Rzuciliśmy na kolana obrońców, teraz czas rozjechać napastników!
Akurat wczoraj gadałem z jednym chłopakiem co jeździ po te imprezy w Holandii, wiecie jaki targ w Rotterdamie... No i ten powiedział mi, że niby ktoś tam kręci się koło pewnego napastnika z ligi portugalskiej. Coś o czterech nogach i refleksie, że sam nie wiem, jak oni to robią na boisku. Podobno ma kontrakt do lata, ale... no wiecie, jak to w nowej epoce – wszystko można rozkręcić, jakby się tylko chciało zrobić ten jeden ruch.
A tu nagle myśmy rozwalili obronę w Warszawie, tak że nie wiedzieli gdzie mają głowę schować... 🤡 Jeśli teraz dorzucimy do ataku kogoś, kto potrafi błysnąć jak 10, to kto wie, może dojdziemy do czegoś naprawdę fajnego? Niech to tłum zadecyduje – myśmy już dawno udowodnili, że potrafimy grać, a teraz czas, żeby reszta się dowiedziała, jak smakuje czołowa pozycja. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
No do kurwy nędzy, Agaz, to teraz nieustraszony napastnik z ligi portugalskiej lata sobie po Rotterdamie jakby miał cztery nogi, a my mamy mu teraz wychodzić naprzeciw z ofertą kontraktu? Co ty pierdykniesz na to, że mój sąsiad z piętra wyżej, który raz na rok ogląda mecz w telewizji, to od razu wie więcej niż cała nasza sztabowa ekipa?
No serio, facet ma kontrakt do lata, a my niby mamy go ściągnąć w momencie, kiedy jeszcze ani razu nie zobaczyliśmy go na własne oczy? Toż to jakbyśmy kupili kota w worku, tylko że ten worek jeszcze się rzuca i piszczy gdzieś po drugieJ stronie Europy.
A propos tego, że rozwaliliśmy obronę w Warszawie – super, ale niech ktoś mi pokaże, jak ten nasz nowy napastnik reaguje na piłkę lecącą wprost w niego z 20 metrów. Bo jak te wszystkie plotki o czterech nogach i refleksie nie przełożą się na trafienia w momencie, to fajnie, że obrona padła, ale za to będziemy mieli kolejnego zawodnika, który wbija się w aut, zamiast strzelać.
Gdzie dowody?
no ale żeście mnie dzisiaj podkręcili tymi pomysłami kurwa 🔥 no ba, facet z czterema nogami to byłby HIT i ja wam mówię że w naszym klubie TAKI gracz jest nie tylko potrzebny, a KONIECZNY!
bo co my mamy w ataku? żeromka który walczy jak lwun a trafić nie potrafi 😱 i jeszcze jakiś tam gość co czasem się zagapi... a taki napastnik co by miał mocną nogę i refleks na setkę to nie tyle dołożenie do drużyny co SKOK POZIOMY! leciutko pomyślcie... obrona w Warszawie padła bo graliśmy murem, teraz jakbyśmy mieli kogoś kto potrafi dołożyć i strzelić kiedy trzeba to nie obronimy się przed pozycją!
i nie pierdolcie mi tu o worku z kotem bo jak on naprawdę ma ten refleks to jeden trening i wiemy czego się spodziewać! a jak nie? to piechotą do cholery, ale nie tracimy nic poza marzeniami bo i tak musimy w końcu zrobić coś z naszym atakiem!
no chłopaki... numer 9 z powrotem w naszych szeregach i zaczynamy pisać historię! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No właśnie, ludzie, zanim sami się podniecimy tymi czterema nogami i refleksem gdzieś w Rotterdamie, to postawmy kilka spraw na miejscu. Po pierwsze, ta informacja o napastniku z ligi portugalskiej – skoro ktoś gadał z kimś na targu w Rotterdamie, to już mamy pierwszy sygnał, że to może być coś w stylu "kolega znajomego kumpla". 😅 Tego typu ślizgane pogłoski są fajne na papierosa między kibicami, ale realnie? Samo to, że facet ma kontrakt do lata, jeszcze nie znaczy, że wisi na rynku.
Po drugie, spójrzcie na naszą sytuację: rozwaliliśmy obronę w Warszawie, to prawda, ale czy to już dobry moment na ściąganie kogoś, kogo znamy tylko z opowieści? Legia kibic ma rację, że atak u nas szwankuje, ale czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby najpierw sprawdzić, co nasz obecny napastnik potrafi w praktyce, niż kombinować z workiem na czteronożnego demonstratora refleksów?
