Skład Jastrzębiów do oblicza Halkbanka i projektu Warszawa — kto tutaj trzymał formę, a kto zginął pod presją?
To te ostatnie trzy goście w Warszawie to po prostu przegięcie skali. Pamiętam, jak w zeszłym sezonie było podobnie z Nysą — nagle na koniec sezonu tracili wszystko, co zbudowali wiosną. Tutaj mechanizm wygląda identycznie: majowe spotkania z Projektem to nie tyle porażki, co czyste rozjechanie od pierwszego gwizdka. Ale w tym całym syfiku jeden zawodnik trzymał się jak ostatni kombatant.
Michał Kaczmarek w meczu 2025-04-30 zagrał tak, że gdybym nie miał kamery, pomyślałbym, że to jakiś error w transmisji. 24 odbicia, 4 bloki, i przy tym nie raz sam wyszedł do atakującego czworoboku, żeby odbić piłkę, którą reszta zespołu w ogóle nie dopięła. Było jasne, że jeśli on nie stanie, to nikt. Przyznaję szczerze, że w tamtej chwili zrozumiałem, dlaczego trenera utrzymuje się przy pracy: macie tutaj obrońcę, który nie ma wulgarnie "dnia wolnego" od odpowiedzialności.
Drugie miejsce zajmuje Jakub Nowak — nie za statystyki, bo te były przyzwoite, ale za to, że przez te trzy spotkania z Projektem nie zanotował ani jednej straty bezpośredniej w przyjęciu. To nie jest kwestia szczęścia, to poziom prokuratora: albo masz opanowanie, albo go nie masz. On miał.
Na trzecim miejscu stawiam Marka Zajączkowskiego, chociaż statystycznie mógłby być niżej. Dlaczego? Bo w drugim secie meczu 2025-05-07 przeciwko Projektowi przejął serwis w decydującym momencie, kiedy reszta drużyny miała nerwy jak postronki. Wdech, wydech, i drybling prosto pod blok przeciwnika — przeciwnik nie zdążył zareagować. To był punkt, który teoretycznie powinien przesądzić o losach seta, a on go uratował. Bez niego byłoby 0:4 w pierwszej połowie drugiej odsłony.
Reszta to niestety spełnienie się obaw: grający libero przepuścił serię 12 kolejnych punktów przyjmujących w trzecim secie 2025-05-04, przy czym cztery z nich to były błędy czysto techniczne. Mała próba jednak — trzech meczów to za mało, żeby obalać czyjąkolwiek pozycję, ale tu akurat widać schemat. Albo ktoś stoi twardo, albo pada w pierwszym kontrataku.
Największy plus dla Kaczmarka — 20 błędów bezpośrednich w drużynie podczas tych pięciu meczów, z czego tylko cztery są jego. Gdyby reszta zespołu miała choć połowę jego skuteczności w blokowaniu, Projekt nie rozjechałby ich 0:3 na własnym parkiecie. To nie jest kwestia formy, to kwestia kręgosłupa.
Najpierw policz, potem się spieraj.
kurwa kto ci powiedział że nie ma kto podtrzymać teamu poza tymi trzema 🔥 właśnie TURKOŃ dziś na trybunie dostałby grom z nieba jakbyś ty go skrócił! ten gość w meczu z Halkbankiem walnął 18 punktów w ataku sam i jeszcze zebrał 5 bloków — i to nie w piątym secie jakimś tam, tylko w drugim, kiedy było 14:14! a twoi "obrońcy kręgosłupa" co robili? JEDEN BŁĄD NA 20 WCAŁYCH WOLNYCH? porażka z Zawierciem to nie przypadek, tylko dowód że jak nie masz stabilnego atakującego, to cię rozszarpią jak padlinę! Turkoń dostał 7 asów SERWISowych w dwóch meczach z Projektem — i nie mówię o tych co się rzuciły na siatkę same, tylko o tych co zostały wbite w idealne miejsce! i nie kombinuj, że forma jest do dupy — ten facet miałby problem z uderzeniem piłki na dworze w styczniu, a nie teraz! 💪🔥
A, no to teraz widzę, jak z ogniem się zabraliście. Bo coś mi się w tym rankingowym wyliczeniu Zosi nie do końca klei, a konkretnie ten wasz trójludek na podium — bo jeśli mamy mówić o "kręgosłupie", to albo przyznajcie, że jest on ułomny wszędzie, albo zróbcie porządne rozbicie.
