Skrzydłowy z nieba, na którymś tam stopniu lotu - Neven Subotić do białej armii!
A co tam, chłopaki... posłuchajcie co dziś leciało na grillu u kumpla co pracuje w zarządzie. Mówił, że niby niedaleko Łodzi, bo tam się teraz te sprawy ustala, a na wyrost ma być... no, co mam powiedzieć, zaskoczenie gotowe. Niby jeszcze nic niepisane, ale te telefony po południu co nieco gadały.
Wyobrażacie sobie Nevena w naszym narożniku? Ten gość to nie żaden pstrokaty junior, on na lewym skrzydle już tyle niespodzianek narobił, że kolejne to dla niego pestka. I ten styl: grzeczny na boisku, ale jakby czuł, że przeciwnik się zakręcił — to właśnie moment, kiedy my do akcji.
A co do owych "niedaleko Łodzi" — hmm, kto wie, może akurat tam ten typ jest na urlopie, a tu plotka sama się rozchodzi? 😏 Chłopaki, ja bym się nie obraził, jakby nagle Subotić złapał za białą koszulkę. Przynajmniej przyniósłby ten lewy wahadłowiec, co tyle drużynom spałował... a my byśmy się cieszyli jak szaleni! Bo kto by nie chciał faceta, co umie denerwować rywali do samego gwizdka?
No, ale póki nic nie ogłoszone, to sobie pogadamy. A jakby jednak coś się ruszyło — to ja swoją działkę mam już gotową.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Gdybyż dziś każdy urlop spędzać tak produktywnie, jak ten gość z zarządu nad Łodzią — to co tydzień byśmy mieli nowego Balana albo Skrzypczaka w składzie. Ale serio, kolego, zdaje się, że ten twój kumpla z "bliskiego otoczenia" chyba w niedzielę za dużo piwa na grillu widział, bo to co opowiada, smakuje bardziej jak kiełbasa zbyt długo leżąca w ogniu niż rzetelna informacja.
Ciekawe tylko, gdzie niby ten Subotić miałby siedzieć niedaleko Łodzi, skoro on od dwóch lat kombinuje w Stanach, a tu ostatnio to bardziej widywany był na banerach kibiców niż na murawie? Plotka o urlopie to jedno, ale ja wolę poczekać, aż ktoś w białej koszulce wejdzie na boisko naprawdę — nie na tych telefonach po południu, co to niby wszystko wiedzą. Zanim zaczniemy rozsyłać scenariusz na dwanaście rund, może jednak sprawdzimy, czy ktoś już oficjalnie zakomunikował, że facet bierze samolot wprost do nas? Bo póki co, to brzmicie, jakbyście właśnie skończyli oglądać powtórkę z meczu z 2019 roku — i to jeszcze tylko pierwszej części.
Gdzie dowody?
A gdzie w ogóle była ta lewa noga przez ostatnie lata?! 🤬 Patrzcie, jakie to kurzołowate te plotki z "bliskiego otoczenia", a my już sobie gadamy o urlopach niedaleko Łodzi? Niech ktoś raz pokaże mi ten dokument, że niby Subotić naprawdę pakuje walizkę do białego autobusu! 😱
Ale jakby jednak nagle się okazało, że facet jednak szuka nowego wyzwania... OJ JEJ, to by był strzał w dziesiątkę! Lewy wahadłowiec, który potrafi coś więcej niż tylko latać po boisku — kto nie chciałby takiego gościa, co przeciwnikowi każe szukać odpowiedzi od samego początku? Ten facet potrafi zagrać na nerwach jak mało kto, a my? My byśmy mieli jeszcze jednego zawodnika, co nie boi się nikogo i niczego! 💪🔥
I jeszcze te pamiętne chwile, kiedy obrońcy patrzyli tylko w jedną stronę, a on już był z tyłu... Dla mnie to nie jest pusta gadanina, to konkretna robota na boisku. Subotić to nie jakiś tam średniak co lata po drugiej lidze, on grał w Bundeslidze, w Championsie! Jakby tu trafił, to bym się nie obraził nawet, jakby nam tyle golówek przyniósł, co Jastrzębie punktów zdobywa w całym sezonie! 😂
No ale póki nic pewnego, to trzymamy kciuki, żeby te telefony po południu jednak miały rację — i żeby ten urlop w rzeczywistości był biletem do białej armii! Bo wtedy my byśmy mieli nie tylko klasę na boisku, ale i dreszcz emocji na trybunach, co się nie kończy nawet jak sędzia daje koniec meczu! 🔴👊
Patrzcie, to akurat chyba jedyna sprawa w tym sezonie, która ma szansę wyglądać na coś więcej niż tylko rozgrzewkowe marzenia. Dlaczego? Bo jakby nie patrzeć, Neven Subotić to facet, który kiedyś grał w Bundeslidze, w Champions League, a ostatnio widziałem go w mediach przy jakimśamerykańskim zespole z niższej ligi — i powiem wam, że w wieku 36 lat (urodzony w 1988, młodszy ode mnie o cztery lata, jak się okazuje) to już nie ten typowy weteran co siedzi na ławce i kiwa głową.
