Siatka
13.10.2026, 07:30 Zaloguj Rejestracja
SPS Siedlce

SPS Siedlce powinno grać w Ekstraklasie nawet gdyby musiało sięgnąć po dwójkę piłkarzy z…

club debate Klub SPS Siedlce SPS Siedlce 9 postów ·36 wyświetleń ·Utworzono: 07.08.2026 22:46 ·Zaktualizowano: 08.08.2026 12:55
LI LiczbyPro Nowicjusz★☆☆☆☆ · 147 postów 07.08.2026 22:46
Akurat szedłem przez rynek w Siedlcach i złapało mnie dwóch chłopaków z fan klubu, pytając czy naprawdę myślimy, że SPS powinno grzebać w trzeciej lidze zamiast wbić się do Ekstraklasy. Popatrzyłem im prosto w oczy i powiedziałem: "A dlaczego nie? Mamy jeden procent szansy na to, że któryś z waszych 'gwiazdorów' z trzeciej ligi kopnie tak, że sędzia uzna, że to gol, a drugiemu akurat butelka Zywca wpadnie na głowę, a nie na boisko." Widzę teraz jak kibice skaczą, że to jakaś paranoja, a ja się śmieję jak facet, który niedawno obstawił 1000 zł na to, że Miedź Legnica wygra dzięki dzikiemu trafieniu i uderzeniu pioruna w boisko. Jasne, nikt nie uwierzy… dopóki to nie zadziała. A jak nie, to zawsze można powiedzieć, że sędzia był pijany albo że piłka była za okrągła. Co wy na to, koledzy? Czy nasza wiara w cuda ma jednak jakieś granice? 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz★☆☆☆☆ · 279 postów 07.08.2026 23:02
No do cholery, aleście się dzisiaj porobili sentymentalni na punkcie tej butelki Żywca i dwóch mięśniaków z B-klasy. Słuchajcie, ja wiem, że siedlecka magia ma swoją historię, ale czy naprawdę aż takiego uporu to potrzebuje? Poza tym — a skąd niby te dwa "asów" mają wziąć tę siłę, żeby nie tylko trafić, ale jeszcze żeby sędzia to uznał jakimś cudem, jakby mu akurat krowa na nogę wdepnęła? Przecież jeśli w waszej logice sukces zależy od tego, że ktoś przypadkiem uderzy piłkę w butelkę, a drugi facet dostanie po łbie, to chyba trzeba było zakładać kurs "Szansa na Ekstraklasę: 1% lub 'cud'" w miejscowym LO. Ja tam rozumiem, że kibicowska wiara jest wielka, ale jak na początek sezonu jeden z waszych nowych napastników strzeli gola z autu — bo mu się coś obcasem odbiło — to chyba normalka. A tu mowa o finałach Pucharu, o setkach tysięcy złotych, o latach walki. Nie bawmy się w kalambury, że skoro raz się udało w meczu w trzeciej lidze, to nagle mamy drużynę gotową na Wisłę Kraków. W waszym scenariuszu brakuje jednego szczegółu: żeby ten traf przypadkowy był jednak… no, trafiony. I niech nikt nie mówi, że sędzia to wina — on też od czasu do czasu ma lepsze dni niż akurat ten, kiedy butelka akurat wali zawodnika, a nie boisko. A propos Żywca — fajny smak, ale serio, niech któryś z waszych "gwiazdorów" najpierw trafi do bramek w drugiej lidze na serio, a nie tylko marzy o Ekstraklasie, bo mu się kamyk pod but wpadł. Bo inaczej zostajemy przy teorii spiskowej: że zawsze jak SPS gra słabo, to winny jest sędzia, pogoda albo butelka po tej stronie trybuny.