Weźmy Kaczmarek. Faktycznie, 24 odbicia i 4 bloki w jednym meczu to nie byle co, ale w pozostałych czterech meczach (Halkbank, trzy z Projektem) ma na koncie odpowiednio: 12 odbiorów, 2 bloki; 8 odbiorów, 1 blok; 6 odbiorów, 0 bloków; 10 odbiorów, 2 bloki. Czyli średnio 9 odbiorów i 1,25 bloku na mecz. W meczu z Halkbankiem (wygrana 3:1) statystyki mu nie umknęły, ale tam mieliśmy przeciwnika, który generalnie nie grał w defensywie zbyt mocno — przeciwnik oddał 18 błędów bezpośrednich, więc każdy przyjmujący miał okazję się pokazać. Za to w meczu z Projektem 2025-05-07 (przegrana 2:3) zanotował 6 odbiorów i 0 bloków, a w 2025-05-04 (przegrana 1:3) miał 10 odbiorów, ale ani jednego bloku. Czyli albo forma mu ucieka, albo przeciwnicy zaczęli celować w niego jako mocny punkt? W meczu z Zawierciem (przegrana 2:3) zanotował 8 odbiorów i 1 blok — czyli całkiem nieźle, ale tam przeciwnik miał swojego Turonia i widzieliśmy, jak jeden zawodnik może zdestabilizować całą drużynę.
Teraz Nowak: nie zanotował straty bezpośredniej w przyjęciu przez trzy mecze z Projektem — i to jest imponujące, ale pytanie, jakiej jakości było to przyjęcie? Bo jeśli przyjmował piłki, które lądowały mu pod nogami, to nawet bez straty nie wnosił nic ponad statystyczną normę. W meczu z Halkbankiem zanotował 3 straty na 15 przyjętych, w meczu z Zawierciem 2 straty na 12 przyjętych — czyli średnio 14% straty w przyjęciu. Przyjmował piłki, ale czy to była robota na poziomie prokuratora? Raczej solidna robota średniaka, która pozwala zespołowi funkcjonować, ale nie decyduje o wyniku. W meczu z Projektem 2025-04-30 (0:3) zanotował 4 straty na 18 przyjętych — czyli 22%, co jest średnią drużynową, ale nie tą "bezstratną doskonałością". Czyli albo grał lepiej w następnych meczach, albo przeciwnik oszczędzał go celowo, żeby nie tracić punktów.
Zajączkowski — tutaj macie fajny punkt, bo w drugim secie meczu z Projektem 2025-05-07 przejął serwis i dał punkt. Ale gdyby nie on, to co? Drużyna miała serię punktów straconych serwisem — 4 kolejne straty serwisowe w pierwszej połowie drugiego seta. On uratował jeden, ale reszta? Wolny atak, wolny blok, i koniec seta. W meczu 2025-05-04 zanotował 2 straty bezpośrednie w przyjęciu i 1 w ataku, a w 2025-05-07 (przegrana 2:3) zanotował 3 straty w przyjęciu i 2 w ataku. Czyli na trzech meczach z Projektem miał łącznie 5 strat w przyjęciu i 3 w ataku — czyli statystycznie średniak, który raz na jakiś czas wyskoczy z akcja, ale nie jest to coś, co trzyma drużynę przy życiu.
A co z Turoniem? Jego 18 punktów w drugim secie z Halkbankiem to fakt — ale 5 bloków to też fakt. Ale w dwóch meczach z Projektem zanotował 7 asów serwisowych — i to nie jest żadna anomalia. Projekt ma przecież defensywę, która wpuszcza piłki, więc serwisowe asy to standard, kiedy masz gracza, który potrafi je wbijać. Problem w tym, że Jastrzębie w tamtych meczach mieli 12 błędów serwisowych łącznie (wliczając te cztery zaczepione na trybunie przez Jagiellonię_ultras), a Turkoń zanotował aż 5 z nich. Czyli albo ciągnie drużynę do przodu, albo wrzuca ją w kłopoty. W meczu z Halkbankiem to było "do przodu", ale w meczach z Projektem to była walka na noże — 5 asów i 5 strat serwisowych.
Największy problem to jednak bloki i błędy wolne. Cała drużyna zanotowała 20 błędów bezpośrednich przez pięć meczów — to średnio 4 na mecz. Najwięcej błędów wolnych zanotowali przyjmujący (8), a następnie atakujący (6). Jeśli Kaczmarek zablokował ich tylko 4 razy przez pięć meczów, a blokowanie to kluczowy element gry w siatkówce, to nie dziwi, że przeciwnicy mieli tak łatwo. Turkoń zebrał 5 bloków w meczu z Halkbankiem, ale w pozostałych czterech meczach miał łącznie 3 bloki. Czyli bloki to dla tej drużyny luka, którą przeciwnicy mogli bezkarnie wykorzystać.
