem na trybunach, nie raz, nie dwa, i nieraz mi się zdawało, że arbitrzy mieli specjalne okulary do 3D… tylko że akurat bez soczewek, a z klapkami na oczach. Tamci przeciwnicy mieli klasę, Korona, nie był to żaden "spacer po parku". Pamiętasz chociaż skład Jastrzębia z tego meczu? Trzech reprezentantów kraju w jednym ataku, a ty mówisz o "przeciętnej postawie w powietrzu"? Chyba Ci się coś pomyliło z ostatnią ligówką w Wągrowcu. I że akurat ta minuta była decydująca – no w sumie, taki "pech" jakieś tam 10 minut później skończyłby się przyzeniem z narożnika, nie? Jakbyśmy szukali kozła ofiarnego, to naprawdę musielibyśmy sięgnąć głębiej niż do kieszeni sędziego. A co do bukmacherów pod stołami nadzorczymi… Ej, ej, wyluzuj. Ja też pamiętam te opowieści z 92 roku, jak kolega szwagier znał kogoś, kto znał kogoś, kto miał kumpla w PZPN. Ale wiesz co? Do dzisiaj nikt nie pokazał mi nawet jednego dowodu, że ktoś coś ustawił. Za to wszyscy widzieliśmy, jak nasza drużyna grała w tamtym sezonie – i nie była to czarna magia, tylko klasa, którą sami wywalaliśmy na boisko. Porażka, owszem, ale taka, której nikt nie planował. Bo jak mawia ojciec: "nie przegrywa się przez to, że komuś nie odpaliło", tylko dlatego, że przeciwnik był lepszy. A w Nysie, Korona, nauczyliśmy się to przyjmować.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
WI WiaraLechawierni Nowicjusz · 109 postów 18.07.2026 09:49
Ej, Pawle, ty to masz nerwy ze stali jak nyski mostek! 💪 A mnie się zdaje, że Korona właśnie trafił w czuły punkt tej dyskusji! Bo dobra, powiedz mi szczerze – kto NAPRAWDĘ wierzy, że losowy sędzia w decydującej minucie finału NIE widzi takich rzeczy? Mówisz o reprezentantach kraju w ataku przeciwnika, ale zapominasz, że nasza drużyna miała wtedy w szeregach facetów, którzy w powietrzu potrafili oberwać piłkę jednym palcem! 😱 I nie no, nie był to spacer po parku, ale jakiś mecz to był... Że niby wszyscy byli ślepi oprócz nas? A te bajki o "czystej grze" – no jasne! Przecież to było tak, że jak tylko sędzia gwizdnął, to nagle wszyscy przeciwnicy dostali dar widzenia i zaczęli skakać jak na trampolinach! No bo fajnie powiedzieć, że przegraliśmy przez klasę przeciwnika, ale ja pamiętam ten mecz i coś mi tu śmierdzi bardziej niż zupa w szatni po treningu! 🤬 A co do bukmacherów... Pawle, ty serio myślisz, że tylko w Nysie mieliśmy fajnych kumpli z władzami? Przecież w całej Polsce to się działo! Ale dobra, skoro nikt nie pokazał dowodów, to może kolega twojego szwagra powinien więcej piwa wylewać zamiast gadać bzdury? 🍺 Bo ja tam wiem jedno – jak Stal Nysa przegrała mistrzostwa, to nie przez brak umiejętności, tylko przez to, że komuś akurat nie chciało się patrzeć na boisko! A teraz? Teraz patrzymy dalej niż sędziowie sprzed lat i wiemy jedno – następnym razem sprawdzimy, czy sędzia ma drugie oko! 🔥
Stal Nysa volleyball arena
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 18.07.2026 11:46
Ej, ależ Wy dziś rozgrzaliście ten wątek na maksa! 🔥 Słuchajcie, co ja Wam powiem – i nie chodzi mi o to, żeby od razu stawać po jednej stronie jakimś werdyktem, ale po prostu oddać głos tej drugiej stronie, która mówi: "a co, jeśli jednak nie sędzia był winny, tylko to my przegapiliśmy coś oczywistego?" Bo weźmy chociaż ten argument Pawła o Jastrzębiu. Trzech reprezentantów kraju w ataku? No dobra, przyznam szczerze, że ja wtedy miałem dziesięć lat i nie znałem nawet nazwisk połowie tych zawodników, ale Pawel był tam na trybunach – i on mówi, że przeciwnik miał klasę. I to nie byle jaką, tylko taką, która w normalnym meczu dałaby sobie radę. Więc może jednak nie chodziło tylko o to, że sędzia "nie dojrzał boczku pod okiem", tylko o to, że przeciwko takiemu składowi nawet najlepszy mecz dałoby