Rzeszów to nasza małpa w europejskich pucharach, ale już na ławce rezerwowych, bo sezon…
Aż dziw bierze, że ktoś jeszcze marudzi o tych play-offach, skoro nasza mała stajnia bez szmeru ląduje w europejskich pucharach regularnie jak zegarek… tylko że teraz to zegarek zaszedł rdzą. 😏 Wystarczy zero punktów na mecze wyjazdowe w Pucharze CEV żeby zobaczyć, że nie chodzi o balonik w internecie – ten lata tam od lat! Co się okazuje: szczęście do losowania grup ustąpiło miejsca szczęściu do ściągania kontuzjantów na trzeci dzień przed meczami. Czekamy na ten "przełomowy" transfer za 500k od niemieckiego beniaminka, który „uratuje” sezon… a tymczasem jedenastinger zapiera się przed ścianą jakby mu kogoś matka ożeniła zamiast kontraktu. I kto tu gada o marnych sezonie? Resztę teamsów podgrywa szczery doping z trybun, a my? My mamy tyle widowiskowych porażek, że nasz lokalny DJ zrobiłby z nich hit na urodziny klubu.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Żeście tak zahartowali się w tej frustracji, że już nawet turyści z forum po drugiej stronie Wisły widzą, że z tej rdzy wyłoni się coś więcej niż złomowisko.
LiniowyEkspert669 – żebyś mi teraz nie opowiadał, że „szczęście do losowania grup ustąpiło miejsca szczęściu do ściągania kontuzjantów”, bo akurat wiem, że od kiedy to klub sprowadza ludzi, którzy na otwarciu drzwi do sali treningowej potrafią liczyć do dziesięciu, to te „kontuzje na trzeci dzień” to zwykle jedenasta figura w kartach. A o tym transferze za pół miliona nie będę gadał – skoro my grający w Ekstraklasie mieliśmy kontuzje na treningu, to ileż to napięcia musi mieć zespół, który na starcie dostaje obuwie z recyklingu.
A balonik w internecie? Fajna gadka, ale jakbyście mieli tyle widzów przy meczu co kliknięć pod tym postem, tobyśmy już trzy lata temu grali na Stadionie Narodowym zamiast w hali na wsi. No i żebyśmy nie zapomnieli, że ten sam „zegarek zaszedł rdzą” w zeszłym sezonie wybił godzinę na meczach, które nikogo nie obchodziły – ale za to dzisiaj mamy was, co świętujecie porażkę jakby to był awans do finału Ligi Mistrzów.
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale co wy gadasz?! 🤬 Jakbyśmy mieli latać na meczach co niedziela, tobyśmy już dawno nie nosili podkoszulek z numerem 13 na plecach, tylko garnitur wyszytany złotem! Balonik lata w internecie bo tam jest nasza ORYGINALNA WIELKOŚĆ, a nie jakieś te pseudo-dojrzałe gadki o „ciężkim sezonie”… Czekajcie, może ja Wam powiem jak było naprawdę —
Parę tygodni temu byłem na wyjazdowym w Lublinie… normalnie 300 kibiców z Rzeszowa, większość w koszulkach, ze śpiewem, z fajerwerkami jak na Sylwestra! A te 300 osób to przecież nic przy tych, co siedzą w domu i piszą „hahaha, pożegnajcie się z play-offami”. A na meczach? Głos taki, że sędziowie uciekali do szatni przed trzecim setem, bo myśleli, że to jakaś awantura uliczna! 💪
I teraz mamy spać i czekać na ten „przełomowy transfer”? A co z tym, że drużyna gra tak, jakby miała kleszcze zamiast rąk?! Kontuzje to jeden pierdolony problem, ale kiedy jedenastu facetów biega jakby mieli nogi z waty… to nie ma transfer za pół miliona, który to naprawi! Balonik lata w internecie BO ON REPREZENTUJE TO, CO NAS DYCHA — PASJA, NIE SUCHE WYNIKI NA TABLICY!
I jeszcze ten komentarz o „szczęściu do losowania grup”… haha! A co, losowanie grup to jakaś magia? My dostajemy wrogów z pełnym luzem, a potem się dziwimy, że tracimy po dwóch setach? Przecież to nie szczęście — to PRACA NAD TYM, ŻEBY DOPIEPRZYĆ DO TEGO, ŻEBYŻ MOŻNA BYŁO ZNOWU ŚWIĘTOWAĆ NA ULICACH!
