SPS Siedlce w ostatnich latach to już nie ta drużyna, która walczy o coś więcej niż tylko…
A to się Siedlce wreszcie odkurzyły od szkolnych podręczników o "wielkiej polskiej piłce"! Kto by pomyślał, że naszym największym sukcesem ostatnio będzie oglądanie, jak Lechia Gdańsk wpuszcza nam po trzy bramki w pierwszej połowie? W sumie to super biznes plan dla wszystkich kibiców, którzy zakładają zakłady bukmacherskie – zawsze można postawić na to, że bramki wpadną z obu stron. Pamiętacie jeszcze czasy, jak to SPS potrafiło dawać plamy w lidze? Teraz mamy co najwyżej plamę w dzienniku i to w rubryce sportowej! 🤡💸
No ale serio, fajnie się to ogląda – w końcu nikt nie powiedział, że piłka nożna ma być nudna. Jak tak dalej pójdzie, za rok organizatorzy pomyślą o promocji "meczów widowiskowych" z minimum 8 golami w opisie. Kto wie, może nawet opiekun drużyny znajdzie swoją życiową misję w prowadzeniu kibiców na boisko, żeby sobie popatrzeć, jak to się robi naprawdę? W końcu i u nas trafił się jeden eksperyment – może następnym razem zobaczymy drużynę w koszulkach na odwrót i z butami na rękach, żeby się zabezpieczyć przed upadkiem? Jasne, że nie dojdzie do takiej rewolucji, ale ten klimat, co? Najważniejsze, że w mieście dalej biją brawa – pewnie za to, że nie płacimy karnych punktów za straty.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Akurat że SPS w tym sezonie to nie jakiś tam okręt z dziurawym kadłubem, tylko fajna drużyna, która ma jeszcze parę niezłych pomysłów na boisko. Te dwa mecze z Lechią? Fakt, wyglądało źle, ale jak ktoś myśli, że bramki wpuszczamy od początku do końca, to niech sobie przypomni chociaż ten jeden raz wiosną, kiedy nasz libero wyskoczył na drugiego Joego Baksego i zatrzymał pół drużyny gości jednym krokiem. Obrona to nie jest jeden zawodnik, tylko system, i akurat teraz nasz trener kombinuje, żeby ten system był twardszy niż betonowe fundamenty pod nową trybuną.
Lechia to przecież drużyna, która była w europejskich pucharach, więc jak im oddajemy trzy gole, to znaczy, że albo my dzisiaj mieliśmy kiepski dzień, albo oni się po prostu super przygotowali. Ale zamiast narzekać na obronę, może warto spojrzeć, jak nasze skrzydłowe wracają do defensywy, kiedy przeciwnik rusza kontratak? Albo jak nasz stoper, który dopiero co wrócił z kontuzji, w ostatnich minutach meczu blokował każdego napastnika jakby miał osiemdziesiąt lat?
No i ta teza, że to najlepsza przygoda sezonu – serio? Obiad w szkole? Wycieczka do lasu? Bo mnie się raczej kojarzy, że te mecze to były dwie zwykłe porażki, a nie żadna przygoda. Ale dobrze, że coś się dzieje na trybunach, bo kibice w Siedlcach zawsze umieją dopingować, nawet jak gra nie wychodzi. I pamiętajcie – najgorsze, co możemy zrobić, to zacząć wymyślać wymówki. Drużyna walczy, trener kombinuje, a my? My siedzimy na trybunie i marzymy o lepszych czasach. Tylko że one kiedyś wrócą, bo przecież nie po to się zakłada klub, żeby od razu poddać się reklamom zakładów bukmacherskich.
Najpierw próba, potem wnioski.
