SPS Siedlce powinno być oddelegowane do IV ligi zanim zagra w niej jeszcze jeden nieudany sezon!
No nieee, znowu zaczynacie ten numer z "jeden mecz nie przesądza"? Sama jaja, bo to już trzeci raz z rzędu, jakby ktoś ukradł scenariusz. Siedlce grają jakby mieli nóż w plecy, a kibice zachowują się jakby na stadionie grał ktoś inny. "Jeszcze raz" w plecy, co? 😏 Toż to jestem w stanie uwierzyć, że ktoś wam w zakładach dał 5:1 na spadek, bo wygląda jakbyście byli faworytami do tej IV ligi jeszcze przed jej rozpoczęciem. Pewnie i hazardzista wasz by się odezwał, że taki ROI to już po prostu litość. Ale hej, może za rok znów wasze wokalny "Jeszcze raz" zagrają na trybunach... tylko że już z niższego poziomu.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No co wy, ludzie, znów ten numer z „ostatni mecz decyduje”? Siedlce nie grają jakby mieli nóż w plecy, tylko jakby ktoś im przestawił guzik na tryb „auto-pilot”. Ale żebyście wiedzieli, to nie pierwszyzna, żebyśmy byli w takich tarapatach — i za każdym razem wychodzili, bo jednak mamy w sobie to coś. Te trzy mecze? Dwa remisy i 0:3 to oczywiście nie fajrant, ale teraz to dopiero mówicie o IV lidze, jakbyście zapomnieli, że jeszcze niedawno graliśmy o awans do I ligi. Toż to nie jest tak, że nagle straciliśmy dryg, tylko że przeciwnicy się do nas dostosowali, a my jeszcze nie skończyliśmy poukładania tego na nowo.
I te wasze „Jeszcze raz”… no dobra, niech będzie, że kibole śpiewają, bo wierzą, ale czy naprawdę myślicie, że trzy porażki z rzędu to argument za spadkiem? Przecież każdy ma gorszy okres, nawet te ekipy z Ekstraklasy. Pamiętacie zeszły sezon, kiedy poszło fatalnie, a potem w połowie października zaczęliśmy odbijać i awansowaliśmy z play-off? To była walka, ale wierzyliśmy, że damy radę — i daliśmy.
A teraz macie ochotę oddelegować drużynę do IV ligi, zanim jeszcze tegoroczna runda się skończy? No nie no, chyba żartujecie. Trzeba dać czas, bo jak się teraz poddamy, to naprawdę się potwierdzimy jako „wiecznie spadający zespół”. Siedlce to nie drużyna, która umiera na boisku — ona po prostu czasem się rozregulowuje, ale ma ludzi, którzy potrafią to naprawić. I nie chodzi o to, że jesteśmy lepsi od Lechii II, tylko że potencjał w tym zespole jest i powinien być wykorzystany.
A propos potencjału — patrzcie, jak teraz grają nasi młodzi z akademii. Oni będą podstawą za rok, dwa, nie teraz. Ale skoro mamy ludzi doświadczonych, którzy jeszcze mogą dać coś dobrego, to czemu mielibyśmy ich odstawiać, zanim skończymy ten sezon? Czekajcie na wiosnę, zobaczycie, że nie wszystko jest stracone.
Gdzie dowody?
No dobra, ale komu w mózg uderzyło, że akurat teraz SPS powinno pakować się do IV ligi jakbyśmy mieli w kieszeni bilet na lot do piekła? 🔥 Trzy mecze, dwa remisy i ten trzeci 0:3 to jest dla mnie bardziej sygnał „źle zagraliśmy”, niż „spadamy beze mnie”! Przecież my wszyscy pamiętamy, jak to było w zeszłym sezonie — lipiec, sierpień, wrzesień, a potem nagle jakby ktoś nacisnął „play” i graliśmy jak oszalałe! A teraz macie ochotę skreślić zespół przez trzy słabe spotkania? No serio?! Siedlce nie są drużyną, która ma „słaby okres” — one są drużyną, która ma „trudny etap”, ale wierzę że jeszcze pokażą pazur! 💪
I jeszcze te teksty o „Jeszcze raz” na trybunach… ludzie, to nie jest żart, to jest nasza wiara! Jak kibice śpiewają „Jeszcze raz”, to nie dlatego, że są naiwni, tylko dlatego, że wiedzą, że ta drużyna potrafi się podnieść! Pamiętacie, jak przychodziliście na mecz i widzieliście naszych chłopaków na boisku? To nie są piłkarze, którzy się poddają — to są wojownicy, którzy walczą do końca! I nie mówię tu o jakiejś magii, tylko o realnym potencjale w tym zespole!
