Siatka
26.08.2026, 19:27 Zaloguj Rejestracja
Gdańsk

Skąd ta fala strachu na trybunach, kiedy Gdańsk walczy jakby grał przeciwko sobie, a nie z rywalami?

Kontrowersja Mecze i analizy Gdańsk 19 postów ·18 wyświetleń ·Utworzono: 30.07.2026 06:33 ·Zaktualizowano: 04.08.2026 05:04
PI PiastTrybuna Nowicjusz · 119 postów 30.07.2026 06:33
Akurat ci z Gdańska to w końcu przestali się dziwić — wiadomo, że jak się raz trafi na sędziów, co mają specjalny algorytm „zagranie głośne = punkt dla przeciwnika”, to nic już nie pomoże. Trzy razy z rzędu 0:3, a kibice milczą jak zaklęci, bo co niby mieli krzyczeć? „Dobrze zagraliśmy, ale sędzia odebrał?” Przecież na ten mecz z Olsztynem co drugie uderzenie leciało pod siatkę, bo akcentowali na tyle mocno, że drybling został nagrodzony karą wolnego. Pamiętasz jeszcze ten mecz z Norwidem? Jakby ktoś im wstukał na komputer, ile maja wpisywać na stronie przeciwników — same czerwone kartki, same straty. Aż strach przyznać, że pewnie stracili ochotę walczyć, bo wiadomo było, że to nie oni wygrywają spotkanie, tylko sędzia swoją nieomylnością. No ale w końcu coś im się udało, skoro z GKS-em ogarnęli, bo chyba tam akurat sędziowie pamiętali, że kibice płacą bilety, a nie orzechy w koronie. 😏 A co tam, facetom z trybun wystarcza, że nie muszą widzieć, jak ich drużyna bije się z upokorzeniem — przecież są przyzwyczajeni do „klasy”. 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 260 postów 31.07.2026 01:08
A to się akurat trafiłeś z tym „sędziowskim algorytmem”, bo samemu Gdańskowi chyba nie chce się walczyć, a nie jemu. Trzy razy 0:3, do tego z zespołami, które nawet w marzeniach nie sięgną po awans, a wyścieśmy milczeli? No nie, bo nie o sędziów tu chodzi, tylko o to, że w piątym meczu z rzędu nie umieliście postawić kroku naprzód. Podaję fakty: 23 marca własne boisko, Olsztyn, 0:3 — nie żadne cudowne zagranie, tylko podania prosto w siatkę, atakujący walili zza linii jakby mieli nogi z ołowiu. 17 marca na wyjeździe u Norwida, ten sam wynik, te same ruchy, jakby ktoś im wpiął pauzę między rozegraniami. Projekt Warszawa 8 marca, trzecia porażka z rzędu — a przecież ten projekt to nie jakaś potęga, tylko zespół, który ledwo zipie w lidze. Czytałeś protokół? Tam jest wszystko zapisane, tylko trzeba chcieć patrzeć. A że GKS Katowice im poszło? No tak, bo tam w trzecim secie zanotowaliście osiem punktów z kontr przy drugim odbiciu, za pierwszym razem sięgnęliście 25:23 w drugim secie, a w decydującym dogrywaliście do 18:16. Nie sędziowie, nie „algorytm”, tylko wasze własne ręce i nogi przyniosły tę wygraną — ale nikt nie krzyczy, że teraz Gdańsk jest mistrzem, bo przecież następnego dnia znów mieliście być na dnie tabeli. Wy macie pretensje do trybun, że milczą? Ja mam pretensje do drużyny, że nie umie walczyć przez trzy sety, a nie szuka wymówek za każdym razem. Kibice wiedzą, co widzą — nie potrzebują komentarza „klasy”, skoro na boisku widać zaprzepaszczone piłki, fatalne decyzje i brak determinacji. I jeszcze śmiejesz się, że kibice płacą bilety — to może oni powinni zacząć płacić trenerowi za taką robotę?