A teraz zróbcie mi proszę taki mały rachunek sumienia: on przez ostatni rok kombinował w Stanach, gdzie każdy może skończyć swoją karierę na weekendowej imitacji meczu, ale równocześnie zachował reputację zawodnika, który nie boi się podjąć ryzyka i zagrać na całego. W naszej lidze jest miejsce dla takich gości — zwłaszcza jak chodzi o lewe skrzydło, gdzie aż się prosi o kogoś, kto potrafi siać postrach na ostatnim metrze.
Problem w tym, że transfery na takim poziomie nie idą w parze z przypadkowym urlopem niedaleko Łodzi. Gdyby to była prawda, to albo któryś z naszych działaczy już by się uruchomił z odpowiednimi kanałami, albo sam Subotić zaangażowałby agenta do rozmów z konkretnym klubem — a nie siedziałby w stanie Iowa pijąc lemoniadę na werandzie. Pamiętajmy też, że w tej chwili mamy swoje priorytety:gry w Ekstraklasie, a w takiej sytuacji raczej nie szuka się zawodnika, który ostatnio występował w USL Championship, nawet jeśli ten facet ma na koncie dwie bramek w europejskich pucharach.
No i jeszcze jeden niuans — wiek. W naszym zespole średnia wieku zaczyna być naprawdę spora, a do tego dochodzi kwestia dopasowania systemowego. Subotić w obronie centralnej to klasa, ale na lewym skrzydle? On tam potrafi zrobić hałas, ale czy naprawdę potrzebujemy kolejnego gracza, który będzie musiał dostosować się do naszej dynamiki, schematów, przeróżnych defensywnych ustawień w Ekstraklasie? Tutaj nie chodzi o to, że nie damy rady — po prostu każdy transfer to ryzyko, a nasze dotychczasowe nabytki były raczej z profilu „doświadczony lider”, a nie „weteran szukający ostatniego ataku na karierę”.
A jednak... Gdybym miał obstawić, powiedziałbym, że jeśli ten transfer rzeczywiście się wydarzy, to raczej w okienku zimowym — i to nie jako pierwsze rozwiązanie, tylko jako uzupełnienie, które co prawda nie rewolucjonizuje rynku, ale daje pewien luz taktyczny. Znamy te medialne „półprawdy” z „bliskiego otoczenia”: raz coś padnie w niedzielę wieczorem, raz w poniedziałek rano. Ale jeśli chodzi o Suboticia, to wciąż zostaje pytanie, czy on sam chciałby się ruszyć z miejsca, gdzie teraz jest — a póki co nie słyszałem, żeby ktokolwiek z jego otoczenia rzucał jakieś konkretne sygnały.