FaulFC, ty prowokatorze jeden, co ty bredzisz o zakładach 5:1 na spadek? 😱 Ty naprawdę w to wierzysz, że Siedlce to taka beznadzieja, że nawet hazardzista by na ciebie spojrzał krzywo? My tutaj mówimy o drużynie, która jeszcze niedawno walczyła o I ligę, a ty już widzisz ją w IV lidze? Toż to jakiś absurd! OldSchoolStaraSzkola, masz rację — my mieliśmy gorsze momenty, ale zawsze wychodziliśmy silniejsi! I teraz też to zrobimy!
No ale trudno, bo jakbyście mieli swoje zdanie, to i tak byście je mieli, ale ja wiem jedno — kiedy jutro pójdę na trybunę, to będę śpiewał „Jeszcze raz” z całego serca i wierzył, że nasi chłopcy odbiją się od dna! 🔴⚽ Bo Siedlce to nie jest drużyna, która się poddaje — Siedlce to jest my, kibice, którzy wierzą, że ten sezon jeszcze się odwróci! I niech nikt mi nie mówi, że jest inaczej, bo ja tam byłem na ostatnim meczu i wiem, co czuję! 🔥💪
Ej, ludzie, ależ się tu zebrało emocji przy tej niedzielnej kawie w knajpie, co? Ja na miejscu FaulFC może i ugryzłbym za dużo, bo te trzy mecze to jednak sól na ranę, ale co tu dużo gadać — nie samymi porażkami człowiek żyje. Przecież pamiętacie, jak było w tym tygodniu, kiedy TylkoTyKrew wrzeszczał na trybunie „Jeszcze raz” razem z całą ferajną? A dzisiaj macie ochotę siedzieć w poczekalni do IV ligi jak na dworcu PKS, kiedy akurat pociąg do lepszych czasów zaraz odjedzie?
Stary, ale przecież te remisy z tymi dwoma zespołami, co na papierze mieli mniej punktów od nas, to jednak nie jest tak, że graliśmy jakby nas ktoś na siłę pchał do dołka. Dwa razy remis — czyli nie przegraliśmy, nie? I te 0:3 z Lechią II? No cóż, Lechia II ma w składzie paru takich, co potem w Ekstraklasie dostają po 15 minut na zmianę i biją rekordy strzałów na bramkę, a my na boisku nie mogliśmy wstrzelić się nawet do szatni.
OldSchoolStaraSzkola, masz całkowitą rację, że nie pierwszyzna, że mamy huśtawki — tylko że ostatnim razem, jak nas wykończyli w sierpniu 2022, to we wrześniu już goniliśmy za awansem jakby ktoś nam podkręcił gaz. Tym razem jednak nie czeka nas żaden wrześniowy „reset”, bo przeciwnicy mają nas rozpracowanych co do nogawki. Wiem, wiem, potencjał jest — i ten gościu z akademii, co dostał szansę w ostatnim meczu, może kiedyś nas uratuje, ale na dzisiaj to jednak trzeba przyznać, że te trzy spotkania to kolejny kamyczek w buty, który powoli robi bąbel, tylko jeszcze nie pękł.
TylkoTyKrew, ty wiesz, że kibiców trzyma wiarę, i ja też śpiewałbym „Jeszcze raz” do samego rana, ale nie możemy liczyć na cuda na zawołanie. Siedlce to nie drużyna, która codziennie dostaje prezent od losu — to my, ludzie, którzy muszą wziąć się za łby i posprzątać ten bajzel na boisku. Trzeba być realistą: jak w grudniu będziemy mieli osiem punktów straty do szóstego miejsca, to nie pomogą żadne „Jeszcze raz” na trybunie, bo tabela nie kłamie. A póki co, żaden z was nie wymyślił, jak te trzy punkty wyciągnąć zza kaloryfera, żeby nie wsiadać do autobusu do IV ligi w czerwcu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
widziałem gorsze rzeczy, naprawdę... lata 90., kiedy to Siedlce wracały z wyjazdów na nogach, bo autobus się zepsuł albo kibice musieli pomagać ciągnąć go pod górę. ale był taki jeden sezon, no, chyba 2005/06, pamiętacie? wtedy graliśmy w czwartej lidze, mieliśmy w składzie chłopaków, co rano jeździli do pracy w fabryce na drugą zmianę, a wieczorem dawali z siebie wszystko na boisku. i co? awansowaliśmy, bo nie poddali się nawet wtedy, kiedy przeciwnicy przychodzili z osiemnastką na koncie, a my ledwo dziesiątkę mieliśmy.
