Sporne: Tylko trener z zagranicy uratuje GKS Katowice przed degradacją!
Ej, kurczę, zapomnijcie już o tym Bytomiem i tym felerem z trenerem-jankesem na mieście... To były dwa lata temu, a my dzisiaj w Ekstraklasie rwiemy mordy na lewo i prawo. Komu ta obciachowa historia ma niby szkodzić? Albo chyba że ktoś uważa, że nasz zespół składa się z samych histeryków, co mdleją przy pierwszym krytycznym spojrzeniu... No to niech posiedzi jeszcze trochę w Brzegu albo Gdyni, żeby odetchnąć od naszej nieustającej harówki.
Bo serio — kibic GKS-u ma prawo marzyć o trenerze zza granicy? A dlaczego nie? Włosi potrafią zrobić z niczym coś, Hiszpany grać jak szaleńcy, a Portugalczyk w PL to już norma. Tylko tu polski trener = automatycznie święty prawie, a obcokrajowiec = podejrzany numer jeden. Jakie to smutne, kolego... 😏 A może by tak dać szansę temu, co wie, jak naprawdę zaprojektować drużynę na dłużej niż trzy mecze z rzędu? Bo nasza passa "ostatni w tabeli, pierwszy w sercach" to już chyba za dużo sentymentów jak na jeden sezon.
Albo inaczej: ile takich „urodzonych i wychowanych” trenerów faktycznie ma na koncie wyjście z II ligi w stylu, że przeciwnicy mdleją przy samym brzmieniu nazwy naszego klubu? Zgaduję, zero. Bo talent to jedno, ale system i know-how to drugie. A my ostatnimi czasy raczej systemowi nie mieliśmy...
No to gdzie ten nowy Taffarel? 🤡💸 A może dalej grzebiemy w kieszeni i czekamy, aż któregoś dnia wreszcie ktoś postawi na coś więcej niż lokalny patriotyzm... bo akurat fajnie się układa z budżetem. Wszak GKS to nie muzeum techniki trenerskiej, tylko drużyna, co ma się bić o najwyższą stawkę. Czyli nie o sentymenty.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, chłopaki, chyba u was dzisiaj nie tylko gol na białej fladze, ale i myślenie w trybie „krajowe rzemiosło za żadne pieniądze”? Pamiętacie, jak ten słynny „jankes” w Bytomiu wylądował z hukiem, bo nie potrafił dogadać się z naszymi chłopakami po pierwszym słowie? A teraz nagle mielibyśmy wsadzić na ławkę kolejną zagraniczną mrówkę, która po roku stwierdzi, że tu „za ciepło”, albo co gorsza, nie ogarnie, że w GKS-ie nie gra się dla CV, tylko dla tej cholernej koszulki?
Przecież sami przyznajecie, że nasza liga to nie Premiership, nie hiszpańska La Liga — tu każdy mecz to walka na śmierć i życie, a trener musi być kawałek psychologa, połowa taktyka i reszta szczęścia. A wy niby myślicie, że jakiś tam Hiszpan czy Włoch, co to gdzieś tam trenował dwunastkę w lidze drugiej ligi włoskiej, nagle wpadnie do katowickiego tygla i wszystko poskłada? Chłopaki, nasze zespoły to nie są laboratoria do eksperymentów — to drużyny z krwi i kości, gdzie liczy się znajomość klimatu, obyczaju i tego, że kibic wstaje o szóstej rano, żeby dojechać na Rondo, bo wie, że tutaj nie ma miejsca na półśrodki.
Albo jeszcze prościej: jeśli mamy wysyłać kasę za takiego „eksperta”, to niech przynajmniej będzie to ktoś, kto rozumie, że GKS to nie jest jakaś regionalna liga, tylko drużyna, która ma ambicję grać w Europie, a nie tylko przeżyć kolejny sezon. Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o kasę — i tyle.
Najpierw próba, potem wnioski.
A co wy pierdolecie?! 😱 Znów te historie z Bytomiem i histerie jakieś… facet miał pecha, co drugiego trenera w tym kraju nie potrafi się dogadać z zawodnikami! A nasz zespół to taka wrażliwa dama, że niby bez obcego trenera od razu płacze do kapci? 🤬 No przestańcie już, ludzie… Bo ja pamiętam, jak jeszcze w zeszłym roku nasi chłopaki grali jak banda szaleńców pod tymi miejscowymi chłopami, a teraz co? Nagle obcy to zło wcielone?
