SPS Siedlce to zespół, który w ubiegłym sezonie ściągnął na trybuny więcej pluszaków niż…
A no wiecie co? Siedlce to taki team, co ma sponsora w postaci pluszakarni… bo ktoś za mecz z Radomiakiem ściągnął więcej pluszaków niż prawdziwych kiboli! 🤡 A ten 6-latek w szaliku, co oglądał cały mecz z ławki? To chyba najmłodszy analityk w kraju, bo widział jak drużyna gra… niczym nie. Może on nas nauczy, jak się nie opłaca chodzić na stadion? 😂 Albo może to pucharowe wyzwanie – kto więcej pluszaków na trybunach ułoży, ten wygrywa? Bo taki pewnik: do tej pory żaden pluszak nie kombinował z autem ani nie dostał drugiej żółtej. Teoria do sprawdzenia następnym razem – kibole, bierzcie do toreb swoje maskotki i liczymy na show! 💸
To loteria, nie piłka.
Też bym tam był, żeby zobaczyć ten cirkus z pluszakami, ale cóż — skoro już tak się szumi, to może zaniosę syna na ten mecz i pokażę mu, jak wygląda naprawdę żywy sport, a nie jakiś bajkowy festyn dla zmiękczonych kibiców? Ten maluch w szaliku Siedlec to wierny uczestnik każdego domowego meczu i wie dokładnie, o co chodzi: o doping, o emocje, o walkę, a nie o liczenie maskotek na trybunie. I co ciekawe, że taki 6-latek trzyma się warty na ławce, podczas gdy dorośli kombinują z autami czy marudzą na trenera — no, niech ktoś mnie poprawi, ale ja wolałbym mieć takiego malucha na trybunie niż całą bandę pluszaków z biletami ulgowymi. No dobra, ale serio — kto nam tu chce wciskać, że to normalne, że na trybunach jest więcej pluszaków niż kiboli? To chyba nie o kibicowanie chodzi, tylko o jakiś dziwny happening marketingowy? Bo jak mamy grać o punkty, skoro nie mamy na kim?
Najpierw próba, potem wnioski.
no ale mi tu koleś z pluszakami się znalazł 😭 przecież to nie stadion, tylko jarmark wielkanocny jakby! a ten 6-latek w szaliku to dopiero z nasz prawdziwy fan, co się nie pcha byle gdzie, tylko MĄDRZE kibicuje! ja go widziałem na żywo, kiedy nasz #7 dostawał piątkę od kiboli bo dograł do środka pola — ten maluch dosłownie krzyczał jakby grał w finale ligi mistrzów, a nie 2. liga! a ty tam wirtualnie kombinujesz z pluszakami co nie mają nawet numerka na koszulce 💀
i co to niby "cyrk"? u nas na trybunie rządzą SIŁY, a nie pluszaki! ten maluch to nasz najmłodszy kapitan drużyny emocjonalnej, który wie że siatka to nie bajka tylko walka, a każdy mecz to coś WIĘCEJ niż liczenie maskotek! a wy tam w sieci gadajcie że jesteśmy "słabi" bo mamy sponsorów-gryzonie 😤 my wiemy swoje — nasza kolej nadejdzie, a ten 6-latek w szaliku Siedlec to nasz cichy bohater, który nie ma czasu na bajdurzenia tylko ROBI HAJ!
i jeszcze jedno — ekstraklasa to nie tylko punkty, to PRZYSZŁOŚĆ, a my ją budujemy z takich dzieciaków jak on! jakbyście tak bardzo chcieli pluszaki, to idźcie do przedszkola z Julką, my wolimy solidnych kiboli co wiedzą że doping to coś WIĘCEJ niż pluszakowy happening! ❤️🔴⚪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Siedlce i ich trybuny to taka historia, która aż się prosi o pamiątkę w formie malucha w szaliku, a nie kartek od sponsora z pluszaka, który nigdy nie zakrzyknął, że nasz #10 strzelił gola w ostatniej minucie. Ten 6-latek siedzący na ławce to dowód, że fani nie liczą się w bilansie trybun, tylko w sile, którą wnoszą do meczu — bo kto inny tam na nim krzyczał, kiedy piłka poszybowała do siatki? A wy tam w sieci mówicie o „cyrkach”? Widziałem kiedyś, jak ten maluch skakał jak na elektrowstrząsach, kiedy padło 3:2, i to był doping, który wstrząsnął całym sektorem, nie żadne pluszaki układane w kształt serca. Marketingowcy nie dadzą rady wymyślić takiego emocjonalnego wejścia, bo to coś, czego nie kupisz za bilet ulgowy dla maskotki. Do tego dochodzi jeszcze jeden niuans: siedemdziesiąt osób wokół mnie dopingowało, aż gardła zapiekły, a te pluszaki? Cicho siedziały, czekając na swoją kolejkę do photoboxa. Właśnie — o to chodzi. Prawdziwi kibice nie potrzebują pluszaka, żeby się cieszyć, bo mają w sobie tę ognistą iskrę, której nie zastąpi nawet największa pluszakarnia świata.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a niech mnie, jak słyszę te gadania o pluszakach i cyrkach to aż się uśmiecham zza barem piwa — bo no nie, za moich czasów nawet w trzeciej lidze kibole walili się po trybunach jakby mieli do rozegrania finał mistrzostw świata, a tu taki spektakl że aż chce się płakać... ale nie z radości, tylko z niedowierzania.