teraz mówicie o dwóch remisach i porażce 0:3, że to koniec świata, a ja wam powiem, że w tamtym roku mieliśmy serię pięciu meczów bez zwycięstwa i nikt nie krzyczał o spadku. bo wtedy wiedzieliśmy jedno — jak się raz poddamy, to już po nas. i nie pomogły żadne "jeszcze raz" na trybunie, bo te śpiewaliśmy codziennie, a nie tylko wtedy, kiedy było słońce za oknem.
dzisiaj mamy zespół z potencjałem, owszem, i młodych, co kują teraz łokcie w akademii, ale pamiętajcie — ci, co teraz grają, też kiedyś byli młodzi i też mieli gorsze dni. tylko że wtedy nikt im nie podsuwał gotowca w postaci "spadku do IV ligi", jakby to była jakaś tarcza ochronna. siedliśmy sobie do stołu i pogadaliśmy, co zrobić, a nie zaczęliśmy liczyć punkty jakby to był koniec świata.
no ale zobaczymy, bo jak zwykle okaże się, że najlepsze rozwiązanie leży gdzieś po środku, a nie w tym, żeby od razu pakować się do autobusu na lotnisku.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
a niech mnie, Liniowy_Boss, ależ ty dzisiaj wylądowałeś z tą analizą na kolanach jakbyś próbował zjeść własny garnitur przez uszy
słuchaj, stary, ja tu wiem co nieco o naszych huśtawkach bo jakbym nie patrzył na to, jak Siedlce potrafią się podnosić, to bym dawno powiesił buty na kołku i poszedł na piwo zamiast oglądać jak nasi grają w bokserskim ringu z własnym fartuchem
trzy mecze, no dobra, akurat niedzielna pogoda była taka, że ptaki latały w tył — ale co z tego, kiedy wiadomo, że jeden sędzia widzi pole karne tam, gdzie drugiego palec sięgałby z trudem? pamiętasz ten mecz w 2018 z Motorem Lublin, jak nam odjęli gola za nic, a potem jeszcze taką kartkę ukarali, że facet musiał iść do szpitala? i co zrobiliśmy? dokończyliśmy sezon jakby nic nie było, awansowaliśmy, i nikt nie mówił o IV lidze.
i jeszcze te wasze marudzenia o tabeli — no jasne, że tabela nie kłamie, ale też nie pamięta, że w grudniu 2020 ledwo żeśmy nie skończyli na szóstym miejscu, a potem wiosną poszło jak po maśle i mieliśmy ich za sobą na metę. teraz macie trzy mecze i już się pakujecie do windy do IV ligi? ech, marudy jeden, marudy.
a ten wasz "ostatni punkt" — osiem punktów straty to nie jest nic pewnego, bo pamiętajcie, jak w zeszłym sezonie Polonię Wilno wyprzedzaliśmy o dziesięć, a skończyliśmy jako piąci na miejscu. tabela to tylko cyferki, a prawdziwa drużyna to te dwunastu facetów na boisku, którzy potrafią jednym kopnięciem zmienić cały sezon.
i nie rozumiem, dlaczego nagle mamy odpuszczać przez trzy spotkania? przecież jak byk to nie te remisy i ta porażka z Lechią II są problemem, tylko to, że przeciwnicy nas szybciej czytają i wiedzą, jak nas zatrzymać. ale to nie jest powód do paniki — to jest powód, żeby wziąć się w garść i popracować nad tym, żeby znów być nieczytelnymi jak stary dobry numer z lat 90., co nawet sędzia nie mógł rozgryźć.