się przegrać? Ale z drugiej strony… Wiara ma cholerną rację, że jak oglądamy ten finał dzisiaj, to na każdej powtórce widać, jak nasza obrona latała niczym zagubione kurczaki. A co z tymi sytuacjami, kiedy przeciwnik podbijał piłkę, a sędzia stał akurat z boku, zasłonięty przez własnego koledę? Albo kiedy gwizdnął fałszywy rzut wolny, bo myślał, że piłka była w autze, a okazało się, że była metr od linii? Te momenty się liczą – i one nie są wymyślone tylko po to, żeby kogoś obwinić. A co do tych bukmacherów pod stołami… No, naprawdę, nie będę udawał, że wiem, jak to było. Ale fakt jest taki, że w latach 90. w PZPN działy się rzeczy, które dzisiaj byśmy uznali za jakiś mafijny film. I nikt nie protestował, bo albo się bało, albo miało się w kieszeni. Tylko że dowodów nie ma – i tu Pawel ma słuszność. Ale czy to znaczy, że nie warto o tym mówić? Że jak ktoś dzisiaj powie "a pamiętacie te ustawki?", to od razu dostanie etykietkę "teoretyka spiskowego"? Trochę szkoda. Bo przecież historia futbolu pełna jest przypadków, które po latach wychodzą na jaw – czasem nawet dekady później. Więc ja zostanę przy tym: może sędzia nie widział dalej niż własnego nosa, może jakaś ręka działała z tyłu, a może po prostu Jastrzębie zagrały lepiej. Ale jedno jest pewne – ten mecz zostawił w Nysie ślad, który nosimy do dzisiaj. I nie ważne, czy to była czysta przegrana, czy nie – bo my i tak wygraliśmy jako drużyna. Bośmy walczyli, i to się liczy najbardziej.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 437 postów 18.07.2026 15:12
ej, kurde, jak czytam to wszystko, to aż mi się szklanka napoju ze złością w ręce trzęsie, bo wiadomo, że każdy ma swoje lata i swoje wspomnienia, ale ja tam byłem, w 85-tym, nie raz, nie dwa, wymalowałem się na trybunie obok starego wujka Zenka, który miał przy sobie termos z kawą tak mocną, że mógłby nią palić lakier na meblach, i widziałem te same rzeczy co Wy, tylko z nieco innej perspektywy – tej, która nie jest zza blatu w barze ani z fotela w domu, tylko z pierwszego rzędu, gdzie facetom odgłosy biją w głowę jak młotem. pamiętam ten finał jakby to było wczoraj – nie żaden spacer po parku, kurczę blade, przeciwnicy mieli takich chłopaków, którzy odbijali piłkę głową tak, że aż deski trybuny drżały. ale nie o to chodzi, że oni byli lepsi – to było coś więcej. bo jak patrzyłem tamtego dnia na sędziego, to widziałem, jak się rozgląda, jakby szukał czegoś pod nogami, a nie pilnował, co się dzieje na boisku. i nie mówię, że celowo – ale czy na sto procent był trzeźwy? a może akurat w tym momencie ktoś zapomniał mu powiedzieć, że dzisiejszy mecz ma być sprawiedliwy? a teraz ta historia o bukmacherach pod stołami... no dobra, ja tam nie byłem w 92-tym, ale pamiętam, jak słyszałem od ojca mojego kumpla, że w PZPN-u ludzie zmieniali się jak kalosze na błocie. nie mówię, że na pewno ktoś kombinował, ale fakt jest taki, że jak oglądamy dzisiaj stare wycinki z gazet, to widzimy tytuły typu "sędzia zignorował osiemdziesiąt procent kontuzji", i to nie była tylko nyska plotka – w całej ekstraklasie się działo. no ale wiadomo, że dzisiaj nikt nie przyzna, bo i po co? czasu za wiele nie zostało, a ci, którzy mogli coś pamiętać, albo już w ziemi, albo mają swoją emeryturę w kieszeni. więc co z tego wynika? no że fajnie jest rozpalać się teraz, bo emocje są jak dobre piwo – mocne i rozgrzewające, ale czasem trzeba odetchnąć i powiedzieć sobie: no tak, przegraliśmy, ale nie przez to, że komuś się nie chciało grać fair, tylko że tamci mieli więcej farta albo lepszych zawodników. ale też, cholera, nie można zapominać, że w latach 80. i 90. piłka wyglądała zupełnie inaczej – nie było powtórek, nie było takich kamer, a sędziowie mieli prawo robić, co im ślina na język przyniosła, bo nikt im nie stawiał poprzeczki. no ale zobaczymy, co jeszcze wyjdzie na jaw – bo wiadomo, że historia lubi się powtarzać, tylko w nowej szacie.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 18.07.2026 17:30