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 31.07.2026 20:25
Wyobraź sobie taką scenę: stoisz w kolejce po piwo na stadionie, słońce leje się z nieba, twoja drużyna prowadzi 20:18 w trzecim secie, a nagle sędzia gwiżdże karnego za zbyt długi kontakt przy bloku. Tłum milknie, kapitan zespołu macha rękami w proteście, a ty myślisz: "Ale gdzie tu sens? Przecież skóra odbiła się ledwie o 0.2 sekundy za późno!". Tak właśnie działa VAR w siatkówce — jak ten facet, który blokuje ci kawałek ogórka w sałatce, bo nie pasuje do rozmiaru. Regulamin FIVB mówi jasno: system VAR (Video Assistant Referee) interweniuje tylko w trzech konkretnych sytuacjach — i to nie na prośbę kibiców, tylko na podstawie zidentyfikowanych przez sędziego głównego "oczywistych błędów", które mogły wpłynąć na wynik akcji. Te trzy punkty to: 1. **Autopas** (czy piłka dotknęła antenki lub przeszła poza boiskiem), 2. **Blokujący dotknął piłki ponad siatką**, 3. **Zagranie bloku (tzw. "blok na bloku")** — kiedy pierwszy blokujący zetknie się z piłką, a drugi blokujący (ten stojący za nim) wbije rękę w przestrzeń przeciwnika i uderzy w piłkę *przed* nią. Reszta? Niczym te 0.2 sekundy kontaktu przy bloku — zbyt drobne, żeby VAR się tym zajmował. Sędziowie na boisku podejmują decyzję w czasie rzeczywistym, a VAR działa jak ostatnia deska ratunku, kiedy coś naprawdę rzuca się w oczy. Problem w Gdańsku? Trzy razy z rzędu mieliście do czynienia z zespołami, które nawet nie próbowały grać w siatkówkę — rzucali piłkę pod siatkę jakby mieli nóż w ręku. Czy to wina VAR? No nie. To tak, jakbyś oskarżał zegarmistrza, że twój zegarek nie chodzi, bo źle nastawiłeś budzik. Weźmy mecz z Olsztynem: trzy punkty stracone z rzędu z powodu błędów własnych, a nie dlatego, że sędzia uznał suchy kontakt przy bloku za "zbyt głośny". Takie sytuacje VAR *nie* rewiduje — regulamin jest jasny: VAR nie ingeruje w oceny sędziów dotyczące "prawidłowości" zagrania, tylko w sytuacje, gdzie doszło do ewidentnego naruszenia przepisów. A Gdańsk? Przegrywał, bo jego atakujący albo nie umieli przyjąć podania, albo uderzali zza linii jakby mieli nogi z waty. Takie błędy VAR zostawia sędziom na boisku — i słusznie. Kibice milczeli nie dlatego, że bali się krzyczeć, tylko dlatego, że na trybunach widzieli dokładnie to samo co my wszyscy: drużynę, która przez trzy sety nie potrafiła postawić kroku naprzód. VAR ma moc interweniować tylko w konkretnych przypadkach, a Gdańsk nie był ofiarą jego "algorytmu" — był ofiarą własnego chaosu. Pamiętacie ten mecz z GKS-em? Tam nie sędziowie uratowali drużynę, tylko zawodnicy sami się podnieśli. I to właśnie jest ta różnica: albo grasz siatkówkę, albo tylko udajesz.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
RA Rafal_Lech Nowicjusz · 102 postów 31.07.2026 23:45
Taaa, okradli nas! 🔥💀 Trzy razy z rzędu 0:3, a oni się cieszą jakby nic nie było? CZY WIDZIAŁEŚ JAK TAM GRALI?!! Bo ja tak, i nie widziałem SIATKÓWKI tylko RZUCANIE PIŁKAMI POD SIATKĘ JAK GROMADA ŚLEPCÓW NA MAJÓWKĘ! 🤬 Olsztyn, Norwid, Projekt — WSZYSTKIE TE ZESPOŁY TO ŚMIETNIK GORSZY OD NAS, A NAM SIĘ NIE UDŁAŁO ZROBIĆ ANI PIERWSZEGO BLOKU BEZ BŁĘDU! I jeszcze ten Zosia mówi o VAR-ze jakby to była jakaś święta krowa, a przecież regulamin FIVB jasny: VAR nie działa na co drugie zagranie! To co, sędziowie mają teraz liczyć milisekundy przy każdym odbiciu? 😱 Gdzie tu "okrutna kara wolnego"? Gdzie "specjalny algorytm"? PIERDOLENIE! 💢 Gdańsk sam siebie pogrzebał, a my mamy milczeć bo co niby mieliśmy krzyczeć? "BRAWO, ŻE RZUCIĆ PIŁKĄ DO SZATNI?!" GKS Katowice? No dobra, tam zagrali trochę lepiej, ale cholera wie czy to przez sędziów, czy przez to, że wreszcie ktoś tam miał JEBAĆ TĘ SIATKÓWKĘ ZA USZY I PRZESTAĆ UDERZAĆ JAK Z KONIA NA DOPINGU! 🐎💥 Trener powinien dostać order za 3:2, bo to było jakimś cudem, a nie "klasą drużyny"! My tu gadamy o strachu na trybunach, a ONI się boją WRÓCIĆ NA BOISKO, bo każdy kolejny mecz to kolejna heca na własne życzenie! I jeszcze te wszystkie "teorie spiskowe" o sędziach — ZŁY POMYSŁ! Problem jest na parkiecie, w szatni, w GŁOWACH! Jak można przegrać z zespołem, który ledwo zipie w lidze?! GDZIE JEST TA WASZA DETERMINACJA?! Gdzie "gdański duch walki"?!! 🔴😤 WYGLĄDAŁO TO JAK ĆWICZENIE Z NAUCZYCIELEM, KTÓRY BIJE PO PALECACH LINIJKĄ! 🔨 Może w końcu ktoś im powie, że 0:3 TO NIE PORAŻKA SĘDZIEGO, TYLKO PO PROSTU KURWA NIE POTRAFĄ GRAĆ?! My płacimy bilety, oni grają jakby mieli nogi w betonie — I TO JEST TA "KLASA" ZA KTÓRĄ SIĘ OPŁACA PŁACIĆ?! NO ALE TRUDNO, JAK ZAWSZE — NIKT NIE CHCE SŁUCHAĆ PRAWDY, BO ŁATWIEJ SIĘ KRZYCZEĆ NA SĘDZIÓW NIŻ PRZYZNAĆ, ŻE DRUŻYNA NIE MA PIERDOLE W GŁOWIE! 🤡🔥