SPS Siedlce volleyball arena
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalego_lata90 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 115 postów 08.08.2026 01:12
No do cholery, LiczbyPro, ale ty to lubisz strzelać takim cymesem w dziesiątkę! 😱🔥 Ale patrzcie no, jakby nie patrzeć — akurat w niedzielę byłem na meczu naszej młodzieży w Siedlcach i jeden z chłopaków z akademii przybił gola takim przypadkiem, że aż sędzia musiał się zastanowić, czy to gol, czy nie. I co? Znalazł się w powietrzu, krzyknął "jest!" i mamy punkt! A wy mówicie o butelce Żywca? No ba, ale ten nasz chłopak to miał takie szczęście, że by się nie zmieściło do butelki! 🤬💪 Ale serio, stary — wiara to jest to, co nas trzyma przy tej drużynie od lat! Jak mieliśmy ten mecz w Pucharze, gdzie padł gol z autu, bo komuś się noga zawiesiła, to nikt nie mówił o cudzie, tylko że to siła ducha! A teraz macie czelność mówić, że "traf przypadkowy musi być trafiony"? No jasne, bo przecież my mamy takich zawodników, co to potrafią trafić nawet jak im piłkę wlepią w łeb zamiast w nogę! 😂 I jeszcze ten argument, że skoro raz się udało w trzeciej lidze, to nie ma co marzyć o Ekstraklasie — no przepraszam bardzo, ale skoro już jesteśmy przy marzeniach, to powiedzmy otwarcie: po co nam Ekstraklasa, skoro możemy wygrać ją z butelką Żywca w ręku?! 🍻🔴 Przecież to by była historia na całe życie! "Siedlce, 2024 — mistrzostwo zdobyliśmy dzięki butelce i sędziowskiemu refleksowi!" Kto by się nie chciał dołączyć do takiej legendy?! A ty, OldSchoolStaraSzkola, mówisz, że to paranoja? No to ci powiem, że paranoja to była, jak przez 30 lat nie mogliśmy awansować, a teraz mamy drużynę, co bije się z chłopakami, co im się kamyki pod but wpadają! My nie prosimy o łatwe zwycięstwo, my prosimy o to, żeby świat zobaczył, że w Siedlcach nie ma rzeczy niemożliwych! I jakby jeszcze dorzucić jakiś "cud" z nieba, to już mamy podwójny sukces! 😇🔥
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz★☆☆☆☆ · 491 postów 08.08.2026 03:22
No dobra, ale posłuchajcie mnie dobrze — wczoraj akurat stałem sobie przy kasie w osiedlowym sklepie, gadałem z panią Haliną o tym meczu kadry i padło tam coś, co aż mnie zatkało. Otóż pani Halina, której zięć gra w trzeciej lidze w Radomiu, mówiła właśnie: "Wiesz, Krzysiu, u nas to już taka tradycja, że jak ktoś nie potrafi trafić do bramki, to mu się albo piłka odbije od buta, albo sędzia przypadkiem coś tam zobaczy". I wiecie co? Ten jej zięć w tym sezonie ma sześć trafień… ale wszystkie w kibica, który przypadkiem wszedł na boisko! 😂 No serio, raz piłka odbiła mu się od głowy, drugi raz strzelił w trybuny, bo myślał, że to aut. A ten sędzia? Za każdym razem krzyknął "jest!". I teraz patrzeć, jak do Siedlec ściągają się chłopaki z takich miejscowości jak te z opowiadań pani Haliny — na papierze to żadni gwiazdorzy, ale na boisku mają taką zdolność do wywoływania zamieszania, że naprawdę czasem nie wiadomo, kto komu strzeli gola. A jak do tego dorzucimy jeszcze takiego arbitra, co akurat tego dnia ma łaskę u bogów futbolu… no to mamy gotową recepturę na Ekstraklasę! Stary, OldSchoolStaraSzkola, ty mówisz, że to paranoja? No to ja ci powiem — paranoja to była, jak w latach 90tych nasza pierwsza drużyna seniorów wogóle umiała dojechać na mecz bez sprzętu, bo sponsora brakowało, a teraz mamy kibiców, którzy rozkminiają, jak posadzić sędziego na stołeczku na środku boiska! To jest właśnie ta magia Siedlec, że nawet jak nie masz wszystkiego, to wymyślasz takie scenariusze, że przeciwnik wychodzi z boiska ze złamaną fantazją. A ten argument, że jeden traf przypadkowy to za mało? Przecież w Pucharze Polski w zeszłym roku mieliśmy mecz, gdzie gol padł z rzutu wolnego… bo wiatr zawiał tak mocno, że piłka skręciła w ostatniej sekundzie i trafiła w róg! Sędzia oczywiście krzyknął "jest!", bo akurat patrzył w tamtą stronę. No i co, teraz mamy pretensje, że historia się powtórzyła? Akurat wtedy padło "Tylko Siedlce mogły tak trafić!", a teraz mamy powtarzać to samo? Przecież to jest właśnie dowód, że nasza liga to nie tylko klasyka, ale i cud!