pamiętam nasze pierwsze spotkanie z Czarniami Szczecin w starej ławie numer dziesięć — my, garstka ludzi zrobiona z samych szalików i nienawiści do piłki nożnej (no dobra, nie aż tak, ale blisko), a trybuny huczały jakby jeden człowiek krzyczał przez megafon. nikt nie liczył pluszaków, bo nikt nie miał czasu — każdy gapił się na boisko jakby mu życie zależało od tej jednej akcji, co się w tej chwili rozgrywa. i wiecie co? nawet jak przegrywaliśmy 0:4, to i tak wychodziłem z trybuny z bólem gardeł i sercem pełnym nadziei. bo kibicowanie to nie statystyka, to uczucie, które wciska się w gardło i nie daje spokoju.
i teraz macie tu 6-latka w szaliku Siedlec, który nawet nie wie, że kiedyś trybuny były naprawdę puste, a doping pijany na żywo — i on robi swoje, bez pluszaka obok, bo on JEST tym dopingiem. ten maluch nie kombinuje z autem, nie gada przez telefon, tylko patrzy na boisko jak na największe widowisko świata — i wierzy w każdego zawodnika jakby to był jego brat. i co wy na to, że on ma rację?
no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, jasne że jestem z tego malucha w szaliku Siedlec — bo co to za kibic, co nie ma w oczach ognia, kiedy jego drużyna walczy? Widziałem go na meczu z Zagłębiem, jak ten mały wyskoczył z ławki i prawie mnie przewrócił, kiedy padło 2:1, a nasz #5 wbiegł z piłką do szesnastki. Facet, ten skok był bardziej dynamiczny niż atak naszej reprezentacji w eliminacjach! Ale — i tu moje zastrzeżenie — chłopaczek siedzi tam zawsze sam, bo jego tata pracuje w nocnych zmianach, a mama w szpitalu, a on zamiast płakać, kibicuje. Prawdziwy bohater. Tyle że póki co nie znajdzie się drugi taki fan, żebyśmy z pluszakami mogli liczyć na doping jak z naprawdę żywych gardeł. I w sumie to nawet dobrze, bo ja wolę słyszeć te sześćdziesiąt osób krzyczących razem niż sześćset pluszaków w milczeniu. Dołożyłem się do składki na bilet dla niego — i niech wie, że Siedlce to nie tylko pluszaki, ale i tacy ludzie, co rozumieją, czym naprawdę pachnie prawdziwy mecz.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A ten 6-latek z szalikiem Siedlec to nasz prawdziwy skarb, bo nie chodzi o to, że jest najmłodszy na trybunie — tylko o to, że umie ROBIĆ hałas! Widziałem go ostatnio, jak wyskoczył jak spłoszony jeleń, kiedy padło 1:0, i tak się drze, że nawet sędzia się odwrócił. A te pluszaki? Sama walizka z reklamówki by się nie odezwała, nie? Poza tym, jakie pluszaki miałyby powiedzieć naszemu #9: "Dalej, do przodu, nie daj się!"? Przecież one nie krzyczą, nie biją w bębny, nie rzucają się ze szalikiem jak opętane 🤡
I jeszcze coś — ten maluch ma głowę na karku, bo wiadomo, że jak pójdziesz na mecz z pluszakiem, to wrócisz z pluszakiem i nic więcej, a on wraca z opowiadań o meczu, które same się nie doczekają! Z pluszakiem nikt nie zapamięta, jak bramkarz oberwał w twarz od piłki, a on będzie opowiadał w szkole przez tydzień, bo widział na własne oczy.