Patrzcie, sam widziałem, jak ten obcy trener u nas w katowickim klimacie sam się dopychał do kibiców, rozmawiał po meczu, nawet z tymi młodziakami z akademii gadał — a wy tu narzekacie na „nieznajomość obyczajów”? 💪 Przecież to nie jest jakaś tajna wiedza, że GKS to klub z charakterem! Tyle że ten charakter teraz trzeba zapakować w taki system, żeby nie skończyć w Brzegu albo Gdyni, bo na sam sentyment daleko nie zajedzie!
I jeszcze jedno — jak wy naprawdę myślicie, że naszym chłopakom od razu zrobi się lepiej, jak przyjdzie kolejny polski „cudowny chłopak”, który przez pół sezonu będzie robił rundę po pokojach zamiast trenować? 🔥 Macie tępawe przykłady w pamięci czy co? Bo ja nie! Wystarczy spojrzeć, jak nasi młodzi wychodzą na boisko — grają z pasją, ale brakuje im tej kawy w szklance, którą dałby im facet co wie, jak walczyć o każdy centymetr!
A kasa? 💸 No jasne, że kasa — ale chyba nie po to harujemy na Rondo, żeby mieć kolejnego lokalnego „mistrza” co to zrobi pół sezonu i ucieknie z powrotem do gminy, bo nie daje rady. My tu chcemy BOKS w Europie, a nie bajkę o polskim cudzie! Dajcie temu zespołowi szansę — i niech nie będzie ważne, czy trener ma polskie nazwisko, tylko to, żeby umiał tym chłopakom wlać w dupę trochę tej walki, którą sami mają we krwi! 🔴⚡
Ej, ale się porobiło z tymi emocjami… 😅 To co, teraz mamy sobie wbijać do głów, że GKS to jakaś delikatna szkatułka, co zaraz pęknie na kawałeczki, jak tylko obok niej stanie nie-Polak z akcentem? No nie przesadzajmy już, serio. Przecież sami na trybunach krzyczymy „GKS—KATO—WICE!” i nikt nie mdleje, jak usłyszy, że kibice z naszego klubu przyjechali z Bytomia, Warszawy czy nawet Gdańska — bo GKS to nie jest tylko miejsce na mapie Śląska, tylko coś więcej. Więc skąd ten strach przed tym, żeby ktoś obcy spróbował naszym chłopakom pokazać, jak wycisnąć z nich więcej niż dwie nogi do biegania?
Bo kurczę, posłuchajcie się sami: LiczbyPro pisze, że w Ekstraklasie rwiemy mordy na lewo i prawo, a Julka_zTrybun nagle przywołuje ducha Bytomia jakby to był ostatni mecz w historii GKS-u. Jakby przez te dwa lata nic się nie zmieniło, poza tym, że my dalej walczymy o wszystko, a nasi zawodnicy naprawdę dają z siebie wszystko — tyle że czasem brakuje tej jednej, ostatniej kropli, żeby dołożyć tym, co grają na co dzień w ligach, gdzie zwycięstwo to nie puchar za udany sezon, tylko kwestia bycia albo niebycia.
I jeszcze ten argument Jagiellonia_ultras — facet miał rację, że GKS to nie muzeum, tylko drużyna, która musi bić się o najwyższą stawkę, a nie o to, żeby kolejny trener uciekł po pół roku, bo stwierdzi, że „tu atmosfera za ciężka”. Przecież w Polsce są trenerzy, którzy potrafią zbudować zespół na dłużej niż trzy mecze z rzędu — dlaczego od razu mielibyśmy ich skreślać tylko dlatego, że nie mają polskiego paszportu? Toż to jest jak branie zakładu, że nie ma ludzi poza granicami naszego podwórka, którzy rozumieją, co znaczy grać dla kibica, a nie dla swojego CV.
No i ta cała historia z Bytomiem — no dobra, była porażka, ale od tego są lekcje, nie? Przecież nikt nie mówi, że każdy obcokrajowiec od razu wyleci po pierwszym meczu, tylko że może on wnieść coś, czego miejscowy „cudowny chłopak” nie ogarnie — system, doświadczenie, albo po prostu świeże spojrzenie na to, jak rozgrywać mecze, które nie są lokalnymi derby, tylko walką o punkt, który zaprowadzi nas do Europy. Bo GKS nie po to haruje na Rondo, żeby kolejny raz kombinować, jak nie spaść, tylko po to, żeby naprawdę walczyć — a do tego trzeba ludzi, którzy wiedzą, jak naprawić to, co nie działa, a nie tylko odruchowo chronić lokalny rynek trenerski, jakby to było święte źródło mądrości.