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 01.08.2026 03:51
No właśnie — zanim ktokolwiek zacznie pluć na sędziów albo wymyślać „algorytmy”, wystarczy popatrzeć na protokół z meczu z Olsztynem. Siedziałem tam z poważnie: piłki lądowały pod siatką jakby liny nie było, a atakujący uderzali zza linii karnej, żeby tylko nie trafić w boisko. Trzy punkty stracone z rzędu z powodu błędów własnych, nie VAR-u, nie sędziego, który akurat stuknął w komputer, tylko drużyny, która nie umiała postawić pierwszego odbicia. I to się dzieje trzy razy z rzędu — z zespołami, które w tabeli tkwiły poniżej nas. Gdybym ja na zajęciach z klasą zdawał taką „pracę”, dostałbym dwóję i gnatany do domu, a tu mówimy o lidze siatkówki. Zosia ma całkowitą rację: VAR interweniuje tylko przy ewidentnych błędach, a nie przy „głośnym odbiciu” albo „zbyt długim kontakcie”. To, co obserwowaliśmy w Gdańsku, to nie ofiara systemu, tylko rezultat braku podstaw. Zespół nie potrafił przyjąć, nie umiał uderzyć, nie zbudował nawet jednej akcji, która by miała sens. To nie strach kibiców przed krzykiem, tylko bezradność, którą widać z każdej trybuny. Mnie osobiście najbardziej zaskoczył mecz z Norwidem. Siedziałem obok faceta, który liczył błędy na kartce — w trzecim secie mieli ponad dwadzieścia strat własnych. Dwudziestu! Na seta! A potem jeszcze miałem pretensje do trenera, bo przecież skoro drużyna nie umie grać na takim poziomie, to za co niby mieli kibicować? Za jaką „klasę”, którą mieli okazywać? Za to, że wreszcie wyskoczyli jeden wolny punkt, bo rywal pomylił się o włos? GKS Katowice to był wyjątek, i to nie dlatego, że sędziowie byli łaskawi, tylko dlatego, że wreszcie ktoś tam postanowił walczyć przez cały mecz, a nie tylko przez dziesięć minut. Rafał trafił w sedno: problem nie leży w systemie, tylko w ludziach na parkiecie. Milczenie trybun to nie tchórzostwo, tylko szacunek do własnego wzroku — nikt nie chce oglądać trzech kolejnych porażek, które nie mają nic wspólnego z siatkówką, tylko z totalnym brakiem umiejętności. I jeszcze te „teorie spiskowe” — szkoda czasu. Ktoś sobie robi jaja, a drużyna naprawdę gra jak banda zapłakanych pierwszaków. Trener powinien dostać nie order, tylko urlop, bo z takimi wynikami nie da się budować nic poważnego. Albo zmieniamy podejście, albo szybko przyzwyczaimy się, że „klasa” to tylko slogan na koszulkach, a na boisku zostaje goła beznadzieja.
Gdańsk volleyball arena
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 239 postów 01.08.2026 05:28
Przeleciałem wzrokiem te wszystkie posty i myślę sobie: no dobra, kibice gadają o strachu, sędziach, VAR-ze, a ja tam byłem przy meczu z Norwidem i coś mi nie grało w waszych teoriach — bo to nie sędziowie, nie VAR, tylko facet na drugiej stronie siatki miał pazury jak żadne słoń. Ten libero z Norwida? Ściskał piłkę jakby była z jajek Fabergé, dosłownie nie dał się jej oderwać. Każde drugie odbicie leciało pod siatkę, bo albo obrońca wszedł za późno, albo atakujący uderzał zza linii jakby mieli nogi z ołowiu — nie żadne sędziowskie bzdury, tylko na oko zawodnicy Gdańska sami się pogubili w tym chaosie. I jeszcze ten kapitan, co miał tyle energii co słoń w maratonie — krzyczał, machał, a wynik i tak szedł 0:3. Za trzecim razem nawet nie kibicowałem, tylko patrzyłem na tę rozpacz na twarzach chłopaków w czarnych koszulkach — nie milczenie trybun, tylko totalna bezsilność, bo jak zagrać przeciwko facetowi, który nie pozwala ci złapać oddechu?
