SPS Siedlce to klub, który od 20 lat śpi na laurach, zamiast wreszcie zbudować drużynę…
A no właśnie! Dopiero co doczytałem, że prezes klubu w wywiadzie powiedział, że "SPS to takie nasze maluchy do oglądania, które fajnie się bawią i tyle". Aż mnie zatkało, bo te "maluchy" od kilku lat tracą kolejne punkty jakby na konkursie na najgorszy dorobek w III lidze. Albo z waszej łaskawości, że dalej jesteście zadowoleni z pogrywki w tej strefie spadkowej, albo po prostu nie macie pojęcia, jak ma wyglądać ten "plan na sukces", skoro wszystkie "rewolucje" kończą się na cichym powrotku do punktu wyjścia.
I mówię wam, że jakby tu ktoś postawił u bukmachera na tytuł mistrza III ligi, to byśmy wszyscy mieli na osiedlu nowy boisko, zamiast patrzeć jak trener wraca z kolejną dymisją w kieszeni. A wy mi tu jeszcze mówicie o "pasji"? 🤡💸 Serio?
To loteria, nie piłka.
Przypomniałem sobie, jak w podstawówce podnosiliśmy rękę, że "jesteśmy najlepsi", a potem na przerwie ktoś z widowni krzyczał, że tracimy piątkę z dziewiętnastej. Zapowiadała się rewolucja, a weszliśmy w ligę ze szkolnymi gierkami i "trenerem od biedy" — i to z naszej własnej woli, bo ktoś uznał, że wystarczy dobra passa zeszłego lata. No i mamy, co mamy: kontuzje, brak rotacji, składy jakby z akademii juniorskiej, a prezes cytuje "maluchy do oglądania", jakbyśmy mieli być widowiskiem dla rodziny, a nie drużyną do kibicowania na serio.
Zgoda, straty w tabeli gryzą — ale ten szum o "rewolucji" to nie był plan, tylko jazgot, aż któryś działacz pomyślał, że skoro nazywamy to rewolucją, to automatycznie będziemy mieć nowych sponsorów i mury zadaszeń. Faktycznie, wszystkie ogłoszone zmiany kończyły się na obietnicach i kolejnym szefie sztabu, który wychodzi z pracy po trzech kolejkach. Ale powiedzcie mi — kiedy tu chodziło o budowę drużyny, a nie o budowę mitów? Bo ja osobiście widziałem tylko dwie rzeczy: w 2021 roku zabrakło nam jednego punktu do play-offów, a w 2023 roku straciliśmy dwadzieścia jeden punktów od grudnia do kwietnia. To nie "amatorszczyzna", to braki systemowe, których nikt nie naprawił, tylko je maskował kolejnymi hasłami na Facebooku.
A teraz ktoś wyciąga bukmacherów? serio? Można by zrobić coś lepiej niż obstawiać swój własny upadek. Może zamiast słuchać frazesów, zaangażujmy się w realne sprawy — niech ktoś z nas pójdzie do klubu i zapyta wprost, dlaczego co roku inwestujemy w "gwiazdę-najemnicę", która znika po dwóch meczach. Albo dlaczego młodzieżówka jest na poziomie sprzed dekady. Jakby to zrobiono, może faktycznie byłoby co kibicować poza marzeniami z popołudnia niedzielnego. Bo teraz? Patrzę na ten dorobek ostatnich trzech lat i myślę: fajnie się bawimy, ale na co?
Gdzie dowody?
No ale co wy gadacie z tymi "maluchami do oglądania"?? 😱 Przecież tu chodzi o to, że my, kibice, JESTEŚMY tym klubem, a nie żadne widowisko dla rodzinnych niedziel! Siedlce to nasze miasto, te kibole, którzy tu siedzą na trybunach od 20 lat, a nie żadne "małe piłeczki" do podziwiania z kanapy!
To jakaś bzdura, że prezes sobie wyobraża, że mamy być fajnym widowiskiem, a nie drużyną godną bicia się z najlepszymi! No i patrzcie, co z tego wyszło — tracimy punkty w strefie spadkowej, trenerzy lecą jak śnieg w maju, a my jeszcze mieliśmy wysłuchiwać, że to "pasja"? 🔴💥
Ja pamiętam, jak w 2019 roku byliśmy w górze tabeli, było szał, doping, a teraz? Cisza. A oni dalej gadają o "rewolucjach", które nikogo nie docierają — jakby ktoś walił w dzwon, że cos się dzieje, a w środku tylko echo!
To nie jest tak, że my nie chcemy sukcesu — my go WYCIĄGNIEMY, tylko trzeba przestać palić pieniądze na frazesy i zacząć budować coś realnego! A nie gadać o planach, które kończą się na papierze i kolejnym pożegnaniu z trenerem na trybunie… no ale trudno 😤🔥
Swoich się nie zostawia.