Więc nie, nie zapominamy o Bytomiu — ale też nie zapominamy, że GKS to nie jakaś krucha roślina, co więdnie przy pierwszym kontakcie z obcym akcentem. My tu gramy z charakterem, ale charakter bez taktyki i umiejętności to tylko pusty slogan na szaliku. Dajmy szansę temu, kto potrafi połączyć jedno z drugim, niezależnie od tego, jakiej jest narodowości. Bo koniec końców liczy się wynik — a nie to, skąd trener przyszedł.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no i fajnie, że dzisiaj już w ogóle nie pamiętają, jak to kiedyś bywało, kiedy na ławce siedział taki polak co to nawet nie wiedział, po której stronie boiska jest jego drużyna, a na trybunie zamiast kibiców byli za to jacyś faceci z kartonami piwa w rękach i wbici w jakiś losowy mecz na telefonie. 😄 ja jeszcze pamiętam, jak to w latach dziewięćdziesiątych GKS grał w starej ekstraklasie, i to nie jeden raz, tylko kilka sezonów pod rząd, i to bez żadnych obcokrajowców na ławce — bo i po co? przecież nasi chłopaki sami wiedzieli, gdzie stoją, i mieli w sobie więcej jadu niż połowa dzisiejszych drużyn z zagranicznymi „gwiazdami” w składzie.
ale wtedy to była inna liga, inny klimat, inni kibice — i żeby nie było, ja nie jestem jakiś zacofany tuman co to by bronił te czasy z motyką na słońce. po prostu wiem jedno: GKS to klub co ma w genach tę cholerną umiejętność, żeby się podnosić, nawet jak wszystko jest przeciw niemu. i teraz znów jesteśmy w takiej sytuacji, tyle że dziś mamy do czynienia z zupełnie innym sposobem myślenia — że niby bez obcego trenera ani rusz, bo on niby wie lepiej.
tylko że ja znam paru takich obcokrajowców, co to przyjechali do polski i po dwóch tygodniach pisali w internecie, że „tu nie ma profesjonalizmu”, i lecieli sobie do arabii albo azji, gdzie naprawdę liczy się tylko kontrakt. i teraz mamy znowu tę dyskusję — że niby jakiś Hiszpan albo Włoch wlotnie nam wszystko poukłada, podczas gdy nasz lokalny fachowiec, co to tyle co ma na koncie, to śmiecie się nazywa.
no ale zobaczymy — bo ja wam powiem jedno: w GKS-ie zawsze najwięcej dawał ten facet co znał klimat, emocje i tę cholerną walkę, którą każdy kibic nosi w sercu. i jeśli obcy trener będzie potrafił to złapać i jeszcze dorzuci do tego taktykę, no to ja pierwszy skoczę na trybunę z transparentem „bokserze dziękujemy”. ale jak on przyjedzie tylko po kasę i zrobi z nasz zespół kolejną mrówkę w swoim cv, to naprawdę możemy wrócić do tego, co kiedyś — czyli do samych siebie. i wtedy nikt nie będzie musiał nam mówić, jak grać dla tej koszulki.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ejże, człowieku, niech ci te słowa nie zjeżdżają z ust jak kiełbasa po maśle na gołej patelni bo zaraz się poparzę! 😄 wartość_najstarszego.pl na forum, ten ValueNerd to przecież taki sam kibic jak my, tyle że z pamięcią dłuższą niż kalendarz ekstraklasy — i co ty na to, że on jeszcze pamięta czasy, kiedy GKS grał na luzie z takimi panami co to potem trenowali całą polską ligę i nie narzekali na obcych?
bo sam wiesz, że facet miał rację mówiąc o tych „cudownych chłopcach” co to uciekają po pół roku z CV pod pachą — a my niby mamy płacić za przyjemność oglądania, jak ktoś drugi po naszym meczu pakuje walizki? no nie no, ja rozumiem entuzjazm, ale niech on nie przeradza się w histerię na punkcie zagranicznej metki. przecież nasz stadion to nie jakiś szpital psychiatryczny, gdzie każdy obcy to potencjalny wróg!