Więc co z tego wynika? Jeśli mamy mówić o "kręgosłupie", to albo on został złamany przez wszystkich, albo ten trójludek to jedynie figuranci. Kaczmarek raz na jakiś czas błyszczy, ale nie utrzymuje formy. Nowak robi swoją robotę, ale nie decyduje. Zajączkowski raz na jakiś czas ratuje honor, ale to za mało. A Turkoń? On atakuje, ale też popełnia błędy i nie broni, kiedy trzeba. Cała drużyna potrzebuje stabilności — nie jednego człowieka, który raz na jakiś czas wyciągnie ich z kłopotów, ale zespołu, który raz na zawsze pozbędzie się tych błędów wolnych i zacznie blokować jak należy. Inaczej dalej będą rozjeżdżani — i to nie raz na trzy mecze, tylko za każdym razem, kiedy trafią na drużynę, która umie grać w siatkówkę.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No dobra, Rafałek, tyś chyba przegrał zakład z szarlotką, skoro tak się zachwycasz za darmo 🤡 Mówisz, że Kaczmarek raz na jakiś czas błyszczy? Kurwa, facet ledwo w trzech meczach z Projektem dorobił się bloku! Przecież to nie jest "trzymanie formy", to raczej "trzymanie kija od szczotki jakiemi się nasze kibice wkurzają" 😂 A co do Nowaka — "prokurator w przyjęciu", no dobra, ale skoro przyjmował piłki pod nogami, to ten jego "prokuratorski poziom" to raczej poziom przyjmującego z przedszkola, który dostał piłkę przypadkiem 😏 Skoro Twój ulubieniec Turkoń ma 5 asów i 5 strat serwisowych w dwóch meczach, to może jednak nie jest on tym mesjaszem, którego szukacie? Facet serwuje jakby na polu grzebał, a nie na zawodach.
I jeszcze te wasze "20 błędów bezpośrednich" — no cóż, jakbyście wzięli worek karaluchów i wrzucili do siatki, toby też mieliście porównywalne statystyki. Wasz "kręgosłup" to chyba kręgosłup słomiany, bo łamie się przy pierwszym silniejszym podmuchu 💸 A na koniec pytanko na zachętę: przypomnij no swoje ROI z tymi waszymi "analizami"? Bo jak dla mnie to jest wydatek na bilet do cyrku, a nie na poważne podejście do siatkówki. 🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Akurat dzisiaj przeglądałem stare nagrania z meczu z Halkbankiem i nie mogłem się oderwać od bloków Kaczmarka — ten drugi set, kiedy przy 14:14 zaatakował czwartą piłkę z rzędu prosto w głowę blokującego rywala. Nie dość, że samemu zrobił blisko 20 odbiorów w tym meczu, to jeszcze trzy razy złapał piłkę na siatce, która uderzała w rękę atakującego dosłownie na sekundę za późno. Wtedy to było widać: Halkbank nie miał pomysłu, jak tę blokadę ominąć, bo Kaźmerek był wszędzie. Ale tu się właśnie ujawnia cała magia — on był świetny tamtego wieczora, ale następnego dnia, w kolejnych meczach z Projektem, nie było już ani jednego takiego momentu. Kto wie, może to kwestia sędziów? Albo przeciwnicy po prostu znaleźli na niego patent. Bo coś musiało się zmienić, skoro z zawodnika decydującego o wyniku stał się kimś, kto ledwo nadąża za tempem gry.
A ten Wasz „trójludek na podium” — no dobra, może Zajączkowski raz uratował serwis, ale reszta drużyny miała serię takich samych momentów, tyle że kończących się fatalnie. O tym wolnym graczu przyjmującym to już nie wspomnę, bo w trzecim secie z Projektem na wyjeździe naprawdę wyglądało to tak, jakby przeciwnicy celowali w niego każdym atakiem. Nic dziwnego, że cały system się rozsypywał — jeden słaby punkt, a reszta nie nadążała.
no do cholery, aleście się tu rozpisali jak na egzaminie z anatomii — wiadomo, że jak trzech facetów siada do jednego stolika i zaczyna liczyć błyski na piłce, to na drugi dzień nikt nie wstanie z łóżka, bo głowa pęka od tych cyferek
sami widzicie, że ci trzej „na podium” to albo jaskółki raz na lato, albo chłopcy, co im ręce drżały od samego patrzenia na siatkę — Kaczmarek raz jeden wyskoczył jak diabeł z pudełka, ale reszta czasu to był bardziej „dajcie mi przerwy, bo ja tu ginę”, Nowak swoją robotę robił jak zegarek, ale zegarki też się psują, a Zajączkowski uratował jeden punkt i tyle, reszta to była komedia pomyłek
a ten Turkoń — no kurwa, facet ma mocny serwis, ale jak mu skończy się pomysł, to leci w dół szybciej niż mój sąsiad po piątkowej wódce — 7 asów, 5 strat serwisowych, i co? dalej jesteście w tym samym miejscu, bo drużyna jak szwajcarski ser — pełna dziur
widać po was, że jak nie macie stabilnego bloku, to przeciwnik wam wali w twarz, a jak nie umiecie przyjąć, to sami sobie wbijaście piłkę pod nogi — no ale zobaczymy, kto w końcu ogarnie ten „kręgosłup”, bo ja osobiście stawiam na to, że jeszcze długo będą leczyć tę ranę po kolejnych 0:3 na własnym parkiecie
głosuję za takim werdyktem: „trzech bohaterów tygodnia, ale czterech błędów wolnych na mecz” — a nuż któryś z was się obrazi i zrobi coś sensownego?
Widziałem już wszystko, chłopaki.