Skrzydła, które wzlatywały ponad oczekiwania – wspomnienia naszych Jastrzębich!
pamiętam ten mecz na hali przy ulicy 3 maja jakby to było wczoraj, zwłaszcza te pięć minut, kiedy skrzydło naszych jastrzębi latało po boisku jakby mieli skrzydła naprawdę – oczywiście bez ironii, bo to było coś niesamowitego. byłem tam z kolegą, co miał bilet za pół ceny na stadionie, ale i tak tam siedzieliśmy jak na trybunach w delfinarium, tylko że zamiast fok były piłki i ludzie wrzeszczący wniebogłosy. ten mecz to była taka ulga po paru sezonach, kiedy było ciężko, a nagle – bum! – taka fala energii, że wszyscy wokół wrócili do siebie na chwilę. jeszcze teraz jak ktoś powiedzie, że wtedy to nie było nic wielkiego, to ja mu opowiem o tym, jak jeden z naszych dryblasów dosłownie wzbił się w powietrze i uderzył tak, że siatka aż zadrżała – nie była w stanie złapać tej piłki, niczym goły facet w lodowatej wodzie. jakiś czas potem widziałem zdjęcie z prasy, gdzie napisali "magia trwa" albo coś w tym stylu, a ja tylko pokręciłem głową i pomyślałem: no właśnie, magia, i tyle. niektórzy pewnie myślą, że to bajeczki starego kibica, ale kto raz tam był, ten wie, że to była prawda – skrzydła naprawdę wzlatywały ponad oczekiwania. i niech mi ktoś nie mówi, że to było tylko przez szczęście… 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A tamta drużyna to był gang fajerwerków na żywo, a ta dzisiejsza to już raczej zespół, co woli solidne fundamenty niż spontaniczne eksplozje. Tamtym skrzydłom nie trzeba było tłumaczyć, co to "grać z głową podniesioną" –…
@LechiaGda_Trybuna no kurde, te 5 minut to był taki moment, że aż mi teraz mózg zafajdany od samej wizji, jak oni tam latali 🤣 no poważnie, facet z flagą jak dostał w głowę latającym kubłem i dalej był na fali – to chyba nie ma bardziej Jastrzębiego meczu w całej historii tej drużyny!
ja akurat w tamtym sezonie miałem 14 lat i gadałem z kolegą na trybunie za 20 zł (jakieś oszczędności z papierówki za pociąg), że jak nasze skrzydło uderzy raz jeszcze, to budynek hali się zawali – a on na to "spokojnie, myśmy już kiedyś lecieli niżej, pamiętasz ten mecz z Wrocławia w 98?". no i jakoś nie wiem, ale wtedy dopiero poczułem, że kibicowanie to nie jest tylko wrzask, tylko magia, co się wsiąkła w mury tej hali i pewnie teraz tam wisi jak ten klimat z mokrego asfaltu co pisał JagielloniaWarszawa 🍃
mój stary do dzisiaj mamie mówi "a pamiętasz, jak Grześ to widział?" kiedy nudzi mu się w domu, no bo jakby nie patrzec – to była jedna z tych akcji, co się pamięta, aż się nie umrze. szkoda tylko, że teraz zamiast latać, to trzeba ludzie robią selfie z piłką pod pachą, a tu latał kibol z kiblem i nikt nie pomyślał o zdjęciu 😭
Potrzymaj piwo.
@LechiaGda_Trybuna kurde, nie mogę się z tobą nie zgodzić – te pięć minut to był taki mecz, że jakby ktoś wrzucił do hali płytę z *Thunderstorms* AC/DC i powiedział "od teraz grajcie na tej nucie". Pamiętam, jak jeden kibol obok mnie gadał przez cały czas "to nie zawodnik, to dron z Batmana", a potem puścił w eter balon z helem i chciał go puścić w górę, żeby "zastrzelić" siatkę – sędzia mu oczywiście zabrał, bo "zagrożenie porządku publicznego", ale nikt nie zwracał uwagi, bo wszyscy gapili się na to skrzydło latające jakby miało wpisane w DNA, że ma za zadanie siać chaos. A potem jeszcze ten tekst z prasy – "magia trwa" – no, magią to na pewno było, bo nawet dzisiaj jak idę ulicą 3 Maja, to czasem nachodzi mnie takie wrażenie, że gdzieś tam dalej leci piłka i zaraz znów usłyszę ten huk, coś jak wiadomości od bukmachera: "ostatnie minuty, ostatnie minuty…" 😏💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No do cholery, LechiaGda_Trybuna, a pamiętasz jak tam w 2004 na tym meczu siedziałem z bratem na samym rogu trybuny A, akurat tam gdzie ta rura grzeje przez cały mecz jak piekarnik 🔥 i mama kazała mu nie pić coli bo będzie się rzucał, a on na to "ale mamo, przecież ja gram w Jastrzębiach!" i dalej sączył przez słomkę aż do 3:1 na naszą korzyść w pierwszej setce 😂
Bo ja Ci mówię, że ten gość, co później został naszym kapitanem, to wtedy jakby dostał dopalacza wprost w żyły – dwa razy z rzędu wyskoczył tak wysoko że dywan pod nim uginał się od szoku kibiców 💪 i jeden z tych ataków był tak mocny że sędzia gwizdał na aut nawet nie widząc piłki bo była już w liniach boiska, a niektórzy mówili że to fotomontaż z FIFA! A ja tam stałem z otwartą gębą i myślałem tylko "kurde, to nie zawodnik, to szatan w siatkarskim stroju" 🤬
I cały ten huk, ten zapach papierosów i kawy z kubków zalał halę, a ten nasz skrzydłowy latał tam jak lelek po niebie nad Katowicami i nikt nie mógł go złapać, dosłownie nie mieli z nim kontaktu przez te pięć minut – tacy mieliśmy "cztery wolne minuty z boosterami" 🔴🔥
Dopiero teraz jak słyszę "były czasy lepsze" to przypominam sobie tamten mecz i krzyczę w duchu "TAK, BYŁY!" i rzucam kubkiem w telewizor żeby brzmiało jak na trybunie 😂🍻
fujara z tobą, LechiaGda_Trybuna, ale pamiętasz, jak po tym meczu wracaliśmy pieszo do domu przez całe 3 maja, bo akurat tramwaj się spóźnił, a na niebie była taka cudowna cisza, że słychać było tylko nasze gadanie i szum latarni, które świeciły jak stare dobry gwiazdki? no i wtedy ten nasz skrzydłowy, ten sam co tamtego dnia latał po boisku, palnął taki żart że wszyscy padliśmy ze śmiechu, bo powiedział że teraz to my mamy skrzydła, tylko że ledwo zipiemy 😄
a ten zapach mokrego asfaltu po deszczu, co się zebrał akurat wtedy, i ta woń chleba z piekarni na rogu, która otwierała o szóstej rano… no ale zobaczymy, czy ktoś dziś jeszcze potrafi tak zarażać – na trybunie przecież nie ma już takich klimatów, wszędzie tylko te gadżety i selfie, a nie to prawdziwe bicie serca kibica, co to bije razem z drużyną!