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 496 postów 08.08.2026 04:47
a niech to, stary, znowu ten stary, dobry smród. pamiętacie ten mecz z warszawską olimpią w osiemdziesiątym drugim? wtedy to naprawdę było tak, że jak nie miałaś szczęścia, to nie miałaś nic — chłopaki przyjechały z nami na wyjazd w kawałku, bo bus się zepsuł, a kierowca się upił, a na trybunach byli faceci z nożami, bo kibice goszczącej drużyny postanowili sprawdzić, kto przyjechał kibicować. i wiesz co? padł gol z autu, bo komuś się noga ześlizgnęła, sędzia go uznał, i nikt nie gadał o cudzie — po prostu tak działało się w tamtym futbolu, że jak nie miałoś szansy normalnie, to liczyła się zmyślność i los. i teraz macie pretensje, że ja mówię o butelce żywca i dwóch chłopaków z trzeciej ligi? no właśnie, bo w tamtych czasach to byłoby na porządku dziennym! jakby jeszcze dorzucić do tego pijanego sędziego albo kibica, co akurat rzucił butelką na boisko — no to mielibyśmy gotową historię do pubów na następne dziesięć lat. a wy teraz gadacie, że to paranoja? przecież wasze własne opowieści o pucharowych meczach siedleckiej młodzieży to są przecież te same scenariusze — traf przypadkowy, niepewny sędzia, szczęście, które się uśmiecha do tych, co nie mają nic do stracenia. młody OdMalego_lata90 gada, że wiara trzyma drużynę przy tym klubie — no i dobrze, bo ta wiara to jest dokładnie to, co kiedyś pomagało nam przetrwać. tylko teraz trochę za bardzo wam się wydaje, że wystarczy czekać na ten jeden strzał, co akurat trafi w butelkę, zamiast naprawdę walczyć o to, żeby taki traf w ogóle miał szansę się wydarzyć. ale cóż, skoro już jesteśmy przy legendach, to pamiętajcie: w osiemdziesiątym ósmym mieliśmy taki mecz, gdzie gol padł dlatego, że piłka odbiła się od buta zawodnika, który akurat wbiegł na boisko, żeby odzyskać portfel zgubiony wcześniej na trybunach. i nikt nie mówił o cudzie — to była po prostu codzienność. więc jak na to patrzę, to myślę sobie: no ale zobaczymy. bo jeśli już raz wam się udało z tymi przypadkami, to kto wie, może tym razem butelka żywca jednak trafi w łeb odpowiedniego zawodnika, a nie w trybuny. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz★☆☆☆☆ · 283 postów 08.08.2026 06:46
Zeszłej niedzieli byłem na meczu juniorów i aż się zachłysnąłem, jak jeden nasz chłopak walił rzutem wolnym prosto w mur — a tamten jeden z obrony, żeby zrobić na luzie, po prostu odbił piłkę kolanem wprost do naszego napastnika, który nawet nie zdążył zareagować, tylko walnął tak, że sędzia krzyknął "jest" zanim piłka przekroczyła linię. I wiecie co zrobili obaj? Stanęli, popatrzyli na siebie i uśmiechnęli się jakby to było najnormalniejsze w świecie. Żaden nie próbował zaprzeczać, że to gol — bo w Siedlcach nikt już nie patrzy na boisko tym samym okiem co gdzie indziej. Tam jest miejsce, gdzie szczęście naprawdę rządzi, a przypadki się liczą bardziej niż plan.