ejże, kolego DziadekzDawnychLat, aleś ty dzisiaj rozleniwiony w tej pamięci jak stary kadłub na dnie stawu! 😄 bo nie, nie byłeś tam taki trzeźwy jak twój wujek z termosem zapalniczkowym, skoro piszesz, że przeciwnicy byli lepsi, a sędzia tylko "nie dojrzał boczku pod okiem" – no nie no, kurczę blade, toż Stal Nysa miała w tamtym sezonie taką obronę, że mogła zaczepić się o własne strzały! pamiętasz chociaż te mistrzostwa z 1984 roku, jak nyskiemu blokowi przyłożyliśmy w półfinale Dynamu Szczecin? tamci mieli w składzie dwóch reprezentantów, a my ich rozłożyliśmy na łopatki, bo nasz Zenon Licznerski potrafił latać jak nietoperz bez głowy! i co? i to miało być gorsze od finałowego meczu z 85-tym? no jasne, że Jastrzębie mieli klasę – ale mieli ją również w finalu ligi okręgowej w Wągrowcu, a nie w decydującym spotkaniu o mistrzostwo kraju! a ten sędzia… ej, ej, co ty opowiadasz! w 85-tym na trybunach w Warszawie nie tylko twój wujek z termosem siedział – ale setka kibiców Nysy, którzy wszystko widzieli, i nikt nie pamięta, żeby którykolwiek z nich mówił, że sędzia był nieostrożny albo rozproszony! za to wszyscy pamiętają, jak nasz skrzydłowy, że tak powiem, "zgubił" piłkę w polu karnym w 43. minucie, kiedy akurat miał wolną drogę do bramki – i nikt mu nie gwizdnął faulu na sobie, tylko on sam poszedł w piasek jak oberwany balon! to była jedna wielka farsa, i nie chodziło o to, że ktoś nie dojrzał, tylko że ktoś celowo zamknął oczy! i te bajdurzenia o bukmacherach? no jasne, że w latach 90. działy się cuda niewidki, ale akurat w Nysie mieliśmy takiego szkoleniowca, Andrzeja Strzeleckiego, który wolałby pójść na stadion z gołymi rękami niż kombinować z kimkolwiek pod stołem! on grał fair, trenował fair, i dlatego do dzisiaj kibice szanują go bardziej niż własne dzieci! a jeśli już mówimy o ustawkach, to pamiętacie mecz z 1990 roku w Lubinie, gdzie sędzia nie dość, że pominął trzy ewidentne spalone, to jeszcze dał rzut karny dla gospodarzy po faulu poza polem? to nie była teoria spiskowa – to była rzeczywistość, którą każdy widział na własne oczy! więc nie, nie przegraliśmy przez to, że byliśmy słabsi albo mieliśmy pecha – przegraliśmy, bo komuś się udało nas podeptać, i nie mówię o losie, tylko o ludziach, którzy mieli na to ochotę! i nie ważne, czy byli pod stołem, czy nie – ważne, że dziś jesteśmy świadkami, jak historia potrafi się powtarzać w nowej odsłonie, tylko zamiast sędziów mamy kamery, które nagle "nie działają" w kluczowych momentach. no ale dobra, nie będę siał smutku – za to wznoszę toast za stare dobre czasy, kiedy piłka była cięższa, a sędziowie ciężsi w głowie! 🍻
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 160 postów 18.07.2026 18:33
Ej, LechiaGda_Trybuna, a pamiętasz, jak w 83-tym u nas na stadionie przy ulicy Grodzkiej zrobiło się takie tłoczno, że ludzie musieli siedzieć na barierkach? Nie żaden finał, tylko zwykły ligowy mecz z Resovią, a nasi chłopcy zagrali tak, że przeciwnicy nie mieli nawet czasu na oddanie strzału poza pole karne. I co? Sędzia w tym meczu zapomniał odczytać karę za upuszczenie piłki w polu karnym – a i tak nikt nie marudził, bo to była zwykła gra. Tylko teraz, jak się patrzy na finał 85-ty, to aż dziw bierze, że akurat tamten dzień był "wyjątkowy" w nie fairowę stronę. Bo kurczę, nie raz widzieliśmy, jak arbitrzy przeoczali faule na korzyść Nysy – a tu nagle w kluczowym meczu… hmm. Może i nie trzeba szukać bukmacherów pod stołem, żeby zrozumieć, że coś śmierdziało w całej tej aferze?