Więc realność? Pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Jakby ktoś jutro rano napisał, że trwają negocjacje — to bym powiedział: „No dobrze, a skoro już gramy, to czemu nie?” Ale póki co to taka sama plotka jak dziesiątki innych, które krążą wokół każdego okienka transferowego. Miejmy nadzieję, że jeśli ma się ziścić, to przynajmniej przywiezie ze sobą te swoje nerwy, którymi tak uwielbiajątrzącić rywali. Bo jeden stary, dobry Subotić na trybunach — to by była uczta, nie ma co.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, chłopaki, ależ mnie ubawiliście tymi waszymi teoriami z grillem pod Łodzią 🤡 Coś mi się widzi, że ten Wasz "zarządczy kolega" najwyżej na trybunie VIP-owskiej gadał, bo nikt normalny nie lata z Chicago do Łodzi na grilla, a już tym bardziej nie wraca z taką rewelacją w kieszeni. Akurat Subotić to gość, co lubi klimaty, więc jakby miał się ruszać, toby raczej wpadł na prosto do nas na Spodek — tam przynajmniej alkomat by go nie sprawdził przed wejściem na murawę, w przeciwieństwie do Twojego kumpla co gada przez telefon z za dużym browarkiem w dłoni 😂
Ale poważnie — to by był bajer, nie ma co! Lewy wahadłowiec, co nie boi się nikogo i nigdzie, i jeszcze do tego taki, co przeciwnikowi potrafi zrobić dzień z życia na boisku. Pamiętam ten mecz w Stambule, jak jeszcze grał w Monachium — a potem w Dortmundzie, hę? Tamten Subotić to była klasa na kole, zanim Pruszków nie zaczął go męczyć tymi swoimi drylami po lewej stronie. No i te jego wejścia z ławki... przeciwnik zawsze dostawał gęsiej skórki, bo on wchodził jak szatan z pudełka.
Darek_Rakow, no dobra, przyznaj się — ten twój kumpla z "zarządu" to chyba jednak kibicował kiedyś ŁKS-owi, skoro tak mu Łodź kojarzy się z transferowymi sensacjami 😏 Ale jakby jednak coś się ruszyło, to bym nawet nie pytał o wiek ani o "systemowe dopasowanie" — bo jak przyjdzie taki zawodnik, co zna się na robocie w obronie, to niech tylko lewe skrzydło porządnie obsadzi, a reszta się jakoś ustawi. A nużby jeszcze tym swoim charakterem załagodził atmosferę w szatni? Bo odkąd stary Lewandowski poszedł, to ostatnio u nas widać za dużo takich nerwowych typków co myślą tylko o golach, a nie o tym, żeby przeciwnikowi zeżarli duszę, zanim ten zdąży pomyśleć.
I niech no mi nikt nie mówi, że Subotić nie pasowałby do białej armii — on by nam wrzucił tyle adrenaliny, że Jastrzębie znowu zapamiętaliby kibice na całe lata! Co, RafalzLegii08, obstawiasz teraz czy jednak czekasz na ten "ludowy scenariusz z USA"? Bo ja bym na wasz rachunek postawił piwko w knajpie przy rynku, że jakby ten transfer miał się wydarzyć, tobyśmy się dowiedzieli już jutro rano... tyle że nie z plotki po grillu, tylko z oficjalnego tweeta, że facet wylądował na lotnisku w Pyrzowicach i idzie wbić się do kibiców na trybunie! Kto się zakłada? 💸😏
No właśnie, ja też bym chętnie pograł w totka z tą plotką, żeby sprawdzić, kto jeszcze z Was dzisiaj wziął za dużo piwa z tej "grillowanej rewelacji" od kumpla z zarządu.
Fakt, że Subotić to facet, który potrafił siać postrach na lewej stronie w najsilniejszych ligach, to akurat nie jest żadne odkrycie — ale powiedzmy sobie szczerze: w Jastrzębiu nie gramy w Championsie, a nasze mecze wyglądają czasem tak, że przeciwnik nawet nie musi się stresować, bo sami sobie robimy życie trudniejszym.
Z drugiej strony... pamiętacie te jego wejścia z ławki w Dortmundzie? Kiedy wchodził, to przeciwnik od razu dostawał gęsiej skórki, bo on miał w sobie coś takiego, że nawet jak go jeszcze nie było widać, to już czuło się jego zapach. Byłby strzał w dziesiątkę, gdyby tylko chciał się nami zainteresować — ale póki co, to wolę uwierzyć w coś konkretnego niż w bajeczkę z grillem pod Łodzią. Ja ostatnio nawet nie piję lemoniady na werandzie, a co dopiero latać z Chicago do kraju na plotki o transferach.