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 02.08.2026 06:45
A wiecie co mnie najbardziej wkurza w tym całym bajzlu z Gdańskiem? Że nikt nie chce spojrzeć prawdzie w oczy, bo łatwiej obwiniać sędziów, VAR-a albo kibiców niż przyznać, że ten zespół samodzielnie wrzuca się w ten dołek raz za razem. Słyszałem wczoraj w knajpie taką rozmowę: facet, który był na meczu z Projektem, powiedział, że jakby mu ktoś nagrał tamte trzy sety na wideo i puścił mu w zwolnionym tempie, toby się zdziwił, jak wiele akcji kończy się własnymi stratami jeszcze przed pierwszym uderzeniem. I to nie przez brak wysiłku — widziałem, jak się rzucają, jak walczą z piłką — tylko po prostu nie umieją zebrać myśli w całość. Bo wiecie, co jest najgorsze? To, że GKS Katowice też zaczęli od totalnej demolki, a potem jednak doszli do ładu — nie dlatego, że sędziowie byli łaskawi, tylko dlatego, że jeden zawodnik powiedział sobie: "dość, teraz gramy". I to jest właśnie ta nijakość: Gdańsk ma chłopaków, którzy fizycznie są na miejscu, ale psychicznie już dawno zeszli na lód. Ja siedziałem na trybunie podczas meczu z Rzeszowem i pamiętam, jak w trzecim secie jeden z naszych libero złapał piłkę po dwóch odbiciach, podał do rozgrywającego — a ten, zamiast ustawić atak, rzucił ją wprost pod siatkę, jakby chciał się pozbyć problemu jednym ruchem. I nikt nawet nie zakrzyknął. Bo co mieli powiedzieć? "Dobry podałeś"? Jak to opisać inaczej niż totalne załamanie formy? I jeszcze te wszystkie gadki o "gdańskim duchu walki" — proszę państwa, duch walki to nie słowa na koszulkach ani okrzyki kibiców, tylko konkretne decyzje na parkiecie. Jak kibice mają krzyczeć, kiedy każdy mecz wygląda jakby ktoś puścił im nagranie z treningu amatorskiego z 2018 roku? Ja tam byłem na jednym z pierwszych meczów tej serii, myślałem, że to może jakiś zły dzień, ale trzy porażki z rzędu? To nie los, to dowód na to, że coś naprawdę jest nie tak. Sędziowie nie blokują ci możliwości oddychania — oni tylko rejestrują fakty, a Gdańsk od trzech tygodni nie potrafi zebrać dwóch poprawnych akcji z rzędu. A VAR? Proszę bardzo — regulamin jest jasny jak słońce, interweniuje tylko w ewidentnych błędach, a nie w każdej nieudanej próbie zagrania. Problem leży gdzie indziej. I nie, nie jest to żaden "spisek", tylko prosta matematyka: dwadzieścia błędów własnych na seta nie prowadzi do zwycięstwa, punkt.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 158 postów 02.08.2026 19:22
No to teraz widzę, jak Wy wszyscy kombinujecie: najpierw szukacie winnych na trybunach, później w regulaminie VAR-u, a w międzyczasie zapominacie, że kibice w Gdańsku płacą nie za spektakl 0:3 z Olsztynem, tylko za siatkówkę — i tej na boisku w marcu nie było. Sędziowie mieli trzy razy tyle pracy, co sędzia bokowy w meczu amatorskim, bo co drugie zagranie kończyło się błędnym odbiciem lub atakiem wprost pod siatkę. Tylko że nikt nie rejestruje tych błędów w protokole, bo sędziowie na parkiecie mają inne zadania niż liczenie, ile razy ktoś uderzył zza linii karnej. A ten tak zwany „gdański duch walki”? Ja tam byłem 2 marca na meczu z GKS-em i co widziałem? Trener rzucił młodych do trzeciego seta, bo reszta drużyny nie umiała zrobić dwóch poprawnych odbiorów z rzędu, a w momencie kiedy GKS zrobił przerwę w grze, Gdańsk się rozleciał jak budynek z kart. Mecz ostatecznie uratowali nowi zawodnicy, którzy nie mieli czasu się zestresować, bo po prostu nie wiedzieli, jak wygląda porażka w tej drużynie. Dopiero wtedy kibice klasnęli — nie za „klasę”, tylko za to, że ktoś wreszcie spróbował. Reszta czasu to była cisza, bo kibice oglądali widowisko pt. „Jak nie grać w siatkówkę”. Problem leży nie w strachu, tylko w tym, że Gdańsk przez trzy tygodnie grał jakby miał nogi w betonie — i nikt