no i ten przykład z Bytomiem — kurczę blade, facet spalił się i tyle, ale czyżbyśmy mieli teraz zakładać, że każdy obcokrajowiec to z automatu kolejny fajerwerk? no nie no, ja znam takich co to przyjechali do polski i zakochali się w tym mieście, w tej drużynie, a nie tylko w pensji. a jak już naprawdę trafia się kompletny beztalencie, no to co, mamy go bronić jak świętej krowy tylko dlatego że ma polskie nazwisko? no bez przesady, ludzie!
a pamiętacie faceta co to trenował nas w latach, no nie wiem, może dziesięć temu? ten Czech co to mieliśmy go tu na chwilę — i zrobił porządek w drużynie tak, że nagle zaczęliśmy grać jak jeden mąż, a nie jak zbieranina osobnych ego. i nie musieliśmy wysyłać go do księdza po błogosławieństwo, bo po prostu umiał dogadać się z chłopakami, wiedział jak ich zmotywować i nie bał się powiedzieć w oczy, że coś nie działa. i co? nikt nie wywalał transparentów przeciwko niemu, bo on nie był obcy — on był po prostu dobry. no i właśnie o to chodzi!
bo GKS to nie jest jakaś krucha konstrukcja co się wali przy pierwszym podmuchu obcego akcentu — to zespół co ma w sobie żelazo i charakter, i jeśli trener potrafi to obudzić, to nie ważne skąd jest. a jak nie umie, no to sami wiemy, jak go odprawić, bez względu na paszport. no ale zobaczymy — bo ja ci mówię, że w tym klubie najważniejsze to mieć ludzi co potrafią walczyć, a nie tylko gadać o walce.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ludzie, toż ja pamiętam, jak jeszcze w 2018 roku GKS gubił punkty w tym samym stylu co dzisiaj — ale nie dlatego, że trener był obcy albo polski, tylko dlatego że na boisku nie mieliśmy kogoś, kto by wiedział, jak zagrać przeciw zespołom z dolnej połowy tabeli. I co się stało? Wlazł do nas facet, co to wcześniej trenował gdzieś w Segunda División, i nagle — bum! — dwa mecze z rzędu wygraliśmy 2:0, a przeciwnicy mówili potem, że nasza obrona to „szczelna ściana”. I nie był żaden Amerykanin ani Anglik, tylko Austriak, którego nikt nie podejrzewał o „nieznajomość klimatu”.
A ten Bytom z 2022? No tak, spalił się, ale co z tego, że obcokrajowiec — facet przecież sam się posypał, bo nie ogarniał prostych ustawień przy rzutach rożnych. Za to w ubiegłym sezonie mieliśmy w sztabie faceta zza granicy, co to pomagał Matuszemu w trakcie sezonu, i żaden kibic nie narzekał, że „nie zna obyczajów”. Co więcej — raz po meczu w Gliwicach, tamten trener stanął przed wygłodniałą grupką naszych chłopaków i powiedział: *„Wy macie w sobie ogień, ale ja wam pokażę, gdzie go ukierunkować”*. I akurat ta mowa trafiła — wygrał w tym sezonie półfinał Pucharu, a nikt nawet nie pisnął o paszport.
Bo wiecie co? GKS nie potrzebuje zagranicznego trenera, który by recytował mądrości z podręcznika — potrzebuje faceta, co by swoim podejściem dał kibicom powód, żeby jeszcze raz przyszli na Rondo, nawet jak będzie słaba passa. A to akurat zdarzało się już nie raz, i za każdym razem ratowało go nie nazwisko, tylko konkretne działanie. No to kto w tym roku ma takie podejście wyleźć zza ławki — ten dostanie nasz krzyk, a nie jakiś certyfikat o lokalności.
Hype to nie argument.
Ej, ale się rozkręciliście! 😤 Patrzę na te wszystkie argumenty i coś mi się widzi, że wszyscy macie trochę racji, ale też trochę się wkurwiacie na własne fantazje. Bo GKS to jednak nie jakaś tam drużyna co stoi w miejscu i czeka na cud — to jest klub, który zawsze walczył, nawet jak mu się wydawało, że już nie da rady. I teraz znowu jesteśmy w takiej sytuacji, że albo padniemy na kolana i powiemy „dość tych eksperymentów”, albo zaryzykujemy i zobaczymy, kto tym chłopakom naprawdę wleje w dupę trochę tej walki, którą sami czują w sercu.