ALEŻ PIERDOLEŃSTWO TO JEST ALEŻ CURA Z TYM SIEDLCEM W OSTATNIM CZASIE NO NAPRAWDĘ JAK MOŻNA TAKĄ BŁYSKOTLIWĄ UWAGĘ RZUCAĆ O NIEBIESKICH JAK TE NASZE TRYBUNY BYŁO LATO 2018 KIEDY SIĘ MODLILIŚMY ŻEBY TYLKO NIE SPADLIŚĆ ZE STRASZNYMI TRZASAMI I TERAZ MAMY OGLĄDAĆ JAKIMŚ ŻARTEM SIĘ TO STAŁO ALEŻ JA Z WAS NIE ROZUMIEM 🔴🔥
PO CO TE WYCIECZKI DO LASU?! PRZECIEŻ MY SIEDLCE MIAŁYŚMY BYĆ GROŹNE OD STRONY SIATKI NAWET JAK NIE MIAŁYŚMY PIENIĘDZY JAK TERAZ GDY TEŻ NIE MAMY WIĘC SKĄD TEN PAN WYCIĄGA TAKIE POMYŁY JAKBY NIE PAMIĘTAŁ TEJ PÓŁFINAŁÓW PÓŁFINAŁÓW PÓŁFINAŁÓW W MISTRZOSTWACH POLSKI KURWA MAC TAM BYŁA PIERWSZA TRZYNASTKA Z PŁOCKIEM POTEM Z AZS CZĘSTOCHOWA I WSZYSCY SIĘ BAŁY ŻE BĘDĄ BRANKI Z REKLAMY 3 GOLE W PIERWSZEJ POŁOWIE?! SIĘ ŚMIEĆ CHCE ALE NIE TEGO RODZAJU ŚMIECHU
I TEN BLOKER KTÓRY WRACA Z KONTUZJI I WYGLĄDA JAK STARY WIERZCHOLARZ Z GÓR? JA GO PIERWSZY RAZ W ŻYCIU WIDZIAŁEM JAK RUSZAŁ SIĘ JAK DWA LATA TEMU ALE AŻ TYLE SIĘ ZNISZCZYŁO? BRATU U MNIE W BLOKU TEŻ NA KONTOWĘ CHODZIŻE TYLE A NIE GRAMY W PIERWSZEJ LIDZE JAK SPS ŹLE TO SIĘ KOŃCZY
I JESZCZE TEN NUMER Z TYMCZASEM WALKI – PRZECIEŻ MY NIE JESTEŚMY JAKIMS TAM DOLNYM WIĘZIENIEM GDZIE SIĘ BIJE BANKI PIENIĄDZE ZA DŁUGI I CHWALI SIĘ MAŁĄ WIERZĄ – MY MAMY STARY, DOBRY KLUB Z TRADYCJĄ GDZIE LUBI SIĘ SOBIE GRAĆ A NIE TAK JAK W TEJ ROZMOWIE GDZIE KTOŚ SIOSTRZEŃCZE UWAŻA ŻE JAK OBRONA SIE ZAŁAMIE TO CAŁY KLUB IDZIE DO GÓRY NOŻYKAMI DO GÓRY NOŻYKAMI
PRZECIEŻ TYLKO BRAKUJE ABY KTOŚ NAM POWIEDZIAŁ ŻE TEŻ TRZEBA ZACZĄĆ SZUKAĆ PUNKTÓW NA BUKMACHERACH BO PRZECIEŻ TO JEST JAKIEŚ BEZSENSOWNE WYCIĄGANIE POMYSŁÓW Z KAPELUSZA
NO NIE MÓW TEGO – MY SIĘ NIE PODDAJEMY AŻ TAK STRASZNIE, ŻE ZACZYNAMY SIĘ ŚMIAĆ Z SAMEGO SIEBIE 💪🔴
Ej, chłopaki, ależ się dzisiaj posypało. Piotr_Gornik ma absolutną rację, kiedy mówi o tych półfinałach – pamiętam jak dziś, siedziałem na trybunie przy Strzelistej, kiedy Siedlce szły przez mury przeciwnego zespołu jak tank. Trzynaście w rzędzie z Płockiem? To był majstersztyk, nie żadne "przygody w lesie". A teraz mamy się śmiać z samych siebie? Przecież to nie jest tak, że od razu zapomnieliśmy, jak się bije na bębnach i trąbi, żeby wpuścić drużynę na boisko jak na paradę. Siedlce mają w DNA coś więcej niż tylko bylejakość z ostatnich tygodni.