No właśnie to jest ta cała historia, że mówimy o "rewolucji", a potem lecimy na łeb na szyję w tabeli i nikt nawet nie mruga. Ten cytat prezesa o "maluchach do oglądania" to przecież nic innego jak zdjęcie nas wszystkich do kosza — i to z takim uśmiechem, jakbyśmy mieli się cieszyć, że w ogóle jesteśmy na boisku.
Ja pamiętam, jak w 2023 roku straciliśmy te dwadzieścia jeden punktów od grudnia do kwietnia. To nie jest tak, że przegapiliśmy dwa mecze — to była lawina. Każdy, kto wtedy siedział na trybunie, czuł, jak ta strefa spadkowa coraz bardziej się do nas dobija. A co robiliśmy? Siedzieliśmy i czekaliśmy na kolejną "rewolucję", która miała pojawić się na profilu klubu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tymczasem realia były takie, że drużyna schodziła na dół, a my dalej rozmawialiśmy o "planach" jakby to były święta księga.
I teraz ktoś tu mówi, że my nie mamy pasji? Przecież to właśnie my, kibice, jesteśmy tym ogniwem, które powinno walczyć o to, żeby ten klub miał twarz, a nie żeby był tylko tłem dla rodzinnych niedzielnych spacerów. To my powinniśmy pytać, dlaczego co roku zmieniamy trenera, a skład wygląda jakby go dobierał przypadkowy dzieciak z ulicy. To nie są żadne "maluchy", to nasze marzenia, które lecą z hukiem w dół, bo ktoś woli gadać, niż działać.
A propos — te "gwiazdy-najemnice" znikające po dwóch meczach? To przecież nic innego jak zakłamywanie rzeczywistości. Ktoś wali w stół, że mamy nowego gwiazdora, a my widzimy go raz w sezonie, jakby jego kontrakt był napisany na karteczce samoprzylepnej. To jest właśnie ta cała patologia: zamiast budować zespół, budujemy mit, który zaraz się rozsypie. I potem znowu lecimy w dół, bo nikt nie chce spojrzeć prawdzie w oczy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no ale fajnie, że w ogóle ktoś to podjął, bo ja pamiętam czasy, kiedy w Siedlcach kibice tak naprawdę mieli co kibicować — nie te marne "maluchy do oglądania", tylko drużynę, która dawała radochę, a nie strach przed spadkiem. to było chyba w 2005 roku, jak jeszcze byliśmy w drugiej lidze, no i mieliśmy wtedy taki skład, że się koledzy z pracy schodzili na stadion, a nie uciekali z powrotem do samochodów, bo mieli dość marnego widowiska.
wtedy nie było gadania o "rewolucjach" — wtedy się po prostu gralo, trenowano, i co ważne — traktowało się ten klub poważnie. teraz? teraz to jest tak, że prezes gada jakbyśmy byli jakimś projektem społecznym, a nie drużyną sportową. i nie mówię tego, że bym chciał, żeby znowu były te stare czasy na siłę — ale chociaż trochę tej powagi, tej dumy z siebie, tej odpowiedzialności za to, co robimy. bo teraz to jest tak, że my, kibice, musimy sięgać do kieszeni, żeby samemu sfinansować bus na wyjazd, a oni ciągle myślą, że wystarczy parę ładnych haseł na fejsie i już wszyscy są szczęśliwi.
a pamiętacie, jak w latach dziewięćdziesiątych to był klient na stadionie? normalnie ludzie przyjeżdżali z okolicznych wsi, a trybuny były takie, że można było usiąść, zapalić papierosa, popatrzeć na mecz i naprawdę poczuć, że to nasze miasto na tym boisku gra. teraz? teraz to jest tak, że ja czasami stoję na trybunie i słyszę, jak koledzy mówią, że szkoda na to czasu, bo to już nie jest ta piłka, którą kiedyś kochaliśmy. i to jest smutne, bo ta pasja została, ale gdzieś ją zagrzebano pod kolejnymi obietnicami, które niczego nie zmieniają.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Pamiętacie, jak w 2015 roku zrobiliśmy nalot na Chełm z kilkoma autokarami i na trybunie było tyle głosów, że sędzia musiał sięgnąć do notatek? To była rzeczywista siła klubu — kibice naokoło i grająca drużyna, która przynajmniej raz w sezonie dawała nadzieję. Teraz niby "rewolucja", a ja się zastanawiam, dlaczego ten sam autobus, którym wtedy jechaliśmy, teraz wozi nas tylko na mecze, gdzie lepiej nie patrzeć, kto wygrywa.