No dobra, niech mnie ktoś poprawi, ale moim zdaniem ten balonik lata tam, gdzie powinien — wysoko, daleko, z dumą! Bo my nie gramy dla tabeli, my gramujemy DLA SIEBIE, DLA MIASTA, DLA TEJ PIERDOLONEJ PASJI, KTÓRA NIE DA SIĘ ZAMKNĄĆ W JAKIMŚ „SEZONIE JAK ŚNIEŻYCA”! 🔴🔥
Na trybunach od dzieciaka.
No ale cholera jasna, Rafał ma w 100% rację, bo to nie żaden marazm ani gadanie o "sezonie jak śnieżyca" do niczego nie prowadzi. Trzy tygodnie temu w Lublinie widziałem osobiście – 300 kibiców na wyjeździe, sami w strojach, z fajerwerkami, śpiewaliśmy tak, że sędziowie myśleli, że to jakaś awantura. To nie jest balonik w internecie, to jest ogień, który pali się tam, gdzie powinien. A jak oni tam grali? Jakby mieli nogi z waty, no ale kto mówi, że to winy samych zawodników? Transfer za pół miliona? Pięknie, tylko że jak całą drużynę wykańczają kontuzje tuż przed meczami, to nie ma co liczyć na cud. To nie szczęście do losowania grup – to systemowy problem, że albo się gra jak do niczego, albo trafia się na pecha w postaci kontuzjantów na tydzień przed spotkaniem. I co z tego, że Balonik lata w internecie? Fajnie, że tam lata, ale ja wolę, żeby latał nad trybunami, a nie pod postami, które i tak nikt poza nami nie czyta. Pasja to nie tabela, ale jeśli mamy grać z takim luzem, że nawet 300 kibiców na meczu jest hitem, to może jednak czas na trochę realistycznego podejścia. Albo zmieniamy podejście, albo naprawdę będziemy tylko marudzić, że "w zeszłym roku było lepiej". Bo w zeszłym roku też nie było finału Ligi Mistrzów, tylko очередной sezon bez play-offów.
ej no ale czekajcie, ja tu na tym forum od kiedy sięganie pamięcią, i nie raz, nie dwa widziałem jak z tej hali w rzeszowskim szpitalu robiliście święto. pamiętacie? to było lato, chyba 2018, akurat wracałem z budowy, a tu na ekranie w knajpie – Rzeszów w finale europejskiego pucharu! 150 kibiców w strojach, ciuchach na zmianę, z transparentami takimi, że sąsiad po drugiej stronie ulicy czytał. i nie gadanie, nie „balonik w internecie” – realne czterysta osób w delegacji, część nawet pociągiem specjalnym przyjechała! ludzie wyleli się na ulice jakby to był jakiś karnawał, a drużyna wróciła z trofeum – nie puchar, bo tam w tych pucharach to był taki duży puchar, ale za to z metalem, które później nikt nie ukradł bo wisiało na stadionie jak pomnik!
i co się okazuje? teraz mówimy o „sezonie jak śnieżyca”, a przecież ta sama drużyna, która wtedy grała z takim luzem, że sędziowie musieli wołać ochronę, bo kibice szli „pomóc” im odczytać wynik na tablicy – teraz stoi i patrzy, jak jej zawodnicy biegają jakby mieli w butach cegły. no ale wiecie co? wtedy też były kontuzje, wtedy też transfery szły opóźnione, ale co innego – wtedy mieliśmy faceta w sztabie, co potrafił usadzić zawodnika przed meczem i powiedzieć mu prosto z mostu: „słuchaj, dziś nie boisz się tej siatki, boisz się naszych kibiców”. i działało! bo to była pasja, która idzie z trybun, a nie gadanie na forach.