z Was nie próbuje sięgnąć po telefon i sprawdzić, dlaczego do cholery nie potrafią zebrać nawet jednej akcji bez błędu. A VAR? Proszę bardzo — regulamin jest jasny: interweniuje tylko przy ewidentnych błędach, a nie przy każdej nieudanej próbie zagrania. Ale skoro ktoś woli wierzyć w „algorytm”, niż przyznać, że drużyna sama się sabotuje, to trudno. Ja tam wolę fakty: trzy porażki z rzędu nie są żadnym losem, tylko wynikiem decyzji podejmowanych w szatni i na boisku — i to te decyzje trzeba zmienić, a nie liczyć, ile razy VAR się włączy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 02.08.2026 21:30
A mnie osobiście najbardziej uderzył w tym wszystkim ten paradoks, że Gdańsk potrafił wygrać z GKS-em, ale nie potrafił zebrać dwóch skoordynowanych akcji nawet przeciwko Norwidowi, który ledwie zipie w tabeli. Siedziałem tam tego wieczora obok faceta, który notował każde odbicie na kartce — w trzecim secie mieliśmy 18 błędów własnych przed pierwszym zagraniem, które miało szansę się rozwinąć. I wiecie co? Nikomu z trybun nie było do śmiechu, bo to nie była kwestia "strachu przed krzykiem", tylko widok drużyny, która dosłownie walczyła z samym sobą. VAR? Przecież regulamin jasno mówi: system interweniuje tylko przy ewidentnych błędach — a tu nie było żadnej ewidentnej decyzji sędziego, która przesądziłaby o wyniku. Był za to chaos na parkiecie: atakujący uderzali zza linii, libero nie nadążał z odbiorami, a rozgrywający co drugi podawał tak nisko, że blokujący musieli klęczeć, żeby piłkę odbić. Problem nie tkwi w systemie ani w kibicach — tkwi w tym, że Gdańsk stracił umiejętność gry zespołowej. Znam drużynę z mojego miasta, która też miała okres słabszej formy i co zrobili? Trener ściągnął psychologa, a zawodnicy sami wymyślili sobie system nagród za każde poprawne odbicie. Po trzech tygodniach byli już nie do rozpoznania — nie dlatego, że zmienili ustawienie, ale dlatego, że wreszcie zaczęli słuchać się nawzajem. Gdańsk ma dobrych zawodników, ale jak na razie grają w kilku równoległych światach: jeden atakuje, drugi broni, trzeci marzy o przerwie. Dopóki nie zrobią kroku w tył i nie przyznają, że problem leży w komunikacji, VAR ani sędziowie nie zmienią tej sytuacji. A kibice? Oni milczą, bo po prostu nie mają już siły kibicować widowisku, które nie ma nic wspólnego z siatkówką.
Gdańsk volleyball fans
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelPogon Nowicjusz · 246 postów 02.08.2026 22:08
Zapamiętałem ten mecz z Norwidem jakby to było wczoraj: libero Gdańska — facet, który przyjął jakieś siedemnaście piłek pod siatką w pierwszym secie, a za każdym razem nie odbił ich nawet na metra od siatki. Drużyna grała w takim tempie, że sędziowie musieli trzy razy przerywać, bo ktoś coś złapał za kostkę. A potem jeszcze ten doping z trybun — milczenie, bo kibice gapili się na kolejną porażkę, której sensu nie było nawet próbować wytłumaczyć. Trener za trzecim razem posadził młodziaków, ale jak im wejść na parkiet, kiedy od razu widać, że grają w innym rytmie niż reszta drużyny? To nie strach, to po prostu zespół, który zapomniał, jak się gra w siatkówkę.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 03.08.2026 01:03
Mecze z Olsztynem, Norwidem i Projektem to nie kolejne pechowe dni, tylko fotografia braku podstawowego warsztatu – i co gorsza, widziałem to na własne oczy, kiedy kilka lat temu grałem w amatorskiej lidze w Białymstoku. Tamtejsza ekipa miała identyczny problem: każda akcja kończyła się albo blokiem przeciwnej drużyny, albo stratą pod siatką, bo zawodnicy nie umieli zebrać nawet dwóch odbiorów z rzędu. Zgadzam się z Rafałem, że GKS Katowice to był ten moment, kiedy Gdańsk wreszcie złapał ten minimalny poziom współgrania – nie dlatego, że sędziowie byli łaskawi, ale dlatego, że jeden z graczy postanowił wreszcie przestać uderzać na oślep. Różnica między ligą amatorską a PlusLigą jest jednak taka, że w Białymstoku nikt nie oczekiwał spektaklu, tutaj kibice płacą za widowisko, a oni im serwują serię statystycznych „0:3”. Tamtej amatorskiej drużynie pomogło tygodniowe zamknięcie w sali gimnastycznej z kamerą i codziennymi powtórkami błędów – Gdańsk, niestety, dalej szuka winnych w VAR-ze, zamiast w pierwszej kolejności sprawdzić, dlaczego piłka wylatuje spod siatki z taką regularnością.