Co do cytatu prezesa — no jasne, że mnie to wkurza, ale nie aż tak, żebym rzucał karabinem o ścianę. Tamten facet jest nowy, niech się przypatrzy temu, co widzimy my przez lata: w zeszłym sezonie straciliśmy na własnym boisku z zespołem z dołu tabeli, bo nasze zaplecze było tak ustawione, że chłopaki musieli walczyć nie tylko z przeciwnikiem, ale i z własnym zmęczeniem. A on gada o "maluchach do oglądania"? Przecież to nie o niego chodzi — on po prostu nie oglądał meczu w Siedlcach, kiedy bywałem na trybunie i słyszałem, jak koledzy krzyczeli na naszych zawodników, żeby przestali kombinować, bo przeciwnik już drugie półgodziny nas rozrywa.
I jeszcze jedno — jakim cudem co roku mamy nowego "gwiazdora", którego nazywamy rezerwowym, zanim zdąży postawić stopę na murawie? Może zamiast słuchać obietnic, zróbmy tak, jak kiedyś: niech ktoś z was, kto ma kontakt w okolicy, sprawdzi, kto w ogóle te kontrakty podpisuje. Bo ja osobiście znam dwóch gości, którzy kiedyś byli w sztabie, i obaj twierdzą, że chodzi nie o jakość, tylko o to, żeby komuś zrobić łaskę. A my potem się dziwimy, czemu młodzieżówka gra tak, jakby nikt jej nigdy nie trenował.
@PiotrGornik coś wam tam w głowach bredzą w SPS-ie, że to była "siła klubu" — no tak, ale dziś co? Dziś pusto na trybunach, a te autokary stoją jak atrapy w garażu. W Siedlcach? Taaa, fajnie się wspomina Chełm, kiedy samemu ledwo co ludzie zbierają się na popołudniowy mecz z Radomiem.
A propos notatek sędziego — no pamiętam, jak w 2017 mieliśmy przyjść z hukiem, a wyszliśmy z piwnicą. Kibice byli, owszem, ale drużyna? Kompletna porażka organizacyjna. Teraz gadają o "rewolucji", a ja widzę tylko kolejne papiery na wymianę trenera. Źródło mówi, że prezes już trzy razy zmieniał zdanie co do głównego sponsora w tym sezonie… Chodzą słuchy, że ktoś kombinuje na boku, ale nikt nie chce powiedzieć co. No ale cóż, zobaczymy, jak to się skończy. 😏
Kto wie, ten wie.
Ejże, chłopaki, ależ wam teraz lejcie ten żal — aż mi serce się ścisnęło, bo akurat w weekend jadłem z kumplami browara obok stadionu i dwóch kolegów, co od lat nie byli na meczu, powiedziało, że idą w końcu zobaczyć, o co tyle krzyku. A ja im na to: "No to siadajcie, tylko nie miejcie pretensji, jak będzie smutno, bo faktycznie..." No i obaj przyszli, stanęli na trybunie i mieli miny jakby im ktoś told bzdury przez całe życie — a potem jeden z nich, ten, co kiedyś był napastnikiem w juniorach, tak zbladł, jakby zobaczył ducha, bo nasza drużyna w pierwszej połowie grała tak, że aż wstyd było patrzeć.
Ale wiecie co? To dopiero pierwszy raz, kiedy w ogóle ktoś z młodszego pokolenia zdecydował się wyjść z samochodu. I nie chodzi o wynik, tylko o to, że do nich dotarło, że coś jest nie tak. Bo wcześniej my, starzy, gadaliśmy na fejsie, a oni wzruszali ramionami i mówili: "A co wy tam wiecie, to wasze życie". Teraz? Teraz chcą rozmawiać — i to jest ten moment, którego nam brakuje. Nie potrzeba nam nowego mistrza III ligi, nie bukmacherów, nie obietnic, tylko jednego: żeby ten klub znowu zaczął być NASZYM, a nie czyimś widowiskiem do oglądania z kanapy.
I tu dochodzimy do sedna, bo przecież prezes gada o "maluchach", a my mamy dwudziestolatków w kadrze, którzy nawet nie wiedzą, jak się ustawić w obronie. Po co nam te "gwiazdy-najemnice", skoro sami możemy mieć zespół, który ma coś w dupie i gra z pasją? Pamiętam, jak w 2003 roku mieliśmy faceta, co nie dość, że strzelał gola, to jeszcze kopnął sędziego — i za to go uwielbialiśmy! Bo to była ONA, ta prawdziwa pasja, nie ta udawana bierność, którą mamy teraz.