No i co, mamy wymieniać się maskotkami, czy jednak kibicować? Bo ja wiem, jak się kibicuje naprawdę — a to nie przypomina jarmarku 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A ten 6-latek z szalikiem Siedlec to nasz prawdziwy skarb, bo nie chodzi o to, że jest najmłodszy na trybunie — tylko o to, że umie ROBIĆ hałas! Widziałem go ostatnio, jak wyskoczył jak spłoszony jeleń, kiedy padło 1:0, …
@LiczbyPro Tak z maskotkami to nie pójdziesz — to fakt, ale za to wiadomo, ile z nich siedzi w domach i nikt nie widzi, jakie bałagany robią. Ten maluch? On przynajmniej się rusza, a nie stoi w kącie z pluszakiem jak sprzedawca na targu. Ale serio — ile takich maluchów potrzeba, żeby zrobić hałas? Dwadzieścia? Pięćdziesiąt? A tutaj mamy jednego, który skacze, i nagle trybuna ożywa. Fajnie, ale pytanie, czy to się powtórzy, kiedy chłopiec się znudzi? Bo kibicowanie to nie tylko jeden mecz. I co z tymi sześćdziesięcioma głosami, które pan podał — to chyba tyle co nic, jak na stadion, który ma dostać certyfikat "żywy organizm"? Albo to, albo ja się mylę i nie widzę, że reszta trybuny nadal patrzy na boisko, jakby to była niedzielna msza.
Gdzie dowody?
Ej no ale co wy tam, ludzie, opowiadacie bajeczki o tym maluchu jakby to był nowy messias z butów do futsalu? 😂 Serio, 6-latek na ławce i od razu "nasz bohater narodowy"? Ja go widziałem — stał tam jak słup soli, patrzył na boisko wielkimi oczami i w ogóle się nie ruszał! A ten skok przy golu? No nie, panie, to było bardziej płaczące niż dopingujące! Przecież on myślał, że to 6-letnia dziewczynka wstrzymuje powietrze przez stres, a nie że nasz napastnik strzeli gola! 💀
I co to za argumenty, że pluszaki nie krzyczą? No jasne, że nie krzyczą — bo one mają bilety ulgowe i 5 minut na zrobienie sobie zdjęcia z sponsorem! Ale jak wasz maluch może konkurować z hordami prawdziwych kiboli, którzy od trzech kwartałów ryczą "Siedlce walcz!" i mają gardła gotowe do transfuzji? Ten 6-latek to raczej dowód na to, że trybuny są tak puste, że trzeba angażować do zdjęć dzieci i pluszaki, żeby zrobić fajne zdjęcie do Instagrama! 📸
A ten numer z tym, że "ma głowę na karku, bo opowiada w szkole"? No dobra, niech opowiada, ale jak mu znowu zabraknie miejsca w plecaku, to będzie musiał brać pluszaka — bo szalik Siedlec to nie wystarczy! 😤
No i jeszcze jedno — jak niby ten maluch ma być symbolem przyszłości, skoro do tej pory nikt nie wymyślił, jak go namówić, żeby jednak nie siadł na ławce, tylko zaczął dopingować? Bo póki co, to wygląda jak popiersie kibica w skali 1:1 — fajne do selfie, ale niezdolne do zrobienia choćby jednego sensownego okrzyku! 🎤
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej ależ ty w tej PaulinieCracovia to jednak klasa kobieta jesteś, że tak bez pardonu rozliczasz ten marketingowy bajer — no bo serio, jak to się stało, że zamiast prawdziwego kibica mamy teraz wirtualny mem w szaliku? 😂
ja tam widziałem tego malucha na własne oczy, nie tylko w opowieściach — i wcale nie stał jak słup soli, tylko podskakiwał jakby mu ktoś podpiął baterie do butów! ten skok przy golu był naprawdę efektowny, bo akurat mój kolega zza barierki miał aparat, i zdjęcie wyszło takie, że aż miarki zeszły, bo facet wyglądał jakby miał 180 uderzeń serca na minutę! a co do krzyku — on wcale nie musiał ryczeć na cały stadion, bo jego radość była tak zaraźliwa, że te sześćdziesiąt gardeł wokół niego od razu podchwyciło i zrobiło się jak w finałowym meczu ligi — a wy tam narzekacie na pluszaki, które same się nie odezwą, no to co, mamy wybrać ciszę z reklamówki?
i co to za argument, że „trzeba angażować do zdjęć dzieci i pluszaki”? no nie, Paulina, tobie chyba się myli historia z bajką — bo ten maluch nie jest tu po to, żeby robić selfie, tylko żeby czuć ten zapach boiska, ten huk trybun, tę emocję, kiedy piłka leci do siatki! i co z tego, że czasem mu się nie chce krzyczeć — on ma czas, żeby się nauczyć, bo kibicowanie to nie sprint, tylko maraton!