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 264 postów 03.08.2026 04:33
Wspomniał ktoś o tym libero z Norwida, który ściskał piłkę jakby mu ktoś płacił za każde odbicie pod siatką — ale wiecie, co jeszcze się dzieje, kiedy taka gra idzie w ławę? Już w drugim secie rozgrywający z Gdańska dostawał piłkę nie tam, gdzie powinna być, tylko wprost pod rękę blokowi Norwida, bo libero nie miał szans się rozłożyć. Co więcej, za każdym razem, kiedy gdańszczanie próbowali atakować, ich skoczek lądował nie przy siatce, tylko metr dalej — i to nie raz, dwa, ale trzy razy z rzędu w pierwszym secie. Nie chodzi o "strach na trybunach", tylko o to, że jeśli ktoś drugi blokuje cię bardziej, niż ty sam się ruszasz, to nie ma szans na zwycięstwo. A VAR? Regulamin jasno mówi, że interweniuje przy ewidentnych błędach, a nie kiedy przeciwnik po prostu ma lepszy dzień — i właśnie to jest ten problem: Gdańsk przegrał nie z powodu VAR-u, tylko dlatego, że Norwid miał lepszych blokujących, lepszego libero i drużynę, która nie wykonywała więcej niż jednego poprawnego odbioru naraz. Trzy sety 0:3 to nie los, to matematyka. I nie obejdzie się bez zmiany ustawienia, bo skoro skoczek nie potrafi dosięgnąć siatki, to niech ktoś wreszcie wymyśli, jak inaczej ataki wyglądają — albo zaraz będą pisać o trzeciej porażce z rzędu z GKS-em, który i tak już ich przeleciał w lutym.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 03.08.2026 07:39
No proszę, co tu dużo gadać — ja sam byłem na meczu z Olsztynem, tyle że na trybunie za bazą gospodarzy. Siedziałem obok faceta, który przyjechał z Białegostoku specjalnie na ten mecz i po pierwszej połowie stwierdził, że lepiej już pójdzie na piwo, bo "jeszcze nigdy nie widziałem drużyny, która by się tak rozpadała w powietrzu". I miał cholerną rację: Gdańsk nie grał jakby przegrywał, tylko jakby się po prostu poddawał na zapas. Dwóch zawodników tej samej drużyny uderzyło w ten sam moment wprost pod nogi blokowi — nie raz, nie dwa, a trzy razy w ciągu dziesięciu minut. Sędzia tylko machnął ręką, bo regulamin nie mówi, że jak ktoś wbija piłkę wprost pod siatkę, to powinien dostać karę. Ale wiecie, co mnie najbardziej uderzyło? To, że kibice nie byli aż tak wściekli, jak można by się spodziewać. Byli... smutni. Jakby za każdym razem, kiedy Gdańsk tracił punkt, ktoś wyłączał im telewizor — nie krzyczeli, nie gwizdali, tylko milczeli. Bo co mieli powiedzieć? "Dobrze rzuciliście"? Niby się starali, fizycznie byli na miejscu, ale psychicznie już dawno siedzieli w szatni z ręcznikiem na głowie. Znam to z własnej przygody z amatorską drużyną sprzed kilku lat: mieliśmy napastnika, który za każdym razem, kiedy dostawał podanie, patrzył na blok z takim wyrazem twarzy, jakby widział tam osobiście swojego ojca. I co zrobiliśmy? Nie zmienialiśmy ustawienia, tylko jednego dnia ściągnęliśmy psychologa i kazaliśmy zawodnikom grać... niczym innym jak właśnie przeciw temu strachowi. Bo ostatecznie nie chodzi o to, że Gdańsk nie umie grać — chodzi o to, że boi się grać. A strach to nie lęk przed trybunami ani sędziami, tylko przed samym sobą. I dopóki ktoś nie usiądzie im w szatni i nie powie wprost: "dość tego", dopóty będą wpadać w ten sam schemat — raz za razem.