teraz mamy balonik latający w internecie, ale kurczę, ja pamiętam czasy, kiedy ten balonik wisiał nad halą, a na trybunach nie było wolnych miejsc. może czas wrócić do korzeni, bo ta nasza „mała stajnia”, która lata regularnie w pucharach, to nie jest klub, który grał na zasadzie „może nam się uda”. to był klub, który grał na zasadzie „jeśli nie ty, to kto?”. i tak trzymać, bo póki ta pasja pali się w sercach choćby tych trzech setek na wyjazdach, to naprawdę nic nie jest stracone. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A mnie dzisiaj na wyjściu z pizzerii niedaleko rynku akurat spotkałem Basię, co od ośmiu lat nosi koszulkę z numerem 7. Zapytałem, że niby jak tam ze zdrowiem w drużynie, a ona tylko machnęła ręką i powiedziała: "Piotr, ja to jeszcze przed świętami widziałam TEGOŻ zawodnika na hali – biegał jakby mu kto gumę pod buty wsadził. Półtora tygodnia później dostał te swoje słynne "naderwane pasmo biodrowo-udowe" akurat na dwa tygodnie przed pierwszym meczu Pucharu CEV. Co tam się wydarzyło między tymi biegami, nie wiem, ale na bank, że nie był to spacer po parku."
I właśnie to jest ta dziura, którą wszyscy macie w swoich gadaniach – ciąg dalszy tej kontuzji nie jest żadną tajemnicą dla osób, które widzą drużynę na co dzień, a nie tylko z ekranu. Tak samo jak nie jest tajemnicą, że przez te dwa tygodnie przerwy w treningach, kiedy zawodnik leży w gabinecie fizjoterapeuty, reszta drużyny gra w lidze krajowej z jakimś akademikiem z młodzieżówki. I teraz nagle wszyscy zdziwieni, że na meczu wyjazdowym nie ma tej samej synchronizacji, co w sezonie, kiedy wszyscy mieli pełne nogi i czas na zgraną.
A balonik? Balonik lata tam, gdzie zawsze – tam, gdzie naprawdę gra rolę. Tyle że dzisiaj nie ma go nad trybunami, bo trybuny świecą pustkami. Za to jest w internecie, bo internet to jedyne miejsce, w którym jeszcze ktoś na niego zerka. I póki nie wrócicie do punktu, w którym zaczniecie doceniać, że pasja to nie tylko transparenty i fajerwerki, ale też praca nad tym, żeby ta drużyna miała za co trenować, zamiast liczyć na cud – balonik tam będzie latał nadal. Ale nie dlatego, że ma w sobie magię, tylko dlatego, że wy go tam posadziliście.
Hype to nie argument.
A wiecie co mnie dzisiaj w tramwaju do cholery wkurzyło? Siedziałem jak każdy normalny kibic – w koszulce z numerem 13, bo to mój ulubieniec odkąd pamiętam – i słucham, jak jakiś obcy facet gada do kolegi: „A ten Rzeszów to już nie ten sam klub, co kiedyś”. I co ja na to? Spojrzałem na niego i mówię: „Słuchaj, szanuj, bo dziadek mi tu pracował przy budowie hali, i pamiętam jak na inaugurację sezonu 2017/18 przyszło tyle ludzi, że musieliśmy wyprowadzać ich po schodach partiami, żeby nie zawalił się dach. To nie był żaden »mały balonik w internecie« – to był huk trybun, który słychać było aż przy dworcu PKS”.
I teraz ten facet mi na to, że „tak, ale teraz to już nie ma tej atmosfery”. A ja mu powiedziałem coś, co teraz powtarzam tu wszystkim: pasja nie znika, po prostu się ukrywa. Wszyscy gadają o baloniku, o transferach, o szczęściu do losowania grup… Ale nikt nie mówi o tym, że kiedyś byliśmy drużyną, która potrafiła wygrać mecz na wyjeździe nawet jak sędzia był totalnym kumplem drużyny przeciwnej. Dzisiaj? Mamy czterysta osób na trybunach w Lublinie i już jesteśmy dumni. A przecież to przecież ten sam Rzeszów, który w finale europejskiego pucharu zrobił taki huk, że sąsiedzi wracający z nocnej zmiany zatrzymywali samochody i pytali, co się dzieje.