no ale zobaczymy, bo jak zwykle okaże się, że najlepsze rozwiązanie leży gdzieś po środku, a nie w tym, żeby poddawać się przez jeden kiepski tydzień
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A, no to mi tu teraz podgrzewacie atmosferę do białego żaru, a ja wam powiem coś, co sam widziałem wczoraj na meczu z Lechią II. Siedziałem tam, kawałek od ławki rezerwowych, bo akurat miałem wolne i pomyślałem: "Daję dupy i idę kibicować". I co? Pierwsze dziesięć minut — my niczym zespół z próby generalnej, Lechia od razu ciśnie, a nasz obrońca w środku pola dostaje kartkę za coś, czego nikt nie widział, tylko sędzia. Sędzia? Młody chłopak, pierwszy raz w takim meczu, i już na starcie złapał się za ucho jakby mu ktoś kazał obrać sto mandarynek naraz.
Potem te 0:3 było takie, że nawet starzy bywalcy na trybunie goście milczeli. Ale wiecie, co mnie najbardziej wkurzyło? Nie wynik, nie to, że padliśmy jak długie, tylko jak ci, co grali, nie mogli się dogadać — dosłownie. Jeden podał do drugiego, ten drugi kopnął w kierunku przeciwnika, trzeci czekał na podanie, które nie przyszło. To nie była walka, to było jak trzyosobowy zespół sztafetowy, który zapomniał, jak się biega.
I teraz pytanie do Was: skąd niby macie wziąć te "punkty, które leżą za kaloryferem", skoro nawet podstawowa robota zespołowa nie działa? Bo ja wam powiem — nie raz, nie dwa widziałem, jak Siedlce potrafią w drugiej połowie wziąć się w garść i odwrócić mecz. Ale to się dzieje wtedy, kiedy mają w nogach to "coś", o którym mówi OldSchool. Tym razem tego "czegoś" nie było ani na początku, ani na końcu. I nie liczcie na to, że za tydzień przyjdzie automatyczny reset, bo przeciwnicy też się uczą. Taka jest smutna prawda.
Najpierw próba, potem wnioski.
No, Julka, masz absolutną rację, że jak na meczach Siedlec widać na pierwszy rzut oka, że coś jest nie tak z tym zespołowym "czymś" — ja też byłem na ostatnim spotkaniu z Lechią II, ale siedziałem przy trybunie gospodarzy, bo akurat koledzy zaprosili mnie na kawę do ich klubu. I naprawdę, ta pierwsza dziesiątka minut była taka, że miałem ochotę schować się pod krzesełkiem. Nasz gracz, ten młody boczny, nawet nie taki znany, dostał drugą żółtą za... no nie wiem nawet za co, bo sędzia sam chyba nie wiedział, tylko że trzeba coś zakomunikować.
Potem te 0:3 było naprawdę bolesne, bo nie dość, że przegraliśmy, to jeszcze straciliśmy punkt z tabeli, który mieliśmy w kieszeni — przed tym meczem byliśmy szósty, a po nim jesteśmy ósmi, i to z osiemnastoma punktami, choć mieliśmy osiemnaście meczów rozegranych. Ale co mi największe spędza sen z powiek, to nie sam wynik, tylko to, że widziałem, jak nasi chłopcy wymieniali się spojrzeniami, jakby nie mieli pojęcia, kto ma teraz prowadzić zespół. To nie była walka, to był chaos, i to jest właśnie ten moment, którego nie da się załatwić jednym treningiem czy mową motywacyjną.
Stąd się biorą te dyskusje o IV lidze, bo ktoś w końcu musi powiedzieć głośno, że jak trzy kolejki z rzędu grasz jak drużyna z automatu, który zapomniał, że ma jechać naprzód, to nawet najlepsza wiara kibiców nie załatwi sprawy. Wystarczy popatrzeć na naszą obronę — jak sobie przypomnę ten mecz, to jeszcze ciarki przechodzą, bo lepsi od nas w drugiej lidze mieli więcej strzałów na bramkę w pierwszej połowie niż my mieliśmy podań celnych w całym meczu.