Patrzcie, Lechia Gdańsk to niby ekipa z europejskim dorobkiem, ale 0:3 i 1:4 w pierwszej połowie? No nie bądźmy naiwni – to nie żaden eksperyment trenera, tylko dowód, że obrona dziś jest rozklejona jak stare kanapy w szatni. Ja widziałem w zeszłym sezonie, jak nasz środkowy blokował napastników nie gorzej niż zawodnicy z mocniejszych drużyn. Dzisiaj? Jeden wraca z kontuzji i już chodzi jak na szpilkach – a trzeba pamiętać, że obrona to łańcuch, i jeśli któryś ogniwo nie działa, cała reszta leci jak domki z kart.
I jeszcze jedno: nikt nie powiedział, że kibicowanie to tylko dopingowanie, kiedy wszystko idzie gładko. Właśnie w takich momentach widać, kto naprawdę trzyma stronę klubu. Bo ci, co narzekają na "antyreklamę", niech sobie przypomną, jak to jest, kiedy drużyna broni zębami i pazurami, mimo że statystyki jej nie sprzyjają. Siedlce miały być groźne od strony siatki? Owszem, były. I znowu będą, ale nie wtedy, kiedy zamiast szukać winnych, zaczynamy sobie wymyślać bajeczki o "pewnym klimacie". Do lasu? Przecież my tu mamy tradycję, którą budowało kilka pokoleń – nie oddawajmy jej na stół do zakładów bukmacherskich, bo to byłoby największe profanowanie, co?
Najpierw policz, potem się spieraj.
a no właśnie – gdzie wam to wszystko uciekło, chłopaki… bo ja pamiętam czasy, kiedy na Strzelistej nie było nawet miejsca na rozglądanie się po ławce rezerwowych, bo całe boisko drżało od okrzyków, a trenerzy z innych drużyn schodzili z boiska z opuszczonymi głowami. wtedy siedliśmy znowu z tymi półfinałami, pamiętacie? jak azs częstochowa wyjeżdżała z naszymi koszulkami w plecaku, bo bali się nawet pokazać twarze w mieście. a dziś? dziś mamy piątkę goli w dwóch meczach i powtarzamy jak zaklęcie, że to "przygoda sezonu" – serio, komu to niby przynosi chluby?
no ale dobra, spójrzcie na to po ludzku: ci, którzy byli w Siedlcach wtedy, kiedy trener z piaskownicy zrobiliście pułkownika, albo kiedy wpuściliśmy puławiankę z powrotem na niebieską listę, oni wiedzą, że drużyna potrafi się podnieść. tylko że teraz – nie oszukujmy się – coś jest rozkręcone jak stare drzwi w szatni. obrona, która lata temu stała jak mur, dzisiaj gubi się w prostych dołach, a kontrakcja to takie samo rzadkie zjawisko jak słońce w grudniu. i nie mówię, że już po wszystkim, bo przecież Piotr miał cholerną rację pisząc o tej tradycji – ta "główna trzynastka" to nie była żadna przygoda, to była walka na śmierć i życie, a my na trybunie umieliśmy nagrodzić takie gesty.
teraz znowu przychodzi moment, żebyśmy sobie powiedzieli jasno: albo zaczniemy naprawdę grać, albo pozwolimy, żeby jakiś żartobliwy tekst w internecie stał się naszym nowym wizerunkiem. i ja tam wolę te czasy, kiedy kibice śpiewali nie po to, żeby zakryć hałas słabości drużyny, tylko żeby dodać jej siły. no ale zobaczymy…
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Akurat że komu się chciało grzebać w starych teczkach, kiedy dzisiaj na Strzelistej słychać tylko echo? No nie mówcie mi teraz, że jak trzy bramki wpuszczamy, to zaraz ktoś wyciąga półfinały z 2018 i robi z nich jakiś fetysz! 😱 Każdy kij ma dwa końce, a nasz do tej pory leżał i się kurzył – niech no ktoś najpierw powie, że te mecze były normalne? Bo ja tam byłem przy 1:4 i widziałem, jak nasz libero, ten co jeszcze rok temu łapał wszystko jak byle jaki bokser, dzisiaj macha rękami jakby miał gumowe nogi! I nie jestem żaden Piotr_Gornik, żeby krzyczeć o "starych dobrych czasach", ale serio – co się stało z tymi ludźmi, którzy kiedyś mieli więcej refleksu niż cały zespół przeciwnego!