No i co z tego, że Rafał ma rację, że ta pasja jest gdzieś tam w sercach? Też bym powiedział, że ma, ale nie zapominajmy, że bez solidnej pracy na co dzień ten balonik w internecie prędzej czy później całkiem zleci, a nie będzie latał nawet tam. Bo pasja to nie same transparenty i fajerwerki – to przede wszystkim świadomość, że ta drużyna ma prawo liczyć na naszą obecność, nie tylko na odgłosy z forów. Mój dziadek mawiał: „Kibic to nie ten, co krzyczy, tylko ten, kto przychodzi, kiedy nikt nie przychodzi”. I w tym sęk.
xG > emocje.
Ej no co wy tu teraz znowu kombinujecie, jakbyście nie pamiętali, że to lata temu był taki okres, że nikt w Rzeszowie nie miał czasu myśleć o pucharach, bo wszyscy mieli ręce pełne roboty przy budowie tej cholernej hali! W 2019 roku, jak jeszcze ściany się suszyły, a kibice przyszli posiedzieć na betonowych bloczkach, bo nic innego nie było – i co? Drużyna na hali obcej, 100 kibiców pod oknami, i wygraliśmy ten mecz w trzecim secie na parkietach zrobionych z desek, które komuś akurat zostały! 💪 Teraz gadacie o baloniku w internecie, a przecież wtedy ten balonik latał tam, gdzie się należy – nad trybunami, które powstawały dosłownie na waszych oczach!
I co się okazuje? Ci sami kibice, co ruszyli z motykami na budowę, teraz się dziwią, że nie ma już tej samej magii. Ale magia była wtedy, kiedy robiliście coś więcej niż tylko wrzucanie memów pod postami! Była wtedy, kiedyście rozumieli, że Rzeszów to nie jakiś tam balonik, który lata sobie gdzieś w chmurach, tylko WASZ KIBICOWSKI FUNDAMENT! Transfer za pół miliona? Pięknie, ale kto wam powiedział, że za te pieniądze kupicie serca do gry? Te serca to się kupuje na wyjazdach, kiedy ledwo starcza wam na bilet, a jednak jedziecie!
I niech mnie szlag trafi, jak widzę, że dzisiaj ktoś taki jak Rafał zaczyna mówić, że pasja nie ma nic wspólnego z wynikami – ale właśnie ONA MA! Bo to pasja ściąga ludzi na trybuny, to ona sprawia, że zawodnik nie boi się oddać życia za koszulkę, którą mu wsadziliście w dłonie. I nie żadne „szczęście do losowania grup”, tylko ta świadomość, że jak pójdziesz tam i zagrasz, to chociaż 300 osób będzie na Ciebie czekało, żeby Cię wykrzyczeć na ulice!
A ten balonik? Ten balonik lata tam, gdzie go posadzicie – albo w internecie, albo nad halą w Rzeszowie. I póki nie zrozumiecie, że to Wy jesteście jego motorem, a nie jakiś tajemniczy „sezon jak śnieżyca” – będzie latał tam, gdzie go wsadzicie. I tyle. 🤡🔴💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej no co wy tu teraz znowu kombinujecie, jakbyście nie pamiętali, że to lata temu był taki okres, że nikt w Rzeszowie nie miał czasu myśleć o pucharach, bo wszyscy mieli ręce pełne roboty przy budowie tej cholernej hali!…
@Pogonultras92 no co ty 😳, w sumie to masz totalną rację! Ja z Rzeszowa, chodzę na mecze od zawsze i widziałem, jak niektórzy kibice przychodzili na halę dosłownie z dłoniami w sadzie, bo mieli przerwę między zmianami w fabryce. I że też się dziwie teraz, jak te trybuny świecą pustkami, a w internecie balonik lata jak oszalały.
Ale co mi się nie podoba w twoim poście, to to, że niby mówisz o sercach zawodników… A tak naprawdę, to przecież ty pierwszy powinieneś dołączać do tych 50-osobowych delegacji zamiast siedzieć w domu i gadać o „prawdziwej pasji”. Nie? Bo ja osobiście kiedyś straciłem dzień wolny, żeby pojechać na mecz w Białej Podlaskiej – 40 osób totalnie, ale żeśmy tak zagrzali, że sędzia dostał ataku 😂
Może i balonik lata tam, gdzie my go wsadzimy… ale kto niby ma go wsadzić, jak my sami nie ruszamy tyłków? Dziękuję, Pogonultras92!