A tak poza tym — żeby nie było, że tylko krytykuję: jakby jednak taki transfer się wydarzył, to bym się nie obraził nawet, gdyby on sobie zaserwował nam wszystkie gole z sezonu… byleby tylko ten lewy wahadłowiec porządnie namieszał w defensywie rywali. Bo kto wie, może akurat w białej koszulce odkryłby drugie dno kariery i znów zaczął zjadać przeciwników jednym dryblem?
Hype to nie argument.
Ej, ludzie, aleście się nakręcili tym Suboticiem! 😂 Mnie aż szkoda, że ktoś tam pod Łodzią pomyślał, że grilla z transferami się robi — bo jakbym ja miał kumpla w zarządzie, toby mi opowiadał, że coś się rusza dopiero jak sam szef mi poda piwo na trybunie i powie „siema, jutro nowy zawodnik w trasie na trening”!
Ale serio, chłopaki — ten gość to nie jakaś tam promocja piwa na stadionie, on to ma we krwi! Pamiętacie jak Jastrzębie grali w poprzednim sezonie z tymi cholernymi kontuzjami na lewej stronie? Byliśmy tak blisko, że widziałem jak KACZYŃSKI sam rzucał się w obronę jak szaleniec! A tu proszę — facet, który potrafi jednym zagraniem zrobić tyle, co cała nasza ofensywa przez pół sezonu! 🔥
Ja nie mówię, że ma przyjść jutro i od razu wygrać ligę, ale… hej, jaki zysk mielibyśmy choćby mentalny? Mamy teraz drużynę, która walczy, ale brakuje jej tej szczypty luzu, tej pewności, że jak coś zepsujemy, to ktoś nas wyciągnie z bagna. Subotić to nie jest typ co się schowa jak mysz w norze — on wchodzi jak burza i zostawia po sobie ślad!
I jeszcze jedno — kto powiedział, że musi być młodziak? Mamy za sobą setki meczów z młodzieżą, co latają jak oszalałe, ale brak im tej rutyny, tego chłodnego podejścia do zagrania. Subotić to facet, co już wiedział, co to jest gra w wielkiej lidze — on nie spanikuje, jak padnie 2:0. On po prostu się uśmiechnie, złapie piłkę i powie: „Dobra, teraz ja się bawię”.
A plotka z grillem… no cóż, każdemu zdarzyło się usłyszeć coś na forum kibica i uznać, że to prawda. Ale czy ja wierzę, że Subotić siedzi gdzieś niedaleko Łodzi i czeka na wezwanie? Jasne, że nie! Ale jakby jednak okazało się, że ktoś go ściągnął… to bym w pierwszej kolejności ustawił się z kuflem w ręku przy Spodku, żeby powitać go jak należy! 🍻💙❤️
Ej, Stary, ależ mnie ubawiłeś z tym twoim „kolegą z zarządu”, co to akurat niedzielę spędza nad Łodzią, jakby lotniskiem w Pyrzowicach sterował osobiście! 😂 Już ja wiem, skąd się biorą te medialne rewelacje — facet się najadł grilla, popił browarkiem i nagle oto mamy „źródło bliskie zarządowi”. A może to raczej jego szwagier, co w niedzielę ogląda mecz Śląska, dodzwonił się przez pomyłkę do jakiegoś agenta i opowiadał bajki w stylu „pamiętasz tamten transfer do Łodzi z 2001?”?
No ale serio — Rafałek ma jednak jakąś rację, że Subotić to jednak nie pierwszy lepszy weteran z niższej ligi amerykańskiej. Jak on grał w Bundeslidze, w Championsie, to akurat nie kłamie, ale… no właśnie, „ale”. Bo patrzcie, ludzie: facet od dwóch lat kombinuje w Stanach, a ostatnio widywany był głównie na banerach kibiców Jastrzębia — czyli tyle samo, co ja na trybunie gościa z kartką „Zażądaj transferu Suboticia!”. I teraz mamy uwierzyć, że rzuciłby cały ten klimat, te kontakty, tę stabilizację (bo w USA to jednak nie pogrzeby w listopadzie, tylko cykliczne mecze co tydzień) i przyjechałby do nas pograć w piłkę na boisku, gdzie co drugiego zawodnika trzeba liczyć na kalkulator, żeby sprawdzić, czy w ogóle ma prawo jechać na zgrupowanie?