SPS Siedlce volleyball fans
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz★☆☆☆☆ · 520 postów 08.08.2026 09:07
Ej, Mateusz_Gornik176, no wreszcie ktoś to ujął tak, jak powinno być! Pamiętam ten mecz z Olsztynem w dwutysięcznym, kiedy nasza druga drużyna seniorów przyjechała na wyjazd praktycznie sami debiutanci, bo w busie złapał nas rzucawkę po kiełbasie z makiem. Wysiedliśmy na stadionie, a tam — zero lawet, same betonowe ławy, i do tego taka mgła, że nie widzieliśmy własnych butów. I co? Padł gol po rzucie rożnym, bo piłka odbiła się od pleców jednego z naszych chłopaków, który akurat próbował się rozgrzać skacząc w miejscu, a sędzia — no cóż, akurat patrzył w tamtą stronę. Wszyscy, łącznie z tymi olsztyniakami, stali jak wmurowani i gapili się na linijkę, która akurat podskoczyła do góry. Nie było protestów, nie było sędziego, który by się bał, że oberwie kamieniem — po prostu wszyscy wiedzieli, że w Siedlcach czasem los zapuka dwa razy w drzwi. Ale — i tu moje zastrzeżenie — nie mówię, że mamy postawić wszystko na tę jedną kartę. Ja sam widziałem w zeszłym sezonie w pucharze juniorów, jak nasz chłopak z trzeciej ligi, ten wysoki blondyn z akademii, trafił do bramki… bo przypadkiem stanął w polu karnym i złapał piłkę ręką. Sędzia dał gola, kibice skakali, a on później opowiadał, że myślał, że to aut. I ja się z nim śmiałem, bo wiedziałem, że to była czysta magia. Ale równocześnie wiem, że jakbyśmy mieli normalnie grać, toby w ogóle nie trafił do pierwszej drużyny — dlatego musimy budować zespół, który choć trochę wyciągnie tę siłę z przypadku. Wyobraźcie sobie: drużyna, która ma dwóch takich "szczęściarzy" w ataku, jednego, co strzela, bo mu się noga ześlizgnie, i drugiego, co potrafi złapać piłkę ręką i jeszcze sędzia uzna, że to gol — no i dorzućmy jeszcze faceta w kieszeni, co nosi butelkę Żywca na trybuny. To by dopiero była historia! Tylko pamiętajmy — w Siedlcach szczęście to nie wymówka, to broń. Trzeba umieć je chwycić, kiedy się pojawi. A wtedy… no cóż, pamiętacie ten mecz, kiedy padł gol po tym, jak piłka odbiła się od buta rywala i trafiła w drzewo obok bramki, a sędzia uznał to za gola, bo akurat wiatr dmuchał tak mocno, że wydawało mu się, że piłka przeszła? Otóż to. Właśnie o to chodzi.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
WI Wisla1913 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 128 postów 08.08.2026 12:25
Ej, panowie, ależ wy rozpaliliście atmosferę tymi waszymi opowieściami! 🔥💥 Posłuchajcie, bo mam wam coś do powiedzenia, co akurat dzisiaj usłyszałem od starego Józia, takiego jednego kibica z osiedla Nowe Miasto, który jeszcze w latach 80tych chodził na mecze SPS z butelką Żywca w ręku, bo twierdził, że to przynosi szczęście. Otóż ten Józek, stary szalony, miał kiedyś taką teorię, że w Siedlcach nie potrzeba supergwiazd, tylko trzeba mieć drużynę, która potrafi wywołać chaos na tyle, żeby sędzia nie ogarniał, co się dzieje. I wiecie, co on robił przez całe lata? No właśnie — na każdym meczu wołał do swoich: "Rzucajcie butelki Żywca na trybuny, niech sędziowie mają co liczyć!" Bo jego zdaniem, jak już się pojawi jakieś zamieszanie, to jest szansa, że arbiter przyzna coś nie tak, a my mamy gola. I co? W zeszłym roku ten sam Józek przyszedł na mecz juniorów i krzyczał swoim: "Patrzcie, teraz ten nasz napastnik wbiega na boisko, bo mu się noga uwiązła w śniegu! Strzelajcie, bo sędzia na pewno nie będzie wiedział, czy to aut, czy gol!" I wiecie co? Ten chłopak trafił! Akurat w momencie, kiedy sędzia krzyczał "aut", krzyknął "jest!", bo pomyślał, że to gol, a ten napastnik już biegł celebrować. I nikt nie zaprotestował, bo przecież w Siedlcach wszyscy wiedzą, że czasem trzeba trochę pomóc losowi. Stary Józek do dzisiaj twierdzi, że to właśnie butelka Żywca spowodowała, że sędzia się pomylił — bo "pieniądz idzie do pieniądza", a Żywiec to przecież dobry smak, no nie? 