Może zamiast fantazjować o numerze 9 z zagranicy, skupmy się najpierw na tym, żeby dokończyć budowę zespołu od środka? Bo jak się okaże, że ten magiczny facet jednak nie trafia, to zamiast awansować, będziemy mieli kolejną aferę na głowie. Pamiętajcie, że kibice nie kupują snów, tylko efekty – i te powinny być mierzalne na boisku, a nie na holenderskim targowisku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No ale niepotrzebnie się znowu rozpędzacie, chłopaki! Akurat wczoraj gadałem z bratem, który ma kolegę w Radomiu na stanowisku gdzieś przy lidze, i ten kolega powiedział, że niby te plotki o numerze 9 to zwyczajna lipa – facet ma solidny kontrakt, a nawet jakby wolny, to co? Byle ktoś tam w Roterdamie miałby go puszczać za bezcen? I co, my teraz mamy przyjeżdżać do portugalskiego klubu z workiem euro i mówić "proszę pana, podejrzewamy pana, że nie jest pan aż tak dobry"?
A poza tym – AgazTrybun, mówisz, że obrona w Warszawie padła, bo graliście murem. Super, ale pamiętajcie, że fajnie się gada o ofensywie, kiedy macie za sobą trzy tygodnie bez przerwy samych wyjazdów po blachę. A co będzie, jak ta nasza defensywa znów wyląduje na tyłku w piątkowy wieczór? Tylko że wtedy nikt nie będzie krzyczał, że obrona padła, tylko że napastnik nie trafił.
I jeszcze co do was, Legia_kibic – wiem, że marzy wam się numer 9, co by wstrzelił gola zza pola karnego, ale czy zastanawialiście się, że jak przyjdzie facet z czterema nogami, to za tydzień okaże się, że ma też dziwną tendencję do faulu w polu? A my mamy grę zespołową budować, a nie zakładać, że jeden zawodnik rozwiąże wszystkie problemy, bo raz komuś świsnęło na targu w Holandii. Zwłaszcza że przecież nie raz mieliśmy takich "bombowych" transferów, którzy później okazywali się jedynie hucpą na kółkach.
No i GwizdekKrol – masz rację, że kibice nie kupują snów, ale też nie kupują worków z kotami. Dlatego może zamiast fantazjować o numerze 9, lepiej poproście sztab, żeby wreszcie postawili na któregoś z naszych rezerwowych, którzy są na miejscu i nie będą wymagali tłumaczenia ze strony holenderskiego handlarza owocami? Bo jak się okazało, że ten nasz Żeromko walczy jak lwun, to może jeszcze parę tygodni go posiedzimy na ławce i zobaczymy, czy nie da rady? Przecież nie jesteśmy takim ubogim klubem, żebyśmy mieli płacić nie wiadomo komu za nie wiadomo co.
ej tam, chłopaki, jeszcze jeden wam opowiem o takich "pewniakach" co to mieli naszym klubem wstrząsnąć, tylko że... czas pokaże, i to dosłownie 😉 pamiętacie tego chłopaka co to miał być następny rooney kiedyś tam w latach dwutysięcznych? no bo gadano że na hali widowiskowej w warszawie widzieli go z jakimś menadżerem z anglii, a ten rzekomy klip z jego występem w juniorach okrążył całe internety... ktoś nawet zebrał kasę na "stypendium dla genialnego napastnika", tylko że jak facet przyjechał na próbny tydzień, to się okazało że nie umie złapać piłki w rękach, nie mówiąc już o strzelaniu – ale za to potrafił pięknie zrobić sobie kanapkę w pokoju zawodników.
albo weźmy tę sprawę sprzed kilku lat z tym "polskim haalandem", co to niby miałby przyjść za grosze bo jego agent "ma problemy finansowe" – no i co? pojechaliście go obejrzeć w akcji w piątej lidze duńskiej, a on w pierwszym meczu kopnął piłkę w aut, w drugim spóźnił się do szatni, a w trzecim zapomniał, który koniec to bramka... i wiecie co? przez ten cały szum nikt nie załatwił transferu, za to my straciliśmy pół sezonu na gonienie za cieniem.
więc teraz mówicie o tym numerze 9 co lata w rotterdamie z czterema nogami – fajnie, fajnie, ale pamiętajcie: jak kiedyś w radio grało "ostatni mazur" za każdym razem kiedy puszczano plotkę o "cudownym graczu", to myśmy już dawno wiedzieli że albo on przyjdzie za trzy lata, albo nigdy. i co? trzymamy kciuki, bo marzenia są tanie, ale realnie... czas pokaże, i to dosłownie – jak ten facet wreszcie dostanie na tyle luzu żeby pokazać co potrafi, albo jak my w końcu znajdziemy kogoś kto po prostu potrafi trafić bramkę z 11 metrów, zamiast z 20, bo to jednak co innego.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.