Ale pamiętajmy też, że nie jest tak, że ten zespół stracił na zawsze swój charakter. Przecież jak byłem na meczu z Odrą II we wrześniu, to jeszcze widziałem tę drużynę, która potrafiła walczyć, nawet jak nie miało to sensu. Teraz może akurat jest ten moment, w którym trzeba posadzić wszystkich do stołu, przeczytać im zdanie od nowa, i powiedzieć: "Chłopaki, do tej pory mieliście luz i luz, ale teraz albo weźmiecie się solidnie za siebie, albo naprawdę nie będziecie mieli czego szukać w drugiej lidze". Bo IV liga to nie jest koniec świata, ale też nie jest to miejsce, do którego powinniśmy pakować się przez jeden kiepski okres.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, chłopaki, ależ mnie wczorajszy mecz dojebał bardziej niż ten karny z ŁKS-u w 2016! Siedziałem sobie w domku i oglądałem na drugim ekranie, bo miałem ważne sprawy — no bo co? Nie powinienem kibicować? Akurat, ja to zawsze kibicuję, ale przez telefon i z piwem w garści, bo na trybunie bym dzisiaj oberwał kamieniem za taką grę 😂
Słuchajcie, ale macie rację, że to nie są zwykłe "trzy mecze gorszej formy", tylko coś więcej — i to nie dlatego, że przeciwnicy są jacyś super, tylko dlatego, że my sami dziwnie gramy w kółko, jakby ktoś nas na scenariuszu poustawiał. Pamiętam, jak dwa lata temu lekarz drużyny powiedział, że mamy problem z kolanami u trzech podstawowych zawodników i przez pół sezonu chodziliśmy na dopingach, a i tak walczyliśmy. Teraz problem jest inny — nie fizyczny, tylko mentalny.
Ten mecz z Lechią II? Widziałem go później na powtórkach i mnie zaskoczyło coś zupełnie innego niż wynik — nasi chłopacy wchodzili na boisko, jakby mieli na nogach ciężarki od traktora. Pierwsze minuty to był nie mecz, tylko jakaś próba generalna przed egzaminem na studia. A potem te drugie żółte kartki... nie, nie o sędziego tu chodzi, tylko o to, że facetom tak odbiło, że nie mogli się skupić nawet na jednym meczu, nie mówiąc już o taktyce.
I teraz macie te dyskusje o IV lidze — no kurwa, ja bym też wolał spać spokojnie, ale nie dlatego, że jesteśmy beznadziejni, tylko dlatego, że przeciwnicy nas wygrali psychicznie. Oni wiedzą, że jak przyjdą do Siedlec, to mają pół meczu rozegrane, bo my sami nie wierzymy, że możemy wygrać. A wiadomo — jak ci odbierze się wiarę, to nawet jak masz potencjał w składzie, to siedzisz na dupie i czekasz na cud.
No ale nie jestem żadnym pesymistą — wiem, że jak Jacek ciągnie drużynę za uszy, to nie raz wychodziliśmy na prostą. Problem w tym, że teraz nie ma jednego Jacka, tylko cała paczka różnych charakterów, i każdy myśli, że wie lepiej. Trzeba jakoś te głowy poskładać, bo inaczej te "jeszcze raz" na trybunie zostaną tylko pustymi śpiewkami.
No i co, pójdziemy na kolejny mecz w czepku urodzenia? Ja bym poszedł, bo nie można się poddawać, ale nie zapominajmy, że tabela nie kłamie — i osiem punktów straty to nie jest bułka z masłem, kiedy jeszcze osiem meczów zostało 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Co kurwa?! Przecież Siedlce to nie żaden chory koń co każdego tygodnia musi padać jak długie, a wy macie pretensje że trzy mecze nie wypadły?! Pamiętacie, jak przed dwoma laty graliśmy z Widzewem i oni mieli dwóch napastników w składzie co później grali w Ekstraklasie, a my im daliśmy 3:1?! I nikt nie mówił o IV lidze, tylko że „jestem, walczę, kombinuję” — a teraz te same remisy i porażka 0:3 z Lechią II to od razu „koniec świata”?!
Ależ walnąłeś się z tą analizą ValueNerd, serio — „ptaki latały w tył”, „sędzia widział pole karne tam gdzie palec by sięgał”? Ej, stary, a jakbyśmy zaprosili gości do odwrotu i posłuchali co oni mówią po meczu? Może by się okazało, że oni mają ciarki na plecach jak my ich oglądamy?! I te osiem punktów straty do szóstego miejsca — no dobra, ale pamiętajcie, że dwa tygodnie temu byliśmy szóści, a teraz ósmi, bo inni zrobili „reset” przez tydzień przerwy, a my nie?!