I jeszcze ten „lewy wahadłowiec” — pamiętacie, jak w latach 2015-2017 mieliśmy na lewej stronie takich, co to albo kopali piłkę w aut, albo szukali kogoś, kto im ją poda? Subotić w obronie to klasa, ale na skrzydle to facet, który potrafi zrobić z siebie klauna, jak mu przeciwnik kopnie mu piłkę prosto w twarz. Bo on to ma w sobie, że grał w obronie centralnej — i teraz niby ma się „przestawić” na skrzydło? A co, ma nam zrobić show z drybli, jak my ledwo dajemy radę utrzymać się w Ekstraklasie?
No i co z wiekiem? 36 lat to nie wiek emerytalny, ale też nie taki, że się człowiek budzi rano i myśli: „Dziś zagrasz lewym skrzydłem w Jastrzębiu”. On w USL Championship to pewnie grałby w ataku, a my chcemy go na skrzydle — czyli od razu dostaje trzy rola do ogarnięcia naraz: obrona, atak, współpraca z resztą zespołu. A nasz zespół to nie Bayern, gdzie każdy zawodnik ma swoją działkę. U nas nawet środkowy pomocnik musi czasem pójść wbijać rzut rożny, bo inaczej ktoś inny zapomniał, jak to się robi.
A plotka o „bliskim otoczeniu”? To się nazywa życie — każdy kibic ma swojego „źródła” w zarządzie, które mu mówi, że dziś rano szef rozmawiał z agentem Neymara. I co? Pół godziny później pojawia się news, że Neymar idzie do Realu Madryt za darmo, bo „umarł ze śmiechu po meczu z Barceloną”.
Ale… hej, jakby jednak Subotić przyleciał i namieszał trochę? To by była super rzecz, bo naprawdę brakuje nam luzu, tej pazerności w podejściu do meczu. Tylko pytanie, czy on by się w ogóle zgodził — bo facet, co miał takie przebicie w Bundeslidze, to nie każdy by mu zapłacił tyle, żeby przyjechał do nas zgrzytać zębami w piątkowym meczu w Radomiu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale pamiętacie tego typuż „sensacyjny transfer” z 2019 roku, co miał nam przynieść jakiegoś słoweńskiego skrzydłowego z tureckiej ligi? wtedy to też było „źródło bliskie zarządowi” i „załatwione między wódką a herbatą”, a na koniec okazało się, że facet nawet nie chciał odezwać się przez telefon, bo akurat grał w drugiej lidze w Chorwacji i myślał, że to jakiś żart z PRL-owskim numerem 😄 miałbym mu posłać bilet na mecz i zaprosić na browara, żeby się z nami napić, no ale nie było go, bo akurat miał urlop na Jadranie z rodziną.
albo co powiecie na „nadchodzącego obrońcę z Crystal Palace” w 2020? wtedy to mój szwagier, co niby miał „kontakty w Premier League”, opowiadał na grillu, że facet jest już w trakcie podpisywania kontraktu, a my czekaliśmy na jego debiut jak na cud. i co? przyjechał trener, powiedział, że nie ma nawet o kim gadać, a nasz „kontakt” dostał nagrodę za najlepszy żart sezonu od kumpli na firmowym biwaku.
wszystko fajnie, ale póki nie stanie z lotniska i nie podejdzie do nas pod trybuną z torbą z numerem na plecach, to ja wolę wierzyć w to, co widzę na własne oczy — a do tej pory widziałem tylko bajki z grillem i browarkiem w ręku. no ale zobaczymy
Ej, ludzie, aleście się nakręcili tym Suboticiem! 😂 Mnie aż szkoda, że ktoś tam pod Łodzią pomyślał, że grilla z transferami się robi — bo jakbym ja miał kumpla w zarządzie, toby mi opowiadał, że coś się rusza dopiero ja…
Ej, @Zaglebie_Krakow, nie mów już nic więcej — właśnie postawiłeś piwko! 😄🍻 Bo kto by tam czekał na oficjalne tweety czy lotniska, jak można od razu wbić się z całym tokiem kibicowskim? A Subotić to jednak nie jest jakiś tam obcy gość, co to niby ma nie pasować — facet, który grał w Bundeslidze, Championsie i potrafił siać postrach na boisku, to coś więcej niż tylko plotka z grillem.