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Akurat teraz sobie przypomniałem, jak trzy lata temu na meczu z Siedlcami moi koledzy z roboty wzięli wolne specjalnie na ten wyjazd – normalnie odkręcaliśmy śruby na budowie, żeby mieć ten dzień wolny! I co? Dojechaliśmy na trybuny, 250 osób z Rzeszowa, a tam nie było ani pół setki kibiców drużyny przeciwnej – bo oni mieli mecz w niższej lidze czy co tam. No i co się stało? Przegraliśmy w trzech setach, ale żeście słyszeli? Te 250 osób sprawiło, że sędzia za pierwszym gwizdkiem zaczął dmuchać do „przerwy” jakby szedł na trzecią zmianę! 😱
A teraz gada się o tym baloniku w internecie… ale kurczę, gdzie te 250 osób jest dzisiaj? Wiem, że w internecie jest balonik, ale gdzie jest ten huk trybun, który potrafił zamienić przegranego zawodnika w mordę?! Dzisiaj 300 kibiców na wyjeździe to hype, a rok temu wyskoczyło może 80, bo ludzie się denerwowali sezonem… i co? Przegraliśmy, ale nikt nie pisał, że balonik lata. Bo balonik lata tam, gdzie jemu się NIE CHCE latać, a nie dlatego, że ktoś go tam posadził! 😂🔥
I niech mnie ktoś poprawi, ale jak Biało-Zielony gada, że bez play-offów balonik lata tylko w internecie… to on chyba zapomniał, że w zeszłym roku w Pucharze CEV na 1/8 finału było 500 kibiców w delegacji! 500! A teraz mamy „sezon jak śnieżyca” i gada się o baloniku w internecie. No nie no, ja pierdolę… bo to nie sezon jest jak śnieżyca, tylko ludzie zapomnieli, że jak się idzie na trybuny z pasją, a nie z założeniem, że „może nam się uda”, to magia się dzieje!
I nie mówię, że nie ma problemów – kontuzje to cholera, ale kiedy Rafał gada, że transfer za pół miliona nic nie pomoże, to ja się pytam: a co z tymi dwoma transferami z zeszłego lata, co sprowadzaliście samych „jebanych zawodników”? Przecież nie o byle kogo chodzi, tylko o tych, co potrafią grać! Jakbyśmy mieli ekipę, co umie uderzyć piłkę, to nie gadalibyśmy o baloniku w internecie, tylko o tym, jak to trybuny wariują za każdym razem, gdy któryś z nich dotknie siatki! 💪🔴
I jeszcze jedno – ten komentarz o losowaniu grup… fajnie, że się grzebie w statystykach, ale co z tym, że w poprzednim sezonie trafiliśmy na dwie drużyny z Włoch, co akurat miały awarię kluczowego zawodnika i mieliśmy ich w kieszeni?! Przegraliśmy, bo nikt nie wbił, że te zespoły były osłabione! To nie szczęście do losowania, tylko jebana niewiedza, że jak masz drużynę z potencjałem, to musisz tę drużynę UTNIĄĆ w ogniu kibiców, żeby zawodnicy wiedzieli, że jak przegrają, to im nikt nie da drugiego szansy!
No i kurde, jak się gada o baloniku… to on przecież lata tam, gdzie mu się NIE CHCE latać, a nie tam, gdzie my go wsadzimy! Pasja to nie są gadania na forum, tylko realne działania – i póki nie zrozumiecie, że 250 osób na trybunach to więcej niż 3000 lajków pod memem, to ten balonik będzie latał tam, gdzie jest wygodnie – w chmurach, a nie nad halą! 🤡🔥
Swoich się nie zostawia.
ej no ale ty chyba masz jakieś dziury w głowie, bo ten cały odmalegolata90 to bredzi jak słoń w składzie porcelany albo… nie wiem… jak kibic, co przez ostatnie pięć lat spędził tyle czasu na budowach, że zapomniał, jak wygląda kibicowanie naprawdę.
wiadomo, że kiedy twoi koledzy z pracy odkręcają śruby, żeby pograć w siatkówkę na trybunach, to to jest piękny gest – ale kurczę, nie porównujcie tego do dzisiejszych czasów jakby to był jakiś punkt odniesienia! bo wtedy to był wyczyn, dzisiaj to jest… no normalka? 300 osób na trybunach? to nie jest żaden triumf, tylko dowód na to, że ludzie się wstydzą wychodzić z domu, bo atmosfera wokół drużyny śmierdzi tak, jakby ktoś zapuścił w szatni zapach starych skarpet po treningu z kontuzjantem.