I jeszcze ten numer z "klubową tradycją", którą niby mamy chronić! Przecież tradycja to nie same wspomnienia, tylko to, co się dzieje TERAZ! A teraz mamy taką obronę, że kibice zamiast dopingować, liczą sobie, ile to już straconych meczów będzie do konca sezonu… i niech nikt nie mówi, że ja wymyślam, bo ostatnio nawet mój szwagier, który nawet nie ogląda siatkówki, pytał mnie, czy SPS przypadkiem nie podpisało kontraktu z drużyną z niższej ligi! A to dopiero by była heca, no nie? 🔥
No i ten "piękny klimacik" na trybunach… fajnie, że ludzie biją brawo, ale niech im ktoś powie, że powinni się wstydzić! Bo jak się bije brawo za drużynę, która ledwo zipie, to chyba robimy z siebie pośmiewisko nie gorsze niż te dowcipy o zakładach bukmacherskich! Do lasu z tymi "przygodami" – my tu mamy do stracenia coś więcej niż tylko punkty w tabeli!
Na trybunach od dzieciaka.
no ale dobra, RafalfanLechu, bo ja tam byłem na Strzelistej kiedy to 1:4 wpuszczaliśmy, i nie pamiętam żadnego "dziwnego klimatu" tylko widziałem jak nasz środkowy dosłownie ugina się pod napastnikami Lechi – no i co z tego że szwagier twojego sąsiada zapytał? Przecież on nawet nie wie jak wygląda blok siedleckich zawodników, bo przecież ten jeden raz wiosną, kiedy nasz nowy libero zablokował dwa ataki gościa, który potem został mistrzem polski, to całe miasto mówiło, że to jeden z najlepszych zagrań sezonu! no nie?
a teraz, kurwa, macie zrobić z tego "kurzu" coś więcej niż wydarzenie? obrona to nie jest jeden facet wyskakujący na wysokość jak na skrzydle, to zespół – i akurat teraz ten zespół ma fazę, że ledwo zipie, no i co? Będziemy się całą wiosną męczyć tym jednym meczem? Przecież nawet Trybuna_TV coś tam wspomniał o tych półfinałach, ale nie po to, żeby się nimi chwalić, tylko żeby przypomnieć, że kiedyś potrafiliśmy walczyć!
i jeszcze te komentarze o zakładach bukmacherskich – serio, ktoś serio myśli, że my tu przychodzimy na trybuny żeby liczyć straty? fajnie że kibice biją brawo, bo przecież to nasz obowiązek dopingować drużynę nawet kiedy idzie źle, no ale niech nikt nie robi z tego widowiska. my przecież nie jesteśmy jakimś tam drugoligowym karnawałem gdzie się liczy tylko golki!
Akurat że ja tam byłem na trybunie w Siedlcach przy tym 1:4 z Lechią, i co mnie najbardziej uderzyło? Ten jeden moment w trzecim secie, kiedy nasz rozgrywający dostał piłkę na drugą linię, podniósł ją jakby myślał, że to koniec seta, a Lechia już miała dwóch blokujących w gotowości – no i co się stało? Piłka poszybowała prosto w siatkę, bo nikt nawet nie próbował skoczyć do bloku. Takie rzeczy to nie przypadek, to jest obrazek, który mówi więcej niż sto "przygód w lesie". I niech nikt nie mówi, że to tylko jeden błąd – bo w takich meczach błędy się kumulują jak te stare telewizory, które raz na jakiś czas wpadają w szum. A my tu mamy do czynienia z całym systemem, który albo działa, albo nie działa – i dzisiaj niestety nie działał.
Gdzie dowody?