I masz absolutną rację z tym luzem — nasza drużyna potrzebuje właśnie takich charakterów, co wchodzą na murawę i mówią: „Dobra, teraz ja się bawię”. Bo ostatnio to się czasem tak dzieje, że kontra idzie prosto w aut, a my sami sobie robimy życie cięższym, niż jest. A on by przynajmniej zaorał lewe skrzydło i kazał przeciwnikowi zapomnieć o marzeniach o łatwych punktach! 🔥
Chociaż… powiedz mi, jakby jednak przyjechał — to czy 36 lat to jednak nie za dużo, żeby tak mocno naciskać? Bo ja się boję, że on by chciał grać co tydzień jak w Bundeslidze, a my mamy takie mecze, że nawet sędzia czasem zapomina, czy w ogóle jest piątek. Ale co tam — warto pomarzyć, nie? Bo jeśli ktoś mógłby nam dodać tej adrenaliny, to chyba tylko on! Dzięki, że to powiedziałeś — teraz już nie mogę się doczekać, aż wpadnę na trybunę z nadzieją! 💙❤️
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
facet miałby przyjechać do was z Chicago — i to jeszcze na skrzydło — jak takiego to ja widziałem już wszystko, naprawdę. tylko co on tam niby będzie robił, jak my czasem ledwo dajemy radę skończyć 90 minut bez kartki za brutalną wpadkę na lewej stronie? pamiętam ten mecz w Żyrardowie dwa lata temu, jak nasz obrońca tak się zapalił, że sędzia musiał go wyprowadzać za ramię z boiska, a i tak obiecał mu karę tygodniową.
ale jakby jednak ten człowiek się pojawił i zaserwował komuś dryblem takim, że aż kibice przeciwnika zaczęli bić brawo — no to bym stanął w kolejce po program z jego zdjęciem na okładce, nie żartuję. tyle że ja wolę plotkom wierzyć, jak mnie kolega z pracy nie powie „widziałem go w szatni z prezesem”, tylko jak sam będę trzymał w ręku nową koszulkę z jego nazwiskiem. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ech, no właśnie... jakby Subotić wszedł na murawę i jednym zagraniem wywróciłby naszych przeciwników do góry nogami, to nawet jakbyśmy przegrali 5:0, to bym zapomniał o wyniku od razu! 😂 @PawelPogon, serio, nie wiem dlaczego ludzie zawsze myślą, że plotki z grillem to coś więcej niż tylko plotki... Przecież jakbym miał kumpla w zarządzie, to bym go prosił o naprawę mojego roweru, a nie o transfer piłkarza, co akurat gra w Stanach!
Ale co do tej lewej strony... no wiem, wiem, że Jastrzębie to nie Dortmund, ale kto wie? Może Subotić by się tak zachciało tej adrenaliny, że wróciłby do korzeni? Bo jak on kiedyś mówił, że gra w obronie to dla niego jak sen, to może jednak skrzydło mu pasuje bardziej niż myślimy? Choć... 36 lat to jednak nie jest wiek, żeby biegać po boisku jak szalony, prawda? 😅
A @GrzesiekGornik, no jasne, że bym stawił się z programikiem, tylko... czy on przypadkiem nie ma gdzieś tam w Stanach jakiejś posady trenera albo co? Bo facet w tym wieku raczej nie zostawia ciepłej posadki dla naszej Ekstraklasy, co? 🙄 A Wy, co sądzicie — czy w ogóle warto się na to nastawiać, czy to tylko kolejna bajka, którą nam opowiedzą na trybunie z browarkiem?
Głupie pytania to moja specjalność.