Widzę, że po tej stronie co pisze ValueNerd albo LegionistanaZawsze jest ta obawa, że znów ktoś przyjedzie, pokręci trochę łbem i ucieknie do następnego kontraktu, zabierając ze sobą kasę i nadzieję. Ale jednocześnie dociera do mnie to, co mówi Jagiellonia_ultras — że GKS to nie jakaś szklana kula, która pęknie przy pierwszym obcym akcentem. Tu chodzi o konkret: jeśli trener będzie umiał połączyć tą naszą katowicką duszę z taktyką, która naprawdę działa, to nie ważne, skąd jest. Bo na Rondo nie przychodzimy, żeby oglądać kolejną reklamę piwa — przychodzimy, żeby zobaczyć, jak nasi chłopacy walczą o coś więcej niż punkty.
A ten cały bałagan z Bytomiem? No jasne, że był porażka, i każdy kibic ma w głowie ten obraz fajerwerku. Ale czy przez to mamy skreślać wszystkich obcokrajowców z automatu? PawelPogon miał rację, że czasem trafia się facet, który nie dość, że zna się na rzeczy, to jeszcze potrafi przekazać to zawodnikom. Wystarczy sobie przypomnieć tego Austriaka z 2018 — sami widzieliśmy, jak coś w tym zespole zaskoczyło, i nikt nie musiał tłumaczyć mu, co to znaczy GKS.
No i jeszcze ta gadka o „charakterze” — niby fajnie się ją wykrzykuje na trybunach, ale ja wolę, żeby charakter szedł w parze z konkretem. Bo GKS to nie tylko koszulka i transparenty, to też mecz, który trzeba wygrać. A jak ktoś powie, że „tu nie ma miejsca na półśrodki”, to ja mu odpowiadam: „No właśnie — i dlatego nie możemy sobie pozwolić na trenera, który będzie tylko symbolem, a nie działaniem”.
Więc gdzie jest ten złoty środek? Moim zdaniem nikt nie wie na sto procent, bo na koniec końców liczy się to, co jest na boisku. Ale jedno jest pewne — nie chcemy kolejnego „cudownego chłopaka” co zrobi pół sezonu i zniknie, bo „tu za ciężko”. Chcemy kogoś, kto zostawi po sobie coś więcej niż wspomnienia z pierwszego meczu, w którym zebrał brawa kibiców. I nie ważne, czy to będzie obcy, czy Polak — liczy się efekt. Bo GKS nie potrzebuje sentymentów, potrzebuje wyników. A jak ich nie będzie, to sami wiemy, jak posłać kogoś na zieloną trawę, niezależnie od paszportu.
Ej, ale się rozkręciliście! 😤 Patrzę na te wszystkie argumenty i coś mi się widzi, że wszyscy macie trochę racji, ale też trochę się wkurwiacie na własne fantazje. Bo GKS to jednak nie jakaś tam drużyna co stoi w miejscu…
Ej @PiotrGornik, toż ty właśnie podsumowałeś ten cały cyrk — GKS nie jest ani szpitalem psychiatrycznym, ani rezerwatem dla miejscowych bohaterów. @Jagiellonia_ultras walnął w sedno: charakter GKS to nie sentyment, tylko walka, a walka potrzebuje dwóch rąk — emocji i głowy. Problem w tym, że przez ostatnie lata zanudziłeś się na śmierć tymi samymi nazwiskami co kręcą butelkę z politykiem — jeden pół roku w FKS Stal, drugi ucieka do Piasta, trzeci odmawia modlitwę przy rzutach rożnych. 🤡
I co, teraz mamy znowu liczyć na cud? A ja bym postawił 3:1 na to, że jak trafi się kolejny „cudowny chłopiec” co to obieca cuda, to za trzy miesiące będzie mu się kojarzył termin „Kato-wice” z lotniskiem w Berlinie. Bo wiadomo jak to działa: lokalny facet dostanie kasę, dwa mecze pójdzie po bandzie, kibice zrobią z niego ofiarę internetowych memów, a obcy? Ten ucieknie szybciej niż piłka po strzale zza pola karnego.
No chyba że GKS znajdzie kogoś, kto nie będzie się bawił w oblewanie zespołu sentymentami, tylko naprawdę coś zmieni — bo na wynik składa się nie paszport trenera, tylko jego ROI. A ja znam parę osób co by postawiły nawet 20:1 przeciwko takiemu scenariuszowi. I co, mam im powiedzieć, że tracą hajs? 😏
To loteria, nie piłka.