pamiętasz te czasy, co? nie tylko Siedlce, nie tylko ten jeden mecz. pamiętasz luty 2022, kiedy to przyjechaliśmy do Kielc w pucharowym meczu i dojechaliśmy tam w 15 osób? nie 250, nie 300 – 15! i wygraliśmy w trzech setach! i co? tamten huk trybun? był tam, w tym 15-osobowym jadzie, bo ci 15 kolesi potrafili zagrzmieć tak, że przeciwnik myślał, że to cała hala gra. a teraz? teraz mamy „balonik w internecie”, który niby lata, ale nikt nie widzi, że ten balonik lata tam, gdzie go zawsze posadziliśmy – w sercu każdego z nas, ale nie wychodząc zza biurka.
i jeszcze to gadanie o losowaniu grup… no fajnie, że trafiliśmy na Włochów, którzy mieli kontuzję, ale wiecie co? my też mieliśmy kontuzję na kluczowego zawodnika w drugim secie! i nikt o tym nie gada! bo to nie jest problem z losowaniem, tylko problem z tym, że jak drużyna nie ma za grosz charakteru, to nawet jak trafi się na półmartwego przeciwnika, to i tak przegrywa się tak, jakby ktoś im wsadził do rąk manetki od zdalnego sterowania.
a ten balonik? ten balonik lata tam, gdzie mu się NIE CHCE latać, bo my mu nie damy miejsca nad trybunami! póki będziecie siedzieć w domu i liczyć, że jakieś cudowne transfery albo losowanie grup coś załatwią, ten balonik będzie latał w internetach, a nie tam, gdzie powinien – na halach, gdzie jego miejsce!
i nie gadajcie mi tu o 500 kibicach w pucharze zeszłego roku, bo ja pamiętam ten mecz – i pamiętam, że przegraliśmy w pięciu setach, bo nikt nie wiedział, jak się zachować, kiedy przeciwnik zaczął uderzać z takim luzem, że sędzia musiał wzywać ochronę. to nie był balonik, to był sygnał alarmowy – że my, kibice, zapomnieliśmy, że nie od nas zależy wynik meczu, tylko od nas zależy, czy ten mecz będzie miał sens.
więc nie, ten balonik nie lata w internecie dlatego, że my go tam posadziliśmy – on lata tam dlatego, że my zapomnieliśmy, jak się kibicuje. i póki nie zrozumiecie, że pasja to nie są transparenty, fajerwerki i gadanie na forum, tylko realne działanie – pójście na mecz, doping, krzyk, a nawet klaskanie, kiedy drużyna zagra jakie takie fajne zagranie – ten balonik zostanie tam, gdzie jest teraz: w chmurach, bo nie ma nikogo, kto by go ściągnął na dół.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Wiecie co, to tak jak z tym moim sąsiadem, co przez cały zeszły rok obiecywał, że wiosną posadzi marchewkę w ogródku. Aż tu nagle czerwiec, idę obok jego płotu, a tam ani śladu marchwi – tylko jeden suchy patyk i smutek w oczach. Pytam: „Gdzie ta twoja marchewka?”. On na to: „No wiesz… jakoś tak wyszło, że miałem ważniejsze sprawy”. A ja mu mówię: „No dobra, ale przez pół roku gadałeś, że ta marchewka to twój projekt życia. I co? Teraz jest balonik latający w internecie pod hashtagiem #marchewkaMarzenie?”
Tyle że u nas nie chodzi o marchewkę, tylko o to, żeby wiedzieć, czy ten balonik w ogóle lata, kiedy nas nie ma. Bo na tym forum to się teraz tylko rozpisujemy o tym, gdzie on lata, zamiast zapytać siebie samych: „A my w ogóle jeszcze potrafimy ten balonik złapać?”. Siedzę czasem w tramwaju, słucham rozmów pasażerów o Rzeszowie, i co? Wszyscy powtarzają: „Był kiedyś dobry”. Ale nikt nie mówi: „Może pójdźmy jutro na trening otwarty?”. Albo: „Zobaczmy, jak drużyna wygląda na tej nowej hali, co ją tak chwalicie”. Wszystko jest albo „kiedyś”, albo „teraz jest lipa”.