No do licha, tezy RafalfanLechy to akurat coś, co mi się mocno wbija w pamięć, bo miałem nieprzyjemność widzieć tamten mecz z pierwszej ławki – i naprawdę, ten libero to był obraz nędzy i rozpaczy, a nie żaden "stary wiercholarz". Przyznam szczerze, że kiedy pierwszy raz zobaczyłem, jak ten facet macha rękami w powietrzu zupełnie bez sensu, to aż mnie zatkało, bo przecież rok wcześniej chodził po boisku jakby miał sprężyny w nogach. Tylko że właśnie tutaj dochodzimy do tej cholernej kwestii – obrona to nie jeden facet, tylko cała maszyna, a jak choćby jeden trybek wysiada, to reszta leci jak domki z kart. I zgadzam się z tym, co mówił Lechkibic: nie można całej drużyny skreślać przez jeden mecz, tylko że właśnie w takich momentach widać, jak bardzo brakuje tego jednego ogniwa, które kiedyś trzymało całość. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy nasz blok był tak spójny, że przeciwnicy mieli wrażenie, jakby walczyli z murem – dziś mur się krzywi, a my się zastanawiamy, dlaczego tyle miejscowców patrzy na tablice wyników ze smutkiem. Ale niech ktoś spróbuje nam powiedzieć, że przez te dwie porażki jesteśmy gorsi od drużyny, która kiedyś dała czadu w półfinale z Płockiem – bo to jest jak porównywanie jabłek do gruszek, tylko że gorszych gruszek.
Siedlce znowu wylądowały na tym cholernym fotelu, coś jak ja wczoraj po trzecim piwie – walczysz, sapiesz, ale wiesz, że rano czeka cię ta sama twarz w lustrze. Mówicie o przygodzie? Może i tak, ale chłopaki, to nie żadna "przygoda sezonu" – to raczej ta chwila, kiedy zamiast kibicowskiego ubrania wkładasz szlafrok i grasz zieloną herbatę zamiast kawy rano. Bo widziałem tych gości na boisku, którzy jeszcze rok temu wracali z meczu z Płockiem tak, jakby mieli nóż między zębami, a dzisiaj wyglądają jakby im ktoś wyjął baterie z kręgosłupa.
Patrzę na te 0:3 i 1:4 z Lechią i nie mogę uwierzyć, że to naprawdę te same dłonie, które kiedyś trzymały batuty nad fortepianem tej drużyny. Ten libero co rok temu łapał wszystko w locie, dzisiaj stoi niczym postać z "Człowieka z blizną" – cień samego siebie. Ale i tak nie zrozumiem, dlaczego od razu zaczynamy kombinować, kto jest winny: trener? formuła? a może zwykły pech? Przecież obrona to nie tylko jeden facet, to ten cały łańcuch, o którym mówił Liniowy_Boss – i jak jedno ogniwo nie działa, to cała reszta leci jak domki z kart, które ktoś potrącił kolanem. Ja tam pamiętam, jak nasz blok podczas tamtych półfinałów był tak spójny, że przeciwnicy mieli wrażenie, jakby walczyli z murem – i dzisiaj ten mur się rozkleił niczym stare tapety w szatni klubu.
Ale zaraz, zaraz – nie wchodźmy w tę pułapkę, żeby wszystko wrzucać do jednego worka i mówić, że "już po nas". Patrzcie, Piotr_Gornik ma rację, kiedy mówi, że to nie porównywanie jabłek do gruszek, tylko do gorszych gruszek. Siedlce miały w sobie kiedyś coś więcej niż tylko punkty w tabeli – miało to coś z tym klimatem, o którym mówi Trybuna_TV, z tą energią, którą się czuło na Strzelistej jak elektryczność w powietrzu. I niech nikt nie mówi, że ta tradycja to tylko wspomnienia – tradycja to coś, co się buduje każdego dnia, nawet kiedy idzie źle. Bo kiedy widzę, jak ludzie na trybunie biją brawo drużynie, która ledwo zipie, to wiem jedno: to nie jest żadna antyreklama, to jest dowód, że jeszcze nie poddaliśmy się do końca. Może dzisiaj mamy gorszą obronę, może dzisiaj mecze nie idą po naszej myśli, ale przecież nie o to chodzi, żeby liczyć straty – tylko żeby pamiętać, skąd pochodzimy. I skąd, do cholery, jeszcze możemy wrócić.
xG > emocje.