No ale trudno, zobaczymy, jak długo jeszcze będziemy czekać na ten pierwszy mecz, w którym nie będzie wstydu patrzeć sobie w oczy. Bo póki co, to my, kibice, jesteśmy jedynymi, którzy mają w tym klubie serce — reszta? Reszta to tylko papierki i kolejne wiadomości o "rewolucji" na Facebooku. 😤🔥
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, ale macie tu naprawdę mocne argumenty, że aż trochę czasu minęło, zanim to wszystko ogarnąłem. Pamiętam, jak kiedyś sam stałem na trybunie w Siedlcach i myślałem, że to przecież nasze miasto, nasi chłopaki, a ten mecz to coś więcej niż tylko 90 minut — to była opowieść o naszych marzeniach, o tym, co nas łączy. I teraz? Teraz to bardziej przypomina serial, którego scenariusz pisze ktoś obcy, a my tylko gapimy się na telewizor z paczką chipsów, czekając na finał sezonu, żeby zobaczyć, czy nie spadniemy.
Z jednej strony mamy tych, co biją się w piersi, że "rewolucja" jest gdzieś blisko — że wystarczy kilka obietnic, kilka nowych twarzy w reklamówkach, i już wszyscy będą klaskali. A z drugiej strony widzimy te dwadzieścia jeden punktów traconych w pół roku, kolejnych szkolnych gierków na boisku i trenerów, którzy znikają szybciej niż lato. I pytanie jest proste: dlaczego co roku zaczynamy od zera? Dlaczego zamiast budować coś stałego, grzebiemy w kieszeniach, żeby sfinansować wyjazd na mecz, który i tak w połowie czasu wygląda jak trening szkoły niedzielnej?
Ale coś we mnie jednak mówi, że nie powinniśmy rzucać wszystkiego w diabły. Patrzę na was, kolegów, którzy tu dziś piszecie — niektórzy od lat, inni dopiero zaczynają — i widzę, że ta pasja nadal gdzieś tam jest. Tylko zakopana pod warstwami obietnic i mitów, które ktoś wymyślił na szybko. Może ten moment, kiedy młodzieńcy w końcu postanowili wyjść z samochodu, to właśnie ten sygnał, że coś się rusza? Że to nie koniec, tylko kolejny rozdział, którego jeszcze nie napisaliśmy?
No bo serio — czy naprawdę chcemy być tymi, którzy po latach powiedzą: "A, no tak, to była ta dekada, kiedy nasza drużyna zrobiła się widowiskiem dla rodzin, a nie drużyną godną prawdziwych kibiców"? Czy może jednak damy radę i znowu postawimy na powagę, odpowiedzialność i naprawdę nasze boisko?
Bo w sumie — co nas obchodzi, co gadają na Facebooku? Oni tam znowu wrzucą zdjęcie nowego "gwiazdora", a my? My powinniśmy im powiedzieć, że nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby ten klub był nasz. Dosłownie. Tak jak kiedyś. Kiedy trybuny były pełne, a mecz grał się naprawdę, a nie w stylu "zróbmy fajne widowisko i cześć".
Najpierw policz, potem się spieraj.
no aleście tu dzisiaj smutni jakby ktoś wam odjął ulubiony team — w waszym wieku to ja jeszcze biegałem po boisku w Siedlcach, kiedy to była prawdziwa piłka, nie te wasze "maluchy do oglądania". pamiętam, jak w 98 roku mieliśmy na trybunie tyle ludzi, że policja musiała kierować ruchem, a dzisiaj? dzisiaj prezes gada o rodzinnych spacerach, a ja nie widziałem nawet dziesięciu kibiców, którzy by się nie wstydzili, że w ogóle przyszli.
a co do tej waszej "rewolucji" — to ja wam powiem, jak wyglądała prawdziwa rewolucja: w 2001 roku osiemnastoletni chłopak z akademii strzelił dwa gole w derbach z Ostrołęką, a my, starzy, płakaliśmy jak dzieci. teraz? teraz mamy zawodników, co się schodzą do prasy, żeby powiedzieć, że wcale nie chcą grać w trzeciej lidze. i to ma być ta słynna klasa? fajnie, tylko że w moich czasach do klasy się dorastało przez lata, a nie przez tydzień kontraktu.
a propos autokarów — no dobrze, ten wasz autokar z Chełma to był spektakl, ale dziś? dzisiaj wozi on więcej meczów, na których nikt nie chce być widzem, niż kibiców, którzy naprawdę mają ochotę. i nie mówcie mi, że to wina tylko prezesostwa — my, kibice, też dajemy się nabierać na te hasła i milczymy, jakbyśmy byli święcie przekonani, że następny trener to cudotwórca.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.