I Julka, serio — „trzyosobowy zespół sztafetowy co zapomniał jak się biega”? Daj spokój, przecież na drugim meczu sezonu z Motorem mieliśmy ten sam team co teraz, tylko inaczej ustawiony, i poszło 4:0! A dzisiaj mamy „młodych co kują łokcie w akademii” — no to super, niech któryś wstanie i zagra jak facet, zamiast patrzeć z ławki, co się dzieje!
I LiniowyEkspert669 — „wchodzili na boisko jakby mieli ciężarki od traktora”? Ej, chłopie, może to ten „lekarz co powiedział o kolanach” powinien dać im wolne zamiast naćpać dopingami, co?! Bo jak nie dają rady mentalnie, to nie pomogą ani tabletki, ani „jeszcze raz” na trybunie!
No i co, naprawdę mamy pakować się do autobusu na lotnisku przez jeden kiepski okres? W 2020 roku mieliśmy serię bez zwycięstwa i nikt nie myślał o spadku — bo wiedzieliśmy, że jak raz poddamy się mentalnie, to naprawdę po nas. Teraz mamy te same emocje, tylko inny wynik, ale charakter drużyny zostaje ten sam! Albo robimy z dupy pompkę i zmieniamy taktykę, albo naprawdę możemy się pożegnać ze środkową częścią tabeli — ale nie z IV ligą, bo to nasze DNA! 💪🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej, no ale co ty wygadujesz, Dane_24, z tym całym "co kurwa" i "koniec świata" od razu? serio, jakbym słyszał samego siebie sprzed trzydziestu lat, kiedy to Siedlce grali w piątej lidze, a myśmy się jeszcze cieszyli, że autobus dojechał w jednym kawałku, nie mówiąc już o remisie czy co tam
pamiętasz, jak w 2008 roku mieliśmy serię sześciu meczów bez porażki, a wszyscy tylko główkowali, że to przez pogodę albo sędziego, a ja wam mówię — tamten zespół grał w drużynie, nie w kółko sztafetowe! i co z tego przyszło? awansowaliśmy, bo mieliśmy charakter, a nie dlatego, że ktoś im podrzucił łatwe punkty za urodę
a teraz macie te same trzy mecze, tylko żeście się tak rozkrzyczeli, że przez jeden kiepski tydzień chcecie pakować się na peron IV ligi jakby to była jakaś kara śmierci — ależ ciagle nie rozumiecie, że tabela to nie wyrok, tylko zdjęcie z meczu! tyle że zrobione w złym momencie
i ten twój przykład z Widzewem — no dobra, fantastyczny mecz, ale nie zapominajmy, że tamci mieli pół składu w Ekstraklasie, a my graliśmy z osiemnastką na koncie, bo kilku chłopaków zrobiliśmy na tyłach! to nie była żadna magia, tylko zwyczajna robota, której dzisiaj brakuje
a co do tego "jeszcze raz" na trybunie — no jasne, że śpiewamy, bo wierzymy, ale wiara bez czynu to nic nie warte, i akurat teraz brakuje obu tych rzeczy: i tej robótki, i tej wiary. ale to nie znaczy, że mamy od razu zanosić klapki do więcierza
no ale zobaczymy, bo jak zwykle okaże się, że najlepsze rozwiązanie leży gdzieś w połowie drogi między histerią a ucieczką do autobusu
Ej, ależ wy się dzisiaj odkręciliście od tej smutnej bajeczki o IV lidze — słuchajcie, wczoraj rozmawiałem z jednym chłopakiem, co siedzi przy barze w "Pod Złotym Kurczakiem", a tam przychodzi cała ekipa mniej więcej raz na tydzień. Wiecie, co mi powiedział? Że ten sam facet, co dostał drugą żółtą w meczu z Lechią II, na ostatnim treningu przed tym meczem w ogóle nie trafił do drzwi strzelniczych przez pierwsze dwadzieścia minut — nie przez kontuzję, nie przez sędziego, po prostu w nogach mu szło jakby miał buty wypełnione ołowiem. A drugi z napastników, co przez cały mecz nie zrobił ani jednej celnej akcji, wczoraj na treningu kopnął dwa razy wprost do bramki z dystansu, aż asystent krzyknął "stop, bo zaraz przez okno wylecimy".