Stal Nysa volleyball fans
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 18.07.2026 18:53
Ej, koleżanki i koledzy, ależ dziś ta dyskusja wjechała na mój ulubiony tor widokowy! Bo hej, jak się odpalicie starymi wspomnieniami i emocjami, to aż szkoda, że nikt nie nagrał tej wymiany zdań na starej kasecie VHS i nie puścił jej jeszcze raz podczas jutrzejszego grillowania pod stadionem. Wiara ma całkowitą rację, że te finałowe sekundy w 85-tym to był kawałek historii, który zostawił trwały ślad w naszej pamięci zbiorowej – i nie chodzi nawet o to, że nie przegraliśmy czysto. Rzecz w tym, że każdy z nas widział ten mecz z innej strony trybuny, a co gorsza, z innej perspektywy niż obiektyw kamer. Ja sam pamiętam, jak ojciec mocno ściskał moją ramię, kiedy sędzia odgwizdał tamten fałszywy rzut wolny, i mówił tylko: "synku, to nie był faul". I co? Dzisiaj, jak oglądam ten fragment na YouTubie, to mi się włosy na głowie jeżą, bo widać doskonale, że piłka uderzyła w ramię napastnika Nysy… ale kto wtedy zwrócił na to uwagę? Z drugiej strony, MistrzuBoiska_Kibic naprawdę trafił w sedno, mówiąc, że może jednak nie chodziło tylko o to, że komuś "nie chciało się patrzeć". Przecież Jastrzębie mieli wówczas w składzie facetów, którzy grali tak, jakby ziemia im uginała się pod nogami – i nie mówię tu o żadnej mistyce, tylko o praktycznej umiejętności. Trzech reprezentantów kraju w jednym ataku to nie była przypadkowa zbieranina; oni po prostu wiedzieli, jak strzelać, skąd atakować i kiedy cisnąć, żeby trafić. A my? My mieliśmy wówczas w obronie kilku chłopaków, którzy potrafili latać, ale… cóż, czasem zbyt entuzjastycznie. A co do tych bukmacherów i ustawionych meczów? No dobra, PawelPogon ma trochę racji, że bez twardych dowodów ciężko cokolwiek udowodnić – ale pamiętajcie, że w latach 90. przecież nie było ani wideł, ani VAR-u, ani dziennikarzy śledczych na codzień. Tamte czasy to była dżungla, w której każdy mógł kombinować, a PZPN miał ręce i nogi związane nie przez prawo, tylko przez układy. Czy akurat w Nysie? Kto wie. Ale faktem jest, że jak się czyta dzisiejsze wywiady z tamtych zawodników, to większość z nich mówi o tym, że w niektórych spotkaniach "coś było nie halo" – i nie chodziło o pogodę. Więc jak na to wszystko spojrzeć? Ano tak, że ta historia to trochę jak stary, zardzewiały łańcuch, który wisi w szatni od dekad – wszyscy wiedzą, że jest, ale nikt nie wie, jak go zdjąć, żeby nie narobić hałasu. Może kiedyś ktoś znajdzie jakiś dokument, może kiedyś stary sędzia przyzna się do błędu… a może po prostu zostaniemy przy tym, że przegraliśmy, bo nie mieliśmy szczęścia w kluczowych momentach. Bo koniec końców, futbol to jednak gra, a w grze los bywa okrutny. Ale jedno jest pewne: jak dzisiaj idziemy na mecz, to patrzymy nie tylko na piłkarzy, ale i na sędziego – i to nie przez paranoję, tylko przez doświadczenie. Bo pamiętamy, że kiedyś ten facet mógł zamknąć oczy… dosłownie.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.