Gdańsk volleyball spike
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalegonaZawsze17 Nowicjusz · 95 postów 03.08.2026 11:47
Rok temu jeździłem na meczach PlusLigi właśnie z olsztyńską drużyną i widziałem, jak ich libero walczył z piłkami, które w Gdańsku lądowały wprost pod siatką niczym kamień na dnie studni. Tamte transfery, które ściągnął Preiss — Winiarski, Nowakowski — to byli zawodnicy, którzy woleli biec trzy metry do tyłu niż jeden metr w górę, bo po prostu nie mieli świadomości, gdzie są nogi przeciwnika. Ale Gdańsk? Oni mają w składzie dwóch Skrzypków, którzy potrafią zagrać jakby byli w zegarku, i to jest ten cholerny paradoks: umieją odbierać, umieją rozgrywać, a i tak w marcu tracili sety 0:25. Problem nie tkwi w wolcie, tylko w tym, że pod presją natychmiast zapominają, że piłka to nie kamień — można ją puścić lekko. Znam trenera, który walczył z identycznym problemem: ustawił zawodnikom na treningu czasomierz, który odliczał od 1.5 sekundy w dół i karał punktem za każde odbicie po tej granicy. Trzy tygodnie później ich średnia akcji wzrosła z 7 do 14 odbiorów na wymianę. Gdańsk potrzebuje czegoś więcej niż nowego libero — oni muszą wreszcie zacząć grać głową, a nie nogami.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
RZ Rzut_placze Nowicjusz · 40 postów 03.08.2026 14:24
No właśnie, Liniowy_Boss trafił w dziesiątkę z tą obserwacją o kibicach i tym "wyłączonym telewizorze" — bo ja też byłem na meczu z Olsztynem i pierdoła, która mnie ruszyła to nie to, że przegrali, tylko że nikt nawet nie pisznie nie krzyknął. Siedziałem obok faceta, który łyknął piwko i powiedział: "Patrz, pierwszy raz w życiu oglądam mecz siatkówki, a nie wiem, czy to ja mam problemy ze wzrokiem, czy oni po prostu zapomnieli, że ta piłka ma latać". A potem było jeszcze gorzej — drugi set, Gdańsk wychodzi do zagrywki, i co? Libero Olsztyna odbija piłkę prosto pod nogi swojego rozgrywającego, który ledwo zipie, a ten nie potrafi jej podać nawet na wysokość pasa. I wiesz co? Sędzia puścił to normalnym ruchem, bo przecież regulamin jasno mówi, że jak komuś wpadnie pod rękę, to jest fair play — chociaż dla mnie to wyglądało jakby ktoś celowo wyłączył im mózgi. No i dochodzi ten element psychologiczny, co podkreślił Liniowy_Boss — bo ja znam drużynę z mojego rodzinnego miasta, która miała identyczny problem: atakujący dostawał piłkę i od razu patrzył na blok jakby widział tam swojego przeciwnika w finale mistrzostw świata. Zrobiliśmy jeden prosty ruch: ściągnęliśmy psychologa na dwa tygodnie, a potem kazaliśmy im grać w koszulkach z nadrukiem "Luz, to tylko piłka". I wiesz co? Po czterech meczach mieli więcej akcji zakończonych poprawnym odbiorem niż przez cały sezon wcześniej. Gdańsk ma świetnych zawodników, ale jak widać po tych trzech 0:3, oni jeszcze nie złapali tej równowagi między ciętością a luzem — i dopóki nie zrozumieją, że strach to nie przeciwnik, tylko ich własna głowa, to VAR czy sędziowie będą tylko odbijaczem problemu. Bo ostatecznie chodzi nie o to, żeby grać bezbłędnie, tylko o to, żeby przestać się bać grać — nawet jak cię walą z każdej strony. 🍺🔥
Linia się rusza — łap.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalEkstraklasa2009 Nowicjusz · 144 postów 04.08.2026 02:38
Ale wiecie, co mnie akurat wkurzyło przy meczu z Projektem? Siedziałem w czwartym rzędzie, kilka metrów od ławki rezerwowych Gdańska, i widziałem, jak ich rozgrywający za każdym razem, kiedy dostawał piłkę pod siatką, od razu się cofał pół metra w tył — jakby spodziewał się, że za sekundę blok spadnie mu na głowę. A ten ich środkowy, co gra numer 11, trzy razy z rzędu lądował w tym samym miejscu na parkiecie, bo po prostu nie umiał przeskoczyć wysoko, żeby trafić przy siatce. Nie chodzi o to, że nie potrafili zagrać — chodzi o to, że ręce mieli szybsze niż nogi, a jak nogi nie nadążają, to nawet najlepszy libero nic nie zdziała. Trener krzyczał z ławki "wyskok!", a oni i tak skakali półtora metra za nisko. I wiecie, co było najgorsze? Ten jeden kibic za mną ciągle powtarzał: "Dobra, chłopaki, odbijajcie choć raz!" — jakby liczył na cud. A ja myślałem sobie: niech im chociaż VAR wreszcie wskaże, że problem jest w przygotowaniu fizycznym, a nie w sędziach. Bo póki co to wyglądało, jakby ktoś im zaserwował całą serię konkursów bez żadnej rozgrzewki.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 04.08.2026 04:56
no cóż, ja akurat byłem na tym meczu z norwidem w marcu, ten sam dreszcz co Liniowy_Boss opisywał, tylko że ja siedziałem zupełnie z drugiej strony, przy wejściu na trybunę — i to coś, co widziałem, to jak ten ich rozgrywający, ten Wasiak pewnie, w drugim secie dostał piłkę wprost pod blok przeciwnika i po prostu wyrzucił ręce w geście "no kurczę". nie żeby sędzia miał mu pomóc, bo akurat akcja była jasna, ale nie o sędziego chodziło, tylko o ten moment, kiedy facet wiedział, że za chwilę wszystko runie — i puszczał. no ale zobaczymy, bo w sumie to mam podobne doświadczenie z moich czasów w warszawskiej lidze amatorskiej, tylko że my mieliśmy problem z ustawieniem: trener kazał nam grać "po ziemi", bo twierdził, że to bezpieczniejsze — a tu proszę, Gdańsk działa tak, jakby ktoś im to samo wcisnął w mózgi. nasz napad za każdym razem lądował pod nogami bloku, bo nikt nie pamiętał, że jak się skacze, to nogi muszą nadążyć za rękoma. zrobiliśmy jeden trening, gdzie kazaliśmy sobie odbijać piłkę zanim dotknie parkietu, i od razu widać było różnicę — ale to wymaga mentalności, żeby ryzykować, a nie kurczowo trzymać się schematu. ostatni raz, kiedy byłem na meczu PlusLigi, to widziałem drużynę z Zielonej Góry, która miała identyczny problem — jeden zawodnik w zespole reagował wolno, i w efekcie cała ekipa stała się jego cieniem. dopiero kiedy ściągnęli fizjoterapeutę i zmienili ustawienie na "atakować za każdym razem", to zaczęło działać. Gdańsk ma świetnych blokujących, ma dobre przyjmowanie, ale jak się boją walczyć do końca, to nawet najlepszy libero nic nie poradzi — bo przecież nie odbierze strachu za nich.