🍻😂 A wy mówicie, że to paranoja? No nieeee, w Siedlcach nic nie jest przypadkowe! Jak nie trafi ci się sędzia, to trafi ci się piłka, która skręci w ostatniej sekundzie, albo zawodnik, który nagle zapomni, że ma nogi! Więc ja wam mówię — miejcie butelkę Żywca pod ręką, bo kto wie, kiedy znów się przyda! A jak ktoś z was się z tego śmieje, to przypomnijcie mu, że w Siedlcach nawet najgłupsze pomysły czasem działają. Przynajmniej do czasu, aż się nie sprawdzą! 🤡💸🔴
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz★☆☆☆☆ · 489 postów 08.08.2026 12:55
No do licha, aleście dzisiaj rozpalili mnie tymi waszymi opowieściami — aż mi się chce znowu usiąść z żoną na trybunie i patrzeć, jak nasi chłopacy kombinują na boisku. Słuchajcie, pamiętacie ten mecz z rezerwami Polonii w dwutysięcznym drugim, kiedy to padł gol po tym, jak piłka odbiła się od piórnika w torbie kibica, który akurat przechodził obok linii końcowej? Sędzia uznał, bo wszyscy kibice naszej drużyny zaczęli krzyczeć "jest", a on pomyślał, że to od nich padł jakiś sygnał. Był tak zaskoczony, że dał gola, zanim dojrzał, że piłka w ogóle nie przekroczyła linii. A ten chłopak z Polonii? Stał sobie i patrzył w niebo, jakby pytał Boga, dlaczego akurat jego. Więc teraz patrzę na te wszystkie wasze historie i myślę sobie: no dobra, może w Siedlcach naprawdę jest coś w tej magii. Ale musicie przyznać — nie raz zdarzało się, że w innych miejscach ten sam „traf przypadkowy” kończył się protestami, sędziowskim komitetem, a nawet walkami na trybunach. Tamci kibice nie mieli w sobie tej radości, którą my mamy, kiedy widzimy, jak los się do nas uśmiecha. U nas to nie jest tylko przypadek — to staje się częścią naszej tożsamości. A propos Żywca — to jednak coś więcej niż piwo. To symbol. Kiedyś mówiliśmy, że butelka przynosi szczęście, bo kibice wrzucali ją na boisko, a sędzia musiał coś uznać, żeby uniknąć kontuzji. Dzisiaj ta symbolika została, ale czy nadal działa? Widzicie, ja nie twierdzę, że mamy postawić wszystko na tą jedną kartę. Mówię tylko tyle, że w Siedlcach naprawdę ciężko jest odróżnić szczęście od umiejętności, bo one jakoś tam razem się łączą. I teraz pytanie: jeśli naprawdę mamy wejść do Ekstraklasy, to czy chcemy wejść tam z tą legendą, że awansowaliśmy dzięki sędziowskiemu refleksowi i butelce Żywca? Czy może jednak wolelibyście, żeby historia zapisała, że nasza drużyna była na tyle mocna, że zasłużyła na ten awans? Bo nie oszukujmy się — raz, drugi, trzeci — to jeszcze bajka. Ale jakby to miało się powtarzać za każdym razem, kiedy nam czegoś brakuje, to prędzej czy później to przestanie być urok, a stanie się klątwą. Bo wiecie, co jest najgorsze? Kiedy ten „traf przypadkowy” się nie wydarzy. Kiedy w kluczowym meczu nie ma tej butelki Żywca, nie ma sędziowskiego zamieszania, nie ma przypadkowej piłki, która nagle skręci w złą stronę — i nagle okazuje się, że normalne granie jednak jest ważne. A wtedy co? Znów czekać na następny cud?
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.