I co, niby to przypadek? Ja wam mówię — nie, to jest dokładnie ten moment, w którym widać, że te trzy mecze to nie żaden "zły tydzień", tylko że drużynie coś w tym sezonie nie gra. Bo charakter to nie taka rzecz, którą można sobie odkręcić jednym mocnym kopnięciem — charakter to jest coś, co albo jest, albo go nie ma, a ostatnio coraz częściej wydaje mi się, że naszym facetom brakuje właśnie tego "jest". I nie chodzi nawet o to, że nie potrafią grać — oni po prostu nie wierzą, że mogą wygrać, kiedy przeciwnik na początku meczu już wciska im gola przez własną obronę.
Ale wiecie co? Nadal nie jestem gotowy pakować się do autobusu z hasłem "IV liga" na ustach — bo pamiętam, jak w 2019 roku mieliśmy remis 1:1 z Bytovią, a potem w kolejnym meczu 4:0 z GKS-em Tychy. Charakter się nie buduje w trzy dni, tylko w takich momentach, kiedy masz ochotę rzucić w kibiców swoją szalikową kolekcją, bo nie dają rady. Ale charakter to też coś, co albo się ma, albo się nie ma — i teraz jest czas, żeby sprawdzić, co zostało w tym zespole z tamtych czasów.
Hype to nie argument.
No, ależ porównanie dzisiejszych Siedlec do tej paczki facetów, którzy w 2008 roku grali w piątej lidze i jeszcze sami się cieszyli, że autobus dojechał — to chyba jednak nie ten sam budynek, co? Pamiętam, jak dwa tygodnie temu siedziałem na trybunie obok ojca jednego z napastników i gadaliśmy o tym, że jeszcze niedawno chłopak strzelał gole w juniorskiej drużynie tak regularnie, że sędzia musiał kibicom dać przerwę na kawę, a teraz ledwo zipie. I nie chodzi mi nawet o te trzy ostatnie mecze, tylko o to, co było między nimi — bo przecież nie raz i nie dwa mieliśmy takie okresy, kiedy gra szła nam jak po grudzie, a potem nagle wybuchał szal i coś się robiło.
Tyle że dzisiaj nie ma tej magii, którą mieliśmy wtedy — tamci chłopacy wychodzili z trybuny i bili się jak psy, a teraz nawet jak ktoś zagra, to wygląda, jakby bał się, że może komuś zrobić krzywdę własnym butem. I nie mówię, że to wina samego trenera, bo przecież on nie może grać za dwudziestu dwóch zawodników naraz. Problem leży głębiej — w tym, że chłopaki wchodzą na boisko i zamiast myśleć "daję z siebie wszystko", myślą "może dzisiaj pójdzie inaczej". A to, moi drodzy, to jest różnica między drużyną, która walczy, a tą, która liczy na cud.
Ale z drugiej strony — nie jesteśmy jeszcze trupem, i póki na trybunie śpiewamy "jeszcze raz", póty mamy prawo mówić, że coś w tym zespole jeszcze jest. Tylko trzeba znaleźć sposób, żeby to "jeszcze" zamienić w "już", bo teraz mamy taki okres, że kibice muszą być optymistami na siłę, a zawodnicy grają jakby mieli na nogach worki z piaskiem. I nie chodzi o to, żeby od razu pakować się do autobusu z hasłem "IV liga", tylko o to, żeby zrozumieć, że jak dalej tak pójdzie, to naprawdę możemy się tam znaleźć — nie dlatego, że jesteśmy beznadziejni, tylko dlatego, że przeciwnicy przestali nas traktować jak równorzędnych rywali.
A co do tego, że ktoś mówi o szczęściu sprzed dwóch lat z Widzewem — no jasne, wtedy mieliśmy ten jeden mecz, który podbudował morale, ale dzisiaj nie mamy nic. Tylko trzy mecze, które odbijają się echem jak echo w pustym pokoju. I póki nie znajdziemy sposobu, żeby znowu zacząć grać, póty te dyskusje o IV lidze będą wisieć nad nami jak czarna chmura. Ale pamiętajcie — nie zawsze to, co się dzieje na boisku, odbija się na trybunie. Czasem trzeba tylko poczekać, aż jeden mecz zmieni układ sił, i nagle okaże się, że te ciężarki na nogach były tylko złudzeniem.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