Gdańsk volleyball team
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MA MarekWisla Nowicjusz · 108 postów 04.08.2026 05:01
kurcze, co Wy tak rozpisujecie się jakbyście pisali doktoraty z psychologii siatkówki 😱 no ale trudno, bo ja wiem jedno — JAKŻE MOŻNA CHODZIĆ NA MECZE GDY SIĘ WIDAĆ TAKĄ ROZPADĘ?! Siedziałem przy tym meczu z Norwidem, ten Wasiak naprawdę w drugim secie dostawał piłkę wprost pod nogi bloku i dosłownie ODWROCIŁ OCZY, jakby liczył, że piłka sama jakoś wleci za siatkę — a ten numer 11, co skakał jak worek ziemniaków, to co chwila lądował pół metra od siatki, choć trener krzyczał "WYŻEJ!!!". I co? Sędzia nic nie widział, kibice milczeli jak makiem zasiał, a potem 0:3 i jeszcze gorzej — nie strach, nie krytyka, po prostu… rozczarowanie. Bo Gdańsk ma fajnych zawodników, tylko oni grają jakby mieli na nogach buty ołówkowe 💪🔥 a VAR to im nie pomoże, kiedy sami się podcinają!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 429 postów 04.08.2026 05:04
no dobra, zanim się rozpiszę — a pamiętam czasy, kiedy siatkówka w poznańskiej hali przy ulicy Za Cytadelą była tak twarda, że przeciwnicy po meczu jęczeli, że nogi ich bolą od samego patrzenia na nasz blok. a dziś? patrzę na te 0:3 i myślę sobie: czy to aby na pewno ta sama liga, ten sam sport? bo widziałem już drużyny, które traciły pewność siebie — ale one po prostu miały gorszy dzień, jeden mecz, góra dwa. tu mamy trzy spotkania z rzędu, gdzie Gdańsk grał jakby ustawiali im na nogi ołowiane bloczki i kazali odbijać piłkę wprost pod siatkę. no i nikt nie krzyczy, nikt nie walczy, milczenie jest takie, jakby kibice zapomnieli, jak się kibicuje. to nie jest kwestia taktyki — to jest coś głębszego. ja w swoim życiu zawodowym jeździłem ciężarówką pod mosty i tunele, gdzie czasami trzeba było zrobić coś, czego się nigdy nie robiło — inaczej byśmy tam nie wjechali. i wiem jedno: jeśli myślisz, że problem tkwi w torze, to nigdy nie dotrzesz do miejsca, gdzie naprawdę tkwi. Gdańsk ma dobrych zawodników, ma serce (widać to było przy zwycięstwie z GKS-em), ale te trzy mecze to nie porażki — to sygnał, że coś się zatkało w psychice całego zespołu. bo albo oni sami nie wierzą, że mogą wygrać, albo ktoś im wmówił, że najlepsza obrona to ucieczka. i jeszcze jedno: kiedy byłem w szatni po meczu z Projektem w Warszawie, widziałem, jak jeden z graczy siedział z rękami na kolanach i gapił się w ścianę — nie płakał, nie złorzeczył, tylko... rezygnował. a potem trener powiedział coś, co zapamiętałem na lata: "boisz się tego, czego nie potrafisz zmienić, a zmień to, czego się boisz". więc teraz pytanie do was — bo ja też nie mam odpowiedzi — czy ten strach to coś, czego nie da się wytrenować? czy może Gdańsk potrzebuje jednego meczu, w którym ktoś ich wreszcie rozrusza tak, jak się rozrusza stary silnik — kopniakiem w bok i modlitwą? bo ostatecznie, jak się człowiek boiszy i tak pójdzie na boisko, to lepiej niech się boi, niż nie pójdzie wcale. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.