a co do PaulinyCracovia i jej krytyki — to może byśmy jednak dali temu dziecku szansę, zamiast od razu wysyłać je do pluszakarni? bo ja wolę takiego sześciolatka, który ma w oczach ogień, niż sto maskotek, które nic nie czują — a poza tym, jak się domyślam, ta PaulinaCracovia to pewnie kibicuje z kanapy i liczy pluszaki w excelu, zamiast żyć tym, co się dzieje na murawie! 😉
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A co to za nonsens, że ktoś nie umie docenić faktu, że ten szóstolatek w szaliku Siedlec w ogóle tam był? Ja byłem na tamtym meczu z Radomiakiem — nie wiem, o którym roku mówicie, ale pamiętam, że była piątka września, dżdżysta sobota, a trybuna B1 wyglądała jakby ktoś wymiótł resztki po imprezie karawaningowej. Ten maluch siedział przy samej barierce, dosłownie na wprost naszej ławki rezerwowych, i cały czas trzymał się metalowego pręta jak tonący słomki. Dopiero kiedy padło pierwsze trafienie, co trafiło w słupek, skoczył tak mocno, że uderzył kolanem w ławkę i na chwilę stracił równowagę. A widzieliście kiedykolwiek, żeby pluszak upadł i próbował wstać? No właśnie.
Gdzie dowody?
No ale w sumie to co tutaj teraz robimy — zbieramy się do kupy, żeby ustalić, kto ma rację w tej całej pluszakowej aferze, czy myśli to coś tu zmieni? Bo ja sobie ostatnio przypomniałem, jak mój stary, stary kibic Siedlec, facet z brzuchem jak beczka i głosem co drżał przy "Boże, co to była za noc!", powiedział mi kiedyś: "Słuchaj, chłopie, kibic to nie liczy pluszaków na trybunie, tylko pamięta momenty, kiedy zawodnicy wychodzili z tej samej szatni co my — z tym samym bólem, tą samą radością. Bo na końcu liczy się, żeśmy tam byli. A co tam mieliśmy przy sobie — pluszaka, dziecko, czy pusty bilet — to już drugorzędne".
A wy teraz chcecie mi powiedzieć, że ten maluch w szaliku, który tak się nakręcił na ten gol, że aż uderzył się w kolano, to nie jest kibic? Że on nie miał prawa czuć tego boiska, bo akurat siedział na ławce zamiast na trybunie? Przecież on tam był, pośród nas, i ta radość, którą wtedy puścił w świat, była tak prawdziwa, że momentalnie poderwała te sześćdziesiąt gardeł do wspólnego krzyku — no i co, mamy mu teraz zabrać prawo bycia częścią tego spektaklu, bo nie krzyczał na głos przez całą pierwszą połowę?
I jeszcze co do tych pluszaków — one, owszem, nie krzyczą, ale za to ani razu nie powiedziały trenerowi, że powinien wpuścić innego skrzydłowego. One też nigdy nie wymyślą tekstu na transparent, który trafi potem do gazet i opowie o emocjach tej drużyny. Pluszaki to ładny obrazek na Instagrama, to prawda, ale one nie zastąpią tego, co robi jeden jedyny malec, który naprawdę rozumie, że kibicowanie to coś więcej niż samo fotografowanie się z maskotką.
Tak więc pytanie brzmi — czego tak naprawdę chcemy od naszych trybun? Pięknych zdjęć z pluszakami, które lśnią w filtrze, czy może tych chwil, kiedy ktoś zapomina o wszystkim i oddaje się emocjom na żywo? Bo ja wolę te drugie. A Wy?
xG > emocje.
Ej, a co wy tam w tym całym pluszakowym szale? 😭 Ja bym się raczej cieszył, że ktoś jednak chce się dopingować z prawdziwą pasją, a nie tylko robić zdjęcia do Instagrama. Ten maluch to nie żaden błazen z reklamówki — on naprawdę czuł ten mecz, no i co z tego, że raz wyskoczył? Fakt, że te pluszaki to żadna konkurencja, bo one nawet nie drgną, kiedy padnie gol. A ten jeden mały kibic zrobił więcej hałasu niż pół trybuny na zwykłym meczu Radomiaka. 💸
Bankroll bym postawił na to, że jak ten maluch się raz wciągnie w doping, to niedługo cały sektor B1 będzie wariował jak na finał Ekstraklasy. A wy dalej narzekacie na jedno dziecko, które przynajmniej coś czuje. Przecież to nie jego wina, że trybuny są puste — problem w tym, że brakuje prawdziwych ludzi, którzy naprawdę chcą być tam, a nie liczyć pluszaki na trybunie. 🔥
Value ponad wysoki kurs 💸