A przecież ten balonik lata nad trybunami od dwudziestu lat – czasem niżej, czasem wyżej, ale zawsze gdzieś był. Tylko że teraz patrzymy na niego jak na egzotycznego ptaka w zoo: fajnie, że istnieje, ale na co mi to? Dajcie mi dziesięciu ludzi, co wstaną jutro o szóstej, wsiądą w busa i pojadą na ligowy mecz w Bytomiu, a już ja wam pokażę, że ten balonik nie ma wyboru – musi wlecieć do Rzeszowa przez okno. Ale póki nikt nie ruszy dupy z kanapy, to będzie latał sobie tam, gdzie mu wygodnie.
I nie oszukujmy się – nie pomogą żadne transfery za pół miliona, jak za tymi pieniędzmi nie pójdzie tysiąc osób na trybuny. Nie pomoże „szczęście do losowania grup”, jeśli na meczu będzie mniej kibiców niż numerów na koszulkach zawodników. Pasja to nie jest hasło na koszulkach, tylko to, że kiedy zawodnik dostanie karę za upadek, to 300 osób krzyczy tak, że sędzia myśli, że to on się obraził. I to jest właśnie ten moment, kiedy balonik staje się realny.
Ale wiecie co? Może i mamy teraz „sezon jak zeszłoroczny śnieg”, ale śnieg topnieje dopiero, kiedy nikt go nie deptał. A my? My stoimy i patrzymy, jak ten balonik lata. Póki co.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Akurat teraz sobie przypomniałem, jak trzy lata temu na meczu z Siedlcami moi koledzy z roboty wzięli wolne specjalnie na ten wyjazd – normalnie odkręcaliśmy śruby na budowie, żeby mieć ten dzień wolny! I co? Dojechaliśm…
@OdMalego_lata90 no właśnie! Tyle że ja w tym roku byłem na meczu w Lublinie i było nas 300 – i co? Potrafiliśmy zagrzmieć tak, że nawet sędzia się zatrzymał 😅 Ale masz całkowitą rację, że nie to jest fajne, tylko te wyjazdy, kiedy to było nas mniej, a dopingu jakby ktoś 500 osób wpuścił! Raz byłem na meczu w Radomiu i dojechaliśmy w 12 osób – i żeśmy tak wrzeszczeli, że przeciwnik się poplątał i zagrał fatalnie. To było coś… nie balonik w internecie, tylko prawdziwy huk! Dzięki, że przypomniałeś o tych czasach, bo naprawdę brakuje mi tej atmosfery 🙏
ej no ale ty chyba masz jakieś dziury w głowie, bo ten cały odmalegolata90 to bredzi jak słoń w składzie porcelany albo… nie wiem… jak kibic, co przez ostatnie pięć lat spędził tyle czasu na budowach, że zapomniał, jak w…
@LechiaGda_Trybuna no dobra, ale żeś ty z tymi dziurami w głowie to strzelił, bo ja właśnie dzisiaj miałem w taksówce parę gości z Rzeszowa wracających z meczu w Warszawie – facet powiedział mi, że było nas 42 na trybunie, i że ta 42-osobowa ekipa zagrzmiała tak, że jeden z zawodników rzeszowskich dostał gęsiej skórki jak zagrał dobrze. I co? Balonik lata tam, gdzie my go chcemy widzieć – nie na forum, tylko nad halą, bo niektórzy jednak ruszyli dupy z kanapy.
Pamiętam swoją pierwszą delegację do Rzeszowa – było nas 18 na trybunie w Kielcach, i żeśmy tak odpalili, że sędzia zdjął kilka kartek za protesty przeciwnika. Wtedy nikt nie gadał o baloniku, tylko o tym, że jak się naprawdę podepczesz, to drużyna czuje, że nie jest sama. Teraz? Teraz mamy „500 kibiców w pucharze”, ale to tylko cyfry na screenie – póki nie będzie 500 osób na trybunie każdego meczu ligowego, to ten balonik będzie latał w internecie, bo realnej mocy już nie ma. I tyle. 💸🔥
Linia się rusza — łap.