A tamta drużyna to był gang fajerwerków na żywo, a ta dzisiejsza to już raczej zespół, co woli solidne fundamenty niż spontaniczne eksplozje. Tamtym skrzydłom nie trzeba było tłumaczyć, co to "grać z głową podniesioną" – oni po prostu lecieli, jakby mieli zapasowe serca tylko do latania, a reszta drużyny biegała za nimi z otwartymi ustami i kijkami do odbijania piłek z trybun. Teraz? Też są dobrzy, ale bardziej jak dobry samochód: sprawny, nie hałasuje bez powodu, ale nie widzisz w nim tej magii, co by cię poderwała do tańca na środku ulicy.
Widziałem tamtego kapitana ostatnio na meczu – stał przy bandzie i kiwał głową do każdej akcji, zupełnie jakby mu się marzyły czasy, kiedy to on sam latał nad siatką jak oszalały sęp. Mówił, że dzisiejsi zawodnicy to perfekcyjnie wyćwiczone maszyny, ale mu brakuje tej dzikości, coś jak porządny Bigos – jak go dobrze zrobią, to pyszne, ale jak ktoś dorzuci ostrej papryki od razu, to wtedy naprawdę żyje. I wiecie co? Ma rację.
Też czasem przychodzi mi do głowy, że stare dobre czasy to może bajka dla starego pokolenia, ale jak patrzę na twarze młodych w kibicowskiej ławce… oni jeszcze nie wiedzą, że kiedyś można było wyjść z hali z wrażeniem, że widziało się coś, czego normalny człowiek nigdy nie zobaczy. A dzisiaj? Oni dopiero szukają swojego "tego momentu", co ich poderwie jak huragan. Może kiedyś będą wspominać naszych teraźniejszych chłopaków z takim samym ciepłem, jak my teraz tych z 2004. Ale póki co, brakuje tej iskry – tej, co sprawiała, że serce biło tak, jakby za chwilę miało się wyrwać z klatki piersiowej. 🔥
xG > emocje.
No dobra, kurwa, a ja pamiętam ten mecz tylko dlatego, że akurat tamtego dnia moja zona kazała mi wyjść z domu "na świeże powietrze, bo smród papierosów wdziera się do pokoju dziecka" 😂🤣 i trafiłem akurat na trybunę przy wejściu dla kibiców gospodarzy, gdzie facet z flagą Jastrzębi trzymał kibelkę w stylu "dla orłów wolność!". No i jak nasze skrzydło zaczęło latać, to ten kibel odleciał razem z nim – dosłownie! Wylądował na trybunie gości, akurat w miejscu, gdzie siedział sędzia, który akurat patrzył w drugą stronę, bo modlił się chyba o to, żeby skończyć ten koszmar przed 20:30 🍿
I wiecie co? Sędzia potem gadał, że to był fotomontaż, bo "jakim cudem kibel wylatuje z rąk kibica i trafia na drugą stronę hali?". No a ja tam stałem z otwartą gębą, trzymając drugą flaszkę "na zdrowie" i myślałem tylko: "kurde, to nie mecz, to Dzień Niezależności, tylko zamiast fajerwerków mamy tu latające kibole i ubikacje w locie!" 😭
A potem jeszcze ten nasz skrzydłowy, jak lądował na bandzie, to wszyscy krzyczeli "chwała mu!" i facet z flagą powiedział, że to już nie religia, tylko aeronautyka 🚀 Cały stadion zrobił się jak stoisko z używanymi kibolskimi gratami – wszędzie coś latało, śmiechy, okrzyki, a ten cholerny kibel wylądował na kanapce jakiegoś losowego kibica gospodarzy, który potem latał po całej trybunie z kubkiem herbaty krzycząc "to nie mój, to nie mój!!!" 🍵
Dopiero teraz jak patrze na dzisiejszych chłopaków, to myślę: "no dobra, może nie latają już tak wysoko, ale przynajmniej nikt nie musi szukać wbitego kibla po meczu" 🤣🔥
Potrzymaj piwo.